...Gatunek Ludzki...

15.01.08, 09:38
„... Przyroda sama reguluje sprawę osobników chorych. Zwierzę nie
będące dość sprawne, by przeżyć – musi zginąć. Zwierzę nie dość
sprawne by zdobyć partnera, nie spłodzi potomstwa. Przetrwać mogą
tylko te biologiczne automaty, które są tego przetrwania godne.
Człowiek zmienił reguły tej gry. Człowiek pozwolił żyć
nieprzystosowanym do życia osobnikom swego gatunku, co więcej,
otoczył je szczególną wręcz opieką. Jednostki te przekazują swe
cechy kolejnym pokoleniom. Przez dziesięciolecia rósł będzie odsetek
ludzi, którzy od dziecka podpierać się musieli mniej lub bardziej
wyrafinowanymi technikami medycznymi (zaczynając od szkieł
kontaktowych, poprzez inżynierię genetyczną, techniki
transplantacyjne). Do pewnego momentu społeczeństwo będzie w stanie
ponosić koszty utrzymania służb medycznych. Do pewnego momentu ilość
narządów do przeszczepów będzie w stanie zaspokoić potrzeby rynku.
Do czasu...”

Co o tym fragmencie pewnej książki sądzicie?

Moim zdaniem w tym co nasuwa ten fragment jest dużo racji. Raz, że
sami pozwalamy na degeneracje swojego gatunku poprzez
prokreację „chorych” genów, a dwa, że państwa płacą krocie na
leczenie chorób, które mają swą przyczynę, w co raz to słabszej puli
genowej. Idąc tą drogą za 100lat będziemy cierpieć, na co raz to
bardziej wyimaginowane choroby. I nie na wirusy, czy bakterie, a
choroby genetyczne. Ale teraz pojawia się pytanie, co z tym zrobić?
Jak zapobiec dalszej degeneracji? Najprostszą metodą jest jak
wiadomo profilaktyka. Badania genetyczne pod kątem chorób (ale to,
jak wiadomo jest drogie i nie refundowane przez państwo, co jest
błędem). Wydaje mi się, że to w dużej mierze przyczyniłoby się do
obniżenia urodzin dzieci ułomnych/chorych.
    • tom-77 Mam wrażenie, że postępy genetyki same 15.01.08, 10:24
      rozwiążą ten problem i za sto lat trwałe naprawianie "chorych" genów
      nie będzie żadnym problemem. Problemem będzie raczej nadużywanie
      takich terapii.
      • taim_terrae Re: Mam wrażenie, że postępy genetyki same 15.01.08, 10:30
        Mam taką nadzieje,że tak będzie. Ale za 100lat jak nie geny to co
        innego nas wykończy :)np my sami.
      • Gość: rozz Re: Mam wrażenie, że postępy genetyki same IP: 91.189.0.* 15.01.08, 23:51
        To mnie trochę przeraża, gdyż przyroda reguluje to w dosyć mądry sposób , tzn.
        najpierw różnicuje a potem eliminuje osobniki nieprzystosowane. W ten sposób
        zostają przy życiu osobniki posiadające cechę umożliwiającą przetrwanie bądź nie
        posiadające cechy szkodzącej w przetrwaniu. Człowiek będzie regulował to
        świadomie i znając zapędy rządów zmiany te będą globalne, tzn. wprowadzi się
        prawo unijne które nakaże wyeliminowanie konkretnej cechy u ludzi bo uzna się ją
        za chorobę a za chwilę okaże się, że ta cecha jest niezbędna ludziom do
        przetrwania. I co? Wszystkich szlag trafi. Pół biedy, gdyby każdy decydował o
        sobie i np. część ludzi zdecyduje się na dany zabieg a część nie. Wtedy ci co
        się nie zdecydują przetrwają i jako gatunek będziemy dalej trwać. Dlatego w
        pewnych aspektach globalizacja jest potwornie niebezpieczna.
        • tom-77 Zgadzam się z zagrożeniami, ale nie uważam, 16.01.08, 10:27
          że przyroda jest mądra. Jej mechanizm działa na ślepo i owszem, w
          wielu przypadkach wychodzi jakiś racjonalnie uzasadniony wynik -
          chorobliwe osobniki wymierają, itp., ale kryteria wyboru tych,
          którzy przekazują geny są często aż śmieszne. Przykładem mogą być
          jakieś głupawe metrowe rogi u różnych samców sarem itp. tylko do
          opukiwania się z innymi, albo jakiś dziwaczne ogony u samców ptaków,
          które tylko im przeszkadzają w poruszaniu, ale za to podobają się
          samicom. Nie należy przesadzać z chwaleniem "mądrości" przyrody.
    • truten.zenobi Re: ...Gatunek Ludzki... 17.01.08, 22:18
      tak tylko zauważ że jesteśmy najliczniejszym gatunkiem na ziemi,
      no cóż może pewne nacje zafundują sobie taki koniec ale przetrwają inne, przejmą
      wiedzę, technologię, zasoby materialne... pewnie nie pierwszy i nie ostatni to
      będzie przypadek

      pula genów jest na tyle duża że chociaż przywrócenie selekcji naturalnej może
      spowodować wielokrotnie większą śmiertelność to i tak pewnie nie wpłynie
      znacząco na wielkość populacji - (miej osób będzie umierać z głodu, może się
      zwiększyć ilość urodzin, itd...)

      faktem jest że koszty leczenia rosną w postępie geometrycznym ale
      1. nie po to rozwijaliśmy naukę by umierać na katar (wyrostek itp..)
      2. w ostatnim stuleciu dokonał się znaczący skok wiedzy medycznej ale pewnie
      jeszcze nam sporo pozostało... gdy będziemy wiedzieć naprawdę dużo, gdy nastąpi
      postęp w innych dziedzinach to pewnie się okaże że koszty znacząco spadną
      Koszty obecnej medycyny wynikają w znacznej mierze z badan, wdrażania nowych
      technologii itp.
      3. wysokie koszty w dużej mierze wynikają z prawa patentowego pisanego "pod
      dyktando" dużych koncernów i w zasadzie mające tylko i wyłącznie chronić ich
      interesy - to wcześniej czy później się zmieni- albo w wyniku rewolucji(po postu
      system osiągnie taki stan niewydolności że się sam zawali) albo ludzie zmądrzeją.
      ....


      podsumowujac pewnie jest dużo racji w tym co napisałeś ale "praw fizyki pan nie
      zmienisz" i albo ludzie zmądrzeją i porzucą "poprawność polityczną", "katolicką
      moralność" czy inne religijne bzdury i zaczną się kierować zdrowym rozsądkiem
      albo "nasza" cywilizacja się zawali a na jej gruzach wyrośnie następna...
      ale o losy gatunku jako takiego bym się nie obawiał
    • hypatia69 Re: ...Gatunek Ludzki... 18.01.08, 10:18
      "Badania genetyczne pod kątem chorób (ale to, jak wiadomo jest
      drogie i nie refundowane przez państwo" Chyba nie do końca masz
      rację. Takie badania są w niektórych okolicznościach refundowane
      automatycznie [badania prenatalne u kobiet po 35 roku życia, w
      przypadku, kiedy już się urodziły dzieci z wadami albo w rodzinie
      występowały pewne schorzenia...]. Bardziej problemem jest to, że
      niektóre wady mozna wykryć powiedzmy w 18 tygodniu ciąży, a w takiej
      sytuacji aborcja z przyczyn medycznych już nie wchodzi w grę. Poza
      tym wszelkiej maści i rodzaju biopsje i amniopunkcje w niewielkim,
      co prawda, stopniu, ale jednak grożą poronieniem.
      "Ale teraz pojawia się pytanie, co z tym zrobić? Jak zapobiec
      dalszej degeneracji?" Natura u "nizszych" gatunków załatwia sprawę
      eliminacji niepożądanych osobników sama. Ludzie kiedyś też tak
      robili. Może nie wszyscy, ale niektóre plemiona. Niemowlęta w jakiś
      sposób niedorozwinięte, "wadliwe" były... No właśnie. Jak sie
      zapatrujesz na tę opcję? Wyobraź sobie, że nie mozesz zrobić badań,
      albo badania nic nie wykazały, a nagle się okazuje, ze urodziłaś
      niewidome dziecko. I ono tę wadę moze przekazać nastepnym
      pokoleniom. Co robisz? "Pozbywasz sie" definitywnie? Nie dopuszczasz
      do rozmnożenia [jak?]. Twojej mocy, żeby polepszyć, uszczęśliwić,
      wyleczyć itd.?
      Problem nie jest łatwy i same badania genetyczne niczego nie
      załatwią.
Pełna wersja