antypolskie incydenty w Löknitz

17.01.08, 14:13
Powybijane szyby aut, ślady butów na maskach. Straty - 8 tys. euro. - To nie
pierwszy antypolski incydent - mówią Polacy, którzy osiedlili się po
niemieckiej stronie granicy
3-tys. Löknitz leży 18 km od Szczecina i 11 km od granicy. W ciągu ostatnich
lat zamieszkało tu ok. 200 Polaków. Większość dojeżdża do pracy w Szczecinie.
Do zniszczenia polskiego mienia doszło w niedzielę w nocy. Polacy powiadomili
szczeciński oddział TVP i policję. - Sprawcy wybili szyby w sześciu
samochodach, próbowali w trzech następnych. Pięciu autom oderwali rejestracje,
zwinęli je w rulon i położyli na dachu - wylicza Joachim Rosenfeld z policji w
Pasewalku.
Poszkodowani przyznają, że reakcja niemieckiej policji była natychmiastowa.
Niemiecki "Nordkurier" napisał, że są świadkowie, którzy widzieli, że
sprawcami zniszczeń byli dwaj młodzi mężczyźni w dżinsach i kurtkach z
kapturami. Zatrzymano osoby odpowiadające temu opisowi. - Ale zwolniliśmy ich,
bo nie było wystarczających dowodów - mówi Rosenfeld.
Polacy są przekonani, że za antypolskimi wydarzeniami stoją zwolennicy NPD,
neofaszystowskiej partii, szczególnie czynnej w b. NRD.
- W regionie jest ponad 20-procentowe bezrobocie, w takich warunkach
ekstremalne partie zawsze znajdują spore poparcie - przyznaje burmistrz
Löknitz Lothar Meistring.
Przedstawiciel NPD z pobliskiego Pasewalku Tino Mueller nie chciał z nami
rozmawiać. Trzykrotnie przerwał połączenie, wreszcie stwierdził: - Nie wiem,
co stało się w Löknitz, nie będę tego komentował.
- Latem w kilkunastu polskich samochodach ktoś zamalował sprayem rejestracje,
w tym samym czasie na murze przy sklepie REWE pojawił się napis wielkimi
literami: "Polen raus aus Löknitz" [Polacy wynocha z Löknitz]. Następnego dnia
burmistrz polecił go zamazać - wspomina jedna z Polek (woli zachować anonimowość).
Polacy mieszkający w miasteczku wspominają, też dzwonienie domofonami do
mieszkań z polskimi nazwiskami w środku nocy, ulotki NPD o rzekomych
zagrożeniach wynikających dla landu z osiedlania się Polaków w Niemczech.
- Niemieckie dzieci pobiły i opluły mi dziecko w szkole - mówi nasza
informatorka. - Rozmawiałam z dyrektorką i więcej już nie było takich sytuacji.
- Z domu to wynoszą. Rodzice nastawiają dzieciaki przeciwko nam - uważa
Krzysztof Potocki, jeden z tych, któremu wybito szybę w aucie.
Niektórzy Polacy mają dość. - Zamknę biznes i wyprowadzę się - mówi Potocki. -
Atmosfera jest coraz gorsza. Tutejsi Niemcy zmawiają się, by u mnie nie kupować.
Burmistrz jest oburzony tym co się stało. Wolałby, żeby nie nagłaśniać sprawy.
- Nie pozwólmy popsuć osiągnięć we współpracy z Polakami przez wybryk paru
głupków - apeluje.
Pierwsi Polacy zaczęli osiedlać się tu w 2005 r. - 85 proc. pracuje w
Szczecinie. Reszta tutaj założyła działalność gospodarczą. Mają zakład
fryzjerski, jest masażysta z Polski, wędzarnia ryb należąca do Polaka - mówi
Konrad Modrzejewski, administrator w towarzystwie mieszkaniowym w Löknitz
wynajmującym i sprzedającym mieszkania Polakom.
Za metr własnego mieszkania płaci się tu ok. 3 tys. zł, w Szczecinie - ok. 6
tys. zł.

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4844081.html
Pełna wersja