oddzwonię...

20.01.08, 22:25
Dzwonie do firmy, bo dostarczyła produkt bez takiej małej tabliczki (wartość tabliczki żadna, ale w tym przypadku nie ma czym jej zastąpić). Pani mówi, że sprawdzi i oddzwoni. Nie oddzwania.

Zapraszam do domu pana, ktory ma cos tam w domu zrobic. Pan oglada i ma zadzwonic z oferta. Nie dzwoni.

Kontaktuje sie z agentka ubezpieczeniowa (znajoma kogos z rodziny). Przysyla oferte mailem, ja odpisuje, ze potrzebuje innych warunkow, pani zapewnia, ze jutro przysle nowe warunki. Nie przysyla.

Potrzebuje projekt. Projektant spodziewa sie mojego telefonu, sam zreszta namawial mojego sasiada, zeby ten rozdal jego wizytowki wsrod sasiadow. No wiec dzwonie, projektant ma oddzwonic w poniedzialek. Nie oddzwania.

Potrzebuje zaangażować ludzi do większego przedsięwzięcia. W branży akurat sezon ogórkowy. Spotykam się z czterema różnymi firmami. Każda z nich szczegółowo zapoznaje się z warunkami zlecenia. Przedstawiciel każdej z firm obiecuje przedstawić ofertę do dnia X. Do dnia X nikt nie przedstawia oferty. Po dniu X dzwonię ja i okazuje się, że każda z firm przygotowała ofertę dla mnie, jednak nikt nie wyjaśnia czemu się nie kontaktował.

Przypadki z ostatniego czasu. O co tu chodzi?
    • wtc2004 Re: oddzwonię... 20.01.08, 22:51
      > Przypadki z ostatniego czasu. O co tu chodzi?


      Fascynujace, musze sie nad tym zastanowic.

      Wesle ci maila jutro.
      • Gość: Edyta Re: oddzwonię... IP: 217.67.217.* 21.01.08, 16:44
        debil jeden jesteś i tyle
        • Gość: xxx Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 18:30
          Żaden debil! Bardzo inteligentny dowcip! :D
          • Gość: ssss Re: oddzwonię... IP: *.aster.pl 21.01.08, 21:33
            tez mi sie podoba!!!
    • Gość: :( Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 22:54
      poczeszyłeś mnie - myślałam że tylko ja tak mam..
      Musi, jakaś epidemia niesłowności? :((
    • piwi77 Re: oddzwonię... 20.01.08, 22:56
      Przecież sam już na to wpadłeś, mało wykwintny unik stosowany przez
      tych co nie umieją prosto w oczy powiedziec, nie chcę, nie jestem
      zainteresowany, pana oferta nas nie interesuje, itd.
      • Gość: gig Re: oddzwonię... IP: *.acn.waw.pl 21.01.08, 00:31
        No nie zawsze. Przeciez to ja chce od nich kupic, a z tym wiekszym przedsiewzieciem to byli zainteresowani, w koncu jedną z tych firm wybralem i zrealizowala ona projekt... Chcieli tylko, jakby to powiedziec, nie chcieli byc solidni, zeby nie wyszlo, ze zalezy im na zleceniu?

        Ale zgadzam sie, generalnie ludzie boja sie prawda w oczy, dlaczego?
      • Gość: gig Re: oddzwonię... IP: *.acn.waw.pl 21.01.08, 00:33
        I jeszcze: dlaczego ten wykwintny unik jest tak powszechnie stosowany?
        • markus.kembi Re: oddzwonię... 21.01.08, 01:03
          No właśnie - dlaczego ludzie nie są szczerzy? Kłamstwo nie mieści się w moim
          systemie wartości, dlatego też zastanawiam się, czy po takim kłamstwie ktoś po
          prostu nie będzie miał wyrzutów sumienia.

          Na innym, gazetowym forum poruszano temat słów "oddzwonię..." na zakończenie
          rozmowy o pracę. A konkretnie <a
          href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=74593722&v=2&s=0">w tym
          wątku</a>. Zazwyczaj tak robią haerówki, one są w tym wyćwiczone. Gorzej, jeśli
          to potencjalny przełożony daje taki, niewątpliwie zły, przykład swojemu
          niedoszłemu pracownikowi.

          Zastanawiałem się nad tym już kiedyś i wtedy doszedłem do wniosku, że ludzie są
          najbardziej szczerzy względem tych osób, które darzą szacunkiem i zaufaniem, a
          okłamują tych, którymi gardzą, o których mogą uważać, że nie zasłużyli na
          uczciwe potraktowanie. Na przykład menelowi sępiącemu na winko mówi się "nie mam
          pieniędzy" żeby się odczepił, bo przecież powiedzenie mu prawdy wymagałoby
          chwili zastanowienia i poświęcenia takiemu osobnikowi chwili czasu i uwagi, na
          którą niekoniecznie zasłużył.
          • Gość: xxx Powinni cię beatyfikować! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 18:40
            >Kłamstwo nie mieści się w moim
            >systemie wartości,[...]
            >Na przykład menelowi sępiącemu na winko mówi się "nie mam
            >pieniędzy" żeby się odczepił, bo przecież powiedzenie mu prawdy
            >wymagałoby chwili zastanowienia i poświęcenia takiemu osobnikowi
            >chwili czasu i uwagi, na którą niekoniecznie zasłużył.

            Ty rozumiem, poświęcasz mu tą chwilę i cierpliwie tłumaczysz,
            dlaczego nie dasz mu pieniążków. Albo może zawsze każdemu menelowi
            dajesz datek, święty Franciszku? Kurczę, jak mnie smieszą tacy
            ludzie jak ty! :D
            • Gość: beeat Re: Powinni cię beatyfikować! IP: *.wroclaw.mm.pl 22.01.08, 00:49
              Ty rozumiem, że tekstu pisanego ze zrozumieniem przeczytać nie potrafisz.
              xxx opisał przypadek menela jako przykład, gdy nie wysilamy się na prawdę z braku szacunku do owego delikwenta. Jedynym zwrotem (w tym akapicie) wartościującym taka postawę jest końcówka zdania:
              > ...bo przecież powiedzenie mu prawdy
              > wymagałoby chwili zastanowienia i poświęcenia takiemu osobnikowi
              > chwili czasu i uwagi, na którą niekoniecznie zasłużył.

              P.S. Ja słysząc od manela coś w stylu: "Czy może Pani..." przerywam mu krótkim, donośmy, może lekko chamskim: NIEEE, bo również kłamać nie lubię ;)
          • grenzik Re: oddzwonię... 22.01.08, 13:48
            HA ! No właśnie korzystając z okazji.. Jak to jest z tymi menelami co (o czym
            pięknie pan Pilch napisał kiedyś) uważają, że każdy kto ma jest zobowiązany im
            dać. Ja nie mówię, że nie mam. Ja mówię "NIE DAM CI" i nie wymaga to analiz,
            pochylania się i przemyśleń. Mówię, co myślę... nic trudnego. A jak się
            naprzykrzają to się robię niemiły... bardzo niemiły, a mam prawo, bo moja
            przestrzeń osobista i mój czas to moje sprawy i jak sobie czegoś/kogoś nie
            życzę, to czegoś/kogoś w nich nie będzie! Ciach !
        • markus.kembi Re: oddzwonię... 21.01.08, 01:06
          Powtórka - jeszcze raz link link do wątku (trzeba chyba wysłać z poziomu podglądu, inaczej nie zadziała).
    • Gość: i ja Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 09:30
      Przypadki z ostatniego czasu. O co tu chodzi?

      Moje przypadki:

      - dzwoni zarządca spółdzielni że za tydzień chca rozpocząć wymianę
      pionów - mówię by przyszedł i pokazał dokładnie w którym miejscu bo
      muszę przygotować ale nie we wtorek bo mnie nie będzie - we wtorek,
      gdy akurat mam wyjść, stoi pod drzwiami że on musi teraz - pokazał,
      powiedział że to jeden dzień zajmie - przyszedł inny facet, zrobił
      dziurę i poszedł - dzwonię pytać kiedy wróci - mówi: nie wiem!
      Trwało trzy tygodnie plus regulacja następne dwa ;(

      - nie mogłam wykręcić żarówki ze spota - wołam elektryka -
      przyszedł, stękał, zrobił, wziął kasę, poszedł - dwa dni później
      spot wypadł - dzwonię, a on słuchawką rzucił.

      - dzwonię do 'znajomego' hydraulika bo woda źle spływa - oddzwonię,
      mówi. Po dwóch dniach dzwonię i pytam kiedy przyjdzie? Zadzwonię
      mówi - po tygodniu dzwoni - mówi przyjdę jutro. Jutro dzwoni - nie
      przyjdę - zadzwonię. Po tygodniu dzwoni przyjdę za tydzień -
      przychodzi, kręci się, brudzi, zrobił, wziął kasę - wchodzę do
      łazienki - brakuje części dobrego do tej pory kranu. Dzwonię, pytam
      gdzie jest - mówi: nie ja! (Wyparowało!!!)

      - Notorycznym jest że do agenta muszę dzwonić ze trzy razy i się
      przypominać bo nigdy nie oddzwoni tak jak obiecał.

      ... Właściwie to nikt już nie robi tak jak mówi że zrobi. Mam
      wrażenie że teraz wszyscy plotą byle co a robią kiedy i jak IM
      wygodnie. Nie liczą się z innymi i mają to gdzieś. Taki poziom.
      Niski!

      - A w sobotę, w sieciowym supermarkecie, nie było toreb do pakowania
      zakupionych produktów - od trzech dni, powiedziała kasjerka - w
      Warszawie!

      Na psy wszystko schodzi! Ręce opadają ;((


      • Gość: i ja Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 09:59
        i jeszcze dodam: ci sami, niesłowni, ludzie oczekują szacunku. Chcą
        by ICH poważnie traktować - i nie pojmują że z szacunkiem zwykliśmy
        odnosić się do ludzi słownych, takich na których można polegać czyli
        takich którzy jeśli powiedzą że coś zrobią to to zrobią. A nie takie
        byle co.

        Musiałam to wyjaśnić bo ostatnio mam wrażenie że mało kto to
        rozumie ;((
    • facettt O brak profesjonalizmu :) 21.01.08, 13:29
      Chociaz nie tylko. O brak szacunku dla wlasnego slowa i dla czasu.
      Swojego - lub innych.
      W krajach o kulturze protestanckiej, gdzie istnieje swego rodzaju
      kult pracy - jest z tym duzo lepiej.
      • Gość: exotique Re: O brak profesjonalizmu :) IP: *.1-85.cust.bluewin.ch 21.01.08, 14:51
        a moze takich fachowcow po znajomosci, co nie maja czy czasu czy
        ochoty pracowac (no w koncu ludzie dzwonia i dzwonia, wiec sie koles
        nie martwi) po prostu olac? Postawic na duze firmy, na ktore
        maluczcy psiocza, iz im chleb odbieraja.
        A w dupe, place to wymagam, zarowno profesjonalnego podejscia jak i
        kultury w handlu i uslugach.
        A tacy fachowcy, chyba nie wiedza, ze dobre zdanie pojdzie dalej do
        2 osob, a zla opinia- do dwudziestu. I dobrze im tak.
        • Gość: brak ochrony Re: O brak profesjonalizmu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 18:21
          no niby tak, ale te duże firmy też olewają. DZwonie do Solid Security, chce
          założyć monitoring w budynku. Handlowiec ma przyjść, zobaczyć, przedstawić
          warunki - nie przychodzi. Dzwonie, umawiam się na nowy termin. Nie przychodzi...
          No to ja mam go w d... jak im nie zależy, tylko w sumie chciałem mieć monitoring
          a nie mam. Wkurza to, bo to w sumie im powinno zależeć.
        • Gość: lalalala tak jest w Warszawie od lat IP: *.chello.pl 22.01.08, 11:25
          Pamiętam jak sprzedawaliśmy mieszkanie z 6 lat temu. Połowa ludzi z
          którymi umawialiśmy się na oglądanie nie przychodziła bez
          uprzedzenia telefonicznego że się rozmyśliła. Ludzie obawiaja się
          porzykrych sytuacji że będą się musieli tłumaczyć dlaczego nie chca
          albo czemu nie przyjda i stąd to się bierze. Wybieraja wydaje się
          latwiejsza droge ale ja tam jestem raczej słowna i mam z tego
          korzyści. Np. innym nie chca założyc pieniędzy jak zapomną wpłacic a
          mi - owszem, bo wiedza że natychmiast oddam.
    • Gość: Antek Bo klient niekompetentny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 14:57
      Często serwis nie może oddzwonić na skutek niekompetencji samego klienta. Bardzo
      często klient błędnie podaje swój numer telefonu. Klient nie odbiera telefonu i
      nie odpowiada na nagrane informacje. Pracuję jako serwisant i często mam problem
      aby skontaktować się z klientem (z jego winy). Także nawał pracy utrudnia
      znalezienie wolnej chwili na telefon do klienta. Poza tym, serwisant też
      człowiek i może błędnie zapisać numer klienta lub zgubić notatki. Jeśli
      klientowi zależy na usłudze konkretnego fachowca to po pewnym czasie oczekiwania
      powinien zadzwonić ponownie.
      • Gość: Buli Re: Bo klient niekompetentny IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.08, 15:21
        no to właśnie jest brak profesjonalizmu! Zgubić numer to można raz w życiu a nie
        raz dziennie!
      • Gość: fffffe Re: Bo klient niekompetentny IP: *.softdesk.com.pl 21.01.08, 15:27
        w dobie komórek, gdzie raczej więszkość ludzi nie ukrywa numeru a nawet zwykłe telefonu oferują rozpoznanie numeru takie tłumaczenie jest trochę nie na miejscu. poza tym to nie klient ma być kompetentny a dostawca usługi/towaru przede wszystkim.
        • Gość: Bartek Bzdury piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 15:47
          Bzdury piszesz! Konkretna sytuacja. Klient przychodzi do mnie do
          firmy. Obiecuję, że odzwonię i proszę aby podał numer telefonu.
          Notuję numer na kartce. Próbuję odzwonić i okazuje się, że klient
          błędnie podał swój numer. Co mogę więcej zrobić. Druga kwestia - w
          firmie masz stacjonarny telefon, nie komórkę więc nic się nie
          wyświetli bo nie ma na czym (mam na mysli identyfikacje numeru).
          Wielu klientów ma numer zastrzezony więc nawet na komórce nie wiem z
          jakiego numeru dzwonił. Dużo krzyczysz, a mało znasz realia.
          • Gość: Alo Re: Bzdury piszesz IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.08, 16:15
            No sorry ... identyfikacja jest także na telefonie stacjonarnym! Trzeba tylko
            być zorientowanym, no że czasem klient tez jest winny to inna sprawa ale wtedy
            nie powinień mieć zastrzeżeń
            • Gość: Czarek Mylisz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 16:27
              Mam kupować telefon z wyświetlaczem tylko dlatego że klient nie potrafi
              zapamietać swojego numeru? Bądź poważny. Nie będę wymienił dobrego firmowego
              sprzętu (telefony, faksy) ze względu na niedorozwinietych klientów. Niby jeden z
              drugim nigdy nikomu nie podaje swojego numery i dlatego nie może go zapamiętać?
              Może jeszcze mam zatrudnić niańkę i psychologa dla sfrustrowanego klienta aby
              wysłuchiwał jego żale na ciężkie życie.
              • Gość: g Re: Mylisz się IP: *.6.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 21.01.08, 17:22
                hmmm... a jednak klienci (niedorozwinięci - jak sam napisałeś) zostawiają chyba w twojej firmie określone pieniądze. Może Ty spoważniej i spraw sobie jednak te telefony z wyświetlaczami :)
                Bo jak nie masz tego numeru telefonu klienta to raczej nie zarobisz... W końcu klient nasz pan - czyż nie?
                • Gość: Eb Re: Mylisz się IP: *.tbcn.telia.com 21.01.08, 20:22
                  Gość portalu: g napisał(a):

                  > hmmm... a jednak klienci (niedorozwinięci - jak sam napisałeś)
                  zostawiają chyba
                  > w twojej firmie określone pieniądze.


                  Pozwole sie wtracic w dyskusje. Niektorzy klienci sa niewarci
                  zachodu. Z prostej przyczyny. Obsluga ich kosztuje wiecej niz zysk
                  ze sprzedanego produktu. Zamiast wysluchiwac marudzen klienta co to
                  jedna "srubke" chce kupic lepiej ten czas poswiecic na gruba rybe.


                  W końcu
                  > klient nasz pan - czyż nie?


                  W pewnych granicach, li i jedynie.
                  • Gość: cc Re: Mylisz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 20:51
                    :)) To mi przypomina czas kiedy chciałam wycyklinować podłogę w
                    jednym pokoju - nikomu sie nie opłacało. Wszyscy szukali roboty co
                    najmniej 200m2. Taki dupny ten nasz rynek jest, obawiam sie ;(
                    • lechujarek Re: Mylisz się 22.01.08, 00:13
                      > Taki dupny ten nasz rynek jest, obawiam sie ;(
                      Nie rynek, tylko złodziejskie państwo.
                      Jak jeszcze łup jest duży to gdy złodzieje janosiki zabiorą (a zabiorą!) to
                      przynajmniej coś tam w portfelu zostanie.
                      Ale jeśli do roboty jest przysłowiowe g*wienko to szkoda zachodu.
                      W ten oto prosty sposób, mnóstwo potrzebnych acz prostych prac które mogliby
                      wykonowywać mniej wykwalifikowani ludzie leży odłogiem - bo im się bardziej
                      puszki zbierać na śmietnikach opłaca.
                      Pamiętacie skecz Kobuszewskiego i Gołasia z panem hydraulikiem i petentem który
                      wokól niego na łapkach kicał? Tyle lat minęło a dziś mamy to samo - witamy w
                      socjalistycznym raju.
                      • Gość: :))) Re: Mylisz się IP: *.com 22.01.08, 00:26
                        Taka jest prawda. Dzwoni klient ze zleceniem, za które mogę wziąć
                        500,- Po opodatkowaniu zostaje 300,- a za tę kwotę tej pracy wykonać
                        się nie opłaca. A więc podaję cenę, za jaką się opłaca, to klientowi
                        za drogo. Koniec gadki. Niby wszystko OK, ale gdyby nie haracz na
                        rolników i rencistów, to i ja bym zrobił i klient by było stać i
                        kraj by wyglądał lepiej. A tak nikt nie zarabia i kawałek
                        rzeczywistości nadal zepsuty. Ale za to jest sprawiedliwie: rencista
                        i rolnik mają opiekę zdrowotną za moje pieniądze, bo są biedni. A ja
                        jestem biedny, bo mam na utrzymaniu zdrowie rencisty i rolnika.
                        • Gość: tralalala Re: Mylisz się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.08, 09:07
                          własnie, dzwonie do stolarza by mi zrobił w blacie taką dziure na zlew (prosta sprawa). on proponuje mi... bym kupiła sobie wyżynarkę za 50 zł i sama o zrobiła. i tak kilku kolejnych bo nie chce im się tego podjac... a sprzęt i umiejetnosci mają... i co? kupiłam tą wyżynarke i zrobiłam dziure - teraz jestem półprofesjonalnym stolarzem :D istny kraj półprofesjonalistów...
                          • Gość: amatorka_wisni Re: Mylisz się IP: *.torun.mm.pl 22.01.08, 17:17
                            Przepłaciłaś za wyżynarkę:))
                            • Gość: czulaglista sama bym taka wyzynarke chciala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 13:23
                              ej, napiszcie gdzie sie kupuje taka wyzynarke, co?
                              na adres gazetowy, dzięki:)))
                      • Gość: cc Re: Mylisz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.08, 17:45
                        Pamiętacie skecz Kobuszewskiego i Gołasia z panem hydraulikiem i
                        petentem który wokól niego na łapkach kicał? Tyle lat minęło a dziś
                        mamy to samo - witamy w socjalistycznym raju.

                        Dobry pomysł by użyć ten materiał jako na reklamę polskich rządów!
                        Ehhh..
      • pos3gacz Re: Bo klient niekompetentny 21.01.08, 23:08
        Gość portalu: Antek napisał(a):

        > Często serwis nie może oddzwonić na skutek niekompetencji samego
        klienta. Bardz
        > o
        > często klient błędnie podaje swój numer telefonu. Klient nie
        odbiera telefonu i
        > nie odpowiada na nagrane informacje. Pracuję jako serwisant i
        często mam proble
        > m
        > aby skontaktować się z klientem (z jego winy). Także nawał pracy
        utrudnia
        > znalezienie wolnej chwili na telefon do klienta. Poza tym,
        serwisant też
        > człowiek i może błędnie zapisać numer klienta lub zgubić notatki.
        Jeśli
        > klientowi zależy na usłudze konkretnego fachowca to po pewnym
        czasie oczekiwani
        > a
        > powinien zadzwonić ponownie.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        A znasz to -=- na budowie dostali "cynk", o przyjeździe szefostwa
        na inspekcję.Kierownik zebrał wszystkich i przekazał im co i jak.
        Po przyjeździe dyrekcja widzi, że praca wrze jak woda w garnku.
        Zatrzymują jednego z pustą taczką i pytają o warunki pracy i
        w odpowiedzi,słyszą-=-mamy taki pioruński akord, że nawet nie ma
        kiedy taczki załadować.
        Taką samą metodę stosujesz co ten robotnik na owej budowie.
        Tłumaczysz sie głupio z własnej niekompetencji i z braku
        umiejętności zaplanowania czasu.
        I nie zwalaj na klienta swego lenistwa.
        Przyjmij prostą zasadę -=- jeden zadowolony klient da Ci 10
        następnych, natomiast jeden olany przez Ciebie, odgoni 1oo.
        Rachunek ekonomiczny jest chyba prosty.
    • Gość: farniente Re: oddzwonię... IP: *.gprs.plus.pl 21.01.08, 15:26
      Też mnie to frapuje. Moje przypadki z ostatnich dni
      1. Chcę kupić pralkę. pan ze sklepu obiecuje sprawdzić dziś czy mają. Nie
      oddzwania. Dzwonię ja po dwch dniach. Mają. Więc zamawiam. Obiecuja zadzwonić
      kiedy przywiozą. Nie oddzwaniają. dzwonię ja. Mówią, że jutro będzie. Czekam.
      Pralki nie ma. Dzwonię i pytam. Mówią że samochód sie zepsuł. I tak cały tydzień
      2. Dzwonię do fachowca który ma cos zrobić w ogrodzeie. Nie odzwania.
      3. Inny fachowiec przyjeżdza kilkadziesiat kilometrów na własny koszt i obiecuje
      zrobić kosztorys. Nie dzwoni już więcej.
      4. Dzwonię do biura rachunkowego. Chcą mnie pozyskać jako klienta, obiecują że
      przyślą mi ofertę i zadzwonią. Nie dzwonią (od miesiąca).
      5. Zamawiam w dużym sklepie drzwi wewnętrzne. Mają być za miesiąc. Wtedy
      zadzwonią. Nie dzwonią. Ja do nich idę. Mówią że drzwi nie ma. Będą za miesiąc i
      zadzwonią. Nie dzwonią. I tak do wczoraj. Przyszły po 4 miesiącach. Ale nie
      zadzwonili. Byłem u nich po raz chyba 7. Zajrzeli do komputera i zdziwili się: o
      sa już od tygodnia. Może pan odebrac.
    • naprawdetrzezwy Do mnie oddzwaniają. 21.01.08, 16:08
      A ciebie nie lubią...?
      • Gość: bosy Re: Do mnie oddzwaniają. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.08, 16:19
        Widzisz czasem trafiam na klientow ktorzy maja wymagania taaaakie a
        chca placic prawie nic, maja chore pomysly, albo odrazu widac ze
        bedzie z takim klientem problem..bo generalnie jest to trudny
        gosc..do takich nigdy nie oddzwaniamy:)
        • Gość: Koval Re: Do mnie oddzwaniają. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.08, 16:33
          1. Dzwonie do faceta - proszę o przesłanie DTR-ki - mówi, że zaraz
          faksem wyśle - na drugi dzień dzwonie jeszcze raz i przypominam się -
          dopiero wtedy wysłał
          2. Ten sam facet - dzwonie i proszę o dodatkowe informacje - mówi,
          że za pół godziny będzie w biurze i zadzwoni do mnie - nie
          zadzwonił - mam go w 4 literach - niekompetentny fagas...
          - 3 razy podawałem nr tel stacjonarnego
          - 2 razy dzwoniłem z mojej komórki na jego - numeru nie zastrzegam -
          co Wy na to bo ja sądzę że to patafian
        • naprawdetrzezwy A ja im mówię, że ich na mnie nie stać. 21.01.08, 18:38
          (wiem, że kłamię, bo po prawdzie to mnie nie stać na takiego klienta)

          Nie obiecuję, że zadzwonię i nie dzwonię.
          Wiesz, że to działa?
      • Gość: cc a co to kogo obchodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 16:59
        że lubi lub nie - praca jest pracą a nie kręgiem towarzyskim. Ja
        pieniądze ty usługę i do widzenia.
        • naprawdetrzezwy To problem autora wątku. 21.01.08, 18:21
          Do mnie oddzwaniają.
          Może dlatego, że nie robię interesów z dupkami?

          A może dlatego, że ewentualny brak obiecanej reakacji z pewnością omawiałbym z
          przełożonym delikwenta?
          Albo z przełożonym przełożonego?


          A może autor wątku zamiast ruszyć du.pę i załatwić sprawę woli publicznie
          opiewać swoją indolencję...?

          Jest tyle pytań...
          ;>
    • Gość: Marcin Re: oddzwonię... IP: 195.205.42.* 21.01.08, 16:31
      Każdy przypadek może być inny. Możliwości odpowiedzi:
      1) trafiasz na osobę niekompetentną, niesolidną, leniwą,
      2) taka osoba boi się powiedzieć coś prosto w oczy (np. że jej nie
      interesuje dane zlecenie), więc posługuje się łatwiejszą do
      przekazania formułą o oddzwonieniu (choć wie, że tego nie zrobi),
      3) ktoś, kto ma oddzwonić, zgubił Twój numer telefonu albo
      ukradziono mu telefon czy notes (nieprawdopodobne, jeśli ktoś taki
      notorycznie nie oddzwania),
      4) osoba, która ma oddzwonić, ma tyle pracy, że nie ma fizycznie
      tego kiedy zrobić albo nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć
      (przypadek coraz częstszy z powodu braków kadrowych),
      5) zwykły przypadek - ktoś zapomniał (np. miał zanotować, że ma
      oddzwonić, ale ktoś inny go akurat zagadał, a za chwilę miał już na
      głowie inną sprawę).

      To zapewne nie jest katalog zamknięty ;).
      • Gość: cc Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 17:00
        jednym słowem: burdel. Typowy.
        • Gość: Zaloguj się Re: oddzwonię... IP: *.ondraszek.ds.polsl.pl 21.01.08, 18:49
          Co tam telefony. Mnie dopiero boli calkowita ignorancja maili. Po co wogole ktos
          ma skrzynke mailowa jak do niej nie zaglada, badz robi to raz na tydzien. Piszac
          do kogos maila spodziewam sie odpowiedzi tego samego badz nastepnego dnia. A nie
          za tydzien czy dwa!
    • Gość: .. Re: oddzwonię... IP: *.eranet.pl 21.01.08, 20:56
      moze dzwonisz z zastrzezonego?
      • Gość: Rangheros Hipoteza IP: 65.197.200.* 21.01.08, 21:30
        Po doglebnej analizie, sprobuje wyjsc z hipoteza, ktora powinna
        przelamac dotychczasowy impas i brak definitywnego rozstrzygniecia
        tej kwestii.
        Wydaje mi sie, ze nie oddzwaniaja bo im sie.....k***a nie chce...

        Po tej wyczerpujacej intelektualnie pracy, w ktora zaangazowalem
        cala swa wiedze o wszechswiecie ide oddzwonic, bo MI SIE CHCE i
        czekam na nastepne madre tematy na forum.
        • Gość: recenzent Re: Hipoteza IP: *.echostar.pl 22.01.08, 08:00
          Mam marzenie...
          Zepsuła się śrubka z lewym gwintem w wiertarce. Nie mogę używać obrotów w lewo.
          Wysyłam maila do wielkiej hurtowni z pytaniem czy mają.Odpowiadają na drugi
          dzień że im przykro ale nie mają.
          Budzę się. Czekam od 2005 r.
          Masz rację - im sie k... nie chce.
          • panlin Re: Hipoteza 23.01.08, 09:34
            wiesz jak byś brał w wielkiej hurtowni 1 śrubkę to chyba by splajtowali jeśli by
            nie policzyli ci za nią jak za worek / kontener śrubek, wtedy ty byś powiedział
            że za drogo :( /tak mówi statystyka/ a tak nie tracą pieniędzy na obsługę
            durnych zapytań i tak zmarnowałeś ich łącze oraz czas kogoś co czytał twojego maila

            "podziwiam" tych co z hurtowni robią detalistów - najpierw wbijają się na dzika
            a potem płaczą że mur taki twardy
          • Gość: do recenzent Hipoteza - ja czekam dłużej... IP: 212.160.172.* 23.01.08, 15:20
            w listopadzie 2003r. napisałam maila do jednej z większych hurtowni
            owocowo-warzywnej w moim regionie - potrzebowałam ok 40-50kg różnych
            owoców na organizowaną w rodzinie imprezę - do tej pory nie dostałam
            nawet potwierdzenia odczytu wiadomości

            w sprawie oddzwaniania - rozmowy kwalifikacyjne
            -> raz wysłali poleconym 'nie, dziękujemy'
            -> raz oddzwonili 'otrzymała Pani etat'
            myślę, że jak na ponad 100 rozesłanych CV i około 30 spotkań,
            to tych 'oddzwonień' było zdecydowanie za mało

            pozdrawiam
    • Gość: ktosik Re: oddzwonię... IP: *.chello.pl 21.01.08, 21:35
      ...to znaczy,że po 45 latach PRL-u i po 20-u reform rynkowych nadal mamy do
      czynienia z rynkiem producenta,usługodawcy i matołectwa.
    • Gość: mundek Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 21:42
      witam!! jeśli chcesz banner albo inny wielki format - nie ma sprawy - będę
      dzwonił tak długo, aż mnie zaczniesz opierniczać albo ( za co nie zwrócę kosztów
      !!) obetniesz kabel od telefonu, komórka wpadnie Ci do WC przy okazji, monitor
      zostanie zniszczony wkrótce po fali niczego nie zwiastujących napadów
      szyderczego śmiechu i wykonania niekontrolowanego , mającego na celu tzw.
      odreagowanie uderzenia pięścią w biurko ( zazwyczaj to płyta mdf -
      prawdopodobnie wytrzyma uderzenie,jak natomiast z kośćmi nadgarstka będzie
      trudno mi powiedzieć. To zależało będzie od tego, ile razy z pewnością zadzwonię
      ). więc jeśli banner albo inna grafika na czymś innym i w dowolnej technice -
      pisz mnie tu swojego maila. Pozdrawiam:)

    • Gość: mundek pamiętaj!!!oddzwonię i to nie jeden raz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 21:46
      więc czekam na kontakt:)
    • Gość: Kelwin Re: oddzwonię... IP: *.bb.online.no 21.01.08, 22:08
      Muszę coś powiedziec, mianowicie sa kraje gdzie bys sie pozytywnie
      zaskoczyl, gdzie jak sie okazuje jest zupelnie przeciwnie. Tak sie
      sklada ze mieszkam w Norwegii i tu jakos ludzie podchodza do tego
      inaczej, moze przez to ze nie maja kompleksow i sa totalnie
      odstresowani, czuja sie wolni. Tu mam duzo stycznosci z tym tematem
      ale doslowwnie 99% ludzi zawsze odpisze na email, nawet jesli nie
      moga czegos dla mnie zrobic czy pomoc, po prstu tak ten typ ma.
      Podobnie jest wysylajac CV, wyobrazcie sobie ze kazdy dostanie
      odpowiedz na KAZDY wyslany email lub tez poczta, ten typ tak
      ma...ale jak by sie tak chcialo w Polsce prawda? Niestety...ten
      polski typ tak nie ma
    • mary_an Re: oddzwonię... 21.01.08, 22:13
      Pracuje w amerykanskiej firmie w Niemczech, jakbym nie oddzwonila do klienta to
      od razu trace prace, wystarczy e-mail do siedziby firmy ze skarga na moja osobe.
      Nie wiem, czy to specyfika firmy amerykanskiej, czy Niemiec, ale generalnie
      nigdy sie nie spotkalam z takim traktowaniem - maja oddzwonic, to oddzwaniaja.
      Ja mam dokladnie tak samo - jesli komus powiem, ze cos zrobie, to to robie.
      Jezeli nie moge, to dzwonie i sie tlumacze, przepraszam. Nacisk na mile
      traktowanie ludzi jest BARDZO silny, bez tego po prostu wylatujesz i nie ma
      zmiluj sie.

      Ostatnio wyslalam maila z tym samym pytaniem do Niemiec, Francji, Belgii i
      Polski (zalezalo mi na szybkiej odpowiedzi). Z Niemiec i Belgii mialam odpowiedz
      nastepnego dnia, z Polski po miesiacu a z Francji jeszcze nie dostalam.

      To chyba wszystko kwestia obycia i specyfiki danego kraju, Polska jeszcze sie
      zmienia i rozwija, ale z czasem bedzie lepiej, musi byc.
      • Gość: ???? Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 22:44
        KIEDY????????????????????????????????????????????????????????????

        POLACY!!!!!!!!!!!!!!!! DO ROBOTY, PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: gig Re: oddzwonię... IP: *.acn.waw.pl 21.01.08, 22:39
      Czyli giną ludziom numery telefonów albo zapominają, albo klient źle podał numer. Albo nie mają czasu oddzwonić.

      Polacy potrzebują więcej szkoleń z organizacji czasu pracy, ćwiczeń doskonalących pamięć i wymowę, również z organizowania przestrzeni swojego biurka.
      • Gość: Kasia Re: Nie tylko w Polsce.... IP: *.dsl.mindspring.com 21.01.08, 23:58
        Hmmm, tez mam cos na ten temat do powiedzenia. Jestesmy wlasnie w
        trakcie budowy domu (w USA) i nawet sobie nie wyobrazacie ilu
        fachowcow/firm/sklepow nam nie oddzwania! Kilka sytuacji z ostatnich
        miesiecy- ide ogladac lodowki, kuchenke, okap, itp do kuchni. Pan
        sie ogadal z godzine, spisal info z e-mailem, telefonem, nazwiskiem-
        nigdy sie do nas nie odezwal z cenami. Druga sprawa-ide ogladac do
        firmy drzwi i ogrodzenia - pan spedzil pol godziny kopiujac plany,
        rozprawiajac co i jak u nich sie zalatwia, nigdy nie otrzymalam
        obiecanych cen. Zeby zamowic cos w firmie (gdzie w koncu kupilismy
        28 okien i drzwi) zeszlo im od listopada do zeszlego tygodnia aby
        wszystko dograc. Nie mieli czasu, ile razy dzwonilam, tyle razy
        mieli jakis wykret. W koncu, jak sie zorientowali, ze mi naprawde
        zalezy, zaczeli do mnie powoli dzwonic i rozmawiac o szczegolach.
        Bylo jeszcze wiele innych przypadkow, a napewno beda i w przyszlosci
        bo jeszcze budowy nie skonczylismy :)))))
        Dochodze do wniosku, ze nikomu nie chce sie dawac cen tak na wszelki
        wypadek i czekaja ,aby pokazac, ze mnie jako klientowi NAPRAWDE na
        ich firmie zalezy. Poza tym duzo ludzi jest po prostu leniwych. Amen.
    • Gość: Anka Re: oddzwonię... IP: *.centertel.pl 21.01.08, 23:41
      Jestem w dużym szoku z powodu tego co czytam. Sama pracowałam w
      handlu byłam kierownikiem sklepu i dla mnie klient zawsze byl
      najważniejszy. Gdy obiecuje ze zadzwonie na drugi dzien z informacja
      w sprawie towaru zamowionego przez klienta to dzwonie. Gdy
      przychodzi towart do klineta tez dzwonie go poinformowac. Nigdy nie
      slyszałam jakis żali od klientow na swoja osoba i sposob w jakich
      ich obslugiwałam. Może żyje w innym świecie albo mnie wychowana
      inaczej a może tak naprawde to ja jakas inna jestem bo dotrzymywałam
      slowa swoim klienta.
      • Gość: fasol Re: oddzwonię... IP: *.lodz.mm.pl 22.01.08, 11:26
        a może ci handlowcy/usługowcy w Stanach to Polacy emigranci? :D hyhy
        sorry, to być może poniżej pasa, ale zgadzam się, nie oddzwaniają...
        mnie sie wydaje, że w Polsce po prostu panuje bylejakość i to w większej ilości
        dziedzin niż się wydaje!
        Ja miałem doświadczenie z pracodawcą (dość duża firma i w miarę znana i
        renomowana, powiedzmy...)
        -mieli całej grupie wypłacić zaliczkę powiedzmy w pn o tej i o tej godzinie,
        telefon czy fama: nie będzie, później: będzie, później znowu że coś tam i takie
        ciągłe wprowadzanie w błąd
        -umówiłem się z kadrową na konkretną godzinę, a oczywiście jej nie było i
        czekałem godzinę
        -później w tej samej firmie (myślałem głupi ze to przypadłość jednego działu)
        byłem na rozmowie o pracę "zadzwonię bez względu na wynik rekrutacji w
        poniedziałek" - mówi sympatyczna pani. Nie dzwoni. piszę maila i dopiero nagle
        jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dzwonią i odpisują na maila.
        Mam wrażenie że niektórych trzeba nieustannie mobilizować, kontrolować, poganiać
        :/ po części trzeba PiS-owi przyznać rację.
        • Gość: cc Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.08, 11:47
          w Polsce po prostu panuje bylejakość i to w większej ilości
          dziedzin niż się wydaje!
          Nie tylko bylejakość ale i jakaś pierońska nadwarażliwość -
          obrażanie się, humory, brak koncentracji na sprawie. Spotkać osobę
          uśmiechniętą, skupioną, chętną coś zrobić, i to porządnie i szybko,
          jest utopią. Durne, małe, nudne sprawy zajmują ogromną część życia
          bo się wloką bez końca przez to. Okropnie to wszystko nudne jest.
    • Gość: ss Re: oddzwonię... IP: *.deltaplastpoland.pl 22.01.08, 11:42
      Zadzwonię do Ciebie to o tym pogadamy...
    • 8run0n Re: oddzwonię... 22.01.08, 18:30
      zapewne powodow moze byc bardzo wiele, od braku zainteresowania
      zleceniem/oferta, przez gapiostwo, zapominalstwo i zla organizacje pracy.

      pracuje w call center, tutaj kazdy telefon ma swoj numer, kazda sprawa musi
      zostac zalatwiona inaczej zalega mi w kolejce. jesli ja zamkne niezalatwiona
      dostaje ciegi. proste logiczne zasady, musze oddzwonic, sprobowac minimum 2
      razy, za drugim razem albo zostawiam info na sekretarce, albo wysylam maila. tak
      jest i tak musi byc zawsze.

      i z mojego doswiadczenia rowniez wynika, ze zwykle sie nie oddzwania, ale mam
      taki sklep rowerowy, ktory dzwoni do mnie za kazdym razem kiedy czegos na moim
      zamowieniu nie maja w magazynie i nie pomaga mowienie, ze telefonu nie lubie
      odbierac w pracy w sprawie zamowienia wyslijcie mi maila. nie pomaga, ech,

      z moich spostrzezen wynika, ze w wiekszosci jest to balaganiarstwo, brak
      skutecznych procesow i nienajlepsza komunikacja miedzy dzialami w firmach itd. w
      jaki niby sposob ktos mialby oddzwonic do mnie, jesli w kalendarzu nie ustawi
      sobie przypomnienia? a nie ustawi, tego jestem pewien. dlaczego p. Basia z
      dzialu sprzedazy ma do mnie oddzwonic skoro sekretarka nie przekazala jej info,
      bo zapomniala. zapomniala, bo akurat kiedy p. Basia wchodzila do biura dzwonil
      telefon, a pozniej jakos sie rozeszlo i w ogole. maila tez zapomniala wyslac.

      agenci od nieruchomosci, ci to sa w stanie naobiecywac, a po prostu nie maja
      takiej mozliwosci. jak sobie mysle co oni robia, jak wyglada ich dzien, to sie
      nie dziwie. jako agent nieruchomosci nie mozesz sobie w latwy sposob zaplanowac,
      ze oddzwonisz, bo moze cie nie byc w biurze, mozesz byc w samochodzie z
      klientem, albo pokazywac mieszkanie, itd, itp. inna sprawa, ze zakomunikowanie
      jakiejs informacji przez sekretarke byloby dobrym rozwiazaniem, ale to trzeba
      byloby przewidziec i o to zadbac.

      i ogolnie jeszcze powiem, z tego co zauwazylem w Polsce wiekszosc ludzi jest po
      prostu przepracowana. i nie mowie ze troche za duzo robia, ale ze maja taki
      zapieprz, ze jak to bylo w starym kawale, nie maja czasu zaladowac. ludzie
      przychodza do pracy i od razu pracodawca zalewa ich gora papierow, zanim
      jeszcze zdaza zrobic jedno, pracodawca juz pyta czy zrobili wszystkie 100. w
      takich warunkach robisz wszystko na odwal, nie planujesz, nie zastanawiasz sie
      nad stworzeniem sobie samemu odpowiednich procesow i mechanizmow
      zabezpieczajacych przed bledami, nie racjonalizujesz pracy, nie myslisz o tym w
      jaki sposob mozna to wszystko usprawnic.

      dlatego czesc obowiazkow pracownika spada na klienta, przykladem jestesmy my
      wszyscy, nikt sie nie zastanawia nad tym, ze oddzwaniajac do firmy, ktora ma
      nam sporzadzic oferte na 5 laptopow i spoznia sie juz drugi tydzien w momencie
      wykrecania numeru wlasnie wyrecza dzial sprzedazy w ich obowiazkach.

      ja juz sie nauczylem ani nie wierzyc w te obietnice, ani nawet z tego powodu sie
      nie zloscic. gdyby tak zrobila mi jedna firma, to bym ich olal, ale ze robia tak
      wszyscy widocznie musi tak byc.
      • Gość: Anka Re: oddzwonię... IP: *.centertel.pl 22.01.08, 22:32
        Są ludzie i ludzie ale nie mozna uogolniac ze nikt nigdy nie
        oddzwania, przyklad pan, ktory dostaje telefony ze sklepu z rowerami
        mimo ze woli dostawac e-male.
        Niestety prawda jest taka ze pracownicy sa zawalani robota, a w
        sklepach gdy pracownicy mijaja sie na zmianach czasem moze cos
        umknać. Bo tak naprawde poza praca wszyscy maja rodzine, studia,
        kursy czy nawet chęć polozenia sie do lożka do gory brzuchem i
        dlatego czesto chca z niej wyjsc jak najszybciej. Pozatym najgorsi
        sa szefowie, którzy przychodza do pracy od czasu do czasu i
        zapominaja przekac waznych spraw pracownika i pozniej my swiecimy
        oczami przed klinetami. Dziwi mnie tylko jedno, kazdy z nas jest
        klientem czy tez nim bedzie, i jesli nie lubimy gdy do nas
        nieoddzwaniaja to czemu czesto my sami popełniamy ten sam bład i tez
        nie oddzwaniamy??
        • Gość: ;(( Re: oddzwonię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.08, 22:56
          Wygląda na to że te wszystkie biznesy są prowadzone na ura, na
          żywioł, bez żadnych zasad, bez umiejętności obsługi klienta - siła
          robocza tania, bez edukacji w tym kierunku, przypadkowa. Innymi
          słowy kraj w trakcie przemiam. Ale powiem Wam że on w trakcie
          przemian już całe moje życie jest - a młoda nie jestem, i sie chyba
          nie doczekam ;((
    • ibelin26 Re: oddzwonię... 23.01.08, 09:34
      Jak umawiam siena wizytę do lekarza/fryzjera/itp. i z jakichś
      względów nie mogę przyjść to dzwonię i mówię, że nie mogę. Nie
      tłumaczę dlaczego.

      Wiecie jakie to czasem budzi zdziwnie - jak to miło, że pani
      zadwoniła, bo np. można w tym czasie umówć kogos innego na wizytę.
    • Gość: l Re: oddzwonię... IP: *.tpca-cz.com 23.01.08, 10:26
      a po cholere...
      • risteard Re: oddzwonię... 23.01.08, 12:55
        Budując swój dom, na własnej skórze przekonałem się, jak mocno
        tkwimy w socjaliźmie. Fachowiec znów stał się panem, a klient może
        co najwyżej łaskawie zdać się na jego humorki. Przykładów
        doświadczyłem wielu, ale te najbardziej charakterystyczne to:
        zamawiam hydraulika, przychodzi, obmierza, robi kosztorys i więcej
        się nie pokazuje. Po jakimś czasie dowiaduję się, że jest już w
        Anglii. Przychodzi następny - ten już nawet nie robi kosztorysu,
        wyjeżdża. Zamawiam serwisanta do pierwszego uruchomienia pieca
        gazowego - jest tylko 3 serwisantów w moim terenie, wszyscy dają
        odległe terminy, mimo zbliżającej się zimy. Jeden się zgadza, że za
        dwa tygodnie. Czekam dwa, trzy, cztery, dzwonię co parę dni, on
        przesuwa terminy, nie przyjeżdża i nie oddzwania. Przychodzą mrozy i
        niszczą moją instalację. Zamawiam tynkarza - jednego, drugiego,
        trzeciego. Każdy przyjmuje zlecenie, żaden nie przyjeżdża na
        umówiony termin, żaden nie oddzwania. Pracuję zagranicą, koszty nie
        są dla mnie problemem, z nikim się nie targuję - chcę mieć szybko i
        solidnie wykonaną usługę i jestem bezsilny wobec braku elementarnej
        kultury osobistej polskich "fahofcuf"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja