wuk4
24.01.08, 21:07
Sprzedaje się często takie drobne pomidorki pod nazwą "koktajlowe".
Są raczej używane do ozdoby potraw (bo nie posiadają żadnych
szczególnych walorów smakowych) i są zawsze droższe on normalnych
pomidorów. Ale skąd taka głupia nazwa? Koktajlowe? Czy z nich się
robi koktajle? Dlaczego nie kisielowe? Budyniowe, puddingowe,
drinkowe?
No tak, kolejna bzdura nowomowy. Mamy ich sporo: od kilku lat jest
np. moda, żeby domy towarowe nazywać "galeriami handlowymi". Może w
przyszłym roku będą wernisaże handlowe, zobaczy się.
Ale koktajlowe? Żeby tylko pomidorki... Ostatnio przechodziłem koło
witryny sklepowej i zauważyłem długie, białe świeczki w pudełku. Na
etykietce było napisane w kilku językach, co to jest. Po polsku:
ŚWIECE KOKTAJLOWE. Stanąłem jak wryty. Przeczytalem dokładnie opisy
w innych językach i w żadnym (!) z nich nie było odwołania do
koktajlu. Ani w niemieckim, ani w angielskim, ani w czeskim, ani w
rosyjskim. Po czesku było po prostu "dlouhe' svice", czyli długie
świeczki. Co za kretyn wprowadza takie absurdy językowe do
polszczyzny? Czy te świeczki służą do robienia koktajlów? A może
zapala się je przy piciu koktajlu? Przykro mi, ale o takim zwyczaju
nie słyszałem. A może ktoś zna choć rąbek tajemnicy, skąd ta
dziwolągowata nazwa się wzięła?
Czekam na koktajlowe worki na śmieci i papier toaletowy koktajlowy.