Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp.

04.02.08, 11:48
Jedna pani z dwojka dzieci narzekala przed chwila na psie kupy na
osiedlu. Zaloze sie ze sama pewnie ma gdzies ze ludziom ktorzy nie
maja dzieci, tylko np psy.... bardzo przeszkadza glosny placz jej
dzieci.

Pewnie taka baba zaraz rzuci mi argument ze dzieci sa wazniejsze od
psow... Wydaje mi sie ze w Polsce i w USA, jest podobna postawa,
gdzie rodzice rozpieszczaja male dzieci, i ignoruja wszystkich
dookola, panuje wrecz dyktatura rozwscieczonych mamusiek ktore sadza
ze ich dzieci powinien kochac kazdy.

Z drugiej strony podoba mi sie zupelnie odmienna sytauacja na
zachodzie Europy, zwlaszcza w Angli, gdzie na wielu lokalach sa
tabliczki z napisem "no small children" albo "mothers with loud and
crying children will be asked to leave". Popieram!

    • maga_luisa Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 04.02.08, 11:55
      Powinni w samolotach dołączać do biletu dla niemowlęcia knebel, nie uważasz?
      • polska_potega_swiatowa Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 04.02.08, 12:13
        maga_luisa napisała:

        > Powinni w samolotach dołączać do biletu dla niemowlęcia knebel,
        > nie uważasz?

        Dlaczego od razu knebel, wystarczy ze matka zaplaci kare, albo osoby
        ktore musza choc nie chca przez wiele godzin znosic blacz jakiegos
        bachora, powinny dostac spowrotem czesc pieniedzy za bilet, jako
        rekompensata za niedogodnosc.
        • Gość: orlica temidy Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp IP: 213.25.20.* 04.02.08, 12:18
          nie jesteś osamotniony

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15267
    • piwi77 Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 04.02.08, 12:18
      Też nie lubię drących się dzieciaków i nie reagujących mamusiek. Sam
      mam dzieci i wiem, że dziecko wcale nie musi się drzeć, chyba że
      jest chore, no ale wtedy chyba nie leci się np samolotem na
      pogotowie?
      • sunneczko Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 04.02.08, 12:43
        piwi77 napisał:

        > Sam mam dzieci i wiem, że dziecko wcale nie musi się drzeć, chyba
        że jest chore, no ale wtedy chyba nie leci się np samolotem na
        pogotowie?


        Piwi uwierz, sa dziedzi, co ryja dra od switu do nocy albo rozrykuja
        sie nagle i niespodziewanie i potrafia tkwic w stanie rozdarcia
        przez kilka godzin bez uszczerbku na (swoim) zdrowiu:)
        A samolot to nie tramwaj, ze mozna z niego wysiasc.
        Jako matka takowego wiem co mowie, niemniej jednak podzielam zdanie
        wszystkich wkurzonych rykiem bachorow w miejscach, ktore mozna
        ominac majac halasliwa dziatwe u kiecki. Jak sie nie umie ujarzmic
        malego wrzeszczacego (nie umialam), to sie chodzi na spacery w
        miejsca mniej ludne, jak plaza - to nie glowne wejscie, tylko
        siedemnaste od niego, jada sie w domu a nie w knajpie, a w parku
        zajmuje skrajna laweczke, zakupy robi zanim stary wyjdzie do pracy,
        jak wczasy to nie grupowe, a domek w samej kniei (najwyzej jelenie
        pogubia poroze, a puszczyki przestana sie niesc). Trudne, ale mozna
        przezyc, nie ma zadnego powodu dla ktorego otoczenie musi siwiec od
        huku razem z nami.
        • sunneczko ps. 04.02.08, 12:44
          jako matka takowego dziecka, nie samolotu, jakby co:)
        • Gość: więc Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp IP: *.aster.pl 04.02.08, 12:54
          sunneczko napisała:

          > jak wczasy to nie grupowe, a domek w samej kniei (najwyzej jelenie
          > pogubia poroze, a puszczyki przestana sie niesc).

          Popieram wszystko poza powyższym. To już wolałbym narazić kogoś na
          hałas, niż spowodować przy pomocy wrzeszczącego dziecka zaburzenia w
          przyrodzie. W końcu i jeleń, i puszczyk są u siebie. My, jako
          goście, mamy obowiązek zachowywać się w lesie tak, by nikomu poroże
          z głowy nie spadło ;-).
          • sunneczko Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 04.02.08, 13:36
            Zostaje sahara, gobi, hindukusz i okolice okolobiegunowe. Ale
            wszedzie tam trzeba leciec samolotem!!!!
            ;)
            • genoveva Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 04.02.08, 16:01
              A może Pustynia Błędowska ? ;)
              • sunneczko Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 04.02.08, 17:52
                Droga Genowefo! Proponowana lokalizacja jest wykluczona z
                uwagi na zabuzenia tektoniczne spowodowane ekspansywną eksploatacja
                bogactw naturalnych w sasiednim rejonie. Wieksza wibracja =>
                tapnięcie i... sie nam Ślask zapadnie!;-)))))))))))
    • seth.destructor Cierpliwości... 04.02.08, 19:18
      Sam byłem dzieckiem, wrzeszczałem i tupałem i sąsiedzi gonili mnie
      spod okien, bo im przeszkadzało. Dziś staram się znosić takie
      zachowanie ze stoickim spokojem.
      Dzieci przeżywają podróż samolotem, szczególnie te małe, które nie
      wiedzą, co im się dzieje w uszach.
      A jeśli widzę jakiegoś rozwydrzoneg bachora i mamuśkę, która nie
      reaguję, to podchodzę i pytam się, czy biedaczek ma ADHD czy też on
      tak odreagowywuje maltretowanie w domu?
      • polska_potega_swiatowa Re: Cierpliwości... 08.02.08, 08:43
        seth.destructor napisał:

        > Dzieci przeżywają podróż samolotem, szczególnie te małe, które nie
        > wiedzą, co im się dzieje w uszach.
        > A jeśli widzę jakiegoś rozwydrzoneg bachora i mamuśkę, która nie
        > reaguję, to podchodzę i pytam się, czy biedaczek ma ADHD czy też
        > on tak odreagowywuje maltretowanie w domu?

        Problem ze taka mamuska, na 100% pewnie sie oburzy i powie tobie z
        wyrzutem i kpinami ze: "nic nie rozumiesz, ze to ona ma problem a
        nie ty".

        Niestety, zupelna ignorancja dla otoczenia jest domena mamusiek z
        malymi dziecmi. Nie rozumieja one ze ludzie placa caly bilet za
        przelot i chca odpoczac w wzglednie komfortowych warunkach, a nie
        sluchac jakiegos bachora ktory poznaje swiat, naszym kosztem...
        • seth.destructor Re: Cierpliwości... 08.02.08, 14:54
          Problem ze taka mamuska, na 100% pewnie sie oburzy i powie tobie z
          > wyrzutem i kpinami ze: "nic nie rozumiesz, ze to ona ma problem a
          > nie ty".


          Porzuc oczekiwania i przetestuj.
    • hotally Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 04.02.08, 19:41
      Mi nie przeszkadzają płaczące dzieci. Nie lubię tego, ale staram się ignorować.
      Przecież z samolotu nie wyprosisz matki z dzieckiem, a wpływ na zachowanie
      malucha w czasie startu mamy jako rodzice niewielki.
    • hypatia69 Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 08.02.08, 10:07
      Jako szczęśliwa posiadaczka potomstwa, które produkuje czasami
      zdecydowany nadmiar decybeli muszę stwierdzić, ze różnie to bywa...
      Nad dwu-trzylatkiem zazwyczaj mozna już bez wiekszych trudności
      zapanować; chyba, ze rozwydrzony nadmiernie, a rodzic bez charyzmy.
      Ale z niemowlęciem czy roczniakiem taki numer juz nie przejdzie. A
      nie zawsze da sie zamknąć toto w beczce i wynieść do piwnicy.
      Zatem poniekąd masz rację, ale tylko poniekąd.
      "dyktatura rozwscieczonych mamusiek ktore sadza ze ich dzieci
      powinien kochac kazdy." A to już głupawy efekt mody na źle pojęte
      wychowanie bezstresowe.
      Natomiast spróbuj dać rozszalałemu smarkaczowi w tyłek, to
      natychmiast zostaniesz zgłoszony do prokuratury, ze maltretujesz
      dziecko...
    • nelsonek Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 08.02.08, 15:43
      Fajne tlumaczenie. Psy niech sobie sraja na trawniki, bo wiekszosc mamusiek w dupie ma to, ze innym przeszkadzaja rozwrzeszczane dzieci.
      Swoja droga ciekaw jestem czy tam u was w juesej podobnie tlumaczycie sobie, ze w Europie islamusow leja.
    • Gość: Kolo321 Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp IP: *.warszawa.dialog.net.pl 08.02.08, 16:12
      Ktos Cie pogonil razem z Twoim psem z piaskownicy ?
    • princessofbabylon Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 08.02.08, 18:53
      polska_potega_swiatowa napisał:

      > Z drugiej strony podoba mi sie zupelnie odmienna sytauacja na
      > zachodzie Europy, zwlaszcza w Angli, gdzie na wielu lokalach sa
      > tabliczki z napisem "no small children" albo "mothers with loud
      and
      > crying children will be asked to leave". Popieram!


      nigdzie tego nie widziałam, ale dzieicaki w Anglii są strasznie
      rozwydrzone, a matki mają gdzieś to że dziaciak lata po lokalu i
      wrzeszczy w niebogłosy, bałagani, zaczepia innych i takie tam.
      Czegoś takiego jeszcze nie widziałam, jakoś inaczej te dzieciaki są
      tam chowane.



      >
    • camel_3d znam ten bol... 08.02.08, 23:34
      lecialem kiedys samolotem, za mna siedziala mamusia ze swoim 2-3 letnich
      synkiem. Caly czas szarpal i kopal moje siedzenie, kiedy zwrocielm matce uwage
      ze mi to przeszkadza odparla: przeciez to jeszcz edziecko...

      I CO Z TEGO??
    • muszek0 Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp 09.02.08, 07:19
      oczywiście, że masz rację. ja bym jescze dodał: "ugly women will be
      asked to leave".
      małe dzieci jeszcze można strawić, ale brzydkie kobiety to jest już
      stanowczo za duzo w lokalu, czy w samolocie. ileż można odwracać
      głowę.
      • Gość: więc Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp IP: *.aster.pl 09.02.08, 10:22
        Eee tam. Oczy można łatwo zamknąć. Wystarczy mieć powieki. Do
        zatkania uszu trzeba mieć jakiś specjalny sprzęt. A już z kopaniem
        Twojego fotela nic nie zrobisz, jeśli samolot jest pełny. W
        przejściu nie posiedzisz, z toalety Cię wygonią.
        • Gość: Wilia Re: Problem rozwydrzonych dzieci w samolocie, itp IP: *.adsl.inetia.pl 09.02.08, 15:45
          Zauważyłam,że najmniej wyrozumałości dla rozwrzeszczanych maluchów
          mają matki własnych rozwrzeszczanych maluchów. A te "bezstresowo"
          wychowujace własne dzieci - zazwyczaj rozwydrzone jak dziadowskie
          bicze - od innych dzieci surowo wymagają stuprocentowej dyscypliny i
          salonowej grzeczności.
Pełna wersja