Moda na niechęć wobec dzieci

08.02.08, 21:04
Zauważyłam ją dawno, ale wątek o bobasach i mamuśkach skłonił mnie,
żeby teraz o tym napisać. Nie rozumiem czemu niektórzy ludzie za
punkt honoru stawiają sobie przekonanie świata, że dzieci, zwłaszcza
niemowlaki, są im wstrętne. Zapewne jest to reakcja na powszechne
traktowanie "dzidziusiów" jako czegoś niezwykle ozdobnego i
automatycznie wzbudzającego rozczulenie. Ale czy przyjmowanie z
zasady pozycji obronnej wobec tego durnego skądind zjawiska nie
świadczy o pewnej słabości umysłowej - taki bezmyślny bunt
przejawiający się pogardą wobec małego, ale przecież człowieka.
Politpoprawność czy też norma kulturowa nie pozwala mówić głośno, że
starzy/rudzi/grubi/dysmorficzni itp. są paskudni. A dziećmi można
się głośno degustować i nie jest się uznanym za chama.
    • s.k.i.n-pl Re: Moda na niechęć wobec dzieci 08.02.08, 22:10
      to jest plan masoński by zmniejszyć populacje narodów uznanie za
      niepożądane za zbyt religijne i tradycyjne niechętne obyczajowym
      nowinkom. bogate kraje zachodu próbują ograniczyć płodność tych
      biedniejszych ale też i u siebie to robią co przynosi poważne
      perturbacje. na zachodzie nie ma już dziś rąk do pracy bo biali
      ludzie sie zestarzeli bo wolą obcować ze zwierzętami lub w związkach
      jednopłciowych zamiast w róznopłciowych i mieć z tego potomstwo
    • daligala Re: Moda na niechęć wobec dzieci 08.02.08, 22:21
      myślę, że "moda" to za dużo powiedziane. ja zauważam głównie świadome odsuwanie
      macierzyństwa i ojcostwa na dalszy plan (lub całkowite rezygnowanie z tego), co
      często jest mylnie odbierane jako niechęć wobec dzieci. nie słyszałam też nigdy,
      by ktoś obrażał dziecko jako istotę tylko dlatego, że jest dzieckiem. natomiast
      nie jest mi obce psioczenie na wrzeszczące dzieciaki, z którymi rodzice sobie
      nie radzą i ja, w miejscu publicznym nie muszę tego tolerować, szczególnie jako
      osoba, która lubi spokój i umiarkowaną ciszę. nie ma dla mnie znaczenia, czy
      jest to odgłos wiertarki o 5 nad ranem, ujadający cały dzień pies sąsiada czy
      beczące dziecko w autobusie, które bije mamę po twarzy, by nie chce dać lizaka...
      i sorry, ale gdyby ktoś w mojej obecności powiedział "nienawidzę dzieci bo walą
      kupy pod siebie i wrzeszczą w nocy" kazałabym mu udać się do najbliższej poradni
      psychologicznej. i taka postawa na pewno nie jest modna, anie popularna.
    • matylda1001 Re: Moda na niechęć wobec dzieci 08.02.08, 22:45
      >A dziećmi można się głośno degustować<

      Tak jak wilk Czerwonym Kapturkiem???
    • Gość: ? Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 23:28
      Aaaa, bo umówmy się - wielu robi z posiadania dzieci wielkie halo. A
      kot 5 razy do roku po 5 najmniej rodzi i nikt go za to nie chwali
      ani podziwia. Natura. I inne rzeczy robimy bo organizm nam to
      nakazuje lub pozwala - trzeba tak to rozdmuchiwać?
      • jdbad Re: Moda na niechęć wobec dzieci 09.02.08, 06:52
        Nie trzeba:)
        Gość portalu: ? napisał(a):

        > Aaaa, bo umówmy się - wielu robi z posiadania dzieci wielkie halo.
        A
        > kot 5 razy do roku po 5 najmniej rodzi i nikt go za to nie chwali
        > ani podziwia. Natura. I inne rzeczy robimy bo organizm nam to
        > nakazuje lub pozwala - trzeba tak to rozdmuchiwać?
      • Gość: halo Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: 80.50.4.* 09.02.08, 13:47
        Gość portalu: ? napisał(a):

        > Aaaa, bo umówmy się - wielu robi z posiadania dzieci wielkie halo.
        A
        > kot 5 razy do roku po 5 najmniej rodzi i nikt go za to nie chwali
        > ani podziwia. Natura. I inne rzeczy robimy bo organizm nam to
        > nakazuje lub pozwala - trzeba tak to rozdmuchiwać?

        jakby kot rodził, to byłoby wielkie halo, bo `na ogół rodzą kocice.
        A w ogóle analogia nietrafiona, bo małe kotki mają jeszcze więcej
        adoratorów niż dzieci
        • xtrin Re: Moda na niechęć wobec dzieci 09.02.08, 23:14
          Gość portalu: halo napisał(a):
          > A w ogóle analogia nietrafiona, bo małe kotki
          > mają jeszcze więcej adoratorów niż dzieci

          Bo małe kotki rzeczywiście są przecudne :).
          • Gość: halo Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: 80.50.4.* 10.02.08, 20:21
            ta, zwłaszcza w kalendarzach ściennych, bo w realu leją na pościel,
            s... do butów, drapią wszystko, zrzucają i tłuką przedmioty. Lubię
            koty, ale podchowane, a nahbardziej w typie Bonifacego.
        • kochanica-francuza A bo od kota alias kocicy 10.02.08, 19:19
          nie wymaga się bycia idealną matką, inwestowania w dzieci 100% czasu i energii,
          zapisywania ich na 100 kursów, dbania o ich wykształcenie...

          kotka odwala swoje (uczy kocięta polować, skakać i co tam jeszcze kot umieć
          musi) natomiast wymagania co do MATEK LUDZKICH wzrosły w I świecie zastraszająco
          (pomijając już obciążanie matki winą za wady dzieci - za kotką nie latają
          wszystkie koty i nie piętnują jej publicznie, kiedy jej kociak zrobi coś złego)
    • Gość: tyś Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 10:15
      Powód jest prosty - zapomniał wół jak cielęciem był....
      • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 09.02.08, 12:05
        wynika z mody na antykoncepję
        • kochanica-francuza Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 19:20
          Gość portalu: ferment napisał(a):

          > wynika z mody na antykoncepję
          Ferment, jak ty coś powiesz... A z mody na brak antykoncepcji wynika mnóstwo aborcji
          • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 20:02
            >kochanica-francuza napisała:

            > Gość portalu: ferment napisał(a):
            >
            > > wynika z mody na antykoncepję
            > Ferment, jak ty coś powiesz... A z mody na brak antykoncepcji wynika mnóstwo ab
            > orcji<

            Nie tylko mówię. Piszę.
            Aborcja jako wynik antykoncepcji? Gdy antykoncepcja się nie powiedzie...To proste
            Aborcja jako wynik braku antykoncepcji? Też.

            Tu nie piszemy o aborcji. Zabroniona.
            Dziecko urodzone jako wynik zawodnej antykoncepcji lubiane nie jest. Jeszcze
            zanim się pocznie. Już sama myśl o niechcianym dziecku jest niemiła. Wywołuje
            dreszcze.
            • hypatia69 Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 20:09
              "Dziecko urodzone jako wynik zawodnej antykoncepcji lubiane nie
              jest. Jeszcze zanim się pocznie. Już sama myśl o niechcianym dziecku
              jest niemiła. Wywołuje dreszcze."
              No zwyczajnie poprawiłeś mi nastrój:)
              Ja stosuję czasami antykoncepcję czasami zaś nie. To dlatego
              niektórych dzieci nie lubię, a inne lubię i owszem??;)
              • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 20:16
                >> No zwyczajnie poprawiłeś mi nastrój:)<

                Uszczęśliwia mnie to:))

                > Ja stosuję czasami antykoncepcję czasami zaś nie. To dlatego
                > niektórych dzieci nie lubię, a inne lubię i owszem??;)<

                Owszem, ale nie wiem:)
                • hypatia69 Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 20:21
                  Lubię Cię uszczęśliwiać:))
                  Skutkiem mojego kwiecistego stylu pogubiłam się w Twojej
                  odpowiedzi...
                  Znaczy tak, nie czy którego nie wiesz?
                  • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 20:25
                    >hypatia69 napisała:

                    > Lubię Cię uszczęśliwiać:))
                    > Skutkiem mojego kwiecistego stylu pogubiłam się w Twojej
                    > odpowiedzi...
                    > Znaczy tak, nie czy którego nie wiesz?<

                    Znaczy skąd mam wiedzieć co z Tobą:)
                    • hypatia69 Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 20:51
                      Z definicji, że stosowanie antykoncepcji wzmaga niechęć [czy tam
                      sprowadza] do już narodzonych wynika, to pytam, czy dobrze
                      zrozumiałam podając siebie za przykład:)
                      • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 20:59
                        >hypatia69 napisała:

                        > Z definicji, że stosowanie antykoncepcji wzmaga niechęć [czy tam
                        > sprowadza] do już narodzonych wynika, to pytam, czy dobrze
                        > zrozumiałam podając siebie za przykład:)<

                        Ejże, jaka definicja!
                        Teza. Antykoncepcja ma jakiś związek z niechęcią do posiadania, rodzenia,
                        poczynania dzieci?
                        Jeśli ma - to może ma też związek z niechęcią do dzieci?
                        Ty nie jesteś typowa antykoncepcjonistka.
                        A moje tezy nie muszą być pozbawione błędów. Ale są. Są, by wywołać rozważanie
                        problemu. Spojrzeć z jeszcze jednego punktu na omawiany problem. Jak to w
                        wymianie poglądów bywa.
                        • kochanica-francuza Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 21:04

                          > Ty nie jesteś typowa antykoncepcjonistka.

                          O, to widzę, że wyróżniamy jeszcze grupy antykocepcjonistów: typowe i nietypowe.

                          A czy przy zaliczaniu do tychże grup Fermentowe Oficjum bierze pod uwagę
                          motywacje niechcenia dzieci, czy wszystkich niechcących wrzuca do jednego wora?
                          • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 21:15
                            >kochanica-francuza napisała:
                            > O, to widzę, że wyróżniamy jeszcze grupy antykocepcjonistów: typowe i nietypowe
                            > .
                            >Wyróżniamy? Kto?
                            Ja napisałem to. Nie do Ciebie.

                            > A czy przy zaliczaniu do tychże grup Fermentowe Oficjum bierze pod uwagę >
                            motywacje niechcenia dzieci, czy wszystkich niechcących wrzuca do jednego wora?<

                            Nie bierze. Pisałem nie do Ciebie.
                            Nikogo do wora nie wrzucam.
                            Nie zajmuję się tu motywacjami niechcenia. To raczej nie ma wpływu na omawianą
                            tematykę. Choć może warto temu się przyjrzeć. Spróbuj. Bądź twórcza.
                      • kochanica-francuza Zaraz, a ja troszkę nie rozumiem 10.02.08, 21:08
                        Znaczy, stosowanie wzmaga niechęć do swojego niechcianego czy do dzieci w ogóle?

                        I jak wygląda niechęć do dzieci w ogóle? Bo ja na przykład lubię małe bebesy w
                        wózkach, ale takie bardziej uspołecznione to średnio. Zwłaszcza jak piszczą.
                        Źle bowiem znoszę wysokie dźwięki, niezależnie od tego, czy wydaje je dziecko,
                        pies, czy panna opisująca koleżance zalety chłopaka.
                        • Gość: ferment Re: Zaraz, a ja troszkę nie rozumiem? IP: *.chello.pl 10.02.08, 21:19
                          Troszkę?
                          >kochanica-francuza napisała:

                          > Znaczy, stosowanie wzmaga niechęć do swojego niechcianego czy do dzieci w ogóle
                          > ?<

                          Dałaś mi radę - pomyśl. Ty pomyśl.
                          Jak nie dasz rady, napisz ponownie, skoro jestem dla Ciebie takim autorytetem:(((

                          > I jak wygląda niechęć do dzieci w ogóle? <<

                          J.w.

                          >Bo ja na przykład lubię małe bebesy w
                          > wózkach, ale takie bardziej uspołecznione to średnio. Zwłaszcza jak piszczą.
                          > Źle bowiem znoszę wysokie dźwięki, niezależnie od tego, czy wydaje je dziecko,
                          > pies, czy panna opisująca koleżance zalety chłopaka.<

                          To bardzo interesujące. Dobrze, że o tym napisałeś. Poszerzyłem sobie zasób
                          wiedzy o Tobie, dzięki.
                          • kochanica-francuza Wiesz, fermencie, dość tych drwin 10.02.08, 21:25
                            Dowaliłeś mi już dość, mimo iż nic ci nie zrobiłam.

                            Ach, prawda. Dyskutowałam z czymś tak dla ciebie świętym, jak twoje wyobrażenie
                            świata. I - aby nie dopuścić do takiej dyskusji - musiałeś mnie zgnoić.

                            EOT, podlecu.
                            • Gość: ferment Re:dość IP: *.chello.pl 10.02.08, 21:40
                              >kochanica-francuza napisała:

                              > Dowaliłeś mi już dość, mimo iż nic ci nie zrobiłam.
                              >
                              > Ach, prawda. Dyskutowałam z czymś tak dla ciebie świętym, jak twoje wyobrażenie
                              > świata. I - aby nie dopuścić do takiej dyskusji - musiałeś mnie zgnoić.
                              >
                              > EOT, podlecu.<

                              Masz słabszy dzień? Przykro mi, ze mnie za to winisz.
                              Mam nadziej, że oprzytomniejesz i zobaczysz świat w innej, bardziej prawdziwej
                              perspektywie.
                              Pełen współczucia, pozdrawiam
            • kochanica-francuza Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 20:37

              > Nie tylko mówię. Piszę.
              > Aborcja jako wynik antykoncepcji? Gdy antykoncepcja się nie powiedzie...To pros
              > te

              Nie, to nie jest proste. Także antykoncepcja jako sposób uniknięcia aborcji.

              Aborcja - dotyczy istoty. Antykoncepcja - dotyczy jaja i/lub plemnika.

              >
              > Dziecko urodzone jako wynik zawodnej antykoncepcji lubiane nie jest. Jeszcze
              > zanim się pocznie. Już sama myśl o niechcianym dziecku jest niemiła. Wywołuje
              > dreszcze.

              Skarbeczku, no i co z tego? Uczucia się zmieniają. MOżna znienawidzić chciane
              dziecko. Sugerujesz poza tym, że w dawniejszych wiekach kobiety tak rozkosznie i
              ze śpiewem na ustach rodziły tę dwudziesteczkę, co rok prorok, z których np.
              siedmioro przeżywało?
              • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 20:48
                >>
                > Skarbeczku,<

                To do mnie? Wystarczy zwyczajnie - ferment.

                no i co z tego? Uczucia się zmieniają.<

                Tak...?

                >MOżna znienawidzić chciane
                > dziecko.<

                To dramat.

                >Sugerujesz poza tym, że w dawniejszych wiekach kobiety tak rozkosznie
                > i
                > ze śpiewem na ustach rodziły tę dwudziesteczkę, co rok prorok, z których np.
                > siedmioro przeżywało?<

                Pisałem coś o dawniejszych wiekach?
                Ze śpiewem na ustach to raczej chyba nie rodzą. Nawet teraz. Nawet jedynaka.
                Piszę o nastawieniach.
                • kochanica-francuza Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 20:57


                  >
                  > To dramat.

                  Myśl, fermencie, myśl! Skoro można zmienić nastawienie wobec chcianego dziecka,
                  to wobec niechcianego także, prawda?


                  > Pisałem coś o dawniejszych wiekach?

                  A coś na ich temat uważasz? Bo skoro piszesz o "modzie na antykoncepcję" - jako
                  czymś nowym i złym - to chyba sugerujesz tym samym, że dawniej jej nie było,
                  czyli było dobrze?



                  > Ze śpiewem na ustach to raczej chyba nie rodzą. Nawet teraz. Nawet jedynaka.
                  > Piszę o nastawieniach.

                  Jesteś Bogiem, że widzisz ludzkie dusze?

                  Jak co roku były w ciąży, do tego niewiele dzieci przeżywało, to były lepiej
                  nastawione niż dziś?


                  • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 21:09
                    >> Myśl, fermencie, myśl!<

                    Dzięki za niewątpliwie niezbędna tu radę. Odwzajemniam sie przy okazji.

                    >Skoro można zmienić nastawienie wobec chcianego dziecka,
                    > to wobec niechcianego także, prawda?<

                    Prawda? Ktoś uważa inaczej? Po co to piszesz?
                    >

                    >
                    > A coś na ich temat uważasz? Bo skoro piszesz o "modzie na antykoncepcję" - jako
                    > czymś nowym i złym - to chyba sugerujesz tym samym, że dawniej jej nie było,
                    > czyli było dobrze?<

                    O czymś nowym ?
                    Przytocz.
                    Złym? Niewątpliwie, ale też nie piszę o tym wprost.
                    Ale przytocz, jeśli uważasz inaczej.
                    Dawniej nie było? Ja to napisałem? Napisałem, że było dobrze?
                    Przytocz i ten fragment.

                    > > Piszę o nastawieniach.
                    >
                    > Jesteś Bogiem, że widzisz ludzkie dusze?<

                    Pisze o nastawieniach, nie widzeniach.
                    Podejrzewasz mnie o bycie Bogiem? To chyba nie powinno mieć miejsca w poważnej
                    rozmowie?
                    Widzieć dusz nie muszę, trochę je znam. Żadna tajemna wiedza. Nauka.
                    >

                    > Jak co roku były w ciąży, do tego niewiele dzieci przeżywało, to były lepiej
                    > nastawione niż dziś?<

                    Żyły w innych okolicznościach. Nie ma możliwości porównywać. Inne światy.
                    >
                    >
                    • kochanica-francuza Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 21:22

                      > > to wobec niechcianego także, prawda?<
                      >
                      > Prawda? Ktoś uważa inaczej? Po co to piszesz?

                      Mam dziwne wrażenie, że robisz mnie w wała i kpisz ze mnie.

                      Nie dyskutujesz z moją myślą, tylko odpowiadasz złośliwościami i manipulacją.
                      > >
                      >
                      >
                      > O czymś nowym ?
                      > Przytocz.
                      > Złym? Niewątpliwie, ale też nie piszę o tym wprost.
                      > Ale przytocz, jeśli uważasz inaczej.
                      > Dawniej nie było? Ja to napisałem? Napisałem, że było dobrze?
                      > Przytocz i ten fragment.


                      Fermencie. Wypowiedzią swoją sugerujesz pewne poglądy.

                      "MOda na X" na ogół nie jest zjawiskiem odwiecznym, tylko nowym.

                      Określenie zaś "Moda na X" sugeruje, że chodzi o zjawisko nowe w kulturze.

                      Piszesz o pewnych sprawach nie wprost, ale gdy cię o te sprawy wprost zapytać,
                      kpisz i robisz z rozmówcy wała, twierdząc, że tego i owego nie napisałeś wprost.
                      No istotnie, wprost nie.

                      Szanuję twoje poglądy. Jednak forma dyskusji typu "gra w bambuko" świadczy o
                      pogardzie dla rozmówcy i chęci udowodnienia swoich racji, per fas et nefas. Jak
                      nie ogniem i mieczem, to drwiną i pogardą.

                      Zatem EOT, fermencie. Zapamiętam cię jako pogardliwego prawaka,eliminującego
                      mnie z dyskursu. Nie przysłuży się to twojej sprawie.




                      • Gość: ferment Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 21:36
                        >kochanica-francuza napisała:
                        >
                        > Mam dziwne wrażenie, że robisz mnie w wała i kpisz ze mnie.<

                        Nie robię. Nie używam takiego języka.
                        >
                        > Nie dyskutujesz z moją myślą, tylko odpowiadasz złośliwościami i manipulacją.

                        Udowodnisz?


                        > Fermencie. Wypowiedzią swoją sugerujesz pewne poglądy.<

                        Sugeruję> To Ty dokonujesz interpretacji, Ty za nią odpowiadasz. ja pisze
                        wyraźnie o co mi chodzi.
                        >
                        > "MOda na X" na ogół nie jest zjawiskiem odwiecznym, tylko nowym.<

                        A to dlaczego? Słowo moda odnosi się tylko do zjawisk, których kiedyś nie było?
                        Ja tak nie rozumiem.

                        >
                        > Piszesz o pewnych sprawach nie wprost, ale gdy cię o te sprawy wprost zapytać,
                        > kpisz i robisz z rozmówcy wała, twierdząc, że tego i owego nie napisałeś wprost
                        > .<

                        Nieładnie pisać nie dając dowodów. To oszczerstwo.!
                        > No istotnie, wprost nie.
                        >
                        > Szanuję twoje poglądy. Jednak forma dyskusji typu "gra w bambuko" świadczy o
                        > pogardzie dla rozmówcy i chęci udowodnienia swoich racji, per fas et nefas. Jak
                        > nie ogniem i mieczem, to drwiną i pogardą.<

                        J.w.
                        >
                        > Zatem EOT, fermencie. Zapamiętam cię jako pogardliwego prawaka,<

                        Twoje prawo, Twoja wola.

                        >eliminującego
                        > mnie z dyskursu.<

                        Twoja decyzja.

                        > Nie przysłuży się to twojej sprawie.<

                        Wieszczysz?
                        >
                        >
    • Gość: Lena Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.02.08, 14:25
      To nie moda ale "maniera". To tak jak bezrobotny wyraża niechęć do
      mającego pracę, jak panienka do mężatki, jak właściciel samochodu do
      takiego którego na samochód nie stać.
      Zauważcie,że tą niechęć wykazują właściwie kobiety :(
      • hypatia69 Re: Moda na niechęć wobec dzieci 09.02.08, 15:06
        "niechęć wykazują właściwie kobiety :("
        Uznanie Niedo-wiarka bądź Piwiego za kobiety jest... oryginalnym...
        pomysłem.
        I jakoś nie zauważyłam zbiorowej jakiejś niechęci. Ale czy
        koniecznie muszę mdleć z zachwytu na widok wszystkich dzieci? Są
        takie, co mi się podobają i takie, co niekoniecznie. A łgać komuś ze
        wstrętem na fizys, jakie to ma przecudne dziecię to nonsens. Mi się
        podobają zwłaszcza te dzieci, które mam w rodzinie i u
        zaprzyjaźnionych jednostek. Inne mi zwisają swobodnym kalafiorem i
        nie jest to kwestia mody czy maniery. Mam tak od urodzenia. Mojego,
        nie mojego dziecka.
    • drinkit Re: Moda na niechęć wobec dzieci 09.02.08, 15:15

      To dziwnie, ale moim zdaniem jest dokładnie inaczej. Jest moda na dzieci, na to
      żeby były najważniejszym członkiem rodziny, na to ze ich zdanie jest
      najważniejsze, żeby "nie hamować" ich charaktru zakazami, zeby je lubić, gadać o
      nich pokazywać ich zdjęcia na naszej klasie, itp. Ludzie dostosowują swoje życie
      do dzieci, a nie na odwrót. Coś tu chyba nie tak....


      > Politpoprawność czy też norma kulturowa nie pozwala mówić głośno, że
      > starzy/rudzi/grubi/dysmorficzni itp. są paskudni

      Tak? A skąd niby sie wziął "terror młodości i urody"?


    • inaa1 Re: Moda na niechęć wobec dzieci 09.02.08, 15:56
      nie powiedziałabym, że to jest jakaś moda.

      po prostu są ludzie, którzy nie lubią dzieci (a wśród nich ja)i
      którzy nie boją się do tego przyznać. i nie ma to nic wspólnego z
      pogardą.

      niemowlaki nie wzbudzają we mnie rozczulenia ani instynktu
      opiekuńczego - taka już jestem i nie jest to przejaw żadnego buntu
      ani tym bardziej słabości umysłowej.

      może kiedyś mamuśki i ,,jeszczeniemamuśki" zrozumieją takie osoby
      jak ja. oby...
      • zofijkamyjka Re: Moda na niechęć wobec dzieci 09.02.08, 22:53
        inaa1 napisała:

        > niemowlaki nie wzbudzają we mnie rozczulenia ani instynktu
        > opiekuńczego - taka już jestem i nie jest to przejaw żadnego buntu
        > ani tym bardziej słabości umysłowej.

        We mnie tez nie wzbudzają niemowlaki i inne dzieci jakichś
        szczególnych emocji po za jednym - moim własnym dzieckiem. Moje
        dziecko wywołuje we mnie takie pokłady czułości i
        najszlachetniejszych uczuć że aż sama sie dziwię
    • acorns Re: Moda na niechęć wobec dzieci 09.02.08, 22:32
      Nie punkt honoru tylko po prostu żygać mi się chce jak jem obiad a
      tu z reklamy uśmiecha się bezzębną gębą "słodki" bobasek albo
      aniołkopodobna dziewczynka gryzie kanapkę paprząc się przy tym tak
      że odechciewa mi się nie tylko tego serka który reklamuje, ale i
      obiadu który właśnie jem. A po za tym to rodzice sami doprowadzają
      do niechęci wobec dzieci. Sytuacja sprzed kilku dni: jestem z córką
      u takich znajomych. Ich synek w wieku kilkunastu miesięcy biega z
      osramym pampersem rozsiewając smród. Chciał żeby Młoda go wzięła na
      kolana. Ona oczywiście zaczeła go odsuwać z obrzydzeniem z wiadomych
      powodów, a znajoma na to z wyrzutem "dlaczego go odpychasz?". No bo
      ciężko się babie domyśleć że nie dla każdego miły jest aromat
      kilogramowego kloca, którego był łaskaw zwalić jej synuś i że
      wypadałoby iść do łazienki albo do drugiego pokoju i go przewinąć
      żeby nie śmierdział.
      Mam do tego pełne prawo i nie będę się zachwycał czerwonymi,
      pomarszczonymi, łysymi bezzębnymi, obsrywającymi się, śliniącymi się
      bobaskami bo dla mnie one są po prostu brzydkie. Ładny to taki
      dzieciak dopiero będzie albo nie będzie nigdy. Ja patrzę krytycznie,
      a mamuśkom chemia macierzyństwa przysłania całkowicie zdolność
      normalnego postrzegania i wydaje im się że urodziły ósmy cud świata.
      • izabella1991 Re: Moda na niechęć wobec dzieci 09.02.08, 22:49
        Acorns-trafiles w sedno!
        Ja tez dzieci owszem lubie,ale tez i nie zachwycam sie przesadnie!
        Sa dzieci ,ktore uwielbiam i sa takie,ktore bym podusila na miejscu!
        Mam tak,ze ogromnie podobaja mi sie dzieci blondwlose,a juz dziecmi
        czarnoskorymi sie brzydze i juz!Czy to rasizm?Na pewno nie,po prostu
        mam taki gust i nie mysle sie z tego komukolwiek spowiadac!
    • mjot1 Moda 10.02.08, 11:16
      Przez wieki dziecko było intymną sprawą rodziny. Tak intymną jak
      alkowa.
      W czasach owych mrocznych podczas uroczystych przyjęć gó..arz miał
      prawo (jeżeli już) być przy stole nie dłużej jak kwadrans!
      I nie absorbował biesiadującego towarzystwa swą nieokrzesaną
      obecnością (dopiero lata życia i nauki czyniły zeń pełnoprawnego
      członka społeczności).
      Tu dygresja: Proszę sobie wyobrazić (choć niezmiernie to trudne), że
      onegdaj posiłek spożywało się wspólnie. Był to swoisty ceremoniał
      cementujący więzi rodzinne i utrwalający hierarchię. Każdy miał
      swoje przy stole miejsce i swoje powinności. Nawet w biednej
      chłopskiej chacie wokół wspólnej michy obowiązywały jasne zasady.
      W czasach owych zapomnianych gó..arz zajmował należne mu miejsce
      przy stole (nie honorowe bynajmniej) i nie grymasił, nie pluł i nie
      zwracał strawy wprost przed siebie, lecz grzecznie po posiłku
      podziękował.
      Ta... Potworne były to czasy...
      Dziecko pozbawiano należnej mu uwagi, bliskości, czułości i miłości
      rodzicielskiej.
      Teraz już wiemy jak straszliwe spustoszenia owa zimna obojętność
      czyniła w psychice młodego człowieka.
      Obecnie dzięki postępowi, mamy nareszcie świadomość, że dziecko alfą
      jest i omegą.
      Wszyscy i wszystko wokół dziecka, o dziecku i dla dziecka. Wszak
      dziecko to nasz kapitał, to inwestycja.
      By odkryć tę oczywistą oczywistość trzeba było ludzkości tysięcy
      lat. Cóż... Lepiej późno niż wcale.
      A efekty? Już widać gołym okiem i wszędzie. Ot wystarczy wyjść na
      ulicę...

      Najniższe ukłony!
      Zachwycony (inaczej) postępem M.J.
      • Gość: halo Teoria oparta wyłącznie na stereotypach IP: 80.50.4.* 10.02.08, 14:57
        Na młodzież i upadek obyczajów narzekali juz starożytni, teraz nie
        jest ani lepiej, ani gorzej. Narzeka ten, kto zgredzieje. A zresztą
        ciekawe, czy w tych mrocznych czasach, kiedy gó...rz znal swoje
        miejsce, tak bezpiecznie było można wyjść na ulicę.
        • hypatia69 Re: Teoria oparta wyłącznie na stereotypach 10.02.08, 15:31
          Chyba zgredzieję. Ale nawet 15 lat temu bezpieczniej było wyjść na
          ulicę niż teraz. Chociaż nie były to czasy aż tak mroczne, jak te
          opisane przez Mjot [-a?]. Wychowanie bezstresowe w rzeczy samej
          przyniosło wspaniałe efekty i nie twierdzę, ze zamordyzm jest
          słuszny, ale życzę Ci ze szczerego serca, zebyś w krótkim czasie
          poznał chwalebne skutki współczesnej reformy wychowawczej.
          • Gość: halo Re: Teoria oparta wyłącznie na stereotypach IP: 80.50.4.* 10.02.08, 22:40
            Jeśli istotnie sa różnice miedzy młodzieżą sprzed 15 lat a obecną,
            to nie wychowaniu bezstresowemu bym to przypisała, ale temu, co
            młodym oferuje kultura masowa, zwłaszcza telewizja.

            ale życzę Ci ze szczerego serca, zebyś w krótkim czasie
            > poznał chwalebne skutki współczesnej reformy wychowawczej.

            Teraz, jesli nawet cos takiego mi się przydarzy, będę w tym widzieć
            nie znak czasu, tylko efekt twoich złych życzeń.


            • mjot1 Re: ;-) 11.02.08, 19:52
              Cóż... zgredzieję niechybnie...
              Mniemam jednak (nieskromnie), że pojmuję znaczenie
              pojęcia: „konflikt pokoleń”. Ośmielam się nawet twierdzić, że
              potrafię dostrzec subtelną granicę pomiędzy owym odwiecznym
              zjawiskiem a wychowaniem a raczej jego brakiem.
              Otóż mym nieskromnym zdaniem wielu rodzicieli owo wychowanie
              ogranicza do „chowania”. Powtórzę to ordynarnie: to nie jest
              wychowywanie to jest „chów”.
              Praktycznie guzik mnie powinno obchodzić, że taki rozkapryszony,
              rozpuszczony jak dziadowski bicz dzieciak terroryzuje swe najbliższe
              otoczenie. W końcu „jak sobie pościelisz...”.
              Nadchodzi jednak czas, gdy taki młodzieniec czy (coraz częściej)
              śmigła dzierlatka obyczaje owe wyniesione z domu zaczyna stosować
              wobec (począwszy od swych rówieśników) całej reszty społeczeństwa.
              Że czepiam się? Że zjawisko to nieobce jest i znane od lat?
              Zgoda. Uważam jednak, że ostatnio występuje ono nazbyt gremialnie.
              Twierdzę też buńczucznie, że ma to nierozerwalny związek z
              tzw. „awansem społecznym”. Szczególnie nuworyszostwo mierzi mnie
              okrutnie.
              Brak wychowania nie jest winą szkoły, kościoła, mediów czy ulicy. Za
              latorośl odpowiadają rodzice i nic z odpowiedzialności tej ich nie
              zwalnia.
              Winą „państwa” jest brak egzekwowania tej odpowiedzialności. Jeśli
              np. pies skrzywdzi kogokolwiek winę za to ponosi „właściciel”.
              Proste jak świński ogon nieprawdaż?
              Za każdy wybryk dzieciaczka powinien „zabulić” rodzic. Powinien. No
              właśnie...

              Najniższe ukłony!
              Złośliwy M.J.
        • xtrin Re: Teoria oparta wyłącznie na stereotypach 10.02.08, 15:46
          W tym co mjot napisał jest trochę prawdy.
          Dziś dzieci są fetyszyzowane, stawiane na piedestale. Jest to w pewien sposób
          zrozumiałe, bo jest ich coraz mniej. Gdy matka miała ich piątkę czy dziesiątkę
          to podchodziło się do nich nieco inaczej niż teraz, gdy trójka to już
          wielodzietność.
          • mama303 Re: Teoria oparta wyłącznie na stereotypach 11.02.08, 19:19
            xtrin napisała:

            > W tym co mjot napisał jest trochę prawdy.

            ale tylko trochę.

            > Dziś dzieci są fetyszyzowane, stawiane na piedestale. Jest to w
            pewien sposób
            > zrozumiałe, bo jest ich coraz mniej.

            Poprostu teraz w dzieciach dostrzega sie człowieka a nie gó..arza
            co nie ma głosu itd.
            Moja mama żyła w czasach gó..arzy, co mają znac swoje miejsce i
            wcale swego dzieciństwa miło nie wspomina jak np ja.
      • kochanica-francuza Re: Moda 10.02.08, 19:23
        No, intymną jak intymną. Na wsiach dziecko było wychowywane niejako przez
        społeczność, która miała prawo i obowiązek mieć je na oku. Sąsiad miał prawo mu
        dowalić za niewłaściwe zachowanie, ale i obowiązek zaopiekowania się zapłakanym
        smarkaczem i nakarmienia go.

        A co do reszty - masz rację. Plus rosnące wymagania rynku pracy i paranoja
        edukacyjna "uczmy się najlepiej wszystkiego, bo nie wiadomo, co się może przydać".
    • pippin.n Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 19:45
      To nie jest tak że dzieci są im/nam/niektórym wstrętne tylko ich wstrętne
      zachowanie, które wypływa z głupoty, lenistwa, a także przekonania mamuśki
      takiegoż "słodkiego" bobaska,że halas jaki dziecko wytwarza jest normalny
      (głośne wrzaski, histeryczne, notoryczne tupanie i inne, o których sie słyszy na
      forum)i wszyscy powinni go znosić tolerować i jeszcze potakiwać z uśmiechem.
      Tymczasem niechęć wobec dzieci wynika z faktu,że niektóre mamuncie wychowują
      takie dziecię na potwora, któremu już od mmałego się wydaje,że on tu
      najważniejszy a nie otocznie, wyrasta wtedy taki mały buraczek, który potem
      terroryzuje społeczeństwo.
      To nie jest słabość umysłowa, to przejaw słusznego buntu przeciwko swego rodzaju
      chamstwu i tumiwisizmu mauśki w pozwalaniu na różnego rodzaju zdziczenie dzieci
      i wymuszanie na innych żeby to tolerowali, z głupią wymówką bo to dziecko
      przecież. Ludzie zdaja sobie sprawę,że chore dziecko ma prawo płakać, oraz z
      pewnością będą tolerancyjni na sporadyczne "wybryki" mamusiek z kochanymi
      bachorkami, ale czasem takiej mamusi zaczyna się wydawać,że tak musi być, i
      wielce się oburza,że ktoś śmie coś niedobrego powiedzieć o jej aniołku bobasku
      który tak rozksznie hałasuje i wrzeszczy w niebogłosy aż czemu oni nie są w
      siódmym niebie?
      O to chodzi w tym proteście społeczeństwa, żeby liczyć się z innymi i żeby
      dziecko uczyło się zasad życia społecznego, a nie dziczało już od małego, bo
      mamuśka czy tatuś mają braki w 'klepkach".
    • Gość: Anna Re: Moda na niechęć wobec dzieci IP: *.chello.pl 10.02.08, 22:18
      Nie popadajmy ze skrajnosci w skrajność. faktem jest dzieci się rodziły, rodzą i rodzić się jeszcze będą.
      Pojawił się na świecie nowy człowiek, przywitajmy go, ale za chwile pojawi się następny a potem jescze kolejny.
      Każdy poprzedni straci wtedy na swej "atrakcyjności".
      Nie będzie już ochów, i achów, koleżanek, cioć i sąsiadek.

      Takimi ochami i achami był obdarowywany mój syn, przez okres dwuletniej kadencji piastujący urząd najmłodszej latorośli w rodzinie.
      Potem rodziły się kolejni bratankowie i siostrzenice i każdy z nich przejmował paleczkę zainteresowania.

      Przecież to normalne, że wciąz rodzą się dzieci!

      Udany sex, potem udane wesele?

    • lalacruz Re: Moda na niechęć wobec dzieci 10.02.08, 22:56
      Jakbym miała patrzeć na to czy poczekać czy nie, znowu bym miała maleństwo .
      Głupia moda i tyle. A czasy ciężkie i narazie tak już pozostanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja