Nieśmiertelność jako pragnienie.

13.02.08, 13:59
Zaciekawiły mnie deklaracje niektórych osób co do tego typu
marzenia: stać się/nie stać się nieśmiertelnym. Nie ukrywam, że jest
to moje największe marzenie, żeby rozwój nauki i medycyny umożliwił
mi (i innym zainteresowanym) nieśmiertelność w dobrym zdrowiu i
sprawności. Abstrahuję od realności realizacji tego marzenia za
mojego życia.

Natomiast ciekawią mnie deklaracje osób, które twierdzą, że nie chcą
być nieśmiertelne. Na przykład jedna znajoma dziewczyna twierdzi, że
chce tylko, żeby spotkału ją w życiu wszystko, co może ją spotkać,
ale potem chce zwyczajnie umrzeć. Z czego to może wynikać? Z religii
(oczekiwania na raj po śmierci), może z obawy przed frustracją
związaną z obecną nierealnością tego pragnienia? Takie osoby nie są
w depresji, z tego co mi wiadomo, i nie posądzam je o myśli
samobójcze.
    • sasandra87 Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 13.02.08, 14:42
      też nie rozumiem :D:D:D gdybym mogła być tak sprawna jak teraz nie miałabym nic
      przeciwko nieśmiertelności :D:D:D
    • piwi77 Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 13.02.08, 14:45
      Nieśmiertelność wcale mnie nie urzeka, nie chce mi się całą
      wieczność robić w tym samym zawodzie (ile razy można się uczyć
      czegoś nowego).
    • raveness1 Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 13.02.08, 15:26
      No przeciez jestes niesmiertelny. Po co o tym marzyc?
      A to ze cialo musi byc wymienione od czasu do czasu, to chyba
      dobrze, nie? Ile chcialbys nosic ta stara, brzydka skorupe? 200
      lat? 500, 1000?
    • Gość: croyance Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. IP: 134.83.1.* 13.02.08, 19:42
      Moglabym byc niesmiertelna, ale tylko i wylacznie gdyby moja cala
      rodzina i przyjaciele byli rowniez niesmiertelni. Jesli ktos by
      zaoferowal niesmiertelnosc TYLKO mnie, odmowilabym czym predzej.
      Inna sprawa, ze zycie sie jednak nudzi.
      • astrotaurus Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 10:59
        Gość portalu: croyance napisał(a):

        **Inna sprawa, ze zycie sie jednak nudzi.**

        No przeca przymusu nijakiego ni ma.
        Nawet w dobie komputerów można kupić porządną linę, że o możliwości
        przedawkowania choćby paracetamolu nie wspomnę! :D

        Jest fura ludzi, którzy nie mają co zrobić ze sobą w deszczową niedzielę. Dla
        nich wieczność byłaby zaiste katorgą. :D


        Ja tam już troszkę żyję i jeszcze nigdy - NIGDY !! , nawet przez chwilę - nie
        było mi nudno.
    • vacia Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 14.02.08, 11:48
      Jeśli marzysz o neśmiertelności to tylko Bóg może spełnić twoje
      marzenie.
      Poczytaj sobie Ewangelie Jana, tam wielokrotnie jest obietnica życia
      dla wierzących, prawych, ludzi.
      Bo tylko ludzie dobrzy beda żyć wiecznie. Inaczej nie szło by
      wytrzymać.
      • piwi77 Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 14.02.08, 11:53
        vacia napisała:

        > Bo tylko ludzie dobrzy beda żyć wiecznie. Inaczej nie szło by
        > wytrzymać.

        Można żyć wiecznie i nie móc tego wytrzymywać, dlaczego nie? Bo nie
        pasuje do naszych marzeń?
    • aurelia_aurita Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 14.02.08, 16:06
      a ja tam się szybko nudzę...
      • astrotaurus Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 11:02
        aurelia_aurita napisała:

        > a ja tam się szybko nudzę...
        >

        Ten się nudzi, kto jest nudny (coś tak..) - T. Kotarbiński
    • niedo-wiarek Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 14.02.08, 16:35
      Po co sobie tym zaprzątać głowę? Nie lepiej skoncentrować sie na realnych problemach?
      • Gość: jaija Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.02.08, 16:43
        W życiu nie chciałabym być nieśmiertelna ;)Jeśli wiecie, co chcę powiedzieć :)
        • dita.von.teese Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 14.02.08, 17:00
          a ja inaczej: powinnam przypominac sobie czesciej o tym, ze zyc wiecznie nie
          bede i nie odkladac tego zycia(pewnych spraw)na pozniej..
          ;)
      • a.giotto Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 14.02.08, 18:07
        niedo-wiarek napisał:

        > Po co sobie tym zaprzątać głowę? Nie lepiej skoncentrować sie na realnych probl
        > emach?


        przepraszam... a jakie to problemy są bardziej "realne" od kwestii zachowania życia?
        • niedo-wiarek Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 14.02.08, 19:38
          a.giotto napisał:


          > przepraszam... a jakie to problemy są bardziej "realne" od kwestii zachowania ż
          > ycia?

          Może to i realny problem, tyle że nie do rozwiązania. Oczywiście zawsze można sobie pofilozofować.
    • Gość: DSD Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. IP: 144.92.199.* 14.02.08, 20:22
      Znowuz przytocze Lema, tym razem bez cytatu bo nie ma tego chyba w
      sieci. Jest to jedno z opowiadan o Ijonie Tichym, do ktorego
      przychodzi czlowiek ktory wynalazl niesmiertelna dusze. Udalo mu
      sie 'zeskanowac' ludzki mozg, wszystkie polaczenia neuronow etc. i
      przekopiowac je do super-wytrzymalego krysztalu. Na pierwszy ogien
      wyslal swoja zone. Niestety, oryginalny mozg ulega zniszczeniu
      podczas tego procesu... Facet jest jednak optymista i wierzy ze
      zbije fortune: ludzie mu zaplaca bo udalo mu sie zrealizowac ich
      marzenia o niesmiertelnosci! Przerazony Tichy tlumaczy ze skazal swa
      zone na wieczne TRWANIE. Nawet gdyby wyposazyl krysztal w narzady
      zmyslow, odbieralyby one tylko przemijanie wszechswiata, galaktyk
      etc. Calosc konczy sie zniszczeniem krysztalu (z trudem, ale sie
      udalo).

      Wniosek jest prosty - niesmiertelnosc bez boga moze byc najgorsza
      tortura jaka mozemy sobie wyobrazic. Wczesniej czy pozniej
      zmieniloby sie to w niekonczace sie trwanie w przestrzeni (albo
      nawet bez przestrzeni), bez zadnych bodzcow ze swiata zewnetrznego
      (ktory wczesniej czy pozniej przeminie - my nie przeminiemy).
    • xtrin Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 14.02.08, 22:31
      Pragnienie nieśmiertelności wydaje mi się być nienaturalnym dla człowieka.
      Jesteśmy bytami zbyt przywiązanymi do czasu i przemijalności, aby być w stanie
      choćby wyobrazić sobie wieczność, a co dopiero ją znosić. Zbyt szybko się
      nudzimy. Co robiłbyś przez wieczność?

      Przypomina mi to historyjkę Wowbaggera z książek Douglasa Adamsa, który po
      przypadkowym staniu się nieśmiertelnym zapełniał sobie czas obrażając wszystkich
      we wszechświecie w porządku alfabetycznym.
    • tom-77 Dzięki za odpowiedzi, trochę nieporozumień 15.02.08, 08:37
      wynika z rozumienia słowa "nieśmietelność" jako życia wiecznego w
      sensie religijnym, bez mozliwości jego zakończenia. Chodziło mi
      raczej o brak starzenia się i chorób, ale z zachowaną możliwością
      eutanazji albo utraty życia na skutek wypadku czy morderstwa. Wtedy
      wiele poruszonych problemów odpada, może powinienem użyć wcześniej
      innego słowa niż "nieśmietelność", szczególnie, że był taki film (co
      prawda "Highlander" - góral, ale polskie wspaniałe tłumaczenia robią
      swoje). Wtedy też taki problem wydaje się bardziej realny, a mniej
      czysto filozoficzny.
      • atari800xl malo realne 15.02.08, 09:50
        bo w ciagu kilkunastu lat ilosc ludzi wzrosla by do liczby uniemozliwiajacej
        jakiekolwiek zycie na planecie. Woda zanieczyszczona, jedzenia brak, zwierzat
        brak, wojny..choroby, epidemie..morderstwa, brak pracy... zobacz obecna
        sytuacje, a wyobraz soebie, ze nagle byloby ludzi 200 razy tele co teraz.
        Utopilibysmy sie w zwlokach tych co zgineli w wypadkach, na wojnach itd...
      • xtrin Re: Dzięki za odpowiedzi, trochę nieporozumień 15.02.08, 10:09
        Nie nieporozumień, a po prostu niedokładnie się wypowiedziałeś. Tobie wcale nie
        chodziło o nieśmiertelność (w sensie religijnym czy jakimkolwiek innym), a o
        długowieczność. I takowa owszem, jest pociągająca. Na kilka wieków, może
        tysiącleci. Dłużej - raczej nie.

        A "Highlander" to świetny film :).
    • 33qq Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 08:42
      No cóż, koleżanka nie jest tak pazerna jak ty i ja ją doskonale rozumiem.
      • tom-77 Pazerna to ona jest we właściwym rozumieniu słowa. 15.02.08, 09:40
        Chce się pewnie nachapać wszystkiego, czego można i... do grobu. Na
        ładny nagrobek też musi jej wystarczyć, bo "musi wszystkiego
        doświadczyć".
        • 33qq Re: Pazerna to ona jest we właściwym rozumieniu s 15.02.08, 10:14
          To twoja wersja "doświadczenia wszystkiego", ja nie jestem tak szybki w osądach.
          • tom-77 Za wyjątkiem posądzania innych o pazerność 15.02.08, 10:31
            • 33qq Re: Za wyjątkiem posądzania innych o pazerność 15.02.08, 10:39
              A czy to nie pazerność?
              • tom-77 Jeśli ktoś uważa obecny stan rzeczy za 15.02.08, 10:48
                jakieś papieskie "prawo naturalne", to niewątpliwie chęć życia, ile
                się chce, jest dla takiego kogoś pazernością, bo przecież "Bóg
                zaprojektował to inaczej". Całe szczęscie jestem jednak agnostykiem.
                • 33qq Re: Jeśli ktoś uważa obecny stan rzeczy za 15.02.08, 11:20
                  czy ja coś mówiłem o wierzeniach? pazernością nazywam chęć posiadania w
                  nadmiarze, dotyczy to rzeczy, władzy ale również czasu, przynajmniej w moim
                  rozumieniu.
                  • tom-77 W nadmiarze, czyli ponad normę. 15.02.08, 11:32
                    Czyli to, co teraz jest, jest normą, której chęć przekroczenia jest
                    według Ciebie, jak rozumiem, pazernością. Ja to widzę nieco inaczej,
                    szczegolnie gdy wezmę pod uwagę, że 10 tys. lat temu normą było
                    życie przez jakieś 25 lat. To według mnie raczej chęć postępu.
                    Zaznaczam, że nie chodzi mi tylko o moją długowieczność, ale
                    wszystkich zainteresowanych.
                    • 33qq Re: W nadmiarze, czyli ponad normę. 15.02.08, 11:39
                      Zaraz, mówimy o długowieczności, powiedzmy średnia długość 100 lat czy o
                      nieśmiertelności?
                      • tom-77 Chodzi mi o życie ile się chce, czyli o 15.02.08, 11:44
                        brak starzenia się i odporność na choroby. Ale nie jest się skazanym
                        na życie wieczne, bo można zginąć na przykład na skutek wypadku czy
                        samobójstwa. Nie ma chyba właściwego słowa, bo jak używałem
                        słowa "nieśmiertelność", to myślano, że chodzi o życie wieczne bez
                        możliwości zakończenia go. Doradzono mi później
                        słowo "długowieczność", ale jak widać też nie jest chyba właściwe.
    • atari800xl Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 09:44
      tom-77 napisał:

      > Zaciekawiły mnie deklaracje niektórych osób co do tego typu
      > marzenia: stać się/nie stać się nieśmiertelnym. Nie ukrywam, że jest
      > to moje największe marzenie, żeby rozwój nauki i medycyny umożliwił
      > mi (i innym zainteresowanym) nieśmiertelność w dobrym zdrowiu i
      > sprawności. Abstrahuję od realności realizacji tego marzenia za
      > mojego życia.



      To wyobraz sobie przeludnienie na ziemi.

    • atari800xl tom-77 to wyobraz sobie 15.02.08, 09:47
      ze w nieskonczonosc bedziesz musial zapierniczac zeby kupic kawalek chleba. Bo
      ludzi bedzie coraz wiecej, a tym samym coraz wiecej taniej sily roboczej..

      N nie wiem.. koszmarna perspektywa.
      • tom-77 Z tym że gdy żyje się, ile się chce, 15.02.08, 10:35
        i jest się sprawny i zdrowy (można pracować) traci sens rozmnażanie
        na taką skalę jak teraz w celu zachowania gatunku.
        Niemniej jednak słuszna uwaga - mam wrażenie, że większość populacji
        rozmnaża się bezrefleksyjnie, jak zwierzęta, więc takie zagrożenia
        są realne.
        • astrotaurus Re: Z tym że gdy żyje się, ile się chce, 15.02.08, 11:07
          tom-77 napisał:


          > Niemniej jednak słuszna uwaga - mam wrażenie, że większość populacji
          > rozmnaża się bezrefleksyjnie, jak zwierzęta, więc takie zagrożenia
          > są realne.


          No przestań!
          Stać Cię na marzenia o nieśmiertelności, a nie stać Cię na marzenia o
          eksterminacji głupiej części populacji ?! :D
        • xtrin Re: Z tym że gdy żyje się, ile się chce, 15.02.08, 14:48
          tom-77 napisał:
          > i jest się sprawny i zdrowy (można pracować) traci sens
          > rozmnażanie na taką skalę jak teraz w celu zachowania gatunku.

          Sens takowy może i traci, ale nie czyni go to zbędnym.
          Większość ludzi posiada potomstwo nie dla szczytnej idei zachowania gatunku, ale
          z własnych potrzeb. Długowieczność część z owych potrzeb by zlikwidowała czy
          zmniejszyła, ale nie wszystkie. W takim systemie trzeba by pozbyć się części
          naturalnych człowiekowi pragnień.
          Podejrzewam, że ogrom rodziców ponad bezdzietną wieczność wybierze swoje dzieci
          i szybką śmierć.
        • camel_3d Re: Z tym że gdy żyje się, ile się chce, 15.02.08, 20:25
          > i jest się sprawny i zdrowy (można pracować) traci sens rozmnażanie
          > na taką skalę jak teraz w celu zachowania gatunku.

          Jezu....wiecznosc tyrac.. nie to zdecydowanie nie dla mnie:)))

          > rozmnaża się bezrefleksyjnie, jak zwierzęta, więc takie zagrożenia
          > są realne.


          moze dlatego, ze ludzie to bilogocznie wlasnei zwierzeta.
    • piwi77 Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 11:04
      Życie w społeczeństwie, w którym wszyscy (to trzeba by jeszcze
      wyjaśnić, bo czy równość w ogóle jest możliwa?) byliby
      nieśmiertelni, musi być dopiero straszne. Istna dżungla, żadnych
      barier, bo nikt niczego już nie musi się bać.
      • 33qq Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 11:21
        No i co z przyrostem naturalnym, zlikwidować czy jak?
    • hypatia69 Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 15:43
      Wyobraź sobie zatem, że w dobrym zdrowiu i sprawności przeżyłeś
      tysiąclecia, pochowałeś swoje dziecie i dzieci swoich wnuków,
      poznałeś wszystko, co mogłeś poznać, nauczyłeś sie wszystkiego,
      czego mogłeś sie nauczyć, zobaczyłeś wszystko, co było do
      zobaczenia... Obejrzałeś wszystkie filmy, przeczytałeś wszystkie
      książki... Umiesz nawet szydełkować i robić poszewki z
      patchworków... Dochodzisz do etapu, w którym nie masz już celu.
      Przerażająca wizja jak dla mnie...
      • xtrin Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 20:44
        Jest takie opowiadanie Jonathana Carrolla "Pokój Jane Fondy". Przedstawia ono
        ciekawą wizję piekła - po przybyciu do niego bohater z kolorowych katalogów
        wybiera sobie pokój, w którym spędzi resztę wieczności. Decyduje się na
        dzielnicę filmową i pokój Jane Fondy, swojej ulubionej aktorki. Gdy dociera do
        swego pokoju i na wielkim ekranie widzi jej twarz nagle uświadamia sobie, że
        oglądanie tych ukochanych filmów w kółko przez wieczność jest prawdziwym piekłem.
        • Gość: DSD Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. IP: 144.92.199.* 15.02.08, 21:11
          Byl inny dowcip:
          Umarl Chruszczow i poszedl do piekla. Diabel pozwala mu wybrac sobie
          miejsce kazni. Chruszczow chodzi i oglada sale tortur, kotly z
          gotujaca sie smola, kotly z gownem, biczowalnie, etc. Ogolnie malo
          przyjemnie. Nagle widzi pokoj w ktorym Stalin piesci Marylin Monroe.
          - O, tu! Tu chcialbym byc!!!
          - Chcialbys, to jest kara dla Marylin...
          • xtrin Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 22:05
            Dowcip niezły, ale z długą brodą i nie na temat za bardzo.
            • Gość: DSD Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. IP: 144.92.199.* 15.02.08, 22:25
              Ale smiech to zdrowie, wiec skoro niezly, to nieco przyblizyl nas do
              sytuacji o ktora chodzi autorowi watku...
              • xtrin Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 22:31
                W temacie wątku będzie stwierdzenie, że dowcipowa sytuacja jest piekłem także
                dla Stalina, bo nawet pieszczenie Marylin Monroe przez całą wieczność jest karą
                straszliwą.
                • Gość: DSD Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. IP: 144.92.199.* 15.02.08, 23:50
                  Ech.... rozmarzylem sie... Sa sytuacje w zyciu mezczyzny ze
                  przestaje on myslec logicznie :-))) Ze znowu zacytuje dowcip (Lem
                  chyba nic nie napisal a propos): Pan Bog stworzyl Adama i mowi:

                  -Adamie, jestes mezczyzna, moim najdoskonalszym dzielem. Dlatego
                  daje ci dwie najwspanialsze rzeczy na swiecie: meski mozg i meski
                  czlonek. Niestety, masz tak malo krwi ze mozez naraz uzywac tylko
                  jednej z nich...
        • hypatia69 Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 21:22
          No i właśnie o to chodzi. Moim zdaniem nieśmiertelność jako taka w
          tym świecie to piekło. I nie chodzi o to, ze pracować czy co tam...
          Mając wieczność można sobie zyskać niezmierzone bogactwa, urządzić
          sobie życie dowolnie i zrzygać sie oglądając przez wieczność "Czyż
          nie zabija się koni"...
    • figgin1 Re: Nieśmiertelność jako pragnienie. 15.02.08, 22:54
      Nieśmiertelny bys być chciał? Toż to na śmierć zanudzić się można...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja