niedo-wiarek
14.02.08, 10:33
Ostatnio pewien "prezydencki" profesor skarżył mi się, że podczas pobytu w szpitalu (niezbyt poważna operacja) lekarze podeszli do z niedostatecznym szacunkiem. Gadał tak: "Rozumiem, że oni mają dla przeciętnego mało czasu, ale przecież jestem w końcu profesorem. Coś z tego powinno chyba wynikać."
Tak się zastanawiam... czy naprawdę powinno wynikać? Dlaczego niby profesor ma zasługiwać na większy szacunek niż nie-profesor?