dzowa
14.02.08, 23:27
Dzielę się przygodą walentynkową. Przyjeżdżamy dziś do ( przybytku o nazwie
Karczma Polska (Łódź al. Włókniarzy 209). Mieliśmy tam zarezerwowany stolik na
godzinę 20... Hehe, wchodzimy, przedstawiamy się - pierwszy mały zgrzyt,
kelnerka nie może nas znaleźć w spisie rezerwacji, ale po chwili na jej
oblicze wraca uśmiech i gościnnym gestem zaprasza nas do stolika, przy
którym... siedzi para młodych ludzi i czule gaworzy. Zdębieliśmy. Spojrzeliśmy
po sobie, następnie wytężyliśmy wzrok spodziewając się, że w okolicach
zakochanych ujrzymy stoliczek dla nas. Ale nie, był tylko ten stolik, wedle
nas ZAJĘTY. Wracamy do przemiłej kelnerki i pytamy czy aby na pewno mamy
dzielić stolik z inną parą... Na co ona radośnie stwierdza, że tak.
Co było robić, wyszliśmy!!!
Co Waszym zdaniem powinniśmy zrobić? Jak sie zachować?