Jak dla mnie jazda ekstremalna :)

21.02.08, 14:33
Uzmysławiam sobie tysięczny raz, że nie jestem obiektywny w kwestii
oceny ludzi lubiących sporty ekstremalne :)
Ja nie umiem wypoczywać z karimatką przytroczoną do plecaka, spać w
wiatrem podszytej stodółce i myć się w lodowatym strumyku, prac
gacie szarym mydłem w rzeczułce, sr.. gdzieś w pokrzywach
podcierając się liśćmi. Nie kręci mnie jedzenie paprykarza prosto z
puszki i zapierdzielanie gdzieś miedzą podczas oberwania chmury.
Chyba w ogole nie umiem jakoś tak tanio odpoczywać, bo mnie taka
jazda męczy, mam dyskomfort niedomycia, niedojedzenia. Może to i już
fobia, ale muszę być domyty i czysto ubrany.
Najgorsze jest to, że nie umiem się zachwycać faktem, że inni tak
robia. Co nie zmienia faktu, że nie neguję iż ktoś tak ma.
    • wypasiona_foczka Re: Jak dla mnie jazda ekstremalna :) 21.02.08, 15:27
      Mam tak samo. Tez jak wypoczywam to "na bogato". Ostatnio odwołałam
      wyjazd na sylwestra w góry bo okazało się, że musiałabym spać w
      dwunastoosobowym pokoju w jakimś schronisku a ja przeciez muszę mieć
      przyzwoitą dwójkę z łazienką! To fajnie, że sa ludzie którym
      ekstermalna forma wypoczynku nie przeszkadza ale ja tak nie mogę.
      Nie jestem przesadnie wypindrzoną laleczką ale nie toleruję brudu i
      chłodu. Jak szukam mieszkania do wynajęcia tez musi byc w
      odpowiednim standardzie choćby było drogie, nie zadowole się norą z
      piecykiem węglowym choćby była za półdarmo. Nie kupuję taniego
      jedzenia, wszystko musi być "premium". Nie wiem czym to jest
      powodowane, uznałam,że nie ma sensu z tym walczyc i trza po prostu
      zaakceptować :)
      • sibeliuss Re: Jak dla mnie jazda ekstremalna :) 21.02.08, 15:40
        Z drugiej strony mam kumpla, który mówi że mu wstyd kupować w
        Biedronce - dla mnie to kretynizm. Kupuję tam gdzie chcę.
        • wypasiona_foczka Re: Jak dla mnie jazda ekstremalna :) 22.02.08, 09:07
          Nie, no nie mówię o czyms takim. Ja mogę kupować nawet w Biedronce i
          na targu byle produkty były "premium". Np. od bardzo dawna jajka
          przywożę od znajomej ze wsi bo jajko od kury z chowu klatkowego jest
          dla mnie nie do przyjecia. To samo z warzywami, mięsem - kupuję od
          znajomych, którzy zabijają świnię, kurę itp. Brzydzę sie mięsem
          zwierzat masowo chodowanych, dla mnie ono smierdzi i na pewno w domu
          go nie zjem.
          Nie mam rodziny, dzieci, wiec póki co, mimo, że nie zarabiam kroci
          jakoś nieszczególnie przywiązuję wagę do wydawanych pieniedzy.
          Analogicznie jest z wypoczynkiem - ma być ciepło i wygodnie choc
          przyznaję, że w tym roku zakiełkowała we mnie myśl by pozyczyć
          namiot i wybyć z ukochanym do jakiejś dziczy na max.2 dni. To też ma
          swój urok - niemal egzotyczny, jesli zwykle wypoczywasz w bardziej
          bizantyjski sposób :)
          Pzdr
          • sibeliuss Re: Jak dla mnie jazda ekstremalna :) 22.02.08, 13:15
            A sama jesteś premium?
      • piwi77 Re: Jak dla mnie jazda ekstremalna :) 22.02.08, 09:31
        wypasiona_foczka napisała:

        > Nie kupuję taniego jedzenia, wszystko musi być "premium".
        > Nie wiem czym to jest powodowane, uznałam,że nie ma sensu
        > z tym walczyc i trza po prostu zaakceptować :)

        Zaakceptować i cieszyć się, że tak masz, wysoka konsupcja jest
        dźwignią gospodarki.
      • Gość: Lena Re: Jak dla mnie jazda ekstremalna :) IP: *.multimo.gtsenergis.pl 22.02.08, 10:04
        Wszystko jest kwestią zarobków. Oczywistym jest to,że im więcej
        człowiek zarabia tym więcej wydaje i lepiej żyje. Gdybym na rodzinę
        miała średnią krajową to nie zastanawiałabym się jakie perfumy sobie
        kupić i czy jechać na Hawaje czy do Egiptu bo i na to i na to by
        mnie stać nie było a jeśli już odłożyłabym to do Egiptu pojechałabym
        do taniego hoteliku 3* najwyżej i to zimą bo taniej. Zaciskając pasa
        starałabym się kupować racjonalnie a nie "premium". Mogłabym mieć
        wybór - jechać-nie jechać i pewnie pojechałabym pod namiot.
        W życiu maiałm mało pieniędzy i zaciskałam pasa i mam sporo i nie
        muszę. Wśród znajomych widzę jak ludziom rośnie "stopa życiowa" i
        jak zwiększają się ich wymmagania. To normalne:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja