potraffka
23.02.08, 22:48
Kiedy na kilka miesięcy przed referendum akcesyjnym propaganda pro i
antyeuropejska osiągnęły swoje apogeum, a obydwie strony na równi z
argumentami rozsądnymi wyciągały z zanadrza koszmarne bzdury,
poznałem u mojego kolegi jego kuzyna, poddanego Korony Brytyjskiej i
rajcę miasta Manchester z ramienia torysów. Ów pan, darzący wielką
sympatią kraj rodzinny swojego ojca, podzielił się z nami ciekawą
refleksją. Stwierdził iż nasi eurosceptycy strasząc Polaków mniej
lub bardziej wydumanymi zagrożeniami, ani słowem nie wspominają o
realnym i poważnym, czyli inwazji zawodowych bezrobotnych. Ci
ostatni doszli bowiem do wniosku, iż bardziej opłaca się
wydawać "ciężko wypracowany" zasiłek w krajach o niższych kosztach
utrzymania, a Grecja i Portugalia już doświadczyły dobrodziejstwa
prawa do swobodnego osiedlania się w dowolnym miejscu UE. I to
właśnie uważał za największe niebezpieczeństwo wstąpienia do
eurokołchozu.
Na szczęście kilka lat minęło, a po Polsce jakoś nie panoszą się
watahy zawodowych bezrobotnych. Wytłumaczenie wydaje mi się dosyć
proste.
Ulubionym zajęciem polityków i dziennikarzy tak zwanego "salonu"
jest latanie z gębą do postępowych euromerdiów i użalanie się na
tradycyjne polskie przywary, takie jak antysemityzm, rasizm, faszyzm
i ksenofobię, które – jak powszechnie wiadomo – statystyczny Polak
wysysa z mlekiem matki. Swego czasu liderem takiego donosicielstwa
był nieoceniony prof. Geremek. Ostatnio w tej roli zastąpił go prof.
Śpiewak, gdyż sądząc po niedawnej kampanii wyborczej, pan Bronek
robi w LiDzie za Dyndalskiego i nie zawsze ma czas na donosy.
Dziennikarze też nie od macochy, kablują dzielnie, potem zaś le
Monde, Guardian czy FAZ opisują zbrodniczą polską rzeczywistość. Ale
nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Chętni do
przepuszczania zasiłków nad Wisłą uwierzyli, że przyjazd tu grozi
śmiercią lub kalectwem, bowiem gdy tylko opuszczą teren lotniska,
pierwsza lepsza bojówka nazistowska rozetrze ich o bruk (jak
wiadomo, asfaltu w Polsce jeszcze nie wynaleziono).
Dlatego też należy się zastanowić, czy żurnaliści z GW, TVN24 itp.
nie odegrali w tym wypadku roli pożytecznych idiotów, jak z
charakterystycznym dla siebie wdziękiem nazywał tzw. postępowych
zachodnich intelektualistów tow. Lenin. Być może ich przyrodzonej
głupocie i podłości zawdzięczamy więcej, niżby mogło się wydawać, a
kiedyś, przez analogię do sławetnego pomnika wdzięczności dla
radzieckich wyzwolicieli, znanego warszawiakom pod nazwą "pomnika
czterech śpiących" nie szarpniemy się na "pomnik postępowych
pismaków".