wiu
25.02.08, 17:39
Zastanawiam się nad sytuacją par bezdzietnych. Jak to z nimi jest,
jak im się układa? Czy naprawdę tracą tych znajomych, którzy
dorobili się dziatwy, a to z powodu drastycznego spadku ilości
wspólnych tematów i wiadomych ograniczeń natury "organizacyjnej"?
Czy osoby bezdzietne doświadczają w pracy niesprawiedliwego
traktowania? Czy zauważa się ich potrzeby w nawale potrzeb "tych z
dziećmi"? Czy szanuje się ich prawo do własnego życia i
samorealizacji? Czy są obiektem zazdrości..czy raczej politowania?
Na czym i wokół czego opierają swoje życie?
Odbyłam ostatnio interesującą acz niezbyt przyjemną rozmowę, której
finałem był przykry wniosek, że osoby bezdzietne muszą raczej
przyjmować postawę obronną w naszym społeczeństwie...
Czy to prawda?