Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach

28.02.08, 19:39
Moja przyjaciolka z Kanady powiedziala mi wczoraj, ze jest przerazona, bo
ostatnio coraz wiecej jest spraw sadowych, gdzie mezczyzni dochodza swoich
rzekomych praw i chca zapobiec usunieciu ciazy przez partnerki. Kobiety
natomiast uwazaja, ze maja 100% prawo do decydowania o wlasnym ciele, jak nie
chca byc w ciazy to jest to tylko i wylacznie ich sprawa, bo to ich cialo.
Jedynym problemem jest tutaj dziecko, bo teoretycznie mezczyzna tez ma do
niego jakies prawo. Faktycznie jeszcze ani jeden mezczyzna nie wygral takiej
sprawy przed sadem. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie, zeby mezczyzna mial
prawo decydowania o tym, czy moge usunac ciaze czy nie. Mysle, ze to byloby
straszne, gdyby facet mogl sadowo zabronic kobiecie usunac ciaze. To bylo w
sprawie naszej rozmowy o tym, czy kobieta powinna mowic mezczyznie, jesli
zdecyduje sie usunac ciaze - jej odpowiedz byla ze nie, poniewasz ryzykuje sie
wlasnie taka jego reakcja.

Co myslicie z pozycji mezczyzn i kobiet - czy jako kobiety uwazacie, ze
mezczyzna moze decydowac o nienarodzonym dziecku (to dziala w dwie strony -
zarowno o usunieciu jak i podtrzymaniu ciazy)? Czy mezczyzni uwazaja, ze maja
prawo decydowac o splodzonym dziekcu, nawet jesli nosi je jakas zupelnie
przypadkowa osoba w wyniku "one night stand"? Albo np. jest ono wynikiem gwaltu?
    • bill_d-fens Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 19:55
      Ani mężczyzna, ani kobieta nie ma prawa samowolnie decydować o
      zabiciu człowieka. Żyjemy jednak w chorych czasach, kiedy zezwala
      się na mordowanie dzieci, za to za klaps wychowawczy grozi
      prokurator.
      • halev Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 20:08
        Od kiedy pięć komórek to już człowiek?

        A co do prawa decydowania przez facetów o usunięciu ciąży, to jestem jak
        najbardziej za. Pod jednym małym warunkiem - jak będą zachodzić w ciążę i
        rodzić, to mogą sobie decydować ;-)
    • beretelwi Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 20:07
      kobieta i mężczyzna mają takie samo prawo decydowania o swoim potomstwie.
      spróbuj napisać coś innego
      czekam na Twoje wypiski
      • kot_behemot8 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 20:19
        O potomstwie tak, jak nabardziej. Czyli od momentu urodzenia dziecka.
        • astrotaurus Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 01:22
          kot_behemot8 napisała:

          **O potomstwie tak, jak nabardziej. Czyli od momentu urodzenia dziecka.**

          Miałaś kiedyś dziecko z tej męskiej, ojcowskiej strony?
          Kiedy kochasz rozwijające się życie, kiedy się nim zajmujesz, kiedy mówisz do
          niego...? Kiedy dziecko w brzuchu nerwowej mamusi uspokaja się w Twojej
          obecności? Kiedy uczestniczysz w porodzie i noworodek od pierwszych chwil dobrze
          reaguje na ciebie akurat. Kiedy na rękach mamusi, babci jest niespokojne, a w
          twoich uspokaja się natychmiast, bo nauczyło sie przez czas ciąży czuć sie z
          tobą dobrze i bezpiecznie? Kiedy, mimo mamy, mimo babci, mimo stada ciuciających
          cioć, dziecko jest najspokojniejsze, najwięcej się śmieje, najlepiej śpi akurat
          przy tobie?

          Nie opowiadam bajek.
          • kot_behemot8 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 11:00
            A jaki to ma związek z moim poglądem mówiacym, ze mężczyzna nie ma
            prawa zmusić kobiety do donoszenia ciąży której ona nie chce - choć
            ma prawo ją co do tego przekonywać a ona powinna poważnie jego
            opinie brac pod uwagę?
    • kot_behemot8 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 20:17
      Political correctness posunięta do granic absurdu. Dużo (i
      słusznie!) się mówi o tym, ze rodzicielstwo to sprawa dwojga ludzi,
      ze oboje ponosza równą odpowiedzialność i tak samo powinni sie
      dzieckiem opiekowac oraz podejmowac decyzje - więc kwestia czasu
      było pojawienie sie takich "bardziej papieskich od papieża" którzy
      te same prawa i obowiązki chca przenosić na fazę zarodkową.
      Zapominając, ze zadna politpoprawnośc nie zmieni faktu, ze w ciąży
      przez 9 miesięcy chodzi kobieta i to kobieta rodzi ryzykujac często
      własnym zdrowiem.
      • astrotaurus Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 01:11
        kot_behemot8 napisała:

        **zadna politpoprawnośc nie zmieni faktu, ze w ciąży przez 9 miesięcy chodzi
        kobieta i to kobieta rodzi ryzykujac często własnym zdrowiem.**

        Kocie, litości!
        Może byś się przyczepiła do kobiet, że nie potrafią się same zapłodnić?!
        Nie wojuj z faktami. Pewnie niejeden mężczyzna by wolał zrobić dziecko sobie i
        samemu urodzić, zamiast rżnąć głupa (to wyrazisty żart w aktualnym kontekście ,
        ja jestem feministą :D ), ale przyroda ma swoje prawa.
        • kot_behemot8 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 11:05
          astrotaurus napisał:

          > kot_behemot8 napisała:
          >
          > **zadna politpoprawnośc nie zmieni faktu, ze w ciąży przez 9
          miesięcy chodzi
          > kobieta i to kobieta rodzi ryzykujac często własnym zdrowiem.**
          >
          > Kocie, litości!
          > Może byś się przyczepiła do kobiet, że nie potrafią się same
          zapłodnić?!
          > Nie wojuj z faktami. Pewnie niejeden mężczyzna by wolał zrobić
          dziecko sobie i
          > samemu urodzić, zamiast rżnąć głupa (to wyrazisty żart w aktualnym
          kontekście ,
          > ja jestem feministą :D ), ale przyroda ma swoje prawa.
          >


          Do nikogo się nie przyczepiam ani tym bardziej nie wojuję z faktami.
          Wręcz przeciwnie. Cóż, fakty są takie ze to kobiety rodzą dzieci. To
          w ich ciele rozwija się dziecko, nie w ciele najlepszego choćby
          ojca. Jak sobie wyobrażasz zmuszenie do donoszenia ciąży kobietę,
          która dziecka urodzić nie chce a w kraju w którym zyje aborcja jest
          dozwolona? Musiałbyś ja nie tylko zamknąć ale chyba jeszcze i
          związac na tych 9 miesięcy. W imię obrony zycia, a jakże;))
    • acorns Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 20:37
      Nienawidzę takiej niekonsekwencji. Jak trzeba usunąć ciążę, to jest to tylko i
      wyłącznie sprawa kobiety. Ale jak się dziecko urodzi to wyciągają łapę po
      alimenty bo dziecko nagle jest również mężczyzny.

      Ja miałem taką sytuację że kobieta nie chciała dziecka a ja chciałem. Chciała
      usunąć ciążę i nawet żądała ode mnie kasy na zabieg. Ja jej wtedy powiedziałem
      że jak spróbuje usunąć to ja wtedy usunę jej łeb razem z kołnierzykiem i nie
      obchodzi mnie wtedy czy pójdę siedzieć czy nie. Jak urodzi to może się spakować,
      wyjść i nigdy już się nie pokazywać jeśli taka jej wola ale mojego dziecka zabić
      nie pozwolę. Córka ma już 13 lat i na szczęście nie jest taka jak mamusia i
      uważa aborcję za zbrodnię przeciwko życiu.

      Jeśli mężczyzna czuje się ojcem to jak najbardziej ma prawo decydować. Kobieta
      ma wówczas urodzić i może się zrzec praw do dziecka i odejść jeśli taka jej
      wola. Ale brak uczuć macierzyńskich nie upoważnia jej do mordowania własnego
      dziecka.
      • dcio [...] 28.02.08, 20:45
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • acorns [...] 28.02.08, 21:00
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • seth.destructor Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 18:29
            ... zwlaszcza z takiego kiepskiego powodu. Jakby byla chora, czy
            miala od tego umrzec, to co innego.
        • astrotaurus Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 01:30
          dcio napisał:

          > I bardzo slusznie powiedziales i wierze , ze zabilbys morderczynie.
          >
          > Ciekaw jestem co powiedza corki Anety Krawczyk I Alicji Tysiac , jak
          > sie dowiedza, ze jedna mamusia usilowala ja wyskrobac a druga w tym
          > celu brala jakies antybiotyki dla zwierzat.
          >
          > Panie Krawczyk i Tysiac, czemu nie oddalyscie corek do adopcji
          > wiedzac ,ze tysiace malzenstw w Polsce nie moze miec dzieci??
          >
          >
          > A moze usuniecie corki jak zaczna chorowac lub stana sie kalekie???

          Omatkobosko, jaki Ty jesteś prymitywny! Jaki nienawistny!

          Kwestia edukacji, świadomości rodzicielstwa to jedno a warunki dopuszczalności
          aborcji to drugie. I dobrze byłoby dopracować się najlepszego rozwiązania
          godzącego wszystkie aspekty tematu.
          Wrzask o chęci wyskrobania córki jest dowodem, ze jesteś
          oszołomem-propagandzistą i niewiele rozumiesz.
      • mary_an Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 21:01
        Czyli potraktowales ta kobiete jako chodzacy inkubator, nameczyla sie, urodzila
        dziecko, moze przez to nie skonczyla studiow, stracila prace, a potem sobie
        poszla a dziecko zostawila. Ja bym sie np. na takie cos nie zgodzila. Oczywiscie
        w zwiazku z tym zabezpieczam sie przed zajsciem w ciaze, ale w moim przypadku to
        ja jestem jedyna osoba, ktora decyduje o tym, co sie dzieje z moim cialem i moim
        zyciem. Jezeli zaszlabym w ciaze to decyzja nalezalaby w 100% do mnie.
        • acorns Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 21:10
          > nameczyla sie

          No to na pewno. Przez ponad rok nie mogła chlać i palić. Straszne...

          > moze przez to nie skonczyla studiow

          Ledwo podstawówkę skończyła bo na zawodówkę już jej chęci zbrakło.

          > stracila prace

          Handlowała na Stadionie X lecia. Przestała w 9 miesiącu, po urodzeniu to nawet
          tego jej się nie chciało bo stwierdziła że to ja ją mam teraz utrzymywać. No i
          racje miała. Utrzymywałem.

          > Jezeli zaszlabym w ciaze to decyzja nalezalaby w 100% do mnie.

          Pod warunkiem że nie byłabyś wtedy na jej miejscu. Ja nic nie miałem do
          stracenia. A co by się wtedy wydarzyło gdyby ona usunęła to nie nadaje się do
          pisania na forum. Po tym wydarzeniu ja uważałem żeby nie było podobnej sytuacji
          z niewłaściwą kobietą, ale człowiek się uczy cały czas a ja byłem małolat jak
          się trafiła wpadka.
      • astrotaurus Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 01:03
        acorns napisał:

        **Jeśli mężczyzna czuje się ojcem to jak najbardziej ma prawo decydować.**

        Racja, mężczyzna JEST ojcem i MA PRAWO decydować.
        Żadne przegięcie nie jest zdrowe.
    • Gość: DSD Pierwsza i podstawowa sprawa IP: 144.92.199.* 28.02.08, 21:00
      Jesli facet moze 'zawetowac' decyzje kobiety o aborcji, to powinno
      byc to rownoznaczne ze zobowiazaniem sie do utrzymywania dziecka.
      Osoba taka powinna placic alimenty nawet jesli potem okaze sie ze to
      nie on jest ojcem dziecka.
    • nelsonek Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 21:14
      Sadze, ze nie ma jednoznacznej i uniwersalnej odpowiedzi na tak postawiony
      problem. Nie ma przeciez kompromisu w sytuacji, w ktorej jedna strona mowi:
      usunac, a druga: nie usuwac. Oczywicie to kobieta powinna miec decydujacy glos w
      kwestii usuniecia ciazy. Powinna jednak tez brac pod uwage stanowisko ojca
      dziecka. Bo to pociaga za soba pewne konsekwencje:

      Co na przyklad w sytuacji gdy mezczyzna bedzie sie upieral przy usunieciu ciazy,
      a kobieta sie na to nie zgozi i urodzi dziecko? Czy mezczyzna wtedy ma dokladac
      sie finansowo do wychowywania dziecka?

      Albo sytuacja odwrotna: to kobieta jest za usunieciem ciazy, jednak pod ostrym
      naciskiem ze strony ojca dziecka kobieta donosi ciaze i urodzi dziecko? Czy
      mezczyzna oprocz utrzymania dziecka powinien zapewnic utrzymanie kobiecie, bo ta
      na przyklad stracila prace/zdrowie?
      • acorns Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 21:27
        > Nie ma przeciez kompromisu w sytuacji, w ktorej jedna strona mowi:
        > usunac, a druga: nie usuwac. Oczywicie to kobieta powinna miec
        > decydujacy glos w kwestii usuniecia ciazy.

        Nie może tak być bo rodzenie dzieci to kobieca rola. Jeśłi uprawiają seks to
        znaczy że godzą się na jej przyjęcie. Nie ja to wymyśliłem. Nie wymyśliły tego
        też te męskie szowinistyczne świnie. Tak to stworzyła natura a ja nie odważę się
        występować przeciwko prawom natury bo one są potężniejsze niż Rosja i USA razem
        wzięte.

        > Co na przyklad w sytuacji gdy mezczyzna bedzie sie upieral przy
        > usunieciu ciazy a kobieta sie na to nie zgozi i urodzi dziecko?

        W takiej sytuacji niech się zrzeka praw rodzicielskich a kobieta niech się
        zrzeknie alimentów i po sprawie.

        > Albo sytuacja odwrotna: to kobieta jest za usunieciem ciazy, jednak
        > pod ostrym naciskiem ze strony ojca dziecka kobieta donosi ciaze i
        > urodzi dziecko? Czy mezczyzna oprocz utrzymania dziecka powinien
        > zapewnic utrzymanie kobiecie

        Oczywiście że tak. Powinien także czynnie pomagać ciężarnej kobiecie. Taka jego
        rola. W końcu od tego jest mężczyzną a nie tylko od płodzenia.
        • Gość: beti24 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.08, 21:47
          Trudna sprawa. Mary_an na innej płaszczyźnie (papierosy) nie zgadzałam się z
          Tobą, tutaj jednak uważam, że masz rację. Myślę, że kobieta powinna mieć
          decydujący głos, bo to ona rodzi, ona ryzykuje, ona może stracić pracę, studia
          oraz wyznaczone cele. Mężczyznom jednak racji odmówić też nie możemy .... mają
          taki punkt widzenia, powiem więcej, też słuszny. I dochodzi do absurdu gdzie
          dwie przeciwstawne sobie teorie, prawdy, podejścia są słuszne. Ja opowiadam się
          po stronie kobiet, bo nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek decydował o moim
          ciele, ale cóż, podejście facetów, ich prawa też mają sens. Ciężko jest
          powiedzieć obiektywnie, natomiast moje subiektywne zdanie jest takie, że kobieta
          powinna decydować. (Jeśli już w ogóle jest mowa o kontrowersyjnej i przykrej
          sprawie, jeśli w ogóle mamy prawo decydować o życiu tego dziecka .... pewnie
          nie, ale i tak to robimy). Pozdrawiam.
          • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 28.02.08, 22:04
            Fajnie, tyle ze to facet moze ponosic finansowe konsekwencje tej
            decyzji, jesli kobieta zdecyduje sie jednak urodzic dziecko. Owszem,
            nikt mu nie kazal sie seksic, ale i kobieta wiedziala ze ryzykuje
            ciaze...

            Moze zrobmy taka rozpiske:
            a) obie strony chca aborcji - no problem;

            b) obie strony nie chca aborcji - tez no problem;

            c) kobieta chce aborcji, facet nie chce - facet moze zawetowac
            decyzje kobiety, ale rownoczesnie ponosi wszelkie finansowe
            konsekwencje tej decyzji. W tej sytuacji kobieta powinna miec prawo
            do zadania wiekszych alimentow niz zwykle lub jakichs
            specjalnych 'odszkodowan'. Jesli istnieje uzasadnione podejrzenie ze
            faceta nie bedzie stac na placenie, jego zdania nie bierze sie pod
            uwage. Zakladamy ze ciaza nie zagraza zdrowiu/zyciu kobiety i ze sad
            podejmuje decyzje wystarczajaco szybko zeby cala ta zabawa miala
            sens;

            d) kobieta nie chce aborcji, facet chce - kobieta robi co chce, ale
            jest to rownoznaczne ze zrzeczeniem sie jakichkolwiek zadan
            finansowych wobec faceta, teraz i na przyszlosc. Wyjatek - aborcja
            moze zagrazac zdrowiu i zyciu kobiety.
            • mary_an Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 22:11
              Gość portalu: DSD napisał(a):

              > d) kobieta nie chce aborcji, facet chce - kobieta robi co chce, ale
              > jest to rownoznaczne ze zrzeczeniem sie jakichkolwiek zadan
              > finansowych wobec faceta, teraz i na przyszlosc. Wyjatek - aborcja
              > moze zagrazac zdrowiu i zyciu kobiety.

              Tutaj sie absolutnie nie zgadzam. Jesli kobieta zaufala mezczyznie, albo byl to
              wypadek, albo gwalt, albo cokolwiek, ale z roznych wzgledow decyduje sie donosic
              ciaze - ze wzgledow moralnych, boi sie komplikacji, ciaza jest juz bardziej
              zaawansowana itp. to jednak moim zdaniem facet powinien placic, w koncu zrobil
              to dziecko. Mogl uzyc prezerwatywy - koszt kilka zlotych. Nie uzyl - niech placi.
              • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 28.02.08, 22:24
                Ech, no i wychodza roznice plciowe :-))) Jesli byl to gwwalt to
                sytuacja jest oczywiscie zupelnie inna i facet nie ma JAKICHKOLWIEK
                praw do wplywania na wole ofiary. Jesli chodzi o komplikacje - hm,
                gdy istnieje REALNE zagrozenie zdrowia kobiety to, jak napisalem,
                tez facet nie moze powiedziec 'ja chcialem aborcji, ona nie - niech
                ona ponosi konsekwencje'. Ale mowimy o sytuacji kiedy obie strony
                poszly do lozka z wlasnej i nieprzymuszonej woli i wiedzialy ze
                istnieje taka czy inna szansa na ciaze. Jesli facet oszczedza na
                prezerwatywie to kobieta moze sie nie zgodzic na stosunek. Jesli sie
                zgadzila, to sorry. Jesli kobieta ma opory moralne przed aborcja, to
                dlaczego facet ma za nie placic?

                Jedyny problem to rzeczywiscie sytuacja kiedy kobieta 'zaufala'
                mezczyznie. Chodzi Ci pewnie o sytuacje kiedy facet obiecywal bog
                wie co, wspolne zycie etc, dziewczyna nie przejmowala sie wiec
                antykoncepcja, a po 'wpadce' facet zmienia zdanie i
                proponuje 'ostateczne rozwiazanie' problemu. Coz, jedynym wyjsciem
                bylby brak seksu przedmalzenskiego albo spisanie aktu notarialnego
                przed skonsumowaniem znajomosci :-)
              • nelsonek Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 22:27
                No tak: kobieta chce aborcji, facet nie. Kobieta robi co chce. Rozchodza sie.
                Facet zalozyl kondoma, ten pekl w czasie stosunku, i chce aborcji, kobieta
                przeciwnie. I znowu kobieta nie ogladajac sie na faceta robi co chce. Dlaczego
                facet ma ponosic konsekwencje jej decyzji skoro byl temu przeciwny?
                • piwi77 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 22:33
                  nelsonek napisał:

                  > Facet zalozyl kondoma, ten pekl w czasie stosunku, i chce aborcji,
                  > kobieta przeciwnie. I znowu kobieta nie ogladajac sie na faceta
                  > robi co chce. Dlaczego facet ma ponosic konsekwencje jej decyzji
                  > skoro byl temu przeciwny?

                  Konsekwencje decyzji kobiety ponosi zawsze tylko kobieta, facet,
                  który nie bedzie chciał współponosić, ulotni się i tyle.
                  • nelsonek Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 22:46
                    i bedzie scigany przez wymiar sprawiedliwosci. A to tylko dlatego, ze kobieta
                    robi co chce a facet nie ma nic do gadannia i konsekwencje ponosza we dwojke.
                    Dosyc pokretne rozumowanie.
                    • piwi77 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 22:49
                      Ścigany, nie ścigany, faceta konsekwencje są zawsze mniejsze od tych
                      co ponosi kobieta.
                      • nelsonek Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 22:54
                        No nie wiem. Facet moze stracic wolnosc. Myslisz, ze to nie jest wystarczajaca
                        kara bedaca konsekwencja jednostronnej decyzji kobiety?
                        Trzeba cos przyjac. Albo kobieta ma prawo do decydowania o tym co robi z ciaza
                        ze wszystkimi tego konsekwencjami, albo nie ma prawa decydowac. Mam tu na mysli
                        oczywiscie niepatologiczne sytuacje, a nie takie o ktorych wspominal DSD.
                      • xtrin Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 00:17
                        piwi77 napisał:
                        > Ścigany, nie ścigany, faceta konsekwencje są
                        > zawsze mniejsze od tych co ponosi kobieta.

                        Kobieta rodzi, oddaje i tyle.
                        Facet buli przez 18 lat lub więcej.

                        Na pewno mniejsze?
                  • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 28.02.08, 22:54
                    > Konsekwencje decyzji kobiety ponosi zawsze tylko kobieta, facet,
                    > który nie bedzie chciał współponosić, ulotni się i tyle.

                    Ale tutaj mowimy o sytuacji kiedy facet sie nie ulotnil tylko zostal
                    i stwierdza 'Ja zrobilem to dziecko/ten zarodek (dla kazdego cos
                    milego) i jestem za aborcja'. Jesli w danym kraju obowiazuje aborcja
                    na zyczenie to nie ma nic gorszacego w takiej propozycji.
                    • piwi77 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 22:58
                      Nic gorszącego, jego prawem wyrażać swoje życzenie, ale jak kobieta
                      będzie chciała urodzić, to nikt jej do aborcji nie może zmusić.
                      • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 28.02.08, 22:59
                        > Nic gorszącego, jego prawem wyrażać swoje życzenie, ale jak
                        kobieta
                        > będzie chciała urodzić, to nikt jej do aborcji nie może zmusić.

                        Tu sie zgadzamy. Ja tylko dodaje ze kobieta powinna ponosic
                        KONSEKWENCJE swej decyzji.
                        • piwi77 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 23:01
                          Gość portalu: DSD napisał(a):

                          > Ja tylko dodaje ze kobieta powinna ponosic
                          > KONSEKWENCJE swej decyzji.

                          Przecież ponosi, pomijając patologie, bo nie o nich tu mowa.
                          • nelsonek Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 23:05
                            To co w sytuacji, gdy mezczyzna mowi: "usun ciaze, nie chce bys rodzila nasze
                            dziecko, jestesmy jeszcze nie gotowi/nie stac nas/cokolwiek innego" a kobieta
                            sie sprzeciwia i rodzi dziecko? Czy na mezczyznie spoczywa obowiazek
                            utrzymywania niechcianego dziecka?
                          • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 28.02.08, 23:11
                            piwi, wiesz ze chodzi mi o konsekwencje finansowe, czyli placenie
                            przez wiele lat alimentow na dziecko.

                            Przyjmijmy regule, ze strona ktora byla przeciwko aborcji ponosi
                            koszty wychowania dziecka. Z gory uprzedzam - zdaje sobie sprawe ze
                            sytuacja wciaz nie jest 'symetryczna'. Facet moze powiedziec 'Nie',
                            wysylac co miesiac rachunek i to wszystko. Kobieta musi co najmniej
                            donosic ciaze i urodzic dziecko. Dlatego kobieta powinna miec prawo
                            do zadania szczegolnie wysokich oplat od faceta ktory de facto
                            zmusza ja do urodzenia dziecka. To moze sprawic ze caly problem
                            stanie sie czysto akademicki - faceci zagrozeni horrendalnym
                            odszkodowaniem za 'straty moralne' zgodza sie bez szemrania na
                            aborcje, a ci ktorzy sa jej przeciwni z powodow religijnych i tak
                            nie powinni robic dzieci bez slubu...
                            • piwi77 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 08:59
                              Gość portalu: DSD napisał(a):

                              > piwi, wiesz ze chodzi mi o konsekwencje finansowe, czyli placenie
                              > przez wiele lat alimentow na dziecko.

                              Mężczyzna może w wychowaniu dziecka nie uczestniczyć i nikt nie może
                              go do tego zmusić, kobieta raczej musi, mężczyzna nawet jeżeli płaci
                              alimenty (o ile ma dochody), to i tak nie stanowią one nawet połowy
                              kosztów dziecka, które ponosi kobieta.
            • xtrin Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 00:14
              Gość portalu: DSD napisał(a):
              > c) kobieta chce aborcji, facet nie chce - facet moze
              > zawetowac decyzje kobiety, ale rownoczesnie ponosi
              > wszelkie finansowe konsekwencje tej decyzji. W tej
              > sytuacji kobieta powinna miec prawo do zadania wiekszych
              > alimentow niz zwykle lub jakichs specjalnych 'odszkodowan'.

              To nagle się każdej aborcji zachce.

              > d) kobieta nie chce aborcji, facet chce - kobieta robi co
              > chce, ale jest to rownoznaczne ze zrzeczeniem sie jakichkolwiek
              > zadan finansowych wobec faceta, teraz i na przyszlosc.

              Genialnie prosty sposób na uniknięcie alimentów.
              • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 29.02.08, 02:22
                > > c) kobieta chce aborcji, facet nie chce - facet moze
                > > zawetowac decyzje kobiety, ale rownoczesnie ponosi
                > > wszelkie finansowe konsekwencje tej decyzji. W tej
                > > sytuacji kobieta powinna miec prawo do zadania wiekszych
                > > alimentow niz zwykle lub jakichs specjalnych 'odszkodowan'.
                >
                > To nagle się każdej aborcji zachce.

                No, ja nie mam az tak zlego zdania o kobietach, ale Ty znasz je
                peewnie lepiej :-) Ale z punktu widzenia faceta nie ma tu
                szczegolnej grozby szantazu - kobieta zajdzie w ciaze i zagrozi
                aborcja jesli nie dostanie haraczu, a facet odpowie 'Zgadzam sie na
                aborcje'. Dopoki facet nie chce dziecka, nie ma dla niego zadnego
                ryzyka ze bedzie musial na nie placic. A jesli chce, to powinien na
                nie placic.

                > > d) kobieta nie chce aborcji, facet chce - kobieta robi co
                > > chce, ale jest to rownoznaczne ze zrzeczeniem sie jakichkolwiek
                > > zadan finansowych wobec faceta, teraz i na przyszlosc.
                >
                > Genialnie prosty sposób na uniknięcie alimentów.

                Tak. Ale cala nasza dyskusja zaklada po cichu ze mowimy o
                spoleczenstwie gdzie aborcja dokonywana jest na kazde zadanie
                kobiety. Do zrobienia zarodka/dziecka potrzeba dwojga ludzi. Kazde z
                nich ponosi ryzyko/odpowiedzialnosc. Zgadzam sie ze zadne
                rozwiazanie nie jest tu idealne: moje powoduje ze kobieta moze byc
                oszukana przez faceta ktory naobiecywal bog wie czego a potem z
                usmiechem proponuje 'Aborcja albo to TY masz problem bo ja nie musze
                placic'. Rozwiazanie alternatywne - kobieta ma zawsze ostatnie
                slowo - powoduje ze facet nie ma nic do gadania w kwestii
                odpowiedzialnosci finansowej za WSPOLNA decyzje o wspolzyciu
                seksualnym.

                A tak swoja droga, to autenty pewnie sie niezle bawi czytajac te
                dyskusje o problemach hetero i niechcianych ciazach...
                • xtrin Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 02:56
                  Gość portalu: DSD napisał(a):
                  > No, ja nie mam az tak zlego zdania o kobietach,
                  > ale Ty znasz je peewnie lepiej :-)

                  Nieśmieszne.

                  > Ale z punktu widzenia faceta nie ma tu szczegolnej grozby
                  > szantazu - kobieta zajdzie w ciaze i zagrozi aborcja jesli
                  > nie dostanie haraczu, a facet odpowie 'Zgadzam sie na aborcje'

                  No to blef się kobiecie nie udał i dostanie normalne alimenty zamiast
                  podwyższonych. Ona w tej sytuacji nie ryzykuje kompletnie nic. On może zostać
                  wykorzystany.

                  > Dopoki facet nie chce dziecka, nie ma dla niego
                  > zadnego ryzyka ze bedzie musial na nie placic.

                  To już punkt drugi chyba.

                  > Do zrobienia zarodka/dziecka potrzeba dwojga ludzi.
                  > Kazde z nich ponosi ryzyko/odpowiedzialnosc.

                  No właśnie zaproponowałeś rozwiązanie, dzięki któremu facet może kompletnie
                  odpowiedzialności uniknąć.
          • a.giotto Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 23:15
            Gość portalu: beti24 napisał(a):

            > po stronie kobiet, bo nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek decydował o moim
            > ciele,

            decyduj o swoim ciele, powtarzam: SWOIM. Tu jest mowa, że wielu ojców nie
            wyobraża sobie, żeby ktoś decydował o ciele ich dzieci
      • astrotaurus Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 01:36
        nelsonek napisał:

        **Sadze, ze nie ma jednoznacznej i uniwersalnej odpowiedzi na tak postawiony
        problem.**

        I to jest prawda najprawdziwsza.
        I ludzie powinni przejść szkolenia, zdać egzaminy, zanim pozwoli im się używać
        tego co im , mimochcąc, obrosło! :D
    • piwi77 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 28.02.08, 22:15
      Nie można podjąć decyzji niezgodnej z wolą kobiety, byłoby to
      ograniczeniem jej prawa do dysponowania swoim ciałem, a to
      podstawowe prawo każdego wolnego człowieka. Kazdy koszt ochrony tego
      prawa będzie niższy od kosztów jego pogwałcenia.
    • xtrin Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 00:19
      To nie jest takie proste.

      Kobieta spłodziwszy ma wciąż wybór - usunie albo urodzi.
      Mężczyzna spłodziwszy nie ma już wyjścia - alimenty płacić będzie, jeżeli
      kobieta podejmie decyzję o urodzeniu.
      Trochę to jednak niesprawiedliwe.

      Nie widzę jednak możliwości rozsądnego rozwiązania tej sprawy, trzeba więc
      pozostawić decyzję kobiecie. Wyjątkiem powinny być moim zdaniem pary małżeńskie
      - w przypadku aborcji u mężatek powinno się wymagać zgody męża.
      • piwi77 Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 13:20
        xtrin napisała:

        > Mężczyzna spłodziwszy nie ma już wyjścia - alimenty płacić będzie,

        No nie całkiem, płacić będzie tylko wtedy gdy ma dochody i przy
        ochronie pewnej sumy jego zarobków, potrzebnych na jego utrzymanie.
        Kobieta nie jest tak chroniona, płaci na swoje dziecko tyle ile ono
        potrzebuje, ze wszystkiego co ma. Więc nawet w obowiązku
        alimentacyjnym kobieta ma trudniej.
        W parach małżeńskich rzeczywiście, oboje powinni podejmować ważne
        decyzje, problem tylko z parami, bez ślubu, też powinny mieć takie
        ograniczenie, ale technicznie byłoby ono nie do przeprowadzenia,
        więc lepiej dać spokój. Pozostaję więc przy swoim, cała decyzja w
        rękach kobiety.
    • Gość: suchy_kaszel Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 02:37
      Mężczyzna traci prawo do decyzji tuż po ejakulacji.To chyba
      oczywiste.Nie można decydować o czymś co się wydala.
    • vivian.darkbloom w niektórych sytuacjach ma prawo 29.02.08, 16:24
      ja uważam, że w niektórych sytuacjach facet ma prawo sprzeciwić się planowanej
      przez partnerkę aborcji pod warunkiem, że zobowiąże się sam wychowywać i
      utrzymywać dziecko i nie żądać alimentów od kobiety.

      chodzi mi o taki przypadek - kobieta deklaruje, że nigdy nie usunęłaby ciąży,
      ale gdy już zajdzie w ciążę to nagle zmienia zdanie i chce dokonać aborcji. W
      takiej sytuacji partner ma, w mojej opinii, moralne prawo się sprzeciwić
      (oczywiście o ile dziecko jest jego) ponieważ został wprowadzony w błąd.

      generalnie uważam, że niepowiedzenie mężowi czy stałemu partnerowi o ciąży i
      potajemne jej usuniecie to świństwo. Nawet jeśli kobieta ostatecznie podejmie
      decyzje o usunięciu to szacunek dla partnera wymaga wysłuchania i rozważenia
      jego opinii, bo dziecko jest wspólne.
    • alfalfa Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 16:43
      Zadałaś kilka pytań ale odpowiem na jedno: nie związałbym się z
      kobietą co do której nie miałbym pewności czy potencjalne nasze
      dziecko będzie wspólne a nie jej. Dzieci (również nienarodzone) nie
      są własnością i nie w taki sposób należy rozumieć "wspólne".
      A.
    • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 29.02.08, 16:53
      > ostatnio coraz wiecej jest spraw sadowych, gdzie mezczyzni
      > dochodza swoich rzekomych praw i chca zapobiec usunieciu ciazy
      > przez partnerki. Kobiety natomiast uwazaja, ze maja 100% prawo do
      > decydowania o wlasnym ciele, jak nie chca byc w ciazy to jest to
      > tylko i wylacznie ich sprawa, bo to ich cialo. Jedynym problemem
      > jest tutaj dziecko, bo teoretycznie mezczyzna tez ma do niego
      > jakies prawo.
      (...)
      > Co myslicie z pozycji mezczyzn i kobiet

      No wlasnie, z naszej dyskusji wynika ze kwestia plci ma tutaj
      decydujace znaczenie (z wyjatkiem piwiego). Ja, z moim meskim
      poczuciem logiki, widze tutaj pewna niespojnosc. Z jednej strony
      facet ma 'rzekome' prawa do kwestii aborcji i tylko 'teoretyczne'
      prawa do dziecka. To dlaczego w ogole ma placic cokolwiek na to
      dziecko? Jesli ciaza to tylko i wylacznie sprawa kobiety, to po co
      mieszac w to biednego faceta?

      Zdaje sobie sprawe ze nie ma tu dobrego wyjscia. Moja samcza duma
      wzdryga sie na mysl ze kobieta z jednej strony dumnie glosi 'Moja
      d...a - moja sprawa!', z drugiej wyciaga rece po pieniadze na
      wychowanie tej JEJ sprawy. Przekonaliscie mnie jednak ze moja
      propozycja (facet proponuje aborcje, gdy kobieta odmawia facet jest
      zwolniony z alimentow) daje facetowi okazje do naduzyc. Moze jakis
      kompromis - np. gdy kobieta odrzuca taka propozycje faceta musi sie
      zadowolic nizszymi alimentami?
      • dcio Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 17:39
        Na szczescie w Polsce ten problem jest rozwiazany bo aborcja jest
        karalna.

        Dodatkowo jak wynika z wypowiedzi , nalezaloby podwyzszyc kare za
        aborcje do kary smierci zarowno dla kobiety ktora poddaje sie
        aborcji i lekarza ktory dokonuje morderstwa.



        Wydaje mi sie , ze ci kanadyjscy mezczyzni ktorzy zamiast ostrzec
        kobiete , ze ja zabija w razie jak ona zabije ich dziecko oddaja
        sprawe do sadow to nie Polacy .
      • mary_an Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 17:46
        Uwazam, ze ze wzgledow moralnych nie mozna nikogo zmusic do aborcji. Mysle, ze
        jest to skrajnie podle, jesli facet rozkocha w sobie kobiete, albo nawet niech
        to bedzie zupelnie spontaniczny i nieodpowiedzialny sex, po czym ona postanowi
        (z roznych powodow), ze urodzi a on na to - ja dziecka nigdy nie chcialem, jak
        nie usuniesz, to nie bede nic ci placil/bede placil mniej. Z pozycji kobiety
        uwazam to za wyjatkowo okrutne, nie wyobrazam sobie, ze jestem w ciazy, z czego
        powiedzmy sie ciesze (albo nawet i nie, ale chce urodzic) i ktos mnie zmusza do
        usuniecia ciazy bo facetowi nie chce sie ponosic odpowiedzialnosci.
        • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 29.02.08, 18:21
          No wlasnie - z pozycji kobiety... Z pozycji faceta wyglada to tak:
          podrywa laske albo ona podrywa jego, ida do lozka bo obydwoje tak
          postanowili, jest fajnie, potem sie rozstaja, a po paru tygodniach
          facet dowiaduje sie ze bedzie przez wiele lat placil alimenty bo
          kobieta tak postanowila juz po odbyciu stosunku plciowego. Ba,
          kobieta moze obiecac ze jakby co to zrobi sobie zabieg, ale potem
          zmienia zdanie i facet nie ma nic do gadania. Moze to nie jest
          skrajnie podle ale na pewno nie fair.
      • xtrin Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 01.03.08, 00:43
        Gość portalu: DSD napisał(a):
        > Jesli ciaza to tylko i wylacznie sprawa kobiety,
        > to po co mieszac w to biednego faceta?

        Ale alimenty płaci się nie na ciążę, ale na dziecko.

        > Moze jakis kompromis - np. gdy kobieta odrzuca taka
        > propozycje faceta musi sie zadowolic nizszymi alimentami?

        Wciąż okazja do nadużyć.
        Warto tutaj zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię - alimenty są płacone na
        dziecko, a nie na kobietę. To jego dobro - dziecka, nie płodu - winno mieć
        pierwszeństwo.

        Cokolwiek się nie wymyśli kobieta jest tutaj stroną uprzywilejowaną przez samą
        biologię.
        Przecież kobieta nie musi nawet mówić mężczyźnie o ciąży.

        Jeżeli ona usunie to on może się nigdy o tym nie dowiedzieć. Nawet jeżeli
        wprowadzimy obowiązek zgody ojca na aborcję to cóż za problem przyprowadzić
        kolegę, co wszystko podpisze? I w razie czego zapewniać, że byłyśmy pewne, że to
        on jest ojcem. Taka wersja jest nie do obalenia. A wymaganie zgody wszystkich
        potencjalnych ojców jest już skrajnym absurdem.

        Jeżeli natomiast kobieta chce ciążę zachować, a podejrzewa, że dawca nasienia
        będzie temu przeciwny to on dowie się o swym ojcostwie z pozwu alimentacyjnego
        na urodzone już dziecko. Tutaj teoretycznie można coś prawnie zrobić nakazując,
        by facet został poinformowany w trakcie ciąży, jeżeli nie to alimentów nie
        będzie. Ale to kolejne pole dla nadużyć.

        W efekcie jedyne co ewentualnie można by rozważać to prawo do odszkodowań za
        aborcje wbrew woli ojców. Ale to znowu może być szeroko nadużywane. Itd. itp.

        Biologii tutaj się nie przeskoczy, nie ma co nawet próbować. Kobieta tak czy
        siak jest stroną poszkodowaną, w końcu to ona ponosi ryzyko aborcji lub ciąży.
        Ta niesprawiedliwość prawna mężczyzny jest tutaj pewnym - lekkim -
        "zadośćuczynieniem".


        Problem jest złożony i ciekawy, ale - jak słusznie zauważył dcio :) - póki co
        czysto teoretyczny w tym kraju. Jeżeli ciąża zagraża życiu kobiety to nie może
        być mowy o blokowaniu jej prawa do ratowania samej siebie (że często bywa to już
        insza smutna prawda). Tym bardziej nie można dać prawa głosu gwałcicielowi.
        • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 01.03.08, 01:24
          > > Jesli ciaza to tylko i wylacznie sprawa kobiety,
          > > to po co mieszac w to biednego faceta?
          >
          > Ale alimenty płaci się nie na ciążę, ale na dziecko.

          Tak, ale istnieje pewien zwiazek przyczynowo-skutkowy miedzy ciaza a
          dzieckiem - nawet jesli az do porodu bedziemy mowili o 'zlepku
          komorek'...

          > Biologii tutaj się nie przeskoczy, nie ma co nawet próbować.

          Coz, jest pewien drastyczny sposob - utrzymywac stosunki plciowe
          tylko w obrebie legalnego zwiazku (malzenstwo, konkubinat, umowy
          cywilno-prawne zawartych przed notariuszem etc). Tutaj mozemy
          probowac opracowac prawa ktore ureguluja wszelkie sporne kwestie. A
          jesli ktos chce ryzykowac sexik na boku to niech zbiera na dobrego
          adwokata...
          • xtrin Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 01.03.08, 21:25
            Jest jeszcze prostszy sposób - przymusowe ubezpłodnienie każdego obywatela i
            obywatelki zaraz po osiągnięciu przez nich dojrzałości płciowej, a zapładnianie
            in vitro pod pełną kontrolą ze strony państwa.
            • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 01.03.08, 22:56
              No toc, pomysl niezly.

              A przy okazji, argument:

              Biologii tutaj się nie przeskoczy, nie ma co nawet próbować.

              bardzo mi sie przyda w dyskusjach na temat nizszych zarobkow kobiet
              czy niecheci pracodawcow do ich zatrudniania (ciaza...). Wyzsze
              zarobki facetow sa forma zadoscuczynienia za to ze kobiety moga ich
              podac o alimenty, no i jakos faceci na te alimenty musza zarobic...
              • xtrin Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 02.03.08, 15:30
                Baaardzo śmieszne, normalnie pokładam się po ziemi wyjąc z radości...
                • Gość: DSD Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: 144.92.199.* 02.03.08, 17:12
                  No prosze, kolejny sukces tego dnia. Musze sie przelamac i napisac
                  do Polskiej Potegi Swiatowej ze mam dobra wiadomosc...

                  Bo z punktu widzenia brakow logicznych to nic mojej propozycji nie
                  brakuje, prawda?
    • seth.destructor Bzdury 29.02.08, 18:32
      Co prawda niektore kobiety wierza, ze sa wiatropylne albo cos, ale
      to przesada.


      Faktycznie jeszcze ani jeden mezczyzna nie wygral takiej
      > sprawy przed sadem.

      Sa precedensy. Np. w UK doszlo do zaplodnienia in vitro, a zarodki
      zostaly zamrozone. Potem mezczyzna i kobieta sie rozstali, a jej sie
      po jakims czasie zachcialo miec dziecko. I zazadala dania jej
      zarodka do urodzenia. Niestety, mezczyzna odmowil. Sprawa oparla sie
      o Strasburg i mezczyzna wygral. Wniosek z tego, ze MEZCZYZNA MA
      PRAWO (I OBOWIAZEK)DECYDOWANIA O LOSIE SWEGO DZIECKA.
      • kot_behemot8 Re: Bzdury 29.02.08, 20:42
        Przykład który podałes jest znamienny - gdyz pokazuje, ze mężczyzna
        owszem, ma takie prawo, ale tylko pod warunkiem, ze realizacja tego
        prawa nie staje w sprzeczności z prawem kobiety do decydowania o
        własnym ciele. A przyznasz chyba, ze w "normalnych" ciążach, nie z
        in vitro, nie sposób oddzielić kwestii decydowania o zarodku/dziecku
        od kwestii decydowania o częściach ciała kobiety uczestniczących w
        procesie rodzenia dziecka.
        Czyli nie ma precedensów. I nie będzie.
        • seth.destructor Re: Bzdury 02.03.08, 15:22
          Wychodze z zalozenia, ze w sprawie plodu mezczyzna i tak nie ma nic
          do powiedzenia, bo wykonalnosc jego zyczenia jest watpliwa. Jak
          zmusic kobiete do noszenia ciazy, gdy ona tego nie chce? Zamnknac w
          wiezieniu i pilnowac?
          • kot_behemot8 Re: Bzdury 02.03.08, 20:02
            seth.destructor napisał:

            > Wychodze z zalozenia, ze w sprawie plodu mezczyzna i tak nie ma
            nic
            > do powiedzenia, bo wykonalnosc jego zyczenia jest watpliwa. Jak
            > zmusic kobiete do noszenia ciazy, gdy ona tego nie chce? Zamnknac
            w
            > wiezieniu i pilnowac?


            No właśnie:)
            Praktycznie jest to niewykonalne, a do tego moralnie kontrowersyjne.
            Inaczej mówiąc: to świetny temat do forumowego bicia piany:)))
    • Gość: ! Fuck U too! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 22:25
      Od mojego ciała won! Będzie miał rozsądną propozycję to rozważę.
      Innych nie biorę pod uwagę!!!!!!!
    • Gość: f00ferror Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: *.stargard.mm.pl 29.02.08, 22:47
      ja nie rozumiem jednej rzeczy ... czy są testy na ojcostwo już w czasie ciąży?
      bo jak nie to wystarczy, że kobieta powie 'to nie twoje' i facet traci argumenty.
      • dcio Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 23:00
        tak, nazywaja sie one testy DNA i od malenstwa przed porodem mozna pobrac komurki i okreslic DNA OJCA.
        • Gość: ? Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 23:17
          żyję już troszkę na tym świecie i nie widziałam jeszce takiego
          okropnie upartego mężczyzny by ojcem zostać - o co Wam chodzi?
          Większość zwykle spieprza przed tą decyzją, wymiguje się. Oszukuje.
          Co tu usiłujecie powiedzieć?
          • minniemouse Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 23:40
            na tej samej zasadzie zabraniam mezowi zrobic wasketomie. w koncu
            to moj maz i jego plemniki to moje plemniki. moge z nimi robic co
            chce.

            Minnie
        • f00ferror Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 29.02.08, 23:44
          Rzeczywiście masz racje.... Testy DNA można przeprowadzać od końca I trymestru
          najwcześniej, ale tak wczesne ich przeprowadzanie wiąże się z ryzykiem
          poronienia. Zresztą na jedno wychodzi...Aborcja jest zwykle przeprowadzana do
          końca I trymestru, no i nikt kobiety w ciąży nie zmusi do takiego badania.

          W sumie to tylko takie luźne gadanie, chyba nikt na serio nie chciałby by facet
          mógł w prawnie uregulowany zmusić kobietę do urodzenia... no chyba ze ten facet
          jest posłem i tworzy głupie prawo :P
          • dcio Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 02.03.08, 20:12
            jesli by mezczyzna zdecydowal sie na utrzymywanie dziecka to latwo by wytracic argument z reli lewakow , ze aborcje sa dokonywane z biedy. Sadze tez , ze powstaloby wiele chrzescijanskich organizacji adopcyjnych, gdzie jak kobieta powiedzialaby ze decyduje sie na aborcje z biedy, to te organizacje na czas ciazy zapewnialy by jej mieszkanie i utrzymanie a po urodzeniu dziecka, znajdowaly rodziny adopcyjne. sadze , ze te miesiace podczas ciazy wystczyly by na znalezienie malzenstw chcacych zaadoptowac niemowle tuz po urodzeniu.
    • Gość: kobieta. Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 19:11
      Kobieta ma prawo podjąć decyzję o swoim ciele, ale ma też powinna być
      odpowiedzialna za jej skutki. Jeśli uważa, że jest odpowiedzialna na tyle, żeby
      uprawiać seks, to znaczy, że musi być gotowa na jego konsekwencje. Seks do życia
      nie jest niezbędny, jak się poczeka na własciwy moment nic sie nikomu złego nie
      stanie. Seks nie jest dla dzieci, a posiadanie dowodu osobistego czy
      trzydziestki na karku nie oznacza dojrzałości psychicznej. Kobieta (mężczyzna
      też) podejmuje decyzję o rodzicielstwie godząc się na zbliżenie. Po zapłodnieniu
      jest już za późno.
      Podsumowując to co napisałam, uważam, że mężczyzna ma prawo protestować
      przeciwko aborcji. Nieodpowiedzialność matki (tak tak, już matki, nie tylko
      kobiety) nie oznacza, że może zrobić każdą głupotę, krzywdzić siebie i innych.
      • minniemouse Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 08.03.08, 00:11
        a niech sobie protestuje,
        tak czy siak 9 mies ciaza spada na kobiete, porod i zajmowanie sie
        dzieckiem rowniez. nie ma tez gwarancji ze protestujacy tatulek nie
        zniknie z pola widzenia jak juz dziecko sie urodzi, lub pozniej.

        poki co kobieta decyduje o swoim ciele. wystarczy juz tego mowienia
        nam co mamy robic. jak komus sie to nie podoba to niech jedzie to
        talibanu, poki istnieje.


        Minnie
        • dcio [...] 08.03.08, 00:31
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • minniemouse Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 08.03.08, 01:10
            od kiedy to zarodek jest dzieckiem?? zrozum to.

            Minnie
    • Gość: mark Re: Takie samo prawo ma kogut decydowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 02:49
      o losach jajek znoszonych przez kury :))

      Problem jest bardzo poważny, bo przecież też smażąc jajecznicę z tych jajek
      zabija się przecież przyszłe życie :))
      • dcio Re: Takie samo prawo ma kogut decydowania 08.03.08, 15:58
        Zerowy brak wiedzy. Kury znosza jajka niezaplodnione bo w hodowli
        fermowej nie ma kogotow.

        Polska iala szanse i ma wprowadzci karalnosc zabijania
        nienarodzonych dzieci, np tez tore sie wziely w wyniku gwaltu.

        Malta tak robi i to jest rozsadne.
        dlaczego w Polsce dziecki poczete w wyniku gwaltu ma mniec inne
        prawa niz inne?

        jakby w Polsce zamiast wsadzac do wiezienia na 5 lat za aborcje ,
        karac smiercia to pewne kundelki od daru by sie pochowaly do swoich
        norek

        A cha i w polsce nawolywanie do niekarania aborcji jest nawolywaniem
        do lamania prawa.

        Mam nadzieje ze was zlapie prokurator i pojdziecie za kraty razem z
        gejami, narkomanami i w nocy beda was gryzly szczury.

        Pisze to do ludzzi lamiacych prawo, zeby nie bylo,ze lamnie
        regolamin forum., bo mzna pogardliwie wyrazac sie o przestepcach.
        • edico Re: Takie samo prawo ma kogut decydowania 08.03.08, 17:00
          Problem polega na tym, że na ogół myśli się głową a nie dupcią. Bez zmiany
          sposobu zdobywania wiedzy nie widzę możliwości rozwiązania twego problemu.
        • minniemouse Re: Takie samo prawo ma kogut decydowania 08.03.08, 22:53
          Dcio, ty jestes przykladem zarodka ktory przydaloby sie usunac
          zawczasu.

          Minnie
          • minniemouse Re: Takie samo prawo ma kogut decydowania 09.03.08, 22:19
            ""jakby w Polsce zamiast wsadzac do wiezienia na 5 lat za aborcje ,
            karac smiercia""

            kara smierci? tak rzeczywscie, bardzo religijnie i wysoce moralnie -
            zabic czlowieka. brawoooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!

            Minnie
            • dcio Re: Takie samo prawo ma kogut decydowania 09.03.08, 22:26
              Wiekszosc Polakow jest za zabijaqniem bandytow, tylko niestety ta kara zostala zniesuiona w kodeksie karnym.

              Wiekszosc Polakow jest za a kary smierci nie ma. Taka mamy demokracje w Polsce.
            • dcio Re: Takie samo prawo ma kogut decydowania 09.03.08, 22:26
              Wiekszosc Polakow jest za zabijaqniem bandytow, tylko niestety ta kara zostala zniesuiona w kodeksie karnym.

              Wiekszosc Polakow jest za a kary smierci nie ma. Taka mamy demokracje w Polsce.
              • minniemouse Re: Takie samo prawo ma kogut decydowania 10.03.08, 09:04
                ""Wiekszosc Polakow jest za zabijaqniem bandytow, tylko niestety ta
                kara zostala zniesuiona w kodeksie karnym.

                Wiekszosc Polakow jest za a kary smierci nie ma. Taka mamy
                demokracje w Polsce.""


                zastanow sie co ty piszesz, baranie.
                skoro usuwanie zarodka to zabojstwo, to czym twoim zdaniem jest
                kara smierci? wniebowstapieniem?

                od kiedy to zabic zarodek jest be a doroslego to cacy?

                Minnie
    • drinkit Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 11.03.08, 17:13
      Absolutnie nie uważam zeby mezczyzna mial prawo decydowania ciazy partnerki.
      Moze wyrazic swoje zdanie, ale nie moze do niczego zmusic. Wyobraz sobie taka
      sytuacje: kobieta zachodzi w ciaze i CHCE urodzic dziecko. Natomiast mezczyna
      CHCE zeby je usunęła. Gdyby facet mial prawo decydownania o tym, kobieta
      musialaby usunąc ciaze wbrew swojej woli.

      Sytuacja odwrotna: kobieta nie chce dziecka, facet chce. Gdyby zostala zmuszona
      do urodzenia niechcianego dziecka, byloby tak samo tragicznie jak w sytuacji
      poprzedniej.
      • dcio Re: Prawo mezczyzc do decydowania o zarodkach 11.03.08, 22:44
        na szczesie w Polsce o czyims zyciu nie decyduje ustawodawca ale prawo.
Pełna wersja