Dodaj do ulubionych

Polityka afirmacyjna wobec kobiet

09.03.08, 13:38
Co sądzicie o koncepcji polityki afirmacyjnej wobec kobiet, Żydów,
murzynów czy kogokolwiek kiedykolwiek niesłusznie bądź słusznie
społecznie upośledzonego?
Dziś u Rymanowskiego czerwona Senyszynowa opowiadała się wyraźnie
za 'polityką afirmacyjną wobec kobiet' - czyli z lewackiego na
ludzkie - dyskryminacją prawną mężczyzn.
Moim zdaniem to jakaś kwintesencja lewackiego absurdu. Kobiety były
dyskryminowane nie z powodu czyjejś złośliwości tylko dlatego, że
taki był naturalny bieg dziejów, którego prymarne przyczyny leżały w
przewadze biologicznej. I działo sie to w KAŻDEJ kulturze, która
przetrwała do naszych czasów. A jeśli są dyskryminowane dzisiaj to
również nie z powodu organicznego mizoginizmu pracodawców tylko
dlatego, że takie są prawa i realia wymuszane przez rynek.
Więc jeśli teraz przyjmujemy, że kobietom powinno się zrównywać
prawa społeczne z mężczycznami (co też nie jest dla mnie oczywiste,
ale to temat na osobną dyskusję) to czy poprzez koncepcję
sztucznego, niesprawiedliwego, nieekonomicznego i z każdego punktu
widzenia kuriozalnego uprzywilejowywania prawnego kobiet wobec
mężczyzn nie doprowadzi się do sytuacji, że skutek będzie dokładnie
odwrotny?
Tzn wyhoduje się tylko silne i szerokie środowiska, które oburzone
niesprawiedliwością będą dążyć do przywrócenia silnego modelu
patriarchalnego? I idę o zakład, że w tych środowiskach będzie
mnóstwo kobiet.
Obserwuj wątek
    • hypatia69 Re: Polityka afirmacyjna wobec kobiet 09.03.08, 13:50
      Pseudoeministki, które chcą wprowadzić "równouprawnienie" w
      stylu "tylko kobiety wiedzą, tylko kobiety potrafią" i "kobieta
      potrzebuje mężczyzny jak ryba roweru" mają poważne problemy natury
      emocjonalnej.
      Te, które uważają, ze kobiety pracujace na równorzędnych
      stanowiskach [+czas pracy, + wykształcenie itd] powinny zarabiać
      więcej, bo znoszą trud ciaży i rodzenia, mają poważne problemy
      natury emocjonalnej.
      Kobiety, które uważają, że na równorzędnym stanowisku [itd] powinny
      zarabiać tyle samo co mężczyźni, mają rację.
      To, że coś się działo w *każdej* kulturze, czyli fakt, że kobiety
      były zawsze [?] dyskryminowane nie oznacza, ze dalej ma tak być.
      "Tzn wyhoduje się tylko silne i szerokie środowiska, które oburzone
      niesprawiedliwością będą dążyć do przywrócenia silnego modelu
      patriarchalnego?"
      Przecież takie środowiska istnieją. Vide pan Giertych senior i jego
      ostatni popis. A wierz mi, ze ma sporo popleczników.
      Jedna i druga opcja [patriarchat i dyskryminacja kobiet lub
      matriarchat i dyskryminacja mężczyzn] mają byt dużo wad, zeby mogły
      mi się podobać.
      --
      "Ty Kubala wierzysz w "kalędażyk" ksiezowski? To ty ciemny jestes jak kwit na pape, nie wypieraj sie! Nic ci nie da to cale badanie sluzu:)" by Marouder.eu.
      • bill_d-fens Re: Polityka afirmacyjna wobec kobiet 09.03.08, 14:17
        > Kobiety, które uważają, że na równorzędnym stanowisku [itd]
        powinny
        > zarabiać tyle samo co mężczyźni, mają rację.

        A czy nie uważasz, że to pracodawca powinien określać ile zarabiają
        jego pracownicy na podległych mu stanowiskach? To się łatwo mówi, że
        na tych samych stanowiskach kobiety powinny zarabiać tyle samo.
        Tylko nie bierze się pod uwagę, że pracodawca płacąc zatrudniając
        kobietę i płacąc jej nieco mniej niż mężczyźnie na równoległym
        stanowisku niejako odlicza od jej pensji większe koszty zatrudnienia
        zwiążane z jej prawdopodobnym urlopem macierzyńskim, a może nawet
        dwoma czy trzema, czego moze nie unieść napięty budżet małego
        przedsiębiorstwa.
        Podpisywanie deklaracji o tym, że w ciagu jakiegoś tam okresu nie
        odejdzie się z firmy na urlop, a jeśli się odejdzie, to się poniesie
        konsekwencje finansowe - też są uznawane za przejaw niedopuszczalnej
        dyskryminacji.
        Ale dlaczego pracodawca ma dopłacać do kobiet rodzących dzieci? To
        nie jest jego obowiązek, to jest obowiązek męża takiej kobiety.


        > Przecież takie środowiska istnieją.

        Są póki co słabe, ciemne i zacofane. Ubogie w inteligencję. A więc
        bezbronne.

        Vide pan Giertych senior i jego
        > ostatni popis.

        A nawet nie wiem, jaki był jego ostatni popis. Jeśli masz jakiś link
        to zapodaj.

        >A wierz mi, ze ma sporo popleczników.

        I dlatego LPR nie weszło do sejmu?

        • hypatia69 Re: Polityka afirmacyjna wobec kobiet 09.03.08, 14:44
          "A czy nie uważasz, że to pracodawca powinien określać ile zarabiają
          jego pracownicy na podległych mu stanowiskach?"
          Nie uważam. Jeśli robię tyle samo - tyle samo mi się należy jak psu
          micha.
          "zwiążane z jej prawdopodobnym urlopem macierzyńskim, a może nawet
          dwoma czy trzema, czego moze nie unieść napięty budżet małego
          przedsiębiorstwa."
          Może w takim razie kobiety powinny przynosić zaświadczenia o
          płodności? I równorzędną pensje dostawać tylko te, które z całą
          pewnością się nie rozmnożą. I powinny mieć zakaz zapłodnienia in-
          vitro i adopcji.
          To z budżetem to w ogóle jakiś nonsens na moje oko...
          "Podpisywanie deklaracji o tym, że w ciagu jakiegoś tam okresu nie
          odejdzie się z firmy na urlop, a jeśli się odejdzie, to się poniesie
          konsekwencje finansowe - też są uznawane za przejaw niedopuszczalnej
          "dyskryminacji.
          Bo to *jest* dyskryminacja. Ileś tam urlopu "tacierzyńskiego"
          przysługuje też mężczyznom w chwili obecnej. jeśli państwo politykę
          prorodzinną ma taką, jaką ma, to w takim razie konsekwencje
          finansowe powinni ponosić specjaliści od ustaw, nie pracownicy. Bo
          to, co proponujesz oznacza, ze albo kobiety muszą zachodzić w ciążę
          i rodzic hurtem tuż po zakończeniu edukacji, bądź nie podejmować
          pracy zawodowej wcale [a fe! kury domowe!], bądź też rodzić w
          stosownym wieku lat 43, kiedy już "odpracują" ewentualny macierzyńki.
          "Są póki co słabe, ciemne i zacofane. Ubogie w inteligencję. A więc
          bezbronne."
          I chwała bogom.
          "A nawet nie wiem, jaki był jego ostatni popis. Jeśli masz jakiś
          link to zapodaj."
          A proszę uprzejmie:
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4950075.html
          "I dlatego LPR nie weszło do sejmu?"
          Nie. Dlatego, ze miało wiecej dobrych pomysłów, Romusia i wkońcu sie
          ludzie zmęczyli...
          --
          "Ty Kubala wierzysz w "kalędażyk" ksiezowski? To ty ciemny jestes jak kwit na pape, nie wypieraj sie! Nic ci nie da to cale badanie sluzu:)" by Marouder.eu.
          • bill_d-fens Re: Polityka afirmacyjna wobec kobiet 09.03.08, 17:05
            > "A czy nie uważasz, że to pracodawca powinien określać ile
            zarabiają
            > jego pracownicy na podległych mu stanowiskach?"
            > Nie uważam.Jeśli robię tyle samo - tyle samo mi się należy jak psu
            > micha.

            Tak, ale tylko na państwowych posadach, jeśli konstytucja i stosowna
            ustawa tak przewiduje. Przeraża mnie zasięg socjalistycznego,
            roszczeniowego myślenia u ludzi.
            W mojej firmie, którą założyłem za własne pieniądze, i w której ja
            jestem panem, to JA ustalam, ile ludzie, których zatrudniam
            zarabiają. A jeśli im to nie pasuje, są dziesiątki innych
            pracodawców. Zawsze mi sie wydawało, że to oczywista oczywistość,
            abc wolnego rynku. Ale cóż, w dzisiejszych czasach to nie ja jestem
            liberałem, ja jestem "fanatykiem", "prawdziwym liberałem" jest
            zwolennik prawa do zabijania dzieci albo oddawania ich na wychowanie
            zboczeńcom... o tempora, o mores.

            a swoją drogą, żadnemu psu się micha nie należy. Mój pies dostanie
            michę, jeśli będzie grzeczny.

            Może w takim razie kobiety powinny przynosić zaświadczenia o
            > płodności? I równorzędną pensje dostawać tylko te, które z całą
            > pewnością się nie rozmnożą.

            Nie, wystarczy podpisać umowę o pracę z możliwością jej
            natychmiastowego rozwiązania w sytuacji zajścia w ciążę. Z
            możliwością ponownego zatrudnienia po jakimś czasie lub nie.
            Mąż kobiety jest od tego, żeby ją wówczas utrzymywać, nie ja jako
            pracodawca. A kobety zadaniem jest wybrać zaradnego,
            odpowiedzialnego i wydolnego męża.

            I powinny mieć zakaz zapłodnienia in-
            > vitro i adopcji.

            A co ma piernik do wiatraka? In vitro to horrendalny gwałt na
            naturze, a adopcja to bardzo szlachetna rzecz, ale tylko wtedy,
            kiedy są warunki, zeby dziecko utrzymać.

            > To z budżetem to w ogóle jakiś nonsens na moje oko...

            No to masz kiepskie oko albo nigdy w życiu nie prowadziłaś firmy.


            Bo to *jest* dyskryminacja. Ileś tam urlopu "tacierzyńskiego"
            > przysługuje też mężczyznom w chwili obecnej.

            Urlop "tacierzyński" to kolejne lewackie kuriozum. Już nawet samo to
            słowo jest niepoprawnie skonstruowane w języku. Nie ma czegoś
            takiego jak "tacierz" - jest "pacierz" jako analogon konstrukcyjny,
            ale znaczy co insze :]

            Od razu ci powiem prosto z mostu. Kobieta jest od rodzenia i
            wychowywania dzieci, a nie od robienia kariery. To facet jest od
            dostarczania dóbr. Kobieta oczywiście może pracować zawodowo, ale
            wówczas poświęca macierzyństwo.... i tyle. Nie dlatego, że ja sobie
            tak wymyśliłem, tylko to wymusza rzeczywistość.
            Próby połączenia tych dwóch ról przy pomocy kretyńskich ustaw
            zaburzających funkcjonowanie rynku to coś, przez co tracimy wszyscy
            jako społeczeństwo, takze kobiety.



            • kozaki_wiesi Re: Polityka afirmacyjna wobec kobiet 09.03.08, 18:37
              Tak, ale tylko na państwowych posadach, jeśli konstytucja i
              stosowna
              > ustawa tak przewiduje. Przeraża mnie zasięg socjalistycznego,
              > roszczeniowego myślenia u ludzi.
              > W mojej firmie, którą założyłem za własne pieniądze, i w której ja
              > jestem panem, to JA ustalam, ile ludzie, których zatrudniam
              > zarabiają. A jeśli im to nie pasuje, są dziesiątki innych
              > pracodawców. Zawsze mi sie wydawało, że to oczywista oczywistość,
              > abc wolnego rynku.

              Mnie, wspolwlascicielke (wraz z mezem, tą szowinistyczną swinią!)
              firmy tez to przeraza. Jakiez spustoszenie w ludzkich umyslach
              poczynila lewicowa propaganda! Ostatnio znajomy Norweg powiedzial
              mi, ze zarzad firmy, w ktorej pracuje musial zwolnic wlasnie z
              szeregow zarzadu iles tam facetow i przyjac na ich miejsce babki bo
              maja prawem okreslony parytet! Doszlo do tego, ze wlasciciel
              PRYWATNEJ firmy nie moze patrzec na to co kandydat ma w glowie tylko
              na to co ma w spodniach. Kuriozum!

              > Od razu ci powiem prosto z mostu. Kobieta jest od rodzenia i
              > wychowywania dzieci, a nie od robienia kariery. To facet jest od
              > dostarczania dóbr.

              Tak jest! Ja, cale szczescie, mam wybor. Wiekszosc kobiet,
              dzieki 'zdobyczom' socjalizmu takiego wyboru nie ma. Ida do pracy bo
              musza przyniesc kase do domu.

              --
              Antysemita to nie ten, kto nie lubi Żydów ale ten, kogo Żydzi nie
              lubią.
            • hypatia69 Re: Polityka afirmacyjna wobec kobiet 10.03.08, 07:58
              "W mojej firmie, którą założyłem za własne pieniądze, i w której ja
              jestem panem, to JA ustalam, ile ludzie, których zatrudniam
              zarabiają."
              No to jak jesteś rozsądny, to nie zatrudnisz kobiety jako
              magazyniera tylko jako fakturzystkę i problem Ci się rozwiązuje.
              Jeśli mam siedzieć i klepać w klawiszki, to sobie ustalam z Tobą ile
              mi sie za to należy i cześć pieśni. A jeśli mam targać kartony z
              czymkolwiek, tak jak kolega zatrudniony wraz ze mną, to za tę samą
              pracę należy nam się tyle samo. I już.
              ""prawdziwym liberałem" jest zwolennik prawa do zabijania dzieci
              albo oddawania ich na wychowanie zboczeńcom..."
              A co to ma wspólnego z pracą i płacą?
              Miałam na myśli psa łańcuchowego, który nie ma być *grzeczny*. Ale
              to nie na temat.
              " Mąż kobiety jest od tego, żeby ją wówczas utrzymywać, nie ja jako
              pracodawca."
              Tak? No to mamy kolejny problem. Czy płacisz wiecej żonatym i
              dzieciatym niż kawalerom na równorzędnych stanowiskach?
              "A kobety zadaniem jest wybrać zaradnego, odpowiedzialnego i
              wydolnego męża." i dalej "Kobieta jest od rodzenia i wychowywania
              dzieci"
              I co jeszcze? Mam zaradnego faceta, ale trudno, żeby pracował 48
              godzin na dobę. Na handlowca w prywatnej firmie się nie nadaje, bo
              nie każdy potrafi zarabiać gadaniem. A płace mamy w kraju takie, że
              rzadko który facet jest w stanie sam utrzymać czteroosobową rodzinę.
              Ty myślisz, że mnie tak cholernie kreci opcja pracy zarobkowej? Ja
              jestem stworzona na kurę domową, a warunki socjalne i "płacowe"
              wymuszają na mnie "pójście za chlebem".
              "In vitro to horrendalny gwałt na naturze, a adopcja to bardzo
              szlachetna rzecz, ale tylko wtedy, kiedy są warunki, zeby dziecko
              utrzymać."
              Jedno i drugie wiąże się z posiadaniem dzieci.
              "No to masz kiepskie oko albo nigdy w życiu nie prowadziłaś firmy."
              Nie prowadziłam.
              "Urlop "tacierzyński" to kolejne lewackie kuriozum."
              Następny geniusz skłonny oskarżać lewicę o wszystko z gradobiciem i
              Emmą włącznie. To akurat zostało wymyślone niedawno, nie za komuny.
              "Kobieta jest od rodzenia i wychowywania dzieci, a nie od robienia
              kariery."
              Mi to mówisz? Powiedz to tym debilom z rządu, którzy nie potrafią mi
              zapewnic takiej rzeczywistości, żebym mogła siedzieć na dupsku we
              własnym mieszkaniu i zajmować sie tymi dziećmi, tylko muszę iść do
              pracy, bo od pierwszego do pierwszego nie starczy, choćbym wyłącznie
              chleb z cebulą żarła.
              Co do reszty się zgadzam, ze próby połączenia itd.
              --
              "Ty Kubala wierzysz w "kalędażyk" ksiezowski? To ty ciemny jestes jak kwit na pape, nie wypieraj sie! Nic ci nie da to cale badanie sluzu:)" by Marouder.eu.
          • mg2005 Re: Polityka afirmacyjna wobec kobiet 09.03.08, 19:50
            hypatia69 napisała:


            > A proszę uprzejmie:
            > <a
            href="wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4950075.html"tar
            get="_blank">wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4950075.html</a>

            Kobiety nie są równe mężczyznom, ale są od nich o wiele więcej
            warte - pisze Giertych. Przypomina, że po tym, jak emancypantki
            promowały hasło "Nie będą mężczyźni nam dyktować", w większości
            stały się stenotypistkami. Według eurodeputowanego kobiety są
            świetnymi sekretarkami, bo pamiętają o drobiazgach, natomiast nie
            nadają się na stanowiska kierownicze(m.in. dlatego, że w trudnych
            chwilach mają depresje i trudniej podejmują ryzyko). Przyznaje się,
            że są wyjątki - kobiety, które są bardziej zdecydowane i twarde
            (wtedy chwali się je, że zachowują się po męsku), i są zniewieściali
            mężczyźni (ale to już zdecydowanie nie jest komplement). "Dążenie do
            wychowywania wszystkich w tym samym kierunku, w kierunku męskości, w
            rzeczywistości uwłacza kobietom. Poniża kobiecość. Traktuje ją jako
            coś gorszego, o niższej wartości, stan, od którego trzeba się
            wyzwolić" - czytamy w "Równości płci".

            Kobiety nie są równe mężczyznom, ale są od nich o wiele więcej
            warte - pisze Giertych. Przypomina, że po tym, jak emancypantki
            promowały hasło "Nie będą mężczyźni nam dyktować", w większości
            stały się stenotypistkami. Według eurodeputowanego kobiety są
            świetnymi sekretarkami, bo pamiętają o drobiazgach, natomiast nie
            nadają się na stanowiska kierownicze(m.in. dlatego, że w trudnych
            chwilach mają depresje i trudniej podejmują ryzyko). Przyznaje się,
            że są wyjątki - kobiety, które są bardziej zdecydowane i twarde
            (wtedy chwali się je, że zachowują się po męsku), i są zniewieściali
            mężczyźni (ale to już zdecydowanie nie jest komplement). "Dążenie do
            wychowywania wszystkich w tym samym kierunku, w kierunku męskości, w
            rzeczywistości uwłacza kobietom. Poniża kobiecość. Traktuje ją jako
            coś gorszego, o niższej wartości, stan, od którego trzeba się
            wyzwolić" - czytamy w "Równości płci".

            Kobiety nie są równe mężczyznom, ale są od nich o wiele więcej
            warte - pisze Giertych. Przypomina, że po tym, jak emancypantki
            promowały hasło "Nie będą mężczyźni nam dyktować", w większości
            stały się stenotypistkami. Według eurodeputowanego kobiety są
            świetnymi sekretarkami, bo pamiętają o drobiazgach, natomiast nie
            nadają się na stanowiska kierownicze(m.in. dlatego, że w trudnych
            chwilach mają depresje i trudniej podejmują ryzyko). Przyznaje się,
            że są wyjątki - kobiety, które są bardziej zdecydowane i twarde
            (wtedy chwali się je, że zachowują się po męsku), i są zniewieściali
            mężczyźni (ale to już zdecydowanie nie jest komplement). "Dążenie do
            wychowywania wszystkich w tym samym kierunku, w kierunku męskości, w
            rzeczywistości uwłacza kobietom. Poniża kobiecość. Traktuje ją jako
            coś gorszego, o niższej wartości, stan, od którego trzeba się
            wyzwolić" - czytamy w "Równości płci".

            Kobiety nie są równe mężczyznom, ale są od nich o wiele więcej
            warte - pisze Giertych. Przypomina, że po tym, jak emancypantki
            promowały hasło "Nie będą mężczyźni nam dyktować", w większości
            stały się stenotypistkami. Według eurodeputowanego kobiety są
            świetnymi sekretarkami, bo pamiętają o drobiazgach, natomiast nie
            nadają się na stanowiska kierownicze(m.in. dlatego, że w trudnych
            chwilach mają depresje i trudniej podejmują ryzyko). Przyznaje się,
            że są wyjątki - kobiety, które są bardziej zdecydowane i twarde
            (wtedy chwali się je, że zachowują się po męsku), i są zniewieściali
            mężczyźni (ale to już zdecydowanie nie jest komplement). "Dążenie do
            wychowywania wszystkich w tym samym kierunku, w kierunku męskości, w
            rzeczywistości uwłacza kobietom. Poniża kobiecość. Traktuje ją jako
            coś gorszego, o niższej wartości, stan, od którego trzeba się
            wyzwolić" - czytamy w "Równości płci".

            Kobiety nie są równe mężczyznom, ale są od nich o wiele więcej
            warte - pisze Giertych. Przypomina, że po tym, jak emancypantki
            promowały hasło "Nie będą mężczyźni nam dyktować", w większości
            stały się stenotypistkami. Według eurodeputowanego kobiety są
            świetnymi sekretarkami, bo pamiętają o drobiazgach, natomiast nie
            nadają się na stanowiska kierownicze(m.in. dlatego, że w trudnych
            chwilach mają depresje i trudniej podejmują ryzyko). Przyznaje się,
            że są wyjątki - kobiety, które są bardziej zdecydowane i twarde
            (wtedy chwali się je, że zachowują się po męsku), i są zniewieściali
            mężczyźni (ale to już zdecydowanie nie jest komplement). "Dążenie do
            wychowywania wszystkich w tym samym kierunku, w kierunku męskości, w
            rzeczywistości uwłacza kobietom. Poniża kobiecość. Traktuje ją jako
            coś gorszego, o niższej wartości, stan, od którego trzeba się
            wyzwolić" - czytamy w "Równości płci".

            Kobiety nie są równe mężczyznom, ale są od nich o wiele więcej
            warte - pisze Giertych. Przypomina, że po tym, jak emancypantki
            promowały hasło "Nie będą mężczyźni nam dyktować", w większości
            stały się stenotypistkami. Według eurodeputowanego kobiety są
            świetnymi sekretarkami, bo pamiętają o drobiazgach, natomiast nie
            nadają się na stanowiska kierownicze(m.in. dlatego, że w trudnych
            chwilach mają depresje i trudniej podejmują ryzyko). Przyznaje się,
            że są wyjątki - kobiety, które są bardziej zdecydowane i twarde
            (wtedy chwali się je, że zachowują się po męsku), i są zniewieściali
            mężczyźni (ale to już zdecydowanie nie jest komplement). "Dążenie do
            wychowywania wszystkich w tym samym kierunku, w kierunku męskości, w
            rzeczywistości uwłacza kobietom. Poniża kobiecość. Traktuje ją jako
            coś gorszego, o niższej wartości, stan, od którego trzeba się
            wyzwolić" - czytamy w "Równości płci".

            "Kobiety nie są równe mężczyznom, ale są od nich o wiele więcej
            warte - pisze Giertych. Przypomina, że po tym, jak emancypantki
            promowały hasło "Nie będą mężczyźni nam dyktować", w większości
            stały się stenotypistkami. Według eurodeputowanego kobiety są
            świetnymi sekretarkami, bo pamiętają o drobiazgach, natomiast nie
            nadają się na stanowiska kierownicze(m.in. dlatego, że w trudnych
            chwilach mają depresje i trudniej podejmują ryzyko). Przyznaje się,
            że są wyjątki - kobiety, które są bardziej zdecydowane i twarde
            (wtedy chwali się je, że zachowują się po męsku), i są zniewieściali
            mężczyźni (ale to już zdecydowanie nie jest komplement). "Dążenie do
            wychowywania wszystkich w tym samym kierunku, w kierunku męskości, w
            rzeczywistości uwłacza kobietom. Poniża kobiecość. Traktuje ją jako
            coś gorszego, o niższej wartości, stan, od którego trzeba się
            wyzwolić" - czytamy w "Równości płci".

            Całkiem rozsądne...
            v
    • ruch.a.czas Ogromnie afirmuję i popieram Politykę Afirmacyjną 09.03.08, 15:31
      Jestem ogromnynm entuzjastą afirmacji mniejszości narodowych, jaką
      uprawia polski parlament, polska klasa polityczna, rządzący.

      Jak to dobrze, że mniejszości nie podlegają progowi wyborczemu i
      zawsze umieszczają w sejmie przynajmniej jednego reprezentanta. W
      przeciwieństwie do nich zwykli Polacy, jeśli chcą umieścić posła w
      sejmie z popieranej przez nich opcji, muszą mieć przekroczone
      poparcie pięć procent w skali całego kraju.

      Czuję jednak spory niedosyt w tej sprawie. Dużo się mówi o kwotach
      dla kobiet. Ale gdzie plany wprowadzenia gwarancji dla pederastów,
      że przynajmniej jednego posła w sejmie będą mieć. (W klubach może
      być trochę posłów pederastów, ale chodzi mi o gwarancje takiego
      typu, jakie już mają mniejszości narodowe.) Wydaje się, że
      społeczeństwo szczególnie ksenofobicznym okiem mogłoby spojrzeć na
      nekrofili - w ogóle nie rejestrować tych partii, które nie mają
      nekrofili na listach wyborczych!

      Dobrze się dzieje, że polscy przedsiębiorcy nie będą mogli swobodnie
      decydować o płacach dla swoich podwładnych. W głowach tych pożal się
      Boże "byznesmenów" jest tylko sieczka patriarchalnych przesądów.
      Jeśli polska gospodarka ma być konkurencyjna we współczesnym swiecie
      trudnych wyzwań, to bez wątpienia w siatkę płac musi ostro
      zainterweniować ustawodawca, który lepiej od szefa wie, jak należy
      płacić podwładnym. Takie samo stanowisko - taka sama pensja, a
      wszystkie premie przesłać na konto premiera.
    • kozaki_wiesi Re: Polityka afirmacyjna wobec kobiet 09.03.08, 15:37
      My, kobiety, juz dzisiaj cieszymy sie przywilejami. Np. emerytury,
      rzekomo nizsze dla kobiet. A przeciez wystarczy policzyc:
      Kobieta jest na emeryturze średnio 18 lat a mężczyzna sześć. Ostatni
      projekt PO zakłada, że kobieta dostaje 50% mniej niż meżczyzna,
      policzmy więc zakładając 2tys. dla faceta i 1tys. dla babki.
      Kobieta: 18 x 12 x 1tys. = 216tys.
      Mężczyzna: 6 x 12 x 2tys. = 144tys.
      Jasno z tego wynika, że projekt PO wciąż dyskryminuje mężczyzn,
      którzy pracują dłużej a dostają na emeryturze mniej. Jedyny sposób
      na uzdrowienie sytuacji to wreszcie urynkowić emerytury - dostajesz
      tyle ile wypracujesz.

      --
      Antysemita to nie ten, kto nie lubi Żydów ale ten, kogo Żydzi nie
      lubią.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka