heterofob2
10.03.08, 13:12
W zasadzie możesz przyjąć jedną z trzech postaw wobec homofobii:
*Postawa neutralna
*ZA homofobią
*PRZECIW homofobii.
Homofobia jest złem, jest krzywdzeniem. Jak zatem ocenić postawę obojętności
wobec zła, jakim jest homofobia?
Wyobraź sobie, że ktoś cię krzywdzi. Obecna przy tym osoba nie reaguje. Ma
prawo: może nie widzi, może nie zdaje sobie sprawy, ponieważ brakuje jej
wrażliwości. Może się boi? Nie masz do niej pretensji.
Wyobraź sobie, że zostajesz napadnięty, pobity i zwyzywany, a widząca to osoba
mówi: "Nic mi do tego", albo "Nie dziwmy się przemocy" lub nawet "Jeśli
przestaniemy się rozmnażać, wymrze ludzkość" (!!!). Wiesz dobrze, że tych
przykładów sobie nie wymyśliłem; są osoby, które tak reagują i swoją postawę
określają jako "tolerancja". Takie wypowiedzi, choć same w sobie nie są ani
nieprawdziwe, ani krzywdzące, brzmią absurdalnie w sytuacji, gdy ktoś doznaje
przemocy fizycznej lub psychicznej. No właśnie - po co tak reagują? Albo ci to
jest obojętne, że ktoś jest obok krzywdzony, i nie reaguj, albo mu pomóż.
Jeśli się wtrącasz (czyli zajmujesz stanowisko w konflikcie), ale tylko po to,
aby powiedzieć którąś z powyższych bzdur, to... przyłączasz się do napaści!
Wiem, że trudno ci to pojąć, ponieważ intencje masz dobre i nie chcesz nikogo
skrzywdzić, ale czasem sytuacja jest taka, że cokolwiek powiesz lub zrobisz,
może to mieć wydźwięk odmienny od twoich chęci. W tym przypadku upokarzasz
napadniętego swoją wypowiedzią, a twoja postawa może być obiektywnie
postrzegana jako usprawiedliwienie przemocy.
Dlatego proszę cię uprzejmie, nie powtarzaj mi, że nie jesteś homofobem. Ufam,
że tak jest, i o nic cię nie oskarżam. Proszę cię jedynie, abyś miał baczenie,
jak twoje słowa zostaną odebrane. Bądź ostrożny w formułowaniu osądów,
ponieważ możesz komuś sprawić przykrość całkowicie niechcący. W szczególności
w przypadku osoby, którą ktoś pobił lub publicznie upokorzył, każde twoje
słowo może być bolesne. Proszę cię, miej to w pamięci, jeśli chcesz
rzeczywiście zachować bezstronność.
Jeśli natomiast pragniesz aktywnie zwalczać homofobię, to wiedz, że nie
zwalczysz homofobii przywołując straszne wydarzenia z historii, jak Homokaust
- np. "Jeśli będziemy tolerować homofobię, to będziemy mieli komory gazowe".
Co to da, że kogoś przejdą ciarki?
Paradoksalnie wyliczanie napaści homofobicznych i podawanie liczb opinii
publicznej może mieć skutek negatywny, jeśli nie jest skonfrontowane ze swoim
przeciwieństwem czyli tymi (liczniejszymi przecież!) przypadkami, kiedy gej
spotyka się z racji swojego gejostwa z sympatią i życzliwością. Przykład:
jeśli KPH publikuje dane, że w zeszłym roku pobito iluś gejów, to więcej osób
sobie pomyśli
"No tak, skoro skala przemocy jest tak wielka, to z pewnością sobie czymś
zasłużyli."
niż
"Jestem współwinny, to moja bierna postawa umożliwiła akt przemocy.
Postanawiam poprawę - następnym razem będę reagować."
Na nic porównywanie homofobii z innymi rasizmami: Porównywać geja do XXX to
jak mówić, że YYY to ZZZ.
Stereotypu nie zwalczysz drugim stereotypem, w najlepszym razie go nim
zastąpisz, w najgorszym wzmocnisz oba.
Nie pomożesz gejowi przez to, że wyliczysz, kim NIE JEST. Jedynie mu
zaszkodzisz przez to, że powtórzysz po raz milionowy to, co homofoby, tylko że
w formie przeczącej. Zaprzeczając stereotypom utrwalasz je i uniemożliwiasz
wyjście poza narzucony homofobiczny schemat: Gej jest XXX lub Gej nie jest XXX.
Z NEGOWANIA NEGATYWU NIE POWSTANIE POZYTYW.
Odrzucam (wśród wielu wielu innych) argumenty w rodzaju "Oni tego nie wybrali,
tacy się urodzili, to nie ich wina". A gdyby wybrali, to co to zmienia?
Argumenty tego typu opierają się na fałszywym i krzywdzącym założeniu, że
bycie gejem ma jakieś strony negatywne. (Jeśli cię pobije homofob, to nie
dlatego, że jesteś gejem, lecz dlatego, że jest homofobem!)
Przypomnę definicję tolerancji:
"Brzydzę się i potępiam, ale toleruję, ponieważ nie mogę usunąć".
Bardzo proszę o ostrożność przy omawianiu afer z molestowaniem, ponieważ tutaj
uleganie stereotypom prowadzi do niezauważania niebezpieczeństw, jakie czyhają
na dzieci. To ze względu na nie jakiekolwiek uogólnienia, a także cały szereg
porównań, są niedopuszczalne. Przypominam, że zło polega na wykorzystywaniu
osób bezbronnych i uległych. Są to dzieci w każdym przypadku, a także
wszystkie osoby będące w stosunku podległości formalnej (zwierzchnik i
podwładny, pracodawca i pracownik) lub emocjonalnej (pasterz i wierzący,
nauczyciel i uczeń - wiem, co mówię). Płeć nie ma tu nic do rzeczy.
Wiem, że jestem maksymalistą, ale warto wykonać ten wysiłek. Jeśli ci mówię:
"Twoje słowa mnie bolą", to nie odpowiadaj, że "Nie jestem homofobem", bo
przecież nie oskarżam cię o to, ani nie żądam przeprosin. Proszę cię jedynie,
abyś się zastanowił, co sprawiło, że twoje słowa zabrzmiały inaczej, niż chciałeś.
Odpowiadając na pytanie: "Jaka jest ocena etyczna/moralna postawy wobec zła,
jakim jest homofobia?". Oto moja odpowiedź:
* Postawa obojętności wobec zła jest moralnie zła.
* Postawa sprzyjania złu jest tym bardziej zła.
* Postawa sprzeciwiania się złu jest... neutralna, to znaczy uczciwy człowiek
powinien zareagować wtedy, kiedy ma możliwość pomóc niewielkim wysiłkiem
(niejednokroć wystarczy, że zadeklarujesz, że nie aprobujesz napaści, aby
napaść ustała!).
To co masz zrobić, aby zasłużyć w moich oczach na pochwałę i uznanie, że nie
jesteś homofobem? Rób, jak ja: zwalczam homofobię nawet tam, gdzie jej nie ma.
Mam prośbę: jeśli zauważysz na forum wypowiedź o charakterze homofobicznym,
dodaj do niej w komentarzu link do mojej wypowiedzi, aby autora uwrażliwić.
(Pamiętaj przy tym, że stosuję tak wyśrubowane kryteria homofobii, że podpada
pod nią co trzeci gej włącznie z moim mężem, i zakazano mi publikacji w...
magazynie gejowskim, do którego kolegium redakcyjnego należę)
Dziękuję za zrozumienie i podkreślam, że proszę jedynie o zastanowienie się i
pielęgnowanie w sobie wrażliwości.
Arkadiusz Karski
Bukowno/Budapeszt
Powyższą wypowiedź wlepię na swoją stronę www pod linkiem:
heterofob.republika.pl/#postawa
Jeśli jesteś pedagogiem, możesz to wykorzystać w swojej pracy.