myslenie-szkodzi
10.03.08, 21:48
Witam
Miesiąc temu mój ojciec podpisywał umowę w salonie sieci komórkowej. Musiał
okazać swój dowód osobisty. Umowa została podpisana, a mój ojciec po kilku
dniach zorientował się, że nie ma dokumentu. Przeszukał wszystkie miejsca, aż
skojarzył, gdzie widział dowód po raz ostatni. Pojechał więc do salonu, gdzie
babka powiedziała, że jasne, dowód jest, nawet do niego dzwonili, ale
bezskutecznie. No i dowód jest, tylko... tylko ona go nie może znaleźć. Proszę
się zgłosić po weekendzie, koleżanka na pewno gdzieś go przełożyła. Przez
kilka dni ojciec próbował odzyskać swój dowód, rozmawiał nawet z kierowniczką
salonu, która próbowała się wszystkiego wypierać [co było trudno, w końcu inna
pracownica utrzymywała, że dowód widziała], aż na informację, że ojciec
wybiera się zgłosić to na komisariacie, pobiegła za nim z 30 PLN w ręku "Niech
pan ma, to pan sobie nowy wyrobi".
Policjantka na komisariacie wystawiła zaświadczenie, że zgłoszono
przywłaszczenie dokumentu przez pracownika salonu x [nawet nie wiedziałam, że
jest to karane z urzędu].
Dziś już wiem, że dowód się cudownie odnalazł. I teraz pytanie: czy
oświadczenie kierownika salonu, gdzie był dokument, kto miał do niego dostęp,
kto podpisywał z ojcem umowę etc. będzie przydatne, gdyby okazało się, że ktoś
próbował wykorzystać DO do swoich celów?