sanna.i
17.03.08, 10:43
Uwikłałam się właśnie w jakąś aferę uliczną-szłam sobie z dzieckiem w wózku po
chodniku, widzę jak łysy koleś gada za kierownicą przez tel.,nagle skręca na
chodnik, żeby zaparkować, bez włączenia kierunkowskazu. I buch. Puka w niego
jakieś stare auto dostawcze. Puknięcie niewielkie, ledwie odprysk farby, ale
tamten wyłazi i żąda od tych ludzi - widać,że biednych, 500 zł. Więc ja się
nie namyślając, każę im wezwać policję, bo widziałam jak gada przez tel. itp.
Wiem oczywiście, że tamci też powinni większy odstęp zachować, ale wkurzył
mnie ten cwaniaczek.Ten do mnie z pyskiem: Nie masz własnych problemów,
gó..aro jedna? Ja na taki tekst tym bardziej się zaperzyłam, że mają wzywać
policję itp. Usłyszałam jeszcze parę "miłych słów" pod moim adresem i że on
też może powiedzieć policji,że np, z gołą d...ą biegam. Ja spokojnie swoje:
proszę bardzo, ciekawe komu uwierzą...Ostatecznie spuścił z tonu i dogadał się
z nimi na 200 (już go widzę, jakby wezwał policję, tia...).No i posłał za mną
jeszcze kilka jo...ów i gróźb, a ja spokojnie odeszłam.No i przyszła refleksja
- kurczę, facet wygląda na typowego gangstera, mieszka pewnie gdzieś w
okolicy, a ja przecież wychodzę na spacer z dzieckiem...Chyba nie do końca
mądra jestem :(