Dodaj do ulubionych

Nienawidzę swojego ojca - prosta historia.

27.03.08, 23:15
NIENAWIDZĘ SWOJEGO OJCA. Od zawsze. On również nienawidzi swoich
rodziców. Pewnie dlatego, że oni nie potrafili stworzyć udanej
rodziny, on też tego nie potrafi, ale on nawet nie próbował. Ojciec
go tłukł póki się nie wyprowadził do swojej babci, która wyzywała go
od głupków i karmiła przekonaniami, że bez niej nie da sobie rady w
życiu. Mnie też tłukł, ale "tylko" do 13go roku życia, bo zaczęłam
mu oddawać:) i bardzo dobrze mi to szło, w końcu mam to we krwi.
Moja matka jest Bułgarką. Znalazła się w niewłaściwym miejscu o
niewłaściwym czasie i się poznali. Tragedia. On studiował przez 6
lat. Nie pracował. Ona pracowała i utrzymywała go. Mieszkali u jego
babci. Przez ten czas nie chciał znać swoich rodziców. Kiedy
skończyłam 7 lat, jego matka postanowiła dać mu swoje mieszkanie.
Zamieszkaliśmy tam. Jakoś tak wyszło, że zabierał mojej matce całą
wypłatę (pod koniec każdego miesiąca dręczył ją i nie dawał spokoju,
aż nie mogła wytrzymać i oddawała mu wszystko. Mówił też, że te 3000
to grosze i że ona nie potrafi zarabiać). Chciał mieć nad wszystkim
kontrolę. Kupował to co on uważał, w każdej kwestii. Jedzenie,
ubrania (wszystko musiało mu się podobać)... Dostał spadek po swojej
babci i pojechał sam na wycieczkę po świecie. Ogólnie inwestował
tylko w siebie. Prawo jazdy, kursy, szkolenia... Kiedy moja matka
postanowiła studiować śmiał się z niej, że nie zda pół egzaminu, bo
jest za głupia i ciągle się z niej nabijał. Chciał podnieść poczucie
własnej wartości? Pracowała, studiowała i zajmowała się domem. On
pracował, chodził po restauracjach, knajpach i wracał oglądać
telewizję. Kiedy wieczorem ona chciała się uczyć i prosiła go, żeby
przyciszył. Mówił jej, że sama chciała studiować, więc niech sobie
radzi. Codziennie pił butelkę wódki lub innego alkoholu. Moja matka
uważała, że to normalne, bo mężczyźni tak się relaksują po pracy.
Pijak. Kiedyś gdzieś schował swoją butelkę i zapomniał gdzie.
Stwierdził, że mu ją zabrałam i bił mnie przez 2 miesiące. W końcu
ją znalazł w swojej szafce i nawet mnie nie przeprosił tylko się
ucieszył, że ma co pić. Palił marihuanę w łazience. Nienawidzę tego
odoru. Kiedyś wyrzuciłam jego fajkę i myślałam, że mnie zabije:)Na
szczęście wtedy już umiałam się bronić. Po 15 latach małżeństwa
znalazł sobie kochankę. Młodą i łasą na pieniądze. Moja matka
dowiedziała się, że jest w ciąży (matka, nie kochanka). Ale on i tak
odszedł. To najpiękniejsza rzecz jaka przydarzyła się w moim życiu.
Byłam wniebowzięta:) Moją matkę zwolniono z pracy. A ojciec przez
około 1,5 roku dawał nam mniej więcej 300zł miesięcznie (póki nie
zasądzono alimentów. Koszmar. Na szczęście uwielbiam ziemniaki:)
Pozew o rozwód brzmiał: moja matka, nie sprzątała, nie gotowała, nie
zajmowała się dzieckiem, była nieukiem z Bułgarii, nic nie
potrafiła, a on ma wspaniały, serdeczny kontakt z dziećmi. Śmiałam
się jak to czytałam. Zawsze pomagałam jej odpisywać na te wypociny.
Byłam w tym dobra, bo potrafiłam go pięknie obsmarować. Ona jest
naiwną marzycielką. Całe małżeństwo wierzyła, że on się zmieni.
Nadal wierzy... (śmiech sali) Nie potrafi powiedzieć o nim nic
złego. W jej mentalności rodzina jest najważniejsza i trzeba o nią
walczyć wbrew wszystkiemu. Dlatego mnie nie słuchała kiedy chciałam,
żeby już dawno temu się z nim rozwiodła. On ani trochę nie
interesuje się dzieckiem. Tylko udaje. Wysyła maile z jałowymi
pytaniami co się dzieje z dzieckiem i że chciałby się z nim spotkać,
ale moja matka mu nie pozwala. To tylko nawijka dla sądu. Matka
wręcz marzy o tym, żeby się nim zainteresował. Ale on jeżeli już to
chce zabrać dziecko do domu swojej kochanki, gdzie mieszka też jej
dziecko. Inna opcja go nie interesuje. Kilka razy spotkaliśmy się z
nim (ja i mój brat). Wyglądało to tak: Wsiadamy do samochodu, on
gdzieś jedzie. Mówi, że może pójdziemy do niego na obiad. Ja mu
odpowiadam, że nie. Wtedy on mówi, że musi już iść. Wysadza nas
gdzieś i daje 10zł na bilet powrotny. Tragedia. Mój drugi faworyt to
spotkanie kiedy powiedziałam mu, że jesteśmy głodni i żeby nas
gdzieś zabrał, a on na to, że nie, bo płaci alimenty i matka kupuje
nam jedzenie, a on może zabrać nas najwyżej na lody. Trzeci faworyt:
wziął ze sobą dziecko kochanki. Miało lody. Mój brat też chciał
lody. Ojciec powiedział, że mama mu kupi, bo on płaci alimenty.
Zaczął padać deszcz i ojciec kazał temu dziecku wyrzucić lody. Kiedy
tamten nie chciał... to powiedział mu, że potem kupi mu drugie. Bez
komentarza. Nie wiem jak to możliwe, ale ten pijak i narkoman
zarabia 13000 miesięcznie (do mojej matki przychodzą bilingi). Chce
płacić maksymalnie 1200 alimentów. Sąd zasądził 5000. Mama nie
pracowała przez 4 lata. Zajmowała się synkiem. Dopiero teraz poszła
do pracy, a dziecko do przedszkola.
Jakiś tydzień temu przyszedł do nas (to jego mieszkanie) po swoją
korespondencję. Byłam wściekła. Siedziałam w pokoju. Miałam
nadzieję, że uda mi się uniknąć widoku jego pijackiej gęby. Wszedł
do pokoju bez pukania, spojrzał się głupkowato i zaczął robić
zdjęcia (niby zdjęcia dziecka, ale tak naprawdę chciał mieć dowody
na to, że moja matka nie sprząta:). Wypsikałam na niego pół
opakowania pieprzu w sprayu. Zadzwonił na policję, że został
napadnięty. Mam nadzieje, że ostro się nacierpiał:). Przyjechali
policjanci. Pouczyli mnie, że trzeba panować nad emocjami, bo można
zniszczyć sobie życie nierozsądnym posunięciem. Moja matka stała
przy nim! Przy draniu, który ją dręczył, wyzywał, bił, nie pozwalał
się rozwijać i zabierał pieniądze! Próbowała się do niego wdzięczyć.
Powiedziałam, że wszedł bez pukania i robił zdjęcia bez mojej zgody.
Powiedzieli, że w takim wypadku mogę zadzwonić na policję, a nie go
atakować. Mogę użyć sprayu tylko gdy on mnie zaatakuje. Uwielbiam
polskie prawo. Poprosiłam ich, żeby kazali mu wykasować zdjęcia.
Wykasował.

Wiem, że mam patologiczną rodzinę, więc o to nie pytam.
Ale czy będę w stanie stworzyć ciepłe relacje we własnej rodzinie?
Czasem budzą się we mnie złe geny. Mam ochotę zbić mojego brata
kiedy mnie irytuje, ale powstrzymuję się. Możliwe, że dam radę nie
być taka jak ta rodzina. Chciałabym. Nie chcę tylko, żeby nienawiść
do tego śmiecia zatruwała mnie od środka. Nie warto. Co powinnam
zrobić? Haha... ciekawe czy w ogóle komuś chciało się czytać
opowieść 19latki...
Obserwuj wątek
    • woda.woda Re: Nienawidzę swojego ojca - prosta historia. 27.03.08, 23:31
      Mnie się chciało.
      Powinnaś jak najszybciej się usamodzielnić.
      Nie możesz żyć życiem swoich rodziców.
      Jak będziesz samodzielna, łatwiej ci będzie pomóc mamie.
      A te złe emocje w tobie zostaną na zawsze. Ale będziesz musiała
      nauczyć się nad nimi panować.
      Nienawiść jeszcze nigdy niczego dobrego nie zbudowała.


      • Gość: pieknakobieta Re: Nienawidzę swojego ojca - prosta historia. IP: *.pools.arcor-ip.net 03.06.08, 17:39
        Od kiedy to zadaniem dzieci jest pomoc rodzicom??? Aha jestesmy w
        Polsce. Rozumiem, tutaj sa inne struktury rodzinne, bardzo jeszcze
        sredniowieczne. Dzieci maja po to, zeby kochaly pokornie rodzicieli
        a na starosc i w slabosci byly podporom. Poprostu genialne. Kawa na
        lawe. Dziewczyno przegnaj tych dzieciorobow, ktorzy maja czelnosc
        nazywac sie rodzicami. Badz soba i dla siebie. Bez poczucia winy za
        nich. Oni nas nie kochali i nigdy nie beda kochac.
      • amelka.kostrzycka Re: Nienawidzę swojego ojca - prosta historia. 13.01.19, 12:23
        Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda ale co tam
        Mam 14 lat i bardzo nienawidzę swojego ojca jest kompletnym idiotą i debilem. Jego rodzice się nie kochali z tego co słyszałam (nie znałam dziadka bo umarł, może moja babcia go zabiła 😂😂 nie no nie można mówić źle o zmarłych, zmarła 2 lata temu) może to mialo wpływ na jego teraźniejsze zachowanie. Teraz ten stary debil jest na emeryturze a pracował jako funkcjonariusz państwowy (pilnował więźniów w więzieniu) i musiał mieć mocne nerwy jak np zobaczył ze gostek się powiesił albo gardło podciął i trochę rozumiem ze taki jest. Mam starsze rodzeństwo i moj ojciec ich czasem bił jak się nie słuchali ale dawnooo temu, teraz się zmienił ale i tak go nienawidzę. Jak się opije to lepiej trzymać się od niego z daleka. Kiedyś odrabiałam lekcje i przyszedł się na mnie wydrzec ze jestem nieukiem ze jestem głupia i ze kupi mi łopatkę do pracy bo do niczego innego się Nie nadaje i ja mu wtedy powiedziałam żeby sobie sam łopatkę kupił i wtedy uderzył mnie w twarz. Byłam przerażona i uciekłam na dwór z siostrą. Cały czas gadał o tym ze chce mu łopatkę kupić i chociaż przelraszalam go 5 raz to nic nie dało. Do dzisiaj mi wypomina to. Rok temu rzucił telefonem mojej siostry przez okno w drzewo. On wie ze go nie lubię i kiedyś zapytał czemu oczywiście był pijany bo wrócił z imprezy z pracy wiec nic nie mówiłam tylko uciekłam. Bo on nie umie wyrażać emocji. Na trzeźwo nigdy nie powie ze cie kocha. Moja mama jest normalna zawsze dba o mnie i nie daje mnie krzywdzić ale tez broni ojca. Gdyby tylko wiedziała co on robi.... Od dwóch lat zbieram dowody na to ze moj ojciec zdradza moją mamę. Kiedyś znalazłam na fb rozmowe mojego ojca z jakaś panią... wysyłali sobie zdj nie powiem czego i najprawdopodniej umówili się na spotkanie. Ja znałam hasło na fb mojego ojca wiec zalogowałam się na telefonie i zrobiłam ss po czym napisałam do wszystkich znajomych jak i do niej i jej MĘŻA co zrobiła i to konto zostało zablokowane (fejk) niestety usunęłam te ss i próbowałam zapomnieć (nikt oprócz mnie o tym nie wiedział) później rozmawiałam z mamą i dowiedziałam się ze postara się wytrzymać z ojcem dopóki nie jesteśmy pełnoletnie z siostrą. Moj ojciec cały czas mi mówi ze jestem niemądra i ze głupich ludzi tez potrzebują. Bardzo chce mu pokazać ze go nienawidzę. Moja mama dobrze o tym wie. Moja ciocia ze strony mamy na święta napisała rzyczenia świąteczne prosto z serca „życzę ci żebyś zdechł razem ze swoim dziadostwem” chyba chodziło o mnie i o moje rodzeństwo ale moje ciotki są nienormalne. NIK chyba tego nie przeczyta ale fajnie było mi przemyśleć to wszystko
        • t-zorro Re: Nienawidzę swojego ojca - prosta historia. 17.01.19, 18:19
          Jednak ktoś przeczytał. Jesteś młodą osobą i teraz na wszystko i wszystkich patrzysz bardzo krytycznie. Do czego masz prawo. Nikogo nie usprawiedliwiam, ale wiedz, że za parę lat będziesz bardziej wyrozumiała. Może życie ojca nie potoczyło się tak jak tego pragnął. Staraj się nie wchodzić mu w drogę. Szczególnie jak nie jest trzeźwy. Wiadomo nie będzie się wtedy zachowywał racjonalnie, więc z nim nie prowadzić dyskusji. Jak jest agresywny po prostu wyjdź lub zamknij się w pokoju. W chwilach trzeźwości staraj się jednak zainteresować jego osobą. Nie traktuj go wyłącznie jako wroga. Samo unikanie go i pielęgnowanie w sobie nienawiści do niczego nie doprowadzi. Staraj się żyć najlepiej jak umiesz. Życzę Ci powodzenia.
    • camel_3d Re: Nienawidzę swojego ojca - prosta historia. 28.03.08, 11:20
      niestety najczesciej jest tak, ze dzieci z patologicznych rodzin tworza..podobne
      rodziny. nie znaja innego wzorca, al enie wszytskie, te ktorym na prawd ezalezy
      potrafia stworzyc kochajaca rodzine..i udaje sie..
      tak wiec trzymaj sie i znajdz sobie faceta, ktory bezdie cie kochal.
    • burza1111 Re: Nienawidzę swojego ojca - prosta historia. 02.04.08, 18:15
      Twoj ojciec jest takim nieudacznikiem jak i moj tylko moj to gołodupiec... Rodzina też patologiczna ale ja wierzę że stworze rodzine o jakiej marzę , normalną. My wiemy czego unikać alkoholu, mnie ni9e ciągnie a ciebie? JAk tak to może nie byc za ciekawo... i czy masz w sobie jeszcze ciepło? Odpowiedz na te 2 pytania i bedziesz wiedziala czy założysz kochającą sie , ciepła rodzinke...
    • opornik4 Re: Nienawidzę swojego ojca - prosta historia. 31.05.08, 01:16
      violetberry napisała:

      > NIENAWIDZĘ SWOJEGO OJCA. Od zawsze.

      Czytalam ze scisnietym gardlem.
      Moj tata umarl,gdy mialam 15,roku.
      Moze lepiej nie miec zadnego ojca,niz takiego jak Twoj.
      Jestes juz dorosla,wierze,ze sobie poradzisz.
      Sprobuj pomoc mamie,jednak jezeli nie bedzie chciala
      - to odpusc sobie.
      Jej nie pomozesz,a mozesz siebie zniszczyc.
      Nie wszyscy mezczyzni - to dranie.
      Zanim jednak z kims sie zwiazesz,postaraj sie go najpierw dobrze
      poznac.

      Nie przejmuj sie.niedlugo bedziesz miala satysfakcje.
      Twoj "tatuncio",pograzy sie tak mocno w nalogu,ze nie bedzie
      mogl juz zarabiac.Nowa "milosc" go opusci.
      Skonczy w takim piekle,jakie swoim bliskim zgotowal.
      • Gość: Staruszek opornik-frustrata IP: *.dsl.bell.ca 31.05.08, 02:59
        Przegladajac zawarte na tym forum "notki" zauwazylem , ze Twoje
        siegaja zenitu potencjalnego zagrozenia Twojej wlasnej osobowosci ,
        nie myslisz , ze powinienes zajrzec sobie w czelusci wlasnych
        dylematow i obciazen .
        Mozna sie zawiesc na wypowiedziach niektorych osob ale nie mozna
        obelgami wyrazac swoja opinie bo rownasz w te same bagno i tym samym
        pochlaniasz sie w ta sama otchlan , czy tak zyjesz na codzien ???
        • womania Re: opornik-frustrata 03.06.08, 19:00
          ja tez nie rozumiem, dlaczego pomoc mamie. mama powinna sobie sama
          pomoc. skoro tkwi w tym od lat -dziestu, to daje na to przyzwolenie.
          ale sama musi chcec to zmienic. a corka przede wszystkim sobie
          powinna pomoc, ratuj sie dziewczyno, uciekaj stamtad.
          zycze powodzenia jednak.
          • miedzianin Re: opornik-frustrata 04.06.08, 00:59
            Cześć,mam tez 19 lat;)Jestem facetem,mój ojciec jest inny i nie ukrywam,że
            trochę mi głupio i dziwnie słuchać wszystkich negatywnych opinii na ich
            temat,łącznie z listami GW do Ojców(a nie do matek).
            Mój Ojciec ma 40 lat.Nie pije,śpi z matką w jednym łózku,schorowaną i niezbyt
            już atrakcyjną.Seksu chyba nie uprawiają,przynajmniej czasem odnoszę takie
            wrażenie.Kłócą się mniej więcej raz w tygodniu,często o pieniądze,których mimo
            dobrych zarobków stale brakuje(Mam 2 młodszych braci)

            Ale w życiu oddali nam wszystko-ojciec raz na pół roku kupuje nowe
            spodnie,chodzi w starych koszulach a buty rzadko,ale kupuje na giełdzie.Czasem
            widzę go smutnego i zdołowanego,podchodzę i go przytulam.Dla mnie zapiepszał jak
            bury osioł fizycznie w firmie,gdzie 20 latkowie nie wyrabiali normy,a on
            40-latek dawał radę.Matka rok temu skończyła brać chemioterapię,wygrała z rakiem.
            W każdą niedzielę chodzą do kościoła,matka częściej.W każdą niedzielę
            odwiedzają rodziców(matki)a do Ojców na cmentarz.

            Dziękuję autorowi tego postu-dopiero teraz zaczynam doceniać to,co mam.I jednak
            uświadamiam sobie,że życie bez kasy,alkoholu i związki budowane przez ludzi
            należacych do kościoła,mimo tego,że z czasem zabijają seksualność i
            ograniczają-prowadzą do prawdziwego przywiązania psychcznego.

            P.S:Nie łam się,walcz!Póki walczysz jesteś zwycięzcą;)

            Ja jestem facetem,co za tym idzie-nie każdy jest świnią;)Dobrej nocy.




            www.komentator24.blogspot.com - artykuły,felietony,refleksje;)
            • Gość: pieknakobieta Re:szare bure i ponure IP: *.pools.arcor-ip.net 04.06.08, 07:15
              I jednak
              uświadamiam sobie,że życie bez kasy,alkoholu i związki budowane
              przez ludzi
              należacych do kościoła,mimo tego,że z czasem zabijają seksualność i
              ograniczają-prowadzą do prawdziwego przywiązania psychcznego. (Cytat
              z: miedzianin)

              Masz racje, to straszne. PRZYWIAZANIE PSYCHICZNE, czyli uzaleznienie
              psychiczne. Koszmar. Juz jestes kalka swojej rodziny. Rak to nie
              geny, lecz sfrustrowana psychika.
            • kot_behemot8 Re: opornik-frustrata 04.06.08, 08:15
              Sugerujesz, że jak ktos nie chodzi do koscioła co niedzielę (albo i
              wcale) to porzuciłby chorą na raka żone?? ;)
              Masz dopiero 19 lat, więc mozna ci taka zapalczywośc wybaczyc, ale
              radziłabym jednak nieco przemyslec swoje poglady na zycie. Bo to
              ładne, ze tak chwalisz własną rodzine (a właściwie tylko ojca) -
              gorzej, ze przy okazji obrażasz innych.
              • hymenaios Re: opornik-frustrata 04.06.08, 10:59
                kot_behemot8 napisała:

                > Sugerujesz, że jak ktos nie chodzi do koscioła co niedzielę (albo
                i
                > wcale) to porzuciłby chorą na raka żone?? ;)
                > Masz dopiero 19 lat, więc mozna ci taka zapalczywośc wybaczyc, ale
                > radziłabym jednak nieco przemyslec swoje poglady na zycie. Bo to
                > ładne, ze tak chwalisz własną rodzine (a właściwie tylko ojca) -
                > gorzej, ze przy okazji obrażasz innych.

                Przesadzasz. Jest stwierdzenie faktu, że chodzą sobie do kościoła.
                Nie ma sugestii, która wciskasz chlopakowi na siłę. Niczego
                obrażliwego dla innych też nie ma jego tekście, w przeciwieństwie do
                obraźliwych rad dla niego zawartych w twoim tekście.
                • womania Re: opornik-frustrata 04.06.08, 12:05
                  > Jestem facetem,mój ojciec jest inny i nie ukrywam,że
                  > trochę mi głupio i dziwnie słuchać wszystkich negatywnych opinii
                  na ich
                  > temat,łącznie z listami GW do Ojców(a nie do matek)

                  a dlaczego ci glupio? przeciez to nie o twoim ojcu??? zastanow sie
                  nad tym.

                  a w wyborczej na peewno przyjdzie czas i na matki (moze wtedy cedzie
                  ci mniej glupio). to kwestia 'newsowosci tematu'

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka