potrzeba czasu czy raczej rozstania???

02.04.08, 21:36
Witam,
Jestem zareczona ze swoim facetem od ostatnich wakacji. Zreszta
zareczyny mialy miejsce jak ja wyjechalm za granice, a on do mnie
przyjechal, niby steskniony. Mieliśmy zaplanować slub, ze
szczególami jak obronię mgr. Obronilam w marcu, nawet rozpoczelam
prace, on zreszta tez zmienia prace na lepsza. Tylko, że ja nie
zamierzam naciskac na slub a nie widze zadengo planowania a rozmowy
na ten temat nie sa mile widziane. Dom na mojej glowie, a on prawie
nic. Zaczynam myslec czy tak ma byc? czy uzbroic sie w cierpliwosc?
czy wyprowadzic sie i myslec o zyciu inaczej???
Czy dac facetowi czas? Nie chce tak wiecznie zyc, bez regulacji
zwiazku. Jestemy ze sobą 3,5 roku, mieszkamy natomiast 2,5. Niby
super, a jednak pojawiają się watpliwości...
Proszę o poważne wypowiedzi.
Pozdrawiam;)
    • Gość: Lena Re: potrzeba czasu czy raczej rozstania??? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 02.04.08, 21:46
      Jeśli liczysz na to,ze po ewentualnym ślubie on przejmie jakieś
      obowiązki to się nie łudź. Jeśli sama nie wyznaczysz zrakresu
      obowiązków o na pewno sam się do roboty nie wieźmie, głupi nie jest
      (kto robiłby cokolwiek jeśli by nie musiał???).Jesli zależy ci na
      ślubie to postaw sprawę jasno, powiedz czego oczekujesz. Najpiewr
      jednak ustanowiłabym jakieś obowiązki a potem ten slub. Odwrotność
      odradzam ...
    • yoma Re: potrzeba czasu czy raczej rozstania??? 02.04.08, 22:55
      > Tylko, że ja nie
      > zamierzam naciskac na slub [cut] a rozmowy
      > na ten temat nie sa mile widziane.

      No to nie naciskasz czy jednak może troszeczkę?

      > Dom na mojej glowie, a on prawie
      > nic. Zaczynam myslec czy tak ma byc? [cut] Niby
      > super, a jednak pojawiają się watpliwości...

      No to super, czy może jednak nie?

      > Nie chce tak wiecznie zyc, bez regulacji
      > zwiazku.

      Powiem tak: jeśli ci super, to ta regulacja nie jest ci do niczego potrzebna, a
      jeśli nie jest super, to tym bardziej: rozwód to czas, pieniądze i nerwy.
      A pozwól, że zadam niedyskretne pytanie, jak tam łóżkowe sprawy?
Pełna wersja