6 tys. Warszawiaków walczy o swoją własność,

03.04.08, 09:12
podają dzisiejsze wiadomości. Dzieje się im krzywda, bo latami
dochodzą swojej własności a końca nie widać, podobno trudności jakie
stawia polska biurokracja zniechęcają co poniektórych do walki o
swoją byłą własność. I teraz nie wiem, mam im współczuć? Czy moja
sytuacja jest lepsza, że nie muszę prowadzić latami tego typu
sporów, bo po prostu nie mam o co?
    • niedo-wiarek Re: 6 tys. Warszawiaków walczy o swoją własność, 03.04.08, 10:10
      Co do kwestii prawnych - nie wypowiadam się.
      Etycznie sprawa jest niejasna. Prawica zwykle mówi o "świętym prawie własności". Ja tam w świętości nie wierzę. Niby prawda, że co złupione, powinno zostać oddane. Kto jednak odda to, co złupione zostało pańszczyźnianym chłopom? Kto wynagrodzi straty moralne ludzi przez setki lat wyzyskiwanych? Czy ktoś dziś pyta o pochodzenie magnackich majątków? Nie wspominając o majatkach kościelnych... Jasne, że nie, bo to było dawno i zdążyło się ucukrować. W takim razie ja twierdzę, że PRL też przejmował majątki bardzo dawno.I śmiem twierdzić, że w wielu przypadkach był to jakiś rodzaj sprawiedliwości dziejowej.
      • kot_behemot8 Niedowiarek, ty wstrętny lewaku:))) 03.04.08, 10:25
        No to ci sie teraz dostanie. Kwestionowanie "świętego prawa
        własności" to zbrodnia której Prawdziwy Polak i Antykomunista nie
        wybacza;)))
        • niedo-wiarek Re: Niedowiarek, ty wstrętny lewaku:))) 03.04.08, 10:32
          Ja lewak? Zawsze sądziłem, że lewacy to, ci, którzy liczą, że dostaną coś od państwa. Wszystko jedno czy 2 złoty na flaszkę, czy pałac w Warszawie. Lewak to lewak ;)
          Ja tam ręki do nikogo nie wyciągam :)
Pełna wersja