Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji

06.04.08, 12:10
Czy nie powinna taka powstać w polokatolandzie? Z ostatniego wywiadu
z Pieronkiem wynika, że są farmaceuci, którzy nie zamawiają środków
antykoncepcyjnych do prowadzonych przez siebie aptek. Kiedyś wywiad
z takim aptekarzem był też w ND. Gość nawet dał się sfotografować.
Oczywiście w dużym mieście, gdzie apteka jest przy każdej niemal
ulicy nie stanowi to problemu. Ale na wsi, w małym miasteczku...
Wyobraźmy sobie aptekarza w takim środowisku, który jest otumaniony
przez miejscowego szamana.
    • venus99 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 06.04.08, 12:15
      żyjesz w państwie wyznaniowym więc się nie dziw.We Włoszech
      majaczenia papieża zostały olane.w Polsce zawsze znajdą się
      parafialni aktywiści,którzy w aptekach będą dziurawili
      prezerwatywy.wywiad Pieronka bardzo ciekawy-pokazuje prawdziwe
      oblicze tego biskupa i kręte drogi jego myśli.
    • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 06.04.08, 12:49
      Czy sprzedaż Nazi Dziennika też powinna być obowiązkowa ? A może sprzedaż
      wiązana ? Do każdego ND prezerwatywa, a do każdej prezerwatywy ND ? A potem to
      jeszcze tylko obowiązek używania...

      Na wsi czy małym miasteczku oprócz apteki (jeśli jest) jest jeszcze sklep,
      poczta, buda z gazetami i papierosami.

      S.
      • venus99 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 06.04.08, 13:05
        a jak wszędzie będzie siedziała nawiedzona aktywistka ojca Belzebuba?
        • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 06.04.08, 14:09
          venus99 napisał:

          > a jak wszędzie będzie siedziała nawiedzona aktywistka ojca Belzebuba?

          To znaczy, że Bóg tej wioski nie lubi. Pokuta ?

          S.
      • marek_brzeg Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 17:30
        Sprzedaż ND niestety jest obowiązkowa. Z tego co się orientuję dystrybutorzy (Ruch, Kolporter itp.) nie mają prawa odmówić rozprowadzania żadnej publikacji, która nie łamie przepisów.
        • Gość: jowita771 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 17:35
          szczerze mówiąc, nie przeszkadza mi to zupełnie, nie chcę - nie kupuję. ale
          dlaczego cudze poglądy mają wpływać na moją dostepność do czegos, co również
          jest zgodne z prawem, jak antykoncepcja?

    • berkowicz3 Re: a co z burzujami ktorzy sie nie 06.04.08, 12:55
      podporzadkuja, tawariszcz?? na sybir czy na miejscu??
      • venus99 Re: a co z burzujami ktorzy sie nie 06.04.08, 13:06
        burżuj za pieniądze wszystko zrobi.
        • snajper55 Re: a co z burzujami ktorzy sie nie 06.04.08, 14:10
          venus99 napisał:

          > burżuj za pieniądze wszystko zrobi.

          To nie burżuj, tylko sprzedawczyk. ;)

          S.
    • qqazz A nie powinno byc ustawy o obowiazku sprzedaży 06.04.08, 16:29
      pornografii?



      pozdrawiam
    • tomek_bg Mi to zwisa :) Ale niech każdy płaci za siebie, a 06.04.08, 16:42
      że za swawolne życie jednostki mają płacić inni. Podobneni uważam z aborcją.
      Skrobta się albo i nie skrobta. ALe róbcie to na własną odpowiedzialność i za
      własne pieniądze.
      • snajper55 Re: Mi to zwisa :) Ale niech każdy płaci za siebi 07.04.08, 02:24
        tomek_bg napisał:

        > że za swawolne życie jednostki mają płacić inni.

        Seks to swawola ? Biedny jesteś...

        S.
    • Gość: jowita771 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 16:55
      uważam, że farmaceuta powinien mieć obowiązek sprzedaży środków
      antykoncepcyjnych. nie ma przecież obowiązku bycia farmaceutą.
      • marek_brzeg Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 17:31
        Dobrze powiedziane :)
    • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 18:42
      Nikt nie powinien mieć obowiązku sprzedawania czegokolwiek.

      Ale jeśli ktoś wiesza nad swoim szyldem sklep pod nazwą "Apteka", to nie może
      wprowadzać klientów w błąd, sprzedając tam szklanki wody zamiast.

      Niech więc każdy farmaceuta, który nie chce sprzedawać środków
      antykoncepcyjnych, nie sprzedaje
      • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 20:18
        nessie-jp napisała:

        > Nikt nie powinien mieć obowiązku sprzedawania czegokolwiek.
        >
        > Ale jeśli ktoś wiesza nad swoim szyldem sklep pod nazwą "Apteka", to nie może
        > wprowadzać klientów w błąd, sprzedając tam szklanki wody zamiast.

        Napis Apteka nie oznacza, że w środku sprzedawane są środki antykoncepcyjne.
        Podobnie jak napis Sklep spożywczy nie oznacza, iż w środku dostaniesz filety z
        dorsza.

        S.
        • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:29
          > Napis Apteka nie oznacza, że w środku sprzedawane są
          > środki antykoncepcyjne.

          Nie, napis Apteka oznacza, że w środku sprzedawane są leki. W aptece farmaceuty
          zdrowego na umyśle, gdy jakiegoś leku nie ma, to się go dla pacjenta sprowadza z
          hurtowni. Jeśli natomiast ktoś chce z założenia prowadzić biznes polegający na
          sprzedawaniu tylko niektórych środków, to może założyć stragan z ziołami i
          etopiryną.
          • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:36
            nessie-jp napisała:

            > Nie, napis Apteka oznacza, że w środku sprzedawane są leki. W aptece farmaceuty
            > zdrowego na umyśle, gdy jakiegoś leku nie ma, to się go dla pacjenta sprowadza
            > z hurtowni.

            Ale zgodzisz się, że na przykład prezerwatywa żadnym lekiem nie jest i apteka
            może ich nie sprzedawać ?

            S.
            • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:54
              > Ale zgodzisz się, że na przykład prezerwatywa żadnym lekiem nie jest i apteka
              > może ich nie sprzedawać ?

              Oczywiście, tak samo jak nie musi sprzedawać mydła, szamponów, kremów, waty,
              rękawiczek gumowych czy pieluch. Zważywszy, że takie produkty można kupić w
              każdym innym sklepie (apteka nie ma na nie monopolu), a nawet na stacji
              benzynowej, w kiosku i w przejściu podziemnym, nie sądzę, żeby to komuś
              przeszkadzało.

              Natomiast monopolista odmawiający pacjentom dostępu do wybranej grupy leków, bo
              on je uważa za niemoralne, powinien jednak podlegać pewnej kontroli.
              • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 23:10
                nessie-jp napisała:

                > Natomiast monopolista odmawiający pacjentom dostępu do wybranej grupy leków, bo
                > on je uważa za niemoralne, powinien jednak podlegać pewnej kontroli.

                No to tu się zgodzimy. Apteka ma obowiązek realizacji recept. Natomiast ma prawo
                nie sprzedawać innych środków.

                S.
                • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 00:15
                  > No to tu się zgodzimy. Apteka ma obowiązek realizacji recept. Natomiast ma praw
                  > o
                  > nie sprzedawać innych środków.
                  >
                  > S.

                  To teraz należy zadać sobie pytanie, o jakich to środkach antykoncepcyjnych
                  myślał ten farmaceuta, który odmówił sprzedawania ich w swojej aptece
                  • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 00:30
                    nessie-jp napisała:

                    > To teraz należy zadać sobie pytanie, o jakich to środkach antykoncepcyjnych
                    > myślał ten farmaceuta, który odmówił sprzedawania ich w swojej aptece
                    • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 01:26
                      > Raczej myślał o tych sprzedawanych bez recepty. Lekarstwa nie maja na
                      > opakowaniach napisów - środek antykoncepcyjny, więc takiego mohera nie
                      > podniecają. A tych bez recepty jest sporo, nie tylko prezerwatywy.
                      >
                      > S.

                      Szczerze powiedziawszy, nie znam się za bardzo
        • truten.zenobi napis apteka oznacza że... 07.04.08, 23:04
          jest to miejsce gdzie są sprzedawane farmaceutyki. czyli nie tylko
          leki.
    • xtrin Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 18:59
      Wydaje mi się być oczywistym, że aby dana placówka mogła zostać nazwana apteką
      (co wiąże się ze sporymi przywilejami, ale i obowiązkami) musi prowadzić
      sprzedaż pewnej grupy produktów. W grupie tej powinny znaleźć się podstawowe
      leki, środki opatrunkowe oraz antykoncepcyjne. Jeżeli prawo tego nie reguluje to
      powinno.
      • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 20:11
        > sprzedaż pewnej grupy produktów. W grupie tej powinny znaleźć się podstawowe
        > leki, środki opatrunkowe oraz antykoncepcyjne. Jeżeli prawo tego nie reguluje t
        > o
        > powinno.

        Tym bardziej, że środki antykoncepcyjne to także LEKI. Bardzo potrzebne leki.
        Równie dobrze pan farmaceuta mógłby nie sprzedawać w swoim sklepiku aspiryny, bo
        ktoś może bierze ją na kaca, a picie jest niemoralne.
        • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 20:12
          nessie-jp napisała:

          > Tym bardziej, że środki antykoncepcyjne to także LEKI.

          Co leczy prezerwatywa ?

          S.
          • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 20:25
            Snajperze, czy prezerwatywa to jedyny środek antykoncepcyjny, jaki znasz?

            To powiedz mi, co leczy wata, bandaż albo maseczka na twarz? Ano na przykład --
            zapobiega zakażeniom. I stąd ma ważne działanie prozdrowotne.

            Ale ja mówiłam akurat o takich środkach antykoncepcyjnych, które stanowią leki
            stosowane w chorobach wewnętrznych. Np. w endometriozie.

            Kilka lat temu zachorowałam ciężko, przeszłam operację, zmuszona byłam przez
            wiele miesięcy brać leki hormonalne. Takie, które stosuje się często jako środki
            antykoncepcyjne. Gdyby jakiś nawiedzony farmaceuta odmówił mi sprzedaży takiego
            leku, naraził moje zdrowie z powodu własnych odchyleń umysłowych, to sprawa
            skończyłaby się w sądzie, bobym mu obiła wredną buzię.
            • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:29
              nessie-jp napisała:

              > Snajperze, czy prezerwatywa to jedyny środek antykoncepcyjny, jaki znasz?

              Ale zgodzisz się, że prezerwatywa to nie jest lekarstwem ?

              > Ale ja mówiłam akurat o takich środkach antykoncepcyjnych, które stanowią leki
              > stosowane w chorobach wewnętrznych. Np. w endometriozie.

              Ależ oczywiście, są i takie. Jednak wątek jest o środkach antykoncepcyjnych, a
              nie lekach lekach hormonalnych. Leki przepisywane na recepty apteka (chyba) ma
              obowiązek mieć lub móc sprowadzić.

              S.
              • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:57
                > Ależ oczywiście, są i takie. Jednak wątek jest o środkach antykoncepcyjnych, a
                > nie lekach lekach hormonalnych. Leki przepisywane na recepty apteka (chyba) ma
                > obowiązek mieć lub móc sprowadzić.

                WSZYSTKIE środki antykoncepcji hormonalnej są sprzedawane na recepty.


                Jeśli aptekarz odmawia realizacji takiej recepty z przyczyn religijnych, to w
                jaki sposób ma zamiar sprawdzić, czy pacjentka stosuje lek w celach
                antykoncepcyjnych, czy w celach leczniczych?
              • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 23:19
                snajper55 napisał:

                > nessie-jp napisała:
                >
                > > Snajperze, czy prezerwatywa to jedyny środek antykoncepcyjny, jaki znasz?
                >
                >
                > Ale zgodzisz się, że prezerwatywa to nie jest lekarstwem ?


                Jodyna i spirytus do dezynfekcji też nie są lekarstwami.
                Stosuje się je profilaktycznie: aby zapobiec zakażeniom.

                Prezerwatywy powinny być sprzedawane w aptekach z tego samego powodu: jako
                środki profilaktyczne, zapobiegające zakażeniom.

                Ale poza tym - właściwe miejsce prezerwatywy jest nie w aptece a w drogerii, w
                stoisku z innymi kosmetykami, między powiedzmy kąpielowym mydłem a pastą do zębów.
                • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 00:33
                  dritte_dame napisała:

                  > Jodyna i spirytus do dezynfekcji też nie są lekarstwami.
                  > Stosuje się je profilaktycznie: aby zapobiec zakażeniom.

                  Stosuje się je do odkażania. To nie jest profilaktyka. Profilaktyka to by była,
                  gdybyś jodynę zastosowała PRZED zranieniem się. ;)

                  S.
                  • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 01:42
                    snajper55 napisał:

                    > dritte_dame napisała:
                    >
                    > > Jodyna i spirytus do dezynfekcji też nie są lekarstwami.
                    > > Stosuje się je profilaktycznie: aby zapobiec zakażeniom.
                    >
                    > Stosuje się je do odkażania. To nie jest profilaktyka.
                    Profilaktyka to by była,
                    > gdybyś jodynę zastosowała PRZED zranieniem się. ;)

                    Profilaktyka to jest coś co się robi żeby zapobiec powstaniu
                    możliwej ale niekoniecznej szkody.

                    Profilaktycznie myje się też ręce mydłem.
                    Ręce nieporanione.
                    • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 02:25
                      dritte_dame napisała:

                      > Profilaktyka to jest coś co się robi żeby zapobiec powstaniu
                      > możliwej ale niekoniecznej szkody.

                      Definicja nie jest ścisła i obejmuje przypadki, które profilaktyką nie są.

                      Amputacja zmiażdżonej w wypadku nogi to profilaktyka zabezpieczająca rannego
                      przed gangreną ?

                      Łykanie antybiotyków w przypadku gruźlicy to profilaktyka zabezpieczająca
                      chorego przed szybką śmiercią ?

                      S.
              • nelsonek Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 09:41
                Prawo farmaceutyczne (wyciag)

                Art. 95.
                1. Apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów
                leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym
                do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności ze
                szczególnym uwzględnieniem leków refundowanych, na które ustalono
                limit ceny na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem ust. 2
                2. (o srodkach odurzajacych)
                3. Jeżeli w aptece ogólnodostępnej brak poszukiwanego produktu
                leczniczego, w tym również leku recepturowego, aptekarz powinien
                zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z
                pacjentem.

                snajper55 napisał:
                > Leki przepisywane na recepty apteka (chyba) ma
                > obowiązek mieć lub móc sprowadzić.
                • snajper55 Re: Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 13:12
                  nelsonek napisał:

                  > Prawo farmaceutyczne (wyciag)
                  >
                  > Art. 95.
                  > 1. Apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów
                  > leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym
                  > do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności ze
                  > szczególnym uwzględnieniem leków refundowanych, na które ustalono
                  > limit ceny na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem ust. 2
                  > 2. (o srodkach odurzajacych)
                  > 3. Jeżeli w aptece ogólnodostępnej brak poszukiwanego produktu
                  > leczniczego, w tym również leku recepturowego, aptekarz powinien
                  > zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z
                  > pacjentem.

                  Dzięki za informację. Czyli jest gorzej niż myślałem. :(

                  Potrzeby zdrowotne, produkt leczniczy - kto to zinterpretuje ? Aptekarz czy
                  klient ?

                  "Powinien zapewnić", a nie "ma obowiązek zapewnić". :(

                  S.
                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 14:30
                    To, ze jest zle wiadomo nie od dzis :P

                    Produkty lecznicze maja swoja definicje. Czy srodki antykoncepcyjne pod nie podpadaja? Moim zdaniem nie, ale upieral sie nie bede.
                    Duzo gorzej z tym zapotrzebowaniem ludnosci. Wychodzi na to, ze apteka musi miec jakiegos marketingowca (albo kogos takiego) na etacie, ktory badalby rynek pod katem zapotrzebowania. :P

                    Ale juz widze tutaj pewna luke prawna. Czesto-gesto na wsiach nie ma aptek. Sa za to punkty apteczne. A to zasadnicza roznica. A teraz przeczytaj jeszcze raz tamten artykul. :-)


                    A oto definicja srodka leczniczego:

                    Art 2 ust 32 prawa farmaceutycznego:
                    produkt leczniczy - jest substancja lub mieszanina substancji, przeznaczona do zapobiegania lub leczenia chorób występujących u ludzi lub zwierząt, lub podawana człowiekowi lub zwierzęciu w celu postawienia diagnozy lub w celu przywrócenia, poprawienia czy modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu ludzkiego lub zwierzęcego; pojęcie produktu leczniczego nie obejmuje dodatków paszowych uregulowanych w odrębnych przepisach


                    Zwracam uwage, ze na przyklad narkotyki raz sa srodkami leczniczymi (jesli stosowane sa w leczeniu jakichs chorob), a innym razem srodami leczniczymi nie sa (jesli zazywa je np narkoman w celu innym niz zwalczanie choroby)
                    • nessie-jp Re: Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 18:01
                      > Produkty lecznicze maja swoja definicje. Czy srodki antykoncepcyjne pod nie pod
                      > padaja? Moim zdaniem nie, ale upieral sie nie bede.

                      Czegoście się tak zaparli na te prezerwatywy? Czy naprawdę istnieje aż tak
                      wielki wybór środków antykoncepcyjnych dla KOBIET, które są dostępne bez recepty
                      i nie mają postaci leku?

                      Jak zwykle
                      • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 18:11
                        Nssie-jp: Czegoście się tak zaparli na te prezerwatywy?

                        Nelsonek: A czy ja pisze o prezerwatywach? Pisze ogolnie o srodkach antykoncepcyjnych, a pod to podpada Harmonet, Milurit czy inny Yasmin.

                        wredna ladacznica w aptece nie ma prawa zrealizować
                        > recepty na Harmonet...
                      • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 18:12
                        Nessie-jp: wredna ladacznica w aptece nie ma prawa zrealizować recepty na Harmonet...

                        Nelsonek: Kto jej odbiera to prawo? Mozesz jasniej i bez ideologizowania?
                        • nessie-jp Re: Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 18:33
                          > Nelsonek: Kto jej odbiera to prawo? Mozesz jasniej i bez ideologizowania?

                          No przecież farmaceuta, który w "swojej aptece" ma święte prawo sprzedawać tylko
                          to, co chce
                          • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 20:05
                            Nessie-jp: No przecież farmaceuta, który w "swojej aptece" ma święte prawo sprzedawać tylko to, co chce
                            • nessie-jp Re: Zeby rozwiac watpliwosci 09.04.08, 21:20
                              > Nelsonek: Sa inni farmaceuci, ktorzy chetnie obsluza ta pania.
                              > W czym problem?

                              Np. w tym, że w miasteczku jest tylko jedna apteka.

                              I w tym, że otwierając aptekę, właściciel ZOBOWIAZUJE się do realizowania recept.

                              I w tym, że farmaceuta nie jest w stanie stwierdzić, czy kupująca Harmonet to
                              ladacznica antykoncepcyjna, czy szacowna mężatka cierpiąca na zespół
                              policystycznych jajników.

                              Czy farmaceuta ma prawo odmówić realizacji recepty na lek nasercowy albo
                              przeciwcukrzycowy?


                              > Nelsonek: Kupic w innej aptece w innej wsi/miescie. Nie wierze, ze nie wpadlas
                              > na to. Srodki antykoncepcyjne nie sa artykulami pierwszej potrzeby.

                              Czyli wracamy do tematu
                              • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 10.04.08, 08:57
                                Nessie-jp: Np. w tym, że w miasteczku jest tylko jedna apteka.

                                Nelsonek: A jak w miasteczku nie ma wcale apteki?

                                Nessie-jp: I w tym, że otwierając aptekę, właściciel ZOBOWIAZUJE się
                                do realizowania recept.

                                Nelsonek: Nalezy rozroznic dwie sprawy. Jesli apteka w ogole nie
                                prowadzi srodkow hormonalnych to nie widze problemu. Nikt ich nie
                                zmusi do tego. Sytuacja wyglada inaczej gdy aptekarz powie: "mam ten
                                lek, ale nie zeazlizuje taj recepty bo toitamto". W tym drugim
                                przypadku farmaceuta lamie prawo. I nie chodzi o prawo
                                farmaceutyczne. A w ogole to apteka do niczego sie nie zobowiazala.

                                Nessie-jp: Czy farmaceuta ma prawo odmówić realizacji recepty na lek
                                nasercowy albo przeciwcukrzycowy?

                                Nelsonek: Znowu porownanie nietrafione. Wymienione przez Ciebie
                                grupy lekow sa artykulami pierwszej potrzeby, niejednokrotnie
                                ratujacymi zycie lub zdrowie. Antykoncepcja sie do tego nie zalicza.

                                Nessie-jp: Czyli wracamy do tematu
                                • nessie-jp Re: Zeby rozwiac watpliwosci 10.04.08, 20:13
                                  > Nelsonek: Znowu porownanie nietrafione. Wymienione przez Ciebie
                                  > grupy lekow sa artykulami pierwszej potrzeby, niejednokrotnie
                                  > ratujacymi zycie lub zdrowie. Antykoncepcja sie do tego nie zalicza.

                                  Bo nie dociera do ciebie
                                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 10.04.08, 20:56
                                    Nessie-jp: Bo nie dociera do ciebie(...)że środki antykoncepcyjne dla kobiet to
                                    jednocześnie LEKI

                                    Nelsonek: Niekoniecznie. To zalezy w jakim celu sa stosowane, ale nawet jesli
                                    sie myle to co to ma zaznaczenie? Jesli apteka nie prowadzi hormonalnych lekow
                                    to ich tam nie kupisz i tyle. W czym problem? Pisalas zdaje sie o np Harmonecie.
                                    Jutro sprawdze na ulotce, na razie znalazlem tyle. Poczytaj jakie dzialanie
                                    ma ten lek, bo ja oprocz antykoncepcyjnego nie moge sie dopatrzec innego.

                                    Nessie-jp: "Antykoncepcja" o jakiej tu mówimy to są najzwyczajniej na świecie
                                    leki hormonalne. Służące do leczenia zaburzeń hormonalnych. A zatem są to leki
                                    'ratujące życie' w dokładnie takim samym stopniu, co leki nasercowe i
                                    przeciwcukrzycowe. Leczą endometriozę, torbielowatość jajników, guzy, ba, nawet
                                    zaburzenia dermatologiczne związane z nierównowagą hormonalną.

                                    Nelsonek: Co leczy antykoncepcja? Nie myl tego pojecia z "lekami hormonalnymi".
                                    Leki nasercowe sa lekami pierwszej potrzeby. Leki hormonalne - niekoniecznie.
                                    Stopien jest rozny.

                                    Nessie-jp: Wyjaśnij mi teraz, dlaczego dajesz farmaceucie prawo do odmowy
                                    realizowania recept na te leki?

                                    Nelsonek: Prawo wolnego rynku. Nie mylic z dyskryminacja.
                                    • dritte_dame Wolny rynek 10.04.08, 21:20
                                      nelsonek napisał:

                                      > Nessie-jp: Wyjaśnij mi teraz, dlaczego dajesz farmaceucie prawo do
                                      odmowy
                                      > realizowania recept na te leki?
                                      >
                                      > Nelsonek: Prawo wolnego rynku.

                                      Nie ma wolnego rynku w handlu farmaceutykami.
                                      To jest wszędzie w rozwiniętych krajach rynek ściśle regulowany.

                                      Z tego właśnie powodu nie da się zrealizować recepty w sklepie
                                      spożywczym.
                                      (Nawet na specyfik zażywany doustnie.)
                                      • nelsonek Re: Wolny rynek 10.04.08, 21:22
                                        Co znaczy "scisle regulowany"?
                                        • dritte_dame Re: Wolny rynek 10.04.08, 21:28
                                          nelsonek napisał:

                                          > Co znaczy "scisle regulowany"?

                                          To znaczy że istnieją przepisy dokładnie określające komu i pod
                                          jakimi warunkami wolno sprzedawać (i komu) pewne określone rzeczy.
                                          • nelsonek Re: Wolny rynek 10.04.08, 21:31
                                            I z tego ma wynikac, ze apteka musi handlowac wszystkimi farmaceutykami
                                            dopuszczonymi do obrotu?
                                            • dritte_dame Re: Wolny rynek 10.04.08, 21:35
                                              nelsonek napisał:

                                              > I z tego ma wynikac, ze apteka musi handlowac wszystkimi
                                              farmaceutykami
                                              > dopuszczonymi do obrotu?

                                              Tak.
                                              Jeśli chce się nadal nazywać apteką i korzystać z przywilejów
                                              regulowanego rynku - to musi.
                                              • nelsonek Re: Wolny rynek 10.04.08, 21:39
                                                Nic nie musi. A nawet gdyby wprowadzic takie prawo to bedzie ono martwym prawem.
                                                Jest to nie do wyegzekwowania. Taki przyklad na szybko: aptekarz na przyklad
                                                moze sie tlumaczyc tym, ze w hurtowni w ktorej sie zaopatruje nie ma tego typu
                                                medykamentow. I teraz udowodnij mu przed sadem, ze jest inaczej. Zycze powodzenia.
                                                • dritte_dame Re: Wolny rynek 10.04.08, 21:49
                                                  nelsonek napisał:

                                                  > aptekarz na przyklad
                                                  > moze sie tlumaczyc tym, ze w hurtowni w ktorej sie zaopatruje nie
                                                  ma tego typu
                                                  > medykamentow. I teraz udowodnij mu przed sadem, ze jest inaczej.

                                                  To nie ja mam cokolwiek dowodzić przed sądem.

                                                  Aptekarz odmawiając sprzedaży czegoś na receptę łamie swój zawodowy
                                                  obowiązek.

                                                  I to on ma udowiodnić przed sądem że w *żadnej* hurtowni, w której
                                                  jest w stanie się zaopatrywać takiego specyfiku nie ma ani też że
                                                  nie jest on w stanie z obiektywnych niezależnych od niego przyczyn
                                                  zrealizować specjalnego zamówienia sprowadzenia farmeceutyku
                                                  bezpośrednio od producenta.



                                                  Zyczę mu powodzenia.
                                                  • nelsonek Re: Wolny rynek 10.04.08, 21:50
                                                    Udowodnic przed sadem swoja niewinnosc? To jakas nowosc.
                                                  • dritte_dame Re: Wolny rynek 10.04.08, 22:13
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Udowodnic przed sadem swoja niewinnosc?

                                                    Jaką niewinność?

                                                    Na występku został złapany na gorącym uczynku - przez klienta, który
                                                    spotkał się z odmową zrealizowania recepty.

                                                    Teraz aptekarz ma w sądzie przedstawić ewentualne okoliczności
                                                    łagodzące lub usprawiedliwiające go całkowicie.
                                                    Żeby próbować uniknąć kary.
                                                  • nelsonek Re: Wolny rynek 10.04.08, 22:17
                                                    Bredzisz.
                                                    Art. 42. ust 3 Konstytucji RP:
                                                    Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona
                                                    prawomocnym wyrokiem sądu.





                                                    A wine sie udawadnia przed sadem.
                                                  • dritte_dame Re: Wolny rynek 10.04.08, 22:28
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Bredzisz.

                                                    Niegrzeczny z Ciebie chłopczyk.


                                                    > Art. 42. ust 3 Konstytucji RP:
                                                    > Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie
                                                    stwierdzona
                                                    > prawomocnym wyrokiem sądu.

                                                    > A wine sie udawadnia przed sadem.

                                                    Oczywiście.

                                                    Zanim kogoś uzna się winnym - jest on oskarżonym.

                                                    Mój adwokat oskarża aptekarza o bezpodstawną odmowę i argumentuje za
                                                    uznaniem go winnym powołując się na zeznania świadków obecnych wtedy
                                                    w aptece.
                                                    To są moje fakty.

                                                    Adwokat aptekarza ma przedstawić fakty przemawiające za obiektywnym
                                                    brakiem winy lub za nadzwyczajnym złagodzeniem ciężaru przewinienia.

                                                    Reszta należy do sędziego.
                                                  • nelsonek Re: Wolny rynek 10.04.08, 22:35
                                                    D_D: Niegrzeczny z Ciebie chłopczyk.

                                                    Nelsonek: E tam.

                                                    D_D: Oczywiście.

                                                    Nelsonek: A kto pytal "Jaką niewinność?" ja?

                                                    D_D: Mój adwokat oskarża aptekarza o bezpodstawną odmowę i argumentuje za
                                                    uznaniem go winnym powołując się na zeznania świadków obecnych wtedy w aptece.
                                                    To są moje fakty.

                                                    Nelsonek: To jest jedynie fakt stwierdzenia, ze doszlo do takiej sytuacji. Czego
                                                    to ma dowodzic? I teraz aptekarz twierdzi, ze nie ma on mozliwosci sprowadzenia
                                                    tego leku. Sad aby uznac go winnym bedzie potrzebowal dowodow winy. Aptekarz
                                                    moze milczec. Sam brak dowodow niewinnosci to troche za malo. Tak to dziala w
                                                    calym demokratycznym swiecie.

                                                    D_D: Adwokat aptekarza ma przedstawić fakty przemawiające za obiektywnym brakiem
                                                    winy lub za nadzwyczajnym złagodzeniem ciężaru przewinienia.

                                                    Nelsonek: A jesli nie przedstawi to co? Same zeznania pacjentow to za malo do
                                                    uznania winy aptekarza. Zapytaj pierwszego-lepszego prawnika. Takie oczywistosci
                                                    tlumaczyc. Ehhh.
                                                  • dritte_dame Re: Wolny rynek 10.04.08, 22:39
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > I teraz aptekarz twierdzi, ze nie ma on mozliwosci sprowadzenia
                                                    > tego leku. Sad aby uznac go winnym bedzie potrzebowal dowodow
                                                    winy. Aptekarz
                                                    > moze milczec.

                                                    Sąd zapyta rzeczoznawców czy aptekarz nie łże.
                                                  • nelsonek Re: Wolny rynek 10.04.08, 22:43
                                                    Cos Ty znowu wymyslila? Jakich rzeczoznawcow?
                                                    Ale Twoje myslenie idzie w dobrym kierunku. To oskarzyciel ma obowazek
                                                    udowodnienia winy, a nie aptekarz niewinnosci.
                                                  • dritte_dame Sąd 11.04.08, 01:04
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Cos Ty znowu wymyslila? Jakich rzeczoznawcow?

                                                    Innych aptekarzy oczywiście.


                                                    > To oskarzyciel ma obowazek
                                                    > udowodnienia winy

                                                    Nie.
                                                    To SĄD (jeśli już zajął się sprawą) ma oskarżonemu udowodnić winę
                                                    lub uwolnić go od oskarżenia.

                                                    Ani oskarżyciel nie ma obowiązku udowodnienia oskarżonemy winy ani
                                                    oskarżony - swojej niewinności.

                                                    Oskarżyciel jedynie dostarcza sądowi faktów na podtrzymanie
                                                    oskarżenia.


                                                    > a nie aptekarz niewinnosci.

                                                    Oskarżony po przedstawieniu mu zarzutów musi odpowiedzieć na
                                                    pytanie: czy przyznaje się do winy.

                                                    Jeśli odpowie że nie przyznake się, to jest następnie proszony o
                                                    przedstawienie faktów na swoją obronę.

                                                    To nie jest "dowodzenie niewinności" przez oskarżonego tylko
                                                    dostarczanie sądowi faktów pod rozwagę.
                                                  • nelsonek Re: Sąd 11.04.08, 07:28
                                                    D_D: Jeśli odpowie że nie przyznake się, to jest następnie proszony o przedstawienie faktów na swoją obronę.

                                                    Nelsonek: Co jesli oskarzony bedzie milczal?
                                                  • dritte_dame Re: Sąd 11.04.08, 22:31
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > D_D: Jeśli odpowie że nie przyznake się, to jest następnie
                                                    proszony o przedstaw
                                                    > ienie faktów na swoją obronę.
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Co jesli oskarzony bedzie milczal?

                                                    Wówczas sąd weźmie pod uwagę jedynie fakty mu znane dotychczas.

                                                    Milczenie oskarżonego i obrony po wystąpieniu oskarżycieli nie
                                                    wstrzymuje postępowania sądowego.
                                                  • nelsonek Re: Sąd 12.04.08, 08:44
                                                    Rzecz w tym, ze trzeba udowodnic (w tym przypadku) aptekarzowi wine, czyli ze odmowa nastapila z pozaprawnych przyczyn. Bez wzgledu na to czy aptekarz milczy, spiewa czy cokolwiek innego. I wlasnie dlatego zycze powodzenia.
                                    • nessie-jp Re: Zeby rozwiac watpliwosci 10.04.08, 22:51
                                      > Nelsonek: Co leczy antykoncepcja?

                                      Nelsonku... antykoncepcja hormonalna polega na niedopuszczeniu do owulacji i do
                                      narostu endometrium. I dlatego właśnie leczy zaburzenia czynnościowe pracy
                                      jajników i zaburzenia rozwoju endometrium.

                                      Naprawdę, przestań się upierać jak dziecko i uwierz mi
                                      • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 10.04.08, 23:05
                                        Nessie-jp: antykoncepcja hormonalna polega na niedopuszczeniu do owulacji i do
                                        narostu endometrium.

                                        Nelsonek: A to my o mechanizmie dzialania leku? Przepraszam. Nie wiedzialem.

                                        Nessie-jp: I dlatego właśnie leczy zaburzenia czynnościowe pracy jajników i
                                        zaburzenia rozwoju endometrium.

                                        Nelsonek: No i co z tego, ze leczy? W przypadku o ktorym caly czas mowimy:
                                        kobieta bierze te leki w celach leczniczych czy zapobiegajacych ciazy?

                                        Nessie-jp: lek hamuje pracę jajników, zapobiega m. in. wystąpieniu raka, cyst i
                                        innych przykrych przypadłości tego organu.

                                        Nelsonek: jw.

                                        Nesie-jp: Leki hormonalne muszą być pzyjmowane codziennie, o ściśle określonych
                                        porach. Nieprzyjęcie leku hormonalnego może mieć ogromne konsekwencje zdrowotne
                                        i zaburzyć cały cykl miesięczny (np. doprowadzić do owulacji).

                                        Nelsonek: I owulacja spowoduje zagrozenie zycia lub zdrowia kobiety. Coraz
                                        ciekawszych rzeczy sie dowiaduje.

                                        Nessie-jp: Natomiast w przypadku towarów ściśle regulowanych, takich jak leki,
                                        sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.

                                        Nelsonek: A to niby dlaczego?

                                        Nessie-jp: Czy apteka, w której z założenia nie można kupić dużej grupy leków,
                                        to nadal apteka?

                                        Nelsonek: Tak.

                                        At 86 ust 2 ustawy prawo farmaceutyczne:

                                        Nazwa apteka zastrzeżona jest wyłącznie dla miejsca świadczenia usług
                                        farmaceutycznych obejmujących:
                                        1)wydawanie produktów leczniczych i wyrobów medycznych, określonych w odrębnych
                                        przepisach;
                                        2) sporządzanie leków recepturowych, w terminie nie dłuższym niż 48 godzin od
                                        złożenia recepty przez pacjenta, a w przypadku recepty na lek recepturowy
                                        zawierający środki odurzające lub oznaczonej "wydać natychmiast" - w ciągu 4 godzin;
                                        3) sporządzenie leków aptecznych;
                                        4) udzielanie informacji o produktach leczniczych i wyrobach medycznych.

                                        Nic nie ma o tym, ze w aptece wydaje sie leki ze WSZYSTKICH grup lekow
                                        • nessie-jp Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 00:56
                                          > Nelsonek: No i co z tego, ze leczy? W przypadku o ktorym caly czas mowimy:
                                          > kobieta bierze te leki w celach leczniczych czy zapobiegajacych ciazy?

                                          Cały czas mówimy: A KTO TO MA OCENIAC, W JAKIM CELU KTOS BIERZE LEK? Ty?
                                          Farmaceuta? Ksiądz?


                                          > Nelsonek: I owulacja spowoduje zagrozenie zycia lub zdrowia kobiety. Coraz
                                          > ciekawszych rzeczy sie dowiaduje.

                                          To ważne, że masz otwarty umysł i nadal chcesz się uczyć.
                                          • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 01:17
                                            nessie-jp napisała:

                                            > > Nelsonek: kobieta bierze te leki w celach leczniczych czy
                                            zapobiegajacych ciazy?
                                            >
                                            > Cały czas mówimy: A KTO TO MA OCENIAC, W JAKIM CELU KTOS BIERZE
                                            LEK?
                                            Ty? Farmaceuta? Ksiądz?

                                            LEKARZ oczywiście.
                                            • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 01:20
                                              dritte_dame napisała:

                                              > LEKARZ oczywiście.

                                              Aptekarz odmawiający realizacji recept uniemożliwia prawidłowe
                                              wykonywanie swego zawodu lekarzowi.

                                              W jakim celu co i komu lekarz przepisał to nie jest żaden aptekarza
                                              biznes.


                                              Czy Nelsonek zastanowił się w ogóle nad tym dlaczego właściwie
                                              istnieją osobno lekarze i farmaceuci?
                                              • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 07:33
                                                D_D: Aptekarz odmawiający realizacji recept uniemożliwia prawidłowe wykonywanie swego zawodu lekarzowi.

                                                Nelsonek: Kompletna bzdura. Pacjent moze pojsc do innej apteki. Gdzie tutaj wcinanie sie w kopetencje lekarza?

                                                W jakim celu co i komu lekarz przepisał to nie jest żaden aptekarza
                                                > biznes.
                                                • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 22:41
                                                  nelsonek napisał:

                                                  > D_D: Aptekarz odmawiający realizacji recept uniemożliwia
                                                  prawidłowe wykonywanie
                                                  > swego zawodu lekarzowi.
                                                  >
                                                  > Nelsonek: [...] Pacjent moze pojsc do innej apteki.

                                                  To najczęsciej strata czasu, często dodatkowy koszt (dojazd) i
                                                  nieuzasadniona uciążliwość.

                                                  Pacjent nie powinien być do tego wszystkiego zmuszany przez
                                                  aptekarza nie chcącego prawidłowo wykonywać swego zawodu.


                                                  > Gdzie tutaj wci
                                                  > nanie sie w kopetencje lekarza?

                                                  To jest nie "wcinanie się w kompetencje" tylko utrudnianie leczenia.
                                                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 09:11
                                                    D_D: To najczęsciej strata czasu, często dodatkowy koszt (dojazd) i nieuzasadniona uciążliwość.

                                                    Nelsonek: To co to w koncu jest? Wcinanie sie w kompetencje lekarza czy uciazliwosc dla pacjenta? Zdecyduj sie.

                                                    D_D: Pacjent nie powinien być do tego wszystkiego zmuszany przez aptekarza nie chcącego prawidłowo wykonywać swego zawodu.

                                                    Nelsonek: Farmaceuta (jak kazdy inny) nie powinien byc zmuszany do handlowania tym na co nie ma ochoty. Prawa pacjenta nie maja tutaj nic do rzeczy.

                                                    D_D: To jest nie "wcinanie się w kompetencje" tylko utrudnianie leczenia.

                                                    Nelsonek: To po co pisalas o kompetencjach lekarza i farmaceuty w kontekscie odmowy zrealizowania recepty? Mozesz to jakos logicznie wyjasnic?
                                                  • dritte_dame Logika 12.04.08, 16:48
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Mozesz to jakos logicznie wyjasnic?

                                                    No...dokładam wszelkich starań :))
                                                    Ale powoli słabnie moja nadzieja że zdołam to logicznie wytłumaczyć
                                                    Tobie! :)))

                                                    Powinieneś wykazać trochę dobrej woli i ze swej strony także
                                                    posłużyć się logiką :)
                                                  • nelsonek Re: Logika 12.04.08, 16:52
                                                    Niestety: w Twoich postach ciezko dopatrzec sie logiki, choc czasem
                                                    mile mnie zaskoczysz. To, ze sie starasz nie znaczy, ze Ci wychodzi.
                                                    Ale probuj, probuj.
                                                    Ale do rzeczy. Mozesz odpowiedziec na pytanie ktore zadalem?
                                              • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 07:36
                                                D_D: Czy Nelsonek zastanowił się w ogóle nad tym dlaczego właściwie istnieją osobno lekarze i farmaceuci?

                                                Nelsonek: Czy zastanawialas sie nad tym co piszesz? Chyba nie.
                                                • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 22:46
                                                  nelsonek napisał:

                                                  > D_D: Czy Nelsonek zastanowił się w ogóle nad tym dlaczego
                                                  właściwie istnieją osobno lekarze i farmaceuci?
                                                  >
                                                  > Nelsonek: Czy zastanawialas sie nad tym co piszesz? Chyba nie.

                                                  A więc nie wiesz i tego.
                                                  Tak jak się domyślałam.

                                                  Nie wiesz także jak działa przewód sądowy, co to jest "regulowany
                                                  rynek" i tak dalej...


                                                  Ale za to wiesz jakie numerki mają różne paragrafy Konstytucji i
                                                  różnych innych praw :))
                                                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 08:56
                                                    D_D: A więc nie wiesz i tego.

                                                    Nelsonek: Znowu bzdury pleciesz. Jak zwykle. Gdy aptekarz mowi: "odmawiam wydania leku bo plonacy krzak mi tak kazal" to nie jest to wchodzenie w kompetencje lekarza. I o tym przypadku caly czas mowimy.
                                                    Co innego gdyby farmaceuta powiedzial: "dam panu/pani co innego (albo nie wydam tego leku) bo lekarz sie myli z powodu tamtoitotamto" to wtedy mozna mowic o wcinaniu sie w kompetencje lekarza. A i to nie zawsze. Teraz zagadka dla Ciebie: kiedy tak jest?

                                                    D_D: Nie wiesz także jak działa przewód sądowy

                                                    Nelsonek: Pleciesz, ze oskarzony ma udawadniac swoja niewinnosc (co jest kompletna bzdura), by pozniej pisac (tym razem slusznie), ze oskarzyciel ma powolywac bieglego. Tyle, ze sama sobie przeczysz, bo powolywanie bieglego to nic innego jak udawadnianie winy.

                                                    D_D: Ale za to wiesz jakie numerki mają różne paragrafy Konstytucji i różnych innych praw

                                                    Nelsonek: To juz podawanie konkretow jest czyms wskazujacym na. No wlasnie: co? Bo jak dla mnie najwazniejszy w tym wszystkim nie jest numerek ktory podaje, ale tresc artykulow prawa na ktore sie powoluje. Ty za to piszesz cos zeby pisac bez zadnych konkretow. I to jest wlasnie roznica. Tylko po co ja to wszystko tlumacze? Ty i tak wiesz swoje.

                                                    D_D: co to jest "regulowany rynek"

                                                    Nelsonek: I znowu brednie. Nie chce mi sie tlumaczyc i tego.
                                                  • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 15:59
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > D_D: A więc nie wiesz i tego.
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Znowu bzdury pleciesz.

                                                    Nie zrozumiałeś więc nawet tego, *czego* właściwie nie wiesz ;))

                                                    Miałeś się zastanowić nad tym:
                                                    Dlaczego istnieją osobno lekarze i farmaceuci?
                                                    Dlaczego obu tych funkcji nie może pełnić jedna i ta sama fizyczna
                                                    osoba?

                                                    Wiesz to, czy nie?


                                                    > Jak zwykle. Gdy aptekarz mowi: "odmawiam wydan
                                                    > ia leku bo plonacy krzak mi tak kazal" to nie jest to wchodzenie w
                                                    kompetencje
                                                    > lekarza.

                                                    Tak. To nie jest wchodzenie w kompetencje.
                                                    To jest utrudnianie leczenia.
                                                    > I o tym przypadku caly czas mowimy.


                                                    > Co innego gdyby farmaceuta powiedzial: "dam panu/pani co innego
                                                    (albo nie wydam
                                                    > tego leku) bo lekarz sie myli z powodu tamtoitotamto" to wtedy
                                                    mozna mowic o w
                                                    > cinaniu sie w kompetencje lekarza. A i to nie zawsze. Teraz
                                                    zagadka dla Ciebie:
                                                    > kiedy tak jest?

                                                    Farmaceuta nigdy nie mówi że "lekarz się myli".
                                                    W takiej sytuacji jaką najprawdopodobnie masz na myśli, farmaceuta
                                                    mówi co innego.
                                                    Teraz zagadka dla Ciebie: Co farmaceuta wtedy rzeczywiście mówi?
                                                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 16:04
                                                    D_D: Miałeś się zastanowić nad tym

                                                    Nelsonek: A co do zadanie domowe czy jak? Skad w ogole pomysl, ze
                                                    nie wiem czym sie rozni farmaceuta od lekarza?

                                                    D_D: Tak. To nie jest wchodzenie w kompetencje.

                                                    Nelsonek: No wreszcie!

                                                    D_D: To jest utrudnianie leczenia.

                                                    Nelsonek: Ale taki hipotetyczny farmaceta nie utrudnia LEKARZOWI
                                                    tylko PACJENTOWI. Tej roznicy tez nie widzisz?

                                                    D_D: Farmaceuta nigdy nie mówi że "lekarz się myli"

                                                    Nelsonek: Skad ta pewnosc?

                                                    D_D: W takiej sytuacji jaką najprawdopodobnie masz na myśli,
                                                    farmaceuta mówi co innego.

                                                    Nelsonek: Moze i czesto-gesto mowi wlasnie to co napisalem ubierajac
                                                    to w inne slowa. Wychodzi na to samo.

                                                    D_D: Teraz zagadka dla Ciebie: Co farmaceuta wtedy rzeczywiście mówi?

                                                    Nelsonek: Najpierw odpowiedz na moja zagadke.
                                                  • dritte_dame Lekarze i farmaceuci 12.04.08, 16:38
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > D_D: Miałeś się zastanowić nad tym
                                                    >
                                                    > Nelsonek: A co do zadanie domowe czy jak? Skad w ogole pomysl, ze
                                                    > nie wiem czym sie rozni farmaceuta od lekarza?

                                                    Znowu nie zrozumiałeś.

                                                    Nie chodzi o to "czym sie rozni farmaceuta od lekarza?" tylko o
                                                    to "dlaczego obu tych funkcji: farmaceuty i lekarza, nie może pełnić
                                                    ta sama fizyczna osoba?"


                                                    > D_D: Tak. To nie jest wchodzenie w kompetencje.
                                                    >
                                                    > Nelsonek: No wreszcie!

                                                    Żadne "wreszcie".
                                                    Pisałam tak już wcześniej w tym wątku i to nie wyniku
                                                    Twojej "korekcji".


                                                    > D_D: To jest utrudnianie leczenia.
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Ale taki hipotetyczny farmaceta nie utrudnia LEKARZOWI
                                                    > tylko PACJENTOWI. Tej roznicy tez nie widzisz?

                                                    A widzisz różnicę między
                                                    "leczeniem pacjenta" a "byciem leczonym"?

                                                    To pierwsze - to jest działanie lekarza.
                                                    I niewywiązujący się ze swych obowiązków aptekarz utrudnia lekarzowi
                                                    pełnienie tej funkcji.

                                                    To drugie - to jest stan, w którym znajduje się pacjent wówczas gdy
                                                    lekarz go leczy.

                                                    Pacjent, gdy jeśli jest pod opieką lekarza, nie prowadzi sam swojego
                                                    leczenia.

                                                    Nierzetelny aptekarz utrudnia *leczenie pacjenta* lekarzowi.


                                                    > D_D: Farmaceuta nigdy nie mówi że "lekarz się myli"
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Skad ta pewnosc?

                                                    OK.
                                                    Sprecyzuję specjalnie dla Ciebie:

                                                    *Właściwie wykwalifikowany* farmaceuta nigdy nie mówi że "lekarz się
                                                    myli" w tym sensie że "lekarz postawił błędną diagnozę lub zalecił
                                                    niewłaściwe środki leczenia".


                                                    > D_D: W takiej sytuacji jaką najprawdopodobnie masz na myśli,
                                                    > farmaceuta mówi co innego.
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Moze i czesto-gesto mowi wlasnie to co napisalem
                                                    ubierajac
                                                    > to w inne slowa. Wychodzi na to samo.

                                                    Właśnie coś tak jak z Tobą: można Ci mówić różne rzeczy różnymi
                                                    słowami a Tobie i tak wychodzi na to samo ;))


                                                    > D_D: Teraz zagadka dla Ciebie: Co farmaceuta wtedy rzeczywiście
                                                    mówi?
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Najpierw odpowiedz na moja zagadke.

                                                    Zakładam że chodzi Ci o wykrycie przez farmaceutę możliwej
                                                    szkodliwej interakcji leków przepisanych na obecną receptę i na inne
                                                    recepty przepisane dla tego samego pacjenta przez innych lekarzy.

                                                    W tym przypadku farmaceuta nie mówi że "lekarz się myli" bo tak
                                                    powiedzieć *może ewentualnie mieć* prawo tylko w sytuacji gdy
                                                    szkodliwa interakcja jest znana dla leków przepisanych przez jednego
                                                    i tego samego lekarza.

                                                    I specjalnie piszę że *może ewentualnie mieć* prawo a nie że po
                                                    prostu: ma.
                                                    Ponieważ nawet przepisanie przez lekarza do równoczesnego stosowania
                                                    kilku leków dla których jest znana szkodliwa interakcja może nie być
                                                    lekarską pomyłką lecz świadomym i uzgodnionym z pacjentem podjęciem
                                                    wskazanego w leczeniu ryzyka.
                                                  • nelsonek Re: Lekarze i farmaceuci 12.04.08, 16:50
                                                    D_D: Znowu nie zrozumiałeś.

                                                    Nelsonek: Znowu krecisz. Tak jak z tym udawadnianiem niewinnosci.

                                                    D_D: Nie chodzi o to "czym sie rozni farmaceuta od lekarza?" tylko o
                                                    to "dlaczego obu tych funkcji: farmaceuty i lekarza, nie może pełnić
                                                    ta sama fizyczna osoba?"

                                                    Nelsonek: W tym czym piszesz zawiera sie to o czym ja mowie. Bo
                                                    gdyby niczym sie nie roznili to nie byloby potrzeby wprawdzenia
                                                    zastrzezenia o ktorym piszesz. Poniala?

                                                    D_D: Żadne "wreszcie". Pisałam tak już wcześniej w tym wątku i to
                                                    nie wyniku Twojej "korekcji".

                                                    Nelsonek: Juz raz pytalem, ale moze powtorze: To po co pisalas o
                                                    kompetencjach lekarza i farmaceuty w kontekscie odmowy zrealizowania
                                                    recepty?

                                                    D_D: A widzisz różnicę między "leczeniem pacjenta" a "byciem
                                                    leczonym"?

                                                    Nelsonek: W przeciwienstwie do Ciebie: tak

                                                    D_D: Sprecyzuję specjalnie dla Ciebie:

                                                    Nelsonek: Byle z sensem.

                                                    D_D: *Właściwie wykwalifikowany* farmaceuta nigdy nie mówi że
                                                    "lekarz się myli" w tym sensie że "lekarz postawił błędną diagnozę
                                                    lub zalecił niewłaściwe środki leczenia".

                                                    Nelsonek: Czy pomylka lekarza to tylko bledne diagnoza lub
                                                    niewlasciwe srodki leczenia?

                                                    D_D: Właśnie coś tak jak z Tobą: można Ci mówić różne rzeczy różnymi
                                                    słowami a Tobie i tak wychodzi na to samo

                                                    Nelsonek: Nie moja wina, ze mowisz w kolko to samo ubierajac to w
                                                    rozne slowa. Na tym polega gietkosc jezyka. Z czego pieknie
                                                    korzystasz. I jest to komplement.

                                                    D_D: Zakładam że chodzi Ci o wykrycie przez farmaceutę możliwej
                                                    szkodliwej interakcji leków przepisanych na obecną receptę i na inne
                                                    recepty przepisane dla tego samego pacjenta przez innych lekarzy.

                                                    Nelsonek: Akurat nie to mialem na mysli ale to tez jest jeden z tych
                                                    przypadkow w ktorym farmaceuta ma prawo albo zmienic polecenie
                                                    lekarza lub zawrocic pacjenta do niego.

                                                    D_D: W tym przypadku farmaceuta nie mówi że "lekarz się myli"

                                                    Nelsonek: W tym wypadku rzeczywiscie dobrze wykwalifikowany
                                                    farmaceuta nie moze tak powiedziec.

                                                    D_D: Ponieważ nawet przepisanie przez lekarza do równoczesnego
                                                    stosowania kilku leków dla których jest znana szkodliwa interakcja
                                                    może nie być lekarską pomyłką lecz świadomym i uzgodnionym z
                                                    pacjentem podjęciem wskazanego w leczeniu ryzyka.

                                                    Nelsonek: I taka informacja znajduje sie na recepcie. A gdy jej nie
                                                    ma?
                                                  • dritte_dame Re: Lekarze i farmaceuci 12.04.08, 17:07
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > D_D: Znowu nie zrozumiałeś.
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Znowu krecisz. Tak jak z tym udawadnianiem niewinnosci.
                                                    >
                                                    > D_D: Nie chodzi o to "czym sie rozni farmaceuta od lekarza?" tylko
                                                    o
                                                    > to "dlaczego obu tych funkcji: farmaceuty i lekarza, nie może
                                                    pełnić
                                                    > ta sama fizyczna osoba?"
                                                    >
                                                    > Nelsonek: W tym czym piszesz zawiera sie to o czym ja mowie. Bo
                                                    > gdyby niczym sie nie roznili to nie byloby potrzeby wprawdzenia
                                                    > zastrzezenia o ktorym piszesz. Poniala?

                                                    No, paniała szto Ty dziejstwit'elno nie znajesz! :))

                                                    A przyczyna jest krótka i prosta:

                                                    Etyka lekarska zabrania lekarzom sprzedarzy leków, które przepisują.
                                                  • nelsonek Re: Lekarze i farmaceuci 12.04.08, 17:09
                                                    I jakie to ma znaczenie dla naszej dyskusji?

                                                    Przyjmujesz pewne zalozenia, czesto bledne. Tym razem przyjelas
                                                    takie, ze nie znalem odpowiedzi na Twoje pytanie. Ale skoro musisz
                                                    sie dowartosciowac...
                                                  • dritte_dame Re: Lekarze i farmaceuci 12.04.08, 17:32
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > I jakie to ma znaczenie dla naszej dyskusji?

                                                    A takie, że gdyby tak nie było to problem, o którym dyskutujemy nie
                                                    miałby szansy powstać.
                                          • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 07:32
                                            Nessie-jp: Cały czas mówimy: A KTO TO MA OCENIAC, W JAKIM CELU KTOS BIERZE LEK? Ty? Farmaceuta? Ksiądz?

                                            Nelsonek: Nie. Caly czas mowimy o tym czy farmaceuta moze odmowic wydania leku a nie o tym czy ja mam cokolwiek oceniac.

                                            Nessie-jp: To ważne, że masz otwarty umysł i nadal chcesz się uczyć.

                                            Nelsonek: Uczyc sie Towich bzdetnych wywodow (bo niektore stwierdzenia nimi sa)? Nie przesadzaj.
                                            • nessie-jp Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 22:25
                                              > Nelsonek: Uczyc sie Towich bzdetnych wywodow (bo niektore stwierdzenia nimi sa)
                                              > ? Nie przesadzaj.

                                              Przykro mi, że uciekasz się do obraźliwych epitetów, gdy zabrakło ci rzeczowych
                                              argumentów. Uważałam cię za dyskutanta na wyższym poziomie. Jestem tobą przykro
                                              rozczarowana.
                                              • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 09:05
                                                Wolno Ci twierdezic, ze owulacja jest zagrozeniem zycia kobiety tak samo jak wolno Ci twierdzic, ze Ziemia jest plaska. Tyle, ze mie mozna rzeczowo odpowiedziec na cos takiego. Stad zdanie o braku rzeczowych argumentow jest z Ksiezyca wziete.
                                      • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 10.04.08, 23:08
                                        Nessie-jp: jak ocenisz, z punktu widzenia moralnego, prawnego i społecznego,
                                        aptekarza niesprzedającego w swojej aptece żadnych leków nasercowych i
                                        przeciwcukrzycowych (bo takie ma przekonania i nie chce tych leków sprzedawać?)

                                        Nelsonek: Powtarzam: porownanie jest nieadekwatne, ale juz mniejsza z tym. Moja
                                        ocena moralnosci tego aptekarza nie ma wplywu na poglad, ze farmaceuty nikt nie
                                        zmusi do handlowania Nitrogliceryna czy insulina. I bardzo dobrze.
                                        • nessie-jp Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 00:54
                                          > Nelsonek: Powtarzam: porownanie jest nieadekwatne, ale juz mniejsza z tym. Moja
                                          > ocena moralnosci tego aptekarza nie ma wplywu na poglad, ze farmaceuty nikt nie
                                          > zmusi do handlowania Nitrogliceryna czy insulina. I bardzo dobrze.

                                          Myślę, że się mylisz. A nawet, że nie masz racji. Ale ponieważ najwyraźniej mamy
                                          odmienne poglądy na tę kwestię i na kwestię monopolu i regulacji rynku, nie ma
                                          sensu dalej dyskutować.
                                          • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 01:14
                                            nessie-jp napisała:

                                            > poglad, ze farmaceuty nikt nie
                                            > > zmusi do handlowania Nitrogliceryna czy insulina.

                                            > Myślę, że się mylisz. A nawet, że nie masz racji.

                                            On MA rację.

                                            Farmaceuty nikt nie zmusi do sprzedawania czegokolwiek.
                                            W tym, środków dostępnych tylko na recepty.

                                            Ale można takiego farmaceutę prawnie zmusić aby przestał być
                                            aptekarzem.
                                            • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 07:38
                                              D_D: Ale można takiego farmaceutę prawnie zmusić aby przestał być aptekarzem.

                                              Nelsonek: Owszem, mozna. Tylko po co? Zjawisko o ktorym mowimy jest zjawiskiem na tyle marginalnym, ze nie ma sensu w tym kierunku zmieniac prawa.
                                              • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 22:50
                                                nelsonek napisał:

                                                > D_D: Ale można takiego farmaceutę prawnie zmusić aby przestał być
                                                aptekarzem.
                                                >
                                                > Nelsonek: Owszem, mozna. Tylko po co?

                                                "Pro memoriam" innym potencjalnym oszołomom? ;))


                                                > Zjawisko o ktorym mowimy jest zjawiskiem
                                                > na tyle marginalnym, ze nie ma sensu w tym kierunku zmieniac prawa.


                                                Tu zgoda.

                                                Tym bardziej nie ma to sensu, ponieważ już istniejące prawo jest tu
                                                wystarczające.
                                                Trzeba tylko z niego w razie ewentualnej porzeby zdecydowanie
                                                korzystać.
                                                • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 11.04.08, 22:57
                                                  dritte_dame napisała:

                                                  > nelsonek napisał:
                                                  >
                                                  > > D_D: Ale można takiego farmaceutę prawnie zmusić aby przestał
                                                  być
                                                  > aptekarzem.
                                                  > >
                                                  > > Nelsonek: Owszem, mozna. Tylko po co?
                                                  >
                                                  > "Pro memoriam" innym potencjalnym oszołomom? ;))

                                                  Acha.. no i po to żeby zwolnić miejsce pracy dla następcy który chce
                                                  i potrafi prawidłowo wykonywać swój zawód.
                                                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 09:13
                                                    D_D: "Pro memoriam" innym potencjalnym oszołomom?

                                                    Nelsonek: Zbyt blahy powod jak dla mnie.

                                                    D_D: po to żeby zwolnić miejsce pracy dla następcy który chce i potrafi prawidłowo wykonywać swój zawód.

                                                    Nelsonek: Na czym ma polegac "zwolnienie miejsca"? To istniejaca apteka przeszkadza w otwarciu innej? Serio?
                                                  • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 16:50
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > D_D: po to żeby zwolnić miejsce pracy dla następcy który chce i
                                                    potrafi prawidł
                                                    > owo wykonywać swój zawód.
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Na czym ma polegac "zwolnienie miejsca"? To istniejaca
                                                    apteka przeszk
                                                    > adza w otwarciu innej?

                                                    Otwarcie innej nie rozwiązuje problemu, którym jest: niewłaściwe
                                                    funkcjonowanie istniejącej już apteki.
                                                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 16:55
                                                    W malym miasteczku nie rozwiazuje problemu?
                                                    To po co do licha podawalas wydumany przyklad z kobiecina w malym
                                                    miasteczku, gdzie nie ma drugiej apteki?

                                                    I to jest przyklad niespojnosci Twoich wypowiedzi.
                                                  • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 17:09
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > W malym miasteczku nie rozwiazuje problemu?

                                                    Nie rozwiązuje problemu niewłaściwego funkcjonowania pierwszej
                                                    apteki ponieważ ona nadal będzie niewłaściwie funkcjonować.
                                                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 17:10
                                                    Ale tamta hipotetyczna kobieta nie bedzie juz miala problemu o
                                                    ktorym mowisz. Nie widze zatem potrzeby zamykania tej pierwszej.
                                                • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 09:36
                                                  Aha. Jeszcze jedno. Pewnie wiesz i nie potrzeba Ci podawac konkretnych paragrafow, ale w mysl obecnie obowiazujacego prawa, odmowa wydania leku nie jest podstawa do odebrania pozwolenia na prowadzenie apteki.

                                                  dritte_dame napisała:
                                                  > Tym bardziej nie ma to sensu, ponieważ już istniejące prawo jest tu
                                                  > wystarczające.
                                                  > Trzeba tylko z niego w razie ewentualnej porzeby zdecydowanie
                                                  > korzystać.
                                                  • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 16:57
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > w mysl obecnie obowiazujacego prawa, odmowa wydania leku nie jest
                                                    podst
                                                    > awa do odebrania pozwolenia na prowadzenie apteki.

                                                    Nie chodzi o "odmowę wydania leku" tylko o uporczywe niewywiązywanie
                                                    się ze swoich zawodowych obowiązków.

                                                    Uporczywa bezzasadna odmowa realizacji recepty jest uporczywym
                                                    niewywiązywaniem się obowiązków zawodowych przez aptekarza.

                                                    A czy jest to wystarczającą podstawą do odebrania prawa do
                                                    prowadzenia apteki - o tym ewentualnie zadecyduje sąd na podstawie
                                                    wszystkich znanych okoliczności sprawy.

                                                    Według mnie - w przypadku uporczywej recydywy, mimo wcześniejszych
                                                    korporacyjnych upomnień i administracyjnych kar - będzie to taka
                                                    podstawa.
                                                  • nelsonek Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 17:04
                                                    D_D: Nie chodzi o "odmowę wydania leku" tylko o uporczywe
                                                    niewywiązywanie się ze swoich zawodowych obowiązków.

                                                    Nelsonek: Aaa. To teraz chodzi o "uporczywe niewywiazywanie sie z
                                                    obowiazkow" a nie o "odmowe wydania leku"?

                                                    D_D: A czy jest to wystarczającą podstawą do odebrania prawa do
                                                    prowadzenia apteki - o tym ewentualnie zadecyduje sąd na podstawie
                                                    wszystkich znanych okoliczności sprawy.

                                                    Nelsonek: Jesli prawo polskie nie przewiduje kary odebrania
                                                    pozwolenia na prowadzenie apteki z czyn o ktory zostanie
                                                    hipotetyczny farmaceuta to zaden sad nie zabierze tego pozwolenia.

                                                    D_D: Według mnie

                                                    Nelsonek: A wedlug polskiego prawa? Wiem, ze tego nie luisz, ale
                                                    podaj konkretny artykul.
                                                  • dritte_dame Re: Zeby rozwiac watpliwosci 12.04.08, 17:30
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > D_D: Według mnie
                                                    >
                                                    > Nelsonek: A wedlug polskiego prawa?

                                                    Nie można powiedzieć jak zostanie zastosowane prawo dopóki prawa nie
                                                    zinterpretuje sąd w konkretnych okolicznościach sprawy.

                                                    To że prawo "nie przewiduje" wprost sankcji odebrania uprawnień, nie
                                                    znaczy że sąd w uzasadnionych przypadkach nie może tak orzec.

                                                    Nie mógłby tak orzec tylko wówczas gdyby prawo jednoznacznie
                                                    zabraniało odbierania uprawnień zawodowych za niewywiązywanie się z
                                                    zawodowych obowiązków z powodu niechęci ich wypełniania lub z powodu
                                                    zawodowej niekompetencji.
      • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 20:12
        Jakie mają apteki przywileje ?

        S.
        • xtrin Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 21:46
          snajper55 napisał:
          > Jakie mają apteki przywileje ?

          Monopol na sprzedaż pewnych substancji.
          • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:35
            xtrin napisała:

            > snajper55 napisał:
            > > Jakie mają apteki przywileje ?
            >
            > Monopol na sprzedaż pewnych substancji.

            Takich przywilejów to jak mrówków. Stacje benzynowe mają monopol na sprzedaż
            benzyny i ropy. Drukarnie mają monopol na drukowanie różnych rzeczy. A pisarze
            mają monopol na pisanie książek.

            S.
            • xtrin Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:59
              snajper55 napisał:
              > Takich przywilejów to jak mrówków. Stacje benzynowe mają monopol
              > na sprzedaż benzyny i ropy. Drukarnie mają monopol na drukowanie
              > różnych rzeczy. A pisarze mają monopol na pisanie książek.

              Tyle, że niektóre z tych monopoli są prawnie określone.
              Aby sprzedawać benzynę trzeba spełniać pewne warunki, choćby te związane z
              bezpieczeństwem przechowywania tych niebezpiecznych substancji.
              Apteki też muszą spełniać szereg warunków. Choćby te, że aby stać w aptece za
              ladą nie wystarczy umieć obsłużyć kasy fiskalnej, trzeba legitymować się
              odpowiednim wykształceniem. Warunków jest o wiele więcej.
              Porównywanie apteki do sklepu spożywczego, który musi spełniać jedynie wymagania
              sanitarne jest nieco dziwne.
          • truten.zenobi i gwarantowany poziom marży... 07.04.08, 22:52

            • Gość: . na niektore tylko leki IP: *.92b.tarnobrzeg.pilicka.pl 07.04.08, 23:08
            • nelsonek W ktorym miejscu 09.04.08, 09:21
              apteki maja jakies gwarancje dot. marzy?
              • truten.zenobi Re: W ktorym miejscu 09.04.08, 18:00
                tak i jeśli się nic nie zmieniło to to ta marża może siegać 40%.
                jak ktoś wcześniej słusznie zauważył nie jest ona na wszystko...

                oczywiście są też wymagania, leki nie moga być sprzedawane na 3 dni
                przed utratą ważności, muszą być odpowiednio przechowywane i
                transportowane, sprzedawcy muszą posiadać odpowiednie kwalifikacje...
                • nelsonek Re: W ktorym miejscu 09.04.08, 18:14
                  Truten.Zenobi: tak i jeśli się nic nie zmieniło to to ta marża może siegać 40%.

                  Nelsonek: W sklepie spozywczym marze moga siegac 85%, albo i wiecej ale do glowy nie przyszloby mi, zeby mowic ze sklepy spozywcze maja jakis gwarantowany poziom marzy.
                  • truten.zenobi Re: W ktorym miejscu 09.04.08, 22:52
                    > Nelsonek: W sklepie spozywczym marze moga siegac 85%, albo i wiecej ale do glow
                    > y nie przyszloby mi, zeby mowic ze sklepy spozywcze maja jakis gwarantowany poz
                    > iom marzy.

                    może nie wyraziłem się dość jasno
                    nie chodziło mi o to że mają marżę 40% i z tego wynika "gwarancja" ale o to że
                    mają gwarantowaną marzę i jeśli się nie mylę lub coś się nie zmieniło to ta
                    marża wynosi 40%
                    • nelsonek Re: W ktorym miejscu 10.04.08, 08:58
                      Mylisz sie. Nie maja gwarantowanej marzy na zadna grupe lekow. Jest
                      za to cos takiego jak cena urzedowa, czyli MAKSYMALNA cena za jaka
                      aptekarz moze dany lek sprzedac. Gdzie tu jakis przywilej?
    • nelsonek Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 21:03
      Juz sobie wyobrazilem takiego otumanionego farmaceute. I co dalej?
    • Gość: brum Powtórka z rozrywki IP: *.chello.pl 07.04.08, 21:34
      Widzę, że niektórzy z was tęsknią za powrotem starych, komuszych czasów, gdzie
      obowiązywało centralne zarządzanie każdą dziedzina życia publicznego, a handlem
      w szczególności. Opracowywane w szczegółach wytyczne obowiązywały w każdej
      jednostce handlu detalicznego. Podobne zasady dotyczyły także aptek, których
      było trzy na krzyż i wszystkie państwowe. Wprowadzanie obligatoryjnych list
      leków i specyfików w aptekach w roku 2008, w 19 lat po obaleniu komuny jest po
      prostu kuriozalne.
    • piwi77 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 21:51
      Lista leków powinna być obowiązkowa, ale środki antykoncepcyjne nie
      są lekami, życia ani zdrowia nie ratują, nie ma potrzeby aby był
      nakaz ich sprzedaży. Kto chce sie zaopatrzyć, ma dość czasu aby
      poszukac apteki, gdzie są dostępne.
      • nessie-jp Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:31
        piwi77 napisał:

        > Lista leków powinna być obowiązkowa, ale środki antykoncepcyjne nie
        > są lekami, życia ani zdrowia nie ratują,

        No żartujesz!

        Naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, że 95% środków antykoncepcyjnych dla kobiet
        to są leki hormonalne? Takie same leki, jakie stosuje się w chorobach, przy
        zaburzeniach hormonalnych, czy choćby w dermatologii?

        Oczywiście, że to są leki! I dlatego właśnie oburzające jest, że ktoś dla
        własnego widzimisię nie raczy sprzedać kobiecie leku potrzebnego do
        kontrolowania endometriozy, bo ją uzna za puszczalską dziwkę, która sobie
        antykoncepcję stosuje...

        Apteka nie musi sprzedawać kondomów, oczywiście. To nie leki. Ale to niech
        aptekarz będzie konsekwentny i nie sprzedaje także mydła, bo ktoś może sobie po
        masturbacji umyć ręce...
        • piwi77 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:46
          nessie-jp napisała:

          > Naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, że 95% środków
          > antykoncepcyjnych dla kobiet to są leki hormonalne? Takie same
          > leki, jakie stosuje się w chorobach, przy zaburzeniach
          > hormonalnych, czy choćby w dermatologii?

          Tak wiem o tym, przyznam sie, ze myślałem o gumce, no chłop jestem,
          zgadzam się, że w moim poście, byc może, zbyt uprosciłem tę sprawę.
      • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 22:41
        w mieście tak ale wna wsiach i małych miasteczkach gdzie w promieniu
        kilkunastu km jest jedna apteka?

        oczywiście nie jest to lek... ale myslę że jeśli by z jakiś wzgledów
        religijnych aptekarze, sklepy chemiczne czy perfumerie nie czciały
        sprzedawać mydła, pasty do zębów itp to myślę że powinny one zostać
        zmuszone poprzez wprowadzenie i restrykcyjne egzekwowanie odnosnego
        prawa...

        nie jestem zwolenikiem ręcznego sterowania a wiec konieczność
        wprowadzenia takich przepisów jest ostatecznością.
        jest gestem rozpaczy który świadczy ze poziom fanatyzmu w
        społeczeństwie przekroczył wszelkie granice...
        • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 23:17
          truten.zenobi napisał:

          > oczywiście nie jest to lek... ale myslę że jeśli by z jakiś wzgledów
          > religijnych aptekarze, sklepy chemiczne czy perfumerie nie czciały
          > sprzedawać mydła, pasty do zębów itp to myślę że powinny one zostać
          > zmuszone poprzez wprowadzenie i restrykcyjne egzekwowanie odnosnego
          > prawa...

          Nie powinno się ich zmuszać. Takie sprawy załatwia sam rynek. Jeśli są
          potencjalni klienci, to sprzedający też się znajdzie.

          > nie jestem zwolenikiem ręcznego sterowania a wiec konieczność
          > wprowadzenia takich przepisów jest ostatecznością.

          Nie istnieje taka konieczność. Pamiętam taka aferę za komuny, gdy oskarżono o
          spekulację jakiegoś staruszka, który rano PKSem przywoził siatę świeżych bułek
          dla całej swojej wioski, bo u nich pieczywo zawsze było po południu i do tego
          czerstwe.

          S.
          • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 07.04.08, 23:28
            snajper55 napisał:

            > Takie sprawy załatwia sam rynek. Jeśli są
            > potencjalni klienci, to sprzedający też się znajdzie.

            Tiaaa... "sam rynek".
            Jeszcze trochę i to będzie taki rynek jak na kokainę i exstasy.
            (Potencjalni klienci są, to i sprzedający też się znajdują..)

            A o regulacjach antymonopolowych słyszał coś?
            • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 00:34
              dritte_dame napisała:

              > Tiaaa... "sam rynek".
              > Jeszcze trochę i to będzie taki rynek jak na kokainę i exstasy.
              > (Potencjalni klienci są, to i sprzedający też się znajdują..)

              Jest "drobna" różnica. sprzedaż kokainy i extasy jest nielegalna, sprzedaż
              prezerwatyw - nie.

              > A o regulacjach antymonopolowych słyszał coś?

              A to a propos czego ?

              S.
              • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 01:37
                snajper55 napisał:

                > sprzedaż kokainy i extasy jest nielegalna, sprzedaż
                > prezerwatyw - nie.

                Jak tak dalej pójdzie to będzie to: "jeszcze nie".
                • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 02:26
                  dritte_dame napisała:

                  > snajper55 napisał:
                  >
                  > > sprzedaż kokainy i extasy jest nielegalna, sprzedaż
                  > > prezerwatyw - nie.
                  >
                  > Jak tak dalej pójdzie to będzie to: "jeszcze nie".

                  Ale mówimy o stanie obecnym. Kiedyś to może koka będzie "już".

                  S.
          • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 20:26
            > Nie powinno się ich zmuszać. Takie sprawy załatwia sam rynek.
            Jeśli są
            > potencjalni klienci, to sprzedający też się znajdzie.

            w normalnej społeczności pewnie tak, ale jeśli jest opanowana i
            sterroryzowana przez jakąś grupę fanatyków religijnych to ludzie
            normalni pewnie bedą woleli dać sobie spokój i nie szarpać się o
            parę groszy.

            czyli z prawnego puktu widzenia jeśli sklepikarz ma dowolność to
            nikt nie jest zainteresowany podjęciem z nimi walki, a i policji
            będize ciężko cokolwiek udowodnić. gdy jest nakaz plicja będie miała
            obowiązek wyjaśnić przyczyny braku...

            jesli fanatycy religijni i dewoty walczą z pornograafią czy
            alkoholem to jest to mały problem ale jeśli z możliwościa sprzedaży
            farmaceutyków, to jest to bardzo niepokojące...

            w pełni rozumiem Twój punkt widzenia i w zasadzie się z nim zgadzam
            ale nie możne być też tak że zasady wolnego rynku są łamane przez
            terroryzm religijny. jest to napewno o wiele bardziej złe niż
            gospodarka nakazowa.
            • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 22:19
              truten.zenobi napisał:

              > ale nie możne być też tak że zasady wolnego rynku są łamane przez
              > terroryzm religijny.

              Przekonania sklepikarza i niesprzedawanie czegoś nie jest łamaniem wolnego
              rynku. Wony rynek polega właśnie na tym, że każdy może sprzedawać lub NIE
              SPRZEDAWAĆ. Akurat rynek środków antykoncepcyjnych sprzedawanych bez recepty nie
              jest w żaden sposób ograniczany.

              Co innego, gdyby moherowe patrole napadały na sprzedających takie środki. To by
              było ograniczanie wolnego rynku i łamanie prawa.

              Nikogo do niczego nie powinno się zmuszać. Ani do sprzedawania, ani do
              niesprzedawania.

              S.
              • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 08.04.08, 22:38
                nie musza napadać (a przynajmniej bezposrednio) wystarczy że
                wywierają naciski...
                w duzym mieście to nie problem ale w na prowincji apteki mają
                swoisty monopol - nie ma konkurencji...

                Wony rynek polega właśnie na tym, że każdy może sprzedawać lub NIE
                > SPRZEDAWAĆ
                ale o tym co kto sprzedaje decydują względy ekonomiczne omawiany
                przypadek polega na tym że o tym co się znajduje bądź nie w sklepie
                decydują względy poza ekonomiczne a wiec o wolnym rynku nie ma mowy!

                > Nikogo do niczego nie powinno się zmuszać. Ani do sprzedawania,
                ani do
                > niesprzedawania.
                OK ale to oczym piszemy to reakcja a nie niezależny pomysł...

                poza tym apteka pełni szczególna funkcję a wiec z założenia nie w
                pełni podlega prawom wolnego rynku, z jednej strony ma zapewniony
                swoisty monopol, gwarantowaną wysokość marż, a z drugiej jest
                elementem systemu słuzby zdrowia ze wszystkimi tego konsekwencjami..
                • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 09.04.08, 01:27
                  truten.zenobi napisał:

                  > nie musza napadać (a przynajmniej bezposrednio) wystarczy że
                  > wywierają naciski...
                  > w duzym mieście to nie problem ale w na prowincji apteki mają
                  > swoisty monopol - nie ma konkurencji...

                  Na rzeczy sprzedawane bez recepty apteki nie mają żadnego monopolu. Każdy może
                  robić im konkurencję sprzedając plastry, Apap czy prezerwatywy.

                  > ale o tym co kto sprzedaje decydują względy ekonomiczne omawiany
                  > przypadek polega na tym że o tym co się znajduje bądź nie w sklepie
                  > decydują względy poza ekonomiczne a wiec o wolnym rynku nie ma mowy!

                  Nie muszą decydować względy ekonomiczne. Może decydować także widzimisię
                  sprzedającego. Jego prawo. Nie lubi zapachu chleba, to go w swoim sklepie
                  sprzedawać nie będzie. MA PRAWO.

                  > OK ale to o czym piszemy to reakcja a nie niezależny pomysł...

                  Nie rozumiem tego zdania. :)

                  > poza tym apteka pełni szczególna funkcję a wiec z założenia nie w
                  > pełni podlega prawom wolnego rynku, z jednej strony ma zapewniony
                  > swoisty monopol, gwarantowaną wysokość marż, a z drugiej jest
                  > elementem systemu słuzby zdrowia ze wszystkimi tego konsekwencjami..

                  Ale środki antykoncepcyjne sprzedawane bez recepty nijak z apteką związane nie
                  są. To tak, jakby mieć pretensje do apteki, że dezodorantów nie chce sprzedawać.

                  S.
                  • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 09.04.08, 17:54
                    > Na rzeczy sprzedawane bez recepty apteki nie mają żadnego
                    monopolu. Każdy może
                    > robić im konkurencję sprzedając plastry, Apap czy prezerwatywy.
                    no tak nie do końca, nie wszystkie rodzaje leków przeciwbólowych,
                    nie wszystkie środki antykoncepcyjne, ba nawet nie wszystkie rodzaje
                    plastrów moga być dostepne w kioskach ( i to zróżnych wzgledów)

                    > Nie muszą decydować względy ekonomiczne. Może decydować także
                    widzimisię
                    > sprzedającego. Jego prawo. Nie lubi zapachu chleba, to go w swoim
                    sklepie
                    > sprzedawać nie będzie. MA PRAWO.
                    "odwacasz kota ogonem..."

                    > > OK ale to o czym piszemy to reakcja a nie niezależny pomysł...
                    >
                    > Nie rozumiem tego zdania. :)
                    chyba zdajesz sbię sprawę z tego że w naszym kraju zwłasza w małych
                    miejscowościach gdzie silne są wpływy radia bez twarzy, grupy dewot
                    starają się wywierać presję społeczną czy wręcz starają się
                    zastraszyć sprzedawców by przestali sprzedawać środki
                    antykoncepcyjne, prasę erotyczną (a nawet zwykłe gazety np GW) itp.

                    ja ze swojej stony oczekuję od państwa zapewnienia dostępu do
                    informacji, potrzebnych mi farmaceutyków, itd.

                    w normalnym kraju by mi to zapewnić wystarczy wolny rynek, ale jeśli
                    jest on ograniczony to oczekuję od państwa by w inny sposób mi to
                    zapewniło.
                    nie wiem czy "gospodarka nakazowa" jest najlepszym rozwiązaniem
                    ale...
                    ....
                    i w tym sensie jest takie pomysły jak autora wątku są reakcją na
                    zaistniałą sytuację a nie niezaleznym pomysłem na usprawnienie
                    obrotu gospodarczego...

                    > Ale środki antykoncepcyjne sprzedawane bez recepty nijak z apteką
                    związane nie
                    > są. To tak, jakby mieć pretensje do apteki, że dezodorantów nie
                    chce sprzedawać

                    ale już można mieć pretensje jeśli nie będzie w niej pasty do zębów,
                    renkawiczek gumowych, plastrów, itp....

                    punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i może stąd nasze odmienne
                    traktowanie antykoncepcji.
    • Gość: DSD Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji IP: 144.92.199.* 09.04.08, 01:33
      Juz to chyba kiedys pisalem - znajoma Amerykanka chciala kupic jakis
      specjalny Wielkanocny wypiek w sklepiku we wsi na Zachodzie Polski
      (zadny podlaski ciemnogrod). Obecny ksiadz powiedzial sprzedawcy ze
      nie moze jej tego sprzedac bo to nie jest katoliczka. Sprzedawca tak
      sie przejal ze w ogole przestal jej sprzedawac chleb! Jedyny sklep w
      poblizu...
      • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 09.04.08, 01:56
        Gość portalu: DSD napisał(a):

        > Juz to chyba kiedys pisalem - znajoma Amerykanka chciala kupic jakis
        > specjalny Wielkanocny wypiek w sklepiku we wsi na Zachodzie Polski
        > (zadny podlaski ciemnogrod). Obecny ksiadz powiedzial sprzedawcy ze
        > nie moze jej tego sprzedac bo to nie jest katoliczka. Sprzedawca tak
        > sie przejal ze w ogole przestal jej sprzedawac chleb! Jedyny sklep w
        > poblizu...

        Zaraz niektórzy będą chcieli wprowadzić obowiązek sprzedaży chleba. :(

        S.
        • Gość: DSD Stary konflikt IP: 144.92.199.* 09.04.08, 03:17
          Wolnosc osobista konczy sie tam gdzie zaczyna sie wolnosc drugiego
          czlowieka. Praktycznie kazdy sie z tym zgadza, ale kazdy gdzie
          indziej stawia te granice. W efekcie to piekne zdanie nie dziwi i w
          ustach libertarianina, i komunisty.

      • nelsonek Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 09.04.08, 09:24
        Wiesz... Istnieje roznica pomiedzy odmowa sprzedazy towaru niektorym
        osobom, ktory jest w danym punkcie sprzedazy dostepny, a
        niehandlowaniem jakas tam grupa artykulow.
        • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 09.04.08, 13:14
          nelsonek napisał:

          > Wiesz... Istnieje roznica pomiedzy odmowa sprzedazy towaru niektorym
          > osobom, ktory jest w danym punkcie sprzedazy dostepny, a
          > niehandlowaniem jakas tam grupa artykulow.

          To pierwsze nazywa się chyba dyskryminacją i jest z czymś tam sprzeczne. ;)

          S.
    • swiatowidz Re: Ustawa @@## 09.04.08, 01:56
      @@##
      nie ma co gdybać
      każdy specyfik który można wydać tylko na receptę powinien być w
      zasobach apteki
      z tego co wiem apteki mają obowiązek posiadać pewien zapas leków
      ratujących życie- i tych nie może zabraknąć
      hormonalne środki antykoncepcyjne powinny się bezwarunkowo znaleźć
      na półkach każdej bez wyjątku aptece
      a sprawę prezerwatyw pozostawiłbym w gestii właścicieli przybytków
      ostatecznie można je potraktować jak pastę do zębów lub sok z malin

      przedstawiciele kleru zaopatrują się w prezerwatywy na stacjach
      orlenu
      sam widziałem takiego co pytał czy są za to punkty w programie
      lojalnościowym VITAY
      • nelsonek Re: Ustawa @@## 09.04.08, 09:27
        Hmmm. Jakiez to leki apteka ma OBOWIAZEK miec w swoim magazynie?
        "Leki ratujace zycie" to zbyt ogolne pojecie.
        • snajper55 Re: Ustawa @@## 09.04.08, 13:16
          nelsonek napisał:

          > Hmmm. Jakiez to leki apteka ma OBOWIAZEK miec w swoim magazynie?
          > "Leki ratujace zycie" to zbyt ogolne pojecie.

          Spirytus. Dla klientów "Jak się nie napije, to padnę". ;)))

          S.
    • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 09.04.08, 23:10
      Jako liberal muszę powiedzieć, ze aptekarz, jako prywatny
      przedsiębiorca ma prawo sprzedawać w swojej aptece i nie sprzedawać
      co mu się podoba, byle to było dopuszczone do obrotu ...
      Naturalnie, ze o ile w ajkiś miejscowosci jest przykladowo jedna
      apteka, to istotnie moze to być spory klopot dla ludzi, kiedy nie
      prowadzi ona sprzedaży środkow anty, badź co bądź legalnych przecież
      nawet u nas :)

      Myslę jednak, ze powinno się aptekarzowi pozwolić na to, pod
      warunkiem, ze umiesci czytelny i jednioznaczny komunikat o tym, żeby
      ludzie na darmo nie łazili do jego apteki, skoro nie mają po co ..

      Znacznie gorsza sprawa jest z lekarzami ginekologami. Naturalnie,
      jesli ktos prowadzi prywatny gabinet - ok niech nie wypisuje środków
      anty, postinoru i nie załada spirali, bo takie ma przekonania, byle
      w widocznym miejscu umieścil o tym komunikat, podobnie w reklamach
      swego gabinetu. Kiedyś moja kumpela poszął do "obcegho" gina, bo jej
      lekarka wyjechala na urlop, zaplaciła słono za prywatną wizytę, a
      chciała tylko recepte na pastylki, które brała, po czym diowiedziala
      się, ze nie dostanie recepty i wysłuchała polowy wykladu o NPR:) z
      reszty wykładu zrezygnowała i wyszła ...
      To wszakże jeszcze nic, bo znajoma na podobnego lekarza z zasadami
      natkneła się w przychodni świadczacej usługi dla NFZ. Gosc odmowl
      wypisania postinoru ...
      To już skandal, bo ten lejkarz nie był swoim gabinecie tylko w
      przychodni i o ile nie ma przeciwskazań dla zdtrowia powinien albo
      wypisać co pacjentka chce, albo zwolnic się z tej pracy i otworzyć
      prywatny gabinet.
      • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 09.04.08, 23:27
        > Jako liberal muszę powiedzieć, ze aptekarz, jako prywatny
        > przedsiębiorca ma prawo sprzedawać w swojej aptece i nie sprzedawać
        > co mu się podoba, byle to było dopuszczone do obrotu ...
        > Naturalnie, ze o ile w ajkiś miejscowosci jest przykladowo jedna
        > apteka, to istotnie moze to być spory klopot dla ludzi, kiedy nie
        > prowadzi ona sprzedaży środkow anty, badź co bądź legalnych przecież
        > nawet u nas :)

        tyle by sprzedawać znaczną część farmaceutyków trzeba mieć uprawnienia... czyli
        nie jest to wolny rynek, nie każdy może otworzyć sklep konkurencyjny,

        i mówiąc szczerze jeśli by o braku jakiegoś towaru w ofercie decydowały względy
        ekonomiczne, pragmatyczne, nawet widzi mi się... ale tu chodzi o względy
        religijne i naciski poza prawne!
        • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 13:19
          > i mówiąc szczerze jeśli by o braku jakiegoś towaru w ofercie
          decydowały względy
          > ekonomiczne, pragmatyczne, nawet widzi mi się... ale tu chodzi o
          względy
          > religijne

          Ajajaj !... I to Cię najbardziej uwiera ?... :)
          • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 20:25
            > Ajajaj !... I to Cię najbardziej uwiera ?... :)

            tak bo zwykłych głupców sie nie boje ale fanatyków tak!
            • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 21:24
              truten.zenobi napisał:
              >
              > tak bo zwykłych głupców sie nie boje ale fanatyków tak!

              Wierność własnym przekonaniom to fanatyzm ?...
              Raczej bzdurna definicja...
              • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 22:58
                a kto tutaj mówi o wierności przekonaniom???


                oto parę przykładów wierności przekonań

                lustracja jest super... dopóki nie dotyczy KK
                pedały to zwyrodnialcy których trzeba eliminować ze społeczeństwa lub leczyć...
                ale księdza tknąć nie wolno
                życie najwyższą wartością... szkoda że tylko przed urodzeniem...
        • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 14:17
          truten.zenobi napisał:

          > >> tyle by sprzedawać znaczną część farmaceutyków trzeba mieć
          uprawnienia... czyli
          > nie jest to wolny rynek, nie każdy może otworzyć sklep
          konkurencyjny,
          >
          > i mówiąc szczerze jeśli by o braku jakiegoś towaru w ofercie
          decydowały względy
          > ekonomiczne, pragmatyczne, nawet widzi mi się... ale tu chodzi o
          względy
          > religijne i naciski poza prawne!

          Zgadzam się z Tobą niemniej jestem zdania, ze każdy ma prawo
          prowadząc prywatna działalnosc gospodarczą ogranoczać asortyment
          sprzedawanych rzezcy wg swego widzimisia ...

          Jeśli wiec jako sprzedawca osocow zrezygnuję ze sprzedaży bananoa,
          bo mi się kolarzą seksualnie, a jestem "kosciołowa" to moja
          sprawa ...

          Liberalizm nie mzoe być jednostronny- nie mogę chcięc wolnnosci
          tylko w obszarze własnych pogladow - jesli jestem za taka wolnoscią
          to takze dla tych, którzy maja odmienne zdanie...

          Inaczej naturalnie rzecz się ma w opisanym pzreze mnei
          przypadku "państwowych" to znaczy NFZ-towskich przychodni
          • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 11:41
            już komuś odpowiadałem ale powtórzę
            rynek farmaceutyków nie jest przykładem wolnego rynku a apteka nie jest zwykłym
            sklepem
            tak wiec co do zasady tez uważam że nikt nie powinien do niczego zmuszać graczy
            na rynku ale w tym konkretnym przypadku jest trochę inaczej..

            każdy ma prawo
            > prowadząc prywatna działalnosc gospodarczą ogranoczać asortyment
            > sprzedawanych rzezcy wg swego widzimisia ...

            I OK, tyle że jeśli ktoś chce prowadzić krucjatę to niech nie prowadzi apteki a
            sklep dewocjonaliami.

            to tak jakby jakiś fanatyczny ekolog założył stację benzynową i nie sprzedawał
            benzyny. w zasadzie ma do tego prawo i w dużym mieście bym się tym nie
            przejmował... ale jeśli było by to gdzieś na trasie (następna stacja za 200km)
            to myślę że każdy kto by tam zajechał zatankować by się nieco wku..ł. myślę też
            że ponieważ wisi szyld stacja benzynowa, jest zaznaczona na mapie itp. to
            mógłbym się domagać od jej właściciela jakiejś rekompensaty za poniesione koszty...
            jak sądzisz?
            • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 12:31
              truten.zenobi napisał:

              >
              > I OK, tyle że jeśli ktoś chce prowadzić krucjatę to niech nie
              prowadzi apteki a
              > sklep dewocjonaliami.

              Nie mogę sie zgodzić.. Liczba aptek w miejscowosci nie jest
              określana ustawą, wiec nawet w malej mieścinie mzoe ich być np. 20.
              Jeśli niektóre nie bedą prowadzily spzredażytowaru poszukiwanego
              przez gawiedź :) to padna...

              >
              > to tak jakby jakiś fanatyczny ekolog założył stację benzynową i
              nie sprzedawał
              > benzyny. w zasadzie ma do tego prawo i w dużym mieście bym się tym
              nie
              > przejmował... ale jeśli było by to gdzieś na trasie (następna
              stacja za 200km)
              > to myślę że każdy kto by tam zajechał zatankować by się nieco
              wku..ł.

              A ja mysle, ze szybko po drugiej stronie albo 0,5 km dalej
              powstalaby stachja paliw z paliwem do kupeinia i w...ni tam by
              tankowali - rynek :)


              myślę też
              > że ponieważ wisi szyld stacja benzynowa, jest zaznaczona na mapie
              itp. to
              > mógłbym się domagać od jej właściciela jakiejś rekompensaty za
              poniesione koszt
              > y...
              > jak sądzisz?

              Gdybyś udowdnil, ześ zboczył z trasy, zeby tam jechac to mzoe ...
              >
              • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 13:04
                nie jest
                > określana ustawą,
                liczba nie, ale kto może prowadzić tak.
                to nie jest stragan z pietruchą i podlega bardzo wielu regulacjom prawnym

                > A ja mysle, ze szybko po drugiej stronie albo 0,5 km dalej
                > powstalaby stachja paliw z paliwem do kupeinia i w...ni tam by
                > tankowali - rynek :)
                np na autostradzie?

                > Gdybyś udowdnil, ześ zboczył z trasy, zeby tam jechac to mzoe .
                myślę że wystarczyło by samo wykazanie kosztów i to że zostałem wprowadzony w błąd.
                • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 22:12
                  truten.zenobi napisał:

                  > nie jest
                  > > określana ustawą,
                  > liczba nie, ale kto może prowadzić tak.
                  > to nie jest stragan z pietruchą i podlega bardzo wielu regulacjom
                  prawnym

                  ale nie ma przepisu ktory np. nakazuje mieć w asortymencie dane
                  specyfiki - nie wszytskie apteki prowadza sprzedaż ziół np.
                  Małe apteki w niewielkich miejscowosciach czesto nie mają na
                  składzie mniej popularnych leków - po prostu nie ma na nie zbytu ..

                  > np na autostradzie?
                  PRZY autostradzie :)
                  >

                  > myślę że wystarczyło by samo wykazanie kosztów i to że zostałem
                  wprowadzony w b
                  > łąd.
                  koszt ze tak powiem :) zboczenia z jezdni 100 metrów jest razcej
                  żaden
                  • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 22:22
                    kora3 napisała:

                    > ale nie ma przepisu ktory np. nakazuje mieć w asortymencie dane
                    > specyfiki

                    Jest przepis nakazujący realizację wystawionych przez lekarzy recept.

                    Wszystko jedno jakim sposobem - czy przez zdjęcie specyfiku z półki
                    (bo akurat jest w asortymencie) czy przez sprowadzenie pocztą nawet
                    bezpośrednio od producenta.
                    • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 22:30
                      dritte_dame napisała:

                      > kora3 napisała:
                      >
                      > > ale nie ma przepisu ktory np. nakazuje mieć w asortymencie dane
                      > > specyfiki
                      >
                      > Jest przepis nakazujący realizację wystawionych przez lekarzy
                      recept.
                      >
                      > Wszystko jedno jakim sposobem - czy przez zdjęcie specyfiku z
                      półki
                      > (bo akurat jest w asortymencie) czy przez sprowadzenie pocztą
                      nawet
                      > bezpośrednio od producenta.
                      >
                      owszem, ale na ogół klient rezygnuje i jesli mialby długo czeakać,
                      alek nie ejst jakiś bardzo unikatowy idzie do innej apteki ...
                      • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 22:36
                        kora3 napisała:

                        > owszem, ale na ogół klient rezygnuje i jesli mialby długo czeakać,
                        > alek nie ejst jakiś bardzo unikatowy idzie do innej apteki ...

                        Jeśli klient sam tak wybierze to jego sprawa.

                        Ale tu dyskutujemy o potencjalnej sytuacji odmowy realizacji recepty
                        w okolicznościach sprawiających że skorzystanie przez pacjentke z
                        innej apteki wiąże się z dodatkowym kosztem i/lub z nadmierną
                        uciążliwością.
                        • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 22:59
                          dritte_dame napisała:

                          > kora3 napisała:
                          >
                          > > owszem, ale na ogół klient rezygnuje i jesli mialby długo
                          czeakać,
                          > > alek nie ejst jakiś bardzo unikatowy idzie do innej apteki ...
                          >
                          > Jeśli klient sam tak wybierze to jego sprawa.
                          >
                          > Ale tu dyskutujemy o potencjalnej sytuacji odmowy realizacji
                          recepty
                          > w okolicznościach sprawiających że skorzystanie przez pacjentke z
                          > innej apteki wiąże się z dodatkowym kosztem i/lub z nadmierną
                          > uciążliwością.
                          >
                          no tak ... tylko tak na zdrowy rozsądek - jesli jakiś aptekarz ze
                          wzgledów swaitopogladowych nie bedzie sprowadzał do swej apteki
                          srodków anty to pokaz mi kobietę, która dla zasady, potrezbujac
                          pilnie wykuoić pigulki, albo nabyć postinor, bedzie zmuszała tegoż
                          do sprowazdenia tychze srodków, zamiast iśc do innej apteki?
                          • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 23:04
                            kora3 napisała:

                            > no tak ... tylko tak na zdrowy rozsądek - jesli jakiś aptekarz ze
                            > wzgledów swaitopogladowych nie bedzie sprowadzał do swej apteki
                            > srodków anty to pokaz mi kobietę, która dla zasady, potrezbujac
                            > pilnie wykuoić pigulki, albo nabyć postinor, bedzie zmuszała tegoż
                            > do sprowazdenia tychze srodków, zamiast iśc do innej apteki?


                            "Różnica między teorią a praktyką
                            jest w praktyce większa niż w teorii."

                            Ale w tym przypadku to tym gorzej dla naszej praktyki.
                            • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 23:08
                              dritte_dame napisała:

                              > kora3 napisała:
                              >
                              > > no tak ... tylko tak na zdrowy rozsądek - jesli jakiś aptekarz
                              ze
                              > > wzgledów swaitopogladowych nie bedzie sprowadzał do swej apteki
                              > > srodków anty to pokaz mi kobietę, która dla zasady, potrezbujac
                              > > pilnie wykuoić pigulki, albo nabyć postinor, bedzie zmuszała
                              tegoż
                              > > do sprowazdenia tychze srodków, zamiast iśc do innej apteki?
                              >
                              >
                              > "Różnica między teorią a praktyką
                              > jest w praktyce większa niż w teorii."
                              >
                              > Ale w tym przypadku to tym gorzej dla naszej praktyki.
                              >
                              >no tak, swoja drogą to ,kolejny bubelm prawny, który latwo obejśc
                              ten nakaz realizacji frecept :)
                              >
                              • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 23:45
                                kora3 napisała:

                                > >no tak, swoja drogą to ,kolejny bubelm prawny, który latwo obejśc
                                > ten nakaz realizacji frecept :)

                                To nie jest bubel.
                                Ten nakaz jest nie do obejścia gdy pacjent korzysta ze swoich praw.

                                To nie jest wina prawa że się ludziom czasem korzystać z niego nie
                                chce i wolą pobłażać przestępcom bo korzystanie z prawa bywa
                                fatygujące.

                                Można w nagłej potrzebie pójść zrealizować receptę w innej aptece a
                                później oskarżyć tego aptekarza, który wcześniej realizacji recepty
                                bezpodstawnie odmówił.
                                • kora3 e no daj spokój ... 11.04.08, 23:57
                                  dritte_dame napisała:
                                  :)
                                  >
                                  > To nie jest bubel.
                                  > Ten nakaz jest nie do obejścia gdy pacjent korzysta ze swoich praw.

                                  wiesz, wielokroć byłam w aptekacj swiadkiem sytuacji, kiedy
                                  farmaceuta informował, ze nie ma jakiegoś leku chcacego wykupić
                                  receptę. akurat, nie dotyczylo to, o ile pamietam środków anty,
                                  tylko np. antybiotyku. Nawiasem mowiac sa w ogóle leki wydawane
                                  tylko na recepte naturalnie, ale rzadko kupowane, wiec apteka
                                  deklaruje mna ogół że jes sprowadzi...ale w przypadku banalnycch,
                                  acz potrzebnych na cito lekarstw - pokaż mi jednego czlowieka przyz
                                  drowych zmysłach, który np. bedac diabetykiem a w tym momencie nie
                                  mogac nabyć insuliny bezdie uparcie "korzystal ze swoich praw" i
                                  czekał nawet dzień, nie mogąc przyjac leku, co grozi spiączką
                                  cukrzycową....albo takiego, który ma wykupic antybiotyk dla chorego
                                  na ostra anguine bliskiego, albo przewlekle chorego, który
                                  perzyjmuje jkakis lek stale , a w końcu dziwczyne, która ma zażyć
                                  postinor, czy rozpoczać kolejne opakowanie pastyl - nio nie wierzę,
                                  ze ktoś zaryzykuje zdrowiiem, zyciem , niechcianą ciażą, zeby
                                  udowadniać ...

                                  >
                                  > To nie jest wina prawa że się ludziom czasem korzystać z niego nie
                                  > chce i wolą pobłażać przestępcom bo korzystanie z prawa bywa
                                  > fatygujące.

                                  nie tyle nie chce , co jak w przykladach wyzej - nie mogą czekać!
                                  zreszta, jak wspomniałam, aptekarze nie mający danego leku na
                                  skladzie nie musza zaraz być przestępcami :) , czy działac z pobudek
                                  swiatopogladowych - bo jakiż toswiatopopglad zabrania komuś
                                  sprzedaży insuuliny, leków obniżających cisnienie, psychotropów, czy
                                  antybiotyków? Raczej żaden , nie? Leku nie ma i tyle, pacjent nie
                                  mzoe czekać dla szsady udowodnienia aptekarzowi, ze ma prawo nabyc
                                  to w tej aptece...

                                  > Można w nagłej potrzebie pójść zrealizować receptę w innej aptece
                                  a
                                  > później oskarżyć tego aptekarza, który wcześniej realizacji
                                  recepty
                                  > bezpodstawnie odmówił.

                                  Nie bezpodstawnie słuchaj - w przypadku środków anty moze
                                  faktyvcznie celowo nie zamówić z zasady, ale w przypadku leku pilnej
                                  potrzeby - nie odmówil, tylko NIE MA go, a znając sie "trochę" na
                                  lekach wie, ze pacjent nie mzoe czekać, wiec radzi wykupić
                                  gdzieindziej - to chyba oczywiste ..
                                  • dritte_dame Daję spokój :) 12.04.08, 00:20
                                    kora3 napisała:

                                    > ale w przypadku leku pilnej
                                    > potrzeby - nie odmówil, tylko NIE MA go, a znając sie "trochę" na
                                    > lekach wie, ze pacjent nie mzoe czekać, wiec radzi wykupić
                                    > gdzieindziej - to chyba oczywiste ..

                                    To też nie o taką sytuacj mi chodzi tylko gdy odmawia "dla zasady" i
                                    dla tej samej zasady nie informuje gdzie specyfik jest łatwo
                                    dostępny ani nie proponuje pomocy w szybkim sprowadzeniu gdy nie
                                    jest nigdzie w pobliżu łatwo dostępny.

                                    No.. daję spokój, i zjeżdżam do domu :))
                                    Dobrej nocy życzę! ;)
                                    • kora3 Re: Daję spokój :) 12.04.08, 00:28
                                      dritte_dame napisała:

                                      >> To też nie o taką sytuacj mi chodzi tylko gdy odmawia "dla
                                      zasady"

                                      wiem ale technicznie pacjent ma srednie szanse udowodnic taką
                                      sytuację ...i bez szkody dla siebie nie ma szans wyegzekować tego
                                      prawa - mnie o to chodzi ..

                                      i> No.. daję spokój, i zjeżdżam do domu :))
                                      > Dobrej nocy życzę! ;)
                                      wzajemnie :)
                  • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 22:42
                    > ale nie ma przepisu ktory np. nakazuje mieć w asortymencie dane
                    > specyfiki
                    wiesz to czy Ci się tylko wydaje? myślę jednak że są przepisy regulujące co
                    powinno być zawsze w aptece (a może tylko "dobry obyczaj")... na pewno nie ma
                    obowiązku by były środki antykoncepcyjne i właśnie to postuluje autor wątku...

                    a i jeszcze jedno... w cywilizowanych krajach są automaty z prezerwatywami.. u
                    nas niema? Czemu? przedsiębiorcy by chcieli prowadzić taką działalność!
                    ba nawet bywa i tak że są próby zastraszania kioskarzy bo niby sprzedaż
                    prezerwatyw jest to działanie wywołujące publiczne zgorszenie

                    tak wiec co do zasady penie że jestem za wolnym rynkiem i przeciw "ręcznemu
                    sterowaniu" ale tu tak naprawdę nie chodzi o wolny rynek i widzimisię
                    sprzedawców ale oto że fundamentaliści religijni drogą czy to presji społecznej
                    czy wręcz otwartego terroru chcą wyeliminować sprzedaż środków antykoncepcyjnych
                    - jako niezgodnych z ich wizją.

                    to nie jest spór gospodarczy ale polityczny!

                    > koszt ze tak powiem :) zboczenia z jezdni 100 metrów jest razcej
                    > żaden
                    lub zakupu kanistra i wycieczki taksówką do najbliższej(200km) stacji....
                    ;)
                    • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 23:07
                      truten.zenobi napisał:


                      > obowiązku by były środki antykoncepcyjne i właśnie to postuluje
                      autor wątku...

                      moment, ja tu czytam, ze jestb obowiazek realizowania recept
                      wystawionych oprzez lekarza .. środki sa na receptę - a wiec ....
                      Skadinad - jak juz pioszalam - nie wyobrazam sobie rozsądnej
                      kobiety, ktora potrzebujac tych srodkow, dla zasady czeka aż apteka
                      jes sprowadzi, zamiast iśc do innej, ...
                      Czyli zasadniczo - przepis jest - środki anry sa na recepte, wystwia
                      ja lekarz, wiec apteka z tego co jest tu napisane pzrez kogos - ma
                      obowiazek sprowadzić specyfik...
                      Tyle tylko, ze łatwo ten przepis o ile taki jest serio, obejsc ...
                      Wystarczy nien zamiawiać i nie mieć - nikt z olejem w głowie nie
                      bedzie czekał ...

                      >
                      > a i jeszcze jedno... w cywilizowanych krajach są automaty z
                      prezerwatywami.. u
                      > nas niema? Czemu?

                      a czy to moja wina? Jakoś nie widze, zeby mój facet mila klopot z
                      nabywaniem, wiec sie nad tym nie zastanawialm , sorry ..

                      przedsiębiorcy by chcieli prowadzić taką działalność!

                      moze , a jest przepis ktory tego zabrania?

                      > ba nawet bywa i tak że są próby zastraszania kioskarzy bo niby
                      sprzedaż
                      > prezerwatyw jest to działanie wywołujące publiczne zgorszenie


                      mozliwe, nie miałam okazji takowego spotkać, ale nie wykluczam, inna
                      sprawa, ze prezerwatywa z kiosku to ... no wiesz, pamietasz ten
                      kawał o konderniespodziance ?:)

                      ale oto że fundamentaliści religijni drogą czy to presji społecznej
                      > czy wręcz otwartego terroru chcą wyeliminować sprzedaż środków
                      antykoncepcyjnyc
                      > h
                      > - jako niezgodnych z ich wizją.

                      jakos nie widzę, zeby im dobrze szlo i dobrze,:)

                      >
                      > to nie jest spór gospodarczy ale polityczny!
                      jhmmmm .. fakt, ze sweks to u nas wazny temat polityczny (patrz.
                      posłanka Sobecka np)

                      >
                      > > koszt ze tak powiem :) zboczenia z jezdni 100 metrów jest razcej
                      > > żaden
                      > lub zakupu kanistra i wycieczki taksówką do najbliższej(200km)
                      stacji....
                      > ;)

                      no jak to udowodnisz to jest szanasa
                      • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 23:28
                        > moze , a jest przepis ktory tego zabrania?

                        no właśnie przepisu nie ma, są chętni, są techniczne możliwości, z ekonomicznego
                        punktu widzenia zysk jest pewny... a więc o co chodzi? bo na pewno nie o kasę!
                        i tu już nie chodzi o jakieś wiochy ale o największe miasta w kraju

                        > sprawa, ze prezerwatywa z kiosku to ... no wiesz, pamietasz ten
                        > kawał o konderniespodziance ?:)
                        :) pamietam

                        > jakos nie widzę, zeby im dobrze szlo i dobrze,:)
                        w dużych miastach nie ma problemu...
                        ale bywają takie miejsca gdzie tego dobra nie uświadczysz...
                        • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 23:36
                          truten.zenobi napisał:

                          >... a więc o co chodzi? bo na pewno nie o kasę!
                          > i tu już nie chodzi o jakieś wiochy ale o największe miasta w kraju

                          no to faktyczbnie dziwbne ...

                          >
                          > > sprawa, ze prezerwatywa z kiosku to ... no wiesz, pamietasz ten
                          > > kawał o konderniespodziance ?:)
                          > :) pamietam

                          no:)

                          >
                          > > jakos nie widzę, zeby im dobrze szlo i dobrze,:)
                          > w dużych miastach nie ma problemu...
                          > ale bywają takie miejsca gdzie tego dobra nie uświadczysz...

                          e - to juz przesada - od paru lat mieszkam na tzw. prowincji :)
                          Polski - nie zauwazyłam problemu z kupnem tego artukułu - serio,
                          srodki anty też są przepisywane i kupowane ...
                          • truten.zenobi Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 12.04.08, 07:25
                            > e - to juz przesada - od paru lat mieszkam na tzw. prowincji :)

                            nie pisałem że wszędzie na prowincji... widocznie u Ciebie nie działa prężnie
                            kółko adoracji ojca malwersanta ;)

                            i całkiem możliwe że są to rzadkie przypadki ale są o czym przekonałem się na
                            własnej skórze...
                            • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 12.04.08, 11:52
                              truten.zenobi napisał:

                              > > e - to juz przesada - od paru lat mieszkam na tzw. prowincji :)
                              >
                              > nie pisałem że wszędzie na prowincji... widocznie u Ciebie nie
                              działa prężnie
                              > kółko adoracji ojca malwersanta ;)

                              oj dziala :) mieszkam bracie w pisowskim zapleczu wyborczym , ale
                              jako żywo nie słyszalam o tym, by gumek nie szlo kupic :) serio ...

                              >
                              > i całkiem możliwe że są to rzadkie przypadki ale są o czym
                              przekonałem się na
                              > własnej skórze...


                              współczuje, ale wg mej oceny - serio rzadkie
    • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 13:12
      l.george.l napisał:

      > Czy nie powinna taka powstać w polokatolandzie?


      Nie - w kraju katolickim prawo nie powinno sprzeciwiać się zasadom
      katolickim, a katolik nie powinien być zmuszany do sprzedaży środków
      wczesno-poronnych.
      • kolter_hugh Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 14:01
        mg2005 napisał:

        > l.george.l napisał:
        >
        > > Czy nie powinna taka powstać w polokatolandzie?
        >
        >
        > Nie - w kraju katolickim prawo nie powinno sprzeciwiać się zasadom
        > katolickim, a katolik nie powinien być zmuszany do sprzedaży środków
        > wczesno-poronnych.

        Mamy takie w aptekach ???
        • kora3 nie ... 11.04.08, 02:02
          ale niektóre niedouczone osoby nie znaja pojecia "poronienie" i stąd
          są wykorzystywane przez róznych demagogów
      • nelsonek Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 14:09
        Chyba nie zauwazyles, ze watek jest o srodkach antykoncepcyjnych a nie wczesnoporonnych.
        • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 19:08
          nelsonek napisał:

          > Chyba nie zauwazyles, ze watek jest o srodkach antykoncepcyjnych a
          nie wczesnop
          > oronnych.

          Zauważyłem. czy jesteś pewien, że żaden środek 'anty' nie ma
          działania poronnego ?
          >
          • nelsonek Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 19:49
            Pewny nie jestem. Tylko co to ma do rzeczy? Wiele farmaceutykow ma dzialanie
            uboczne, a zle stosowane moga doprowadzic do poronienia. Czy w zwiazku z tym o
            antybiotykach bedziesz mowil, ze sa srodkami wczesnoporonnymi?
            Mowimy o tym czy farmaceuta ma/powinien miec prawo do odmowy handlem dana grupa
            lekow.
            • dritte_dame Prawo do odmowy 10.04.08, 21:13
              nelsonek napisał:

              > Mowimy o tym czy farmaceuta ma/powinien miec prawo do odmowy
              handlem dana grupa lekow.

              Oczywiście że farmaceuta powinien mieć takie prawo.

              Równocześnie - z chwilą wyrażenia takiej odmowy powinien tracić
              prawo do prowadzenia apteki.
              • nelsonek Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:18
                Zalezy jak rozumiec "prawo do odmowy". Jesli apteka ma na stanie lek i odmawia
                jego wydania bo toitamto to pelna zgoda. Natomiast jesli apteka nie ma w swojej
                ofercie hormonow to jak ja do tego zmusic? Praktycznie.
                • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:24
                  nelsonek napisał:

                  > jesli apteka nie ma w swojej
                  > ofercie hormonow

                  Co to znaczy że "apteka nie ma w swojej ofercie" czegoś co jest w
                  oficjalnym spisie leków dostępnych tylko na receptę?
                  • nelsonek Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:27
                    To znaczy, ze apteka nie handluje pewna grupa towarow (lek to tez towar).
                    • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:33
                      nelsonek napisał:

                      > To znaczy, ze apteka nie handluje pewna grupa towarow (lek to tez
                      towar).

                      Jeśli "apteka" nie handluje pewną grupą faramaceutyków dostępnych
                      tylko na receptę, z jakiegokolwiek innego powodu niż udowodniona
                      niemożliwość zdobycia tego towaru od dostawcy, to to w ogóle nie
                      jest apteka.

                      W każdym razie - powinna natychmiast przestać być za takową uważana -
                      ze wszyskimi wynikającymi z tego zawodowo-prawno-podatkowymi
                      konsekwencjami dla właściciela.
                      • nelsonek Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:37
                        Wolno Ci tak uwazac. Praktyka pokazuje jednak cos zupelnie innego. I tu nie
                        chodzi tylko o antykoncepcje. Nie slyszalem o przypadku odebrania koncesji na
                        prowadzenie apteki z powodu o ktorym mowimy. Ani w Polsce, ani w calej Unii.
                        • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:43
                          nelsonek napisał:

                          > Nie slyszalem o przypadku odebrania koncesji na
                          > prowadzenie apteki z powodu o ktorym mowimy. Ani w Polsce, ani w
                          calej Unii.

                          A ile znasz przypadków odmowy sprzedaży przez aptekę środków
                          antykoncepcyjnych dostępnych tylko na receptę - w całej Unii poza
                          Polską?
                          • nelsonek Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:44
                            Ja nie mowie o srodkach antykoncepcyjnych tylko ogolnie.
                            A co do pytania: nie slyszalem o czyms takim ani w Polsce ani w Unii.
                            W kazdym badz razie jest to tak marginalne zjawisko, ze nie uwazam by cos
                            trzebaby zmienic w tej kwestii.
                            • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:52
                              nelsonek napisał:

                              > nie slyszalem o czyms takim ani w Polsce ani w Unii.

                              To dlaczego piszesz: "Praktyka pokazuje jednak cos zupelnie innego"
                              skoro nic niczego nie pokazuje: :)
                              • nelsonek Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 21:53
                                Praktyka pokazuje, ze zapis ktory proponujesz nie jest potrzebny.
                                • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 22:14
                                  nelsonek napisał:

                                  > Praktyka pokazuje, ze zapis ktory proponujesz nie jest potrzebny.

                                  A jaki ja zapis proponuję?
                                  • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 22:37
                                    dritte_dame napisała:

                                    > nelsonek napisał:
                                    >
                                    > > Praktyka pokazuje, ze zapis ktory proponujesz nie jest potrzebny.
                                    >
                                    > A jaki ja zapis proponuję?

                                    Jeśli chodzi o obowiązek realizowania *wszystkich* recept (w
                                    granicach praktycznie dostępnych możliwości) pod groźbą utraty
                                    uprawnień zawodowych, to praktyczny brak obserwowanych przypadków
                                    łamania tego obowiązku może oznaczać też nie to że takiego przepisu
                                    nie ma bo jest niepotrzebny ale to, że taki przepis istnieje i że
                                    jest on przez aptekarzy we własnym interesie powszechnie
                                    przestrzegany.
                                    • nelsonek Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 22:47
                                      Jak juz pisalemwczesniej: polskie prawo przewiduje taki obowiazek, ale jest ma takie
                                      obwarowania, ze praktycznie aptekarzowi nie sposob udowodnic wine.
                                      • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 11.04.08, 01:09
                                        nelsonek napisał:

                                        > takie
                                        > obwarowania, ze praktycznie aptekarzowi nie sposob udowodnic wine.

                                        > 3. Jeżeli w aptece ogólnodostępnej brak poszukiwanego produktu
                                        > leczniczego, w tym również leku recepturowego, aptekarz powinien
                                        > zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z
                                        > pacjentem.


                                        No i gdzie tu te "obwarowania"?
                                        • nelsonek Re: Prawo do odmowy 11.04.08, 07:39
                                          Nie przytaczaj fragmentu, z ktorego i tak niwiele wynika. Aptekarz POWNIEN, nie MUSI. To zasadnicza roznica.

                                          dritte_dame napisała:

                                          > nelsonek napisał:
                                          >
                                          > > takie
                                          > > obwarowania, ze praktycznie aptekarzowi nie sposob udowodnic wine.
                                          >
                                          > > 3. Jeżeli w aptece ogólnodostępnej brak poszukiwanego produktu
                                          > > leczniczego, w tym również leku recepturowego, aptekarz powinien
                                          > > zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z
                                          > > pacjentem.
                                          >
                                          >
                                          > No i gdzie tu te "obwarowania"?
                                          • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 11.04.08, 22:54
                                            nelsonek napisał:

                                            > Nie przytaczaj fragmentu, z ktorego i tak niwiele wynika. Aptekarz
                                            POWNIEN, nie
                                            > MUSI. To zasadnicza roznica.


                                            Żadna różnica.

                                            POWINIEN ZAPEWNIĆ, a nie: powinien spróbować.
                                            • nelsonek Re: Prawo do odmowy 12.04.08, 08:40
                                              POWNINIEN zapewnic, a MUSI zapewnic w jezyku prawniczym jest roznica, ktora calkowicie zmienia postac rzeczy.
                                              Zreszta jak juz wczesniej mowilem: zycze powodzenia przy udawadnianiu przed sadem winy aptekarza. Nie twierdze, ze to niemozliwe, ale dosyc trudne.
                                              • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 12.04.08, 15:48
                                                nelsonek napisał:

                                                > POWNINIEN zapewnic, a MUSI zapewnic w jezyku prawniczym jest
                                                roznica, ktora calkowicie zmienia postac rzeczy.

                                                Bajki.

                                                "Powinność" to po Polsku: obowiązek:

                                                sjp.pwn.pl/lista.php?co=powinno%B6%E6
                                                W wszczególności: obowiązek wynikający z pełnionej funkcji.


                                                > Zreszta jak juz wczesniej mowilem: zycze powodzenia przy
                                                udawadnianiu przed sad
                                                > em winy aptekarza. Nie twierdze, ze to niemozliwe, ale dosyc
                                                trudne.

                                                Przeciwnie.

                                                Przy wykorzystaniu powszechie znanych i dostępnych form
                                                korespondencji formalnej zgromadzenie ewidencji potwierdzającej że
                                                aptekarz nie wywiązuje się z obowiązku wynikającego z pełnionej
                                                funkcji uporczywie odmawiając realizacji mojej recepty z powodów
                                                innych niż obiektywna niemożliwość jest wręcz banalnie proste (choć
                                                nie zawsze jest szybkie).


                                                Wykazujesz jakąś dziwną bezradność w tych sprawach.
                                                Czy naprawdę nigdy dotąd nie załatwiałeś żadnej formalnej sprawy w
                                                warunkach silnie ograniczonego zaufania lub otwartego konfliktu?
                                                • nelsonek Re: Prawo do odmowy 12.04.08, 15:58
                                                  "Powinność" to po Polsku: obowiązek

                                                  Nelsonek: Powiedz to przed sadem. :)

                                                  D_D: Przy wykorzystaniu powszechie znanych i dostępnych form
                                                  korespondencji formalnej zgromadzenie ewidencji potwierdzającej że
                                                  aptekarz nie wywiązuje się z obowiązku wynikającego z pełnionej
                                                  funkcji uporczywie odmawiając realizacji mojej recepty z powodów
                                                  innych niż obiektywna niemożliwość jest wręcz banalnie proste

                                                  Nelsonek: Zatem jak juz wczesniej pisalem: powodzenia.

                                                  D_D: Wykazujesz jakąś dziwną bezradność w tych sprawach.

                                                  Nelsonek: Wrecz przeciwnie.

                                                  D_D: Czy naprawdę nigdy dotąd nie załatwiałeś żadnej formalnej
                                                  sprawy w warunkach silnie ograniczonego zaufania lub otwartego
                                                  konfliktu?

                                                  Nelsonek: W tym rzecz, ze zalatwialem. I dlatego wiem co mowie, a
                                                  raczej pisze. Ty z kolei piszesz co wiesz. I to jest wlasnie ta
                                                  roznica.
                                                  • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 12.04.08, 17:00
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > D_D: Czy naprawdę nigdy dotąd nie załatwiałeś żadnej formalnej
                                                    > sprawy w warunkach silnie ograniczonego zaufania lub otwartego
                                                    > konfliktu?
                                                    >
                                                    > Nelsonek: W tym rzecz, ze zalatwialem. I dlatego wiem co mowie, a
                                                    > raczej pisze.

                                                    No to miałeś kiepskiego adwokata skoro pozwolił adwokatowi strony
                                                    przeciwnej zrobić z języka Polskiego jakiś "język prawniczy".

                                                    Każ mu zwócić honoraruim, które zapłaciłeś.
                                                  • nelsonek Re: Prawo do odmowy 12.04.08, 17:08
                                                    Bladego pojecia nie masz o czym mowisz. Wystap o ukaranie szkoly do
                                                    ktorej uczeszczalas.

                                                    Ponadto polecam definicje, sama podalas bledna:

                                                    powinien, powinna, powinno
                                                    1. «jest pożądane, konieczne, żeby ktoś coś zrobił, np. Powinien
                                                    spłacić dług.»
                                                    2. «coś jest spodziewane, przewidywane, np. Powinien zaraz wrócić.»
                                                    3. «jest wskazane, żeby jakaś osoba, rzecz lub jakieś wydarzenie
                                                    spełniały określone warunki, np. Zupa powinna być gorąca.»

                                                    Nie ma slowa "obowiazek".
                                  • nelsonek Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 22:38
                                    Obowiazku sprzedazy w aptece wszystkich zarejestrowanych farmaceutykow?
                                    • dritte_dame Re: Prawo do odmowy 10.04.08, 22:41
                                      nelsonek napisał:

                                      > Obowiazku sprzedazy w aptece wszystkich zarejestrowanych
                                      farmaceutykow?

                                      Domyśliłam się:

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=77938387&wv.x=2&a=78160668
          • kora3 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 02:04
            mg2005 napisał:

            > nelsonek napisał:
            >
            > > Chyba nie zauwazyles, ze watek jest o srodkach antykoncepcyjnych
            a
            > nie wczesnop
            > > oronnych.
            >
            > Zauważyłem. czy jesteś pewien, że żaden środek 'anty' nie ma
            > działania poronnego ?
            > >
            tak , bo te srodki nie powoduja poronienia ...
            takowe srodki nie są w Polsce dostepne inaczej niz droga
            nieoficjalną, mproponuję zapoznac się z medycznyą def
            słowa "poronienie" a potem brać się do dyskutiowania o tym
      • snajper55 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 17:53
        mg2005 napisał:

        > Nie - w kraju katolickim prawo nie powinno sprzeciwiać się zasadom
        > katolickim

        Polska nie jest państwem katolickim. Wszystkie kościoły i związki wyznaniowe
        mają w Polsce takie same prawa. Są równe. Dlatego prawo nie musi być zgodne z
        jakąś doktryną religijną. I nie jest.

        S.
        • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 19:06
          snajper55 napisał:

          > Polska nie jest państwem katolickim.

          Tak, ale państwo w kraju katolickim powinno szanować katolicką
          moralność.
          • kolter_hugh Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 20:04
            mg2005 napisał:

            > snajper55 napisał:
            >
            > > Polska nie jest państwem katolickim.
            >
            > Tak, ale państwo w kraju katolickim powinno szanować katolicką
            > moralność.

            Czym jest katolicka moralność ???
            • dritte_dame Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 21:15
              kolter_hugh napisał:

              > Czym jest katolicka moralność ???

              To coś takiego jak: demokracja socjalistyczna
              albo: koszerna szynka
              • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 21:30
                dritte_dame napisała:

                > kolter_hugh napisał:
                >
                > > Czym jest katolicka moralność ???
                >
                > To coś takiego jak: demokracja socjalistyczna
                > albo: koszerna szynka

                Wyjaśnij - dlaczego...
                >
                >
                >
            • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 21:32
              kolter_hugh napisał:

              > Czym jest katolicka moralność ???

              Zapytaj swojego proboszcza :)
          • dritte_dame moralność 10.04.08, 21:09
            mg2005 napisał:

            > szanować katolicką
            > moralność.

            A nie wystarczy szanować zwykłą moralność?
            • mg2005 Re: moralność 11.04.08, 21:29
              dritte_dame napisała:

              > mg2005 napisał:
              >
              > > szanować katolicką
              > > moralność.
              >
              > A nie wystarczy szanować zwykłą moralność?

              Wystarczy, bo w Polsce 'zwykła' jest moralność katolicka:)
              Tak jak w Izraelu - moralność żydowska , u Arabów - muzułmańska
              >
              >
              >
      • kora3 środki wczesnoporonne nie są dostepne w Polsce 11.04.08, 02:00
        w legalnym obrocie - gwoli informacji :)
      • Gość: jowita771 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.08, 18:37
        > Nie - w kraju katolickim prawo nie powinno sprzeciwiać się zasadom
        > katolickim,

        Nie wszyscy są katolikami, jeśli ktos nie jest - nie powinien podlegać
        katolickiemu prawu, a więc ma prawo kupić.

        a katolik nie powinien być zmuszany do sprzedaży środków
        > wczesno-poronnych.

        a katolika ktoś zmuszał, żeby był farmaceutą akurat? niech sprzedaje krzyżyki,
        jak mu środki antykoncepcyjne przeszkadzają
        • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 21:20
          Gość portalu: jowita771 napisał(a):
          >
          > Nie wszyscy są katolikami, jeśli ktos nie jest - nie powinien
          podlegać
          > katolickiemu prawu, a więc ma prawo kupić.

          1. Nie ma 'katolickiego prawa', bo katolicy nie tworzą państwa
          wyznaniowego.
          2. Ma prawo kupić, a katolik ma prawo nie sprzedać :)

          • nelsonek Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 11.04.08, 21:32
            MG: katolik ma prawo nie sprzedać

            Nelsonek: Blad! Katolik (i nie tylko katolik) ma prawo nie prowadzic sprzedazy.
            To troche wezsze pojecie od "odmowy sprzedazy"
            • mg2005 Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 12.04.08, 18:41
              nelsonek napisał:

              > MG: katolik ma prawo nie sprzedać
              >
              > Nelsonek: Blad! Katolik (i nie tylko katolik) ma prawo nie
              prowadzic sprzedazy.

              Czepiasz się... :)
      • truten.zenobi i wszystko na temat... 11.04.08, 23:15
        > Nie - w kraju katolickim prawo nie powinno sprzeciwiać się zasadom
        > katolickim

        dzięki za jasne postawienie sprawy!
        tyle że ja nie chce żyć w państwie wyznaniowym, tak jak nie chciałem żyć w
        poaństwie komunistycznym. a więc nie dziw się że każdy nawet najdrobniejszy
        przejaw presji społecznej czy chęci wpływania na kształt prawa, traktuje jako
        działania mające na celu zawłaszczanie władzy w państwie, ograniczeni wolności
        obywateli, itp.

        Polska ma długie i bogate tradycje państwa wielo- narodowego, wyznaniowego i
        kulturowego... szkoda że w 89 wybraliśmy inną drogę..
      • kora3 watpie by w Watykanie się sprzeciwiano :) 12.04.08, 00:09
        mg2005 napisał:
        >
        >
        > Nie - w kraju katolickim prawo nie powinno sprzeciwiać się zasadom
        > katolickim,

        Racja - dlatego szczerze wątpie by w Wattyukanie, bo tenże jest
        państwem katolickim ktos się sprzeciwial tym zasadom:)
        Polska jest krajem świeckim i jak słusznie ktos tu zauwazyl nasze
        prawo nie jest oparte na jakiejkolwiejk doktrynie religijnej , co
        zresztą jet bardzo sluszne ..


        a katolik nie powinien być zmuszany do sprzedaży środków
        > wczesno-poronnych.

        W naszym kraju nikt nien jest zmuszany do sprzedawania środków
        wczesnoporonnych, bo takowe nie są w Polsce dopuszczone do obrotu w
        aptekach. Takie specyfiki mozna nabyć przez internet, lub droga
        wysylkową , ale sprzedaż ich nie jest legalna, bo zabrania sie
        handlu produtami farmakologicznymi nie dopuszczonymi do obrotu to
        raz i poza placówkami najacymi koncesję na sprzedaż leków w ogóle -
        to dwa ...
    • migreniasta Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 20:10
      Aptekarza ciężko otumanić-jego też uczyli robić tajemnicze mikstury.
    • dcio Re: Ustawa o obowiązku sprzedaży antykoncepcji 10.04.08, 21:08
      nastepna ustawa to bedzie o obowiazku sprzedarzy pornografii
      o obowiazku jedzenia miesa w piatek
      o obowiazku dokonywania przez lekarzy aborcji


      czekamy na inne genijalne pomysly choc tym juz sie ostatecznie skompromitowales.

      l.george.l napisał:

      > Czy nie powinna taka powstać w polokatolandzie? Z ostatniego wywiadu
      > z Pieronkiem wynika, że są farmaceuci, którzy nie zamawiają środków
      > antykoncepcyjnych do prowadzonych przez siebie aptek. Kiedyś wywiad
      > z takim aptekarzem był też w ND. Gość nawet dał się sfotografować.
      > Oczywiście w dużym mieście, gdzie apteka jest przy każdej niemal
      > ulicy nie stanowi to problemu. Ale na wsi, w małym miasteczku...
      > Wyobraźmy sobie aptekarza w takim środowisku, który jest otumaniony
      > przez miejscowego szamana.
      >
      >
      • mg2005 Obowiązek sprzedaży pornografii ?... 12.04.08, 18:50
        dcio napisał:

        > nastepna ustawa to bedzie o obowiazku sprzedarzy pornografii

        No właśnie! wydawcy zgłosili protest , bo MPiK nie chce sprzedawać
        pornografii - co ponoć ogranicza 'wolność słowa' (?!? :)))
        Nakazać ?...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja