sunneczko
09.04.08, 01:57
manifestacje okołoolimpijskie, pikiety - wydają mi się rozsądne i
uzasadnione. Nie wiem dlaczego akcje protestacyjne budzą tak ognisty
sprzeciw sportowców, którzy twierdzą, że to polityka, że nie powinno
sie łączyć lokalnych sporów ze sportem, że oni "przygotowywali się
do mistrzostw wiele lat i nie można tego sprzeniewierzyć", że
zażalenia to do MKOL.
A ja się pytam:
kogo zrzesza/komu przewodzi MKOL? Mnie? Wam? Nie. Więc kto powinien
oprotestować decyzję wyboru Pekinu na m-ce Igrzysk Olimpijskich, jak
nie sportowcy? W każdym razie na pewno oni pierwsi powinni.
Dlaczego arena sportowa ma być tą jedyną, wysublimowaną, odcięta od
realiów? Za płotem krew, a po bieżni gostek przez płotki po aplauz,
na podium, po kwiatki i kasę? A reszty nie ma, nie widać, i w ogóle
małpki trzy.
Nie zgadzam sie.
Dobrze, ze zdmuchnęli ten znicz, mam nadzieję, że nie ostatni raz w
tej sztafecie.