Czwarta orientacja seksualna

09.04.08, 23:24
Jest orientacja homo-, bi- i homoseksualna. Seksuolodzy rozwazaja wprowadzenie
czwartej orientacji seksualnej:

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog: - Absolutnie nie chcę krytykować czy
podważać czyichś motywacji natury religijnej do życia w czystości. Natomiast,
mówiąc ogólnie, jest wiele kobiet, które nie podejmowały i nie mają zamiaru
podejmować współżycia i są szczęśliwe. One po prostu nie potrzebują seksu. W
Polsce na populację przypada ok. 2 procent takich osób. Również mężczyzn.
Światowe Towarzystwo Seksuologiczne rozważa nawet dodanie do trzech już
istniejących orientacji seksualnych również orientacji aseksualnej.

www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5089477.html
    • arek103 Poprawka 09.04.08, 23:27
      Pomylilem sie.
      Jest: Jest orientacja homo-, bi- i homoseksualna.
      Powinno byc: Jest orientacja homo-, bi- i heteroseksualna.
      :)
      • Gość: brum Re: Poprawka nr2 IP: *.chello.pl 09.04.08, 23:35
        arek103 napisał:

        > Pomylilem sie.
        > Jest: Jest orientacja homo-, bi- i homoseksualna.
        > Powinno byc: Jest orientacja homo-, bi- i heteroseksualna.

        Pomyliłeś się.
        Jest: Jest orientacja homo-, bi- i heteroseksualna.
        Powinno być: Jest orientacja heteroseksualna, bi i homo-.
        • arek103 Re: Poprawka nr2 09.04.08, 23:52
          Gość portalu: brum napisał(a):

          > arek103 napisał:
          >
          > > Pomylilem sie.
          > > Jest: Jest orientacja homo-, bi- i homoseksualna.
          > > Powinno byc: Jest orientacja homo-, bi- i heteroseksualna.
          >
          > Pomyliłeś się.
          > Jest: Jest orientacja homo-, bi- i heteroseksualna.
          > Powinno być: Jest orientacja heteroseksualna, bi i homo-.

          To zalezy jak sortowac. Jesli wg czestosci wystepowania to powinno byc:
          Jest orientacja bi-, hetero i homoseksualna. Biseksualistow jest bowiem
          procentowo najwiecej.
          • mg2005 Re: Poprawka nr2 10.04.08, 12:47
            Biseksualistow jest bowiem
            > procentowo najwiecej.


            Skąd wziąłeś tę 'rewelację' ? Z gejowskich broszurek? :)

            • hypatia69 Re: Poprawka nr2 10.04.08, 14:05
              pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Kinsey
              Poczytaj na temat tego pana i jego badań.
              ;)
              • Gość: foczka Re: Poprawka nr2, kinsey -pederasta IP: *.e-wro.net.pl 11.04.08, 09:27
                Badania Kinsey'a były później krytykowane ze względu na całkowicie
                niereprezentatywną grupę badawczą, która była rekrutowana z
                ochotników (300 osób) w tym w dużej części spośród więźniów
                osadzonych za gwałty (25%) i męskich prostytutek (5%). Ponadto
                ochotnicy otrzymywali wynagrodzenie za udział w badaniu — i dlatego
                istniało spore ryzyko, że część z nich "ubarwiała" swoje wypowiedzi
                licząc na wyższą gratyfikację. Wyniki w części dotyczącej
                seksualności dziecięcej pochodziły w całości z jednego źródła, jakim
                był pamiętnik anonimowego pedofila prowadzącego go od 1917 roku.
                Niereprezentatywny dobór grupy badawczej tłumaczył niektóre z
                szokujących wyników Kinsey'a i podważył ich wiarygodność. Ponadto
                należy wziąć pod uwagę fakt iż on sam miał skłonności o zabarwieniu
                fedofilsko-homoseksualno-onanistycznym, a jak sam wyznawał nieobce
                mu były fantazje o suczce sąsiadów, popiskującej podczas
                analnej "zabawy". Wszystko to każe sie zastanowić czy szumnie
                opublikowany przez niego raport, który wywołał trwającą po dziś
                dzień rewolucję seksualną nie był w istocie ekshibicjonistycznym
                wyrażeniem jego własnych tłumionych pragnień, które gdyby ujrzały
                światło dzienne w innej formie nakazywałyby uznanie go za jeden z
                cięższych przykładów wynaturzenia. Dziś zarzuca mu się prowadzenie
                badań z wykorzystaniem dzieci (nawet kilkunastomiesięcznych
                niemowląt), podczas których poddawano je najwymyślniejszym technikom
                seksualnym, często wbrew ich woli.

                • hypatia69 Re: Poprawka nr2, kinsey -pederasta 11.04.08, 10:08
                  Dziękuję zauściślenie.

                  Acz:
                  "podczas których poddawano je najwymyślniejszym technikom
                  seksualnym, często wbrew ich woli."
                  Nie wyobrażam sobie, żeby kilkunastomiesieczne niemowlę czy nawet
                  kilkuletnie dziecko przyszło do wujka Kinsey'a z prośbą o poddanie
                  go [dziecka] dowolnym technikom seksualnym. Onanizm dziecięcy jest
                  znany i naturalny. Ale pragnienie doznań, o jakich wspominasz,
                  raczej wykluczam.
                  :)
                  • Gość: ha ha Re: Poprawka nr2, kinsey -pederasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.08, 23:10
                    Lubię takie dywagacje kucharek!
                    Arthur Kinsley jest uznaną wyrocznią w świecie nauki o człowieku i
                    Twoją opinia na 100% tego nie zmieni!
              • mg2005 Re: Poprawka nr2 21.04.08, 09:13
                hypatia69 napisała:

                > pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Kinsey
                > Poczytaj na temat tego pana i jego badań.

                Ależ czytałem. Powstała cała książka o pseudonaukowej
                szarlatanerii 'tego pana'...
            • kolter_hugh Re: Poprawka nr2 10.04.08, 14:08
              mg2005 napisał:

              > Biseksualistow jest bowiem
              > > procentowo najwiecej.
              >
              >
              > Skąd wziąłeś tę 'rewelację' ? Z gejowskich broszurek? :)

              Zapewne z tych broszurek w których byłeś ze swoim chłopakiem ::)))
            • arek103 Re: Poprawka nr2 12.04.08, 22:04
              mg2005 napisał:

              > Biseksualistow jest bowiem
              > > procentowo najwiecej.
              >
              >
              > Skąd wziąłeś tę 'rewelację' ? Z gejowskich broszurek? :)

              Akurat z heteroseksualnych :)
        • tomas_torquemada Re: Poprawka nr2 16.04.08, 10:38
          Gość portalu: brum napisał(a):

          > Pomyliłeś się.
          > Jest: Jest orientacja homo-, bi- i heteroseksualna.
          > Powinno być: Jest orientacja heteroseksualna, bi i homo-.

          Dlaczego zakladasz blad? Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.. Moze nie ma
          bledu.
          • Gość: brum Re: Poprawka nr2 IP: *.chello.pl 18.04.08, 10:56
            Znasz twórczość Wiecha? Ja znam. Lektura jego felietonów to dla mnie najlepsza
            terapia uspokajająca. Pozwala zneutralizować wszelkie stresy i wprawić w dobry
            nastrój. Powiedziałbym, że w znakomity nastrój. Ten człowiek powinien dostać
            nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. Bo nie ma takiego lekarstwa, które szybciej
            i bez skutków ubocznych wyprowadzałoby z deprechy albo z dołka emocjonalnego do
            znakomitego samopoczucia, jak twórczość Stefana Wiecheckiego. Faktem jest, że
            trzeba znać gwarę warszawskich przedmieść.
            Otóż na Twoje pytanie:
            *Dlaczego zakladasz blad? Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.. Moze nie
            ma bledu?*
            odpowiem ci tak:
            Ja jestem hetero, szwagier Piekutoszczak oraz jego sąsiad Walery Wątróbka, a
            także jego żona wszyscy co do nogi są hetero, w całej kamienicy nie ma ani
            jednego homo homini, to kto ma rację. Wiadoma rzecz, że ja. Wszak tak? Wszak
            jasne, że tak.
      • Gość: et to ci co poczuli tzw "powołanie" IP: *.chello.pl 20.04.08, 23:38
    • xtrin Re: Czwarta orientacja seksualna 10.04.08, 00:41
      Uznanie aseksualizmu za "czwartą orientację" wydaje się być rozsądne.
      • seth.destructor Re: Czwarta orientacja seksualna 10.04.08, 19:24
        To raczej brak orientacji.
        • arek103 Re: Czwarta orientacja seksualna 12.04.08, 22:02
          seth.destructor napisał:

          > To raczej brak orientacji.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78113047&a=78214595
    • heretic_969 I trzecia choroba. 10.04.08, 04:19
      Aseksualizm to taka wrodzona impotencja.
      • hypatia69 Re: I trzecia choroba. 10.04.08, 12:42
        Impotencja u kobiet? Ciekawe...
      • xtrin Re: I trzecia choroba. 10.04.08, 14:20
        Kpisz czy popisujesz się niewidzą?
        • heretic_969 Re: I trzecia choroba. 10.04.08, 22:50
          Z tą impotencją trochę żartowałem, ale nie zmienia to faktu, że aseksualizm jest
          chorobą, bo każdy zdrowy organizm dąży do przekazywania swoich genów.
          Oczywiście, aseksualizm jest dużo mniej szkodliwy od homoseksualizmu, nie
          pociąga ze sobą innych patologii.
          • xtrin Re: I trzecia choroba. 10.04.08, 23:06
            heretic_969 napisał:
            > Z tą impotencją trochę żartowałem

            A trochę nie?
            Aseksualizm nie ma wiele z impotencją wspólnego. W zasadzie to nic z nią
            wspólnego nie ma.

            > że aseksualizm jest chorobą, bo każdy zdrowy
            > organizm dąży do przekazywania swoich genów.

            Niekoniecznie.

            > Oczywiście, aseksualizm jest dużo mniej szkodliwy od
            > homoseksualizmu, nie pociąga ze sobą innych patologii.

            A w czymże to jest homoseksualizm taki szkodliwy?
            • nelsonek Re: I trzecia choroba. 10.04.08, 23:28
              W tym, ze jest homoseksualizmem. Serio nie wiedzialas?:P

              xtrin napisała:
              > A w czymże to jest homoseksualizm taki szkodliwy?
            • tomas_torquemada Re: I trzecia choroba. 17.04.08, 22:43
              xtrin napisała:


              > > Oczywiście, aseksualizm jest dużo mniej szkodliwy od
              > > homoseksualizmu, nie pociąga ze sobą innych patologii.
              >
              > A w czymże to jest homoseksualizm taki szkodliwy?

              Kolega zle to ujal.. z punktu widzenia ewolucji obie postawy sa rownie
              szkodliwe.. :P
              • xtrin Re: I trzecia choroba. 17.04.08, 23:51
                A niby dlaczego? Prosto wskazać, że tego typu postawy u niewielkiej części
                populacji mają swój ewolucyjny sens.
                • tomas_torquemada Re: I trzecia choroba. 18.04.08, 01:02
                  Po co mnie prowokujesz? Wiesz przeciez jaki bylby jedyny sens do nie rozmnazania
                  sie z punktu widzenia ewolucji..
                • goren Bajdurzenie panie dziejku 18.04.08, 08:32
                  xtrin napisała:

                  > A niby dlaczego? Prosto wskazać, że tego typu postawy u niewielkiej części
                  > populacji mają swój ewolucyjny sens.

                  Tego typu postawy są w ogóle bez sensu moja kobiecino. Ze względu jednak na małą
                  szkodliwość społeczną, można od biedy tę wstydliwą sprawę przemilczeć.
          • hypatia69 Re: I trzecia choroba. 11.04.08, 10:26
            " aseksualizm jest dużo mniej szkodliwy od homoseksualizmu, nie
            pociąga ze sobą innych patologii."
            A jakież to "inne patologie" pociąga za sobą homoseksualizm? I czy
            to nie jest przypadkiem zamierzona pomyłka względem homoseksualizmu,
            że to "patologia", a nie "orientacja"? Wszak, o ile mi
            wiadomo, "patologia" i "orientacja seksualna" to *nie są* synonimy.
            • tomas_torquemada Re: I trzecia choroba. 17.04.08, 22:49
              hypatia69 napisała:


              > Wszak, o ile mi
              > wiadomo, "patologia" i "orientacja seksualna" to *nie są* synonimy.

              Przemysl to.. ja po defraudacji obu terminow juz nie jestem taki pewien..
      • arek103 Choroba to wlasnie teraz jest 11.04.08, 23:53
        heretic_969 napisał:

        > Aseksualizm to taka wrodzona impotencja.

        Choroba to wlasnie teraz jest. Ale po zaliczeniu jej do orientacji nie bedzie
        choroba. Nie ma nic wsolnego z potencja czy impotencja.
        • tomas_torquemada Re: Choroba to wlasnie teraz jest 18.04.08, 01:23
          uwazam, ze idac za ciosem po skresleniu homoseksualizmu, aseksualizmu mozemy juz
          stanowczo zabrac sie za wykreslanie z listy choroba depresji, psychozy etc etc..
          swiat bedzie zdrowszy :P
          • migreniasta Re: Choroba to wlasnie teraz jest 18.04.08, 07:51
            A jak zabraknie absurdów to stwierdzimy ,że wszyscy jesteśmy chorzy
            na ospę.Jest czarna ospa,wietrzna ospa i wieczna ospa.Jeśli komuś
            mało to proponuję ospę bezobjawową.Taką można wmówić każdemu.Tak jak
            mój aseksualizm między kolejnymi stosunkami i w czasie
            migreny.Niektóre kobiety są rzeczywiście czasem aseksualne.Wiem coś
            o tym z autopsji samej siebie.
            • goren Nie wytrzymam ze śmiechu 18.04.08, 08:37
              migreniasta napisała:

              > Niektóre kobiety są rzeczywiście czasem aseksualne.Wiem coś
              > o tym z AUTOPSJI SAMEJ SIEBIE.

              Wiesz co, zajmij ty sie lepiej pracą, posprzątaj te szalety zamiast klepać
              bzdury na forum.
              A sio do roboty!
              • migreniasta Re: Nie wytrzymam ze śmiechu 18.04.08, 09:11
                Czy Ty tu adminem jesteś trollinko?
                • goren Re: Nie wytrzymam ze śmiechu 18.04.08, 09:49
                  migreniasta napisała:

                  > Czy Ty tu adminem jesteś trollinko?

                  Jestem łowcą " łutalentowanych tfurcuf". Ty się najlepiej nadajesz.
                  Jestes niedoścignionym "miszczem rodem z szaletu miejskiego".
                  • migreniasta Re: Nie wytrzymam ze śmiechu 18.04.08, 12:04
                    A skąd u Ciebie znajomość obelg i języka specyficznego dla gminu?Mam
                    wrażenie jakbyś była elementem obcego tu folkloru.Czyżby to w ramach
                    pluralizmu pozwolano Ci na nieustające łamanie wszelkich
                    konwenansów ,zasad współżycia i regulaminu forum?Twoja pisanina o
                    długościach fiutków,szaletów i innych zdecydowanie odbiega od
                    utartych kanonów.Forum może okazać się swoistym panaceum na
                    uzupełnienie kindersztuby-czego z głębi kobiecego serca Ci życzę.
          • arek103 Czy rudych tez nalezy leczyc? 18.04.08, 23:14
            tomas_torquemada napisał:

            > uwazam, ze idac za ciosem po skresleniu homoseksualizmu, aseksualizmu mozemy ju
            > z
            > stanowczo zabrac sie za wykreslanie z listy choroba depresji, psychozy etc etc.
            > .
            > swiat bedzie zdrowszy :P

            Wy mozecie, ale na szczescie decydujacy glos maja tu specjalisci, jak np.
            Światowe Towarzystwo Seksuologiczne. Jeszcze do niedawna leczono leworecznosc.
            Kazda odmiane mozna uznac za chorobe i ja leczyc tylko po co? Czy rudych tez
            nalezy leczyc? Przeciez lawiej ulegaja oparzeniom slonecznym!
            • Gość: Kanalia-na- buców Re: Czy rudych tez nalezy leczyc? IP: *.adsl.inetia.pl 18.04.08, 23:20
              Od rudych się odczep! Sobie sie przyjrzyj czy się kwalifikujesz do
              pediatry czy weterynarza?Osioł nie powinien sie leczyć w przychodni
              dla ludzi.
              • arek103 Re: Czy rudych tez nalezy leczyc? 19.04.08, 17:20
                Gość portalu: Kanalia-na- buców napisał(a):

                > Od rudych się odczep! Sobie sie przyjrzyj czy się kwalifikujesz do
                > pediatry czy weterynarza?Osioł nie powinien sie leczyć w przychodni
                > dla ludzi.

                ???
        • mg2005 :)) 21.04.08, 09:26
          arek103 napisał:
          > Choroba to wlasnie teraz jest. Ale po zaliczeniu jej do orientacji
          nie bedzie
          > choroba.

          Świetne!... Wystarczy umówić się ,że choroba nie jest chorobą - i
          problem znika... To ratunek dla państwowej służby zdrowia :)
    • migreniasta Syndrom szpinaku 10.04.08, 19:34
      Kiedyś dietetycy zalecali spożywanie szpinaku w celu uzupełnienia
      niedoboru żelaza w organiźmie.Jakiś "Mateusz Kopista" postawił
      przecinek nie tam gdzie trzeba i rząd wielkości się zwiększył.Dzięki
      opublikowanym badaniom w szkołach i przedszkolach zaczęto katować
      dziatwę zieloną mamałygą.
      Czasem na owoce pracy badaczy należy spoglądać krytycznie.
      Występowanie orintacji aseksualnej jako nie występowanie pociągu
      seksualnego jest czymś takim jak zero w systenie binarnym dla
      informatyków albo Znaku"-" w wyniku badań w kierunku kiły.
      Czy jak ktoś ma minus u Wassermana to jest chory na kiłę czy też nie?
      • arek103 Re: Syndrom szpinaku 12.04.08, 22:02
        migreniasta napisała:

        > Kiedyś dietetycy zalecali spożywanie szpinaku w celu uzupełnienia
        > niedoboru żelaza w organiźmie.Jakiś "Mateusz Kopista" postawił
        ...

        Nie za bardzo wiadomo o co ci chodzi, ale moze ten watek cie zainteresuje:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78113047&a=78214595
        • migreniasta Re: Syndrom szpinaku 12.04.08, 22:27
          No dobrze.Pokazałeś ,że ktoś potrafi obsługiwać gugla-nic więcej.Też natrafiłem
          na to.Mało przekonujące.Idąc takim tokiem rozumowania postuluję wprowadzenie
          kolejnej orientacji seksualnej.Są jeszcze kastraci.Wśród nich są kastraci
          muzyczni-śpiewacy , a także kastraci ochroniarze-eunuchy.
          O dysfunkcjach przez grzeczność nie wspomnę , gdyż z pewnych rzeczy śmiać się
          nie wypada.
          • nessie-jp Re: Syndrom szpinaku 12.04.08, 22:49
            > na to.Mało przekonujące.Idąc takim tokiem rozumowania postuluję wprowadzenie
            > kolejnej orientacji seksualnej.Są jeszcze kastraci.

            Mylisz ze sobą różne pojęcia. Orientacja aseksualna jako cecha
            genetyczno-fenotypowa to nie to samo, co kalectwo wynikające z wypadku czy
            celowego uszkodzenia ciała. To tak, jakbyś porównywała ludzi nielubiących
            słodyczy z ludźmi niemającymi języka (bo też nie czują słodkiego smaku).

            Myślę, że ludzie święcie wierzący w mit "Adama i Ewy", czyli jedynie słusznej
            orientacji seksualnej, za bardzo idealizują człowieka. Zapominają o naszej
            przeszłości
            • migreniasta Re: Syndrom szpinaku 12.04.08, 23:06
              Ciekawy wywód.Ale nie jestem przekonana co do występowania orientacji
              aseksualnej.Brak orientacji nie jest orientacją.Owszem można abstrahować-ale nie
              za głęboko.W przyrodzie jak pisałaś występują przypadki orientacji
              aseksualnej.Nie znam takich.Wiem ,że wilczym stadzie prawo do kopulowania
              przypada w udziale basiorowi i waderze,ale wiem że pozostali też by
              chcieli.Jeśli napiszesz o mrówkach i pszczołach to pomyślę ,że kpisz sobie z
              tych ,którym wmawiasz aseksualną orientację.
            • arek103 znaczenie orientacji aseksualnej - do nessie 13.04.08, 01:54
              nessie-jp napisała:

              ...
              > A w stadzie siłą rzeczy muszą funkcjonować różne orientacje seksualne, przy czy
              > m
              > orientacja aseksualna ma niebagatelne znaczenie dla przetrwania stada jako cało
              > ści.
              ...

              Ciekawe stwierdzenie, moglabys to rozwinac? W jaki sposob orientacja aseksualna
              ma wplywa na przetrwanie stada jako calosci?
              • xtrin Re: znaczenie orientacji aseksualnej - do nessie 17.04.08, 23:55
                arek103 napisał:
                > W jaki sposob orientacja aseksualna ma
                > wplywa na przetrwanie stada jako calosci?

                Osobniki aseksualne - czy homoseksualne - są członkami stada zainteresowanymi
                jego dobrem, a jednocześnie "uwolnionymi" od wielkiego obciążenia jakim jest
                dbanie o własne potomstwo. Tym samym mogą całą swoją energię wykorzystywać na
                działania dla dobra całego stada.
                • migreniasta Re: znaczenie orientacji aseksualnej - do nessie 18.04.08, 00:24
                  I taki tok rozumowania zaprowadził nas na manowce.Stało się jasnym i
                  klarownym ,że wśród mrówek i pszczół osobniki aseksualne występują
                  pod postacią robotnic.Nie jestem przekonana czy takie porównanie
                  przypadnie do gustu tym którym obcy jest pociąg seksualny.
                  • xtrin Re: znaczenie orientacji aseksualnej - do nessie 18.04.08, 00:56
                    migreniasta napisała:
                    > I taki tok rozumowania zaprowadził nas na manowce.

                    Niby z jakiej przyczyny?
                    Sprawa nie tyczy się tego, czy komuś się dane porównanie spodoba czy nie, ale
                    tego, czy orientacje inne jak heteroseksualna mają ewolucyjną rację bytu.
                    • migreniasta Re: znaczenie orientacji aseksualnej - do nessie 18.04.08, 07:37
                      Może i mają ale tym razem manowce rosną w okolicach bieguna
                      południowego.To właśnie tam homoseksualne pingwiny służą
                      jako "grzejniki" dla potomstwa par rozpłodowych.Ale tam liczy się
                      każda kaloria.Rozpatrywanie wrodzonej lub nabytej dysfunkcji
                      seksualnej polegającej na braku pociągu seksualnego jest naciągane w
                      tym świetle.Czy dziewiędziesięcioletni staruszek któremu już nie
                      staje na mój widok jest przedstawicielem aseksualistów?
                      • chwila.pl Znaczenie aseksualności 18.04.08, 09:00
                        Aseksualizm to nie chwilowa niedyspozycja, czy chwilowa dysfunkcja. To cecha
                        trwała w czasie, pozostająca bez zmian w długim horyzoncie czasowym. To,
                        matematycznie rzecz ujmując, funkcja organizmu, której argumentem nie jest czas.
                        Dlatego też cytowana przeze mnie definicja Stormsa jest tak genialnie prosta, a
                        jednocześnie oddająca kwintesencję problemu, tak jak każda definicja bazująca na
                        pojęciach matematycznych.
                        To tyle tytułem wstępu.
                        Wróćmy do Twojego przykładu:

                        "Czy dziewiędziesięcioletni staruszek któremu już nie
                        staje na mój widok jest przedstawicielem aseksualistów?"

                        Staruszek cierpi na uwiąd starczy. Gdyby jednak ten sam pan przez całe swoje
                        życie wykazywał brak podniet seksualnych na widok atrakcyjnych pań (lub też
                        panów), to wtedy z całą pewnością mielibyśmy do czynienia z aseksualnością,
                        traktowaną jako orientację seksualną.

                        • migreniasta Re: Znaczenie aseksualności 18.04.08, 09:15
                          A nie lepiej powiedzieć że z aseksualnością?
                          Nie trzeba tego szufladkować jako orientacji.Czy facet który łapie
                          wszystko co na drzewa nie ucieka jest hiperheteroseksualistą?
                          Można wpaść w ten sposób w pułapkę definiowania i zapętlić się.
                          • chwila.pl Re: Znaczenie aseksualności 18.04.08, 09:42
                            migreniasta napisała:

                            > Nie trzeba tego szufladkować jako orientacji.

                            Trzeba, i to koniecznie. Każda dziedzina wiedzy wymaga precyzji w operowaniu
                            pojęciami. Ot, chociażby botanika. Każda, nawet najmniejsza roślinka ma swoją
                            metrykę.
                            Seksuologia nie stanowi, bo nie powinna stanowić tu wyjątku. Jeśli nie
                            uporządkuje stosowanych przezeń pojęć, doprowadzi to do niewyobrażalnego chaosu.
                            Idiotyzmem jest nazywanie chwilowej(*) niedyspozycji lub uwiądu starczego
                            aseksualnością. Aseksualność jest funkcją typu constans.
                            Zapiszę to następująco:
                            a=f(x1,x2,x3,x4,....xn), gdzie x1, ...., xn to uwarunkowania dziedziczne,
                            środowiskowe, przeżycia osobiste, itd, itd, natomiast a należy do przedziału
                            <0-eps, 0+eps> gdzie eps jest dowolnie małą liczbą większą od zera
                            (matematyczny epsilon).

                            > Można wpaść w ten sposób w pułapkę definiowania i zapętlić się.

                            Zaufaj naukowcom, to oni tworzą teorię. Od dyletantów nikt tego nie wymaga, na
                            szczęście.


                            (*) oznacza przedział czasowy.
                            • migreniasta Re: Znaczenie aseksualności 20.04.08, 18:53
                              Nie ufam domorosłym naukowcom.Przemożna chęć szufladkowania,zaliczania do
                              gatunków,podgatunków,królestw i podtypów rodzi ryzyko wylania dzieka z
                              kąpielą.Od kilku lat przy zamówieniach publicznych funkcjonuje wspólny słownik
                              (CPV)-to taka pokaźnych rozmiarów tabelka z szeregiem cyfr.Wyobraź sobie że
                              kwiaty cięte są w tej samej grupie co cukier i mąka bo jakiś baran-tłumacz od
                              siedmiu boleści pomylił nadzienie do pączków o smaku goździkowym z goździkami
                              ogrodowymi.Zauważ też ,że gdy odkryty zostanie nowy gatunek to na początek
                              naukowcy chcą go na siłę usystematyzować.W ten sposób jeż może zostać żółwiem-bo
                              ma pancerz i wolno chodzi(sic!)
                              Twoje wywody matematyczne aczkolwiek teoretycznie nieskazitelne nijak się mają
                              do określania orientacji seksualnej. Łatwo stworzyć wzór matematyczny w którym
                              można wykazać nie tyle zerową ale i ujemną wartość seksualności człowieka.Czasem
                              gdzieś się wkrada absurd.
                              • chwila.pl Re: Znaczenie aseksualności 20.04.08, 21:41
                                migreniasta napisała:

                                > Nie ufam domorosłym naukowcom.

                                To oczywiste. Naukowcom jednak można zaufać.

                                > Wyobraź sobie że kwiaty cięte są w tej samej grupie co cukier i
                                > mąka bo jakiś baran-tłumacz od siedmiu boleści pomylił nadzienie
                                > do pączków o smaku goździkowym z goździkami ogrodowymi.

                                No dobrze, ale jaki związek ma ten przykład z Twoim sceptycyzmem do naukowców?
                                Tłumacz z całą pewnością naukowcem nie jest.



                                • migreniasta Re: Znaczenie aseksualności 20.04.08, 21:50
                                  Ale większość wiedzy trzeba przełożyć na język ,którym się posługujemy.Naukowcy
                                  nie publikują swych odkryć we wszystkich językach.
                                  Poza tym wkurza mnie jak na wszystko trzeba podawać linki.A co linki to są święte?
                                  Orientacja może być seksualna.Jeśli jest aseksualna to jest to
                                  dezorientacja.Obalisz to?
                                  Nie możemy badać orientacji jak Ph papierkiem lakmusowym.
                                  • chwila.pl Re: Znaczenie aseksualności 20.04.08, 22:51
                                    migreniasta napisała:

                                    " Ale większość wiedzy trzeba przełożyć na język ,którym się
                                    posługujemy".

                                    Ale kto ma przekładać tę wiedzę i po co? Moim zdaniem powinna pozostać w
                                    oryginalnym brzmieniu. Naszym zadaniem jest ją sobie przyswoić, zrozumieć.
                                    Możemy oczywiście na własny użytek, ale tylko na własny stworzyć sobie jakiś
                                    mechanizm ułatwiający proces poznawczy. Na przykład, poznając trygonometrię,
                                    poznajemy ogromną liczbę wzorów, nawet na poziomie szkoły średniej. Trudno je
                                    zapamiętać. Gdybyśmy jednak przyjęli zasadę, że rodzina sinusów zachowuje się
                                    jak mafia sycylijska, zapamiętanie ich stanie się dziecinnie łatwe.:)

                                    "Naukowcy nie publikują swych odkryć we wszystkich językach".

                                    Nie mają takiego obowiązku.

                                    " Orientacja może być seksualna. Jeśli jest aseksualna to jest to
                                    dezorientacja.Obalisz to?"

                                    Nie, bo nie rozumiem o co Ci chodzi.
                                    Mówimy tu o orientacji seksualnej, a nie o orientacji w terenie.
                                    Najogólniej rzecz ujmując, można orientację seksualną określić jako funkcję
                                    dwóch argumentów, z których jeden oznacza pożądanie seksualne, a drugi płeć
                                    obiektu pożądania seksualnego. Rozpatrując dalej dziedziny argumentów tejże
                                    funkcji, zbiór wartości funkcji, wszystko staje się jasne. Zapisanie tejże
                                    funkcji jest dziecinnie proste, pod warunkiem, że można skorzystać z operatorów
                                    i znaków zarezerwowanych przez matematykę. Niestety, nie mamy jeszcze takich
                                    możliwości. Jak na razie mamy do dyspozycji zapis opisowy, który jest do chrzanu
                                    tarcia. Dlatego też najzwyczajniej w świecie nie chce mi się tu tego zapisu
                                    stosować. Wybacz.
                                    • migreniasta Re: Znaczenie aseksualności 20.04.08, 23:52
                                      Zamknęłam na chwilę oczy i się skupiłam.Masz rację można to zapisać za pomocą
                                      funkcji o dwóch argumentach i będzie tam występował punkt zerowego pożądania do
                                      (dla) każdego z dwóch argumentów((nawet razem i z osobna) ale przy Twojej
                                      formule odzwierciedleniem będzie punkt-w znaczeniu "osobliwość".Nie widzę sensu
                                      by w żaden sposób próbować go klasyfikować i definiować mianem aseksualności.To
                                      ma znamiona antynomii i w praktyce ( pragmatyce również) nie ma
                                      zastosowania.Działa to tylko przy założeniach ,które z góry spreparowałaś.Jeśli
                                      dołożę Ci trzeci argument-np kozę to może się okazać ,że osoba aseksualna z
                                      twojego zbioru traci swą aseksualność wykazując zainteresowanie kozą.Wszystko to
                                      co napisałaś jest prawdziwe ale niestety nie jest dowodem na istnienie
                                      aseksualności w otwartym zbiorze wszystkich istot rodzaju ludzkiego.
                                      Posłużę się przykładem punktu potrójnego w fizyce i osobliwością zjawiska wody
                                      przechłodzonej.Wszelkie obliczenia mówią ,że woda w temperaturach ujemnych(przy
                                      ciśnieniu 1013hP) powinna być lodem-ale czasem zabraknie impulsu do
                                      krystalizacji i całe obliczenia szlag trafia.Matematyka to służąca a nie królowa.
                                      • chwila.pl Re: Znaczenie aseksualności 21.04.08, 09:20
                                        migreniasta napisała:

                                        > Masz rację można to zapisać za pomocą funkcji o dwóch argumentach
                                        > i będzie tam występował punkt zerowego pożądania do (dla) każdego
                                        > z dwóch argumentów((nawet razem i z osobna) ale przy Twojej
                                        > formule odzwierciedleniem będzie punkt-w znaczeniu "osobliwość".

                                        Osobliwości i cuda na kółkach występują w świecie magików i kuglarzy, tu mamy do
                                        czynienia z najczystszą matematyką. Dla tego argumentu wartością funkcji jest
                                        aseksualność. Nie ma w tym niczego niezwykłego.

                                        > Nie widzę sensu by w żaden sposób próbować go klasyfikować i
                                        > definiować mianem aseksualności.

                                        I tym sie różnimy. Bo ja nie tylko widzę sens, ale wręcz konieczność
                                        ujednolicenia pojęć i wprowadzenia odpowiedniej harmonii w nazewnictwie i
                                        identyfikacji zjawisk.

                                        > To ma znamiona antynomii i w praktyce ( pragmatyce również) nie ma
                                        > zastosowania.Działa to tylko przy założeniach ,które z góry
                                        > spreparowałaś.

                                        Spreparuj swoje założenia, chętnie je poznam i z całą pewnością nie będę ich
                                        negować tylko dlatego, że ich nie będę rozumieć.

                                        > Jeśli dołożę Ci trzeci argument-np kozę to może się okazać ,że
                                        > osoba aseksualna z twojego zbioru traci swą aseksualność wykazując
                                        > zainteresowanie kozą.

                                        Dołożenie trzeciego argumentu to zmiana koncepcji funkcji. To zalążek nowej
                                        teorii. I dlaczego miałby być to trzeci argument? Można byłoby dołożyć jeszcze
                                        psa, kota, krowę i wołu. Proszę bardzo, chcesz paranoi pictures, to się w to
                                        baw. Mnie to nie interesuje. Pamietaj tylko, że po pierwsze nie zajmujemy sie tu
                                        zoofilią, a po drugie, nie zapominaj, że drugim argumentem funkcji jest płeć
                                        obiektu, a nie sam obiekt!!!

                                        > Wszystko to co napisałaś jest prawdziwe ale niestety nie jest
                                        > dowodem na istnienie
                                        > aseksualności w otwartym zbiorze wszystkich istot rodzaju
                                        > ludzkiego.

                                        Powtarzam po raz kolejny, drugim argumentem funkcji jest płeć obiektu pożądania
                                        seksualnego. "Otwarty zbiór istot rodzaju ludzkiego", w świetle mojej koncepcji
                                        sprowadza się do dwóch elementów: kobiety i mężczyzny, lub ściślej rzecz ujmując
                                        płci żeńskiej i płci męskiej. Zatem Twój kontrargument jest po prostu komiczny:)

                                        > Matematyka to służąca a nie królowa.

                                        Bzdura. Nie obrażaj matematyki.
                            • mg2005 Re: Znaczenie aseksualności 21.04.08, 09:57
                              > Zaufaj naukowcom, to oni tworzą teorię.

                              Ba, niestety to mocno ryzykowne po różnych "naukowych" teoriach...
                              • chwila.pl Re: Znaczenie aseksualności 21.04.08, 10:06
                                mg2005 napisał:

                                > Ba, niestety to mocno ryzykowne po różnych "naukowych" teoriach...

                                Jeśli nawet pewne teorie okazują się błędne, to kto je obala? Ja? Ty?
                                Migreniasta? Nie, obala je naukowiec. I opracowana jest kolejna teoria. Przez
                                kogo? Przez naukowca. Nie mamy innego wyjścia. Można zachować ograniczone
                                zaufanie, ale jednak będzie to zaufanie ....:)
                                • mg2005 Re: Znaczenie aseksualności 21.04.08, 19:20
                                  >
                                  > Jeśli nawet pewne teorie okazują się błędne, to kto je obala? Ja?
                                  Ty?
                                  > Migreniasta? Nie, obala je naukowiec.

                                  Żeby tak było... Niektóre "teorie" (np. 'normalność' homoseksualizmu
                                  i aseksualizmu) są tak absurdalne, że widzi to każdy, kto myśli
                                  logicznie i samodzielnie...
                                  • chwila.pl Re: Znaczenie aseksualności 21.04.08, 20:21
                                    Na temat norm społecznych (medycznych, etc etc ) mamy takie samo zdanie. A zatem
                                    nie będziemy mieć chyba problemów z porozumieniem.
                                    • mg2005 Re: Znaczenie aseksualności 22.04.08, 21:52
                                      chwila.pl napisała:

                                      > Na temat norm społecznych (medycznych, etc etc ) mamy takie samo
                                      zdanie. A zate
                                      > m
                                      > nie będziemy mieć chyba problemów z porozumieniem.

                                      Miło mi... :)
                      • goren Manowce rosną!!!!!! 18.04.08, 09:53
                        migreniasta napisała:

                        > Może i mają ale tym razem manowce rosną....

                        Metr mułu i wodorosty, po prostu dno, dno dna, czyli migreniaaaaasta.
                • mg2005 Re: znaczenie orientacji aseksualnej - do nessie 21.04.08, 09:48
                  xtrin napisała: >
                  > Osobniki aseksualne - czy homoseksualne - są członkami stada
                  zainteresowanymi
                  > jego dobrem, a jednocześnie "uwolnionymi" od wielkiego obciążenia
                  jakim jest
                  > dbanie o własne potomstwo.

                  Potomstwem zajmują się głównie samice. To wyjaśnia lesbizm (czy taki
                  zaobserwowano?...) a nie pederastię. Ponadto, nie wszystkie samice
                  mają 'prawo' do dzieci - więc twoja "teoria" nie trzyma się kupy...

                  Tym samym mogą całą swoją energię wykorzystywać na
                  > działania dla dobra całego stada.

                  jw


            • mg2005 Re: Syndrom szpinaku 21.04.08, 09:34
              nessie-jp napisała:

              > że pochodzimy od zwierząt STADNYCH, a nie monogamicznych.
              > A w stadzie siłą rzeczy muszą funkcjonować różne orientacje
              seksualne, przy czy
              > m
              > orientacja aseksualna ma niebagatelne znaczenie dla przetrwania
              stada jako cało
              > ści.

              To miłe, że porównujesz homo-dewiantów do zwierząt :), ale wyjaśnij
              to 'znaczenie dla przetrwania'... Także dla 'stada ludzkiego'.

              >
              > Trzeba najpierw zaakceptować to, jakimi jesteśmy zwierzętami,

              Mów za siebie...:)
              Czy kanibalizm też uznasz za normę ?
              • mg2005 PS 21.04.08, 14:53
                nessie-jp napisała:
                >
                > > pochodzimy od zwierząt STADNYCH, a nie monogamicznych.
                > > A w stadzie siłą rzeczy muszą funkcjonować różne orientacje
                > seksualne,

                Niektórzy (także na tym forum) dowodzili, że pederaści pochodzą od
                pingwinów... :))
          • arek103 Re: Syndrom szpinaku 13.04.08, 01:51
            migreniasta napisała:

            > No dobrze.Pokazałeś ,że ktoś potrafi obsługiwać gugla-nic więcej.Też natrafiłem
            > na to.Mało przekonujące.Idąc takim tokiem rozumowania postuluję wprowadzenie
            > kolejnej orientacji seksualnej.Są jeszcze kastraci.Wśród nich są kastraci
            > muzyczni-śpiewacy , a także kastraci ochroniarze-eunuchy.
            > O dysfunkcjach przez grzeczność nie wspomnę , gdyż z pewnych rzeczy śmiać się
            > nie wypada.

            Co maja kastraci do rzeczy?
          • goren [...] 13.04.08, 08:36
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • bill_d-fens Re: Czwarta orientacja seksualna 10.04.08, 23:41
      Nie rozumiem - co ma na celu uznawanie zaburzeń popędu za 'orientację'?
      Oczywiście, jeśli ktoś żyje w czystości z własnej woli i przekonania, to należy
      to szanować. Do seksu nie należy nigdy nikogo zmuszać. Ani przemocą, ani presją
      psychiczną.
      Aczkolwiek ten 'aseksualizm' ma różne postacie - oprócz wrodzonych problemów z
      popędem, poprzez zaburzenia hormonalne, po urazy psychiczne i brak
      samoakceptacji wywołujące awersję seksualną, rodzaj seksualnej anoreksji. W
      wielu tych przypadkach można skutecznie pomóc. Oczywiście, jeśli ktoś nie chce,
      żeby mu pomagano, jego sprawa, ale powinno się raczej propagować leczenie, a nie
      uznawać chorobę za 'orientację' czyli, jak rozumiem, integralną i niezmienną
      część tożsamości danej osoby.
      • arek103 Re: Czwarta orientacja seksualna 12.04.08, 21:57
        bill_d-fens napisał:

        > Nie rozumiem - co ma na celu uznawanie zaburzeń popędu za 'orientację'?
        ...

        To tak jak z leworecznoscia - tez kiedys byla uznawana za zaburzenie.
      • arek103 Re: Czwarta orientacja seksualna 12.04.08, 21:59
        bill_d-fens napisał:

        > Nie rozumiem - co ma na celu uznawanie zaburzeń popędu za 'orientację'?
        ...

        To tak jak z leworecznoscia - tez kiedys byla uznawana za zaburzenie. A cel jest
        jeden - zeby ludziom sie zylo lepiej...
      • mg2005 Re: Czwarta orientacja seksualna 21.04.08, 09:51
        bill_d-fens napisał:

        > Nie rozumiem - co ma na celu uznawanie zaburzeń popędu
        za 'orientację'?

        Walkę ideologiczną ... :)
    • chwila.pl Re: Czwarta orientacja seksualna 12.04.08, 00:14
      Istnieje wiele definicji aseksualności. Seksuologia zalicza aseksualność do
      niesprawności seksualnych, jest to zatem, z punktu widzenia tej dziedziny,
      dysfunkcją seksualną. Jeśli przyjmiemy ten punkt widzenia jako bazowy, trudno
      zgodzić się, by dysfunkcję seksualną zaliczono jako rodzaj orientacji
      seksualnej. Gdyby jednak przyjęto definicję Stormsa, wówczas tego typu próba
      poszerzenia listy orientacji o aseksualność wydaje się być sensowna.
      Otóż Storms (1980) uważał, że orientacja seksualna to dwa continua, oś
      heteroseksualności i homoseksualności, a orientacja to wyjściowa suma tych dwóch
      osi.
      1. Osoby mocno heteroseksualne i mało homoseksualne nazywamy heteroseksualnymi.
      2. Mocno homoseksualne i mało heteroseksualne - homoseksualnymi.
      3. Mocno heteroseksualne i mocno homoseksualne - biseksualnymi.
      A mało heteroseksualne i mało homoseksualne - aseksualnymi (4). Zgodnie z takim
      ujęciem aseksualizm jest rzeczywiście jedną z orientacji seksualnych.

      • arek103 Re: Czwarta orientacja seksualna 12.04.08, 11:27
        chwila.pl napisała:

        ...
        > 1. Osoby mocno heteroseksualne i mało homoseksualne nazywamy heteroseksualnymi.
        >
        > 2. Mocno homoseksualne i mało heteroseksualne - homoseksualnymi.
        > 3. Mocno heteroseksualne i mocno homoseksualne - biseksualnymi.
        > A mało heteroseksualne i mało homoseksualne - aseksualnymi (4). Zgodnie z takim
        > ujęciem aseksualizm jest rzeczywiście jedną z orientacji seksualnych.

        Rozsadnie brzmi. Od zawsze wiadomo, ze ludzie maja roznie wyrazone potrzeby
        seksualne.
        • Gość: lala Re: arek103 to pedał IP: *.jmdi.pl 12.04.08, 22:14
          i co ..dalej pedale promujesz zboczenia?? paszoł won...
          • arek103 Ale ty jestes wulgarna lala 13.04.08, 01:50
            Gość portalu: lala napisał(a):

            > i co ..dalej pedale promujesz zboczenia?? paszoł won...

            Ale ty jestes wulgarna lala, a taki masz ladny nick...
            • migreniasta Re: Ale ty jestes wulgarna lala 13.04.08, 01:55
              Nie daj się.
              • Gość: lala Re: Ale ty jestes wulgarna lala IP: *.jmdi.pl 16.04.08, 11:31
                A co ..moze Arek 103 nie propaguje pedalstwa na forum?? Jakie zakladasz watki..o
                jakiej tematyce?? Na siłe chcesz udowodnic, ze pedały sa ok...jestes sam pedałem
                i dlatego starasz sie przekonac, ze to normalne. A pedał to zboczeniec wiec
                Arku103 jestes zboczencem a zboczencom lala mowi won!! i co...myslisz, ze
                wszyscy beda piac nad pedałami , ze trzeba byc tolerancyjnym i takie tam inne
                bzdety?? otóz lala mowi prawde..pedały to zboczency i trzeba ich leczyc!! A
                prawda moze bolec!!!
                Areku103 jestes pedałem i musisz sie leczyc!!!!!!!!!!!!!
                • arek103 Lala, jestes nie tylko wulgarna ale i glupia 17.04.08, 22:19
                  Lala, jestes nie tylko wulgarna ale i glupia - jedno wiaze sie zreszta z drugim.
                  Oczywiscie, ze homoseksuliasci (podobnie jak biseksualisci i heteroseksualisci)
                  sa ok.
      • mg2005 Re: Czwarta orientacja seksualna 21.04.08, 09:18
        chwila.pl napisała:
        > 1. Osoby mocno heteroseksualne i mało homoseksualne nazywamy
        heteroseksualnymi.
        >
        > 2. Mocno homoseksualne i mało heteroseksualne - homoseksualnymi.
        > 3. Mocno heteroseksualne i mocno homoseksualne - biseksualnymi.
        > A mało heteroseksualne i mało homoseksualne - aseksualnymi (4).
        Zgodnie z takim
        > ujęciem aseksualizm jest rzeczywiście jedną z orientacji
        seksualnych.
        >

        To połączenie nielogiczne i "na siłę"
    • jaka.to.melodiaa Re: Czwarta orientacja seksualna 17.04.08, 23:00
      tez mi new. slyszalam o tym ze to rozwazaja 100 lat temu. i wiecie
      co - mam to gdzies, niech sobie wpisuja gdzie chca co chca, co mnie
      to obchodzi.
      • arek103 Re: Czwarta orientacja seksualna 18.04.08, 23:10
        jaka.to.melodiaa napisał:

        > tez mi new. slyszalam o tym ze to rozwazaja 100 lat temu. i wiecie
        > co - mam to gdzies, niech sobie wpisuja gdzie chca co chca, co mnie
        > to obchodzi.

        A w ogole cokolwiek cie obchodzi? Czy tak sobie tylko zyjesz jak roslinka?
    • rav107 Żadna orientacja tylko oziębłość 17.04.08, 23:44
      W normalnym świecie to sie nazywa oziębłość i przy zdobyczach
      dzisiejszej farmakologii można to w większości przypadków dosyć
      łatwo wyleczyć.
      • arek103 Jeszcze do niedawna leczono leworecznosc 18.04.08, 22:55
        rav107 napisał:

        > W normalnym świecie to sie nazywa oziębłość i przy zdobyczach
        > dzisiejszej farmakologii można to w większości przypadków dosyć
        > łatwo wyleczyć.

        Jeszcze do niedawna leczono leworecznosc. Wszystko co choc troche sie rozni od
        zalozonej z gory normy mozna uznac za chorobe i leczyc. Tylko po co?
        • rav107 Re: Jeszcze do niedawna leczono leworecznosc 19.04.08, 19:56
          Jeżeli ktoś nie chce, to przecież nikt go do leczenia nie zmusi,
          chociaż osobiście współczuję osobom które tracą tak wspaniałą cześć
          życia jak seks i co gorsza prawdopodobnie nawet nie wiedzą co
          tracą... z drugiej strony jeżeli jest im z tym dobrze to ich sprawa.
          • arek103 Re: Jeszcze do niedawna leczono leworecznosc 20.04.08, 23:42
            rav107 napisał:

            > Jeżeli ktoś nie chce, to przecież nikt go do leczenia nie zmusi,
            > chociaż osobiście współczuję osobom które tracą tak wspaniałą cześć
            > życia jak seks i co gorsza prawdopodobnie nawet nie wiedzą co
            > tracą... z drugiej strony jeżeli jest im z tym dobrze to ich sprawa.

            No wlasnie.
    • pylaszczykiewicz Re: Czwarta orientacja seksualna 18.04.08, 08:52
      Jestem za uznaniem aseksualizmu za kolejną orientację seksualną. Przyznać jednak
      należy słuszność osobą, które nie zgadają się z powyższą teorią. Każde
      stworzenie, każdy żywy organizm zdeterminowany jest do przekazania swego
      materiału genetycznego, słowem, do pozostawienia potomstwa, gdyż jest to jego
      naczelne zadanie na Ziemi. Już nie raz - jednak - przekonaliśmy sie że człowieka
      należy rozpatrywać w innych kategoriach i przez inny pryzmat - "rozumek".
      Aseksualizm - wedle znanych mi relacji - to brak pociągu seksualnego do
      jakiejkolwiek innej osoby, a więc słuszne było by uznać aseksualizm za jednostkę
      chorobową, gdyż nie abstynencje za cel życia postawiła nam natura. W tym
      powyższym świetle i homoseksualizm był by chorobą, a z tym się zgodzić nie mogę
      i dla tego z chęcią powitam nową "brać" aseksualną. Trzeba też ustalić kim są
      aseksualiści. Wiemy przecież jak wiele osób nie uczestniczy w zabawie wymiany
      materiału genetycznego, z różnych motywacji. Właśnie motywacje są - zdaniem mym
      - kluczem do definiowania. Dla mnie to ludzie, którzy nie odczuwają potrzeby
      współżycia seksualnego, a nie ludzie, którzy pociąg mają ale go blokują.
      • arek103 No wlasnie nie 18.04.08, 23:08
        pylaszczykiewicz napisał:

        > Jestem za uznaniem aseksualizmu za kolejną orientację seksualną.

        Ok, fajnie, ze masz podobne poglady do Światowego Towarzystwa Seksuologicznego :)

        > Przyznać jedna
        > k
        > należy słuszność osobą, które nie zgadają się z powyższą teorią. Każde
        > stworzenie, każdy żywy organizm zdeterminowany jest do przekazania swego
        > materiału genetycznego,

        No wlasnie nie, to kompletnie bledne zalozenie! Przyklad pierwszy z brzegu -
        mrowki robotnice, ktore sa przeciez nieplodne. Malo tego, one stanowia ogromna
        WIEKSZOSC w kazdej mrowczej populacji! Inny przyklad - samce jeleni - TYLKO
        dominujace samce maja szanse na potomstwo!

        ...
        > chorobową, gdyż nie abstynencje za cel życia postawiła nam natura.

        Natura nikomu nie postawila zadnego celu! To, ze natura stawia jakies cele to
        kompletnie bledne zalozenie! Natura nie jest czlowiekiem! Nie personalizuj
        natury i nie przypisuj jej cech, ktorych nie ma.

        • pylaszczykiewicz Re: No wlasnie nie 20.04.08, 19:33
          Wyjątki, jak zwykle potwierdzają regułę, iż reguł nie ma. Natura to przenośnia,
          wszystkie zjawiska są zdeterminowane, lub kształtowane przez ewolucję. A czym
          jest ewolucja ? «proces przeobrażeń, przechodzenia do stanów bardziej złożonych»
          (definicja ze słownika pwn
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=ewolucja&sourceid=Mozilla-search&od=0 )
    • Gość: aseksoholik Brak orientacji jest orientacją ? :) IP: *.chomiczowka.waw.pl 18.04.08, 12:52
      Postęp paranoi jest imponujący...
      • arek103 Nie brak orientacji tylko brak popedu 18.04.08, 22:57
        Gość portalu: aseksoholik napisał(a):

        > Postęp paranoi jest imponujący...

        Chodzi nie o brak orientacji tylko o brak popedu seksualnego. Moze naucz sie
        najpierw czytac ze zrozumieniem...
        • Gość: Kanalia-na- buców Re: Nie brak orientacji tylko brak popedu IP: *.adsl.inetia.pl 18.04.08, 23:02
          Zjadacz rozumów się znalazł.Załóż przepaskę i wyrusz w świat
          nauczać.Jak Ci kijów nakładą na plecy to się nauczysz rozumu.Nie
          tylko Ty potrafisz składać literki w całość.A z leczeniem
          leworęczności to nie było tak samo.Leworęczni i lewonożni byli
          zawsze w cenie.I nikogo nie obchodziło ,że onanizują się lewą
          ręką.Natomiast na cioty nie było nigdy popytu.
          • arek103 Re: Nie brak orientacji tylko brak popedu 19.04.08, 17:19
            Gość portalu: Kanalia-na- buców napisał(a):

            > Zjadacz rozumów się znalazł.Załóż przepaskę i wyrusz w świat
            > nauczać.Jak Ci kijów nakładą na plecy to się nauczysz rozumu.Nie
            > tylko Ty potrafisz składać literki w całość.A z leczeniem
            > leworęczności to nie było tak samo.Leworęczni i lewonożni byli
            > zawsze w cenie.I nikogo nie obchodziło ,że onanizują się lewą
            > ręką.Natomiast na cioty nie było nigdy popytu.

            Niezupelnie. Zalecano, zeby zmuszac dzieci do pisania prawa reka, jesli
            zaczynaly lewa, mimo ze to nie jest naturalne ani dobre dla dziecka. Dziecko
            leworeczne nigdy nie bedzie rownie sprawnie pisalo prawa reka.
            Na gejow byl wielki popyt u Indian amerykanskich - poniewaz w ich religiach bog
            byl jednoczesnie kobieta i mezczyzna w gejach dopatrywano sie cech boskosci.
            Popyt byl tez w starozytnym Rzymie i Grecji. Obecnie tez troche jest - na
            Zachodzie w niektorych zawodach.
    • Gość: abihomoheteroauto Piąta orientacja seksualna:) IP: *.chomiczowka.waw.pl 18.04.08, 12:57
      WHO chce ogłosić 5. "orientację": auto-seksualizm (mniej 'postępowo':
      narcyzm)... Kto wyleczy WHO ? :)
      • Gość: Kanalia-na-buców Re: Piąta orientacja seksualna:) IP: *.adsl.inetia.pl 18.04.08, 21:16
        WHO to siedlisko kawożłopów i nieudaczników których za brak
        kreatywności relegowano z dotychczasowych stanowisk we własnych
        krajach.To stado wtórnego debilizmu w pigułce.Tylko dlaczego ta
        pigułka jest taka duża?
      • arek103 Światowe Towarzystwo Seksuologiczne 18.04.08, 23:01
        Gość portalu: abihomoheteroauto napisał(a):

        > WHO chce ogłosić 5. "orientację": auto-seksualizm (mniej 'postępowo':
        > narcyzm)... Kto wyleczy WHO ? :)

        Chodzi ci chyba o automonoseksualizm. Skad masz informacje, ze WHO chce go
        zaliczyc do orientacji? Zazwyczaj najpierw zajmuja sie takimi sprawami wezsi
        specjalisci, dopiero potem WHO. Światowe Towarzystwo Seksuologiczne ma tu
        decydujacy glos.
    • Gość: doda Re: Czwarta orientacja seksualna IP: *.bethere.co.uk 12.05.08, 09:52
      Wy sie ludziska smiejecie,natomiast aseksualizm to powazne
      schorzenie.Moj maz od 2 lat cierpi na to schorzenie,nawet nie da sie
      opisac jak to zle wplywa na nas-na mnie,a przede wszystkim na nasze
      malzenstwo.Jak to niektorzy ujmuja poprostu mu sie ^nie
      chce^,potrafi zyc bez sexu nawet kilkanascie miesiecy a moje gadanie
      nic nie daje.
Pełna wersja