roberta.redford
16.04.08, 15:13
dostaje gesiej skorki, kiedy widze/slysze gdzies sformulowanie "statystycznie rzecz biorac" albo "wedlug ostatnich badan..". chodzi mi o o badania statystyczne dotyczace zycia prywatnego, te wszystkie przedziwne wytyczne, np. kiedy przychodzi pierwszy kryzys w zwiazki, idealny wiek partnerow, idelana przerwa miedzy urodzeniem pierwszego i drugiego dziecka, sredni czas stosunku... Po diabla to wszystko? absolutnie mnie nie interesuje hipotetycznie idealna przecietnosc - mam sie do niej porownywac i stwierdzac, ze ze mna cos nie tak albo zamartwiac sie, ze na pewno moj zwiazek z mlodszym partnerem nie ma szansy na dlugotrwalosc?
jak widze te wykresy, procenty i tabulki, slabo mi sie robi. i jeszczej gorzej na mysl o ludziach, ktorzy sie tym zajmuja zawodowo :)