ubawiona
24.04.08, 13:23
Poznalam na zajeciach milego faceta, jest madry, genialnie przystojny i dobrze wychowany. I jak mu patrze w oczy to mi kolana miekna. Wydaje mi sie, ze ja mu tez nie jestem obojetna, wlasciwie na 90% jestem pewna, ze gdybym zrobila "ten krok" to cos by sie z tego rozwinelo.
Problem w tym, ze jestem od 2 lat w stalym zwiazku. Mieszkamy ze soba.
Nasz zwiazek jest, a wlasciwie byl bardzo gleboki. W ostatnich miesiacach cos zaczelo sie psuc. Przestalismy ze soba sypiac. On caly czas pracuje, ja mam stres na uczelni. Nasze interesy zaczynaja sie rozchodzic. Z drugiej strony nie wyobrazam sobie w tym momencie zycia bez mojego mezczyzny. Nadal go kocham, chyba... Nie chce go zdradzic, chociaz czasem wydaje mi sie, ze juz to robie myslac o tym innym. Jestem zla na mojego faceta, ze przestal sie mna interesowac. Nagle przestalismy komunikowac ze soba: "jest obiad? co trzeba kupic? o ktorej bedziesz? musze przygotowac lekcje!" nam pozostalo.
Czy fakt, ze zaczynaja mnie inni mezczyzni interesowac jest az tak dziwny? Chcialabym odczuwac ten sam pociag do mojego faceta, jak ten ktorym darze tego drugiego.
Pomorzcie mi ten dylemat rozwiazac!