zwykly_kierowca
30.04.08, 19:31
Od godziny na sąsiednim podwórku jazgocze jakis piesek, mały, z takich, które
wabią się najczęściej muszka albo żabka. Ktoś, zapewne dzieci, się z nim bawi
(drażni), no i ten jazgocze. Głos jakby ktoś skrobał nożem po szybie. Ciekawa
rzecz - nikomu to wydaje się nie przeszkadzac mimo, ze w wiekszosci mieszkań
są pootwierane okna. Ludzie nie mają nerwów? A może są sami przyzwyczajeni do
głosnego zachowania, mówienia podniesionym głosem w miejscach publicznych, do
rechotów z byle czego?
Czy opanowany, wyciszony sposób zachowania człowieka to przeszlość?