seth.destructor
03.05.08, 16:47
Pani Fritzlowa jest przykładem ciemnoty kobiecej. Mąż schodzi do
piwnicy, trzyma tam córkę i wnuki, zanosi jedzenie, a ona o niczym
nie wie. Rachunki za prąd i wodę, śmieci produkowane przez dodatkowe
parę osób też nie wzbudzają w niej zainteresowania...
To nie jest odosobniony przypadek. Dużo matek też "nie wie", że mąż
molestuje seksualnie dzieci. Ba, nawet jak im się to powie w oczy,
to zaprzeczają i nie wierzą. WOLĄ WIERZYĆ W POUKŁADANY, ALE
WYMYŚLONY PRZEZ SIEBIE ŚWIAT. Tak bardzo, że fakty, które
zaprzeczają ich wizji po prostu ignorują...
Z innej beczki. Typowa sytuacja, kiedy mężczyzna adoruje kobietę
przed ślubem, a po ślubie nagle "zmienia się" i ją bije. Tysiące
kobiet nabiera się na przedślubne obietnice i potem zdziwione płaczą.
Ba, dość często zdarza się, że ona dobrze wie, że on jest agresywny
i pije. Ale WMAWIA SOBIE, ŻE TAK NIE JEST. I potem tkwi w takim
związku z bydlęciem, które chleje i ją bije.
JAK BARDZO TRZEBA MIEĆ ZRYTĄ PSYCHIKĘ, żeby wmówić sobie, że lepiej
jest trwać w związku, gdzie mąż znęca się nad żoną fizycznie i
psychicznie, podczas gdy jest tyle organizacji, które natychmiast
doradzą i pomogą.
Czemu pewne kobiety tak ślepo wierzą we własne wymysły, a
zaprzeczają i nie widzą faktów?