hymenaios 10.05.08, 14:17 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie szpitalami. I to nie są wirtualne pieniądze jak w przypadku finansowania KK a całkiem realne. wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=495007 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 15:22 To sa jak najbardziej pieniadze wirtualne. Nie wiesz przecież, i nikt tego nie wie, ile z tych długów wynika z nieudolnego zarządzania a ile a racji tego, że do systemu trafia za mało pieniedzy w stosunku do zakresu usług jakie tym szpitalom narzucono (a tym co narzuciło sa tzw oczekiwania społeczne - ma byc leczenie na poziomie państw rozwinietych tylko płacic chcemy tyle co w Bangladeszu;)) Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 15:35 Skoro nikt tego nie wie, to właśnie jest to nieudolność. W takiej sytuacji wkładanie jakichkolwiek dodatkowych pieniędzy jest nonsensowne. A 10 mld to realna kwota zadłużenia. Zarządzanie to nie tylko dysponowanie pieniędzmi na poziomie szpitala ale również dystrubucja piniędzy z NFZ. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 17:41 Byłoby ok gdybys napisał o "nieudolnym zarządzaniu NFZ". Ale ty napisałes wyraxnie, że nieudolnie zarządza sie szpitalami, a szpitalami nie zarzadza NFZ tylko ich dyrektorzy. Oni zas nie maja wpływu ani na wycene poszczególnych świadczeń ani tym bardziej na wysokość składki. Sa tacy którzy zadłuzają sie, bo sa nieudolni, zgoda. Ale sa i tacy, którzy po prostu nie mogą inaczej bo ich usługi zostały źle wycenione a prawo zabrania im działalności komercyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 17:59 Semantyka. Dyrektorzy zarządzają funduszem im przydzielonym. Jest on źle rozdysponowany i w wielu przypadkach marnowany na poziomie szpitala. Gdyby przyznać dyrektorom szpitala prawo do ustalania składki wątpię, żeby sytuacja się poprawiła. Nie sądzę też, żeby lepiej było po przekształceniu się szpitali w spółki. To za mało. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 18:52 Jaka tam semantyka, proste fakty. Łopatologicznie: dostajesz 100 zł za wykonanie czegoś, czego najnizszy koszt wykonania wynosi 120 zł. Co robisz? Zrywasz kontrakt, oczywiście. Problem w tym, ze państwowy ZOZ nie może tego zrobic. Co dalej? Może ogłosic bankructwo? Nie... tego państwowy też nie może zrobic. Jedyne co moze, to wykonywac zakontraktowanwe usługi pomagając sobie pozyczkami. A potem czekac na oddłuzenie. I owszem, komercjalizacja moze znacząco pomóc wyprostowac te sytuację. Po pierwsze spółka może ogłosic bankructwo więc nie trzeba jej będzie oddłuzac;) PO drugie ( i najwazniejsze) spółka może prowadzic działalność komercyjną tak jak to robią od lat niepubliczne przychodnie, ratując w ten sposób swoje finanse. Na koniec - oczywiście nigdy nie sugerowałam, ze dobrze byłoby gdyby dyrektorzy szpitali mieli wpływ na wysokość składki zdrowotnej. Tym powinien zająć sie sejm - podniesieniem składki chocby do poziomu Czech, Węgier czy Słowacji. Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 20:52 kot_behemot8 napisała: > Jaka tam semantyka, proste fakty. Łopatologicznie: dostajesz 100 zł > za wykonanie czegoś, czego najnizszy koszt wykonania wynosi 120 zł. > Co robisz? Zrywasz kontrakt, oczywiście. Problem w tym, ze państwowy > ZOZ nie może tego zrobic. Co dalej? Może ogłosic bankructwo? Nie... A konkrety? Gdyby to był realny i jedyny problem wystarczyłoby urealnić stawki za usługi. Jest inaczej. Przy tych samych stawkach jeden szpital sobie radzi inny nie. Państwowy ZOZ zamiast ogłaszać bankructwo może być zlikwidowany albo włączony w inne struktury. Lekarze rodzinni są w większości sprywatyzowani i mogą ogłaszać bankructwo, jednak tak naprawdę są na garnuszku NFZ i przez to całkowicie od niego uzależnieni. Powtórzę wię, samo przekształcanie niewiele zmieni, właściciel, przynajmniej w początkowej fazie pozostanie praktycznie ten sam. Spólki wymagają za to zarządu o rad nadzorczych, i to jest miejsce, w które bardzo szybko może stać się intratnym elementem przetargowym dla działaczy partyjnych. Niezależnie czy na szczeblu centralnym czy samorządowym. > tego państwowy też nie może zrobic. Jedyne co moze, to wykonywac > zakontraktowanwe usługi pomagając sobie pozyczkami. A potem czekac > na oddłuzenie. NFZ należy rozpalcelować i tyle. > I owszem, komercjalizacja moze znacząco pomóc wyprostowac te > sytuację. Po pierwsze spółka może ogłosic bankructwo więc nie trzeba > jej będzie oddłuzac;) A szpital zlikwidować. > PO drugie ( i najwazniejsze) spółka może > prowadzic działalność komercyjną tak jak to robią od lat > niepubliczne przychodnie, ratując w ten sposób swoje finanse. > Na koniec - oczywiście nigdy nie sugerowałam, ze dobrze byłoby gdyby > dyrektorzy szpitali mieli wpływ na wysokość składki zdrowotnej. Tym > powinien zająć sie sejm - podniesieniem składki chocby do poziomu > Czech, Węgier czy Słowacji. Owszem, ale w pierwszej kolejności należy uporządkować finanse funduszy zdrowotnych. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 21:34 Kazdy ma prawo wierzyc, ze zna cudowny sposób na naprawienie zła jednym genialnym posunięciem a wszelkie inne sposoby sa głupie, a ja ci prawa do takiej wiary nie odmawiam. Tak sie tylko zastanawiam, co twoim zdaniem ma być tym genialnym posunięciem? Bo o prywatyzacji tez sie najlepiej nie wyrazasz... Zwiększanie składki? Też nie. Komercjalizacja fuj fuj. Więc co? Może napisz co twoim zdaniem nalezy zrobić żeby słuzba zdrowia funkcjonowała lepiej, zeby szpitale sie nie zadłużały, żeby nie było kolejek itp - tylko bez ogólników typu "zrobic porządek z..." czy "rozparcelować", bo taką pisowską frazeologię to juz przerabialiśmy i wiadomo co z tego wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 21:48 kot_behemot8 napisała: > Kazdy ma prawo wierzyc, ze zna cudowny sposób na naprawienie zła > jednym genialnym posunięciem a wszelkie inne sposoby sa głupie, a ja > ci prawa do takiej wiary nie odmawiam. Tak sie tylko zastanawiam, co > twoim zdaniem ma być tym genialnym posunięciem? Bo o prywatyzacji > tez sie najlepiej nie wyrazasz... Chyba Cię tu poniosło. Nigdzie źle o prywatyzacji się nie wyraziłem. Zwiększanie składki? Też nie. > Komercjalizacja fuj fuj. Więc co? > Może napisz co twoim zdaniem nalezy zrobić żeby słuzba zdrowia > funkcjonowała lepiej, zeby szpitale sie nie zadłużały, żeby nie było > kolejek itp - tylko bez ogólników typu "zrobic porządek z..." > czy "rozparcelować", bo taką pisowską frazeologię to juz > przerabialiśmy i wiadomo co z tego wyszło. Cudotwórcę chcesz ze mnie zrobić??? Są dwie rzeczy, ubezpieczenia zdrowotne i tu myślę, że powinien tu być zastosowany mechanizm rynkowy, taki jak w przypadku pozostałych ubezpieczeń. Druga sprawa, to szpitale i cała reszta, czyli lekarz rodzinny, labolatoria itd. Sam pomysł przekształcenia szpitali nie uważam za zły, tylko po raz koleiny powtórzę, to nie wystarczy. Część usług na poziomie lecznictwa szpitalnego powinna zostać w gestii państwa, jako szpitale miejskie pod kontrolą samorządów, pozostałe powoli i według jakiegoś rozsądnego planu należałoby sprywatyzować. Przy czym cała akcja wcale nie oznacza np poprawy obsługi pacjentów a poprawę zarządzania funduszami i samymi jednostkami ZOZu. Pacjenci muszą uzbroić się w cierpliwość, bo dopiero dobrze zorganizowana służba zdrowia da szansę na lepszą ich obsługę. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 11.05.08, 09:37 hymenaios napisał: > > Chyba Cię tu poniosło. Nigdzie źle o prywatyzacji się nie wyraziłem. Tak odebrałam ten post: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=79296769&a=79336608 Oczywiscie nie jest to krytyka wprost, tylko takie... jakby to ująć... asekuranctwo. Tzn niby jestes za prywatyzacją, ale jak cos z nia pójdzie nie tak, bo szpital kupi "podejrzana organizacja" to zawsze bedzie mozna powiedziec z satysfakcją: a nie mówiłem! ;)) Prawda jest taka, ze albo się popiera prywatyzacje, albo nie. A jeśli się popiera, to trzeba się liczyć z tym, że nie wszystko przebiegnie idealnie. Świat w ogóle idealny jakoś nie jest. I dalej - komercjalizacja to idealny stan pośredni miedzy stanem obecnym a prywatyzacją. Dużo lepiej bowiem by prywatyzacja odbywała sie z poziomu gmin i powiatu niz centralnie - długo mozna by mówic dlaczego. Marudzenie nad komercjalizacja i szukanie dziury w całym jest więc u zwolennika prywatyzacji czymś niezrozumiałym. > Cudotwórcę chcesz ze mnie zrobić??? Są dwie rzeczy, ubezpieczenia > zdrowotne i tu myślę, że powinien tu być zastosowany mechanizm > rynkowy, taki jak w przypadku pozostałych ubezpieczeń. Nigdzie na świecie ubezpieczenia zdrowotne nie są całkowicie urynkowione - nawet w "liberalnych rajach" w rodzaju Irlandii czy Singapuru, o krajach tradycyjnie liberalnych jak USA czy UK nie wspominając. Poza tym - znowu używasz ogólników więc w sumie nie wiadomo o co ci chodzi. Druga sprawa, > to szpitale i cała reszta, czyli lekarz rodzinny, labolatoria itd. > Sam pomysł przekształcenia szpitali nie uważam za zły, tylko po raz > koleiny powtórzę, to nie wystarczy. Nie powtarzaj po raz kolejny, tylko napisz co KONKRETNIE trzeba oprócz tego zrobić... Część usług na poziomie > lecznictwa szpitalnego powinna zostać w gestii państwa, jako > szpitale miejskie pod kontrolą samorządów, pozostałe powoli i według > jakiegoś rozsądnego planu należałoby sprywatyzować. No i właśnie po to jest komercjalizacja. Dokładnie to robi obecny rząd. A ty marudzisz, ze źle... Przy czym cała > akcja wcale nie oznacza np poprawy obsługi pacjentów a poprawę > zarządzania funduszami i samymi jednostkami ZOZu. Która część tej "akcji" będzie oznaczała poprawe zarządzania? Bo pierwsza częśc juz dawno została zrealizowana (szpitale pod kontrolą samorządów), druga w pewnym stopniu tez (niepubliczne przychodnie). Rozumiem, ze tłumacząc na język faktów, po raz kolejny proponujesz prywatyzacje szpitali? Czyli nic nowego:) MOże więc zastanówmy się, na ile prywatyzacja poprawi sytuację. Dobry przykład stanowia niepubliczne a działające od lat przychodnie. Na pewno dzieje sie w nich lepiej niz w państwowych, ale nie oszukujmy się - to nie jest taki standard jakiego oczekujemy. Poza tym one powstaja tylko w specjalnościach opłacalnych - lekarz rodzinny, pediatra, dentysta itp. Poradni onkologicznych nikt jakoś prywatyzować nie chce... Wiesz dlaczego? Bo nie da się ich prowadzić nie zadłużając się - bo stawki na leczenie sa zbyt niskie. Ze szpitalami bedzie tak samo. Nie po to prywatny kupi szpital, żeby do niego dokładać. Prywatny będzie dobrze zarabiał na niektórych oddziałach a te deficytowe będzie utrzymywał tylko pod przymusem (sa takie plany by nie wolno było likwidowac usług zakontraktowanych w momencie prywatyzacji). A wiemy jak to jest z praca pod przymusem... będą leczyli dokładnie do poziomu finansowania przez NFZ a potem kartka na drzwi "limit świadczeń wyczerpany". Teraz na onkologii leczą nawet jak pieniądze dawno juz się skończyły iw ten sposób ratują ludziom zycie - zadłużając szpital. Pacjenci muszą > uzbroić się w cierpliwość, bo dopiero dobrze zorganizowana służba > zdrowia da szansę na lepszą ich obsługę. Pacjenci onkologiczni nie mają czasu na uzbrajanie się w cierpliwość. Poza tym, jak wykazałam wyżej, ta "lepiej zorganizowana" (według twojego pomysłu) słuzba zdrowia, dla nich oznacza pogorszenie zamiast polepszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 11.05.08, 20:38 kot_behemot8 napisała: > Marudzenie nad komercjalizacja i szukanie dziury w całym > jest więc u zwolennika prywatyzacji czymś niezrozumiałym. Jednak Cię poniosło.:) Pomijając to komercjalizacja jest dokładnie taką samą ścieżką, jaką można spotkać w spółkach skarbu państwa typu Orlen, KGHM czy TVP. Przy czym efekt będzie najbliższy temu co spotkać można w TV. Czyli polityczne obsadzanie rad nadzorczych nie tylko w NFZ ale i w szpitalach. > > Cudotwórcę chcesz ze mnie zrobić??? Są dwie rzeczy, ubezpieczenia > > zdrowotne i tu myślę, że powinien tu być zastosowany mechanizm > > rynkowy, taki jak w przypadku pozostałych ubezpieczeń. > > > Nigdzie na świecie ubezpieczenia zdrowotne nie są całkowicie > urynkowione - nawet w "liberalnych rajach" w rodzaju Irlandii czy > Singapuru, o krajach tradycyjnie liberalnych jak USA czy UK nie > wspominając. Poza tym - znowu używasz ogólników więc w sumie nie > wiadomo o co ci chodzi. A niby jak ma Ci to przekazać? Przygotować listę szpitali, które mają uzyskać status miejski-państwowy i reszta oraz listę towarzystw ubezpieczeniowych uprawnionych do zawierania umów o ubezpieczenia zdrowotne!? Otworzenie rynku nie oznacza natychmiastowej likiwdacji. > Druga sprawa, > > to szpitale i cała reszta, czyli lekarz rodzinny, labolatoria itd. > > Sam pomysł przekształcenia szpitali nie uważam za zły, tylko po > raz > > koleiny powtórzę, to nie wystarczy. > > > > Nie powtarzaj po raz kolejny, tylko napisz co KONKRETNIE trzeba > oprócz tego zrobić... Napisałęm wyżej. Domyślam się co Cię gnębi, czy jest to katalog usług medycznych i ich kosztów? > Część usług na poziomie > > lecznictwa szpitalnego powinna zostać w gestii państwa, jako > > szpitale miejskie pod kontrolą samorządów, pozostałe powoli i > według > > jakiegoś rozsądnego planu należałoby sprywatyzować. > > > > No i właśnie po to jest komercjalizacja. Dokładnie to robi obecny > rząd. A ty marudzisz, ze źle... Nie. Komercjalizacja nie jest tym samym. Przerabiamy to w innych dziedzinach i efekty dalekie są od oczekiwań. > Która część tej "akcji" będzie oznaczała poprawe zarządzania? Bo > pierwsza częśc juz dawno została zrealizowana (szpitale pod kontrolą > samorządów), druga w pewnym stopniu tez (niepubliczne przychodnie). Lekarze rodzinni działają w oparciu o listę pacjentów i państwową regulację cen. Żeby wyjść na swoje dopisują sobie np pacjentów. Brak tu mechanizmu, który napędzałby poprawę jakości usług. > itp. Poradni onkologicznych nikt jakoś prywatyzować nie chce... > Wiesz dlaczego? Bo nie da się ich prowadzić nie zadłużając się - bo > stawki na leczenie sa zbyt niskie. Stawki ustala państwo. Wracamy do punktu początkowego. Jeśli państwo zaniża koszty, generuje tym samym długi i obniża jakość leczenia. System ubezpieczeń ma tak zadziałać, żeby towarzystwa ubezpieczeniowe były w stanie pokryć koszty leczenia. Tymczasem państwowe regulacje mają na celu zabezpiczenie zdrowotne ludzi chorych na raka bez względu na koszty i ekonomię. Kończy się to długami i permanentnym kryzysem służby zdrowia. > Ze szpitalami bedzie tak samo. Nie po to prywatny kupi szpital, żeby > do niego dokładać. Prywatny będzie dobrze zarabiał na niektórych > oddziałach a te deficytowe będzie utrzymywał tylko pod przymusem (sa > takie plany by nie wolno było likwidowac usług zakontraktowanych w > momencie prywatyzacji). A wiemy jak to jest z praca pod przymusem... A skąd ta pewność? Nawet jeśli jakieś towarzystwo czy szpital prywatny wpadnie w tarapaty finansowe, to są przecież skuteczne zabezpieczenia chociażby przez tworzenie funduszy zabezpieczających czy rezerwowych. Państwo może też wspierać najbiedniejszych, czyli takich, których nie stać na zbyt wygórowaną składkę. > będą leczyli dokładnie do poziomu finansowania przez NFZ a potem > kartka na drzwi "limit świadczeń wyczerpany". Teraz na onkologii > leczą nawet jak pieniądze dawno juz się skończyły iw ten sposób > ratują ludziom zycie - zadłużając szpital. I kończy się tym, że zamykają szpital. > Pacjenci onkologiczni nie mają czasu na uzbrajanie się w > cierpliwość. Poza tym, jak wykazałam wyżej, ta "lepiej > zorganizowana" (według twojego pomysłu) słuzba zdrowia, dla nich > oznacza pogorszenie zamiast polepszenia. To akurat nie ode mnie zależy. Ja stwierdzam fakt, nawet przy założeniu, że komercjalizacja coś tam poprawi, muszą czekać. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 12.05.08, 10:06 >Lekarze rodzinni działają w oparciu o listę pacjentów i państwową >regulację cen. Żeby wyjść na swoje dopisują sobie np pacjentów. >Brak >tu mechanizmu, który napędzałby poprawę jakości usług. Same bzdury. Jaka znowu "lista pacjentów"? Lekarz rodzinny leczy tych którzy sie do niego zgłoszą i to jest właśnie ta lista... Jak niby miałoby to inaczej wyglądac? Co to znaczy "regulacja cen"? PO prostu lekarz ma zakontraktowane świadczenia na określona kwotę i tyle. Czy tobie się wydaje, że jak się sprywatyzuje ubezpieczenia zdrowotne to będzie inaczej? Mylisz się, firma ubezpieczeniowa bedzie robiła dokładnie to samo co ty nazywasz "regulowaniem cen" - będzie podpisywała umowę z lekarzem na obsługę swoich klientów a lekarz będzie musiał zmieścić się w ustalonej kwocie. "Dopisywanie pacjentów" - koleny nonsens. Jak niby mieliby to robić? Musieliby tworzyć wirtualne tożsamosci i opłacac za nie składki ubezpieczeniowe... Ale mniejsza o te szczegóły, bo za duzo musiałabym się rozpisywać a do meritum i tak nas to nie zblizy. Meritum zaś jest takie, że jedyne co masz do powiedzenia "w temacie" to święte słowo PRYWATYZACJA. To nie byłoby jeszcze takie najgorsze - ja co prawda nie podzielam naiwnej wiary w to, ze prywatyzacja rozwiązuje wszelkie problemy (pamiętasz co napisałam o tym, ze nigdzie na świecie lecznictwo nie zostało całkowicie sprywatyzowane?), ale oczywiście też jestem zwolenniczką prywatyzacji. Najgorsza jest twoja asekurancka postawa. Z jednej strony - prywatyzacja jest cudna i rozwiązuje wszystkie problemy. Z drugiej zaś przemycone delikatne wtręty o tym, że pewno jak się zacznie prywatyzować, to zacznie się rozkradanie majątku przez "podejrzane organizacje". To własnie takie postawy jak twoja uniemozliwiaja w praktyce WSZELKA PRYWATYZACJĘ, nie tylko w lecznictwie. Po tym jak z Lewandowskiego i jego następców zrobiono złodziei żadna władza nie chce pchac palca między drzwi i woli opóźniac prywatyzację - bo tak jest bezpieczniej. Właśnie dlatego za rządów pis prywatyzacja została praktycznie wstrzymana. Nigdy przeciez nie ma się pewności, czy nabywca nie jeat taka, jak to określiłeś, "podejrzaną organizacją". Lepiej więc nie ryzykować i przekazac problem kolejnej władzy - niech to ich nazwą złodziejami (albo "podejrzanymi organizacjami;) Prywatyzacji więc nie będzie i takim postawom jak twoja możemy za to podziękować. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 12.05.08, 21:19 kot_behemot8 napisała: > >Lekarze rodzinni działają w oparciu o listę pacjentów i państwową > >regulację cen. Żeby wyjść na swoje dopisują sobie np pacjentów. > >Brak > >tu mechanizmu, który napędzałby poprawę jakości usług. > > > Same bzdury. Jaka znowu "lista pacjentów"? Lekarz rodzinny leczy > tych którzy sie do niego zgłoszą i to jest właśnie ta lista... Do lekarzy rodzinnych zgłaszają się pacjenci zarejestrowani w innych poradniach. Lekarz go sobie wpisuje i kasa leci. Odniesienia do wskazanego braku mechanizmu tyle co kot napłakał. Jak > niby miałoby to inaczej wyglądac? Co to znaczy "regulacja cen"? PO > prostu lekarz ma zakontraktowane świadczenia na określona kwotę i > tyle. Czy tobie się wydaje, że jak się sprywatyzuje ubezpieczenia > zdrowotne to będzie inaczej? Mylisz się, firma ubezpieczeniowa > bedzie robiła dokładnie to samo co ty nazywasz "regulowaniem cen" - Popisujesz się skończonym fakultetem ekonomii politycznej socjalizmu?? Usługi lecznicze są takim samym towarem w ekonomii jak naprawa samochodu, usługi budowlane czy pokrycie kosztów leczenia po wypadku smochodowym. Żaden zakład samochodowy nie podejmie się naprawy pojazdu poniżej kosztów, tylko dlatego, że jakiś ubezpieczyciel pokaże mu swój katalog cenowy usług. > będzie podpisywała umowę z lekarzem na obsługę swoich klientów a > lekarz będzie musiał zmieścić się w ustalonej kwocie. :))) Nie. Lekarz będzie wystawiać fakturę za zrealizowane usługi według stawek, które zapewnią mu opłacalność. Dyrektor szpitala nie będzie się musiał obawiać, że go zwolnią jak nie będzie mu odpowiadać propozycja monopolisty od ubezpieczeń zdrowotnych. > Meritum zaś jest takie, że jedyne co masz do powiedzenia "w temacie" > to święte słowo PRYWATYZACJA. To nie byłoby jeszcze takie najgorsze - > ja co prawda nie podzielam naiwnej wiary w to, ze prywatyzacja > rozwiązuje wszelkie problemy (pamiętasz co napisałam o tym, ze > nigdzie na świecie lecznictwo nie zostało całkowicie > sprywatyzowane?), Zapominając jednocześnie, że ja również nie domagam się całkowitej prywatyzacji. Z głuchym i ślepym mi przyszło rozmawiać. ale oczywiście też jestem zwolenniczką > prywatyzacji. Jasne, prywatyzacji, którą dla niepoznaki nazywasz komercjalizacją :)))))))))) > Najgorsza jest twoja asekurancka postawa. Z jednej strony - > prywatyzacja jest cudna i rozwiązuje wszystkie problemy. Z drugiej > zaś przemycone delikatne wtręty o tym, że pewno jak się zacznie > prywatyzować, to zacznie się rozkradanie majątku przez "podejrzane > organizacje". To własnie takie postawy jak twoja uniemozliwiaja w > praktyce WSZELKA PRYWATYZACJĘ, nie tylko w lecznictwie. Po tym jak z > Lewandowskiego i jego następców zrobiono złodziei żadna władza nie > chce pchac palca między drzwi i woli opóźniac prywatyzację - bo tak > jest bezpieczniej. Właśnie dlatego za rządów pis prywatyzacja > została praktycznie wstrzymana. Wypłacz się w rękaw pisiactwa, a nie mój. > Nigdy przeciez nie ma się pewności, czy nabywca nie jeat taka, jak > to określiłeś, "podejrzaną organizacją". Lepiej więc nie ryzykować i > przekazac problem kolejnej władzy - niech to ich nazwą złodziejami > (albo "podejrzanymi organizacjami;) > Prywatyzacji więc nie będzie i takim postawom jak twoja możemy za to > podziękować. :))). Prywtayzacja ma sens, jeśli będzie dotyczyć zarówno ubezpieczeń zdrowotnych jak i usług medycznych. I tyle co mam do powiedzenia w temacie. Rozwijać tematu z osobą, która ma obsesję na punkcie pisiactwa nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 12.05.08, 21:39 hymenaios napisał: > > Do lekarzy rodzinnych zgłaszają się pacjenci zarejestrowani w innych > poradniach. Nonsens. Nie trzeba być zarejstrowanym w innej poradni żeby się zarejstrować u rodzinnego. > Lekarz go sobie wpisuje i kasa leci. I dokładnie tak samo wygląda to w systemie ubezpieczeń prywatnych, wyobraź sobie:) Odniesienia do > wskazanego braku mechanizmu tyle co kot napłakał. Nie, naprawdę??? :)))) > Jak > > niby miałoby to inaczej wyglądac? Co to znaczy "regulacja cen"? PO > > prostu lekarz ma zakontraktowane świadczenia na określona kwotę i > > tyle. Czy tobie się wydaje, że jak się sprywatyzuje ubezpieczenia > > zdrowotne to będzie inaczej? Mylisz się, firma ubezpieczeniowa > > bedzie robiła dokładnie to samo co ty nazywasz "regulowaniem cen" - > > Popisujesz się skończonym fakultetem ekonomii politycznej > socjalizmu?? Usługi lecznicze są takim samym towarem w ekonomii jak > naprawa samochodu, usługi budowlane czy pokrycie kosztów leczenia po > wypadku smochodowym. Następna rewelacja. Dodaj jeszcze cos o układzie helicentrycznym jesli chcesz mnie jeszcze bardziej olśnić swoją erudycją;) > :))) Nie. Lekarz będzie wystawiać fakturę za zrealizowane usługi > według stawek, które zapewnią mu opłacalność. Mylisz się, to nie działa w taki sposób. Firma ubezpieczeniowa podpisuje kontrakt z lekarzem na obsługę określonej liczby pacjentów a lekarz musi się z kontraktu wywiązac w ramach często niezwykle drobiazgowo opisanych procedur. Gwarancji opłacalności nie ma, tak jak nie ma jej w zadnym biznesie. Dyrektor szpitala nie > będzie się musiał obawiać, że go zwolnią jak nie będzie mu > odpowiadać propozycja monopolisty od ubezpieczeń zdrowotnych. Oczywiście, że będzie się musiał obawiać. Zamiast jednego monopilisty będzie kilka dużych firm ubezpieczeniowych i jeśli dyrektor będzie za dużo grymasił i z żadnym się nie dogada, to właścicel szpitala go naturalnie zwolni. Wolny rynek ubezpieczeńtak własnie działa. > > Meritum zaś jest takie, że jedyne co masz do powiedzenia "w > temacie" > > to święte słowo PRYWATYZACJA. To nie byłoby jeszcze takie > najgorsze - > > ja co prawda nie podzielam naiwnej wiary w to, ze prywatyzacja > > rozwiązuje wszelkie problemy (pamiętasz co napisałam o tym, ze > > nigdzie na świecie lecznictwo nie zostało całkowicie > > sprywatyzowane?), > > Zapominając jednocześnie, że ja również nie domagam się całkowitej > prywatyzacji. Z głuchym i ślepym mi przyszło rozmawiać. Taaak, nie domagasz się, ale jak przychodzi do konkretów to jedyna rada jaką potrafisz udzielić brzmi "prywatyzować". Jakos nie zauważyłam, żebyś miał cokolwiek konstruktywnego do powiedzenia na temat reformy lecznictwa państwowego. > ale oczywiście też jestem zwolenniczką > > prywatyzacji. > > Jasne, prywatyzacji, którą dla niepoznaki nazywasz > komercjalizacją :)))))))))) Czytaj uwazniej, jasno napisałam, ze komercjalizacja to najlepszy z mozliwych wstępny krok w kierunku prywatyzacji. > > :))). Prywtayzacja ma sens, jeśli będzie dotyczyć zarówno > ubezpieczeń zdrowotnych jak i usług medycznych. I tyle co mam do > powiedzenia w temacie. Rozwijać tematu z osobą, która ma obsesję na > punkcie pisiactwa nie ma sensu. E tam, po prostu poza ogólnikowym ględzeniem nie masz nic do powiedzenia i tyle:) Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 12.05.08, 22:24 kot_behemot8 napisała: > I dokładnie tak samo wygląda to w systemie ubezpieczeń prywatnych, > wyobraź sobie:) Ależ wyobrażam sobie. Nie ma idealnych rozwiązań. Rzecz tylko w skali patologii. > Nie, naprawdę??? :)))) Tak, naprawdę :)))) > Następna rewelacja. Dodaj jeszcze cos o układzie helicentrycznym > jesli chcesz mnie jeszcze bardziej olśnić swoją erudycją;) Widać po powyższym, że proste odniesienia robią odpowiednie wrażenie :)))) > > :))) Nie. Lekarz będzie wystawiać fakturę za zrealizowane usługi > > według stawek, które zapewnią mu opłacalność. > > > Mylisz się, to nie działa w taki sposób. Firma ubezpieczeniowa > podpisuje kontrakt z lekarzem na obsługę określonej liczby pacjentów > a lekarz musi się z kontraktu wywiązac w ramach często niezwykle > drobiazgowo opisanych procedur. Gwarancji opłacalności nie ma, tak > jak nie ma jej w zadnym biznesie. Rewelacja. Kto tu twierdzi o braku ryzyka :))) Cały akapit napisany tak, jakby autor w ogóle nie przeczytał tego, do czego się odniósł. > Dyrektor szpitala nie > > będzie się musiał obawiać, że go zwolnią jak nie będzie mu > > odpowiadać propozycja monopolisty od ubezpieczeń zdrowotnych. > > > > Oczywiście, że będzie się musiał obawiać. Zamiast jednego > monopilisty będzie kilka dużych firm ubezpieczeniowych i jeśli > dyrektor będzie za dużo grymasił i z żadnym się nie dogada, to > właścicel szpitala go naturalnie zwolni. Wolny rynek ubezpieczeńtak > własnie działa. Gdzie? W Polsce rynek ubezpieczeń w innych sferach gospodarczych jakoś tak nie działa. > Taaak, nie domagasz się, ale jak przychodzi do konkretów to jedyna > rada jaką potrafisz udzielić brzmi "prywatyzować". Jakos nie > zauważyłam, żebyś miał cokolwiek konstruktywnego do powiedzenia na > temat reformy lecznictwa państwowego. No przecież pisałem, że ze ślepym i głuchym rozmawiam. Jak możesz cokolwiek zauważyć, skoro cokolwiek napiszę bezsensownie negujesz. Nie zauważyłem, żeby celem twoich wpisów była kontruktywna rozmowa na temat reformy lecznictwa państwowego. Ja nawet nie wiem czy chcewsz prywatyzować całą sferę usług medycznych włącznie z ubezpieczeniami czy nie, bo jak wiatraczek co chwila inną opinię wyrażasz. > > ale oczywiście też jestem zwolenniczką > > > prywatyzacji. > > > > Jasne, prywatyzacji, którą dla niepoznaki nazywasz > > komercjalizacją :)))))))))) > > > > Czytaj uwazniej, jasno napisałam, ze komercjalizacja to najlepszy z > mozliwych wstępny krok w kierunku prywatyzacji. Czytam uważnie. Cała Twoja argumentacja skierowana jest przeciw prywatyzacji. > > > :))). Prywtayzacja ma sens, jeśli będzie dotyczyć zarówno > > ubezpieczeń zdrowotnych jak i usług medycznych. I tyle co mam do > > powiedzenia w temacie. Rozwijać tematu z osobą, która ma obsesję > na > > punkcie pisiactwa nie ma sensu. > > > > E tam, po prostu poza ogólnikowym ględzeniem nie masz nic do > powiedzenia i tyle:) Przyganiał kocioł garnkowi. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 13.05.08, 10:01 hymenaios napisał: > > Oczywiście, że będzie się musiał obawiać. Zamiast jednego > > monopilisty będzie kilka dużych firm ubezpieczeniowych i jeśli > > dyrektor będzie za dużo grymasił i z żadnym się nie dogada, to > > właścicel szpitala go naturalnie zwolni. Wolny rynek > ubezpieczeńtak > > własnie działa. > > Gdzie? W Polsce rynek ubezpieczeń w innych sferach gospodarczych > jakoś tak nie działa. Bo w Polsce nie istnieje cos takiego jak wolny rynek ubezpieczeń zdrowotnych. Gdzie niby ma to więc działać? To co bywa u nas nazywane ubezpieczeniem zdrowotnym według standardów międzynarodowych określa się jako lecznicze ubezpieczenie dodatkowe zaś firma która użyłaby do celów reklamowych chociazby sformułowania "ubezpieczenie zdrowotne" miałaby potężne kłopoty (z prawem) Rozumiem, ze możesz nie mieć wiedzy na ten temat, ale tutaj przeciez nawet wiedza nie jest niezbedna, bo wystarczy logiczne myslenie. Żadna firma ubezpieczeniowa nie może sobie pozwolic na wypłacanie lekarzowi rodzinnemu (szpital na razie zostawmy) tego co on tam naskrobie na fakturze. Gdyby tak było, co powstrzymywałoby lekarza przed zlecaniem wszelkich mozliwych, najdroższych badań diagnostycznych (zwłaszcza gdyby jego kumpel posiadał przychodnię diagnostyczną...)? Kwota musi byc wynegocjowana z góry a lekarz musi sie w tej kwocie zmieścić. Tak to wygląda w systemie prywatnych i nieobowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Czyli tak samo jak teraz, z tą tylko róznicą, że firm ubezpieczeniowych będzie więcej niz jedna (zapewne dwie lub trzy) > > > Taaak, nie domagasz się, ale jak przychodzi do konkretów to jedyna > > rada jaką potrafisz udzielić brzmi "prywatyzować". Jakos nie > > zauważyłam, żebyś miał cokolwiek konstruktywnego do powiedzenia na > > temat reformy lecznictwa państwowego. > > No przecież pisałem, że ze ślepym i głuchym rozmawiam. Jak możesz > cokolwiek zauważyć, skoro cokolwiek napiszę bezsensownie negujesz. > Nie zauważyłem, żeby celem twoich wpisów była kontruktywna rozmowa > na temat reformy lecznictwa państwowego. Ja nawet nie wiem czy > chcewsz prywatyzować całą sferę usług medycznych włącznie z > ubezpieczeniami czy nie, bo jak wiatraczek co chwila inną opinię > wyrażasz. Nie kłam, bo to nieładnie:) Wyraziłam tylko jedną opinie w tej kwestii - jestem za częściowa prywatyzacją. A co do konstruktywności dyskusjii... Moim celem jest wykazanie w niej dwóch spraw. Pierwsza to wykazanie szkodliwości postaw asekuracyjnych (takich jak twoja) w kwestii prywatyzacji. Powtórze to jeszcze raz, bo ważne. Jeśli ktoś niby popiera prywatyzację ale jednoczesnie sugeruje, ze bedzie to jedno wielkie złodziejstwo, to wysyła władzy jasny sygnał, że prywatyzacja równa sie samobójstwo polityczne. No a władza zachowuje sie logicznie, czyli prywatyzacje wstrzymuje i czeka kiedy będzie mozna to zgniłe jajo podrzucić następcom. W ten sposób, z nieco innej beczki bo nie tylko lecznictwa problem dotyczy, w Polsce od lat nie udaje sie zreformowac ZUS czy rolnictwa. Bo nikt nie chce sie wychylac by go potem nie nazwano złodziejem jak wspomnianego wczesniej ministra Lewandowskiego (i wszystkich jego następców). I sprawa druga, do której zmierzam - konsekwentnie punktując luki w twoim rozumowaniu. Próbuje wydobyc od ciebie, w jaki KONKRETNIE sposób prywatyzacja poprawi sytuacje w lecznictwie. Żeby było jasne - ja wiem, ze poprawi i wiem dlaczego. Rzecz w tym, ze ty tego najwyraźniej nie wiesz, bo albo uzywasz ogólników albo wykazujesz sie brakiem znajomosci zasad funkcjonowania ubezpieczeń w systemie wolnorynkowym - co pokazałam wyzej. Nie dziw się więc, ze twoje uwagi o braku konstruktywności przyjmuje z pobłażaniem i nawet i zbytnio nie komentuję. PO prostu nie warto:) > Czytam uważnie. Cała Twoja argumentacja skierowana jest przeciw > prywatyzacji. A więc nie czytasz uważnie. Moja argumentacja skierowana jest przeciwko takim, którzy głośno popierają prywatyzację a po cichu ją uniemozliwiają, oraz przeciwko takim którzy głęboko wierzą, ze prywatyzacja to cudowne remedium, jednak jak przychodzi do konkretów to okazuje się, ze nie wiedzą czym tak naprawde taki wolnorynkowy system będzie się róznił od obecnego. A robie to gdyż wiem, ze własnie tacy ludzie będą najgłośniej krzyczeli że skandal i złodziejstwo - jak już się okaże co tak naprawdę prywatyzacja lecznictwa oznacza. Bo tak naprawdę, to zacznie się od podwyżki cen ubezpieczeń - drastycznej zwłaszcza dla tych którzy teraz płaca mało a chorują dużo. Trzeba być tego świadomym jak się popiera prywatyzacje. Ja jestem - ty nie. Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 13.05.08, 11:30 kot_behemot8 napisała: > > Gdzie? W Polsce rynek ubezpieczeń w innych sferach gospodarczych > > jakoś tak nie działa. > > > Bo w Polsce nie istnieje cos takiego jak wolny rynek ubezpieczeń > zdrowotnych. Gdzie niby ma to więc działać? To co bywa u nas > nazywane ubezpieczeniem zdrowotnym według standardów > międzynarodowych określa się jako lecznicze ubezpieczenie dodatkowe > zaś firma która użyłaby do celów reklamowych chociazby > sformułowania "ubezpieczenie zdrowotne" miałaby potężne kłopoty (z > prawem) > Rozumiem, ze możesz nie mieć wiedzy na ten temat, ale tutaj przeciez > nawet wiedza nie jest niezbedna, bo wystarczy logiczne myslenie. Właśnie. Brak rynku wykorzystujesz jako argument przeciw stworzeniu takiego rynku. Logiki w tym za grosz nie ma. Przecież nawet tej Twojej komercjalizacji nie da się wprowadzić bez odpowiednich uregulowań prawnych. > Żadna firma ubezpieczeniowa nie może sobie pozwolic na wypłacanie > lekarzowi rodzinnemu (szpital na razie zostawmy) tego co on tam > naskrobie na fakturze. Gdyby tak było, co powstrzymywałoby lekarza > przed zlecaniem wszelkich mozliwych, najdroższych badań > diagnostycznych (zwłaszcza gdyby jego kumpel posiadał przychodnię > diagnostyczną...)? Jak to co?? Konkurencja i możliwość wyboru. To teraz dzięki rejonizacji i respektowaniu przez ośrodki diagnostyczne tylko skierowań od konkretnych lekarzy chory nie ma możliwości wybrania sobie najtańszego i najlepszego labolatorium. Owszem może sobie pójść do innego ale musi zapłacić. Koszta działania tego typu instytucji zamiecione są głęboko pod dywan. Wystarczy jasno określić, że za każdą wizytę w labolatorium trzeba zapłacić a koszty takiej wizyty pokrywa firma ubezpieczeniowa, w której pacjent płaci składki. Lekarz nie będzie miał wówczas żadnej możliwości skierowania pacjenta do konkretnego labolatorium. Znam przypadki, w których lekarz rodzinny wręcz nie chce honorować innych wyników, niż te ze zleconej przez niego instytucji. Komercjalizacja tego nie zmieni. > Kwota musi byc wynegocjowana z góry a lekarz musi sie w tej kwocie > zmieścić. Tak to wygląda w systemie prywatnych i nieobowiązkowych > ubezpieczeń zdrowotnych. Oczywiście. Nie tylko w sferze ubezpieczeń zdrowotnych w momencie podpisywania umowy muszą być znane ceny. Tak pro forma się spytam, jesteś za prywatyzacją czy też uważasz, że prywatyzacja nic dobrego nie przyniesie. Czyli tak samo jak teraz, z tą tylko > róznicą, że firm ubezpieczeniowych będzie więcej niz jedna (zapewne > dwie lub trzy) jak wyżej > Nie kłam, bo to nieładnie:) Wyraziłam tylko jedną opinie w tej > kwestii - jestem za częściowa prywatyzacją. A co do konstruktywności > dyskusjii... To sobie poczytaj własne wpisy. Twoja częściowa prywatyzacja to nic innego jak komercjalizacja z bliżej nie określonymi dalszymi etapami. A z całej reszty wynika, że jakąś tam część szpitali samorządy ewentualnie mogłyby sprywatyzować i to wszystko w temacie prywatyzacji. > Moim celem jest wykazanie w niej dwóch spraw. Pierwsza to wykazanie > szkodliwości postaw asekuracyjnych (takich jak twoja) w kwestii > prywatyzacji. Nie rozbawiaj mnie na siłę wciskaniem Twojego dziecka w mój brzuch. Powtórze to jeszcze raz, bo ważne. Jeśli ktoś niby > popiera prywatyzację ale jednoczesnie sugeruje, ze bedzie to jedno > wielkie złodziejstwo, to wysyła władzy jasny sygnał, że prywatyzacja > równa sie samobójstwo polityczne. Uuuu, ktoś tu o kłamaniu wspominał przed chwilą. Wyraźnie napiszę, żeby nawet zacietrzewiony Kot zrozumiał, sprywatyzowanie szpitali i pozostawienie w gestii państwa regulacji cenowych za usługi i zarządzania wszystkimi fuduszami, które są kumulowane na cele zdrowotne niewiele da. I nie jest to postawa asekuracyjna ale wręcz przeciwnie. Jest to propozycja rozszerzenia zakresu podmiotowego, który ma objąć prywatyzacja. Tymczasem Ty zatrzymujesz się na poziomie komercjalizacji, która w rzeczywistości nie jest żadną prywatyzacją. No a władza zachowuje sie > logicznie, czyli prywatyzacje wstrzymuje i czeka kiedy będzie mozna > to zgniłe jajo podrzucić następcom. W ten sposób, z nieco innej > beczki bo nie tylko lecznictwa problem dotyczy, w Polsce od lat nie > udaje sie zreformowac ZUS czy rolnictwa. Oczywiście. Jak się składa obiecanki wyłącznie po to, by sobie elektorat do wyborów przysposobić ta właśnie tak to się dzieje. Tusk z platformą nie jest tu jakimś ewenementem i żadnej reformy KRUSu, ZUSu i rolnictwa nie będzie. > Bo nikt nie chce sie wychylac by go potem nie nazwano złodziejem jak > wspomnianego wczesniej ministra Lewandowskiego (i wszystkich jego > następców). Polityka to miejsce dla odważnych ludzi, nie dla tych, co to głowę w piasek chowają. Kogo chesz przekonać takimi argumentami???? Toż to jawne usprawiedliwianie nieudolności. > I sprawa druga, do której zmierzam - konsekwentnie punktując luki w > twoim rozumowaniu. Punktuj, punktuj. Ja ma tylko jedno zastrzeżenie, punktuj moje rozumowanie a nie to wyimaginowane na bazie własnych doświadczeń chociażby z pisiactwem :)))))))) > Próbuje wydobyc od ciebie, w jaki KONKRETNIE sposób prywatyzacja > poprawi sytuacje w lecznictwie. Żeby było jasne - ja wiem, ze > poprawi i wiem dlaczego. :)))) Proszę bardzo, pełne pole do popisu. Ja napisałem, prywatyzacja pozwoli instytucjom na sprawniejsze zarządzanie zdobytymi funduszami, da im wpływ na określanie kosztów własnej działalności, wpływ na określanie zakresu świadczonych usług oraz w przypadku zastosowania podobnych mechanizmów jak w innych typach ubezpieczeń wprowadzenia mechanizmu konkurencyjności na rynek usług zdrowotnych. To moje ogólniki. Czekam na Twoje. > Rzecz w tym, ze ty tego najwyraźniej nie wiesz, bo albo uzywasz > ogólników albo wykazujesz sie brakiem znajomosci zasad > funkcjonowania ubezpieczeń w systemie wolnorynkowym - co pokazałam > wyzej. Komu i gdzie? Jak na razie to co dało się zauważyć, to krytyka wystąpień notabli pisiackich. > Nie dziw się więc, ze twoje uwagi o braku konstruktywności przyjmuje > z pobłażaniem i nawet i zbytnio nie komentuję. PO prostu nie warto:) Aaaaa! > A więc nie czytasz uważnie. Moja argumentacja skierowana jest > przeciwko takim, którzy głośno popierają prywatyzację a po cichu ją > uniemozliwiają, oraz przeciwko takim którzy głęboko wierzą, ze > prywatyzacja to cudowne remedium, jednak jak przychodzi do konkretów > to okazuje się, ze nie wiedzą czym tak naprawde taki wolnorynkowy > system będzie się róznił od obecnego. Czytam uważnie. Na to samo wychodzi. > A robie to gdyż wiem, ze > własnie tacy ludzie będą najgłośniej krzyczeli że skandal i > złodziejstwo - jak już się okaże co tak naprawdę prywatyzacja > lecznictwa oznacza. Bo tak naprawdę, to zacznie się od podwyżki cen > ubezpieczeń - drastycznej zwłaszcza dla tych którzy teraz płaca mało > a chorują dużo. Trzeba być tego świadomym jak się popiera > prywatyzacje. Ja jestem - ty nie. To nie tylko moim brzuchem chcesz zarządzać ale jeszcze sterować moją świadomością? No, no. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 13.05.08, 13:18 hymenaios napisał: > > Właśnie. Brak rynku wykorzystujesz jako argument przeciw stworzeniu > takiego rynku. Logiki w tym za grosz nie ma. Przecież nawet tej > Twojej komercjalizacji nie da się wprowadzić bez odpowiednich > uregulowań prawnych. Niczego nie wykorzystuje a przede wszystkim nie argumentuje przeciwko prywatyzacji. Reszta tekstu tez nie na temat i bez sensu, więc no comments. > Jak to co?? Konkurencja i możliwość wyboru. To teraz dzięki > rejonizacji i respektowaniu przez ośrodki diagnostyczne tylko > skierowań od konkretnych lekarzy chory nie ma możliwości wybrania > sobie najtańszego i najlepszego labolatorium. Owszem może sobie > pójść do innego ale musi zapłacić. Koszta działania tego typu > instytucji zamiecione są głęboko pod dywan. Wystarczy jasno > określić, że za każdą wizytę w labolatorium trzeba zapłacić a koszty > takiej wizyty pokrywa firma ubezpieczeniowa, w której pacjent płaci > składki. Lekarz nie będzie miał wówczas żadnej możliwości > skierowania pacjenta do konkretnego labolatorium. Znam przypadki, w > których lekarz rodzinny wręcz nie chce honorować innych wyników, niż > te ze zleconej przez niego instytucji. Komercjalizacja tego nie > zmieni. Uff... ten fragment zostawiam w całości, nic nie tne. Jest w nim takie mnóstwo bzdur że nie wiadomo od czego zacząć. Problem w tym, ze ty zupełnie nie rozumiesz na czym plega idea ubezpieczenia. Piszesz, ze pacjent bedzie mógł wybierać tanszą klinike diagnostyczną... Nonsens, człowiek mający ubezpieczenie nie ma zadnego interesu w wybieraniu tańszego, czy to laboratorium, czy lekarza czy szpitala. Pacjent będzie chciał wybrac to co lepsze a nie to co tańsze. Natomiast wyborem tańszego beda zainteresowane firmy ubezpieczeniowe - bo muszą osiągac zysk a operuja tylko wpływami ze składek. Dlatego własnie pacjent zawsze wybierze tego lekarza który chętnie posyła na kosztowne badania a mając mozliwośc wolnego wyboru osrodka diagnostycznego wybierze ten najlepszy - który z pewnościa nie będzie najtańszym. Rzuciłes hasełkiem - wolna konkurencja i mozliwośc wyboru. No właśnie... Gdyby prywatne ubezpieczenia wyglądały tak jak tobie się wydaje, to własnie wolny rynek wyeliminowałby tak działające firmy ubezpieczeniowe z rynku. Po prostu takie firmy by prędko bankrutowały. Dalej piszesz: "Lekarz nie będzie miał wówczas żadnej możliwości skierowania pacjenta do konkretnego labolatorium". Nieprawda, wręcz przeciwnie - lekarz będzie musiał kierowac do tego laboratorium z którym ubezpieczyciel podpisał umowę a pacjent nie będzie miał na to żadnego wpływu (podobnie jak teraz czyli w tej kwestii prywatyzacja niczego nie zmieni - co było do udowodnienia:) Zdanka z komercjalizacja juz nie mam siły komentować, bo ileż mozna. Twoja częściowa prywatyzacja to nic > innego jak komercjalizacja z bliżej nie określonymi dalszymi > etapami. Nudzisz, ale dobra, powtórze po raz ostatni (chyba czwarty jesli dobrze pamiętam;) Komercjalizacja jest dobrym posunięciem gdyz stwarza korzystne warunki prawne do rozpoczęcia procesu przemian prywatyzacyjnych. Jesli nie chcesz wyjśc na kompletnego idiotę, to raczej nie próbuj juz wmawiac mi poglądu, ze komercjalizacja jest tym samym co prywatyzacja. Tymczasem Ty zatrzymujesz się na > poziomie komercjalizacji, która w rzeczywistości nie jest żadną > prywatyzacją. A skąd ty możes wiedziec na jakim poziomie ja się zatrzymuję skoro nic na ten temat nie pisałam? Cały czas pisze tylko o tobie, zabawne ze nawet tego nie zauwazyłes:))) I nie zmieniaj tematu, twoja asekurancka postawa polega na czymś zupełnie innym - dobrze wiesz na czym bo sporo o tym pisałam wcześniej. > Oczywiście. Jak się składa obiecanki wyłącznie po to, by sobie > elektorat do wyborów przysposobić ta właśnie tak to się dzieje. Tusk > z platformą nie jest tu jakimś ewenementem i żadnej reformy KRUSu, > ZUSu i rolnictwa nie będzie. Nie będzie z winy takich jak ty. Takich co to niby chcą, niby popierają... ale tak naprawdę to ni w ząb nie kumają o co w tych przemianach liberalnych chodzi, więc jak reforma zacznie wyglądac nie po ich mysli (a zacznie z pewnością) to zaczna wykrzykiwac hasełka o złodziejach...sorry...o "podejrzanych organizacjach";)) > > Polityka to miejsce dla odważnych ludzi, nie dla tych, co to głowę w > piasek chowają. Kogo chesz przekonać takimi argumentami???? Toż to > jawne usprawiedliwianie nieudolności. Nie. Ludzie którzy prywatyzowali Polskę parenaście lat temu nie byli nieudolni, nie byli tez złodziejami. Po prostu nie da się prywatyzowac tak, by wyeliminować wszelkie ryzyko. Jeżeli teraz chcemy prywatyzować lecznictwo i ubezpieczenia, to z góry trzeba załozyć, że część majątku trafi w ręce hochsztaplerów. Trzeba się oczywiście przed tym bronic najlepiej jak się da, ale trzeba się liczyć z realiami. >> > :)))) Proszę bardzo, pełne pole do popisu. Ja napisałem, > prywatyzacja pozwoli instytucjom na sprawniejsze zarządzanie > zdobytymi funduszami, da im wpływ na określanie kosztów własnej > działalności, wpływ na określanie zakresu świadczonych usług oraz w > przypadku zastosowania podobnych mechanizmów jak w innych typach > ubezpieczeń wprowadzenia mechanizmu konkurencyjności na rynek usług > zdrowotnych. To moje ogólniki. Czekam na Twoje. To teraz jeszcze mi wytłumacz którego z tych twoich ogólników nie da się zrealizować poprzez samą komercjalizacje, albo i nawet bez niej;) Raczej nic sensownego na ten temat nie napiszesz, a wiesz dlaczego? No własnie dlatego, ze to są tylko hasełka, fajne do celów propagandowych ale nic ponadto. Natomiast konkret jest taki, ze ty nie rozumiesz samej idei ubezpieczeń w systemie wolnorynkowych i nie ogarniasz mechanizmu ich funkcjonowania - o tym było wyzej w tym poscie i wczesniej w innych. Możesz rozwinąć swoje hasełka do wielkości ruskiej encyklopedii a i tak beda one tylko hasełkami. > > > A robie to gdyż wiem, ze > > własnie tacy ludzie będą najgłośniej krzyczeli że skandal i > > złodziejstwo - jak już się okaże co tak naprawdę prywatyzacja > > lecznictwa oznacza. Bo tak naprawdę, to zacznie się od podwyżki > cen > > ubezpieczeń - drastycznej zwłaszcza dla tyc I jak tam, napisałes coś więcej, np na temat nieuchronnego wzrostu wysokosci składek ubezpieczeniowych? Bo ucieło twój post, więc nie wiem. BTW, używaj funkcji "podgląd" i tnij posty bo jak nie to same się utną;) Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 13.05.08, 16:21 kot_behemot8 napisała: > Reszta tekstu tez nie na temat i bez sensu, > więc no comments. Była jak najbardziej w temacie. > Uff... ten fragment zostawiam w całości, nic nie tne. Jest w nim > takie mnóstwo bzdur że nie wiadomo od czego zacząć. Problem w tym, > ze ty zupełnie nie rozumiesz na czym plega idea ubezpieczenia. Tak? Wiesz na czym polega problem. Każdą moją wypowiedź odnosisz albo to wypowiedzi jakiś nieznanych mi osób albo do swojej wizji funkcjonowania służby zdrowia, o której ja nie mam zielonego pojęcia. Stąd takie gadanie sobie a muzom. > Piszesz, ze pacjent bedzie mógł wybierać tanszą klinike > diagnostyczną... Nonsens, człowiek mający ubezpieczenie nie ma > zadnego interesu w wybieraniu tańszego, czy to laboratorium, czy > lekarza czy szpitala. Pacjent będzie chciał wybrac to co lepsze a > nie to co tańsze. Natomiast wyborem tańszego beda zainteresowane > firmy ubezpieczeniowe - bo muszą osiągac zysk a operuja tylko > wpływami ze składek. Jestem posiadaczem takiego ubezpieczenia. Co prawda, jest tak jak piszesz, nie ma rynku, nie nazywa się to ubezpieczeniem zdrowotnym i jest uzupełnieniem usług NFZu, ale w efekcie posiadam plastikowy kartonik dzięki któremu mam możliwość wyboru kilkudziesięci placówek zdrowotnych włącznie ze szpitalami i służbą ratunkową. I mam swobodę wyboru, co prawda ograniczoną, ale to nie wynika z zasad ogólnych a z sytuacji rynkowej w Polsce. Nie widzę żadnych powodów, żeby takie rozwiązanie rozszerzyć i nie chociażby nie zmuszać mnie do opłacania firmy, z której usług nie korzystam. Dlatego własnie pacjent zawsze wybierze tego > lekarza który chętnie posyła na kosztowne badania a mając mozliwośc > wolnego wyboru osrodka diagnostycznego wybierze ten najlepszy - > który z pewnościa nie będzie najtańszym. Rzuciłes hasełkiem - wolna > konkurencja i mozliwośc wyboru. No właśnie... Gdyby prywatne > ubezpieczenia wyglądały tak jak tobie się wydaje, to własnie wolny > rynek wyeliminowałby tak działające firmy ubezpieczeniowe z rynku. > Po prostu takie firmy by prędko bankrutowały. Jakoś nie bankrutują. Nie bankrytują bo wybór nie polega wyłącznie na tym, że swobodnie biegam do dowolnego ZOZu. Posługując się swoją kartą mam możliwość wyboru dowolnego zakłady, jadnak w ofercie ubezpieczyciela są różne typy karty i od rodzaju ubezpieczenia (złota, srebrna, standrdowa, każda w kilku odmianach) zależy czy mam możliwość i dostę do tych najdroższych usług. Podaj chociaż jedną przyczynę, dla której tego typu firmy miałyby zbankrutować i dlaczego nie bankrutują? Dalej piszesz: "Lekarz > nie będzie miał wówczas żadnej możliwości skierowania pacjenta do > konkretnego labolatorium". Nieprawda, wręcz przeciwnie - lekarz > będzie musiał kierowac do tego laboratorium z którym ubezpieczyciel > podpisał umowę a pacjent nie będzie miał na to żadnego wpływu > (podobnie jak teraz czyli w tej kwestii prywatyzacja niczego nie > zmieni - co było do udowodnienia:) Znowu banialuki mi piszesz. Lekarz rozliczałby się (i tak jest w istocie) tylko ze swoich usług. Skąd on wie jaki katalog ZOZów jest przypisany do mojej karty???? Nie wie, i wystawia wyłącznie skierowanie. Poza tym nic nie udowodniłaś. > Zdanka z komercjalizacja juz nie mam siły komentować, bo ileż mozna. :))) Tyle razy ile razy utożsamisz komercjalizację z prywatyzacją. > Nudzisz, ale dobra, powtórze po raz ostatni (chyba czwarty jesli > dobrze pamiętam;) Komercjalizacja jest dobrym posunięciem gdyz > stwarza korzystne warunki prawne do rozpoczęcia procesu przemian > prywatyzacyjnych. Jesli nie chcesz wyjśc na kompletnego idiotę, to > raczej nie próbuj juz wmawiac mi poglądu, ze komercjalizacja jest > tym samym co prywatyzacja. Problem w tym, że takimi kroczkami całe dziesięciolecia będziemy reformować służbę zdrowia. I odnieś wreszcie swoją komercjalizację do realu, w którym PO zapewnia, że nie chodzi o żadną prywatyzcję a o pozostawienie w nowej formie szpitali w gestii samorządów. Kiedy następny kroczek i co nim będzie????? > A skąd ty możes wiedziec na jakim poziomie ja się zatrzymuję skoro > nic na ten temat nie pisałam? Cały czas pisze tylko o tobie, zabawne > ze nawet tego nie zauwazyłes:))) Zauważyłm i zwracałem Ci na to uwagę, nawet więcej, pisałem Ci, że nie piszesz o mnie a o jakis wypowiedziach ludzi związanych z pisem. Więc swoje imaginacje zachowaj dla siebie, nic one tu nie wnoszą. > I nie zmieniaj tematu, twoja asekurancka postawa polega na czymś > zupełnie innym - dobrze wiesz na czym bo sporo o tym pisałam > wcześniej. Bzdura. Niby to nie asekurancka postawa polega na uznaniu przekształcenie ZOZów w spólki prawa handlowego skarbu państwa za pierwszy, bardzo dobry i wystarczający kroczek ku prywatyzacji a propozycja prywatyzowania wraz z otworzeniem rynku dla prywatnych ubezpieczycieli jest postawą asekurancką? Co jeszcze wymyślisz???? :))))))))) > Nie będzie z winy takich jak ty. Takich co to niby chcą, niby > popierają... ale tak naprawdę to ni w ząb nie kumają o co w tych > przemianach liberalnych chodzi, więc jak reforma zacznie wyglądac > nie po ich mysli (a zacznie z pewnością) to zaczna wykrzykiwac > hasełka o złodziejach...sorry...o "podejrzanych organizacjach";)) Wiśta wio, łatwo powiedzieć. Podejrzane organizacje to takie, które zwykle powstają na styku polityka a gospodarka w sytuacji, gdy państwo nadmiernie ingeruje w tą drugą. Przemianach stawianie małych kroczków jest oznaką tego, że tak naprawdę nie chce się nic zmieniać. Reformy nie będzie, bo strategia zaproponowana nota bene przez Boniego dokładnie na takich małych kroczkach polega. I ty mi wciskasz asekurancką postawę :)))))))))) > Nie. Ludzie którzy prywatyzowali Polskę parenaście lat temu nie byli > nieudolni, nie byli tez złodziejami. Po prostu nie da się > prywatyzowac tak, by wyeliminować wszelkie ryzyko. Jeżeli teraz > chcemy prywatyzować lecznictwo i ubezpieczenia, to z góry trzeba > załozyć, że część majątku trafi w ręce hochsztaplerów. Trzeba się > oczywiście przed tym bronic najlepiej jak się da, ale trzeba się > liczyć z realiami. No i dobrze, tylko dlaczego mnie wciskasz na siłę zupełnie coś innego? Praktycznie w każdym poście piszesz, że ja kreuję wystąpienie takich zjawisk i opisuję je jako barierę przeciw prywatyzacji???? > To teraz jeszcze mi wytłumacz którego z tych twoich ogólników nie da > się zrealizować poprzez samą komercjalizacje, albo i nawet bez niej;) > Raczej nic sensownego na ten temat nie napiszesz, a wiesz dlaczego? > No własnie dlatego, ze to są tylko hasełka, fajne do celów > propagandowych ale nic ponadto. Natomiast konkret jest taki, ze ty > nie rozumiesz samej idei ubezpieczeń w systemie wolnorynkowych i nie > ogarniasz mechanizmu ich funkcjonowania - o tym było wyzej w tym > poscie i wczesniej w innych. Możesz rozwinąć swoje hasełka do > wielkości ruskiej encyklopedii a i tak beda one tylko hasełkami. Ale ty nawet ogólników nie jesteś w stanie mi podać. Twój konkret to oczywiście bzdet, bo nawet, jeśli prawdą byłoby, że ja nie rozumiem, to jako argument za lub przeciw prywatyzacji nie ma żadnej wagi. Ot, osobista wycieczka. A moje ogólniki to początek konkretnego schematu funkcjonowania opieki zdrowotnej. Nie moją winą jest, że tkwisz w kontraktowym widzeniu działania szpitali i ignorujesz każde odwołanie do sposobu funcjonowania innych ubezpieczeń niż zdrowotne. > I jak tam, napisałes coś więcej Coś tam więcej napisałem, ale nie chce mi się tego odtwarzać. NIe masz żadnego dowodu na to, że składki w dłuższej perspektyw Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios PS 13.05.08, 16:31 Jeszcze tak przy okazji, komercjalizacja została nazwana komunalizacją "Premier Tusk bronił się, twierdząc, że Platforma nie szykuje prywatyzacji, a "komunalizację" szpitali." W artykule znajdziesz też sondaż OBOP, który wskazuje co jest rzeczywistą przeszkodą na drodze do prywatyzacji szpitali. www.dziennik.pl/polityka/article171829/Rzad_Tuska_nie_chce_pomocy_lekarzy.html Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 13.05.08, 20:27 hymenaios napisał: > > Tak? Wiesz na czym polega problem. Każdą moją wypowiedź odnosisz > albo to wypowiedzi jakiś nieznanych mi osób albo do swojej wizji > funkcjonowania służby zdrowia, o której ja nie mam zielonego > pojęcia. Stąd takie gadanie sobie a muzom. Nie piszę o wizji tylko o realiach. To ty piszesz o wizji - takiej np ze pacjent w systemie prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych wybiera sobie tańszego lekarza, szpital czy laboratorium bo ma w tym jakiś interes. A jak się ciebie pytam jaki pacjent miałby mieć w tym interes, zmieniasz temat. A moze po prostu własnie zrozumiałes, ze on takiego interesu nie ma tylko nie potrafisz się zdobyc na przyznanie mi racji? Oby tak było, bo to mocno posunełoby cie w temacie zrozumienia mechanizmu ubezpieczeń wolnorynkowych. Nie widzę żadnych powodów, żeby takie > rozwiązanie rozszerzyć i nie chociażby nie zmuszać mnie do opłacania > firmy, z której usług nie korzystam. Po pierwsze, mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe jak bardzo ograniczony wybór swiadczeń zapewnia twój kartonik i ze pierwsza poważna choroba sprawi ze wyladujesz pod opiekuńczymi skrzydłami NFZ. Po drugie, nie bardzo rozumiem w jaki sposób to co napisałes obala (czy chocby nawiązuje polemicznie) do tego co ja napisałam wczesniej. Czy nadal wydaje ci się, ze lekarz do którego się zgłosisz zleci ci wszelkie badania i terapie jakich sobie zażyczysz i przesle rachunek do ubezpieczalni? Bo taki własnie pogląd wyraziłeś wcześniej. Piszesz , że twoja swoboda wyboru jest ograniczona ale doszukujesz sie w tym przyczyn spowodowancy "ogólna sytuacją w Polsce". Mylisz sie, akurat na swobode wyboru ta sytuacja nie wpływa. Te mozliwosci wyboru zawsze beda ograniczone do tych placówek z którymi twój ubezpieczyciel podpisał umowę. Przede wszystkim zas ograniczony jest dostep do wielu swiadczeń z banalnego powodu - składka która płacisz jest niewielka, więc nie ma z czego poszalec;) Twój ubezpieczyciel trzyma kasę bo ani myśli bankrutowac a gdyby twój lekarz chciał ci dogodzic zlecając badanie którego kontrakt nie przewiduje, to szybko by go przywołano do porzadku. Posługując się swoją > kartą mam możliwość wyboru dowolnego zakłady, jadnak w ofercie > ubezpieczyciela są różne typy karty i od rodzaju ubezpieczenia > (złota, srebrna, standrdowa, każda w kilku odmianach) zależy czy mam > możliwość i dostę do tych najdroższych usług. Do najdroższych usług nie masz dostepu, bo w Polsce nie ma obecnie ubezpieczenia tego typu (a jak jest to w cenach których nawet sobie nie uświadamiasz - składka po kilka tys. miesięcznie) Podaj chociaż jedną > przyczynę, dla której tego typu firmy miałyby zbankrutować i > dlaczego nie bankrutują? No jasne, ze nie bankrutują! Przeciez nie działają tak jak myslisz, tylko w oparciu o ścisłe procedury. Twój lekarz nie wysyła do firmy ubezpieczeniowej faktury na każde leczenie jakie jemu lub tobie mogłoby przyjśc do głowy a jedynie na to co zostało wymienione w polisie. Usługa która zapewnia ci twój kartonik różni sie od tej która daje NFZ tylko jednym - brakiem kolejek i ogólnie wiekszą dostepnością. A to uzyskac najłatwiej - więcej kasy, lepsza obsługa. Żadne istotne róznice w mechanizmach działania tutaj nie mają miejsca, system jest taki sam tylko lepiej finansowany. Inaczej mówiąc, to nie jest argument za powszechną prywatyzacją tylko za zwiekszaniem składki, ewt. za poszerzaniem usług dodatkowych. A ty podobno jestes zwolennikiem prywatyzacji, gdzie więc twoje argumenty...? > > Znowu banialuki mi piszesz. Lekarz rozliczałby się (i tak jest w > istocie) tylko ze swoich usług. Skąd on wie jaki katalog ZOZów jest > przypisany do mojej karty???? Nie wie, i wystawia wyłącznie > skierowanie. Ło jezu, no dobrze: lekarz nie musi wiedziec z którymi laboratoriami twój ubezpieczyciel podpisał umowę (choc wie z pewnościa), ale jak pójdziesz tam gdzie tej umowy nie mają, to każą ci płacić i nikt ci tej kasy nie zwróci. Teraz lepiej? > > Problem w tym, że takimi kroczkami całe dziesięciolecia będziemy > reformować służbę zdrowia. I odnieś wreszcie swoją komercjalizację > do realu, w którym PO zapewnia, że nie chodzi o żadną prywatyzcję a > o pozostawienie w nowej formie szpitali w gestii samorządów. Kiedy > następny kroczek i co nim będzie????? Kiedy? Pewno wtedy, jak ostatni hamulcowy wyladuje na cmentarzu, co raczej nieprędko nastąpi (Nb, ile masz lat?;)) Bo tych hamulcowych jest wielu: z jednej strony pisiaki wołające, ze prywatyzacja to przekręt, z drugiej niby-liberałowie którzy niby sa za ale na wszelki wypadek straszą "podejrzanymi organizacjami" które robia sobie zakusy na majątek narodowy (wiesz kogo mam na mysli, prawda?:)), z trzeciej SLD z przyległościami zdaniem których prywatyzacja w ogóle nie jest potrzebna... A posrodku tego burdelu PO z Tuskiem które robi pod siebie ze strachu, że słowo "komercjalizacja" brzmi za ostro więc trzeba je prędko zmienic na "komunalizacja"... > > Zauważyłm i zwracałem Ci na to uwagę, nawet więcej, pisałem Ci, że > nie piszesz o mnie a o jakis wypowiedziach ludzi związanych z pisem. Ooooo... To nie ty pisałes o "podejrzanych organizacjach" które dostana w swoje łapy nasze drogocenne, państwowe szpitale jak tylko zaczniemy je prywatyzowac...? Naprawde to nie byłes ty?? Ale zaraz, zaraz, gdzieś tu miałam link do tej wypowiedzi... Poszukac? > Ale ty nawet ogólników nie I tutaj znowu cię ucieło, bo znowu sam nie zrobiłes ciach. Nie wiem jak miało brzmiec zdanie które ci ucieło, wiec nie odpowiem. Ponadto chetnie usłysze twoja opinie na temat nieuchronnego wzrostu wysokosci składek w systemie wolnorynkowym - czy jestes tego swiadomy, czy uważasz to za problem itp. Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 13.05.08, 21:43 kot_behemot8 napisała: > Po pierwsze, mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe jak bardzo > ograniczony wybór swiadczeń zapewnia twój kartonik i ze pierwsza > poważna choroba sprawi ze wyladujesz pod opiekuńczymi skrzydłami NFZ. Oczywiście. Tego typu rozwiązanie jest przecież jedynie uzupełnieniem a nie podstawą funckjonowania. > Po drugie, nie bardzo rozumiem w jaki sposób to co napisałes obala > (czy chocby nawiązuje polemicznie) do tego co ja napisałam > wczesniej. Czy nadal wydaje ci się, ze lekarz do którego się > zgłosisz zleci ci wszelkie badania i terapie jakich sobie zażyczysz > i przesle rachunek do ubezpieczalni? (...) Tu przedmiotem sporu była i jest możliwość wyboru instytucji przez pacjenta. Kartonik jest przykładem w jaki sposób może to funkcjonować. Ty twierdzisz, że niezależnie od systemu pacjent takiej możliwości nigdy nie będzie miał, ja zaś, że mechanizm konkurencyjności wprowadzony na rynek ubezpieczeń i świadczeń medycznych zwiększy możliwości tych wyborów. To nie to samo co zasugerowałaś tu, że na życzenie pacjenta lekarz będzie zlecał wszelkie badania i terpie jakich sobie zażyczę. Karta jest tylko przykładem pochodzącym z obecnej sytuacji. Dzięki niej mam dostęp do około 30 instytucji typu przychodnia i labolatoriów i z drugiej strony jednego lekarza rodzinnego, który kieruje mnie do jednego konkretnego labolatorium. Tak wygląda praktyka. Natomiast nie mam możliwości zmuszenia lekarza do wysłania mnie na badania, których potrzeb on sam nie stwierdzi. Te mozliwosci wyboru zawsze beda ograniczone do tych > placówek z którymi twój ubezpieczyciel podpisał umowę. Przede > wszystkim zas ograniczony jest dostep do wielu swiadczeń z banalnego > powodu - składka która płacisz jest niewielka, więc nie ma z czego > poszalec;) Przecież zupełnie inaczej wyglądała by sprawa, gdyby całość składki wędrowała do niego. Twój ubezpieczyciel trzyma kasę bo ani myśli bankrutowac > a gdyby twój lekarz chciał ci dogodzic zlecając badanie którego > kontrakt nie przewiduje, to szybko by go przywołano do porzadku. Zapewne. Ale takiej sytuacji nie ma w NFZ, więc nie rozumiem dlaczego miałaby się zdarzyć, gdyby rolę NFZu przejął prywatny ubezpieczyciel. > Do najdroższych usług nie masz dostepu, bo w Polsce nie ma obecnie > ubezpieczenia tego typu (a jak jest to w cenach których nawet sobie > nie uświadamiasz - składka po kilka tys. miesięcznie) Było już. Najdroższych jakich w danej sytuacji mój ubezpieczyciel jest w stanie mi zapewnić. W sumie właśnie taką składkę płacę. Może nie kilka tys. miesięczne ale NFZ zbiera co miesiąc pokaźną kasę. Innymi słowy kreujesz sztuczny problem, bo albo płacę NFZ owe tysiące albo ubezpieczycielowi prywatnemu. > No jasne, ze nie bankrutują! Przeciez nie działają tak jak myslisz, > tylko w oparciu o ścisłe procedury. Twój lekarz nie wysyła do firmy > ubezpieczeniowej faktury na każde leczenie jakie jemu lub tobie > mogłoby przyjśc do głowy a jedynie na to co zostało wymienione w > polisie. OK. Jak wyżej. Poza tym wszystkie firmy ubezpieczeniowe, włącznie z tymi majątkowymi działają według ściśle określonych procedur. Nigdy tego nie negowałem. Twierdzilem jedynie, że relacje na linii płacący składkę-ubezpieczyciel-pacjent w wyniku prywatyzacji zmienią się ograniczając rolę i znaczenie w tym zestawie ubezpieczyciela, czyli NFZ. To zwiększy podmiotowość zarówno pacjenta jak i instytucji świadczących usługi. I powoływałem się przy tym na anolgię z innym typami ubezpieczeń (np majątkowych). Usługa która zapewnia ci twój kartonik różni sie od tej > która daje NFZ tylko jednym - brakiem kolejek i ogólnie wiekszą > dostepnością. A to uzyskac najłatwiej - więcej kasy, lepsza obsługa. Latami się z tą prostotą kolejne ekipy borykają. > gdzie więc twoje > argumenty...? Nie widzisz sprzecności w tym co tu napisałaś: "Żadne istotne róznice w mechanizmach działania tutaj nie mają miejsca, system jest taki sam tylko lepiej finansowany." Czy przypadkiem nie chodzi o lepszą gospodarkę finansową??????? > Kiedy? Pewno wtedy, jak ostatni hamulcowy wyladuje na cmentarzu, co > raczej nieprędko nastąpi (Nb, ile masz lat?;)) A ty ile?? Bo tych hamulcowych > jest wielu: z jednej strony pisiaki wołające, ze prywatyzacja to > przekręt, z drugiej niby-liberałowie którzy niby sa za ale na > wszelki wypadek straszą "podejrzanymi organizacjami" które robia > sobie zakusy na majątek narodowy (wiesz kogo mam na mysli, > prawda?:)) Czy przypadkiem nie napisałaś po chyba 10 postach dokładnie to samo, co ja na początku i co wałkujesz to z uporem maniaka? Według własnych Twoich słów jesteś hamulcowym bo "z góry trzeba załozyć, że część majątku trafi w ręce hochsztaplerów." Moje hamowanie zaś polegało na: "Spólki wymagają za to zarządu o rad nadzorczych, i to jest miejsce, w które bardzo szybko może stać się intratnym elementem przetargowym dla działaczy partyjnych. Niezależnie czy na szczeblu centralnym czy samorządowym." Niestety z tym też trzeba się pogodzić. > Ooooo... To nie ty pisałes o "podejrzanych organizacjach" które > dostana w swoje łapy nasze drogocenne, państwowe szpitale jak tylko > zaczniemy je prywatyzowac...? Naprawde to nie byłes ty?? Ale zaraz, > zaraz, gdzieś tu miałam link do tej wypowiedzi... Poszukac? Ja. Uważasz, że nie ma takiej możliwości czy, że nie wolno o tym wspominać, bo broń Boże, Tusk się wystraszy. Napisałem i powtórzę, państwowe społki skarbu państwa zawsze są intratnym celem dla różnych podejrzanych organizacji działających na styku polityka- gospodarka. Odbieranie tego jako sprzeciw wobec prywatyzacji to czysta paranoja. Automat ostrzega o 8000 znakach a mimo to obcina końcówkę. O podwyżkach składki odniosę się później, może jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 18:56 a teraz wytłumacz czym się różnią te na szpitale od tych na kk Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 20:55 Jednie są bardziej wirtualne inne mniej :) A konkretnie to o co pytasz? O sensowność wydawania państwowych pieniędzy? Tu w pierwszym zdaniu napisałem, KK powinien finansować się sam, w całości, jeśli to nie było jednoznaczne. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=79310065 Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 21:05 chyba nie myślisz, że czytam wszystkie twoje posty, dla mnie kasa wydana na cokolwiek głupiego, lub niewydana na potrzebne cele nie jest jakąś wirtualną tylko rzeczywistą. Oczywiście, pełna zgoda na samofinansowanie różnych firm Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: 10 mld zł kosztuje nas nieudolne zarządzanie 10.05.08, 21:21 33qq napisał: > chyba nie myślisz, że czytam wszystkie twoje posty, dla mnie kasa wydana na > cokolwiek głupiego, lub niewydana na potrzebne cele nie jest jakąś wirtualną > tylko rzeczywistą. Oczywiście, pełna zgoda na samofinansowanie różnych firm Nie myślę, uwaga była wyjaśnieniem po ewentualnym przeczytaniu. Ale jest tu wiecej rzeczy, dopóki kasa jest wydawana zgodnie z prawem, należy zmieniać to prawo i stosować takie mechanizmy, które które uniemożliwią nieuzasadniony wypływ pieniędzy z kasy państwowej. Czyli coś należy zrobić z funduszem zdrowia i coś z dofinansowaniem KK. W przypadku tego drugiego zwykle to kościół jest obwiniany, że bierze kasę, tymczasem dopóki wszystko odbywa się zgodnie z prawem, należy uderzać w kolejne rządy, które dają a nie w sam KK. Odpowiedz Link Zgłoś
qqazz kosztuje nas chory system 11.05.08, 11:02 I bedzie kosztował, bo koszta leczenia maja się nijak do pieniędzy dostawanych przez szpitale a usługi jakie dostajemy wszyscy jacy płaca składki maja sie nijak do wpłacanych pieniedzy, mało tego lumpy i kryminaliści którzy sie uczciwą pracą w życiu nie zhańbili maja dostep taki jak ci co płacą a alkoholicy to już w ogóle, normalny człowiek na badanie czeka miesiącami pijaczek znaleziony na ulicy ma ich komplet od ręki. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hymenaios Re: kosztuje nas chory system 11.05.08, 20:38 Zwykle tym się kończy państwowa regulacja cen. Odpowiedz Link Zgłoś
qqazz Na inną niestety sie nie zanosi 11.05.08, 21:20 hymenaios napisał: > Zwykle tym się kończy państwowa regulacja cen. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś