Prawa gejów i lesbijek

28.05.08, 10:44
Związki partnerskie gejów i lesbijek (niebędące małżeństwem), w
których mieliby oni prawa majątkowe przysługujące małżonkom, są
akceptowane przez znaczącą część Polaków (41%). Znacznie mniej osób
(18%) jest za tym, aby mogli oni zawierać małżeństwa.
www.cbos.pl/PL/News/newsletter.php
========
To opinia publiczna wg CBOSu, dodatkowo jest w niej wykres mówiący o
66% osób, ktore są przeciwne manifestacjom. Dla mnie prawa majątkowe
powinny być uregulowane, ale nie w identyczny sposób jak w przypadku
małżeństwa oraz małżeństwo nie dla gejów i lesbijek. Czyli mniej
więcej w zgodzie z ogółem. Natomiast sprzeciw wobec manifestacji
jest dla mnie nieporozumieniem. Najprawdopodobniej pytanie zostało
odebrane jako wyrażenie zgody na paradowanie z gołym tyłkiem a nie
demonstrowanie w obronie swoich praw. Prawo do manifestacji swoich
przekonań jest prawem ogólnym i nikt nie może tego prawa gejom i
lesbijkom odbierać.
    • camel_3d Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 12:04
      > Związki partnerskie gejów i lesbijek (niebędące małżeństwem), w
      > których mieliby oni prawa majątkowe przysługujące małżonkom, są
      > akceptowane przez znaczącą część Polaków (41%).

      to i tak dobrze, biorac pod uwage fakt, ze 80% Polakow to raczej prosci ludzie.
      • des4 Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 12:25
        camel_3d napisał:

        > > Związki partnerskie gejów i lesbijek (niebędące małżeństwem), w
        > > których mieliby oni prawa majątkowe przysługujące małżonkom, są
        > > akceptowane przez znaczącą część Polaków (41%).
        >
        > to i tak dobrze, biorac pod uwage fakt, ze 80% Polakow to raczej
        prosci ludzie.

        nikt ci nie ma za złe twojej prostoty...
        • camel_3d Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 10:10

          > nikt ci nie ma za złe twojej prostoty...

          ja jestem w tych 20%..ale Kolega...
    • snajper55 Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 12:08
      hymenaios napisał:

      > Dla mnie prawa majątkowe powinny być uregulowane, ale nie w
      > identyczny sposób jak w przypadku małżeństwa

      A czym chcesz, aby się różniły ?

      S.
      • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 12:15
        Sposobem rozliczania z fiskusem. Prawo spadkowe powinno być
        jednolite, dla wszystkich.
        • kot_behemot8 Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 13:29
          > Sposobem rozliczania z fiskusem.


          Jesli chodzi ci o brak prawa do wspólnego rozliczania się partnerów
          (czyli w praktyce do płacenia nizszych podatków ) to dlaczego nie
          napiszesz tego wprost? Przydałoby sie tez wyjasnić dlaczego homo
          powinni twoim zdaniem płacić wyższe podatki niż hetero...


          Prawo spadkowe powinno być
          > jednolite, dla wszystkich.


          To znaczy jakie? Masz na mysli to, że nikt nie powinien płacić
          żadnego podatku spadkowego (teraz tylko rodziny) oraz że nalezy
          zlikwidowac instytucje zachówku?
          • snajper55 Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 15:32
            kot_behemot8 napisała:

            > To znaczy jakie? Masz na mysli to, że nikt nie powinien płacić
            > żadnego podatku spadkowego (teraz tylko rodziny) oraz że nalezy
            > zlikwidowac instytucje zachówku?

            Jemu pewnie chodzi o to, aby nie było dziedziczenia ustawowego. Brak testamentu
            ? To majątek na skarb państwa idzie. Albo dla parafii.

            S.
            • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 19:28
              snajper55 napisał:

              > Jemu pewnie chodzi o to, aby nie było dziedziczenia ustawowego.
              Brak testamentu
              > ? To majątek na skarb państwa idzie. Albo dla parafii.

              Nie do parafii ale do Unii Europejskiej.
              • kot_behemot8 Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 09:11
                hymenaios napisał:


                > Brak testamentu
                > > ? To majątek na skarb państwa idzie. Albo dla parafii.
                >
                > Nie do parafii ale do Unii Europejskiej.


                A jakim to cudownym sposobem?? (nie było emotika, więc zakładam ze
                to serio było napisane a nie dżołkiem...)
                • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 09:34
                  kot_behemot8 napisała:

                  > hymenaios napisał:
                  >
                  >
                  > > Brak testamentu
                  > > > ? To majątek na skarb państwa idzie. Albo dla parafii.
                  > >
                  > > Nie do parafii ale do Unii Europejskiej.
                  >
                  >
                  > A jakim to cudownym sposobem?? (nie było emotika, więc zakładam ze
                  > to serio było napisane a nie dżołkiem...)

                  Takim samym sposobem jak do parafii. Czy każde zdanie tego typu musi
                  być oznaczone :))
          • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 19:27
            kot_behemot8 napisała:

            > > Sposobem rozliczania z fiskusem.
            >
            >
            > Jesli chodzi ci o brak prawa do wspólnego rozliczania się partnerów
            > (czyli w praktyce do płacenia nizszych podatków ) to dlaczego nie
            > napiszesz tego wprost? Przydałoby sie tez wyjasnić dlaczego homo
            > powinni twoim zdaniem płacić wyższe podatki niż hetero...

            Bez problemu trafiłaś o co chodzi i było wprost. Wspólne rozliczenie
            się z fiskusem jest przywilejem, więc chodzi o to, że rejestracja
            nie ma powodować z automatu żadnych przywilejów. Jeśli chodzi o to,
            dlaczego jedni więcej a inni mniej, to po pierwsze zawsze przyznanie
            jakiejkolwiek ulgi podatkowej powoduje, że jedni płacą mniej inni
            więcej i nie ma sensu rozpatrywać sprawy w takim kontekście.
            Wszelkie ulgi podatkowe są realizowaniem jakiejś tam polityki
            społeczno-gospodarczej przez państwo i zawsze są ukierunkowane. W
            przypadku wspólnego rozliczania jest to ulga prorodzinna, przy
            pomocy której panstwo realizowało i reaelizuje politykę wspierania
            rodzin wielopokoleniowych. Rozszerzanie zakresu oddziaływania takiej
            ulgi powoduje, że traci ona całkowicie sens i rolę jaką jej
            przypisano i nie rozwiązuje problemu postawionego przez Ciebie
            dlaczego jedni więcej a inni mniej. Bo dlaczego więcej musi zapłacić
            osoba samotna, której nie poszczęściło się w życiu lub pokrzywdzona
            przez los, która straciła swojego partnera w wypadku czy chorobie.
            Najlepszym rozwiazaniem według mnie jest tu obniżenie podatku i
            zlikwidowanie takiej ulgi. Ona i tak nie spełnia żadnej praktycznej
            roli.

            >
            >
            > Prawo spadkowe powinno być
            > > jednolite, dla wszystkich.
            >
            >
            > To znaczy jakie? Masz na mysli to, że nikt nie powinien płacić
            > żadnego podatku spadkowego (teraz tylko rodziny) oraz że nalezy
            > zlikwidowac instytucje zachówku?

            Najprościej jest mi tu odpowiedzieć, zgodnie z postulatami homo.
            Bez wdawania się w szczególy partner mógłby należeć do pierwszj
            grupy ustawowych spadkobierców. A ponieważ wspomniałaś o podatku
            spadkowym, to tak, nikt nie powinien go płacić ale to inny temat.
            Zachówek bez zmian z konsekwencją wpisania partnera do pierwszej
            grupy.
            • snajper55 Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 03:18
              hymenaios napisał:

              > Bez problemu trafiłaś o co chodzi i było wprost. Wspólne rozliczenie
              > się z fiskusem jest przywilejem, więc chodzi o to, że rejestracja
              > nie ma powodować z automatu żadnych przywilejów.

              A to dlaczego ? Dlaczego jedne związki mają mieć przywilej, a inne - nie. To
              jest dyskryminacja.

              > W przypadku wspólnego rozliczania jest to ulga prorodzinna, przy
              > pomocy której panstwo realizowało i reaelizuje politykę wspierania
              > rodzin wielopokoleniowych.

              Nieprawda. Z macierzyństwem związany jest zasiłek rodzinny, becikowe i inne
              przywileje związane z dzieckiem. Wspólne opodatkowanie jest przywilejem
              związanym z byciem rodziną. Tak jak ulgi w podatku spadkowym czy inne ułatwienia.

              > Najlepszym rozwiazaniem według mnie jest tu obniżenie podatku i
              > zlikwidowanie takiej ulgi. Ona i tak nie spełnia żadnej praktycznej
              > roli.

              Takiej roli jaką Ty w niej widzisz oczywiście nie spełnia, bo wcale takiej
              spełniać nie miała. Wspólne rozliczanie ujednolica dochody małżonków. Ma na celu
              opodatkowanie dochodów rodziny, która wspólnie gospodaruje, wspólnie zarabia,
              wspólnie wydaje. Bo rodzina to nie dwie osobne osoby, tylko para osób.

              > Najprościej jest mi tu odpowiedzieć, zgodnie z postulatami homo.
              > Bez wdawania się w szczególy partner mógłby należeć do pierwszj
              > grupy ustawowych spadkobierców. A ponieważ wspomniałaś o podatku
              > spadkowym, to tak, nikt nie powinien go płacić ale to inny temat.
              > Zachówek bez zmian z konsekwencją wpisania partnera do pierwszej
              > grupy.

              Tu się zgadzamy, bo jest to właśnie zrównanie w prawach. Miło, że nie napisałeś,
              iż przywileje spadkowe to ulga prorodzinna, przy pomocy której panstwo
              realizowało i reaelizuje politykę wspierania rodzin wielopokoleniowych. ;)

              S.
              • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 08:38
                snajper55 napisał:

                > A to dlaczego ? Dlaczego jedne związki mają mieć przywilej, a
                inne - nie. To
                > jest dyskryminacja.

                Dlatego, że to są dwa rózne związki. W inny sposoób są tworzone i na
                innych asadach funkcjonują. I nie jest to żadna dyskryminacja a
                stwierdzenie faktu.

                >
                > > W przypadku wspólnego rozliczania jest to ulga prorodzinna, przy
                > > pomocy której panstwo realizowało i reaelizuje politykę
                wspierania
                > > rodzin wielopokoleniowych.
                >
                > Nieprawda. Z macierzyństwem związany jest zasiłek rodzinny,
                becikowe i inne
                > przywileje związane z dzieckiem. Wspólne opodatkowanie jest
                przywilejem
                > związanym z byciem rodziną. Tak jak ulgi w podatku spadkowym czy
                inne ułatwieni
                > a.

                Znam Cię na tyle dobrze Snajper, że jestem przekonany o braku
                możliwości dojścia do konsensu w tym przypadku. Różnica polega na
                odmiennym widzeniu roli rodziny, czym ona jest i w jaki sposób
                państwo może wpływać na jej los. W jednym zdaniu pisząc dla mnie
                związek partnerski nie jest rodziną, dla Ciebie tak.

                >
                > > Najlepszym rozwiazaniem według mnie jest tu obniżenie podatku i
                > > zlikwidowanie takiej ulgi. Ona i tak nie spełnia żadnej
                praktycznej
                > > roli.
                >
                > Takiej roli jaką Ty w niej widzisz oczywiście nie spełnia, bo
                wcale takiej
                > spełniać nie miała. Wspólne rozliczanie ujednolica dochody
                małżonków. Ma na cel
                > u
                > opodatkowanie dochodów rodziny, która wspólnie gospodaruje,
                wspólnie zarabia,
                > wspólnie wydaje. Bo rodzina to nie dwie osobne osoby, tylko para
                osób.

                Nie. Rodzina to nie związek dwóch osób ale o wiele szersze pojęcie z
                podstawową funkcją prokreacji wpisanej w to pojęcie.

                >
                > > Najprościej jest mi tu odpowiedzieć, zgodnie z postulatami
                homo.
                > > Bez wdawania się w szczególy partner mógłby należeć do pierwszj
                > > grupy ustawowych spadkobierców. A ponieważ wspomniałaś o podatku
                > > spadkowym, to tak, nikt nie powinien go płacić ale to inny
                temat.
                > > Zachówek bez zmian z konsekwencją wpisania partnera do pierwszej
                > > grupy.
                >
                > Tu się zgadzamy, bo jest to właśnie zrównanie w prawach. Miło, że
                nie napisałeś
                > ,
                > iż przywileje spadkowe to ulga prorodzinna, przy pomocy której
                panstwo
                > realizowało i reaelizuje politykę wspierania rodzin
                wielopokoleniowych. ;)

                Bo wspiera, w końcu od czego są różne stopnie pokrewiństwa wpisane w
                ustawę? Problem tu taki, że homoseksualiści to też czyjeś dzieci i
                nie widzę potrzeby rozróżniania typów związku chodziażby w przypadku
                podziału majątku w drodze spadku czy rozpadu związku.
                • kot_behemot8 Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 09:07
                  A czym - w aspekcie wspierania polityki prorodzinnej - różni sie
                  związek dwojga ludzi planowo i trwale bezdzietnych (bezpłodność,
                  wiek poprokreacyjny itp) - od związku dwóch gejów/lesbijek nie
                  posiadających dzieci z innych związków (albo co ciekawsze - mających
                  dzieci...)? I dlaczego ten pierwszy związek jest uprzywilejowany?
                  • Gość: lol Re: Prawa gejów i lesbijek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 09:43
                    A dlaczego uprzywilejowane sa tylko malzenstwa a konkubinaty nie?
                  • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 09:48
                    kot_behemot8 napisała:

                    > A czym - w aspekcie wspierania polityki prorodzinnej - różni sie
                    > związek dwojga ludzi planowo i trwale bezdzietnych (bezpłodność,
                    > wiek poprokreacyjny itp) - od związku dwóch gejów/lesbijek nie
                    > posiadających dzieci z innych związków (albo co ciekawsze -
                    mających
                    > dzieci...)? I dlaczego ten pierwszy związek jest uprzywilejowany?

                    Po pierwsze zaznaczyłem, że mechanizm wspólnego rozliczania nie
                    spełnia swojej roli. Odpowiadając zaś na Twoje pytanie, to liczył
                    się tu pewien potencjał. W chwili zakładania rodziny z założenia
                    przypisuje mu się funkcję prokreacyjną i z tego samego założenia
                    przypisuje się ulgę związkowi. W praktyce powinno się znaleźć takie
                    rozwiązanie, które odbierałoby ulgi w przypadku nie spełniania przez
                    związek przypisanej mu roli. Ale tak z różnych względów nie jest.
                    Teraz można w inny sposób zinterpretować rolę takiej ulgi i
                    znaczenie rodziny, ale wtedy wpada się w pułapkę, na którą
                    wskazywałem wcześniej. Jeśli związek dwóch osób, to dlaczego nie
                    samotne gospodarstwa rodzinne? Dlatego lepszym rozwiązaniem jest
                    likwidacja tej ulgi wraz z obnizaniem podatku. W ten sposób
                    likwidujemy problem a rodzinne funkcje polegające na prokreacji
                    można wspierać w zupełnie inny, bardziej sensowny sposób.
                    • kot_behemot8 Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 11:53
                      hymenaios napisał:


                      > Po pierwsze zaznaczyłem, że mechanizm wspólnego rozliczania nie
                      > spełnia swojej roli.


                      Mozliwe, ale póki co funkcjonuje i niewątpliwie uprzywilejowuje
                      pewna grupę podatników. Pytanie brzmi: czy to uprzywilejowanie jest
                      uzasadnione. Bo jesli nie, to mamy tu do czynienia z nieuzasadnionym
                      przywilejem jednej grupy czyli dyskryminacją innej.



                      Odpowiadając zaś na Twoje pytanie, to liczył
                      > się tu pewien potencjał.


                      Małżeństwo bezpłodne albo w wieku poprekreacyjnym ma jakis potencjał
                      w sensie dzietności?



                      W chwili zakładania rodziny z założenia
                      > przypisuje mu się funkcję prokreacyjną i z tego samego założenia
                      > przypisuje się ulgę związkowi. W praktyce powinno się znaleźć
                      takie
                      > rozwiązanie, które odbierałoby ulgi w przypadku nie spełniania
                      przez
                      > związek przypisanej mu roli. Ale tak z różnych względów nie jest.



                      No własnie. Tak nie jest. Czyli ze ta grupa, nazwijmy ją
                      nieprokreacyjna, posiada nieuzasadniony niczym przywilej. Czyli ze
                      grupa takiego przywileju pozbawiona jest dyskryminowana przez prawo.



                      > Teraz można w inny sposób zinterpretować rolę takiej ulgi i
                      > znaczenie rodziny, ale wtedy wpada się w pułapkę, na którą
                      > wskazywałem wcześniej. Jeśli związek dwóch osób, to dlaczego nie
                      > samotne gospodarstwa rodzinne?
                      Dlatego lepszym rozwiązaniem jest
                      > likwidacja tej ulgi wraz z obnizaniem podatku. W ten sposób
                      > likwidujemy problem a rodzinne funkcje polegające na prokreacji
                      > można wspierać w zupełnie inny, bardziej sensowny sposób.


                      Oczywiście, co do tego pełna zgoda. Jednak, podkreslam to po raz
                      kolejny, o likwidacji tego uprzywilejowania jakos się nie mówi,
                      dlatego uczciwiej byłoby odnieść się do obecnego stanu prawnego
                      zamiast do do... "gdyby babcia miała kółka toby była autobus";)
                      W obecnym stanie prawnym mamy do czynienia z dyskryminacją prawną
                      (podatkową) osób żyjących bez ślubu w stosunku do małżeństw
                      bezdzietnych bądź dzietnych ale wiekowych. To samo dotyczy zresztą
                      obecnego stanu prawnego związanego ze sprawami spadkowymi.
                      • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 16:27
                        kot_behemot8 napisała:

                        > Mozliwe, ale póki co funkcjonuje i niewątpliwie uprzywilejowuje
                        > pewna grupę podatników. Pytanie brzmi: czy to uprzywilejowanie
                        jest
                        > uzasadnione. Bo jesli nie, to mamy tu do czynienia z
                        nieuzasadnionym
                        > przywilejem jednej grupy czyli dyskryminacją innej.

                        W ten sposób można przyczepić się prawie do każdego
                        uprzywilejowania. Np wydatki na rehabilitację można sobie odliczyć
                        od dochodów, ale mogą to zrobić wyłącznie inwalidzi. Dyskryminowane
                        są wtedy osoby wydające pieniądze na rehabilitację powypadkową.
                        Innym przykładem jest zwolnienie z opłaty klimatycznej dla osób
                        niewidomych, czy jest tu jakieś uzasadnienie? W przypadku rodziny
                        uprzywilejowanie jest uzasdnione, natomiast problem stanowią
                        nieprecyzyjne przepisy prawne. Jest uzasdnienie, żeby je poprawić i
                        podawałem w jaki sposób, ale nie ma uzasadnienia, żeby rozszerzać
                        ten przywilej.

                        > Odpowiadając zaś na Twoje pytanie, to liczył
                        > > się tu pewien potencjał.
                        >
                        >
                        > Małżeństwo bezpłodne albo w wieku poprekreacyjnym ma jakis
                        potencjał
                        > w sensie dzietności?

                        Bezpłodne, miało. Przecież z reguły bezpłodność stwierdza się po
                        zawarciu małżeństwa. Nie widzę specjalnych przyczyn, by odbierać
                        takiemu małżeństwu możliwość wspólnego rozliczania się. Wiek
                        prokreacyjny, jeśli już, mógłby się liczyć w przypadku zawierania
                        małżeństwa, tylko jak chcesz ustalać granicę wieku? W prawie nie ma
                        takiej definicji, jaka istnieje np przy osiąganiu pelnoletności.
                        Razem spowodowało to, że nadanych uprawnień po prostu się nie
                        odbiera. Wszystkie te niuanse nie tworzą uzasadnienia dla
                        rozszerzenia uprzywilejowania. Każde uprzywilejowanie powoduje
                        dyskryminacje jakiejś grupy, na tym przecież to polega.

                        > No własnie. Tak nie jest. Czyli ze ta grupa, nazwijmy ją
                        > nieprokreacyjna, posiada nieuzasadniony niczym przywilej. Czyli
                        ze
                        > grupa takiego przywileju pozbawiona jest dyskryminowana przez
                        prawo.

                        Ale w takich przypadkach należy tak modyfikować przepisy, aby
                        przywilej trafiał dokladnie do tych osób, które są celem polityki
                        państwa a nie obejmować nim coraz to nowe grupy, bo wówczas polityka
                        społeczna państwa traci sens a przywilej znaczenie.

                        > Oczywiście, co do tego pełna zgoda. Jednak, podkreslam to po raz
                        > kolejny, o likwidacji tego uprzywilejowania jakos się nie mówi,
                        > dlatego uczciwiej byłoby odnieść się do obecnego stanu prawnego
                        > zamiast do do... "gdyby babcia miała kółka toby była autobus";)

                        Nie zgadzam się, uczciwie jest przedstawiać problem, takim jaki jest
                        on w istocie, a nie nadawać mu znaczenie (dyskryminujące), którego
                        on nie ma. No i ja mówię :)

                        > W obecnym stanie prawnym mamy do czynienia z dyskryminacją prawną
                        > (podatkową) osób żyjących bez ślubu w stosunku do małżeństw
                        > bezdzietnych bądź dzietnych ale wiekowych.

                        Zapędziłaś się. Polityka społeczna państwa może polegać na
                        promowaniu legalnych związków małżeńskich, niezalażnie od tego czy
                        to mnie lub tobie się podoba czy nie. Osoby wiekowe z dziećmi w
                        ogóle nie powinny budzić zastrzeżeń.

                        > To samo dotyczy zresztą
                        > obecnego stanu prawnego związanego ze sprawami spadkowymi.
                        • kot_behemot8 Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 16:55
                          hymenaios napisał:

                          >
                          > W ten sposób można przyczepić się prawie do każdego
                          > uprzywilejowania. Np wydatki na rehabilitację można sobie odliczyć
                          > od dochodów, ale mogą to zrobić wyłącznie inwalidzi.
                          Dyskryminowane
                          > są wtedy osoby wydające pieniądze na rehabilitację powypadkową.
                          > Innym przykładem jest zwolnienie z opłaty klimatycznej dla osób
                          > niewidomych, czy jest tu jakieś uzasadnienie?


                          Oczywiście, ze jest uzasadnienie. W obu wymienionych przypadkach
                          rzecz dotyczy osób niepełnosprawnych, pokrzywdzonych przez los
                          którym własnie z racji inwalidztwa nalezy się pomoc. A chyba nie
                          twierdzisz, że osobom heteroseksualnym nalezy sie szczególna pomoc
                          od państwa bo... no właśnie, bo co? Bo sa niepełnosprawne,
                          pokrzywdzone przez los? ;)



                          W przypadku rodziny
                          > uprzywilejowanie jest uzasdnione,


                          Czym??? Bo nie odpowiedziałes na pytanie na czym polega prokreacyjny
                          potencjał ludzi bezpłodnych lub starych.



                          natomiast problem stanowią
                          > nieprecyzyjne przepisy prawne. Jest uzasdnienie, żeby je poprawić
                          i
                          > podawałem w jaki sposób, ale nie ma uzasadnienia, żeby rozszerzać
                          > ten przywilej.


                          Ten przywilej można albo zlikwidować (tak lepiej) albo własnie
                          rozszerzyć. Dopóki się go albo nie zlikwiduje albo nie rozszerzy
                          będziemy mieli do czynienia z prawna dyskryminacją pewnej grupy osób.


                          > > Odpowiadając zaś na Twoje pytanie, to liczył
                          > > > się tu pewien potencjał.


                          Jaki potencjał mają bezpłodni i zbyt starzy by miec dzieci???



                          > > Małżeństwo bezpłodne albo w wieku poprekreacyjnym ma jakis
                          > potencjał
                          > > w sensie dzietności?
                          >
                          > Bezpłodne, miało. Przecież z reguły bezpłodność stwierdza się po
                          > zawarciu małżeństwa. Nie widzę specjalnych przyczyn, by odbierać
                          > takiemu małżeństwu możliwość wspólnego rozliczania się.


                          A dlaczego nie widzisz? Przecież oni nie będą mieli dzieci, czym
                          więc w sensie "potencjalu" różnią się od pary homoseksualnej?



                          Wiek
                          > prokreacyjny, jeśli już, mógłby się liczyć w przypadku zawierania
                          > małżeństwa, tylko jak chcesz ustalać granicę wieku? W prawie nie
                          ma
                          > takiej definicji, jaka istnieje np przy osiąganiu pelnoletności.



                          Tworzysz sztuczne problemy. Co stoi na przeszkodzie by wszelkie
                          przywileje prorodzinne dotyczyły wyłącznie par posiadających dzieci -
                          np od momentu stwierdzenia zajścia w ciążę?



                          > Razem spowodowało to, że nadanych uprawnień po prostu się nie
                          > odbiera.


                          Oczywiście, że się odbiera. Stale mamy z tym do czynienia. Ludzie
                          moga oczywiście protestować, ale to nonsens zakładac, że państwo nie
                          ma żadnego pola manewru w kwestii odbierania rozmaitych przywilejów.



                          Wszystkie te niuanse nie tworzą uzasadnienia dla
                          > rozszerzenia uprzywilejowania. Każde uprzywilejowanie powoduje
                          > dyskryminacje jakiejś grupy, na tym przecież to polega.


                          Nie, tylko uprzywilejowanie nieuzasadnione a tutaj własnie z takim
                          mamy do czynienia.


                          >
                          > Zapędziłaś się. Polityka społeczna państwa może polegać na
                          > promowaniu legalnych związków małżeńskich, niezalażnie od tego czy
                          > to mnie lub tobie się podoba czy nie.


                          No i własnie to promowanie mi się nie podoba gdyż nie znajduje dla
                          niego logicznego ani etycznego uzasadnienia. W twojej argumentacji
                          tez takiego uzasadnienia nie ma.



                          Osoby wiekowe z dziećmi w
                          > ogóle nie powinny budzić zastrzeżeń.



                          Chodziło mi o osoby wiekowe posiadające dzieci dorosłe i samodzielne.
                          • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 23:22
                            kot_behemot8 napisała:

                            > Oczywiście, ze jest uzasadnienie. W obu wymienionych przypadkach
                            > rzecz dotyczy osób niepełnosprawnych, pokrzywdzonych przez los
                            > którym własnie z racji inwalidztwa nalezy się pomoc. A chyba nie
                            > twierdzisz, że osobom heteroseksualnym nalezy sie szczególna pomoc
                            > od państwa bo... no właśnie, bo co? Bo sa niepełnosprawne,
                            > pokrzywdzone przez los? ;)

                            Ty natomiast twierdzisz, że uprzywilejowanie nalezy się wyłacznie z
                            racji homoseksualizmu. Natomiast ulga polegająca na możliwości
                            wspólnego rozliczenia nie dotyczy heteroseksualistów tylko rodziny.
                            Dopóki konkretna osoa rodziny nie założy ulga mu się nie należy,
                            czyli argument chybiony. I dalej, po pierwsze wydatki
                            rehabilitacyjne nie dotycżą niepełnosprawnych tylko wszystkich osób,
                            które muszą poddać się rehabiltacji i po drugie sprytnie pominęłaś
                            ulgę klimatyczną.

                            > W przypadku rodziny
                            > > uprzywilejowanie jest uzasdnione,
                            >
                            >
                            > Czym??? Bo nie odpowiedziałes na pytanie na czym polega
                            prokreacyjny
                            > potencjał ludzi bezpłodnych lub starych.

                            Odpowiedziałem. Żądasz ponownej odpowiedzi, nie zbijając argumentów.
                            Pytanie zresztą powtarzasz w dalszej części.

                            > Ten przywilej można albo zlikwidować (tak lepiej) albo własnie
                            > rozszerzyć. Dopóki się go albo nie zlikwiduje albo nie rozszerzy
                            > będziemy mieli do czynienia z prawna dyskryminacją pewnej grupy
                            osób.

                            Nie. Przywilej dotyczy rodziny. A ta jest dokładnie zdefiniowana w
                            polskim prawie na mocy konstytucji i kodeksu rodzinnego. Oczywiście
                            zawsze można twierdzić z uporem, że ktoś jest przez to
                            dyskrymnowany. Nie ma to jednak nic wspólnego ze stanem faktycznym.

                            >
                            >
                            > > > Odpowiadając zaś na Twoje pytanie, to liczył
                            > > > > się tu pewien potencjał.
                            >
                            >
                            > Jaki potencjał mają bezpłodni i zbyt starzy by miec dzieci???

                            Jeśli chodzi o zbyt starych nie odpowiedziałaś na pytanie, w jaki
                            sposób ustalić prawnie pojęcie "zbyt starzy". Brak jednoznacznego
                            określenia uniemożliwia postawienie tu jakiejkolwiek bariery i
                            musisz się z tym pogodzić. Przypominam, że dzieci mają ludzie po
                            sześćdziesiątce. Jeśli chodzi o bezpłodność, to po pierwsze
                            praktycznie stwierdza się to po zawarciu małżeństwa oraz po drugie
                            bezpłodność się leczy. I to jest zasadnicza różnica między między
                            małżeństwem a partnerstwem homoseksualnym, w którym możliwości
                            takich w sposób naturalny nie ma.

                            >
                            > A dlaczego nie widzisz? Przecież oni nie będą mieli dzieci, czym
                            > więc w sensie "potencjalu" różnią się od pary homoseksualnej?

                            W sensie potencjału, bezpłodność potencjalnie można leczyć, w sensie
                            prawnym podlegają kodeksowi rodzinnemu. Poza tym, nie podałaś
                            żadnego argumentu, żeby rozszerzać zakres ulgi. Sztuczki polegające
                            na odwróceniu pojęcia prorodzinnej polityki państwa na dyskryminację
                            homoseksualistów są mało przekonywujące.
                            > Tworzysz sztuczne problemy. Co stoi na przeszkodzie by wszelkie
                            > przywileje prorodzinne dotyczyły wyłącznie par posiadających
                            dzieci -
                            > np od momentu stwierdzenia zajścia w ciążę?

                            Nic. Jest to jedno z rozwiązań. Podałem moim zdaniem najlepsze a
                            teraz rozmawiamy o innych możliwościach. Po prostu, uważam
                            prowadzenie polityki prorodzinnej przy pomocy ulg podatkowych za
                            nieskuteczną metodę i przez to nonsensowną.

                            >
                            >
                            >
                            > > Razem spowodowało to, że nadanych uprawnień po prostu się nie
                            > > odbiera.
                            >
                            >
                            > Oczywiście, że się odbiera. Stale mamy z tym do czynienia. Ludzie
                            > moga oczywiście protestować, ale to nonsens zakładac, że państwo
                            nie
                            > ma żadnego pola manewru w kwestii odbierania rozmaitych
                            przywilejów.

                            Zgoda. Ale właśnie ze względu na protesty rzadko się to stosuje. I
                            poza tym, taki system, w którym możliwość wspólnego rozliczania
                            byłaby przyznawana czasowo byłby tworem łagodnie mówiąc
                            skomplikowanym i kontrowersyjnym.

                            >
                            >
                            >
                            > Wszystkie te niuanse nie tworzą uzasadnienia dla
                            > > rozszerzenia uprzywilejowania. Każde uprzywilejowanie powoduje
                            > > dyskryminacje jakiejś grupy, na tym przecież to polega.
                            >
                            >
                            > Nie, tylko uprzywilejowanie nieuzasadnione a tutaj własnie z takim
                            > mamy do czynienia.

                            Nie bardzo rozumiem, dlaczego mamy tu do czynienia z
                            nieuzasadnionym uprzywilejowanym.

                            >
                            >
                            > >
                            > > Zapędziłaś się. Polityka społeczna państwa może polegać na
                            > > promowaniu legalnych związków małżeńskich, niezalażnie od tego
                            czy
                            > > to mnie lub tobie się podoba czy nie.
                            >
                            >
                            > No i własnie to promowanie mi się nie podoba gdyż nie znajduje dla
                            > niego logicznego ani etycznego uzasadnienia. W twojej argumentacji
                            > tez takiego uzasadnienia nie ma.

                            A z twojej nie wynika, że nie ma logicznego i etycznego
                            uzasadnienia. Nie podałaś żadnego argumentu na to, że wspólne
                            rozliczanie małżonków jest w jakikolwiek dyskryminujące, oprócz
                            tego, że ci się nie podoba.

                            > Chodziło mi o osoby wiekowe posiadające dzieci dorosłe i
                            samodzielne.

                            W dalszym ciągu, nie powinno to budzić żadnych zastrzeżeń.
    • 10iwonka10 Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 14:26
      Wydaje sie to logiczne w teorii ale.....zalozmy ze geje beda
      zawierac zwiazki partnerskie w USC ( cos jak w UK) i beda razem
      mieszkac,osoagac dochod, splacac kredyty.....wiec jesli jeden z ich
      umrze drugi powinien miec prawo do dziedziczenia podobnie jak w
      zwiazku heteroseksualnym. Ale problem w tym ze geje zmieniaja
      swoich partnerow jak rekawiczki i ilu z nich bedzie w takich stalych
      zwiazkach? Na pewno jakis odsetek ale chyba niewielki.
      • jdbad Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 14:47
        W sytuacaji związku zarejestrowanego, nie powinno byc problemu.
        A jeżeli zmieniają często partnerów, powinno pamiętac o rejestracji.
        • muerte2 Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 15:27
          A po co mnożyć byty cywilne? Po co różne definicje związku dwojga ludzi i
          związane z tym rozbieżności chociażby w zakresie podatkowym? Związek to związek.
          Skoro nikt w tym pięknym i bogatym kraju nie jest dyskryminowany, to dlaczego
          jedni mogą coś robić, a innym się tego odmawia? Czy istnieje jakieś w miarę
          logiczne uzasadnienie korzystania z prawa spadkowego tylko przez małżonków
          heteroseksualnych, a homoseksualnym się tego zabrania?
          A poza tym jakoś to obrzydliwie brzmi - "zarejestrować się"...
          Zarejestrować można psa. Ciekawe czy nie podniosłoby się oburzenie
          heteroseksualnych partnerów, gdyby ich uczucie ktoś sprowadził do chamskiego -
          "niech się państwo zarejestrują".

          Jaką miarą traktujecie, taką i was potraktują - jak mawia się w pewnej
          starożytnej księdze.
          • jdbad Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 15:37
            Zarejestrowac mi się tak nie kojarzy i lubię zwierzęta:)
            Co do reszty, zgoda.
            • muerte2 Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 15:46
              jdbad napisała:

              > Zarejestrowac mi się tak nie kojarzy i lubię zwierzęta:)
              > Co do reszty, zgoda.

              A czy Pan/Pani już zarejestrował/ła swojego małżonka albo swój związek? ;-) A
              pokwitowanie dali? ;-)
              • jdbad Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 15:47
                Tak, zrobiliśmy to w USC.I mamy pokwitowanie.
                Nie czepiaj się słówek.
                • muerte2 Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 16:07
                  jdbad napisała:

                  > Tak, zrobiliśmy to w USC.I mamy pokwitowanie.
                  > Nie czepiaj się słówek.

                  E tam, nie czepiam się słówek. Ale te słówka czasami są dosyć bolesne. Ciebie
                  zabolało "rejestrowanie" - może więc geja też zaboli?
                  • jdbad Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 16:19
                    :)
                    Pozdrawiam.
      • hymenaios Re: Prawa gejów i lesbijek 28.05.08, 19:00
        10iwonka10 napisała:

        > Wydaje sie to logiczne w teorii ale.....zalozmy ze geje beda
        > zawierac zwiazki partnerskie w USC ( cos jak w UK) i beda razem
        > mieszkac,osoagac dochod, splacac kredyty.....wiec jesli jeden z
        ich
        > umrze drugi powinien miec prawo do dziedziczenia podobnie jak w
        > zwiazku heteroseksualnym. Ale problem w tym ze geje zmieniaja
        > swoich partnerow jak rekawiczki i ilu z nich bedzie w takich
        stalych
        > zwiazkach? Na pewno jakis odsetek ale chyba niewielki.

        Nie sądzę, by to akurat stanowiło problem. To zupełnie tak jak w
        przypadku osób często się rozwodzących. Zawarcie małżeństwa czy
        rejestracja związku to nie tylko nabycie praw ale również
        obowiązków, do których należą świadczenia na rzecz drugiej osoby. To
        skutecznie zniechęci wszystkich tych, którzy dla kaprysu nie będą
        chcieli narazić się na obowiązek alimentacyjny.
    • heretic_969 Zgadzam się. 28.05.08, 15:31
      Każdy powinien mieć prawo demonstrować dowolne poglądy czy postulaty. Inna
      sprawa, że to powinno dotyczyć nie tylko gejów, ale też i np. faszystów.
      Geje mogą sobie zawierać małżeństwa - o ile to prywatna ceremonia. Państwowe
      małżeństwo powinno być tylko dla par mogących spełnić funkcję prokreacyjną lub
      ewentualnie wychowujących dzieci, np. adoptowanych.
      Do uregulowania praw majątkowych nie są potrzebne związki partnerskie.
      • muerte2 Re: Zgadzam się. 28.05.08, 15:43
        Powtarzane do znudzenia:
        Jeżeli się kogoś nie krzywdzi swoim działaniem ani nie jest to sprzeczne z
        prawem - to można robić co się tylko podoba!

        Skoro niektóre małżeństwa nie są w stanie spełnić obowiązku prokreacyjnego, to
        należałoby zapewne takie małżeństwo rozwiązać??? Nie szukajmy uzasadnienia dla
        bredzenia, którego nie da się uzasadnić i obronić posługując logiką. Jeżeli
        natura stworzyła człowieka homoseksualnym, to czy uważamy to za zboczenie, czy
        za chorobę, czy za cokolwiek innego - tacy ludzie też mają pełnię praw
        obywatelskich i ludzkich! Nie można komuś zakazać być szczęśliwym, bo akurat nie
        podoba się nam styl jego życia!
        Tak niewiele trzeba, żeby zrozumieć taką prostą rzecz. A jednak to takie trudne.
    • dcio prawa zoofili i nekrofili 28.05.08, 19:06
      zwiazki miedzygatunkowe tez nalezaloby zalegalizowac o ile malzonkowie czynia
      sobie krzywdy.
      zwiazki nekrofili szczegolnie wtedy gdy przed smiercia osoba zezwalila by gej z
      nia uprawia sex po jej smierci, tez nalezaloby zalegalizowac.
      Lenin zdechl 80 lat temu a jeszcze geje z nim mogliby uprawiac sex, wiec bariera
      technologiczna zostala przekroczona.
      • hymenaios Pewnie masz rację 28.05.08, 21:50
        Ale jest pewien szkopuł. W tego typu związkach nie stosuje się
        upoważnień, więc nie da się. Bo jak odebrać przysięgę wierności od
        owcy, kozy czy trupa?
        • Gość: brum Re: Pewnie masz rację IP: *.chello.pl 28.05.08, 22:20
          hymenaios napisał:

          > Bo jak odebrać przysięgę wierności od
          > owcy, kozy czy trupa?

          W przypadku owcy czy kozy sprawa jest stosunkowo prosta. Jeśli "da głos" podczas
          ceremonii zaślubin, oznaczać to będzie, że z wierności nici. Krnąbrna jakaś
          bestyjka. Ślub nieważny. Jeśli zachowa milczenie - upewnia wszystkich o
          zachowaniu wierności, a także o milczącym posłuszeństwie.:)
          Jeszcze muszę wymyślić jak rozwiązać problem z trupem. :)
          • muerte2 Re: Pewnie masz rację 29.05.08, 08:45
            Gość portalu: brum napisał(a):


            > W przypadku owcy czy kozy sprawa jest stosunkowo prosta. Jeśli "da głos" podcza
            > s
            > ceremonii zaślubin, oznaczać to będzie, że z wierności nici. Krnąbrna jakaś
            > bestyjka. Ślub nieważny. Jeśli zachowa milczenie - upewnia wszystkich o
            > zachowaniu wierności, a także o milczącym posłuszeństwie.:)
            > Jeszcze muszę wymyślić jak rozwiązać problem z trupem. :)

            Odbieranie przysięgi wierności od trupa nie jest konieczne. Z badań wynika, że
            trupy są stosunkowo wierne i nieczęsto robią skok w bok ;-)
            • Gość: brum Re: Pewnie masz rację IP: *.chello.pl 29.05.08, 10:05
              muerte2 napisał:

              > Odbieranie przysięgi wierności od trupa nie jest konieczne. Z badań wynika, że
              > trupy są stosunkowo wierne i nieczęsto robią skok w bok ;-)

              Masz rację:)
              Skok w bok rzeczywiście tu nie jest problemem. Chodzi o coś innego. Żeby pełnić
              funkcje małżonki, być wierna mężowi, musi złożyć przysięgę, że się nie rozpadnie
              przynajmniej przez kilka lat. Zabalsamować ją czy włożyć do formaliny? :)
              • muerte2 Re: Pewnie masz rację 29.05.08, 12:06
                Gość portalu: brum napisał(a):

                > Masz rację:)
                > Skok w bok rzeczywiście tu nie jest problemem. Chodzi o coś innego. Żeby pełnić
                > funkcje małżonki, być wierna mężowi, musi złożyć przysięgę, że się nie rozpadni
                > e
                > przynajmniej przez kilka lat. Zabalsamować ją czy włożyć do formaliny? :)


                Zdecydowanie formalina!
                Ładniej wygląda, a ponadto, w przypadku przejściowych problemów z dostawą
                żywności lub lawinowym wzrostem jej cen - zawsze można wyjąć żonę ze słoika i
                ugotować z niej bitki. Resztki można zawsze zanurzyć w formalnie i mieć na zapas ;-)

                A propos - pisałeś o rozpadzie... Chodziło o rozpad żony, rozpad związku, czy
                rozpad pożycia? ;-)
                • Gość: brum Re: Pewnie masz rację IP: *.chello.pl 29.05.08, 13:39
                  muerte2 napisał:

                  > Zdecydowanie formalina!
                  > Ładniej wygląda, a ponadto, w przypadku przejściowych problemów z
                  > dostawą żywności lub lawinowym wzrostem jej cen - zawsze można
                  > wyjąć żonę ze słoika i ugotować z niej bitki. Resztki można zawsze
                  > zanurzyć w formalnie i mieć na zapas ;-)

                  Podoba mi się twoje praktyczne i jakże racjonalne podejście :)

                  > A propos - pisałeś o rozpadzie... Chodziło o rozpad żony, rozpad
                  > związku, czy rozpad pożycia? ;-)

                  Chodziło mi o rozpad żony co w konsekwencji prowadziłoby do rozpadu pożycia. A
                  bez pożycia to co to za związek? ;)
                  Istnieje jednak rozwiązanie i tego problemu! Facet musiałby zmienić swoje
                  zboczenie. Z nekrofila musiałby się przeistoczyć w (nie znam nazwy) kogoś,
                  czerpiącego satysfakcję seksualną z uprawiania seksu z kośćmi. Poszukam nazwy
                  takiego jegomościa. Jak znajdę, podam w miarę szybko:)
                  • muerte2 Re: Pewnie masz rację 29.05.08, 15:28
                    Gość portalu: brum napisał(a):


                    > Chodziło mi o rozpad żony co w konsekwencji prowadziłoby do rozpadu pożycia. A
                    > bez pożycia to co to za związek? ;)
                    > Istnieje jednak rozwiązanie i tego problemu! Facet musiałby zmienić swoje
                    > zboczenie. Z nekrofila musiałby się przeistoczyć w (nie znam nazwy) kogoś,
                    > czerpiącego satysfakcję seksualną z uprawiania seksu z kośćmi. Poszukam nazwy
                    > takiego jegomościa. Jak znajdę, podam w miarę szybko:)

                    O tak! Znajdź i niezwłocznie podaj mi nazwę tego zboczenia. Ktoś mógłby nam
                    przypiąć łatkę prześmiewców, ale przecież problem jest poważny i z pewnością nie
                    należy go banalizować.
                    Wśród swoich różnych doświadczeń życiowych spotkałem się, co prawda, z
                    przypadkami obcowania seksualnego z kośćmi, ale należały one z reguły do jakichś
                    nieprzesadnie otyłych dam.
                    Mimo to czekam na Twoje ustalenia. I zapraszam oczywiście na bitki. Co prawda
                    nie z żony, tylko z kuzynki, ale wyszły smaczne ;-)
                    • Gość: brum Re: Pewnie masz rację IP: *.chello.pl 29.05.08, 15:57
                      Przestudiowałem opisy wszystkich zboczeń. Niestety, żadne nie pasuje do
                      rozpatrywanego przez nas przypadku. Wiele z nich jest dosyć ciekawe, np
                      klismafilia - w której satysfakcja seksualna jest osiągana poprzez wlewy
                      doodbytnicze. Od biedy pasuje. Gdyby wlewał tam formalinę...:)

                      > Mimo to czekam na Twoje ustalenia. I zapraszam oczywiście na bitki.
                      > Co prawda nie z żony, tylko z kuzynki, ale wyszły smaczne ;-)

                      Dzięki, przyniosę alkohol:) Mam jeszcze pytanie, czy kuzynka była młoda, czy też
                      w leciwym wieku, kiedy jej się zmarło. Mięso ze starego człowieka jest żylaste i
                      łykowate. Trzeba dużo więcej alkoholu, by to strawić. Wystarczą dwie flaszki?:)

                      PS Czy to nie dziwne, że jeszcze nikt nas nie obsztorcował?
                      • dcio prawa dla różnych zboczeń 29.05.08, 16:15
                        mam pytanie , przy klismafili, orgazmu dostaje osoba wlewająca w tyłek płyny czy osoba wlewana????

                        Chm w ramach rownouprawnienia warto by pomyslec o organizowaniu marszy pod haslem. Jestem dumny z tego , ze do tyłka mi wlewają płyny !!!
                        he he he
                        • Gość: brum Re: prawa dla różnych zboczeń IP: *.chello.pl 29.05.08, 16:30
                          Orgazmu doznaje osoba wlewająca, tak mi się przynajmniej wydaje. Nigdzie nie ma
                          szczegółowego opisu, a szkoda:)
                          A tak przy okazji, zrozumiałem dlaczego medycy w armii Franciszka Józefa tak
                          często stosowali lewatywę biednym żołnierzom. Po prostu byli klismafilami...:)
                      • muerte2 Re: Pewnie masz rację 29.05.08, 16:25
                        Gość portalu: brum napisał(a):

                        > Przestudiowałem opisy wszystkich zboczeń. Niestety, żadne nie pasuje do
                        > rozpatrywanego przez nas przypadku. Wiele z nich jest dosyć ciekawe, np
                        > klismafilia - w której satysfakcja seksualna jest osiągana poprzez wlewy
                        > doodbytnicze. Od biedy pasuje. Gdyby wlewał tam formalinę...:)

                        Dosyć interesujące zboczenie. Gdybyś tylko mógł doprecyzować, czy satysfakcję
                        seksualną osiąga wlewający, czy też ten, któremu się wlewa? To szczegół, ale
                        sam przyznasz, że istotny.
                        Oczywiście nie tam, żebym miał próbować... To byłby jakiś absurd ;-)



                        > Dzięki, przyniosę alkohol:) Mam jeszcze pytanie, czy kuzynka była młoda, czy te
                        > ż
                        > w leciwym wieku, kiedy jej się zmarło. Mięso ze starego człowieka jest żylaste
                        > i
                        > łykowate. Trzeba dużo więcej alkoholu, by to strawić. Wystarczą dwie flaszki?:)

                        W zasadzie nie spożywam alkoholu, ale kuzynka była przesympatyczna, więc czego
                        się nie robi z empatii do drugiego człowieka. Co do wieku mięsa - to znaczy
                        kuzynki - nie podejmuję się wskazania, bo ponoć kobietom inaczej jakoś liczy się
                        upływ czasu. W każdym razie potrawka wyszła smaczna, puścimy jakieś marsze
                        żałobne i będzie cool. Będą więc kobiety, wino i śpiew ;-)


                        > PS Czy to nie dziwne, że jeszcze nikt nas nie obsztorcował?

                        Owszem, to dziwne... Zaczynam się niepokoić. Czyżby już wszyscy byli w formalinie?
                        • hymenaios Re: Pewnie masz rację 29.05.08, 16:33
                          muerte2 napisał:

                          > > PS Czy to nie dziwne, że jeszcze nikt nas nie obsztorcował?
                          >
                          > Owszem, to dziwne... Zaczynam się niepokoić. Czyżby już wszyscy
                          byli w formalin
                          > ie?

                          Sądzę, że przy tak poważnym temacie i bardzo interesująco
                          prowadzonej dyskusji nikt nie bądzie miał żadnych podstaw do
                          obsztorcowywania. W razie co, faktycznie, wsadzi go się w formalinę
                          i problem zostanie rozwiązany.
                          • muerte2 Re: Pewnie masz rację 29.05.08, 19:19
                            hymenaios napisał:


                            > Sądzę, że przy tak poważnym temacie i bardzo interesująco
                            > prowadzonej dyskusji nikt nie bądzie miał żadnych podstaw do
                            > obsztorcowywania. W razie co, faktycznie, wsadzi go się w formalinę
                            > i problem zostanie rozwiązany.

                            Hm, miałem nadzieję, że temat i sposób prowadzenia dyskusji był co najmniej
                            bulwersujący. A tu proszę - interesująco, zajmująco, poważnie... W każdym razie
                            idea wsadzania niektórych w formalinę wydaje się interesująca. Sam miałbym parę
                            kandydatur do "sformalinowania" ;-)
                        • Gość: brum Re: Pewnie masz rację IP: *.chello.pl 29.05.08, 17:52
                          muerte2 napisał:

                          > Dosyć interesujące zboczenie. Gdybyś tylko mógł doprecyzować, czy satysfakcję
                          > seksualną osiąga wlewający, czy też ten, któremu się wlewa? To szczegół, ale
                          > sam przyznasz, że istotny.

                          Na dwoje babka wróżyła. Nie ma dokładnego opisu, niestety. Porównano jedynie owo
                          "wlewanie doodbytnicze" do lewatywy. W przypadku naszego nekrofila sprawa układa
                          sie niemal idealnie. Bo jeśli to on doznawałby orgazmu podczas wlewania, żona
                          nie miałaby już nic do roboty. W przeciwnym przypadku, sam sobie zrobi lewatywę
                          i też po kłopocie. Sedno problemu tkwi w znalezieniu spolegliwej żony. W
                          omawianym przez nas przypadku, mężuś wybrał sobie idealną partnerkę....:)

                          Co do zaproszenia.
                          Mam problem, może mógłbyś pomóc mi go rozwiązać?
                          Twojej żonie kupię gustowny bukiet kwiatów. Ale co mam kupić kuzynce? Wieniec?
                          Symboliczny bukiecik? Wianuszek suchotników?
                          W końcu będziemy blisko, będę czuł jej smak, więc jakaś forma grzecznościowa
                          wobec niej obowiązuje. Co mam zatem kupić?
                          Ot dylemat!

                          • muerte2 Re: Pewnie masz rację 29.05.08, 19:30
                            Gość portalu: brum napisał(a):


                            > Na dwoje babka wróżyła. Nie ma dokładnego opisu, niestety. Porównano jedynie ow
                            > o
                            > "wlewanie doodbytnicze" do lewatywy. W przypadku naszego nekrofila sprawa układ
                            > a
                            > sie niemal idealnie. Bo jeśli to on doznawałby orgazmu podczas wlewania, żona
                            > nie miałaby już nic do roboty. W przeciwnym przypadku, sam sobie zrobi lewatywę
                            > i też po kłopocie. Sedno problemu tkwi w znalezieniu spolegliwej żony. W
                            > omawianym przez nas przypadku, mężuś wybrał sobie idealną partnerkę....:)

                            Cóż, mimo wszystko jakoś jednak jest smutno. W końcu klismofil też człowiek - a
                            tu takie niedogodności w tak ważnej dziedzinie ludzkiej aktywności jak
                            seksualność. Szkoda, że nie mogę mu jakoś pomóc ;-)


                            > Co do zaproszenia.
                            > Mam problem, może mógłbyś pomóc mi go rozwiązać?
                            > Twojej żonie kupię gustowny bukiet kwiatów. Ale co mam kupić kuzynce? Wieniec?
                            > Symboliczny bukiecik? Wianuszek suchotników?
                            > W końcu będziemy blisko, będę czuł jej smak, więc jakaś forma grzecznościowa
                            > wobec niej obowiązuje. Co mam zatem kupić?
                            > Ot dylemat!

                            Nie przesadzaj! W tym stanie skupienia kuzynce niewiele już trzeba i ma dosyć
                            nikłe wymagania towarzyskie. Zresztą wyzionęła ducha w związku z suchotami, więc
                            wianuszek suchotników byłby cokolwiek nie na miejscu. Myślmy raczej o żywych,
                            więc zamiast dwóch przynieś może trzy butelczyny... ;-)
                            • Gość: brum Re: Pewnie masz rację IP: *.chello.pl 29.05.08, 21:28
                              muerte2 napisał:

                              > Myślmy raczej o żywych, więc zamiast dwóch przynieś może trzy
                              > butelczyny... ;-)

                              Jedną już kupiłem. Rzadko bywa w sklepach, gruzińskie wino, które szczególnie
                              sobie cenił Stalin. Mnie też bardzo smakuje.:)
      • Gość: ciemna blondynka Re: prawa zoofili i nekrofili IP: *.adsl.inetia.pl 28.05.08, 22:17
        dcio napisał:

        "zwiazki nekrofili szczegolnie wtedy gdy przed smiercia osoba
        zezwalila by gej z
        > nia uprawia sex po jej smierci, tez nalezaloby zalegalizowac.
        > Lenin zdechl 80 lat temu a jeszcze geje z nim mogliby uprawiac
        sex, wiec barier
        > a
        > technologiczna zostala przekroczona."

        dcio, ty naprawdę nie masz nic lepszego ani ważniejszego do roboty
        niż wymyślać podobne bzdury?
        • Gość: brum Re: prawa zoofili i nekrofili IP: *.chello.pl 28.05.08, 22:23
          Lubię Dcia, ma chłopak poczucie humoru.
          Wprowadza element zabawy do nudnych, powtarzanych po raz n-ty wątków o gejach i
          lesbijkach.
    • qqazz Re: Prawa gejów i lesbijek 29.05.08, 19:31
      "Prawo do manifestacji swoich przekonań jest prawem ogólnym i nikt nie może tego
      prawa pedofilom, dendrofilom, nekrofilom i zoofilom odbierać."

      I to by było na tyle, latanie po mieście i manifestowanie tego jak i z kim to
      się lubi robić trudno nazwać manifestowaniem przekonań, może schizofrenicy też
      powinni zacząć protestować przeciwko traktowaniu ich jako chorych? Wielu z nich
      pewnie jest o tym przekonana.




      pozdrawiam
      • dcio Re: Prawa gejów i lesbijek 30.05.08, 00:42
        tak i jeszcze wspolne manifestacje faszystow i socjalistow jak te w Brzesciu w wrzesniu 1939 r.

        Powiem tak. Socjalizm nalezy zwalczac w zarodku jesli nie chcemy by znow Polacy za Bycie Polakami byli wywozeni do obozow zaglady.

        Geje, cala Polska z was sie smieje.
Pełna wersja