iveta2
14.06.08, 15:16
Od dluzszego czasu poszukujemy z mezem dzialki.Niestety ten rynek
jakby zamarl w oczekiwanie na cud.Wszyscy dzialkowicze,nawe ci
ktorzy do niedawna deklarowali chec zbycia ogrodka-wycofali sie
czekajac na uwlaszczenie.W efekcie koncowym wzielismy ostatnie
nieuzytki(ugor)ktory bedziemy musieli obrabiac jak pierwsi
osadnicy.Natomiast ci dzialkowicze ktorzy wycofali sie z tranzakcji
i tak nie uprawiaja swoich ogrodkow i nie korzystaja z nich.Sa to
najczesciej starzy ludzie,ktorzy nie maja juz na to po prostu
sily.Ich dzialki zarastaja coraz bardziej,niszczeja.Prezesi ogrodkow
dzialkowych wysylaja im upomnienia co skutkuje jedynie tym,iz przy
pomocy obcych ludzi ktorych oplacaja wykonuja ruch pozorny w postaci
skoszenia trawy.Wszyscy czekaja na to,ze z dnia na dzien stana sie
wlascicielami kawalka ziemi nieomalze w centrum miasta.Czy slusznie?
Osobiscie nie wierze,by ktos podarowal mi nieruchosc nalezaca do
gminy.A jak wy sadzicie?