siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na ślub

17.06.08, 19:20
moja siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na ślubie, bo nie
jestem praktykującą katoliczką; dla kontrastu - ona jest
praktykującą katoliczką, chodzi w każdą niedzielę do kościola,
przestrzega tych wszytskich zasad i wygląda na to, że KK daje jej
możliwości rozwoju duchowego (nie jest z tych, którzy chodzą do
kościola, bo muszą itd) i podziwiam ją w sumie za to

ja z kolei jestem katoliczką tylko w teorii (chrzest, bierzmowanie)i
do kościola nie chodzę, bo nie wierzę w szatana, grzechy, pieklo
itd; wierzę w Boga i jeżeli mialabym sie określić, to chyba blisko
mi do wyznawców New Age ;)

siostra dlugo nie chciala się przyznać, dlaczego mnie nie chce na
świadka - w końcu wyszlo - bo nie jestem praktykującą katoliczką i
nie chce, żeby taka osoba jak ja jej świadkowala. W sumie logiczne i
to jeszcze potrafię zrozumieć. W końcu jednak, z bliskich
przyjaciól, którzy jej zostali są ateiści. I to oni będą świadkami.
Woli przyjaciól-ateistów, niż siostrę-katoliczkę na papierze...To
już z trudem przyszlo mi zrozumieć. W jednej z rozmów wyszlo o co
chodzilo - "ale oni są przynajmniej wierni temu p* ateizmowi". (A
tak w ogóle - to skąd ona to może wiedzieć?)
Rzeczywiście - być może z boku wygląda, że wiara zupelnie nie ma dla
mnie znaczenia. Jako katoliczka powinnam chodzić do kościola,
uczestniczyć w komunii św itd - a tego nie robię, więc siostra
uważa, że mam Boga gdzieś i woli "ateistów wiernych ateizmowi" niż
mnie. Nic natomiast nie wie o mojej prywatnej relacji z Bogiem,
która nie jest narzucona przez żadną religię. Ja również staram się
być wierna swojej scierzce, co wymaga konsekwencji, więc nie zawsze
wychodzi jak i tego być może "nie widać". Tak więc, nie wiedząc nic
o tym, myśli, że wiara nie ma dla mnie znaczenia. Z drugiej strony,
być może wie (z obserwacji jakie ksiązki i magazyny czytam - bo
nigdy wprost o tym nie rozmawialyśmy) domyśla się, że
wierzę "inaczej" i uważa mnie za hipokrytkę, bo ciągle jestem w KK.
W sumie racja - jestem hipokrytką, bo będąc w tym kościele powinnam
być wierna jego zasadom, a nie "swoim" - tak jak ci ateiści.
Dopelnia obrazu fakt, że w to co wierzę, ma wymiar prywatny - nie
chodzę na żadne zgromadzenia itp, więc z boku może wyglądać na to,
że nic nie robię. Wyszedl brak komunikacji ;|

Wystąpienie z KK to dosyć odważny krok, zwlaszcza w malej
spoleczności. Na razie nie chcę się tym zajmować, ale boję się na
myśl co może być w przyszlości, kiedy zechcę wyjść zamąż. Ślub w KK
odpada - przecież na wstępie pytają czy wierzę w jego dokryny czy
cokolwiek, musialabym się spowiadać. A przecież klamać nie będę.. Na
razie, na szczęście, nie muszę o tym myśleć. A bycie w KK i wiara w
co innego mi nie przeszkadza - najwyżej mojej siostrze ;)
    • hypatia69 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 19:23
      I co w zwiazku z tym?
      • malyglazik Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 19:31
        sądzilam, że dostarczę ciekawego materialu do dyskusji, faktycznie -
        nie oczekuję żadnych sądów, porad itp. Taka historia z życia. Jak
        nie zainteresuje, to nikt nic nie napisze, wątek spadnie na dól i
        tyle..
        • hypatia69 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 19:34
          Aaaa... Nie no, sory. Byślałam, ze Ci serce pęka, czy coś... Ja tam
          byłam świadkiem, chociaż raczej mało... chrześcijańska.... jestem.
          Ale wtedy byłam trochę bardziej, to może dlatego:)))
        • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 20:23
          malyglazik napisała:

          > sądzilam, że dostarczę ciekawego materialu do dyskusji,
          faktycznie - > nie oczekuję żadnych sądów, porad itp. Taka historia
          z życia.

          Materiał jest ciekawy ale z innego powodu. To nie Ty jesteś ta zła.
          Ale Twoja siostra. Kto jej dał prawo, żeby Ciebie oceniać i
          wywyższać sie. Nie czytała przypowieści o faryzeuszu i celniku? Ona
          jest tylko katoliczką. Ale czy to powód do dumy? No nie wiem. Ty nie
          jesteś dwulicowa. Ona - tak. Ja w ogóle bym na ten ślub nie poszła,
          gdybym do kościoła nie chodziła. Więc jeśli uważa Cię za dwulicową
          to zmieni zdanie jak na jej ślubie się nie pojawisz...
          • qqazz Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 21:48
            A co to siostra nie może miec prawa do swojej opinii o drugiej siostrze opartej
            o jasne i czytelne zasady? Wszystko w niej musi się jej podobac i musi to
            koniecznie akceptować?
            I jak mozna nie być dwulicowym albo przynajmniej mocno zagubionym uwazając się
            za katolika i jednocześnie wierząc w newageowe herezje? Siostra przecież jasno
            jej postawiła i wyjaśniła sprawę dlaczegóż miałoby to być coś złego co tak
            krytykujesz?
            Próbujesz odwrócić kota ogonem i przekonać innych że czarne to białe a białe
            czarne i tyle.



            pozdrawiam
            • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 09:56
              qqazz napisał:

              > A co to siostra nie może miec prawa do swojej opinii o drugiej
              siostrze opartej > o jasne i czytelne zasady?

              Nie może. Jeśli należy do wyznawców Jezusa

              Wszystko w niej musi się jej podobac i musi to > koniecznie
              akceptować?

              Tak, bo oceniać nikogo nie wolno. Katolicy to robią, ale to znaczy,
              że niewiele zrozumieli z przykazania miłości.

              > I jak mozna nie być dwulicowym albo przynajmniej mocno zagubionym
              uwazając się > za katolika i jednocześnie wierząc w newageowe
              herezje?

              A jak można nie być zagubionym przyjmując podwójną moralność kleru
              za drogowskaz życiowy. W religii chrześciijańskiej tego nie ma.
              Udając, że sie nie widzi grzechów kleru, jest sie wspólnikiem w jego
              grzechach!

              Siostra przecież jasno > jej postawiła i wyjaśniła sprawę dlaczegóż
              miałoby to być coś złego co tak > krytykujesz?

              Siostra pokazała tylko, że jest wybrana przez Boga, a siostra jest
              wybrana przez szatana. W ten sposób określiła swoją wyższość. To
              typowe dla katolików. Gdyby zerwała w ogóle więzi z niewierzącą
              siostrą byłaby mniej dwulicowa. Powinna to zrobić, skoro jest dla
              niej przeszkodą niereligijność siostry. W ten sposób wymusiłaby na
              siostrze powrót na łono Kościoła nie rozumiejąc, że właśnie dlatego
              siostra stanie sie dwulicowa. Siostra wierzy w Boga nie w kler. A
              chcąc zachować miłość siostry musiałaby wierzyć w kler. Tego od
              nikogo wymagać nie wolno! Sama myśl o tym już świadczy o człowieku.

              > Próbujesz odwrócić kota ogonem i przekonać innych że czarne to
              białe a białe > czarne i tyle.

              Nie, próbuję przekonać innych, że siostra, która jest praktykującą
              katoliczką, aby być w porządku i nie być dwulicowa musi zerwać więzi
              ze swoją siostrą. Dopóki nie wyrzeknie się siostry i tak będzie
              dwulicowa.
              >
              >
              >
              > pozdrawiam
              • qqazz Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 15:41
                Skąd taka wiedza skończyłas seminarium czy co?

                krytykantka07 napisała:
                > Tak, bo oceniać nikogo nie wolno. Katolicy to robią, ale to znaczy,
                > że niewiele zrozumieli z przykazania miłości.

                Ciekawie prawisz, jak Jezus pogonił na kopach handlarzy ze swiątyni to niby ich
                nie oceniał? A jak opowiadał przypowiesci to tez niby nie piętnował w nich
                jednych zachowań i nie chwalił innych?

                A jak można nie być zagubionym przyjmując podwójną moralność kleru
                > za drogowskaz życiowy. W religii chrześciijańskiej tego nie ma.
                > Udając, że sie nie widzi grzechów kleru, jest sie wspólnikiem w jego grzechach!

                Czym innym jest prawdziwie katolicka moralnosc a czym innym grzeszne prowadzenie
                się niektórych duchownych, powinnas to rozrózniać, to ze ksiadz z Koziej Wólki
                prowadzi się niemoralnie nie oznacza że nauka koscioła pochwala niemoralnosc a
                jedynie o tym ze on jej nie przestrzega moja droga, on tak samo grzeszy jak inny
                i tak samo jest godzien potępienia.
                Nazywajmy rzeczy po imieniu ale nie mieszajmy pojęć.

                > Siostra pokazała tylko, że jest wybrana przez Boga, a siostra jest
                > wybrana przez szatana. W ten sposób określiła swoją wyższość. To
                > typowe dla katolików. Gdyby zerwała w ogóle więzi z niewierzącą
                > siostrą byłaby mniej dwulicowa. Powinna to zrobić, skoro jest dla
                > niej przeszkodą niereligijność siostry. W ten sposób wymusiłaby na
                > siostrze powrót na łono Kościoła nie rozumiejąc, że właśnie dlatego
                > siostra stanie sie dwulicowa. Siostra wierzy w Boga nie w kler. A
                > chcąc zachować miłość siostry musiałaby wierzyć w kler. Tego od
                > nikogo wymagać nie wolno! Sama myśl o tym już świadczy o człowieku.

                Znowu utorzsamiasz miłosc do duchowieństwa z miłoscią do Boga kosciół to lud
                Bozy żyjący w Chrystusie a nie jedynie hierarchia jak ci się wydaje, siostrze
                widać przeszkadzał jej brak religijnosci i ciągoty do herezji. I w ogóle kim
                jesteś zeby mówic innym co powinni zrobic, myslisz ze dla tej siostry to była
                łatwa decyzja podjeta przy piffku i uzalezniona od chwilowego kaprysu?

                > Nie, próbuję przekonać innych, że siostra, która jest praktykującą
                > katoliczką, aby być w porządku i nie być dwulicowa musi zerwać więzi ze swoją
                siostrą. Dopóki nie wyrzeknie się siostry i tak będzie
                > dwulicowa.

                Znowu pouczasz innych choc sama jestes daleko od ich systemu wartości, Bóg jest
                miłoscia moja droga i nie nakazuje tak kategorycznie stawiac sprawy jak piszesz.

                A swoja droga raz ci przeszkadza że siostra w ogóle ma jakiś problem w zwiazku z
                brakiem religijnosci i skłonnosciami do herezji drugiej siostry i uwazasz że
                powinna akceptowac jej humory, a w innym zdaniu twierdzisz ze powinna sie jej
                wyzec, weź się kobieto zdecyduj i napisz cos konkretnie a nie sadzisz farmazony
                jak Gretkowska.




                pozdrawiam
                • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 17:37
                  qqazz napisał:

                  > Ciekawie prawisz, jak Jezus pogonił na kopach handlarzy ze
                  swiątyni to niby ich > nie oceniał? A jak opowiadał przypowiesci to
                  tez niby nie piętnował w nich > jednych zachowań i nie chwalił
                  innych?

                  O widzisz czyli Jezus ocenia wyznawców Boga. Tak samo kopem
                  pogoniłby wszystkich katolików no i kler ;). Jezus nie zajmował sie
                  innymi tylko wierzącymi w Jehowę. Dlatego siostra, która odwróciła
                  sie od kleru - jest wierząca prawdziwie.

                  > Czym innym jest prawdziwie katolicka moralnosc a czym innym
                  grzeszne prowadzeni> e > się niektórych duchownych,

                  Nie ma takiego rozgraniczenia. Kościół do rangi cnoty i świętości
                  sprowadził postępowanie zgodnie z nakazem Jezusa. Nawet niedokładnie
                  zgodne. Każdy wierzący ma być właśnie świętym. Jezus nakazał ludziom
                  nad sobą pracować, a nie usprawiedliwiać się. Dlatego ukrywanie
                  grzechów Kościoła jest przestępstwem, bo skoro jest spowiedź, to
                  spowiednik takich grzechów ukryć nie może. Rozgrzeszenia jak nie da
                  to wystarczy. No to co w takim razie? Niektórzy duchowni do
                  spowiedzi nie przystępują czy dostali rozgrzeszenie?

                  powinnas to rozrózniać, to ze ksiadz z Koziej Wólki > prowadzi się
                  niemoralnie nie oznacza że nauka koscioła pochwala niemoralnosc a >
                  jedynie o tym ze on jej nie przestrzega moja droga, on tak samo
                  grzeszy jak inn> y > i tak samo jest godzien potępienia. > Nazywajmy
                  rzeczy po imieniu ale nie mieszajmy pojęć.

                  Właśnie nazywajmy rzeczy po imieniu! Kościół skoro teraz dopiero
                  wychodzą na jaw grzechy Kościoła nie jest powołany przez Boga. No
                  chyba że tak samo jak Judasz, żeby Jezusa zdradzić. Czy gdyby media
                  nie rozdmuchały sprawy pedofilli - kler przyznałby się do takich
                  problemów i wykluczył ze swojej społeczności źle prowadzacych się
                  kapłanów?

                  > Znowu utorzsamiasz miłosc do duchowieństwa z miłoscią do Boga

                  Ja nie utożsamiam. Piszę jak rozumieją katolicy. Szczególnie
                  fanatycy. Zobacz co się dzieje w przypadku JPII. A kto i w imię
                  czego potęguje ten fanatyzm? Zapewniam Cię, że pobudki, które nim
                  kierują nie są czyste ani szlachetne.

                  kosciół to lud > Bozy żyjący w Chrystusie a nie jedynie hierarchia
                  jak ci się wydaje,

                  O tak lud Boży żyjący w Chrystusie i nie oceniający innych. Coś
                  takiego jest możliwe? No to co to za wiara, której nawet geje i
                  małżeństwa homoseksualne przeszkadzają? O adopcji dzieci przez pary
                  homoseksualne - nie wspomnę.

                  siostrze > widać przeszkadzał jej brak religijnosci i ciągoty do
                  herezji.

                  Co znaczy ciągoty do herezji? I jak siostrze mogłoby coś
                  przeszkadzać, gdyby kochała siostrę jak jej nakazał Jezus. Sama
                  powiedziała, że woli ateistów, bo nie są dwulicowi. Ale sama jest
                  dwulicowa. Aby nie być musi sie wyrzec siostry.

                  I w ogóle kim > jesteś zeby mówic innym co powinni zrobic, myslisz
                  ze dla tej siostry to była > łatwa decyzja podjeta przy piffku i
                  uzalezniona od chwilowego kaprysu?

                  Tak dokładnie myślę. To była łatwa decyzja, bo ona uważa, że Bóg
                  jest z nią. I była tylko konsekwencją jej fanatycznej wiary w kler.

                  > Znowu pouczasz innych choc sama jestes daleko od ich systemu
                  wartości, Bóg jest > miłoscia moja droga i nie nakazuje tak
                  kategorycznie stawiac sprawy jak piszesz

                  Dokładnie. Bóg jest miłością i dlatego siostra nie miała racji
                  mówiąc, że woli ateistów od takich dwulicowych katolików. Sama
                  chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy jest dwulicową katoliczką. I
                  to jej niepraktykująca siostra jest bardziej wierząca. Katolicy
                  jakoś nigdy nie przejmują się tym, że ranią ludzi...

                  weź się kobieto zdecyduj i napisz cos konkretnie a nie sadzisz
                  farmazony > jak Gretkowska.

                  Napisałam powyżej. Czytaj uważnie ;)

                  Pozdrawiam
                  • Gość: jan Jak zwykle farmazony opowiadasz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 17:59
                    A o religii masz takie pojęcie, jak ślepy o kolorach.
                    Ja bym się wstydził opowiadać głupoty na forum publicznym nie mając
                    o sprawie zielonego pojęcia. Ale w końcu jest wolność. Każdy ma
                    prawo robić z siebie głupka.
                    • krytykantka07 a skąd wiesz co ja piszę jak nie czytasz? (n/t) 18.06.08, 18:13
                  • Gość: pol_pol Pośmiewisko roku IP: *.chello.pl 18.06.08, 18:06
                    Do tytułu "Pośmiewisko roku" zbliżasz się wielkimi krokami...jeszcze napiszesz
                    kilka równie idiotycznych postów i ...tytuł jest twój.
                    • opornik4 Re: Pośmiewisko roku 25.06.08, 22:33
                      @krytykantka:
                      pol_pol napisał(a):
                      - a ja sią pod poniższym obiema rekoma podpisuję:

                      > Do tytułu "Pośmiewisko roku" zbliżasz się wielkimi
                      krokami...jeszcze napiszesz
                      > kilka równie idiotycznych postów i ...tytuł jest twój.




    • listekklonu Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 19:54
      Może wcale nie chodzi o religię, tylko o to, że siostra chce kogoś innego na
      świadka? Ja to rozumiem, bo siostra zawsze jest siostrą, natomiast przyjaciel
      będący świadkiem na ślubie to taki najbliższy przyjaciel.
      • Gość: glaziik Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na IP: *.aster.pl 17.06.08, 20:19
        hmm, używalaby aż argumentu dot. różnic w kwestii wiary, żeby dać mi
        do zrozumienia, że nie chce, żebym byla jej świadkiem? (i to dość
        dosadnie) Gdyby chodzilo tylko o to, że jestem jej siostrą to
        wystarczylbo samo to - co powiedzial/a listekklonu. Byloby latwiej i
        dla mnie i dla niej.
    • matylda1001 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 20:20
      Ja też myślę, że tu nie chodzi o Twoją znikomą religijność. Siostra
      po prostu chce kogoś innego obdarzyć zaszczytem. Jest taki zabobon,
      że siostra siostrze nie powinna świadkować bo podobno potem ze
      szczęściem coś jest nie tak :))). Może siostra boi sie przepowiedni
      ale wie, że katoliczce nie wypada wierzyć w zabobony i szuka innego
      wykrętu? Poza tym świadek na ślubie to nie matka chrzestna. Nie ma
      zadania prowadzenia pary przez życie w zgodzie z religią. Świadek
      jest po to, żeby w razie czego zaświadczyć, że dwoje ludzi jest
      małżeństwem.
      • hypatia69 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 20:23
        "Jest taki zabobon, że siostra siostrze nie powinna świadkować bo
        podobno potem ze szczęściem coś jest nie tak :)))."
        Kocham folklor:) Ja świadkowałam, moja siostra i jej mąż są
        chrzestnymi mojego dziecka, wszyscy zyja, mają się dobrze i są
        szczęśliwi:))) A ja zawsze siadałam na rogu i jestem starą panną,
        hihihihi:)))
        • matylda1001 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 21:20
          >Kocham folklor:) <

          :))) Bo trzeba kochać folklor rodzimy, to część patriotyzmu!
          Właśnie w ostatnią sobotę moja córka wyszła za mąż. Kto był
          świadkiem? oczywiście druga córka. Ale buty panny młodej przez całą
          przedślubną noc stały na parapecie, a to w celu zmuszenia pogody do
          posłuszeństwa.
      • malyglazik Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 20:27
        no ok :) jeżeli to tylko o to chodzi, to w sumie lepiej.. ale miala
        przynajmniej niezlą okazję, żeby powiedzieć, co myśli o mojej wierze
        • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 20:37
          To nie tak. Sama napisałaś: " ona jest praktykującą katoliczką,
          chodzi w każdą niedzielę do kościola, przestrzega tych wszytskich
          zasad i wygląda na to, że KK daje jej możliwości rozwoju duchowego ".
          Więc stała sie fanatyczką, a za Ciebie się wstydzi...
          • qqazz Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 21:49
            krytykantka07 napisała:
            > To nie tak. Sama napisałaś: " ona jest praktykującą katoliczką,
            > chodzi w każdą niedzielę do kościola, przestrzega tych wszytskich
            > zasad i wygląda na to, że KK daje jej możliwości rozwoju duchowego ".
            Więc stała sie fanatyczką, a za Ciebie się wstydzi...

            Gdzie ty tu widzisz fanatyzm? Coś mi się zdaje ze stosując twoje kryteria
            fanatykiem można nazwać każdego.



            pozdrawiam
            • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 10:03
              No cóż, fanatyzmem jest odrzucać siostrę tylko dlatego, że uwierzyła
              w Boga. Wierząc w Boga musiała odsunąć się od Kościoła. Nie można
              służyć Bogu i mamonie. Nie można wierzyć w Boga i w kler. Jezus
              kleru nie powołał. Polacy stali się dewotami w swojej pobożności i
              nie rozumieją, że wierząc w świętych i budując im pomniki odrzucili
              wiarę w Boga! Kościół stawiając świętych na równi z Bogiem, a prawie
              świętych ( JPII ) - również, stał się gniazdem szatana. I tylko
              fanatycy tego nie widzą. Tylko fanatycy są gotowi walczyć z tymi,
              którzy to zobaczyli. Czyli to nie Bóg ich podzielił i wiara w Niego.
              Podzielił ich skutecznie jak zawsze kler!
              Pozdrawiam!
              • qqazz Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 15:47
                krytykantka07 napisała:

                > No cóż, fanatyzmem jest odrzucać siostrę tylko dlatego, że uwierzyła w Boga.
                Wierząc w Boga musiała odsunąć się od Kościoła. Nie można
                > służyć Bogu i mamonie. Nie można wierzyć w Boga i w kler. Jezus
                > kleru nie powołał. Polacy stali się dewotami w swojej pobożności i
                > nie rozumieją, że wierząc w świętych i budując im pomniki odrzucili
                > wiarę w Boga! Kościół stawiając świętych na równi z Bogiem, a prawie świętych
                ( JPII ) - również, stał się gniazdem szatana. I tylko fanatycy tego nie widzą.
                Tylko fanatycy są gotowi walczyć z tymi, którzy to zobaczyli. Czyli to nie Bóg
                ich podzielił i wiara w Niego. Podzielił ich skutecznie jak zawsze kler!
                > Pozdrawiam!

                Na jakiej podstawie twierdzisz ze ta siostra uwierzyła w Boga? Przeciez jasno
                widac że ona ma metlik w głowie i nie moze się pozbierać z odnalezieniem
                własciwej wiary, zdaje jej sie że zjadła wszystkie rozumy i wie lepiej jak wielu
                przed nią i tyle, wiara to nie towar z supermarkietu gdzie do koszyka ładujemy
                co nam sie podoba ale spójny i jednolity system wartosci który albo się bierze
                cały albo odrzuca a ona po prostu nie moze (albo nie chce) sie zdecydować, gdzie
                ty tu masz dewocje (okropna sprawa)?



                pozdrawiam
                • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 17:11
                  qqazz napisał:

                  > Na jakiej podstawie twierdzisz ze ta siostra uwierzyła w Boga?
                  Przeciez jasno > widac że ona ma metlik w głowie i nie moze się
                  pozbierać z odnalezieniem > własciwej wiary,

                  Sam to napisała. Pokochała Boga i odwróciła sie od Kościoła. Ja
                  zrobiłam to samo i dlatego ją rozumiem. Ale nie mam fanatycznie
                  wierzącej w kler siostry.

                  wiara to nie towar z supermarkietu gdzie do koszyka ładujemy > co
                  nam sie podoba ale spójny i jednolity system wartosci który albo się
                  bierze ,> cały albo odrzuca

                  Masz rację: albo się bierze cały system wartości albo nie. No to
                  powiedz mi dlaczego w kraju katolickim nie ma komuny zapoczątkowanej
                  przez Jezusa? Komunizm to idealny ustrój dla chrześcijan. Dlaczego
                  jest demokracja, która doprowadziła Jezusa na krzyż, a nie rządy
                  ekspertów, które zapoczątkował Jezus. No i skąd wzięli się fałszywi
                  prorocy czyli faryzeusze i uczeni w piśmie. O to dlaczego jest
                  sakrament pokuty - nie zapytam. Ale Jezus go nie ustanowił. Więc
                  albo bierzemy wszystko albo wybrane przez siebie dla uzyskania
                  wpływu na innych - fragmenty. Katolicy biorą fragmenty, które
                  klerowi mają zapewnić władzę i mamonę. A kler ludzi kłóci między
                  sobą. Gdyby ich nie kłócił nie miałby ani władzy ani mamony.

                  gdzi> e > ty tu masz dewocje (okropna sprawa)?

                  Dewocja jest w postępowaniu siostry. Ona miała porozmawiać szczerze
                  z tą, która nie wierzy. Ale czy katolicy potrafią szczerze rozmawiać
                  z innymi, skoro są przekonani, że Bóg wybrał właśnie ich? Kler im to
                  skutecznie wbił do głów. Tak jak wbił wszystkim, którzy z
                  przekonaniem, że Bóg jest z nimi dopuszczali się zbrodni na innych
                  dzieciach Bożych nie szanując godności dziecka Bożego, którą posiada
                  każdy człowiek niezależnie od wyznania.
                  >
                  >
                  >
                  > pozdrawiam
                  • qqazz Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 17:47
                    krytykantka07 napisała:
                    Sam to napisała. Pokochała Boga i odwróciła sie od Kościoła. Ja
                    > zrobiłam to samo i dlatego ją rozumiem. Ale nie mam fanatycznie
                    > wierzącej w kler siostry.

                    Tylko jakiego Boga ona pokochała? Tego który umarł na krzyżu czy tego który
                    urodził się w jej głowie? Tysiace tegich umysłów próbowało i próbuje juz od
                    tysiacleci poznac prawdę o Bogu zgłębiając wiedzę teologiczną a ona niby wie
                    lepiej bo ją oswieciło przy piffku?

                    > Masz rację: albo się bierze cały system wartości albo nie. No to
                    > powiedz mi dlaczego w kraju katolickim nie ma komuny zapoczątkowanej
                    > przez Jezusa? Komunizm to idealny ustrój dla chrześcijan. Dlaczego
                    > jest demokracja, która doprowadziła Jezusa na krzyż, a nie rządy
                    > ekspertów, które zapoczątkował Jezus. No i skąd wzięli się fałszywi
                    > prorocy czyli faryzeusze i uczeni w piśmie. O to dlaczego jest
                    > sakrament pokuty - nie zapytam. Ale Jezus go nie ustanowił. Więc
                    > albo bierzemy wszystko albo wybrane przez siebie dla uzyskania
                    > wpływu na innych - fragmenty. Katolicy biorą fragmenty, które
                    > klerowi mają zapewnić władzę i mamonę. A kler ludzi kłóci między
                    > sobą. Gdyby ich nie kłócił nie miałby ani władzy ani mamony.

                    Jaka komuna? Radzę trochę poczytać, taż Chrystus wyraźnie karcił brak
                    inicjatywy, poszanowania dla prywatnej własności i pasożytnictwo (nb. komuny juz
                    nie raz próbowano wprowadzać w zycie, poza warunkami wojennymi prowadziły do
                    smierci głodowej) a Magisterium Kościoła wyraźnie potepia mysl lewicowa jako
                    bezbozną i grzeszną.
                    Za duzo czytasz Fucktów i Mitów a za mało wiedzy źródłowej.

                    > Dewocja jest w postępowaniu siostry. Ona miała porozmawiać szczerze
                    > z tą, która nie wierzy. Ale czy katolicy potrafią szczerze rozmawiać
                    > z innymi, skoro są przekonani, że Bóg wybrał właśnie ich? Kler im to
                    > skutecznie wbił do głów. Tak jak wbił wszystkim, którzy z
                    > przekonaniem, że Bóg jest z nimi dopuszczali się zbrodni na innych
                    > dzieciach Bożych nie szanując godności dziecka Bożego, którą posiada
                    > każdy człowiek niezależnie od wyznania.

                    A co nie porozmawiała szczerze? Co tam jest z dewocji bo dalej nie rozumiem,
                    siostra ma zasady i dała im wyraz ot cały problem, nie ganiła tylko uznała ze
                    niepraktykujaca i skłaniajaca sie ku herezjom siostra nie jest odpowiednia osoba
                    do świadczenia przy katolickim sakramencie.



                    pozdrawiam
              • Gość: pol_pol Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na IP: *.chello.pl 18.06.08, 18:26
                krytykantka07 napisała:

                > Kościół stawiając świętych na równi z Bogiem, a prawie
                > świętych ( JPII ) - również, stał się gniazdem szatana.

                Jakież to mądre spostrzeżenie, aż wpadłem w zachwyt!
                Musze sobie zapisać. Z czego to gniazdo jest zbudowane? Dałaś pasemko swoich
                włosów z koka czarownicy?
    • Gość: marajka Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na IP: *.rzeszow.mm.pl 17.06.08, 22:08
      A jakby cię chciała na świadka...pisaliby o niej, że hipokrytka. Zależy jej na kimś posiadającym silną wiarę, moim zdaniem to rzadko dziś spotykane poważne traktowanie wiary i ślubu kościelnego, a nie odstawienie szopki dla rodziny.
    • Gość: Emilka Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na IP: *.elartnet.pl 17.06.08, 22:28
      Przecież siostra wraz z narzeczonym ma prawo wybrać sobie świadków. Nie
      rozumiem - ty uważałaś za oczywiste, że siostra wybierze Ciebie, i czujesz się
      teraz urażona? Bo jeszcze na dodatek podała dosyć rozsądne powody swojej odmowy
      (jeśli była szczera)? A świadkami na ślubie katolickim chyba nie mogą być
      ateiści??? Chyba ich też obowiązują karteczki do spowiedzi itd?
      • Gość: agi66 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na IP: 80.54.61.* 17.06.08, 22:34
        Skoro jesteś nie praktykująca to dlaczego ci tak na tym zależy?????
        Nie kapuje o co ci kaman właściwie.
      • leo76 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 13:47
        świadkowie na ślubie katolickim nie muszą być wierzący, podpisują
        tylko dokumety i to wszystko. rodzice chrzestni na chrzcie to
        faktycznie muszą mieć karteczki z nauk i spowiedzi.
    • piwi77 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 22:54
      Na tym przykładzie widać, że kk to sekta, niszczy więzi rodzinne,
      wyznawane dogmaty ważniejsze niż najbliższa rodzina.
      • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 22:57
        No i właśnie o tym mówiłam. To się nazywa pycha...
      • matylda1001 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 23:11
        Daj spokój, piwi... Wyobraż sobie taką sytuację. Panna młoda,
        ateistka bierze tylko ślub cywilny. Siostra jest katoliczką... to co
        jej wtedy zarzuca, zbyt wielkie przywiąznie do wiary? Tu wyrażnie
        widać, że dziewczyna nie chce siostry za świadka. Nie powie jej tego
        wprost bo to przykre więc szuka mniej lub więcej prawdopodobnego
        pretekstu. Widocznie siostry nie są ze sobą związane emocjonalnie.
        Gdyby były to wszystko inne byłoby nieważne. Tym bardziej, że
        świadek wcale nie musi byc taki religijny, wystarczy że nie ma
        sklerozy i w stosownej chwili będzie w stanie zaświadczyć, że ślub
        sie odbył.
        • piwi77 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 17.06.08, 23:17
          Chrzanić zaświadczenie, że ślub sie odbył (w przyszłości wielu
          wolałoby nawet, żeby wszystkie dowody przepadły), uważam, że to
          naturalne, że jak jest rodzeństwo, świadczy rodzeństwo. I bez
          znaczenia, czy ślub katolicki, cywilny, czy humbarakumba.
          • matylda1001 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 08:55
            >), uważam, że to naturalne, że jak jest rodzeństwo, świadczy
            rodzeństwo. I bez znaczenia, czy ślub katolicki, cywilny, czy
            humbarakumba.<

            Naturalne, owszem, ale jak sie okazało nie dla wszystkich. Tak sie
            już utarło i teraz trudno zrozumieć, że ktoś chce inaczej. Byłam
            niedawno na ślubie syna koleżanki. Świadkiem była siostra panny
            młodej, młodziutka dziewczyna na wózku inwalidzkim, (po wypadku na
            motorze). Obok mnie stały jakies starsze panie, (może sąsiadki?) i
            komentowały: "po co sobie wzieli TAKĄ, jak to będzie na kasetach
            wyglądało". miałam chęć zdjąć but i wytrzaskać baby po pustych łbach!

            >w przyszłości wielu wolałoby nawet, żeby wszystkie dowody przepadły)
            <

            No jasne, nawet woleliby, żeby owoc małżeństwa - dzieci zapadł sie
            pod ziemię.
        • aiczka Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 14:58
          > Tu wyrażnie
          > widać, że dziewczyna nie chce siostry za świadka. Nie powie jej tego
          > wprost bo to przykre więc szuka mniej lub więcej prawdopodobnego
          > pretekstu

          Też mi się wydaje, że pewnie ta cała gadka o wierze wyszła trochę przypadkiem,
          może w wyniku indagacji typu "ale dlaczego, dlaczego?".
          Rodzeństwo w charakterze świadków to częste rozwiązanie - być może gdzieniegdzie
          niemal "obowiązkowe". Ale np. ja jako dziecko zdziwiłam się, że to możliwe -
          myślałam, że świadkowie musza być bardziej postronnymi osobami, żeby byli
          bezstronni ^_^.
          Pewnie siostra autorki po prostu wybrała sobie na świadków przyjaciół i nie
          przyszło jej do głowy powiedzieć "chciałabym ich niejako wciągnąć do rodziny bo
          to ważni dla mnie ludzie" tylko podczas "przesłuchania" wpadła w panikę, żeby
          nie chlapnąć czegoś w rodzaju "są dla mnie ważniejsi" (bo nawet może nie są, ale
          łatwo można przez przypadek coś takiego powiedzieć ^_^).
      • marajka Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 00:49
        Tu mamy przykład siostry, a nie całego Kościoła. Siostra chce żyć i wziąć ślub zgodnie ze swoją wiarą, żeby jej Piwi nie zarzucał hipokryzji, że robi przedstawienie olewając wiarę.
        • minniemouse Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 08:50
          ""Siostra chce żyć i wziąć ślub zgodnie ze swoją wiarą,""
          a to nie powinna miec takze praktykujacego katolika za swiadka?

          Minnie
        • piwi77 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 09:19
          marajka napisała:

          > Tu mamy przykład siostry, a nie całego Kościoła. Siostra chce żyć
          > i wziąć ślub zgodnie ze swoją wiarą, żeby jej Piwi nie zarzucał
          > hipokryzji, że robi przedsta wienie olewając wiarę.

          Niedobra taka wiara, dla której, aby być jej w pełni wiernym,
          trzebna odsunąć siostrę na dalszy plan.
          • leftt Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 10:44
            piwi77 napisał:
            Niedobra taka wiara, dla której, aby być jej w pełni wiernym,
            > trzeba odsunąć siostrę na dalszy plan.
            A kto mówi, że trzeba? Nie chce,żeby siostra była świadkiem i to
            wszystko. Świadek może być protestantem, ateistą, muzułmaninem,
            buddystą czy wyznawcą woo-doo. Ma tylko zaświadczyć i się
            podpisać.Żadna wiara niczego tu nie narzuca.
            • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 10:53
              W przypadku fanatycznie wierzących w kler katolików to niemożliwe.
              Świadek musi być z takich samych wierzących w Kościół. Więc
              stwierdzenie, że wiara nie narzuca nie jest prawdziwe. Wiara w Boga
              nie narzuca, wręcz łączy ludzi. Natomiast wiara w klechy - dzieli
              ludzi przez umiejętne pranie mózgu u katolików! Wystarczy przytoczyć
              przykład Rydzyka. Radiomaryjni na pewno na świadków nie wybraliby
              sióstr i braci niewierzących w Rydzyka!
              • Gość: pol_pol A co to jest? IP: *.chello.pl 18.06.08, 18:15
                krytykantka07 napisała:

                > W przypadku wierzących w kler katolików to niemożliwe.

                Powiedz mi, kopnięta w móżdżek, na czym polega ta wiara w kler, o której to
                wierze pitolisz? Dokładnie rozpisz to w punktach.
                Mówię serio, żaden katolik zapytany o co tu chodzi, nie umiał mi odpowiedzieć.
                Liczę zatem na wypowiedź "znawcy tematu"!
            • muerte2 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 10:57
              Skoro siostra-świadcząca jest niewierząca, to lepiej niech nie świadczy. Ja
              jestem niewierzący i mówiłem to otwarcie, ale chyba z przekory uparto się, żebym
              zaświadczył. Prosiłem, błagałem, groziłem, że stadło z moim świadectwem się wnet
              rozpadnie - wszystko na nic. I kto miał racje? Oczywiście ja. Stadło się wzięło
              i rozpadło, a ja bez satysfakcji pytam dzisiaj - "a nie mówiłem?".
              • krytykantka07 krakałeś, krakałeś i wykrakałeś (n/t) 18.06.08, 11:00
    • malyglazik Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 19:02
      rozmawialam dziś z siostrą; okazalo się, że nie zrozumialam
      wszystkiego, co rzuca trochę inne światlo na sprawę

      muszę dodać, że ksiądz nie zgodzil się na świadków ateistów, bo
      zależy mu żeby to byli katolicy (choć nie ma takiego prawa, bo jak
      ktoś już napisal - świadkowie świadczą wydarzeniu); nie napisalam o
      tym, bo uważalam, że to nieistotne (w świetlne tego, co myślalam)

      siostra wytlumaczyla mi, że nie może pojąć postawy księdza, któremu
      zależy żeby świadkami byli katolicy; wynika z tego, że dla niego
      nieważne co sobą reprezentuje dana osoba, byleby byla katolikiem
      (ale czy chodzi do kościola itd - tego już nie sprawdzi); za to na
      ateistów się nie zgadza, choć osoba taka może być dobrym
      czlowiekiem, mieć zasady, których się trzyma itd i tym samym
      być "lepsza" pod tym względem niż byle jaki katolik; ta obluda
      księdza ją tak wkurzyla i ja się tu nawinęlam niejako jako przyklad -
      ksiądz mglby zaakceptować mnie - bo mam chrzest, a żadna ze mnie
      katoliczka, a nie jej przyjaciól "którzy są wierni ateizmowi";

      a to, że jestem jaka jestem określila jako "mój problem";

      zanim jednak ksiądz się nie zgodzil na świadków ateistów, mialam
      raczej nie być brana pod uwagę, ponieważ siostra stwierdzila, że na
      ślubie za świadków chce po prostu mieć przyjaciól; poza tym jej
      narzeczony też ma siostrę, która moglaby też chcieć być świadkiem i,
      jak sam mi powiedzial, chcieli w ten sposób uniknąć wzajemnych
      pretensji między mną a nią;

      nie mniej jednak, z tego co powiedziala zrozumialam, że po tym jak
      ksiądz nalegal, żeby świadkami byli katolicy, chcieli z narzeczonym
      żeby to byli praktykujący i wierzący (wygląda na to, że zależy im
      nie tyle, żeby ktoś byl wierzący, czy nie, ale mial jakieś zasady
      morlane itd, których się trzyma i po tym chcą poznać, że ktoś
      jest "porządnym" czlowiekiem); ale chyba to kryterium zawiedzie, bo
      krąg ewentualnych świadków się zawężyl

      wyszlo na to, że siostra mnie wprost nie ocenila, mówiąc, że to mój
      problem nie jej, że nie praktykuję i nie byl to powód, dla którego
      nie brala mnie pod uwagę na świadka; mówiąc o mnie jako "wzorowej"
      katoliczce chciala pokazać obludę księdza, dla którego ważne żeby
      świadkiem byl katolik, byle by byl katolikiem; tak więc kwestia
      wiary wyszla przypadkiem
      • marketa0 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 19:06
        jeśli byłabym katoliczką i miałabym siostrę to wolałabym się uchlać z kumplami
        przyszłego bez mojej siostry katoliczki.

        ateistka

        marta
        • Gość: xxx Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 19:14
          Jak siostra jest taka wielka katoliczka to przypomnij jej:
          "Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni"
          "Większa w niebiosach radość z jednego nawróconego grzesznika niż z
          siedmiu sprawiedliwych."
          Ciekawa jestem czy śpi z narzeczonym przed ślubem?
      • Gość: brum Podpucha wyczuwalna z daleka IP: *.chello.pl 18.06.08, 19:26
        Najpierw chciałaś przywalić katolikom.
        Teraz chcesz przywalić księdzu.
        Cała ta historyjka wyssana z palca nie trzyma się kupy.
        Szyjesz te swoje intrygi tak grubymi nićmi, że ślepy by to dostrzegł z
        odległości 7 km. Żałosne.
        • malyglazik Re: Podpucha wyczuwalna z daleka 18.06.08, 19:37
          nikomu nie przywalam, staram się być bardzo obiektywna w tym co piszę

          drugą moją dluższą wypowiedzią chcialam wyklarować sytuację i
          niejako przyznać się do blędu w osądzie - myślam, że siostra nie
          chciala mnie wybrać, bo jestem niepraktykująca; dziś po szczerej
          rozmowie okazalo się, że nie; wcześniej nie pisalam o tym, że ksiądz
          nie zgodzil się na ateistów, bo, jak pisalam, wydalo mi się to
          nieistotne; moglam przecież równie dobrze nic nie prostować
          • Gość: brum Re: Podpucha wyczuwalna z daleka IP: *.chello.pl 18.06.08, 19:49
            Jasne.
            Budujesz napięcie dramatyczne, jak w serialu produkcji wenezuelskiej...
            Jesteś też niekonsekwentna. Teraz piszesz:
            > - myślam, że siostra nie
            > chciala mnie wybrać, bo jestem niepraktykująca;
            a w poście inicjalnym napisałaś wręcz, że taki właśnie powód odrzucenia ciebie
            jako świadka podała twoja siostra w rozmowie.
            Pytam zatem, powiedziała to wprost, czy nie powiedziała?
            Bo jeśli nie powiedziała, to znika oś dramatu, na którym zbudowałaś wątek. Moim
            zdaniem wątek jest zmyśloną od a do z historyjką, napisaną nie wiedzieć po co.
            Co oczywiście nie oznacza, że kwestionuję twoje prawo do pisania o czymkolwiek...:)
            • malyglazik Re: Podpucha wyczuwalna z daleka 18.06.08, 20:19
              brum, autentycznie Ci dziękuję za wykazanie braku konsekwencji;

              faktycznie - źle dobralam slowa; faktycznie - siostra nie
              powiedziala mi wprost: "nie chcę Cię na świadka, ponieważ nie jesteś
              praktykującą katoliczką"; po prostu źle wywnioskowalam - a
              wywnioskowalam to na podstawie tego jak opisywala zachowanie księdza
              na moim przykladzie - już to wyjasnialam; kontrastując moją postawę
              ("jaki z Ciebie katolicki wzór") z postawą jej przyjaciól
              ateistów "ale oni są przynajmniej wierni ateizmowi"); odebralam to
              bardzo personalnie i wydalo mi się, ze moje bycie nie praktykującym
              katolikiem stoi na przeszkodzie bycia jej świadkiem) tak pod wplywem
              emocji zrozumialam

              teraz przyznaję się do mojego blędu w rozumowaniu - ta
              niekonsekwencja to nie rezultat mojego niby nieudolnego
              prowokowania, ale blędnych wniosków i pochopnego dzialania pod
              wplywem emocji (wywnioskowalam co wywnioskowalam i o tym napisalam
              na forum jakby bylo prawdą - przyznaję się do blędu, moja wina) a
              powinnam byla po prostu z siostrą pogadać;

              pogadalam więc, sytuacja się wyjasnila i o niej napisalam, bo nie
              chcialam zeby wątek rozwijal się w zlym kierunku (a przyznanie się
              do blędu nie jest latwe, nie chcialam jednak żeby ktoś ocenial
              nieslusznie moją siostrę)

              nie jestem trollem, to nie prowokacja, wszystko się już wyjasnilo -
              siostra jako katoliczka nie pochwala mojego wyboru, ale mnie nie
              osądzila

              napisalam, co mialam napisać, nie mam już nic do dodania

              wniosek z tego wszystkiego taki, że nieporozumienia biorą się z
              braku komunikacji
              • Gość: brum Re: Podpucha wyczuwalna z daleka IP: *.chello.pl 18.06.08, 20:33
                To cecha ludzi młodych, często w życiu kierują sie emocjami, zbyt pochopnie
                podejmują decyzje pod ich wpływem. Jak dożyjesz moich, sędziwych lat, nauczysz
                się wyjaśniać każdą kwestię, "aż do końca", niezależnie od jej ciężaru
                uczuciowego. I muszę ci powiedzieć, że to wcale nie jest łatwe. Ale dzięki temu
                masz całkowite rozeznanie sytuacji, jej klarowny, przejrzysty obraz.
      • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 19:58
        No zaczynam rozumieć. Siostra jest rozżalona na księdza, bo nie
        pozwolił jej na ateistów w roli świadków. Ale to i tak nie rzuca na
        nią lepszego światła. Uważa sie za lepszą od Ciebie. Ale jeśli widzi
        obłudę księdza, to nie jest z nią tak źle ;).
      • majenkir Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 20:11
        malyglazik napisała:
        > poza tym jej
        > narzeczony też ma siostrę, która moglaby też chcieć być świadkiem
        i, jak sam mi powiedzial, chcieli w ten sposób uniknąć wzajemnych
        pretensji między mną a nią;

        Przeciez swiadkami moga byc dwie kobiety!
        • malyglazik Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 20:21
          w sensie - jego siostra moglaby chcieć świadczyć mojej

          chociaż, jak teraz o tym piszę, to faktycznie trochę dziwnie..
          • krytykantka07 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 18.06.08, 20:31
            Nie jest dziwne, jeśli bierzemy pod uwagę, że narzeczeni chcieli za
            świadka tylko jedną kobietę. Mężczyzna jako świadek był już wybrany.
            Siostra narzeczonego mogłaby byc świadkiem z pominięciem Ciebie, a z
            drugiej strony dlaczego pominąć tamtą siostrę, a nie Ciebie? Jednak
            to, co napisałaś na temat Twojej siostry świadczy na jej niekorzyść.
            Ona jest większą fanatyczką niż ksiądz. Czyli taka rydzykomaryjna
            katoliczka.
            • ulenka_33 Re: siostra nie chce, żebym byla jej świadkiem na 25.06.08, 21:08
              A moja siostra nie chciała,żebym była matką chrzestną jej dziecka, ponieważ, cyt: "Ty jesteś za biedna.Co Ty możesz zaoferować mojemu dziecku?" Wyobrażacie sobie? Dla mnie to był szok. Moja rodzona siostra...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja