madissa
17.06.08, 23:25
Oto aktualne polskie spojrzenie na problem macierzyństwa, kobiet, tudzież
dzieci narodzonych, o które podobno tak się u nas dba...(przeczytane
przypadkowo w kolejce na poczcie w gazetce-szmatławcu, która niestety, jest,
jak przypuszczam sądząc po nakładzie, jedynym pisanym źródłem info dla wielu
przeciętnych naszych rodaków):
1. Bohater pozytywny: Pan Kaziu - jest po 40-stce i aby wyżywić swoją
5-osobową rodzinę ciężko fizycznie od lat pracuje za 1500 zeta/m-c. Można
podejrzewać, że jest to kwota brutto :)
2. Kombinatorka i wyłudzaczka: Pani Kazia - jest młodą, 21-letnia mamą ze
znacznie mniejszym - z racji wieku, doświadczeniem zawodowym od Pana Kazia
(chociaż, podejrzewamy, jej wykształcenie, a raczej jego niedostatek, jest
porównywalny z w/w).Posiada dwójkę dzieci: jedno w wieku:1,8 m-ca drugie
właśnie urodziła. I NIE PRACUJE. I śmie twierdzić, że na razie NIE ZAMIERZA
PRACOWAĆ. I Pan Kaziu wraz z innymi pracowitymi ludźmi składają się za
pośrednictwem państwa na:
- 500 zł/m-c zasiłek na żarcie dla tej trójki,
- 43 zł rodzinne dla starszego bobasa,
- dopłaty do gazu i elektryczności w kwocie ok. 200 zł co 2 m-ce. Majątek!
Zgroza, jakie marnotrawstwo!
I teraz pytanie do szmatławca, tudzież Pana Kazia, który jest oburzony, że
Pani Kazia nie pracuje, a on musi zasuwać nie tylko na swoją niepracującą
żonę, ale i na bliżej sobie nieznaną Kazię:
- ile Kazia zarobi w spożywczaku na 3/4 etatu (czy raczej 1/2,bo ostatecznie -
właśnie ma pod opieką noworodka) i czy to starczy chociażby na żłobek na
dwojga maluchów?
- gdzie Kazia znajdzie żłobek dla kilkumiesięcznego malucha i jakie ma szanse
na miejsce, skoro nie pracuje?
- czy nie powinniśmy się wszyscy cieszyć, że ostatecznie dzięki Kazi przybyło
nam obywateli, którzy na dodatek są pod czułą, całodniową opieką karmiącej matki?
- czy za 220 zł na osobę da się wyżyć w Polsce (nawet,biorąc pod wsparcie ze
strony konkubenta Kazi, który jest człowiekiem niezaradnym i podejmuje
wyłącznie dorywcze prace na czarno osiągając dochód na rękę w niewyobrażalnie
wysokiej kwocie ok. 1000 zł)?
- ile konkubent zarobiłby pracując legalnie, skoro na czarno wyciąga tylko
1000 zł i czy gdyby zaczął pracować legalnie za te 900 zł netto, ożenił się
przykładnie z Kazią i dzięki temu państwo mogłoby wreszcie zabrać tym
"kombinatorom" wszystkie zasiłki, to czy na pewno nie umarliby z głodu za tym
razem: 225 zł/m-c na łepka?
- dlaczego wreszcie w artykuliku czepiają się nie konkubenta Kazi, ale Kazi,
kobiety, która urodziła i dzielnie wychowuje dwoje dzieci, na dodatek
szukając dorywczych pracy zarobkowych w czasie wolnym ????
Aż zgrzytałam zębami w kolejce ze wzburzenia! Ludzie, nie kupujcie
szmatławców! Za złotówkę lepiej sobie kupić loda. Albo zacząć zbierać na
emeryturę w III Filarze!