ml130676
19.06.08, 18:55
Generalnie chciałabym nie narzekać, ale jakoś tak mi się "ulało".
Obserwuję ludzi wokół siebie i odnoszę wrażenie, że świat jest
wyrozumialszy dla meneli i obiboków, kiedy to do mnie "wszyscy mają
pretensje" i na mnie wylewa się większość pomyj, a jak ktoś
chce "poużywać", to uderza, z przeproszeniem, ze zjebem do mnie. Mam
nawet pomysł na nową profesję - stanę przy drodze i za parę złotych
można mnie będzie opluć, skopać, podrapać (wersja dla sfrustrowanych
pań), oblać kubłem popłuczyn, przejechać walcem. Zawsze starałam się
i staram nadal trzymać zasady: żyj i pozwól żyć innym. Do życia
innym się nie wtrącam, na sąsiadów nie donoszę, przeszłam grzecznie
ścieżką życia pt. podstawówka-liceum-studia-małżeństwo-dzieci i tak
sobie grzecznie próbuję teraz to już przeżyć chyba tylko, bo nie ma
dnia, żeby ktoś na mnie nie wyładowywał swojej frustracji.
Hasło "spieprzyli mi dzień" nie schodzi z moich ust. Dostaje mi się
niestety za nie swoje winy: mąż zawali jakąś sprawę to jego mamusia,
brat, szef, kolega, była panienka dzwonią...do mnie. Szwagra wyleli
z roboty - moja wina, bo na niego nie wpłynęłam, a jak można
wytłumaczyć drobnemu krętaczowi, że praca uszlachetnia, a życie na
koszt państwa to obciach? Wracam grzecznie i "kanałami" z pracy (tu
też dostaję kopa za kolegę, co się schlał i nie przyszedł, sprawy
zawalił itd.)i natykam się na listonosza, który wylewa na mnie cały
żal za brak podwyżek, za nieudolność związków zawodowych, za rząd,
za episkopat etc. Są ludzie, którzy przyciągają przestępców i jest
taka nauka, co się wiktymologią zwie, a ja jestem chyba takim
piorunochronem, co ściąga na siebie frustrację innych. Byle menel
jak ma do wyboru kogoś z tłumu, to przyczepi się do mnie, byle
duperel, a załatwić muszę ja. Zaraz się znajdą pijawki forumowe, co
mi się każą leczyć na głowę albo narzekać do lustra, ale może ktoś
życzliwy i równie "napiętnowany", co ja, doda mi otuchy lub podzieli
się swoimi emocjami w podobnym temacie? W końcu fora chyba nie są po
to, żeby słodko pierdzieć o kolorze firanek w sypialni po
przeprowadzce? Nie rozwiąże to moich problemów, ale może nie tylko
ja jestem taką sierotą, co to dostaje po głowie "za co- za jajco"?
Pozdrawiam serdecznie.