Piętno "złej kobiety"

19.06.08, 18:55
Generalnie chciałabym nie narzekać, ale jakoś tak mi się "ulało".
Obserwuję ludzi wokół siebie i odnoszę wrażenie, że świat jest
wyrozumialszy dla meneli i obiboków, kiedy to do mnie "wszyscy mają
pretensje" i na mnie wylewa się większość pomyj, a jak ktoś
chce "poużywać", to uderza, z przeproszeniem, ze zjebem do mnie. Mam
nawet pomysł na nową profesję - stanę przy drodze i za parę złotych
można mnie będzie opluć, skopać, podrapać (wersja dla sfrustrowanych
pań), oblać kubłem popłuczyn, przejechać walcem. Zawsze starałam się
i staram nadal trzymać zasady: żyj i pozwól żyć innym. Do życia
innym się nie wtrącam, na sąsiadów nie donoszę, przeszłam grzecznie
ścieżką życia pt. podstawówka-liceum-studia-małżeństwo-dzieci i tak
sobie grzecznie próbuję teraz to już przeżyć chyba tylko, bo nie ma
dnia, żeby ktoś na mnie nie wyładowywał swojej frustracji.
Hasło "spieprzyli mi dzień" nie schodzi z moich ust. Dostaje mi się
niestety za nie swoje winy: mąż zawali jakąś sprawę to jego mamusia,
brat, szef, kolega, była panienka dzwonią...do mnie. Szwagra wyleli
z roboty - moja wina, bo na niego nie wpłynęłam, a jak można
wytłumaczyć drobnemu krętaczowi, że praca uszlachetnia, a życie na
koszt państwa to obciach? Wracam grzecznie i "kanałami" z pracy (tu
też dostaję kopa za kolegę, co się schlał i nie przyszedł, sprawy
zawalił itd.)i natykam się na listonosza, który wylewa na mnie cały
żal za brak podwyżek, za nieudolność związków zawodowych, za rząd,
za episkopat etc. Są ludzie, którzy przyciągają przestępców i jest
taka nauka, co się wiktymologią zwie, a ja jestem chyba takim
piorunochronem, co ściąga na siebie frustrację innych. Byle menel
jak ma do wyboru kogoś z tłumu, to przyczepi się do mnie, byle
duperel, a załatwić muszę ja. Zaraz się znajdą pijawki forumowe, co
mi się każą leczyć na głowę albo narzekać do lustra, ale może ktoś
życzliwy i równie "napiętnowany", co ja, doda mi otuchy lub podzieli
się swoimi emocjami w podobnym temacie? W końcu fora chyba nie są po
to, żeby słodko pierdzieć o kolorze firanek w sypialni po
przeprowadzce? Nie rozwiąże to moich problemów, ale może nie tylko
ja jestem taką sierotą, co to dostaje po głowie "za co- za jajco"?
Pozdrawiam serdecznie.
    • mjot1 Hm... 20.06.08, 11:14
      „…może ktoś życzliwy i równie "napiętnowany", co ja, doda mi otuchy
      lub podzieli się swoimi emocjami w podobnym temacie?”
      Oj… Obawiam się ML, że nikt nie jest w stanie dorównać Tobie…

      Najniższe ukłony!
      usilnie acz nieudolnie starając się okiem „czarnowidzącym” spoglądać
      wokół M.J.
      • ibelin26 Re: Hm... 20.06.08, 11:19
        >a ja jestem chyba takim piorunochronem, co ściąga na siebie
        frustrację innych

        Może jesteś zbyt miła i uprzejma?

        Powiedz raz komuś, żeby sp..., a potem da ci spokój. Może wystąpić
        skutek uboczny w postaci spadku liczby (pseudo)znajomych.
    • lena575 Re: Piętno "złej kobiety" 20.06.08, 11:23
      Żeby tak od razu "leczyć" to nie nie, ale jakaś terapia z
      asertywności to by ci się przydała :)))
      Sama we własnej głowie bierzesz na siebie wszystko. Jeśli listonosz
      narzekający na brak podwyżek potrafi spieprzyć ci dzień, to ...
      terapia OBOWIĄZKOWO !!! Ja zapytałabym go czy na piwo mu wystarcza,
      jeśli tak, to nie ma źle:))))
      U mnie też mąż odcina się od moich zawodowych problemów (mówi "zmień
      pracę" jakby to coś dało) a sam co rusz raczy mnie swoimi strasznymi
      problemami i komplikacjami zawodowymi. Mogę mówić mu "zmień
      pracę" ... Z luźmi trzeba ich mysleniem i ich językiem :))) My
      kobiety wiemy to najlepiej
    • Gość: gość Re: Piętno "złej kobiety" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 11:58
      Sęk w tym że w tym ponurym kraju trudno o promyk, o radość - mają ją
      młodzi, bo nieświadomi jeszcze, a cała reszta umęczona gdera bo i
      nic nie może..

      Dobrze się czasem od tego wszystkiego odizolować - ale, z drugiej
      strony, ileż w izolacji żyć można? Mnie już nerwy puściły i tak jak
      inni narzekam, opierdzielam, krzyczę.. Eeh. Do czego to doszło?:(
    • hypatia69 Re: Piętno "złej kobiety" 20.06.08, 16:03
      Też kiedyś byłam taka dobrą duszyczką, co to nawet zalów bezpańskich
      psów słuchała. Aż w końcu stwierdziłam, że widmo kaftana
      bezpieczeństwa nade mna krąży i zaczęłam od "nie, kuwa!".
      Zacznij od na przykład: jeśli kolega sie schlał, to przecież nie z
      Tobą, nie jestes jego niańką.
      Potem męża poproś, zeby on i jego krewni oraz znajomi dorośli. I sie
      odchromolili, bo Ty w tej chwili będąc zajęta odpoczywaniem nie masz
      całkiem czasu ich słuchać.
      Szwagra nie wpuszczaj do domu, listonosza przeproś uprzejmie i idź w
      diabły byle dalej od niego. Nie masz powodów robić za odgromnik. A
      jak nie dasz rady sama to faktycznie jakaś terapia na rzecz
      asertywności:)
      • Gość: ml130676 Re: Piętno "złej kobiety" IP: *.chello.pl 20.06.08, 16:16
        Moje próby asertywności spotykają się ze zdwojoną agresją, bo jak
        się ludzie przyzwyczaili, że na codzień jestem taka łagodna, to
        doznają szoku, jak od czasu do czasu huknę albo każę im iść do
        diabła. Do innych łatwo im się jakoś przyzwyczaić, że chamy, że
        mordochleje, ale jak ja rzucę mięsem, bo już mi nerwy puszczą, to
        wstrząs psychiczny otoczenia murowany. Mnie po prostu nie wolno
        pewnych rzeczy. Ja mam być zawsze "correct" i na miejscu. Nie daj
        Boże, żebym się pomyliła, coś schrzaniła nieumyślnie, a co dopiero
        celowo? Człowiek z natury i na codzień miły, uczynny przyzwyczaja
        rozmaite pijawki, skunksy i pasożyty do takiego stopnia, że potrafią
        wszelkie odchyłki od standardowego zachowania potraktować jak atak
        albo inną jakąś rewolucję. I wyolbrzymiają. Przykład: pracowałam
        parę lat w firmie, w której oczywiście z braku asertywności
        odgrywałam rolę jelenia. Siedziałam w pokoju z koleżanką, która
        regularnie odstawiała pyskówki do szefa i...nic. Ten się
        przyzwyczaił, a jeden mój sprzeciw obrócił w pisemne upomnienie i
        jeszcze rozpowiadał, że jestem pyskata. Grunt, to stopniowo i
        regularnie przyzwyczaić otoczenie do swojego sku..syństwa i można
        sobie wesoło przebimbać życie kosztem takich jeleni i frajerów jak
        ja. Amen.
        • hypatia69 Re: Piętno "złej kobiety" 20.06.08, 16:29
          No to stopniowo i pokolei. Jak kilka razy zebiesz teściową, męża
          szwagra i upierdliwą sasiadkę, to profilaktycznie zaczna unikać
          wnerwiania Cie. Nie masz obowiazku być uprzejma i miła. To wolny
          kraj, wolno Ci mieć PMS, ból głowy i wszystkich w dupie. Zamiast
          podać mężowi tradycyjny niedzielny obiadek mozesz pójść na pizzę i
          piwo, a maż niech sie wypcha. Serio, da sie. Ja z mężczyzna takiego
          problemu nie miałam, ale troche innych osób sę zdziwiło. Teraz mam
          spokój - gadaja wyłącznie wtedy, kiedy mam ochotę słuchać.
          I nie chodzi o to, zebyś została harpią. Po prostu "nie" i już.
    • Gość: Avner Re: Piętno "złej kobiety" IP: *.b-ras1.bbh.dublin.eircom.net 20.06.08, 17:47
      Jesli sie nie myle, ktos kiedys zapytal Sophie Loren ile jezykow zna.
      Odpowiedziala, ze potrafi powiedziec "Nie" w kazdym jezyku i to jej wystarcza.
      Wg mnie nie chodzi o to, zeby chamstwem odpowiadac na chamstwo, "Nie" mozna
      mowic tez w uprzejmy i spokojny sposob. Jesli jestes lagodna osoba, to super,
      warto to pielegnowac. Nie oznacza to jednak, ze masz pozwalac z tego powodu
      robic z siebie kozla ofiarnego. Trzeba jednak sobie uzmyslowic, ze nawet
      obierajac ktoras z drog do wiekszej asertywnosci, zmiany nie beda
      natychmiastowe. Dlatego jesli komus nagle ublizasz, nie dziw sie, ze oni sie
      dziwia. Bo dla nich to zupelnie inna Ty. Nowa postawe musisz wprowadzac wolniej,
      ale bardzo konsekwentnie. Wtedy za jakis czas, z usmiechem na twarzy
      stwierdzisz, ze mowisz ludziom "Nie", a oni sie wcale na Ciebie nie obrazaja, a
      jeszcze Cie szanuja, ze potrafisz odmowic w taki sposob, ze nie czuja sie przy
      tym zbesztani.
      • Gość: ? Re: Piętno "złej kobiety" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 19:49
        Problem w tym że ludzie tych delikatności nie łapią! - pędzą ze
        swoim towarem na oślep, dopóki się nie wrzaśnie, i wówczas następuje
        zdziwienie i obrażenie, fochy. Uprzejmych słów i zachowań ostatnio
        nikt nie rozumie - lub raczej odbierane są jako słabość i
        przyzwolenie do ujeżdżania sobie. Ręce opadają!;(
    • Gość: brum Re: Piętno "złej kobiety" IP: *.chello.pl 20.06.08, 21:39
      Najpierw musisz się nauczyć odmawiać. To wbrew pozorom wcale nie jest prostą
      sprawą. Nazywa się to w skrócie "Sztuką mówienia nie". Możesz w tym celu
      zapoznać się z publikacjami poświęconymi tej tematyce.
      Jak słusznie zauważyła Avner, odmowa musi być stanowcza, ale jednocześnie nie
      może być źródłem konfliktu, czy zwyczajnej kłótni. Musisz uzbroić sie w
      cierpliwość i spokojnym, zdecydowanym głosem przedstawić powody, dla których
      czyjaś prośba nie będzie przez ciebie spełniona. Nie tłumacz się przy tym, bo
      nie osiągniesz celu. Najprostszy przykład: Ktoś prosi cię o jakąś przysługę,
      której realizacja wymaga twojego czasu. Odpowiedz, że bardzo chętnie, ale
      najpierw musisz załatwić swoje sprawy, i o ile wystarczy ci czasu, i nie
      będziesz zbyt zmęczona, wówczas, być może spełnisz prośbę. I tego czasu,
      koniecznie ma ci zabraknąć! Rozumiesz? Na ewentualne utyskiwania masz gotowe
      usprawiedliwienie: mimo dobrych chęci, nie starczyło ci czasu. Proste? Po kilku
      bezowocnych próbach, delikwent wycofa sie definitywnie, bo i tak nie ma na co
      liczyć.
      I jeszcze jedna ważna sprawa. Musisz być bardzo konsekwentna. Jeśli raz złamiesz
      zasady, pasożyt żerujący na twojej dobroci, z miejsca wykorzysta sytuację i
      ponownie wciągnie cię w swój kierat.
      • Gość: Ty Re: Piętno "złej kobiety" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 23:28
        Wystarczy że zaczniesz mówić że Ty czegoś potrzebujesz i chcesz -
        zobaczysz jak Cię wszyscy będą kołem omijać.
        • Gość: margola Re: Piętno "złej kobiety" IP: 80.54.61.* 21.06.08, 01:24
          Mnie sie ,,czepiali,, ze spotykam się facetami,mimo ze nie miałam
          dzieci ani męża.I że blacharą jestem hehe,lece na kase itd. Ech
          szkoda gadać , to piętno pewnie dalej na mnie wisi, teraz jak ide z
          dzieckiem to kazdy gały na mnie.Jak to -matka idzie a tu tatuaże na
          obu rękach ,to sie nagadałam
Pełna wersja