polska_potega_swiatowa
20.06.08, 11:46
Musze przyznac ze od zawsze chcac nie chcac bylem zmuszony lamac
tzw; konwenanse, bo nie pozwalalo mi na to moje sumienie. Nie znosze
robic czegos tylko dlatego ze "tak wypada", nie lubie byc zmuszany
do niczego, wszystko co robie, staram sie robic z przekonaniem z
pasja. Jesli ktos natomiast stawia mnie w niezrecznej sytuacji, i
wymaga np; zebym pojechal na pielgrzymke, bo cala rodzina
jedzie...choc z przekonania blizej mi do ateizmu, lub
filozofii "Zen"...itd.
Czy fakt ze jestem osoba tworcza, zwalnia mnie z takich konwenansow
wedlug ktorych zyja zwyczajni smiertelnicy?
Jak do tej pory wlasciwie wszystko, chcac nie chcac zawsze szedlem
droga inna niz "sfera z jakiej sie wywodze", fakt ze w mojej
rodzinie do tej pory nie bylo zadnych profesjonalnych artystow.
Dlaczego tzw "zwyczajni ludzie" nie rozumieja ze sztuka to nie tylko
zajecie, ale rowniez sposob na zycie...Nie da sie byc artysta, i na
codzien zajmowac sie banalami...