54dek
24.06.08, 17:45
Homoseksualizm w służbie liberalizmu i globalizacji
Żeby było jasne - homoseksualizm budzi moją odrazę. No bo, jak
pomyślę, że np. chłop z chłopem robią to, co zgodnie z wszelką
naturą robią chłop z babą, to zbiera mi się na wymioty. Oczywiście
zdaję sobie sprawę, że homoseksualizm to smutna przypadłość niemal,
jak gruźlica i można, i należy to leczyć. A jednak gruźlicy nie
szwendają się w zorganizowanych grupach po ulicach.
Jest homoseksualizm czymś gorszym jeszcze, ponieważ oprócz
dysfunkcji ludzkiego zdrowia psychicznego dotyka sfery moralności i
obyczaju – i tu znajdziemy odpowiedź na pytanie, kto i dlaczego
organizuje marsze tych nieszczęśników przy wsparciu różnego rodzaju
lewackich degeneratów i zwyczajnych antypolskich kretynów.
Gdy Najjaśniejsza RzP była pod zaborami Żydzi urządzali manifestacje
z hasłami: „Precz z białą gęsią”, „Precz z krzyżem” (B. Prus –
„Kroniki warszawskie”). Opluwali w ten sposób nasze państwo, nasze
aspiracje do jego restytucji oraz naszą świętą wiarę, której
genetycznie nienawidzą. Nie mieliśmy żadnej państwowej instytucji,
która wtedy (zabór rosyjski) stanęłaby w obronie naszych narodowych
wartości.
W 1989 r. Polska odzyskała „wolność”, ale ani instytucji, ani władz
stojących na straży naszych narodowych wartości, godności Narodu i
Państwa, dbających o rozwój kraju jak nie było, tak nie ma. Tzn.
takowe instytucje, czy raczej ich atrapy istnieją, ale ich działania
zmierzają w przeciwnym kierunku niż dobro kraju i jego polskich
obywateli.
Jednak dziś, gdy przynajmniej formalnie istnieje jeszcze RP, takich
jawnie wrogich manifestacji Żydzi nie organizują. Dlatego właśnie
judeomasoneria urządza przemarsze pederastów oraz wszelkiego
autoramentu lewactwa, żeby opluwać naszą katolicką religię, która
homoseksualizm traktuje jako chorobę – zgodnie zresztą z naukowym
poglądem nauk medycznych, a praktyki homoseksualne i ich
propagowanie uznaje za grzech – całkowicie słusznie, ponieważ
degenerują moralność i obyczaje w katolickim (w każdym)
społeczeństwie.
Gdyby Państwo Polskie nie ulegało zarazie „demokratycznej”
degeneracji – tolerowania wszystkiego, co je niszczy, należałoby
roztoczyć penitencjarny nadzór nad manifestującymi pederastami i
wspierającymi ich kretynami. Ten nadzór nie miałby związku z
homoseksualną chorobą, za którą karać nie należy, bo czy można
sankcjonować dopust Boży? Byłaby to jedynie kara za świadome psucie
moralności i obyczaju w społeczeństwie.
Natomiast zdecydowanie surowiej należałoby potraktować wszelkie
zdegenerowane i wrogie państwu, jako organizacji społecznej,
judeomasońskie organizacje, które należałoby zdelegalizować i objąć
zakazem wszelkiej działalności, a opornych ich członków skazać na
banicję.
Czy jednak można oczekiwać takich działań od obecnie rządzących, gdy
np. człowiek na urzędzie prezydenta RP – podający się za katolika –
uroczyście potwierdza reaktywowanie judeomasońskiej loży B’nei
B’rith, która działalność w Polsce rozpoczęła w 1883 r. w
Katowicach. Celem B'nei B'rith było i jest utrzymanie wspólnoty
żydowskiej, jej solidarności ponadklasowej i ponad terytorialnej,
wspieranie Izraela oraz walka z antysemityzmem.
A propos walki z antysemityzmem, kilka dni temu TVP Info w
wiadomościach pokazała pewien performance. Ten angielski termin
oznacza – tak się powszechnie obecnie przyjmuje - sytuację
artystyczną. Według mnie oznacza on dokładnie tyle: jest ze mnie
artysta, jak z koziej „d” trąba i jestem wyprany z wszelkiego
artystycznego konceptu, ale chętnie opluję i obrażę, kogo i co się
tylko da - nie wspominając, że jest to obraza ludzkiej inteligencji.
Obraz przekazany przez TVP Info przedstawiał Chrystusa na krzyżu. W
miejscu głowy Jezusa ukrzyżowanego był otwór i kto chciał mógł
włożyć weń własną fizjonomię i się sfotografować – wspaniała
liberalna, tolerancyjna pamiątka pozbawiona wszelkich cech
antysemityzmu. Brawo: TVP kroczy w czołówce tolerancyjnych mediów –
tylko czy są to media polskie?
Inny przykład tolerancji i można spokojnie założyć, że także walki z
antysemityzmem, to pamiętne już wetknięcie polskich barw narodowych
w psie odchody w programie niejakiego J. Wojewódzkiego w TVN. Gdyby
mnie przydarzyło się (co nie daj Boże) być uczestnikiem tego
programu na pewno wpisałbym się właściwie w jego formułę. W psie
ekskrementy wsadziłbym łeb J. Wojewódzkiego. Znaczące performance
może by to nie było, ale za to znakomicie ilustrowałoby powiedzenie:
właściwy człowiek (tu J. Wojewódzki) we właściwym miejscu.
Pozwalanie wszelkiej hołocie na opluwanie wszystkich naszych
wartości nie ma nic wspólnego z katolicką tolerancją i
cierpliwością. Jest tylko przejawem ogromnego naiwniactwa katolików,
przynoszącego szkodę naszej religii, nam samym i Ojczyźnie Polaków.
Dariusz Kosiur