opornik4
27.06.08, 01:16
Najważniejsze zwycięstwo
goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1213368026&dzi=1207812935&idnumeru=1213356436
Przegrała z chorobą” – krzyczały tytuły po śmierci wybitnej siatkarki Agaty
Mróz. Jej testament mówi coś innego. Napisała „Jestem szczęśliwa, odchodzę
spełniona”.
"Lilianka jest zdrowa
W jednym z wywiadów opowiedziała, że o tym, iż będzie mieć dziecko,
dowiedziała się trzy dni przed kwalifikacją do przeszczepu szpiku. „To było
wielkie zaskoczenie i jeszcze większa radość” – mówiła. „Wiemy, że przy moim
stanie zdrowia to olbrzymie ryzyko. Były obawy, że nie donoszę ciąży albo będę
musiała brać sterydy czy chemię – a to może mieć przecież olbrzymi wpływ na
rozwój dziecka” – tłumaczyła z troską. „Czy były obawy, że będziesz musiała
usunąć ciążę?” – zapytał bez pardonu dziennikarz. Nie skorzystała z okazji,
aby powiedzieć, że sugerowano jej poświęcenie życia dziecka dla ratowania
własnego życia i zdrowia.
A rzeczywiście taką propozycję otrzymała.
Mówiła: „No jak bym mogła się czuć, gdybym usunęła ciążę, a mój przeszczep być
może by się udał i dożyłabym nawet stu lat? Jak miałabym żyć ze świadomością,
że w wieku 26 lat usunęłam dziecko, a sama dalej żyję?”. Zrobiła wszystko, co
możliwe, aby nie zaszkodzić rozwijającemu się w jej łonie dziecku.
Przechodziła częste transfuzje. Udało się. Lilianka urodziła się zdrowa.
Dopiero wtedy Agata „zajęła się sobą”. „Mam dla kogo żyć” – tłumaczyła przed
przeszczepem. Była pełna optymizmu. Zakładała, że wszystko pójdzie dobrze."