feast
02.07.08, 01:54
...ekoterrorystów
- Nie rozumiem, dlaczego uczepiono się tak torebki z polietylenu.
Nie jest przecież trująca, bo powstała z prostego związku węgla i
wodoru. Wbrew temu, co się o niej sądzi, jej produkcję cechuje
dodatni bilans ekologiczny, tzn. przy jej uzyskaniu zużywa się
stosunkowo niewiele energii, nie zanieczyszcza się za bardzo wód i
powietrza, a sama foliówka może podlegać recyklingowi, zatem może
być ponownie wykorzystana. Przy wytwarzaniu opakowań ze szkła,
tkaniny czy papieru powstają większe ilości ścieków oraz gazów i
pochłania to więcej cennej energii, są też przez to droższe –
powiedziała dla „Expressu Ilustrowanego” prof. Maria Mucha z
Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki
Łódzkiej.
- Politycy chcą zakazać używania jednorazówek, choć nie ma to
żadnego racjonalnego uzasadnienia – mówi prof. Mucha. - Często
wtórują im media. Nie mogę już słuchać o trujących gazach
wydzielających się z foliówek polietylenowych i innych tym podobnych
bzdurach. Raz ktoś powiedział, że torebki mogą skazić powietrze
siarkowodorem. Jak to możliwe?! Przecież nie ma w nich siarki! Poza
tym promowane teraz torebki tzw. biodegradowalne też trzeba zbierać
i sortować. W ich produkcji oprócz polimerów wykorzystano skrobię,
która w środowisku się rozkłada, powodując rozpraszanie torebki. Ale
polietylen nadal pozostaje, tyle że w postaci proszku. Polimer pod
postacią pyłu może zacząć się osadzać na powierzchni wody, bo będzie
od niej lżejszy, i stworzy kożuch, który uniemożliwi rybom i
roślinom oddychanie. Pływającą po jeziorze torebkę można wyłowić, a
powłokę z polimerowych drobin? Ponadto torebki z dodatkiem skrobi są
dużo mniej wytrzymałe od wykonanych tylko z polietylenu.
Oba czynniki spowodowały, że Zachód zaczął się z nich wycofywać, a u
nas kreuje się je na wyjątkowo przyjazne środowisku - kończy prof.
Mucha.