bill_d-fens
03.07.08, 00:14
Od jakiegoś czasu mam nieodparte wrażenie, że prawda przestała być
jakąkolwiek skuteczną bronią w życiu publicznym, przestała mieć
jakąkolwiek moc sprawczą. Można zdemaskować najgorsze rzeczy ukryte
przed oczami opinii publicznej i to nie będzie miało najmniejszego
wpływu na świadomość obywateli czy wyniki wyborów.
Przykłady można mnożyć. Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w USA
Michael Moore odpalił prawdziwą petardę, jaką był
dokument "Fahrenheit 9/11" demaskujący niegodziwości i kłamstwa
Busha i jego pretorianów. Okazało się, że to było bez znaczenia,
naród poszedł tłumnie zagłosować na Busha, który został wybrany na
drugą kadencję.
Kilka miesięcy przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w Rosji miała
miejsce sprawa Litwinienki - wyszła jego książka, był także
wstrząsający film "Bunt. Sprawa Litwinienki", w którym ujawniono
udział tajnych służb rosyjskich (FSB) w zamachach na domy mieszkalne
w Moskwie czyli mord na obywatelach rosyjskich dokonany przez
putinowskie państwo. Nie przeszkodziło to Rosjanom w ostatnich
wyborach tłumnie zagłosować na Miedwiediewa - człowieka Putina.