dcio
04.07.08, 15:48
Znow wychodza na swiatlo dzienne klamstaw zyda.
pzeczytajcie
Błogosławione kłamstwo
Znany zagraniczny historyk i sowietolog opowiadał w półprywatnym
gronie, jak podczas pobytu w Polsce nagabywany był przez wpływowego
lidera opinii, swego czasu wybitnego opozycjonistę: - Pan ze swoim
autorytetem musi zaświadczyć, że Jaruzelski uratował nas przed
sowiecką interwencją zbrojną!
Historyk odparł prostolinijnie, że zgodnie z jego wiedzą bynajmniej
tak nie było.
I tu jest clou całej opowieści: w odpowiedzi przez godzinę znany i
poważany w świecie Polak klarował mu, że taki głos znanego historyka
jest Polsce niezbędnie potrzebny, zagrażają nam bowiem faszyści
zdobywający popularność atakami na Okrągły Stół, którego jednym z
symboli jest Jaruzelski, więc trzeba im wytrącić broń… i tak dalej.
Jak konstatował zachodni historyk, na poły zdumiony, na poły
rozbawiony, w całej tej argumentacji prawda historyczna nic w ogóle
nie znaczyła, była tylko plasteliną, z której wolno lepić, co akurat
potrzebne.
Nie piszę o tym po to, by się pastwić nad konkretnym liderem opinii,
który i tak już właściwie przestał tę rolę pełnić, ale dlatego, że
anegdota idealnie i w skrócie pokazuje centralną rolę, jaką w
debacie publicznej III RP zajęło kłamstwo. Kłamstwo, które nie
hańbi, lecz przeciwnie - ratuje, zapobiega straszliwym pono
zagrożeniom. To dlatego nie wstydzą się solidarności z kłamstwem
demonstrować intelektualiści, dziennikarze, artyści… Ba, nawet
hierarchowie.
Abp Życiński, autor może najbardziej namiętnych jego apologii,
szykuje już ponoć zaktualizowaną polską wersję “Dziejów
apostolskich”. Święty Paweł będzie w niej wyzywać od najgorszych i
straszyć sądami za insynuacje, jakoby kiedyś był Szawłem, a
apostołowie solidarnie grozić rękoczynami oszczercom twierdzącym, że
ich kolega Piotr kiedykolwiek, bodaj raz, zaparł się Pana.
blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/07/03/blogoslawione-klamstwo/
Prawda sprawiedliwa jak oliwa, zawsze na woerzch wyplywa :o)