smutna-za-dnia-i-w-nocy
23.07.08, 00:54
Moja mama ma brata bliźniaka. Mają po 57 lat.
Wujek miał żonę oraz ma 4 dzieci: 2 synów i 2 córki. Najstarszy syn
jest dobrze sytuowany. Wujek starał się, aby mógł się uczyć, pomagał
jak mógł. Wujek w domu nie miał najlepiej, ponieważ ciotka zawsze
się czepiała, zarzucała wujkowi wszystko co najgorsze, co było tylko
możliwe. Buntowała dzieci przeciw niemu i mojej babci. Doszło do
tego, że wnuki odwiedzały babcie w ukryciu, a później pod presją
matki przestały w ogóle odwiedzać. Wujek ciężko pracował. Ma ogółem
29 lat pracy. Jednak ciotka była niezadowolona z tego, co wujek
robił. Często krzyczała i ogólnie nie mogła dogadać się z sąsiadami,
dlatego też aż 4 razy się musieli przeprowadzać. Wujek remontował
mieszkania, starał się robić wszystko jak najlepiej. Jednak w domu
był traktowany jak zwykły „robol”. Ktoś, kto tylko przynosi
pieniądze. I jak przynosił wypłatę to w tym dniu dostawał coś do
jedzenia, bo potem już nie było dla wujka posiłku. Dzieci pod
wpływem matki również nie miały szacunku dla Ojca. Traktowały
podobnie jak matka. I cóż wujek czasami sobie wypił po pracy.
Zrobiono z tego dużą aferę i wykorzystuje się to w obecnej sytuacji.
Ale po kolei.
Wujek pracował, ale ciotce to nie wystarczało. Nie mogła się
dogadać, dochodziło do konfliktów powodu niewłaściwego zachowania
jednej z córek, które nie podobało się wujkowi, a ciotka na to się
zgadzała. I ostatecznie zażądała rozwodu i go otrzymała. Wujek
musiał się wyprowadzić i zamieszkał u babci. Kiedy wyprowadzał się z
domu ciotki nie miał żadnych długów, ani w spółdzielni, ani w
elektrowni, po prostu czyste konto.
Zamieszkał zatem u babci. Ale w domu ciotki nie działo się
najlepiej. Ciotka nie mogła dogadać się z synem i musiał On
wyprowadzić się z domu. I kto go przyjął???
Oczywiście ten niedobry ojciec, na którego wcześniej tak bardzo
narzekał.
Najstarszy syn , kiedy wyszedł z domu, zupełnie zerwał kontakt z
rodziną. Mówił, że to przez ojca, ale kiedy ojciec się wyprowadził,
to również nie odwiedza i nie pomaga ani bratu, ani siostrom,
chociaż jest najlepiej sytuowany i mógłby udzielić wsparcia, czy
chociażby odwiedzić rodzeństwo.
To wszystko zarysowałam, żeby można było zrozumieć problem z jakim
się tutaj wybrałam.
A mianowicie wujek zachorował. Znalazł się w szpitali i potrzebuje
stałej opieki. Nie może samodzielnie egzystować. Kiedy wujek był w
szpitalu dzieci odwiedziły wujka tylko raz i każde z nich
powiedziało, że nie zabiorą wujka do siebie, że nie mają do tego
warunków i wiele innych powodów. Gdyby nie moja mama, to przy
wypisaniu nie wiadomo, co by się stało z wujkiem. Mama, zatem
postanowiła wziąć wujka do siebie. Najstarszy syn obiecał mamie
pomoc nie tylko finansową w opiece nad wujkiem, a jego Ojcem.
Rokowania były bardzo słabe, lekarze kazali się przygotować na
najgorsze. Mama wzięła wujka do siebie i my wszyscy, czyli wszystkie
dzieci również obiecaliśmy pomoc w opiece nad wujkiem. To było 3,5
roku temu. Kiedy potrzebna była pomoc finansowa na lekarstwa dla
wujka, to pomoc ze strony dzieci wujka okazała się tylko w słowach.
Mama sama wszystko załatwiała. My opiekowaliśmy się wujkiem,
uczyliśmy od nowa jeść itd. Dzieci w ogóle się nie interesowały jak
mama radzi sobie z opieką nad wujkiem. A mama jest schorowana. Ma
cukrzycę, nadciśnienie, problemy z sercem, nerwicę. Już kilka razy
była w szpitalu i w tym czasie ktoś musiał zając się wujkiem.
Zresztą sytuacja w domu mamy zmieniła się. Brat z bratową
wyprowadzili się i teraz cała opieka spadła na mamę. Ja sama również
pomagałam, ale teraz musze przygotować się do obrony pracy
magisterskiej i nie mogę poświęcić tyle czasu co kiedyś. Pozostałe
rodzeństwo też ma swoje obowiązki. Siostra wyszła za mąż i mieszka w
innym mieście, druga siostra jest niepełnosprawna.
Następny brat z bratowa poszli do szkoły, przygotowują się do
matury, mają dwójkę dzieci i mama musi opiekować się wnukami, kiedy
oni są w szkole. Mieszkają od mamy ok. 60km. Mama musi tam jechać i
zostać 2 dni. W tym czasie ktoś musi być w domu i np. zrobić wujkowi
herbatę, czy podać śniadanie, zapalić w piecu itd. Kiedy my mamy
możliwość to się zajmujemy, ale często musi się prosić obce osoby. A
nikt nie chce tego robić za darmo. Wujek ma niecałe 300 złotych.
Postanowił wystąpić do sądu o alimenty dla siebie od dzieci. I tutaj
są schody, bo dzieci wykorzystują wszystkie możliwe środki i
wszelkie możliwe złe opinie o wujku, żeby tylko nie płacić
alimentów, żeby się Nim nie zajmować. Zresztą sąd i Pani Sędzina,
która prowadzi ta sprawę już od początku daje mamie do zrozumienia,
że to jest tylko i wyłącznie mamy problem, bo skoro się zgodziła
zaopiekować bratem, to to mamy sprawa, co z Nim zrobi, w ogóle
zaproponowała, żeby mama dogadała się z wujkiem i oddała Go do DPS-
u. Oczywiście nie powiedziała, kto ma za to zapłacić, pewnie mama.
I mam pytanie: czy dzieci nie powinny zaopiekować się schorowanym
Ojcem? Czy mają moralny obowiązek okazać wsparcie osobie, która je
wychowała, opiekowała się nimi i co najważniejsze starała się je
wychować najlepiej jak potrafiła??? A czy Pani Sędzina ma prawo
odrzucić świadka wujka bez przesłuchania mówiąc, że nie wniesie nic
do sprawy? Skąd może to wiedzieć skoro go w ogóle nie przesłuchała?
A może wujek wogóle nie powinien starać się o alimenty? Może teraz
tak jest że stary schorowany ojciec jest tylko ciężarem i najlepiej
żeby ktoś inny się tym zajął, a oni żeby mogli sobie żyć bez
kłopotu i myśleniu o jakimś tam starym schorowanym, nie mającym do
życia środków ojcu???