madissa
01.08.08, 01:18
Okolicznościowe pytanie do historyków:
1.08-3.10.1944. Finał: ok. 17 tysięcy zabitych Powstańców, tysiące zabitych i wysiedlonych mieszkańców, 85 % zburzonego miasta. Pozytywny efekt polityczny? - do dzisiaj trwa dyskusja wśród historyków....
1.08.44 - w okolicach Pragi, na wschodnim brzegu Wisły znajduje się Armia Czerwona i IAWP Berlinga. Ta ostatnia - próbuje wkrótce na rozkaz "sforsować przyczółki na zachodnim brzegu Wisły". Ze względu na trwające Powstanie, kolejne rozkazy i brak wsparcia - wojsko pozostaje na Pradze.
A teraz wyobraźmy sobie, że Powstanie nie wybucha. Czy Warszawa miała w ogóle szansę, żeby ocaleć? Czy znalazłby się ktoś taki, jak pod Krakowem (jak się nazywał ten marszałek radziecki?), kto wybrałby drogę okrężną. Czy raczej przeważyłaby wersja "hurra, cała do przodu"? Szczególnie,że przecież Stalinowi bardzo na rękę było zburzenie stolicy podbijanego/wyzwalanego właśnie kraju (nieważne, czy rękami Niemców, czy rękami Rosjan w ramach "wyzwalania")