wolny-1
07.08.08, 18:38
Wiele w życiu podróżowałem, ale czegoś takiego nie widziałem jeszcze nigdy”.
Tak Artur Żmijewski jednym zdaniem określił swoją podróż do Etiopii jako
Ambasador Dobrej Woli UNICEF-u.
Artur Żmijewski, Unicef
„Etiopia to już dla mnie nie są tylko suche liczby. Nie sposób zapomnieć tych
ludzi, po drugiej stronie świata, których poranki wyglądają inaczej niż moje”.
Malutkie dzieci umierające z głodu, biedne wioski odcięte od świata, matki
zarażone wirusem HIV – takie obrazy ciągle ma przed oczami. I mówi: „Muszę o
tym opowiedzieć, abyśmy wszyscy mogli pomóc”.
Najbardziej uciążliwa w Etiopii jest pora deszczowa. Bo o ile tamtejsza bujna
roślinność dzięki intensywnym opadom rozrasta się i kwitnie, dla ludzi ten
czas jest najtrudniejszy. Właśnie w takim momencie, na przełomie lipca i
sierpnia, Artur Żmijewski wylądował na lotnisku w Addis Abebie. Kto nie był w
Afryce, wyobraża sobie, że zobaczy suchą ziemię popękaną w palącym słońcu.
Widok był jednak zupełnie inny. Już pierwszego dnia, podczas podróży do jednej
z wiosek na północy kraju, spadł deszcz. Opady nie wróżyły niczego
niepokojącego. Nie były intensywne. W pewnym momencie kierowca się jednak
zatrzymał. „Musimy zawrócić. Inaczej utkniemy tu na trzy, cztery dni”,
powiedział. Okazało się, że nawet po kilkudziesięciu minutach deszczu kałuże
robią się tak głębokie i rozległe, że nie sposób przez nie przejechać. „My
mogliśmy wtedy wrócić do naszych hotelowych pokoi. Ale ludzie przecież w
takich warunkach żyją i muszą sobie dawać radę”, mówi Artur Żmijewski.
Kiedy pada deszcz, etiopskie wioski odcięte są od świata. Mieszkańcy muszą
poczekać, aż przestanie padać i dopiero wtedy mogą wyjść ze swoich domów.
„Zresztą oni nie mieszkają w domach. To raczej chatynki, w których kładą się
spać. Z domem to ma niewiele wspólnego”, opowiada Żmijewski. Bo Etiopczycy
konstruują mieszkania z tego, co znajdą wokół siebie: kawałków blachy, drewna,
kamieni, patyków. To wszystko spaja glina. „W tych pomieszczeniach mieszkają z
całym dobytkiem, zwierzętami. Ponure robi to wrażenie, bo taka budowla nie
chroni przed deszczem ani wiatrem. I kiedy u nas pada, przygotowujemy sobie
gorącą herbatę i rozkoszujemy się przytulnymi wnętrzami. Oni żyją wciąż z
obawą, że w każdej chwili mogą stracić dach nad głową”.
Wśród Etiopczyków Żmijewski spędził dziewięć dni. Wyjechał tam na zaproszenie
UNICEF-u. W ramach tej organizacji będzie walczył o pomoc dla etiopskich
głodujących dzieci. „Teraz, kiedy słyszę »głód«, przed oczami mam wesołe
afrykańskie dzieci, które uśmiechają się na mój widok, pozdrawiają mnie, ale
ich ciałka od dawna już są wyniszczone brakiem jedzenia. W Etiopii co piąte
dziecko cierpi z głodu. I to już dla mnie nie są jedynie suche liczby. I
teraz, kiedy rano wstaję i zaparzam sobie kawę, myślę o tych ludziach gdzieś
po drugiej stronie świata, których poranki wyglądają tak inaczej niż moje”.
jak wygląda akcja w której bierze udział Artur znany aktor
www.unicef.pl/2821_2831.htm
jak możemy pomóc www.pomocglodnym.pl
link www.polki.pl/zycie_gwiazd_znaniilubiani_artykul,10007051.html