Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestrodze!

13.08.08, 13:00
Właściwie posiadanie hobby to rzecz szlachetna i pożądana.Jest źródłem
przyjemności, odskocznią od codzienności, obszarem samodoskonalenia.
Wszystko OK...ale...co się dzieje z rodziną hobbysty, któremu hobby zajmuje
cały wolny czas poza jakąś tam, byle jaką pracą i jest jedynym obszarem jego
zainteresowań oraz aktywności?
Promuje się wizerunek hobbysty jako "człowieka pozytywnie zakręconego". Tylko
jakim kosztem?
Oczywiście, moja refleksja spowodowana jest osobistymi doświadczeniami.
Żeby uprzedzić komentarze, też miałam kiedyś hobby...nie jestem nudną kurą
domową, ale nie starczyło mi już na nie czasu. Nie użalam się nad sobą, ale
obsługuję dom samodzielnie...przysłowiową rurę przetkam, żelazko naprawię,
kafelki w łazience przylepię, kasę zarobię, dziecku w szkole pomogę, na
koncert pójdę, koło aucie też sama zmienię...
I nie dlatego, że ze mnie taka Zosia Samosia. Dlatego, że mój mąż nigdy nie
miał czasu. Zawsze jego hobby było na pierwszy miejscu, a przypominanie o
obowiązkach "domowych" było zawsze moją złośliwą fanaberią, mającą na celu
odebranie mu JEGO przyjemności.
Dzisiaj mój mąż ma się dobrze, na gruncie swojego hobby ma sukcesy oraz
szacunek kolegów z Organizacji Pożytku Publicznego. Nawet ministra, bo
hobbystycznie jakiś rewolucyjny projekt ustawy napisał.
A nasza rodzina...cóż...istnieje jedynie jako hotel z full service'm
naszego"hobbysty". Rozwód w drodze.

Może powinno się (tak jak w szkole, gdzie nie pozwala się uczniowi
zaniedbującemu obowiązki szkolne na jakieś dodatkowe "zabawy"), w imię ochrony
rodziny, wprowadzić zasadę uzyskiwania pozwoleń na uprawianie hobby przez
współmałżonków?
A może trzeba oprócz teatralnych ślubów, wprowadzić zwyczaj szczegółowych umów
małżeńskich, co, gdzie i do jakiego stopnia? Jak w biznesie.
Może byłoby mniej nieszczęść?
    • Gość: hell Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: 195.74.79.* 13.08.08, 14:31
      ,,Zawsze jego hobby było na pierwszy miejscu, a przypominanie o
      obowiązkach "domowych" było zawsze moją złośliwą fanaberią, mającą
      na celu odebranie mu JEGO przyjemności.".... U mnie hobby mojego
      meza doprowadziło do tego iz sprawa rozwodowa jest w toku.
      • niewinny.kwiatuszek Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 15:33
        Gość portalu: hell napisał(a):

        > U mnie hobby mojego
        > meza doprowadziło do tego iz sprawa rozwodowa jest w toku.

        Przyczyną niefrasobliwego uprawiania hobby przez mężów jest powszechne przekonanie, że dobry mąż, to taki, który żone POMAGA w domowych obowiązkach. Czy wśród Was są żony, które pomagają mężom w ich domowych obowiązkach? Takie, które, jeśli zaharowany mąż ich o nic nie poprosi (o pranie, prasowanie, gotowanie) to mają cały czas wolne? Takie, które w ogóle niczego nie organizują, bo to nie ich problem, tylko męża? Czy dla równowagi nie powinnyśmy teraz wprowadzić takiego podziału ról na następne kilkaset lat?
        • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 23:05
          To zdefiniuj, Kwiatuszku, domowe obowiązki mężów :)
          • Gość: xxxjoa Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.wbs.ssh.gliwice.pl 14.08.08, 00:08
            Miło do mnie się zwracasz...dzięki....jestem ostatnią osobą która dzieliłaby
            czynności na "męskie" i "damskie". Chodzi o to, że jak się mieszka i ma dzieci,
            to czynności do wykonania jest milion. Dla nikogo czas nie jest z gumy. I jak
            sie poświęca czas na jedno, to nie starcza go na coś innego. Chodzi o to, żeby
            sie dogadać co kto bierze na siebie. Do tego dochodzi zwykła przyzwoitość,
            polegająca na ty ,że jeżeli jedną osobę absorbuje czasowo jakaś nieprzewidziana
            sytuacja (np. dziecko w szpitalu) to ta druga w tym czasie zrobi coś do zjedzenia.
            • niewinny.kwiatuszek Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 11:40
              Gość portalu: xxxjoa napisał(a):

              > Miło do mnie się zwracasz...dzięki....jestem ostatnią osobą która dzieliłaby
              > czynności na "męskie" i "damskie".

              Nie zrozumiałyśmy się. Ja pisałam zupełnie poważnie. I nie w kontekście czynności damskich, czy męskich, lecz właśnie w kontekście przyzwoitości. Z nią jest źle u naszych mężczyzn. Mąż nie ma prawa używać takiego argumentu: "przecież ci pomagam", bo to ich wspólny kram. Razem powinni organizować sobie życie i ustalać obowiązki. A tak niestety nie jest. Często w małżeństwach wisi w powietrzu niepisana zasada, że to ona ma stać na straży wszystkich koniecznych do wykonania, a żmudnych i czasochłonnych czynności (zakupy, gotowanie, pranie, sprzątanie). On jej tylko pomaga (i wtedy jest dobrym mężem), albo nie (i wtedy jest lekkoduchem "jak to facet"). Oczywiście to się zmienia powoli...
              • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 12:43
                A to masz rację. Gdy słyszę wyrażenie "czy mąż ci pomaga w domu", gryzę. Co
                znaczy, pomaga? Dom jest wspólny i jak jest coś do zrobienia, to któreś robi, w
                zależności od możliwości.

                Takie jest moje zdanie i choćby jeszcze dziesięć związków miało mi się przez to
                rozlecieć, będę się upierać :)
              • Gość: domator Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.chello.pl 14.08.08, 14:48
                Przecież to są straszne uogólnienia... Co to znaczy, że jest źle z naszymi
                mężczyznami? Na jakiej podstawie taki wniosek ogólny? Może lepiej podawać własne
                przykłady?
                • niewinny.kwiatuszek Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 14:52
                  Gość portalu: domator napisał(a):

                  > Przecież to są straszne uogólnienia... Co to znaczy, że jest źle z naszymi mężczyznami? Na jakiej podstawie taki wniosek ogólny? Może lepiej podawać własne przykłady?

                  Właśnie własnych lepiej nie podawać:) Z naszymi w sensie ogólnym, społecznym. Z naszymi polskimi na przykład. Co nie znaczy, że z kazachskimi jest lepiej, albo gorzej. Po prostu polskich lepiej znamy.
                  • tw.zenek Zaraz sie wkurzę... 14.08.08, 14:56
                    Mam swoje hobby i to na granicy maniactwa, a mimo to (a jestem facetem), mam
                    czas nastawić pranie, pozmywać gary, wyjść z psem, zrobić zakupy, rozwiesić
                    pranie i pamiętać o rachunkach (w tym również jej).

                    Aha - i nie jestem bezrobotny.
                    • yoma Re: Zaraz sie wkurzę... 14.08.08, 15:01
                      No to jesteś gość :)
                      • tw.zenek Przesadasz...:)) 14.08.08, 15:06
                        Po prostu nie jestem samobójcą.
                        • yoma Re: Przesadasz...:)) 14.08.08, 15:09
                          Ważna nie motywacja, lecz efekty :)
                    • Gość: domator Re: Zaraz sie wkurzę... IP: *.chello.pl 14.08.08, 15:47
                      lepiej zmywaj te gary i bądź cicho, zamiast psuć tutaj na forum komuś z góry
                      ustaloną tezę ;-)
                      • Gość: asdf Strasznie prymitywne te nasze kobiety sa... IP: *.zone3.bethere.co.uk 15.08.08, 03:13
              • Gość: Ewelina Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.net.fone.pl 15.08.08, 00:04
                Mój nie chodził do pracy, całe dnie przesiadywał przy komputerze,ja chodziłam do pracy, a luby na sympatii szukał tak jak samotny biednych samotnych pań i tak się na wzajem pocieszali. Kiedy wracałam z pracy, z jęzorem brałam sie gotowanie obiadu, a pan - czekał przy stole na michę. Ileż można wytrzymać? Charować, zarabiać, zywić? I znosic humory osamotnionego, który niczego w domu nie potrafił zrobić, ale za to za moje ciężko zarobione pieniądze wynajmował roboli aby się nimi posłużyc i jeszcze czekał na pochwałę ode mnie. Wreszcie któryś dzień nastapił i powiedziałam: spadaj panie.
                • jorge.martinez Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 09:51
                  Ile trwała taka sytuacja?
              • Gość: edyta Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: 194.159.181.* 15.08.08, 10:29
                Mnie wogole smiesza rozmowy o pomaganiu mezow w domu- komu oni
                pomagaja? oni nie maja pomagac bo to jest mezczyzn taki sam
                obowiazek dbac o dom i codzienne sprawy jak kobiet- zon, razem
                mieszkamy, razem mamy dzieci (o dziwo do niektorych to dociera ze
                dzieci maja obydwoje rodzicow), razem pracujemy zawodowo i razem
                zajmujemy sie domem!
                • Gość: goren A co w tym śmiesznego? IP: *.chello.pl 15.08.08, 10:38
                  Gość portalu: edyta napisał(a):

                  > Mnie wogole smiesza rozmowy o pomaganiu mezow w domu

                  Dlaczego? Mój mąż mi pomaga w rządzeniu domem.
                  I co w tym śmiesznego?
            • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 12:40
              Xxxjoa, ja właśnie do Kwiatuszka się zwracałam, Niewinnego zresztą :)

              Z tobą się zgadzam, a na pociechę opowiem ci anegdotę.

              Kolega z pracy, w której pracowałam ja i mój ówczesny, zwrócił się kiedyś do
              mnie z dyskretnym pytaniem, dlaczego ówczesny chodzi w niewyprasowanych
              koszulach. Rzuciło mną i poleciałam zakresem prac domowych.
              Sprzątam
              piorę
              gotuję
              myję okna
              pilnuję rachunków
              wymieniam żarówki
              przyklejam kafelki
              wbijam gwoździe w ścianę
              oraz kołki, przy użyciu wiertarki
              maluję ściany
              oraz buduję regały
              i naprawdę ostatnią rzeczą, o której marzę, jest prasowanie lubemu koszul.
              Widocznie mu się takie podobają, bo inaczej sam by uprasował.
              Kolega się zamknął, pokiwał głową i o nic już więcej nie pytał.

              Luby miał jeszcze jeden piekielnie irytujący zwyczaj: kiedy w pocie czoła
              zajmowałam się jakąś pracą domową, on zalegał z książką na tapczanie i starannie
              wyczekiwał momentu, kiedy skończę. W tym momencie pytał "czy w czymś ci pomóc?"

              No i w końcu został ówczesnym... :)
              • Gość: goren Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.chello.pl 14.08.08, 13:02
                Wstyd, żeby baba chłopu koszuli nie uprasowała! Nic dziwnego, że ci się związki
                rozpadają!

                yoma napisała:

                > Rzuciło mną i poleciałam zakresem prac domowych.
                > Sprzątam
                > piorę /wielkie mi mecyje, wrzucisz do automatu i samo się pierze, czyli nie
                przepracowujesz się przy tym/,
                > gotuję
                > myję okna /codziennie? czy raz na jakiś czas?/
                > pilnuję rachunków / no przy tym pilnowaniu to pot ci kapie z czoła z wysiłku,
                że hej/
                > wymieniam żarówki /codziennie? a cóż to za wysiłek, tyle, co kot napłakał/
                > przyklejam kafelki /codziennie? /
                > wbijam gwoździe w ścianę /codziennie, czy od wielkiego dzwonu?/
                > oraz kołki, przy użyciu wiertarki/codziennie?/
                > maluję ściany /codziennie?/
                > oraz buduję regały

                czyli pochwaliłaś się, co potrafisz zrobić w domu.
                Ani słowa nie napisałaś jednak, co w tym samym czasie robił twój konkubent.
                Czyli zatajasz prawdę, czyli łżesz. Bo tak na prawdę jedynie gotujesz i
                sprzątasz, cholera wi, czy codziennie, czy tylko wtedy gdy goście mają przyjść.
                Weż ty sie kobito do roboty, bo następny cię rzuci w diabły, i weź pod uwagę, że
                się starzejesz i chętnych na twe przekwitłe wdzięki będzie trzeba brać z łapanki.
                • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:39
                  Mój ty gorenie niezalogowany, aleś mnie rozebrał na czynniki pierwsze. Na
                  szczęście nie twoje zmartwienie, bo choćby z łapanki, takich, co się boją
                  pokazać pod stałym nickiem, brać nie będę. A wstyd to jest, jak kto nie umie o
                  własną garderobę zadbać.
                  • goren Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:44
                    yoma napisała:

                    > Mój ty gorenie niezalogowany, aleś mnie rozebrał na czynniki pierwsze.

                    No to się zalogowałam, usatysfakcjonowana?
                    • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:46
                      Moja ty goren zalogowana, tak już lepiej. Skoro jesteś kobietą, tym bardziej kij
                      cię moje związki obchodzą, wróć lepiej do prasowania :)
                      • goren Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:51
                        Trafiłaś! Lubię prasować. Jak będziesz pomarszczona na ciele, zgłoś się do mnie,
                        wykrochmalę cię i uprasuję bez zakładek i fałdek. I będziesz jak nowa.
                        • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:53
                          A dziękuję, ale jeszcze parę ładnych latek będziesz musiała poczekać :)
                          • goren Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 14:06
                            Pewnie ze 40, jak znam życie.
              • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 14:16
                Chyba zapomniałaś napisać o uprawianiu i pielęgnacji ogrodu? O ile można to
                nazwać ogrodem. W każdym razie przydomowej zieleni.
                • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 14:25
                  No, to to już moje... hobby...
                  • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 14:33
                    Z tego co zapamiętałam z Forum: Ogrody masz posiadłość usytuowaną w lesie.
                    Dlatego zawahałam się przy nazwie "ogród", bo mnie to słowo kojarzy się z
                    drzewami owocowymi raczej. Masz takie?
                    Ostatnio kolekcjonuję hortensje. Brakuje mi jeszcze jednej odmiany, i będę miała
                    komplet. Są przepiękne, niektóre z nich kwitną w zasadzie do zimy.
                    • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 15:00
                      W tej chwili średnio w lesie, bo się ludzie dookoła pobudowali i do lasu
                      właściwego jest teraz z 1,5 km. Ale owszem, gleba leśna i stare sosny podszyte
                      tym i owym. I rydze we mchu.

                      Drzewa owocowe niemniej są, najstarsze mają tak z 60 lat, a najmłodsze 1 :) Co
                      do hortensji, dopiero niedawno zaryzykowałam i wsadziłam jedną, trzymając
                      kciuki, żeby się zaaklimatyzowała na piachu. Cud, ale póki co, nie narzeka.
                      Odmianami nie zawracam sobie głowy, bo i sklepy ogrodnicze często same nie
                      wiedzą, co mają.

                      No i wsiadła Yoma na konika... :)
        • Gość: kate Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.dsl.bell.ca 14.08.08, 15:44
          Sa.Moze nie sa to codzienne obowiazki, ale przy wszelkich pracach
          jakie w domu robimy ZAWSZE pomagam mezowi.Padam potem na twarz,
          kregoslup mnie boli, ale mu pomagam.Kladzenie podlogi, robienie
          schodow, remont generalny lazienek, hydraulika, malowanie,
          ocieplanie garazu i w planach przemodelowanie jego warsztatu, mojej
          pralni, malowanie dolu domu, kladzenie podlogi w warsztacie i jakies
          cuda tez w pralni.
          Codzienne porzadkowanie i prace domowe sa na mojej glowie, nie
          pamietam zeby maz zrobil pranie,prasowanie po pracy przyszedl i
          poodkurzal, czasami zmyje naczynia jak widzi ze juz nie daje
          rady.Ale 99.9 % tych codziennych jakby to ktos powiedzial babskich
          obowiazkow jest na mojej glowie.Jedyne co robi to wyjmuje mi okna do
          mycia bo sa zbyt ciezkie dla mnie.
          Panowie maja tak, ze zawsze jakos sie wymowia ze oni pracuja i chca
          po pracy wypoczac.A kobiety to co?Nie pracuje?My pracujemy na dwa
          etaty w tym za jeden nam nikt nie placi.Jakos to Wam panowie
          ucieka.Widzicie wlasny koniec nosa.
          • Gość: domator Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.chello.pl 14.08.08, 15:51
            "My pracujemy na dwa etaty w tym za jeden nam nikt nie placi.Jakos to Wam
            panowie ucieka. Widzicie wlasny koniec nosa."

            mnie uciekło tylko to, do kogo ten apel jest adresowany? do męskiej części
            ludzkości?
            chyba raczej ten apel powinien zawisnąć na lodówce w Twoim domu, coby go Twój
            małżonek przeczytał, sięgając np. po piwo
            • Gość: kate Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.dsl.bell.ca 14.08.08, 16:08
              TEn post jest do kogos wczesniej co to zadal pytanie czy
              ktorakolwiek z zon pomaga mezowi.
              A po piwo to czesciej siegam ja niz maz.I jak sie wkurze to zawsze
              wygarne mezowi, wiec apelu na lodowce wywieszac nie musze.
              • Gość: domator Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.chello.pl 14.08.08, 16:16
                tak trzymać! :)
          • Gość: jacek226315 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 15:56
            droga kate
            Chcialyscie rownouprawnienia to macie
            • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 16:06
              Kto chciał? Ja tam wolałabym leżeć na szezlongu i pachnieć. Za prababki nie
              odpowiadam :)
            • Gość: kate Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.dsl.bell.ca 14.08.08, 23:01
              TAk kretynskiego tekstu to ja dawno nie czytalam.Panu spadnie korona
              z glowy jak zonie pomoze przy ogarnieciu w domu, przy zakupach czy
              innych domowych sprawach.Ale jak on ma cos do zrobienia to no
              kochanie pomoz mi.NAwet czasami panowie jak juz cos zrobia w domu to
              pozostawiaja po sobie taki balagan ze rece opadaja.NIe potrafi jeden
              z drugim zakonczyc swojej pracy jak nalezy - zrobic i posprzatac -
              zawsze musi byc ktos dodatkowy.Bedzie mi tu wyjezdzal z
              rownouprawnieniem.
        • truscaveczka Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 08:53
          niewinny.kwiatuszek napisała:

          > Gość portalu: hell napisał(a):
          >
          > > U mnie hobby mojego
          > > meza doprowadziło do tego iz sprawa rozwodowa jest w toku.
          >
          > Przyczyną niefrasobliwego uprawiania hobby przez mężów jest powszechne przekon
          > anie, że dobry mąż, to taki, który żone POMAGA w domowych obowiązkach. Czy wśró
          > d Was są żony, które pomagają mężom w ich domowych obowiązkach? Takie, które, j
          > eśli zaharowany mąż ich o nic nie poprosi (o pranie, prasowanie, gotowanie) to
          > mają cały czas wolne? Takie, które w ogóle niczego nie organizują, bo to nie ic
          > h problem, tylko męża? Czy dla równowagi nie powinnyśmy teraz wprowadzić takieg
          > o podziału ról na następne kilkaset lat?

          No ja jestem.
          Oboje pracujemy. Moje obowiązki to zakupy (mąż pomaga z ciężkimi), gotowanie
          (nie oddam, nie oddam!), opieka nad dzieckiem (niedługo idzie do przedszkola) w
          czasie, gdy mąż jest w pracy, sprzątanie w sensie porządkowym, nie
          czystościowym, nastawianie prania, prasowanie (nie oddam!), dbanie o kwiatki.
          Męża obowiązki to przede wszystkim nastawianie zmywarki (wchodzi mu 2 razy tyle
          naczyń, co mnie - mam zakaz dotykania :P), mycie tego, co do zmywarki się nie
          mieści, mnie prosi o pomoc w myciu kuchenki i blatów w kuchni. Często rozwiesza
          sam z siebie pranie (zdejmować wolę ja, mniej prasowania). Odkurza i mopuje
          podłogi. Zajmuje się dzieckiem popołudniami. Czyści buty.
          O mycie okien się bijemy prawie :D
          I dla mnie "mąż, który pomaga zonie, bo odkurza" to jest bzdet na resorach. On
          mi może pomóc zakupy przynieść, a ja mu mogę pomóc pranie wieszać. Bo nikt nie
          ma wyłączności na obowiązki.
          Da się tak.
          Kocham męża (a chyba powinnam też teściową).
    • xtrin Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 14:46
      xxxjoa napisała:
      > hobbystycznie jakiś rewolucyjny projekt ustawy napisał.

      Niech w takim razie mąż Twój z hobby zawód zrobi i politykiem zostanie.
      Zarobki przednie, a czas pracy nielimitowany. Plus zerowa odpowiedzialność za
      swoje czyny.
      • Gość: jaija Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.08.08, 22:38
        Hobbyści (tacy prawdziwi pasjonaci raczej) nie powinni zakładać rodzin, chyba, że z osobą o tych samych pasjach. Oczywiście, są kobiety, które chętnie zajmą się wszystkim, byle ich mężczyzna mógł się realizować, ale jest ich coraz mniej. Po co się więc szarpać.
        • opornik4 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 00:16
          jaija napisał(a):

          > Hobbyści (tacy prawdziwi pasjonaci raczej) nie powinni zakładać
          rodzin, chyba,
          > że z osobą o tych samych pasjach. Oczywiście, są kobiety, które
          chętnie zajmą s
          > ię wszystkim, byle ich mężczyzna mógł się realizować, ale jest ich
          coraz mniej.
          > Po co się więc szarpać.

          Dokladnie tak.
          Podpisuje sie pod powyzszym obiema lapami:)))
          • Gość: hell Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: 195.74.79.* 14.08.08, 08:41
            zgadzam sie w 100%.
            • niewinny.kwiatuszek Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 12:02
              Gość portalu: hell napisał(a):

              > zgadzam sie w 100%.

              Ja też się zgadzam, ale nie ma lekko. Hobbysta też chce miłości, jedzenia, seksu, czystej koszuli i gromadki dzieci. Dalej więc będzie szukał sponsorki. Myślę, że to właściwe określenie, bo niby dlaczego sponsor to tylko osoba, która ofiarowuje pieniądze? Ofiarowanie własnej miłości, czasu i pracy to jeszcze więcej, bo reguły gry zagmatwane... a w przypadku sponsora wszystko jasne: on jej daje kasę, ona mu seks. I tyle.
              Jestem pełna goryczy pisząc to. Przypomina mi się pewna biografia czytana kiedyś na antenie programu II Polskiego Radia. Była to biografia znanego pisarza, który pisał, publikował i miewał romanse. Jego żona zaś zajmowała się jego kuchnią i garderobą, kontaktem z wydawcami i robieniem wszelkich nieprzyjemnych rzeczy, które człowiek musi robić (albo ktoś za niego), żeby mieć spokój. Jak myślicie, dlaczego historia obfituje w tylu sławnych i genialnych mężczyzn naukowców, pisarzy, poetów?
              • Gość: jaija Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.08.08, 16:30
                niewinny.kwiatuszek napisała:

                >Jak myślic
                > ie, dlaczego historia obfituje w tylu sławnych i genialnych mężczyzn naukowców,
                > pisarzy, poetów?

                Wiadomo - mieli oni przy sobie kobiety-roboty (mamusie, żonki). Aż dziw bierze, że czasem taką funkcję pełniły siostry (!!!) znanych artystów i wynalazców, które dobrowolnie rezygnowały z własnego życia na rzecz uzdolnionego brata. To również odpowiedź na pytanie, chętnie zadawane przez mniej feministycznie nastawionych panów - dlaczego znamy tak mało kobiet wynalazczyń, artystek, naukowców. Gdyż potencjalne kandydatki zajęte były praniem, gotowaniem, sprzątaniem i usuwaniem przeszkód spod stóp swoich mężów. Dlatego tak bardzo podziwiam Skłodowską-Curie - naprawdę niezwykła kobieta, zwłaszcza w tamtych czasach.
                • Gość: domator Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.chello.pl 14.08.08, 16:59
                  :D :D :D
                  tak, a Kopernik też była kobietą!
                  (całe szczęście, że się przebrała za faceta, bo inaczej zamiast z
                  filozoficzno-astronomiczną zadumą lustrować nieboskłon, niechybnie by w służbie
                  zamkowej jako gosposia skończyła!)
                  • Gość: jaija Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.08.08, 23:35
                    Śmiej się, śmiej, a pamiętasz historię Nawojki, co za chłopaka się przebrała, by studiować i czego mało głową nie przypłaciła?
                    Facetowi trudno to zrozumieć, bo to mężczyźni od zawsze uważali, że tylko oni są godni się kształcić i piastować ważne stanowiska. Na szczęście, czasy się zmieniły.
                    • Gość: domator Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.chello.pl 15.08.08, 01:40
                      z tym się nie zgadzam:
                      "Facetowi trudno to zrozumieć, bo to mężczyźni od zawsze uważali, że tylko oni
                      są godni się kształcić i piastować ważne stanowiska." - kolejne uproszczenie
                      a z tym się zgadzam: "Na szczęście, czasy się zmieniły."
              • Gość: drA Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 15.08.08, 10:30
                dlatego, bo wsórd mężczyzn jest więcej geniuszy. I kretynów - rozkłąd
                inteligencji jest bardziej nierównomierny.

                A co do maniakalnego hobby - jeżeli nie wiedziałas z kim się wiażesz to czemu
                teraz wylewasz żale? Jednych kręcą dzieci, innych kariera, trzeci mają pasje.
                Tylko tych ostatnich wśród kobiet niemal nie ma. Czyżby wątek powstał z
                zazdrości? ;)
    • Gość: goren Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.chello.pl 14.08.08, 12:20
      Ja tam wolę, by mój mąż miał hobby i poświęcał temu czas w domu, niż gdyby jego
      hobby były inne baby poza domem.
    • tw.zenek Jak tylko przeczytałem tytuł tematu, to 14.08.08, 12:47
      pomyślałem: "założę się, że to kobieta napisała"

      No i miałem rację.
      • niewinny.kwiatuszek Re: Jak tylko przeczytałem tytuł tematu, to 14.08.08, 12:54
        tw.zenek napisał:

        > pomyślałem: "założę się, że to kobieta napisała"

        Trudno, żebyś pomyślał odwrotnie. My, kobiety takie już jesteśmy: mamy poświęcanie się w genach. Jakoś musimy sobie z tym radzić. Trochę można się popoświęcać, bo taka nasza natura. Niektórzy jednak niecnie wykorzystują nasze małe masochistyczne skłonności zamiast nas za nie po męsku nagradzać. To do niczego dobrego nie prowadzi, jak widzisz.
    • haritka Zona hobbysty nie moze miec swojego hobby ! 14.08.08, 12:56
      Czasami słysze jak mąż hobbysta wypomina, ze jego zona nie ma
      zadnych zainteresowan i tylko ciagle gdera, ze cos jest do zrobienia
      w domu.Kobieta jest nijaka taka kura domowa :((((
      Sama jestem zona hobbysty i gdybym poswiecila sie temu co lubie i
      chcialabym rozwijac, to musielibysmy sie rozwiesc, bo dom calkowicie
      by runął.Czasami jest mi przykro i smutno, ze ktos nie widzi tego
      czy tamtego do zrobienia a gdy sie juz okaze to slyszy sie - marudzi
      jak zwykle. Nie mowie juz o finasach wydawanych na hobby - na to
      sie nie zaluje i nie mysli o reszczie. Moj maz jeszcze sie
      zastanawia, ale kolezanki potrafi kupic aparat fot za 20 tys na raty
      i postawic zone przed faktem dziury w budzecie domowym.
      Tak to jest z nimi- powinni byc samotni i tyle.
      • Gość: gloyv Re: Zona hobbysty nie moze miec swojego hobby ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:11
        nie tyle samotni co nieżonaci :)
        może wystarczyłaby gosposia?
        taki (wiem ze to fikcja literacka) Sherlock Holmes też był hobbystą :P i nie
        miał żony tylko gospodynie panią Hudson.
        tak samo jak jest małżeństwo hobbystów to potrzebuja osoby która dom ogarnie,
        posprząta, ugotuje - gosposia

        pozdrawiam ;)
    • Gość: Mąż Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:08
      Wg mnie najlepiej po prostu nie wychodźcie za mąż. Jeeezu, ile problemów jest
      wtedy "z głowy".
    • bogiemslawiena Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:11
      Przykro mi, że spotkało cię coś takiego, ale dobrze, że kopnęłaś
      drania w tyłek. Teraz będziesz tylko żyć :) Powodzenia. Żyj dla
      siebie.
      • Gość: Henio Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.twarda.pan.pl 14.08.08, 13:18
        Singlowy model przyszloscia spolecznenstwa model rodziny ja i moje
        hobby a dzieci ??? Aj tam staromodne :) przeciez klonowanie
        wynalezlismy nie ?
    • blq niszczy. ale wszystko może zniszczyć związek 14.08.08, 13:25
      znam tysiąc przypadków, gdy to dziecko zniszczyło związek.
      jeszcze wiecej, gdy związek zniszczyła praca.
      w dalszej kolejności: rodzina wspolmałżonka, znajomi...


      i co w takich sytuacjach?
      • niewinny.kwiatuszek Re: niszczy. ale wszystko może zniszczyć związek 14.08.08, 13:35
        blq napisał:

        > znam tysiąc przypadków, gdy to dziecko zniszczyło związek.
        > jeszcze wiecej, gdy związek zniszczyła praca.
        > w dalszej kolejności: rodzina wspolmałżonka, znajomi...


        Związek może zniszczyć tylko jedno ze współmałżonków, albo oboje. Nie zwalajmy na hobby, pracę i rodzinę, bo ze wszystkim można sobie poradzić.
    • Gość: optyMariola Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:38
      ma hobby - zle, bo ma swoje sprawy do ktorych nie mam dostepu
      nie ma hobby - zle, bo nudziarz

      a wez ty jedna z druga nie ugotuj mu czy gaci nie upierz, to sie bedzie musial
      ruszyc od swojego hobby. raz, drugi, dziesiaty i i sie nauczy, moze nawet polubi
      (moj pokochal gotowanie, stalo sie jego drugim hobby, choc na poczatku nawet
      wode przypalal)
      i zamiencie codzienny 'zestaw obowiazkow domowych' na codzienna przygode.
      • niewinny.kwiatuszek Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:41
        Gość portalu: optyMariola napisał(a):


        > i zamiencie codzienny 'zestaw obowiazkow domowych' na codzienna przygode.

        Czyżbyś była po lekturze poradnika z rodzaju "możesz odmienić swoje życie", albo "pokochaj siebie i świat?":)
      • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:41
        Otóż to :)
      • bogiemslawiena Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:46
        Taaaaaaa... przygoda... :D
        pełne emocji pranie majtek męża, użeranie się z nauczycielką
        dziecka. To prawie jak w polskich reklamach. Te panie w nich
        zachowują się, jak by wykonywały najprzyjemniejsze czynności w
        życiu - strach pomyśleć, jak by zareagowały na naprawdę przyjemne.
        A co do nieuprania, nieuprasowania... cóż. Nieestety nie wszyscy tak
        mają, że jak się im nie zrobi, to się za to zabiorą. Normalnie
        patologia to, ale ... znam takie przypadki. Np. kolesia, który tak
        syfil w domu jednorodzinnym, że karaluszki do niego pryszły ;D
        Hardcore! Albo jak mu się kibel zatkał, to tylko dosrywał,
        hydraulika wezwał po paru tygodniach, jak się w muszli nie
        mieściło ;D
        Czego się jednak spodziewać po kolesiach, któremu matka dupę
        wycierała do 18 roku życia ;)
        • Gość: optyMariola Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:56
          > pełne emocji pranie majtek męża

          niech sam sobie pierze! ty ich nie ruszaj. jak mu braknie ktoregos dnia to upierze.

          > Czego się jednak spodziewać po kolesiach, któremu matka dupę
          > wycierała do 18 roku życia ;)

          widzialy galy co braly. ty nie masz obowiazku tego kontynuowac, wrecz przeciwnie.

          i nie jestem po lekturze zadnych ksiazek od prania muzgow, ani nie wyskoczylam z
          reklamy ;P naprawde liczy sie podejscie do zycia. zwykle sprzatanie, mycie
          podlog - szara codziennosc. a wlaczcie sobie do tego taneczna muzyke ;) KAZDEGO
          lenia da sie czyms zachecic, pozniej wyrobic nawyk. trzeba tylko zaczac.
          • bogiemslawiena Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 13:59
            By wyprać "muzg", nie potrzebna żadna książka.
            Na radosne sprzątanie proponuję kreskę ;P
          • niewinny.kwiatuszek Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 14:07
            Gość portalu: optyMariola napisał(a):

            > i nie jestem po lekturze zadnych ksiazek od prania muzgow

            :)...ale te książki wcale nie piorą mózgów. Niektóre się całkiem miło czyta (jak ktoś potrzebuje balsamu dla duszy). Sęk w tym, że są bezużyteczne, o ile sama nie znajdziesz skutecznych sposobów na swoje problemy. Taniec na miotle też nie dla każdego jest dobry:-)))) To już taniec na rurze lepszy. Jak facetowi zatańczysz na rurze i karzesz w trakcie sprzątać to zobaczysz jak będziesz miała czysto w trymiga.
            • Gość: optyMariola Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 14:13
              > Sęk w tym, że są bezużyteczne, o ile sama
              > nie znajdziesz skutecznych sposobów na swoje problemy

              dokladnie o to mi chodzi :)

              a za 'muzg' wstydze sie strasznie (widac za duzo Defektu Muzgó za mlodu)
              • niewinny.kwiatuszek Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 14:18
                Gość portalu: optyMariola napisał(a):

                > a za 'muzg' wstydze sie strasznie (widac za duzo Defektu Muzgó za mlodu)

                Kochana, wszyscy jedziemy na tym samym wózku...:)
      • Gość: jacek226315 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 20:07
        gosc portalu optyMariola napisal(a):
        >A wez ty jedna z druga nie ugotuj mu czy gaci nie upierz...
        Nareszcie jedna madra
    • chwila.pl Hobby...przyjemność ? 14.08.08, 13:41
      Czy hobby to przyjemność? Z pewnością dla hobbysty, ale dla jego bliskich
      niekoniecznie. Kolega z pracy ubóstwiał wręcz naprawiać wszelkie modele sprzętu
      audio, najchętniej stare radia, telewizory, magnetofony, itp, itp. A jak trafił
      mu się starusieńki gramofon, jego szczęście nie miało granic. I nie byłoby w tym
      nic nadzwyczajnego, gdyby nie jego nieznośny zwyczaj układania części, po
      demontażu urządzenia, w wannie. Nikt nie mógł z niej skorzystać tak długo, aż on
      nie ukończył naprawy. No i jego żona i dzieci myli sie w miskach...
      Trwało by to w nieskończoność, gdyby nie nasza babska zmowa, czyli pozorowana
      awaria rury w łazience, która zalała wszystkie części....a te malusieńkie
      zginęły bezpowrotnie gdzieś w otchłani rur kanalizacyjnych porwane strumieniem
      wody:) Tak to zniechęciło chłopaczynę, że zrezygnował ze swego hobby:)
      • yoma Re: Hobby...przyjemność ? 14.08.08, 13:50
        Idiota, nie mógł na gazecie na podłodze? :)

        Kumpel też ma hobby, a jest nim kolekcjonowanie wszystkiego, co się ukazało na
        pewien temat, z komunikatami urzędowymi włącznie (dziennikarzem zresztą jest).
        Faktycznie co do tego tematu facet jest encyklopedią. Z małżonką mają umowę, że
        ona mu nie robi porządku w kwitach, a on trzyma kwity w jednym i tylko jednym
        pokoju, nigdzie indziej.

        Działa, ale mają czteropokojowe mieszkanie. W kawalerce, strach pomyśleć...
        • bogiemslawiena Re: Hobby...przyjemność ? 14.08.08, 13:54
          Yoma, można i tak. Ale nie szkoda im jednego pokoju? Musi być ten
          koleś wspaniałym człowiekiem ;) Życie jest takie piękne i proste,
          kiedy ludzie są wypośrodkowani ;)
          Nie pytałam, czy kolega nie próbował na gazetę na podłodze, ale
          wydaje mi się, że nie, bo na podłodze było jedzenie. A jak to tak, z
          jednego talerza zwanym podłogą żreć i sr..? ;D
          • yoma Re: Hobby...przyjemność ? 14.08.08, 14:02
            To o gazecie to ja do Chwili, co do tych śrubek w wannie. Natomiast ten twój
            kolega to chyba jakiś wyjątkowy okaz :)
        • goren Re: Hobby...przyjemność ? 14.08.08, 14:01
          Nie nazwałabym tego hobby, może raczej pasją, ale kolekcjonowałam gazety z
          informacjami na temat śmierci i pogrzebu sławnych osób. Taki bzik, jeden z wielu
          zresztą. Miałam w swej kolekcji gazety relacjonujące pogrzeby członków rodu
          Kennedych, znanych aktorów, reżyserów, polityków, pisarzy, etc, etc. Prowadziłam
          też stosowną dokumentację, z nekrologami i klepsydrami włącznie, związaną ze
          śmiercią członków bliższej i dalszej rodziny, znajomych,...
          W jednej chwili to wszystko spaliłam, gdy dowiedziałam się z wiarygodnych
          źródeł, że jest to sprzeczne z zasadami feng shui, i że tego robić nie wolno,
          jeśli dom ma być prawdziwym domem!
          • niewinny.kwiatuszek Re: Hobby...przyjemność ? 14.08.08, 14:10
            goren napisała:

            > Nie nazwałabym tego hobby, może raczej pasją, ale kolekcjonowałam gazety z informacjami na temat śmierci i pogrzebu sławnych osób.

            Pozytywnie śmiercionośnie zakręcona:-) Nie dziwię się, że lecisz na muerte.

            • goren Re: Hobby...przyjemność ? 14.08.08, 14:19
              niewinny.kwiatuszek napisała:

              > Pozytywnie śmiercionośnie zakręcona:-) Nie dziwię się, że lecisz na muerte.

              Żebyś wiedziała. Rozsądna kobieta musi mieć jakiegoś chłopa w odwodzie, w razie
              jakby ślubny zaczął za bardzo fikać. A z Muertego fajny chłop, tak mi się
              przynajmniej wydaje.
        • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność ? 15.08.08, 08:36
          yoma napisała:

          > Idiota, nie mógł na gazecie na podłodze? :)

          Na gazecie? To niemożliwe. Przez nieuwagę mogłoby jego dziecko wejść na nią i
          zburzyć pedantyczny porządek, w jakim sobie poukładał wszystkie części. Albo
          żona odkurzaczem zrobiłaby istne spustoszenie. Nie, on sobie układał je w
          wannie, zakładając, że tam są bezpieczne. Najchętniej zamknąłby jeszcze łazienkę
          na klucz, gdyby w mieszkaniu było osobne WC. A że nie było,
          • chwila.pl cd 15.08.08, 08:39
            Nie dokończyłam
            A że nie było, to łaskawie wpuszczał do łazienki. I tak to sobie trwało przez
            dość długi okres. Podziwiam cierpliwość jego żony. Ale też wkurza mnie
            jednocześnie taka postawa cierpiętnicy.
      • Gość: kth Re: Hobby...przyjemność ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 22:13
        mój ma hobby - niechlujstwo
        i mieszkamy w kawalerce
        widziały gały co brały @_@
    • Gość: zona hobbysty Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.12-87-b.business.telecomitalia.it 14.08.08, 13:42
      idem ... podpisuje artykul obiema rekami ...
    • Gość: Zibi Widziały gały co brały! IP: *.piaseczno.robbo.pl 14.08.08, 13:53
      A ja powiem że widziały gały co brały!
      Misiu był piekny szarmancki, uwodzicielski, jak mozna było nie kochac misia?Był taki cudowny....
      a że jest odmianą kanapowca to po x latach okazuje się że już nie jest tak fajny....

      Ech życie...
      • yoma Re: Widziały gały co brały! 14.08.08, 13:54
        Widziały gały co brały, a jak wzięły, to się nabrały :P
        • Gość: hell Re: Widziały gały co brały! IP: 195.74.79.* 14.08.08, 14:18
          widziały gały co brały, ale tego sie nie spodziewały.
          • tw.zenek Bo pewnie myślały: "on się zmieni" :)) 14.08.08, 14:24
            albo: "przejdzie mu", "wydorośleje", "dziecko się pojawi to będzie inaczej"
            (niepotrzebne skreślić).

            Takie myślenie zawsze prowadzi na manowce, ale historia uczy tylko jednego -
            tego, że jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
            • Gość: hell Re: Bo pewnie myślały: "on się zmieni" :)) IP: 195.74.79.* 14.08.08, 14:38
              nie myślałam że: się zmieni ani że mu przejdzie, ani ze
              wydorośleje, oczekiwałam jednak partnerskiego związku i tu sie
              bardzo rozczarowałam.
              • tw.zenek No cóż - "hobby" są różne 14.08.08, 14:52
                Jeden zbiera znaczki, drugi ściera kurze. Moja koleżanka ma takie "hobby", że
                myje okna co trzy dni. Moja śp Babcie sprzątała w domu dwa razy dziennie.
                Uważała że "tak trzeba" - a ja uważam to za szczególny przypadek osobliwego
                "hobby". W tej sytuacji nietrudno zarzucać drugiemu, że "nic w domu nie robi".

                Słowem - zależy od podejścia.

                Może czasem zamiast sie wściekać, że chłop w kuchni nie pomaga - wystarczy
                zamówić pizzę? Jak ktoś sie uparł, ze obiad z dwóch dań musi być codziennie, to
                może sam jest sobie winien?

                Mniej pedanterii = mniej nerwów + więcej czasu dla siebie.
                • yoma Re: No cóż - "hobby" są różne 14.08.08, 15:06
                  Może w kuchni nie pomagać, ale wobec tego niech wkręca żarówki :) A w ogóle dom
                  jest od mieszkania, a nie od sprzątania, o.
                  • tw.zenek O to, to właśnie.... 14.08.08, 15:09
                    :)))

                    A w życiu trzeba mieć jakiegoś "pie..a", aczkolwiek zgadzam się z tymi,
                    którzy twierdzą, że wtedy trzeba raczej zrezygnować z potomstwa. No chyba, że ma
                    się domek i dziadków na miejscu :))
                    • yoma Re: O to, to właśnie.... 14.08.08, 15:15
                      Że trzeba mieć, się zgadzam, co do drugiej części się nie wypowiadam, jako
                      bezdzietna. Zaraz mi tu ktoś ryknie, że nikt nie chciał mieć ze mną dzieci i
                      wobec tego wszystkie niezaspokojone uczucia ulokowałam w kwiatkach :)

                      Dopowiadam zatem, że jeszcze włóczęgi i fotografia :)
                      • tw.zenek Wsadzę kij w mrowisko, ale... 14.08.08, 15:22
                        powiem, że często na bezdzietnych "ryczą" ci, którzy im zwyczajnie zazdroszczą
                        swobody i możliwości realizacji - choćby właśnie swojego hobby. Takim źle
                        pojętym poczuciem wyższości i "odpowiedzialności", leczą własne rozczarowania
                        rodzinnym życiem. Nie wszyscy, rzecz jasna, ale sporo.

                        "Co ty wiesz o życiu" - wiele razy to słyszałem.
                        • sls333 Mentalna proteza 14.08.08, 15:29
                          Każda sroczka swój ogonek chwali, prawda stara jak świat.
                          Większość potrzebuje mentalnej protezy, uzasadniającej podjęcie jakiejś decyzji.
                          Im mniej trafiona decyzja i im więcej problemów sprawia, tym proteza musi być
                          silniejsza. Co z czasem się może przerodzić w jakiś rodzaj fanatyzmu.
                          Niestety.
    • dominikjandomin Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 15:04
      xxxjoa napisała:


      > Może powinno się (tak jak w szkole, gdzie nie pozwala się uczniowi
      > zaniedbującemu obowiązki szkolne na jakieś dodatkowe "zabawy"),

      Gdzie znalazłaś taką porąbaną szkołę?

      > w imię ochrony
      > rodziny, wprowadzić zasadę uzyskiwania pozwoleń na uprawianie hobby przez
      > współmałżonków?

      TAK, TAK, TAK!

      Wiecej władzy państwa nad człowiekiem! Co ci głupi ludzie mają sami decydować!
      Urzędnik wie lepiej!
      • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 15:17
        Dlaczego państwa? Normalna cywilna umowa między P.T. pobierającymi się
        stronami... :)
    • sls333 Bo trzeba mieć hobby niejawne :) 14.08.08, 15:24
      Ja tam mam hobby - cycki sąsiadek i koleżanek.
      Nawet lepiej, że żona nie wie, bo mogłaby przestać gotować czy coś.
      A stresu w życiu to unikać trzeba.
      • tw.zenek Ależ to całkiem popularne hobby....:) 14.08.08, 15:28
        Tylko niestety kolekcja trochę zbyt dynamicznie się zmienia. Nie da się na półce
        ustawić.
        • sls333 Cycki na półce - technologia w służbie człowieka 14.08.08, 15:32
          > Tylko niestety kolekcja trochę zbyt dynamicznie się zmienia. Nie da się na
          > półce ustawić.

          Ale da się je trzymać w postaci jpg na Kingstonie Secure - Privacy Edition :D A
          facetowi jako wzrokowcowi wystarczy taki substytut, by przywołać wspomnienia :D
          Technologia pomaga ludziom w życiu :D
      • Gość: asia Re: Bo trzeba mieć hobby niejawne :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.08.08, 15:35
        hahaha
        • Gość: ja Re: Bo trzeba mieć hobby niejawne :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 17:41

          Problem z niektórymi kobietami polega na tym, że ekscytują się byle
          czym, a potem za niego wychodzą...
          • yoma Re: Bo trzeba mieć hobby niejawne :) 14.08.08, 18:13
            Za ten problem, znaczy? :)
            • Gość: goren Re: Bo trzeba mieć hobby niejawne :) IP: *.chello.pl 14.08.08, 19:11
              Za to byle co, cokolwiek to znaczy.
    • Gość: joanna Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.yamana.com 14.08.08, 19:11
      Droga Joasiu (prawdopodobnie masz na imie Joanna, tak jak nizej
      podpisana) - hobby twojego meza wyglada bardziej na obsesje niz
      szlachetne zajecie.

      Nie dziwie sie twoim myslom (czy zamiarom) rozwodowym. Zycze
      bardzo, bardzo duzo szczescia i jestem pewna, ze podejmiesz wlasciwa
      decyzje a przyszlosc bedzie znacznie lepsza.

      Trzymaj sie!

      Joanna
    • Gość: Kris Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.chello.pl 14.08.08, 20:52
      Dobre hobby nie jest złe.
      Ale bez zawiści z strony partnera
      jak i bez ekstremalnego zaangażowania hobbysty.


      -------------------------------------
      Grafolog - Grafologia
      • entiendo Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 21:42
        Ja to bym nawet chętnie oddała się takiemu nałogowi hobbystycznemu. Mogłabym na
        ten przykład zakolekcjonowac worek "dwustozłotówek" alboco innego :) Mrówek
        faraona albo komarów to juz na przykład nie ( bo już je mam ).
        A tak serio to przegięcie w żadną stronę nie jest zdrowe. Człowiek całkowicie
        bez pasji jest ubogi mentalnie natomiast "napalony hobbysta"( sory, zapalony
        :)nie widzi całego świata poza swoją pasją i do tego zatruwa jeszcze życie innym.
        • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 21:56
          > i do tego zatruwa jeszcze życie innym.

          Zwłaszcza jeśli jest modelarzem i stosuje cyjanopan :P
          • entiendo Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 09:45
            Cyjanopan to też:) Ale niebezpieczne jest również zaczynanie dyskusji na
            jakikolwiek temat, bo i tak dojdziemy , że DOKŁADNIE wszystko wywodzi sie
            właśnie od hobby wspomnianengo hobbysty ( patrz "Moje wielkie greckie wesele",
            gdzie każde słowo pochodziło z greki :)
            Pozdrawiam słonecznie, chociaż pogoda dzisiaj robi "w brew" .
    • hypatia69 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 22:04
      Hyhy. Klasyka.
      "Dlatego, że mój mąż nigdy nie miał czasu. Zawsze jego hobby było na
      pierwszy miejscu"
      I tak sobie trwało przez 15 czy 20 lat i nagle się obudziłam i
      wszczęłam bunt, a on nie wie, o co się rozchodzi. Nigdy mi nie
      przeszkadzało, wiec czemu nagle teraz?
      "nie jestem nudną kurą domową, ale nie starczyło mi już na nie
      czasu."
      A ja jestem nudną kurą domową. Nie pracuję zawodowo. I mam czas na
      hobby. Ba! Jestem dośćdobrze zorientowana w hobby mojego ulubionego
      mężczyzny.
      A wiesz, czemu? Bo się tym interesuję w jakimś stopniu. I dzięki
      temu wiem, do jakiego stopnia sie angażuje. I od początku było tak,
      że jak było jakieś zadanie dla niego, to nie było, że boli. Krótki
      komunikat "Robisz to i tamto i potem sobie idziesz reperować rower.
      Onaczej Ci ten rower wypiedolę na jezdnię i jeszcze kilku kumpli
      poproszę, coby go ładnie rozplaszczyli samochodami."
      W ten oto prosty sposób mamy wspólne tematy i nie ma problemu, że ja
      *nagle* zrobię mu jazdę o coś, czego sie nigdy nie czepiałam.

      To zaś, co Ty opisujesz, to typowa reakcja męczennicy, matki-Polki z
      wiertarką w ręce, która nagle budzi się z hibernacji... z ręką w
      nocniku.
      Ja też potrafię się pozługiwać zakrętarką, wymienić syfon, odnowić
      meble [kolejne hobby mojego ulubionego mężczyzny] i utłuc karpia.
      Pytanie tylko: po co?
      Zaznaczę, że umiem również myć okna, czego nie robię i gotować
      golonkę po chińsku, czego również nie robię.
      Zaś jeśli mój ulubiony mężczyzna przypomni sobie kiedyś, że go
      wnerwia moje siedzenie na necie, bo nie wie, z kim gadam, to
      dostanie takiego kopa, że mu odchody zęby wybiją. Bo jak mu chcę coś
      powiedzieć, to idzie naprawiać rower. I o ile ja odróżniam support
      od wentyla, o tyle on nie odróżni Yomy od Czykuka;]

      Może gdyby w małżeństwach obie strony ze sobą rozmawiały i ustalały
      jasne reguły *od początku* to byłoby mniej nieszczęść.

      I to tyle rewolucyjnych spostrzeżeń.
      [PS. Nie prasuję mężowi koszul;)]
      • literka_m Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 22:26
        z wlasnego doswiadczenia wiem (uogolniam) ze hobby to problem kobiet. tzn hobby
        maja glownie faceci (i duzo radosci z tego hobby) a kobiety maja zal (znow
        uogolniam) ze ich wspanialy facet nie poswieca jej, swoj wolny czas

      • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 22:33
        hypatia69 napisała:

        > Może gdyby w małżeństwach obie strony ze sobą rozmawiały i ustalały
        > jasne reguły *od początku* to byłoby mniej nieszczęść.

        Otóż to. Trzeba jasno i precyzyjnie wyłuszczyć swoje oczekiwania wobec partnera,
        co aprobujemy, co tylko tolerujemy, a czego absolutnie sobie nie życzymy. A
        potem, w trakcie małżeństwa/związku konsekwentnie przestrzegać ustalonych reguł,
        zaakceptowanych uprzednio przez obie strony.
        • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 22:55
          Jak w reklamie Carlsberga, kurczę.
          • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 23:27
            To do mnie?
            Mówisz poważnie? Nie widziałam tej reklamy, albo widziałam, ale sobie nie
            przypominam. Udana?
            • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 23:57
              Niezła. Ślub, i każą pannie młodej ślubować, że będzie wypuszczać męża na mecze
              i na piwo z kolegami, i nie będzie miała nic przeciwko temu.
              • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 08:16
                No właśnie. A to wszystko mogli sobie przecież wcześniej ustalić...:)
        • hypatia69 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 01:01
          Jest jeszcze coś, co się nazywa "kompromis". I to się osiąga z
          czasem. Bo to nie ma tak, ze spisujemy na karteluszku wszystkie za i
          przeciw, a druga strona się dostosuje albo nie. Zatem formalnie
          pozostaje nam to, czego absolutnie nie tolerujemy. Reszta jest do
          ugadania.
          No i życie w związku to nie jest "konsekwentnie przestrzegać". To
          nie matematyka.

          Wyobraź sobie sytuację taką [przykład hipopotetyczny;)]:
          Masz jakiegoś męża, którego kochasz nad życie, macie jakieś dzieci,
          dom, życie i tak dalej. Macie ustalone, że nie ma zdradzania [zdrada
          jest pojęciem dyskusyjnym więc wyjaśniam na okoliczność konkretnego
          przykładu: kopulacja]. I nagle się okazuje, że Twój kochany i
          kochający i w ogóle fajny mąż na spotkaniu integracyjnym zerżnął
          jedną z zaproszonych "panienek". Nie, sekretarkę, z którą mógłby
          mieć romans, czy co, tylko wydymał pannę, której nawet imienia nie
          zna, bo wypił o kielicha za dużo.
          No i dobra. Zgodnie z ustaleniami powinniście się rozstać. Jemu jest
          głupio, bo dał się ponieść, Ty go kochasz i chcesz się przy nim
          zestarzeć... W imię ustaleń to piźniesz?
          Nie ma lekko.

          Acz względem tolerowania przez 15 lat hobby, a potem nagłego cyrku
          to jestem radykalnie po stronie posiadacza hobby.
          :)
          • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 08:14
            Przestawię Ci mój punkt widzenia. Zanim podejmę decyzję o życiu w związku z
            innym człowiekiem najpierw budujemy hipotetyczny dom. Zaczynamy od fundamentu.
            Jest to bez wątpienia miłość, fascynacja, zauroczenie ale też przyjaźń,
            przekonanie, że to jest ten człowiek, z którym chce się spędzić resztę życia.
            Potem budujemy ściany, składające się z podstawowych zasad, bez spełnienia
            których nie ma mowy o wspólnym życiu. Dla każdego, przyszłego małżeństwa mogą
            mieć inne brzmienie, ważne by zostały w pełni zaakceptowane przez oboje
            partnerów. I dopiero wtedy można stwierdzić, czy możemy być razem, czy istnieje
            duże prawdopodobieństwo na udane życie. Jeśli tak, bierzemy ślub. Jeśli nie,
            rozstajemy się. Mimo łączącego nas uczucia.
            Pozwolę sobie na osobistą dygresję.
            Tak rozstałam się na przykład z Jackiem, fantastycznym chłopakiem, wziętym
            architektem, przystojnym, itd, itd. Był wegetarianinem, co nie stanowiło dla
            mnie problemu. Ale problemem było jego twarde stanowisko, że nasze dzieci będą
            również wege, że będzie im gotować, że nie pozwoli im na normalną dietę. Bardzo
            go kochałam, a jednak zerwałam z nim.
            Wracając do tematu, dysponując solidną konstrukcją domu, wypełniamy ją treścią
            niesioną przez życie. Konsekwentnie przestrzegając zasad, dbamy, by nie naruszać
            ścian. Jasne, że od czasu do czasu pojawić się na nich mogą rysy. Można je
            załatać na drodze kompromisu, wzajemnych ustępstw, tolerancji. Drobne potknięcia
            łatwo jest przebaczyć. Jak to mówi Cugowski, "te wszystkie dziury miłością można
            załatać".
            Reasumując:
            Życie to nie czysta matematyka, ale pewne jej elementy są w życiu bardzo
            przydatne. Na przykład logika...:)
            • hypatia69 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 14:33
              Zgadzam sie całkowicie. Pewne podstawowe zasady trzeba ustalić od
              samego początku i się ich trzymać. I nie ma, że boli.
              Moim zdaniem podstawą związku, czyli fundamentem jest właśnie
              przyjaźń i miłość. Zauroczenie i fascynacja w końcu słabnie, albo
              nawet mija. Reszta zostaje.
              Z tym, że bardzo często jest tak, jak w opisanej na początku
              sytuacji: związek został zbudowany na fascynacji, zakochanie
              spowodowało, ze pani była skłonna swojemu mężczyźnie nieba
              przychylić i pozwalać na wszystko... A teraz sie dziwi. Bo od
              początku "ustalone" zostało, że pan sobie ma hobby i ono jest
              priorytetem.
              Dokładnie tak samo by sie rzecz miała, gdybyś od początku potakiwała
              Jackowi, że oczywiście, dzieci będą na diecie wege, a potem nagle
              zmieniła front i z jakichś przyczyn usiłowała te dzieci karmić
              mięsem. Bo od początku [załóżmy] miałaś taki plan, a potakiwałaś mu
              dla dobra dyskusji i świetego spokoju. Albo gdybyście w ogóle tego
              nie omawiali i problem by wykwitł przy pierwszym kawałku kurczaka.
              Wiadomo, że zgrzyty się zdarzają, bo człowiek się zmienia, zmieniają
              mu się niektóre poglądy i tak dalej. Ale tutaj mamy typowy przykład
              wielkiego zdumienia wywołanego niedopowiedzeniami i znoszeniem przez
              ileś lat zachowań wnerwiających.
              Ergo: zgadzamy się co do sposobu budowania związku. I co do tego, że
              w omawianym przypadku coś zostało obustronnie spaprane chyba też?
      • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 08:53
        Nie chcę sie wtrącać, ale wydaje mi się, że Twój mąż stanowczo za dużo czasu
        spędza przy reperacji roweru. Nie mogłabyś sprawić mu nowego roweru, a tego
        starego rzęcha po prostu się pozbyć?:)
      • Gość: Mirrablleka Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.acn.waw.pl 15.08.08, 11:06
        Hypatia.... jak ja Ciebie uwielbiam!! I
        le razy ciosano mi kołki na głowie za takie podejscie do tematu. Nie mogłam
        zniesc podejscia do tematu mojej mamy: meczennicy z wiecznym zalem, ze ojciec
        jej w czyms nie pomogl - o czym naturalnie nie wiedzial, ze mama planuje zrobic.
        Jestem - moze glupio - zwolenniczka prostych komunikatow: pomoz mi to zrobic,
        zmyj naczynia, powies obraz a nie czekanie az mezczyzna sie domysli. Wtedy jest
        tez czas na pasje... a jak jeszcze dziecko wsiaknie w pasje taty to tym fajniej,
        bo maja "cos swojego", tak ja mam "cos swojego"... ten wentyl zeby sie na smierc
        nie zameczyc. Moim zdaniem, wbrew pozorom nie wszystko musi byc wspolne w
        zwiazku, tylko te czesci "nie wspolne" musza byc w granicach zdrowego rozsadku -
        co tez mozna jakos miedzy soba ustalic. Tylko trzeba rozmawiac, bo z domyslow
        nic fajnego nie wyniknie.
        • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 11:20
          Dobrze mówisz, dać ci wódki :)
      • brum.pl1 Witaj moja śliczna 15.08.08, 18:07
        hypatia69 napisała:

        > Onaczej Ci ten rower wypiedolę na jezdnię i jeszcze kilku kumpli
        > poproszę, coby go ładnie rozplaszczyli samochodami."

        W razie co, daj znać, przyjadę traktorem.
        Tylko ustalmy na początku, męża na tym rowerze nie będzie?
        Chciałbym wiedzieć...
    • Gość: holbein Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.wbs.ssh.gliwice.pl 14.08.08, 23:54
      No cóż. Czasem tak się kończy. Moja urocza żona nie była w stanie pojąć, że jej
      wielogodzinne rozmowy z koleżanką są w jakimś stopniu porównywalne z moim hobby.
      Tyle tylko, że z hobby - czy raczej działalności wynikało jeszcze coś dobrego
      dla tzw innych.
      Jej rozmowa o ciuchach przez dwie godziny była usprawiedliwiona. Moja przez pół
      godziny o samolotach była głupotą.
      Jej wyjście do sklepów było ok. Mój wyjazd na lotnisko (o połowę krótszy) był
      koszmarem i powodem do rozwodu.

      To się zresztą zaczęło przekładać na całą resztę zajęć. Jej praca była twórcza i
      ważna. Moja do d.... i szkoda na nią czasu.

      Wygląda zabawnie - ale zabawne nie było.
      A argumentem na wszystko było to, że jestem po prostu dziecinny i wymyślam
      sobie zabawy. No a ona jest wiecznie zajęta ;-) (gadaniem)

      • Gość: holbein Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.wbs.ssh.gliwice.pl 14.08.08, 23:58
        dodam, że gacie piorę zam. Koszule też prasuję sam (mało dokładnie). Kuchnia też
        mnie nie przeraża - więc gotuję (nie codziennie).
        A i mam syf w pokoju. Tego nie umiem przewalczyć.
        • yoma Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 00:00
          Jeden mój kumpel twierdził, że nie sprzątnie pokoju bez solidnego dżinu z
          tonikiem, więc sprząta rzadko, żeby nie popaść w alkoholizm :)
          • Gość: lizzy1 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.08, 08:35

            yoma napisała:

            > Jeden mój kumpel twierdził, że nie sprzątnie pokoju bez solidnego dżinu z
            > tonikiem, więc sprząta rzadko, żeby nie popaść w alkoholizm :)


            A poza tym zawsze może powiedzieć, że to nie jest żaden bałagan, tylko feng shui :P
    • Gość: Mirka Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro IP: *.net.fone.pl 14.08.08, 23:56
      Ja znalazłam sposób. Pokazałam, że mam też swoje hobby, obowiązki domowe ograniczam do zadbania o dzieci,mężowi ubrania przestałam prać i prasować,kazałam mu stołować się w mieście, śniadania i kolacje robi sobie sam, zakupy też. I wiecie, że mam dzięki temu czas na swoje hobby.Powiedziałam mężowi krótko: chcesz abym szanowała twoje zainteresowania, uszanuj moje, a ja potrzebuję mniej obowiązków, więc kochanie moje musisz o siebie zadbać sam, tak jak ja muszę dbać o siebie, ale znajduję i czas dla dzieci.
      • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 08:19
        I wasz związek nadal można nazwać małżeństwem?
        Dziwne.
        • jorge.martinez Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 09:08
          chwila.pl napisała:

          > I wasz związek nadal można nazwać małżeństwem?
          > Dziwne.

          Małżeństwo to sytuacja, gdy kobieta usługuje facetowi albo odwrotnie?
          • chwila.pl Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 09:15
            jorge.martinez napisał:

            > Małżeństwo to sytuacja, gdy kobieta usługuje facetowi albo odwrotnie?

            Nie. Po stokroć nie.

    • maly.bialy.krolik Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 29.12.08, 23:12
      A kto Ci broni znaleźć swoje hobby?
      Przeglądając ten wątek zaskoczyło mnie, jak mało kobiet dzieli hobby z partnerem - dla mnie było to jedno z podstawowych kryteriów związania się. Mamy wspólne tematy do rozmowy, wspólne obszary, w które ładujemy kasę (hobby, niestety, kosztuje;p) i zero nieporozumień. I dobrze jest.
      Co do sprzątania - komu się zechce, posprząta, ale zazwyczaj większość rzeczy robimy razem - sprzątamy, gotujemy, chodzimy na zakupy, to w końcu jedna z form wspólnego spędzania czasu :)
      A kiedy przychodzą znajomi wyciągamy karty postaci i rzucamy k100 dla szatana ;P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja