Burdello Educaciorum,czyli PRL to nie tylko absurd

16.08.08, 13:30
Lata 50-te.
- Poproszę podręcznik do pierwszej klasy.
- Proszę bardzo, oto elementarz Falskego.

Lata 70-te
- Poproszę podręcznik do pierwszej klasy.
- Proszę bardzo, oto elementarz Falskego.

Rok 2008
- Poproszę podręczniki do pierwszej klasy.
- Jakie podręczniki?
- Jak to jakie – wyraźnie mówię – d o p i e r w s z e j k l a s y!
- No tak, ale jaki tytuł podręcznika? Ja i moja szkoła, Już w
szkole, Wesoła szkoła, Przygoda z klasą, Moja szkoła, Ekoludek czy
jeszcze jakiś inny tytuł? Czy potrzebuje Pani także dodatkowe
zeszyty ćwiczeń lub sprawdziany?
- Eeee…
- Proszę dowiedzieć się w szkole, jakie podręczniki obowiązują.

To nie jest wymyślony dialog, to zdarza się codziennie. Tytuły też
są autentyczne i wcale nie zostały wymienione wszystkie, lecz
zaledwie ich część.

W starszych klasach jest jeszcze weselej, np.:
- Poproszę książkę do przyrody.
- Jaka klasa.
- Piąta oczywiście!
- Jaki tytuł? … Może wydawcę lub autora Pani pamięta?
- Eeee… Pan pokaże jakiś tytuł.
- Może „Przyrodo witaj”, „Przyroda” wydawnictwa WSiP, „Tajemnice
przyrody”, Przyroda wydawnictwa ABC, Przyroda wydawnictwa Wiking,
może Przyroda z wydawnictwa MAC, „Mój świat” dawny Rożak obecnie
Nowa Era, a może któraś przyroda z wydawnictwa Nowa Era…
- Tak chyba coś takiego niebieskiego na okładce było…
- Stare czy nowe wydanie?
- Eeee… Niech będzie nowe
- Podręcznik z płytą, czy bez płyty? No i czy nauczyciel wymaga
ćwiczeń?
- Eeee… A ile to kosztuje????
- Tyle i tyle.
- To ja się jeszcze zastanowię… Do widzenia
- Do widzenia.

Mało kto, zwraca uwagę na autorów, numer dopuszczenia i rok wydania.
A często ma to zasadnicze znaczenie. Wszystko ulega zmianie. Panuje
wolna amerykanka. Ludzie przepłacają, lub kupują niepotrzebne lub
nieaktualne książki. Często sami nauczyciele lub szkoły w spisie
podręczników zamieszczają rażące błędy i zdeaktualizowane lub
pomieszane informacje. Chaos jest tak duży, ze części podręczników,
choć wakacje zbliżają się ku końcowi, jeszcze nie można kupić. Po
prostu nie zostały jeszcze wydrukowane.
Co na to urzędnicy z MEN???
Aaaaa, są jeszcze na urlopach... to może urlopujmy dożywotnio cały
ten burdel, co myślicie?

    • piwi77 Re: Burdello Educaciorum,czyli PRL to nie tylko a 16.08.08, 13:37
      Bałagan i niegospodarność. Utrudnia życie rodzicom, a dzieci nie
      tylko nie są mądrzejsze, ale już od najmniejszego oglądają złe
      wzorce z życia dorosłych.
    • seth.destructor A brak ci centralnego zarządzania? 16.08.08, 14:30
      Bo mi nie.
      Czy to takie trudne dowiedzieć się w szkole jaki podręcznik dziecko
      będzie stosować. A jesli w szkole jeszcze nie wiedzą, to po co
      kupowac, jka może się zły okazać?
      • piwi77 Re: A brak ci centralnego zarządzania? 16.08.08, 14:33
        W kwestii edukacji, centralne sterowanie uważam za pożyteczne.
        • Gość: czytelnik Re: Centralne zarzadzanie? Takkkkkkkkkkkkkk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 19:34
          piwi77 napisał:

          > W kwestii edukacji, centralne sterowanie uważam za pożyteczne.

          Centralne sterowanie? Powinno byc: w edukacji,ochronie
          srodowiska zagospodarowanie przestrzenne i urbanistyka. Dlaczego?
          Poniewaz samorzady sa "glupio-przemadrzale" i robia syf w tych
          dziedzinach.Lekcewaza opinie i prace profesjonalistow nie ponoszac
          zadnej odpowiedzialnosci. Domy sie buduje z trwaloscia kilkuset lat,
          braki w edukacji widac po kilkunastu/kilkudziesieciu latach a zmiany
          klimatyczne (jak ostatnie tornada) czy choroby nie sa kojarzone ze
          skazonym srodowiskiem
        • seth.destructor Re: A brak ci centralnego zarządzania? 16.08.08, 20:36
          Dlaczego?

          Ja rozumiem, na przykład, egzamin, który pokazuje jakiś tam poziom,
          ustanowiony odgórnie. Ale ścieżek do niego może być wiele.
      • 0rmo Re: A brak ci centralnego zarządzania? 16.08.08, 14:37
        Nie. Brak mi jest odpowiedzialności ludzi za los swój i dzieci.
        Urzędnik nie powiedział jaką książkę kupić i obywatel jest bezradny.
        Gdyby edukacją rządził wolny rynek to nie byłoby takich problemów.
        • Gość: jogi Re: A brak ci centralnego zarządzania? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.08, 18:26
          Były by większe.
        • seth.destructor Re: A brak ci centralnego zarządzania? 16.08.08, 20:35
          Właśnie masz etap przejściowy z centralnego na wolny.
          Powtarzam: gdy w szkole nie wiedzą, jakiego podręcznika będą używać,
          nie ma sensu na kupowanie jakiegokolwiek - może nauczyciel będzie
          realizować swój program autorski w którym nie ma podręcznika?
      • truten.zenobi no to porównajmy za i przeciw 16.08.08, 20:02
        1. dziecko zmienia szkołę( co w obecnej rzeczywistości jest o wiele
        czestrzym przypadkiem) i co
        obecnie oznacza to koniecznosć zakupu nowego kompletu podręczników i
        przystosowanie się do wymagań i metod pracy w nich zawartych
        oczywiście ma też zagwarantowane duże różnice programowe i inne
        atrakcje związane z tym że podręczniki są całkowicie inne.

        2. dziecko zdało do nowej klasy, teoretycznie mogło by korzystać z
        używanych podręcników ale po co wszak jesteśmy tak bogatym
        społeczeństwem że wszystkich stać na zakup nowych.


        tak więc jakie są niby korzyści z istnienia całej gamy róznych
        podręczników dla tego samego programu nauczania? chyba tylko takie
        że wydawnictwa mają zapewniony zbyt, autorzy pracę, i... tylko
        interesów ucznia nikt nie uwzględnił...
        • seth.destructor Re: no to porównajmy za i przeciw 16.08.08, 20:39
          częstszym

          Moim zdaniem podręcznik powinien być pomocą, a nie głównym źródłem
          informacji. W ten sposób nie byłoby ważne, kto go napisał, ale czy
          jest w nim informacja, o której nauczyciel bedzie mówić na lekcji.
    • Gość: nauczyciel Re: Burdello Educaciorum,czyli PRL to nie tylko a IP: 84.201.210.* 16.08.08, 21:04
      Bałagan i dowolność z podręcznikami zaszły zbyt daleko, aby je jedną
      uchwałą zlikwidować . W podręcznikach każdego wydawnictwa są błędy,
      ale też w każdym est coś interesujacego. Problem w tym, że
      nauczyciel, tylko przeglądając ksiażkę, nie ejst w stanie wszystkich
      wad i zalet wychwycić.Przydatnośc podręcznika można sprawdzić tylko
      w trakcie zajęć lekcyjnych. Stąd nasze miotanie się od podręcznika
      do podręcznika.Dyrekcja wymaga od nas deklaracji, na jakich
      podręcznikach chcemy pracować, i taka informacja trafia do rodziców
      na koniec roku szkolnego, aby podczas wakacji na spokojnie sobie
      kompletować wyprawkę.Moim zdaniem dobry nauczyciel po kilku ,
      kilkunastu latach praktyki jest w stanie pracowac z każdą książką,
      bo materiał zbędny/ błędny odrzuca, a brakujący potrafi uzupełnić.
      Również moim zdaniem głupotą jest zalecanie kupowania wszystkiego,
      co na dany poziom wydawnicywo oferuje. Innych dodatkowych książek
      czy ćwiczeń potrzebuje uczeń zdolny, innych majacy problemy z danym
      przedmiotem.Rok wydania jest bardzo ważny, ponieważ wydawnictwa co
      roku zmieniają układ treści, a to jest bardzo kłopotliwe, jeżeli
      zwlaszcza w klasach młodszych częśc dzieci ma np. zadania na str.
      14, a pozostali na str. 26, a nawet, jeżeli kolejnośc zadań na
      stronie ejst zamieniona.A tak w ogóle - rodzice, walczcie w ciągu
      roku szkolnego, aby w waszych szkołach była ciągłość w korzystaniu z
      podręczników, wtedy będziecie mogli odkupić przynajmniej częśc z
      nich od starszych roczniów. To jest możliwe :)
Pełna wersja