alberto4
19.08.08, 09:29
"Chrzest nie będacy konsekwencją osobistej wiary w Jezusa, mija się z celem i jest nieważny" - cytat z Gwardzisty - alberto.pl/gwardzista.php
--
Właśnie... My wszyscy katoholicy jesteśmy ochrzczeni.. "Jestem ochrzczony" - z dumą wypina się każdy katolik, a powinien z przerażeniem. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta jak tajemnica Trójcy, wystarczy spojrzeć w Ewangelię by pojąć cały tragizm katolików świata, tam bowiem powiedziano-napisano wołami (stojąc jak wół..),- te oto słowa: "Kto uwierzy, a OCHRZCI SIĘ, ten będzie zbawiony, a kto nie uwierzy (i, co za tym idzie - nie OCHRZCI SIĘ(SIĘĘĘĘ), bo chrzest - ukoronowanie i wyznanie WIARY - BEZ WIARY nie wchodził w grę (w rachubę), [chyba że jako parodia chrztu i WIARY ] - będzie potępiony". Symptomatyczne, dlaczego nie napisano: "a kogo ochrzczą, ten będzie zbawiony...itd...". Kumacie różnicę iście biegunową między "tym a owym"(?), między ochrzczonym, a "się ochrzczonym"; z własnej woli, decyzji, w dorosłości, czyli pełni świadomości aktu tego doniosłości? Ona jest mniej więcej taka jak miedzy: ożenił się(np. u nas, z wolnej woli, miłości i własnego wyboru) a ożenili go(np. w krajach muzułmańskich, gdzie żonę ci wybierają, a ty widzisz brzydactwo dopiero... w sypialni!!), wyszła za mąż(np. u nas...) a wydano ją za mąż(np w Indiach, gdzie młodzi nie widzą się do dnia ślubu a panna młoda często po kilku dniach palona bywała na stosie po śmierci... starca wraz ze starcem, za którego woluntaryzmem ojca MUSIAŁA wyjść za mąż...), jak między powiesił się, a powiesili go, zastrzelił się - a zastrzelili go, itd... Reasumując - żaden z katolików de facto i de jure nie ochrzcił się, jak wymaga Ewangelia, czyli - de facto i de jure - "ochrzczonym" w świetle prawa ewangelicznego NIE JEST, bo go... ochrzczono, a to prawie, prawie... ale nie to samo!! Prawie, prawie - a jak wielką "prawie" robi różnicę!!
Pomijam tu już drugie katokuriozum, które polega na... chrzczeniu delikwenta zanim on UWIERZY, OT TAK PER PROCURA, a o czym w Piśmie słowa nie ma... To tak, jakby nadać komuś tytuł magistra ad hoc, zanim on pójdzie do podstawówki... a później mocium Panie Boże się zobaczy, co z niego - formułkami katoklechizowanego - wyrośnie... I jacy z tak mianowanych magistrów później magistrowie inżynierowie i ich 'mostowie"- tacy z tak ochrzczonych i pozyskanych katolików katoholicy... Ten koń wyjątkowo dobrze widać, jaki jest, każdy to widzi - byle jakość, byle formułkowatość, byle pielgrzymkowość, byle powierzchowna świateczno-obżarska hałaśliwość, byle obłuda i świętoszkowatość, byle na uczuciach oparta religijność, bo wiarą tego "palenia głupa wobec malowanego słupa" - żeby nie pobluźnić - w żaden sposób nazwać nie można!!!Na pewno!!!