Rasizm w butelce

25.08.08, 21:06
"Jasna cera jest marzeniem wielu kobiet w świecie arabskim.
Dla jednych są odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku, dla innych przejawem
rasizmu. Jednak kosmetyki wybielające są nie tylko przyczyną dyskusji, często
powodują poważne uszkodzenia skóry.
Marwa chciałaby mieć jaśniejsza cerę i jest gotowa wypróbować cały szereg
kremów wybielających, które obiecują arabskim kobietom urodę, sukces i miłość.
Ale te produkty są też postrzegane jako "rasizm w butelce".
19 - letnia Egipcjanka pracuje w zakładzie fryzjerskim w biednej dzielnicy
Kairu i jest zmuszona wybierać spośród tanich specyfików, dzielących miejsce
na sklepowych półkach z markowymi produktami, które znalazły rynkową niszę w
świecie arabskim.
Stosowanie środków wybielających skórę i to zarówno tych domowej roboty, jak i
kupowanych w sklepach ma w Azji i Afryce długą tradycję. Jednak na Bliskim
Wschodzie "wybielacze" odniosły prawdziwy sukces komercyjny, gdy firma
Unilever wprowadziła na rynek markę "Fair and Lovely".
Podczas gdy na zachodzie kobiety walczą o całoroczną opaleniznę, a całe strony
magazynów dla pań są poświęcane samoopalaczom, w świecie arabskim piękno jest
utożsamiane z jasną cerą. W czasie letnich miesięcy zamiast oblegać plaże,
kobiety z Egiptu, Syrii, Maroka czy Tunezji chronią się przed słońcem jak
mogą. Niektóre z nich zakrywają ciało na długie tygodnie, aby np. w dniu ślubu
móc zaprezentować idealną, alabastrową skórę. "Co jest rzadkie to jest
cenione" - stwierdza Hassan Ahmed, profesor socjologii z Uniwersytetu w Kairze
- "ponieważ w Egipcie, podobnie jak w całym świecie arabskim, śniada cera jest
najbardziej rozpowszechniona, my wolimy białą" - dodaje.
Kosmetyki wybielające budzą wiele kontrowersji.
"Biała skóra jest marzeniem wszystkich kobiet" - stwierdza jasnowłosa
prezenterka telewizji MBC4, opisując, jak ludzie "cierpią" z powodu śniadej cery.
Bliskowschodni i północnoafrykański rynek okazał się darem niebios dla firmy
Unilever, która szybko zorientowała się, jak ogromny potencjał tkwi w tych
krajach. Sprzedaż kosmetyków "Fair and Lovely" rośnie w tym regionie o 15
proc. rocznie, a w roku 2007 nawet o 18 proc.
Reklamy telewizyjne kremu niosą proste przesłanie - bielsza skóra jest kluczem
do lepszego życia.
Każdy spot ma podobny temat: bez względu na to, czy dziewczyna chce zostać
tancerką czy lekarką, śniada skóra będzie jej w tym przeszkadzać. Po użyciu
kremu wybielającego dostaje wymarzoną pracę, zyskuje aprobatę rówieśników i
zdobywa serce mężczyzny, na którym jej zależy.
Pomimo popularności kremów reklamy te są krytykowane jako rasistowskie. W
serwisie społecznościowym Facebook powstały dwie grupy, które potępiają markę.
Jedna z nich podchodzi do sprawy z humorem: "Fair and Lovely jest rasistowski,
ale nadal go używam". Druga stawia sprawę ostro: "Nie dla Fair and Lovely,
rasizmu w butelce". Habiba Hamid, która stworzyła jedną z tych grup
stwierdziła, że kremy wybielające: "prowokują i nasilają ten rodzaj rasizmu,
który traktuje jasną skórę jako lepszą od ciemnej". "Nawet jeżeli same
produkty nie są zakazane, to wszelkie formy ich reklamowania powinny być -
mówi Habiba - Te reklamy są w sposób oczywisty rasistowskie - dodaje.
Unilever broni się przeciwko tym zarzutom, twierdząc, że produkt odpowiada na
zapotrzebowanie rynku. "Pragnienie zmiany koloru skóry jest uniwersalne.
Zależy od kanonów urody w poszczególnych społeczeństwach i może się przejawiać
zarówno jako rozjaśnianie jak i przyciemnianie naturalnej barwy. To pragnienie
pojawia się niezależnie od kultury, poziomu dochodów, wykształcenia czy płci"
- czytamy w oświadczeniu które Firma Unilever przesłała AFP.
"W związku z powyższym nie ma nic, co by sugerowało, że marketing Fair and
Lovely i sposób w jaki ukazuje on rozjaśnianie skóry jest w jakikolwiek sposób
imperialistyczny, rasistowski lub wyzyskujący" - stwierdza firma.
Na Bliskim Wschodzie postrzeganie jasnej skóry jako atrakcyjniejszej pojawia
się we wszystkich klasach społecznych. Salwa, która pochodzi z zamożnej
rodziny, jest wykształcona, obyta i podziela wiele wartości świata
zachodniego, usłyszała od swojego chłopaka: "Kocham cię pomimo, że masz śniadą
cerę".
Specyfiki rozjaśniające dostępne są w wielu formach - od nieoznakowanych
buteleczek niewiadomego pochodzenia po wydawane na receptę środki zwalczające
blizny po trądziku i przebarwienia.
Dermatolog Rihab Sobhi opowiada, że leczyła uszkodzenia spowodowane
stosowaniem, kupowanych bez recepty preparatów, również kremów
rozjaśniających. Pacjenci przychodzą do niej leczyć wszystko: od śladów i
blizn na skórze po alergie, a nawet poparzenia spowodowane przez te kremy.
Niektóre z tych kremów zawierają czynniki wybielające, które są niebezpieczne,
jeżeli są użyte w zbyt dużym natężeniu lub zbyt często - mówi Magda Abdel
Samie, kosmetyczka z Kairu. "Jeżeli są użyte nieprawidłowo mogą doprowadzić
skórę do stanu, który będzie wymagał długiego leczenia." - dodaje.
"Niektóre z tych kremów są bardzo tanie. Można je znaleźć wszędzie i z
łatwością kupić - mówi Rihab Sobhi - problem polega na tym , że młode
dziewczyny chcą ich używać cały czas, co jest bardzo niebezpieczne".
Tłum. IG
kobieta.interia.pl/news/rasizm-w-butelce,1167395
Pełna wersja