Publiczne karmienie piersią

    • Gość: zufila Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.chello.pl 29.08.08, 13:20
      pozwolę sobie wrzucić zdjęcia z netu

      www.zywienie.org.pl/images/img0104.pngczy
      img.interia.pl/wiadomosci/nimg/Dobre_cycy_2017416.jpg

      i odnośnie ustronnych ławeczek w centrach handlowych - owe ławeczki nie są w ustronnych miejscach tyłem do ścian tylko w tzw ciagach pieszych (bo jakby się ktoś zmęczył to może przysiąść)

      oprócz śmierdzącego kibla lub pokoju dla matki w którym oddychać się nie da, pomijając kolejkę czekających do przewinięcia, wskażcie mi proszę to szybko (nie mówię że w sekundę ale nie w 10 min) znaldowalne ustronne miejsce

      ha

      wiem

      moje starsze dziecko ma taki rozkładany ogrodowy namiot ala domek, będę toto nosić, szybko rozłożę i się tam schowam
      • Gość: zufila Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.chello.pl 29.08.08, 13:24
        przepraszam w pierszym linku nie było spacji

        www.zywienie.org.pl/images/img0104.pngczy
        img.interia.pl/wiadomosci/nimg/Dobre_cycy_2017416.jpg
        jest różnica między karmieniem piersią a karmieniem piersią

        ja nie mogę "wywalić" piersi na wierzch bo mimo laktacji mam ich skromny rozmiar
        • Gość: zufila Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.chello.pl 29.08.08, 13:25
          www.zywienie.org.pl/images/img0104.png
      • ziggystardust Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 13:29
        > moje starsze dziecko ma taki rozkładany ogrodowy namiot ala domek, będę toto no
        > sić, szybko rozłożę i się tam schowam
        Nie wolno Ci się chować do namiotu, bo piot-r wtedy nie będzie mógł
        skontrolować, czy czasem nie robisz tam czegoś gorszego i jeszcze mniej
        akceptowalnego społęcznie niż karmienie piersią.
        • piot-r-wawa Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 13:36
          a co mnie obchodzi co ona bedzie robic pod namiotem? nie mam takich wścibskich
          zapędów jak coponiektórzy!
          • Gość: jacek226315 Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.08, 13:46
            nie masz takich ciekawskich zapedow?To skad wiesz co ona robi z
            dzieckiem,na pierwszym miejscu?Ja jak ide do sklepu to nie zwracam
            uwagi na ludzi ,co robia, z kim robia,czy chodza na glowie ,w
            poprzek, czy w zdloz.W katolandzie wszystko dziwi,dziwi
            niewidomy,gluchy,inwalida na wozku,kulawy, garbaty,a mnie dziwi
            gdzie tacy jak piotrus sie uchowali. Powinni ciebie pokazywac w ZOO.
            • piot-r-wawa Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 13:49
              Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

              > nie masz takich ciekawskich zapedow?To skad wiesz co ona robi z
              > dzieckiem,na pierwszym miejscu?

              bo mam oczy

              > Ja jak ide do sklepu to nie zwracam
              > uwagi na ludzi ,co robia, z kim robia,czy chodza na glowie ,w
              > poprzek, czy w zdloz.

              i co, obijasz się od półek sklepowych oraz wpadasz na ekspedientki?

              > W katolandzie wszystko dziwi,dziwi
              > niewidomy,gluchy,inwalida na wozku,kulawy, garbaty,a mnie dziwi
              > gdzie tacy jak piotrus sie uchowali. Powinni ciebie pokazywac w ZOO.

              brawo, jestes doskonalym przedstawicielem katolandu. inna, niesłuszna z linią
              proboszcza opinia - do ZOO!
            • ziggystardust Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 14:00
              > W katolandzie wszystko dziwi,dziwi
              > niewidomy,gluchy,inwalida na wozku,kulawy, garbaty
              No. A kiedyś to nie było tych garbatych. Siedziało wszystko w domu i mozna było spokojnie pakować zakupy w markietach.
            • Gość: jaija Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.08.08, 23:03
              Zapomnieliście, w szale dyskusji, o jednej rzeczy. Garbaty, kulawy czy rudy ma tak od urodzenia, ja nie widzę w nich niczego, z czego można byłoby się nabijać, nie stanowią też dla mnie niesmacznego widoku. Takimi się urodzili i koniec.
              Natomiast karmiące mamy mogłby się wykazać odrobiną wyobraźni i kultury:
              1. nie zabierać biednych dzieci do supermarketów i restauracji, bo to nie miejsca dla dzieci w wieku "karmionym piersią". Dziecko to małe stworzonko, ludzik, który chce jeść i spać w ciepełku. Po co wynosić je do zarazków, tłumu hałasujących ludzi, nieświeżych, zadymionych albo źle wentylowanych pomieszczeń? Ja bym tego, jako kochająca mama (gdybym nią była), nie zrobiła dziecku. Jak są większe zakupy, niech zrobi je ktokolwiek, a nie mama. Są tatusiowie, teściowe, babcie, sąsiedzi, koleżanki, zawsze ktoś pomoże.
              2. jeżeli trzeba nakarmić w miejscu publicznym - a w awaryjnych sytuacjach się może zdarzyć - można zawsze zrobić to z dozą dyskrecji, co daje komfort zarówno mamie, jak i innym, którzy niechcący stają się świadkami jej karmienia. Mama może zasłonić się pieluszką, usiąść boekiem albo tyłem do otoczenia. Widziałam taką scenę i wcale mnie ona nie zniesmaczyła. mama zachowała się bardzo ładnie i z kulturą. A tym, którzy tu dają przykłady obrazów, religijnych, bądź nie, gdzie pani karmi piersią - akty też się maluje, a jakoś po ulicy nikt przy zdrowych zmysłach nie łazi. Wszystko ma sój kontekst, po prostu. Scena karmienia miała oddać intymność kontaktu mamy i dziecka.
              Odrobina kultury, odrobina wyczucia - a świat będzie milszy :)
              • Gość: jacek226315 Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.08, 08:04
                wlasnie wiecej kultury jaija, niech sie wstydzi ten co widzi.Wiecej
                kultury winni miec ci co to ich tak interesuje i sie gapia,.Bo co
                nie wiedzieli piersi tak piersi,a nie cycow i to tez brak
                kultury.Zreszta by zobaczyc piers karmiacej to trzeba sie dobrze
                przyjrzec,a kto dal komu ok.na gapienie sie.Jak ktos szuka sensacji
                to powinien szukac gdzie indziej.Nigdzie nie robia z tego problemu
                tylko w katolandzie.W Polsce wszystko jest sensacja inwalida na
                wozku,niewidomy z psem,garbaty,mowiacy do siebie.Czas wyjsc ze
                sredniowiecza-Polacy swiat nam ucieka
                • Gość: jaija Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 14:54
                  Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                  > wlasnie wiecej kultury jaija, niech sie wstydzi ten co widzi.

                  Dobra, to ja wyjdę goła, a jak ktoś będzie mieć coś przeciwko, to niech sam siebie obwinia.
                  Masz chłopie, jakieś utajone jady, ktore wylewasz na forum? Czy tak trudno zrozumieć, że nie każdy ma ochotę stykać się z mamusiami, które nie bacząc na otoczenie, wykładają często siny, nabrzmiały sutek i karmią małego? Przecież to jak u zwierząt. Kotka się wykłada, żeby nakarmić. My tym różnimy się od zwierzaków, że mamy wyczucie sytuacji i możemy zadbać o to, żeby zrobić to dyskretnie.
                  • Gość: jacek226315 Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.08, 16:23
                    nie prostaczko nie mam zadnego utajonego jadu,ale mam troche
                    kultury.,Samo wpatrywanie sie to juz swiadczy o Tobie.A porownywanie
                    karmiacej matki do golej kobity na ulicy swiadczy tylko o Twoim
                    debilizmie. Wez niuniu moherowy berecik i do papy grzybka ,daj mu
                    datek bo zabraknie mu do piatego mercedesa.Tobie radze przejechac
                    sie po europie i gwarantuje Ci ze nie raz sie spotkasz z karmiaca
                    matka na ulicy i jak sie bedziesz dziwila to popatrza sie na Ciebie
                    jak na wariatke.Wiele lat temu jak moja babcia w Londynie wbila
                    wzrok w calujaca sie pare w parku podszedl do niej policjant i
                    pogrozil jej palcem.Jak powiedzialem poprzednio polaczkow wszystko
                    dziwi, garbaty,niewidomy,spiewajacy do siebie ale nie dziwi pijak
                    spiacy na lawce ,maz walacy zone.Czlowieka ze wsi wyciagniesz,wioski
                    z czlowieka nigdy.
                    • Gość: jaija Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 16:52
                      Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                      > nie prostaczko nie mam zadnego utajonego jadu,ale mam troche
                      > kultury.

                      Nie skomentuję.

                      . Wez niuniu moherowy berecik i do papy grzybka ,daj mu
                      > datek bo zabraknie mu do piatego mercedesa

                      Jak wyżej

                      Czlowieka ze wsi wyciagniesz,wioski
                      > z czlowieka nigdy.

                      Co Tobie dedykuję, gdyż takie chamstwo pokrywane wyższością rzadko się spotyka.
                      • Gość: magda - karmiaca Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.08, 10:24
                        jaija co sie denerwujesz i wymyslasz od chamow.Chamem jest ten kogo
                        to tak bardzo interesuje. Przeciez matka karmiac niemowle robi to
                        dyskretnie,trzeba dobrze wygimnastykowac glowe by zobaczyc gole
                        piersi. Zreszta czasem nie wiadomo co kobieta robi.Idziesz do
                        hipermarkietu pchaj wozek i nie interesuj sie innymi.
                        • Gość: jaija Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.08.08, 22:32
                          Droga Magdo karmiąca, załóż okulary, bo nikogo od chamów nie wyzwałam, a jedynie napiętnowałam jako chamskie wypowiedzi mojego interlokutora, który, mieniąc się kulturalnym na europejskim (bo przecież nie "polaczkowym", jak był łaskaw to określić) poziomie, naubliżał mi od prostaczek i wysłał do Rydzyka, z którym nie mam nic wspólnego. Wot, Jewropa, wot, kultura. Ale, jak mniemam, umknęło to Twojej uwadze nieprzypadkowo.
                          Ja nie mam nic do matek karmiących, kiedy zajdzie taka potrzeba, w zachowaniu dyskrecji, która służy i karmiącej, i dziecku, i ludziom wokół. Gdybyś poczytała niżej moją rozmowę z inną forumowiczką, zauważyłabyś, że chodzi mi jedynie o ostentację niektórych kobiet. Sama nie wyciągam szyi w poszukiwaniu nagiej piersi karmiącej, bo gołe cycki to widziałam nieraz u siebie, jako, ze jestem kobietą, i nie poszukuję tego rodzaju widoków.
                          W markecie robię zakupy, w końcu od tego jest, a nie od targania tam niemowlaków celem karmienia ich. Ale zazwyczaj czynią to osobniczki, którym wydaje się, że sam fakt bycia matką małego dziecka upoważnia je do ostentacyjnego karmienia tam, gdzie wypadnie, prowadzenia wózka z dzieckiem środkiem alejki, tarasowanie tymże przejścia. Bo kulturalnych matek po prostu się nie zauważa.
                          Mniej jadu, a więcej rozsądku.
                          • Gość: magda-karmiaca Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.08, 07:55
                            oj przepraszam,ze uszlo mnie to uwadze,a wlasciwie co mialo mnie
                            umknac?Jeszcze raz ,dla mnie chamstwem jest bezczelne gapienie sie
                            na kogos a na karmiaca matke w szczegolnosci,bo autor watku z
                            pewnoscia musial sie dobrze przyjrzec by stwierdzic,ze te "cyce" sa
                            ochydne.To co wzial lupe nachylil sie i powiedzial do karmiacej
                            matki ,niech mi pani pokaze swoje piersi/I tu Twoj rozmowca ma racje
                            piersi,a nie cyce.,Ty tez masz cyce? Moze i troche za ostro sie do
                            Ciebie odezwal,ale jak to sie mowi,nie ma dymu bez ognia.Wiesz ja
                            tez przejezdzilam pol Europy i nie spotkalam sie z takim koltunstwem
                            jak w Polsce.Powodzenia
                            • Gość: jaija Re: co konkretnie widzieliście? IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.09.08, 16:36
                              I znowy Magda-karmiąca nie czytała ze zrozumieniem, bo nie czyta tego, co pisze przedmówca, a odpisuje po to, by dać upust swoim frustracjom i jakimś kompleksom polskim (te odniesienia do Europy... jakbym już gdzieś to czytała, ciekawe, gdzie?). Oto bowiem napisałam o kobietach karmiących piersią i - UWAGA - o swoich cyckach, więc tak, nazwałam swoje cycki cyckami, jeżeli o to chodzi! I co teraz, Magdo karmiąca? Rujnuje to Twoje oburzenie z poprzedniego postu? A dym bez ognia był, bo ja nigdzie nie pisałam, że matki nie mają karmić "w terenie", ale że można to robić dyskretnie, bo wszystko jest kwestią umiaru i kultury karmiącej.
                              I nie zapomnij pozdrowić Jacka :)
              • ustiusza Re: co konkretnie widzieliście? 30.08.08, 16:18
                Nareszcie jakiś głos rozsądku! W pełni popieram!
          • ziggystardust Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 13:54
            Daj spokój piot-r !! Czy mógłbyś spokojnie przejść obok namiotu, gdzie mogą być łamane wszelkie normy społeczne, na wszelkie możliwe i niemożliwe sposoby?
            • Gość: izabela karmiąca kobieta to czyste piekno, kanon sztuki! IP: 83.238.100.* 29.08.08, 14:12
              Tabuny malarzy malowały karmiące kobiety.

              images.google.pl/images?um=1&hl=pl&rlz=1T4ADBF_enPL245PL252&q=karmi%C4%85ca+madonna

              I to w czasach, kiedy nagosc byla calkowitym tabu (suknie do ziemi,
              rękaw do nadgarstka, dekolt na obojczyku. Obrazy takie zdobily i
              koscioly, i pałace, i nikt sie nie gorszyl.

              Ale oczywiscie co jakis tam Rafael może wiedziec o estetyce. Piot-r
              to jest wyrocznia w dziedzinie sztuki! Jakiez to wielkopomnych
              dokonan w dziedzinie sztuki dokonales, Piotrusiu, ze sie wypowiadasz
              o estetyce tonem znawcy? Nie podoba ci sie, to nie patrz.

              Z piersi sam nie jadles? Widac, zes karmiony butelką.

            • gazdziikowa Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 14:13
              -Skandynawia jest wyjątkowo pogiętym krajem jeżeli chodzi o prawo związane z
              dziećmi. Wystarczy, ze dziecko z złości po kłótni z rodzicami powie, ze jest
              źle traktowane, a cała procedura prawnicza się uruchamia. Tylko, ze problem
              polega na tym, że nikt nie wysłuchuje relacji drugiej strony i zdarza się, że
              dziecko jest odbierane rodzicom, chociaż samo przyznaje, że to był wygłup i nie
              chce się z rodzina rozstawać.

              -argument z obrzydliwym jedzeniem na mieście czegokolwiek, jest nie trafiony. Bo
              są zachowania społeczne bardziej intymne od drugich.
              Naturalne jest puszczenie bąka i beknięcie po obiedzie, czy wszyscy robią to
              publicznie, kiedy są zmuszeni, czy może się udają w bardziej ustronne miejsce?
              • ziggystardust Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 14:22
                > Naturalne jest puszczenie bąka i beknięcie po obiedzie, czy wszyscy robią to
                > publicznie, kiedy są zmuszeni, czy może się udają w bardziej ustronne miejsce?
                Tak szczerze, to raczej puszczają tajniaka i z oburzoną miną rozglądają się za
                winowajcą.
                • gazdziikowa Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 14:25
                  ale nie jest to mile widziane prawda?
                  • ziggystardust Re: co konkretnie widzieliście? 29.08.08, 14:42
                    Jeszcze mniej mile wąchane.
    • nangaparbat3 zdumiewajace i smutne 29.08.08, 16:30
      Zdumiewajace - do jakich rozmiarow rozrosl się wątek w ciagu dwoch dni chyba.
      Smutne - jak wielką agresje budzic moze widok karmiacej matki.
      Kuriozalne - skojarzenia niemowlecia ssacego pierś matki z sikajacym mężczyzną czy parą uprawiąjacą fellatio.
      W kwestii technicznej - noworodka karmionego piersią na żądanie i nie dopajanego naprawdę trzeba karmic gdzie popadnie. Z kilkumiesieczniakiem na ogol nie ma juz takich problemów.

      Rzecz jednak nie w tym, czy matka musi czy nie musi. Dla mnie - w tym, ze widok karmiacej, jak tu wielokrotnie udowodniono odsylajac do ikonografiii, przez wieki był w naszej kulturze uważany za piekny. Teraz okazuje się, ze wielu uważa go za obrzydliwosc.
      W widoku matki karmiacej piersia jest cos najbardziej pierwotnego - i tym co w takim obrazie najwazniejsze nie jest bynajmniej ani pierś, ani czynnosc jedzenia, ale więź między matką a dzieckiem. Przyszlo mi do glowy, ze moze cale to gadanie o przyzwoitosci, obrzydlistwie, "wywalonych cycach" (taż na ogół żadnych cycow wcale nie widac!) to pretekst - ze tak naprawdę niektorzy z nas nie mogą zniesc widoku prawdziwej bliskości.
      • shiin Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 16:45
        > W kwestii technicznej - noworodka karmionego piersią na żądanie i nie dopajaneg
        > o naprawdę trzeba karmic gdzie popadnie. Z kilkumiesieczniakiem na ogol nie ma
        > juz takich problemów.

        Z noworodkiem do sklepu? To jak jedzenie kotleta z ławki na dworcu PKP. Takie to
        higieniczne.
        • nangaparbat3 Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 17:13
          shiin napisał:

          > > W kwestii technicznej - noworodka karmionego piersią na żądanie i nie dop
          > ajaneg
          > > o naprawdę trzeba karmic gdzie popadnie. Z kilkumiesieczniakiem na ogol n
          > ie ma
          > > juz takich problemów.
          >
          > Z noworodkiem do sklepu? To jak jedzenie kotleta z ławki na dworcu PKP. Takie t
          > o
          > higieniczne.

          Nie wiem, dlaczego akurat ta dziewczyna byla z dzieckiem w sklepie. Moze
          musiala. Wyobraź sobie, ze to się zdarza. Nawet w klasie wyższej.
          • piot-r-wawa Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 18:26
            w klasie wyższej się nie zdarza, bo tam każdy ma opiekunki do dziecka.
            • dritte_dame Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 18:36
              piot-r-wawa napisał:

              > w klasie wyższej się nie zdarza, bo tam każdy ma opiekunki do dziecka.

              Opiekunki mające laktację?
              • piot-r-wawa Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 18:38
                dritte_dame napisała:

                > piot-r-wawa napisał:
                >
                > > w klasie wyższej się nie zdarza, bo tam każdy ma opiekunki do dziecka.
                >
                > Opiekunki mające laktację?
                >

                profesjonalne opiekunki mają laktację na żądanie.
              • nangaparbat3 Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 21:35
                dritte_dame napisała:

                > piot-r-wawa napisał:
                >
                > > w klasie wyższej się nie zdarza, bo tam każdy ma opiekunki do dziecka.
                >
                > Opiekunki mające laktację?
                >
                >
                >

                No wiesz, moi dziadkowie zatrudniali mamkę, fakt;)
                Chociaż oni byli "średnia".
        • dritte_dame Higiena 29.08.08, 17:22
          shiin napisał:

          > > W kwestii technicznej - noworodka karmionego piersią na żądanie i nie dop
          > ajaneg
          > > o naprawdę trzeba karmic gdzie popadnie. Z kilkumiesieczniakiem na ogol n
          > ie ma
          > > juz takich problemów.
          >
          > Z noworodkiem do sklepu? To jak jedzenie kotleta z ławki na dworcu PKP. Takie t
          > o
          > higieniczne.

          Noworodek *karmiony piersią* jest bardzo dobrze chroniony immunologicznie gdyż
          właśnie w matczynym mleku znajdują się chroniące go przeciwciała.
          Wyprawa do sklepu na rękach mamy na pewno mu nie zaszkodzi.

          Forteczne ryglowanie szpitalnych oddziałów położniczych (nawet przed ojcami!)
          przez "światłych" higienicznych lekarzy to kolejny polski relikt i przesąd.
          Sądzę że higiena jest tu tylko pretekstem, a tak naprawdę to państwu lekarzom
          chodzi o to żeby im się przeszkadzająca hołota nie pałętała po salach bo a nuż
          jeszcze może zechce mieć jakieś opinie w kwestii jakości służby medycznej.

          Moje drugie dziecko urodziło się w pierwszorzędnej klinice wiedeńskiej gdzie do
          sal z kilkugodzinnymi noworodkami śpiącymi w objęciach mam wchodził każdy kto
          chciał i kiedy chciał: listonosze, rodzina, znajomi, rodzeństwo, ... *nie
          zmieniając* ani wierzchniego ubrania ani butów.
          Aby nie gromadził się piach i błoto to po prostu w całym budynku sumienne
          sprzątaczki systematycznie zamiatały i przecierały podłogę "w ruchu ciągłym"
          24/7 - gdy doszły do jednego końca długiego korytarza do zawracały .. i tak bez
          końca.

          (Ojca wśród odwiedzających nie wymieniam bo OCZYWIŚCIE przez cały czas był obok
          nas, od przybycia do budynku, przez cały czas porodu i później.)


          I dzieciak ssał prawie przez trzy lata i wyrósł na tak zdrowego byka że każdemu
          tak życzę :)))
      • gazdziikowa Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 16:48
        smutne po jakie argumenty sięgają osoby, które oburzają sie na samo stwierdzeni
        mnie to zniesmacza.
        Kuriozalne argumenty o facecie sikającym w bramie i parą zostały poruszone przez
        obrońców karmienie na środku supermarketu.
        Ikony podobnie jak zdjęć erotycznych w magazynach, nie podziwiamy na co dzień w
        miejscach publicznych.
        • nangaparbat3 Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 17:17
          gazdziikowa napisała:

          > smutne po jakie argumenty sięgają osoby, które oburzają sie na samo stwierdzeni
          > mnie to zniesmacza.
          > Kuriozalne argumenty o facecie sikającym w bramie i parą zostały poruszone prze
          > z
          > obrońców karmienie na środku supermarketu.
          Poczytaj uważnie.

          > Ikony podobnie jak zdjęć erotycznych w magazynach, nie podziwiamy na co dzień w
          > miejscach publicznych.

          Wiekszośc przywolanych przez dyskutujacych obrazow wisi teraz w muzeach - nie
          bylozby to miejsce publiczne?
          • gazdziikowa Re: zdumiewajace i smutne 29.08.08, 17:22
            jest to miejsce publiczne ale podobnie jak na szopkę noworoczna inaczej się
            patrzy na martwy obraz, który nie bierze udziału w życiu społecznym.
      • dritte_dame Bliskość 29.08.08, 17:25
        nangaparbat3 napisała:

        > tak naprawdę niektorzy z nas nie mogą z
        > niesc widoku prawdziwej bliskości.

        Celne spostrzeżenie.

        Stąd też zapewne protesty i agresja wielu
        na widok publicznego objęcia, przytulenia czy pocałunku.
        • Gość: v2l Re: Bliskość IP: *.57-82-r.retail.telecomitalia.it 29.08.08, 17:36
          oj tak tak, pewnie wstydza sie bo moze ich to podniecic, co zostanie
          zauwazone i wysmiane przez innych ciekawskich, bleah, szkoda ze was
          matka od razu sianem nie karmila!
          Kobitki zaczynmy karmic na potege, az stanie sie to normale!
          • dritte_dame Re: Bliskość 29.08.08, 17:47
            Gość portalu: v2l napisał(a):

            > oj tak tak, pewnie wstydza sie bo moze ich to podniecic,

            Myślę że to raczej nieuświadanmiana zazdrość (zawiść?).


            > Kobitki zaczynmy karmic na potege, az stanie sie to normale!

            Gdybyż jeszce było trochę cieplej przez większą część roku! ;)))
            • baran_baran_buc Re: Bliskość 29.08.08, 20:42
              Prawda, cos w tym jest. Dlaczego ludzie tak bardzo boja sie tej
              cudownej bliskosci? Czyzby nauka samotnego zasypiania, oduczanie
              noszenia na rekach, uczenie dzieci samodzielnosci zanim sa na to
              gotowe, teraz po latach dawaly o sobie znac? Czy zostalismy
              "oduczeni" bliskosci?

              Ale do rzeczy - sama chcac nie chcac karmie w miejscach publicznych,
              zwyczajnie nie mam wyjscia, nie bede przeciez gdy dziecko zglodnieje
              leciala na leb na szyje do domu. A karmic w brudnej toalecie albo
              gdzies za rogiem nie bede nigdy.
              Uwazam,ze to co robie jest jak najbardziej naturalne, nie ma nic
              piekniejszego niz wyraz szczescia na twarzy dziecka kiedy
              zniecierpliwione nareszcie dostanie jesc i oburza mnie porownywanie
              zaspokajania potrzeb mojego syna do sikania w brudnej bramie.

              • dritte_dame Re: Bliskość 29.08.08, 20:54
                baran_baran_buc napisała:

                > A karmic w brudnej toalecie albo
                > gdzies za rogiem nie bede nigdy.

                I bardzo słusznie.

                Nawet w CZYSTEJ toalecie to niedopuszczalne.
                Ponieważ jest NIEGODNE i obrażliwe dla dziecka.

                Podobnie jak "schodzenie z oczu ludziom" za róg ulicy czy gdześ tam jeśli
                miałoby być wymuszone presją otoczenia.
                • althea35 A po o sie gapisz? 29.08.08, 21:13
                  Nie pasuja ci takie widoki to sie gap na swoja torbe z zakupami
                  zamiast sie gapic dookola i szukac dziury w calym.

                  Widac, ze nie masz pojecia o karmieniu piersiach ani dzieciach.
                  Wytlumacz niemowlakowi, ze teraz nie moze zjesc. Wolisz
                  wrzeszczacego niemowlaka od karmionego?
                • shiin Re: Bliskość 29.08.08, 23:25
                  > Ponieważ jest NIEGODNE i obrażliwe dla dziecka.

                  A gdzie jest godne? W mieszkaniu? Supermarkecie? W Filharmonii?
                  • dritte_dame Gdzie karmienie jest godne. 30.08.08, 00:28
                    shiin napisał:

                    > > Ponieważ jest NIEGODNE i obrażliwe dla dziecka.
                    >
                    > A gdzie jest godne? W mieszkaniu? Supermarkecie? W Filharmonii?

                    Owszem, w każdym z tych miejsc.

                    Ogólnie - w każdym miejscu, w którym i dorosły człowiek może spożyć
                    swój posiłek bez uczucia obrzydzenia wywołanego albo samym rodzajem
                    miejsca, albo jego stanem sanitarnym, albo oboma tymi czynnikami
                    łącznie.
                    • shiin Re: Gdzie karmienie jest godne. 30.08.08, 10:19

                      > > A gdzie jest godne? W mieszkaniu? Supermarkecie? W Filharmonii?
                      > Ogólnie - w każdym miejscu, w którym i dorosły człowiek może spożyć
                      > swój posiłek bez uczucia obrzydzenia wywołanego albo samym rodzajem
                      > miejsca, albo jego stanem sanitarnym, albo oboma tymi czynnikami
                      > łącznie.

                      Czyli np. w kinie podczas seansu, albo w operze też? No jest głośno, ale w
                      marketach też puszczają muzyczki, ludzie się drą itp.
                      • Gość: jacek226315 Re: Gdzie karmienie jest godne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.08, 14:03
                        chyba Cie pokrecilo wsiowa babo ,widzialas niemowle w kinie czy
                        operze?
                        • nangaparbat3 Re: Gdzie karmienie jest godne. 30.08.08, 15:01
                          Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                          > chyba Cie pokrecilo wsiowa babo ,widzialas niemowle w kinie czy
                          > operze?

                          No daj mu spokoj (bo ten naukowiec i społecznik pisze o sobie w rodz. męskim), z
                          niemowleciem karmionym piersią to nawet bym sie do kina wybrala, bo latwo
                          uciszyc i nikomu by nie przeszkadzalo. A po ciemku nie widac, co tam pod bluzką
                          robi.
                          • shiin Re: Gdzie karmienie jest godne. 30.08.08, 18:16
                            > No daj mu spokoj (bo ten naukowiec i społecznik pisze o sobie w rodz. męskim),

                            Jak odmienić "naukowiec" na żeński? Naukowczyni?
                            • nangaparbat3 Re: Gdzie karmienie jest godne. 30.08.08, 21:25
                              Ale społecznica, społecznica...
                              No i ja widzialam jakis czasownik w czasie przeszłym - chyba ze to pomylka była?
                              • shiin Re: Gdzie karmienie jest godne. 31.08.08, 12:05

                                > Ale społecznica, społecznica...

                                Przepraszam, ale nie trawię "biolożka" "psycholożka" i innych "lożek". Mam chyba
                                takie prawo.
              • Gość: Lala Re: Bliskość IP: *.ramtel.pl 29.08.08, 21:38
                > Prawda, cos w tym jest. Dlaczego ludzie tak bardzo boja sie tej
                > cudownej bliskosci?

                Tylko dlaczego ta cudowna bliskość musi być nachalnie pokazywana
                innym publicznie? Bliskość między kobietą a mężczyzną też jest
                cudowna, a jakoś (na razie) nie współżyjemy na ławkach w
                hipermarketach...
                • nangaparbat3 Re: Bliskość 29.08.08, 22:09
                  Bo ta cudowna bliskosc nie ma nic wspolnego z seksem - jesli to z erotyzmem, na
                  poziomie blizszym modlitwie niz aktowi seksualnemu.
                • dritte_dame Re: Bliskość 29.08.08, 22:09
                  Gość portalu: Lala napisał(a):

                  > Bliskość między kobietą a mężczyzną też jest
                  > cudowna, a jakoś (na razie) nie współżyjemy na ławkach w
                  > hipermarketach...

                  Znów nietrafiona analogia.
                  Podobnie jak ta z wydalaniem.
                  • gabi.gg Re: Bliskość 29.08.08, 22:19
                    dritte_dame napisała:

                    > Gość portalu: Lala napisał(a):
                    >
                    > > Bliskość między kobietą a mężczyzną też jest
                    > > cudowna, a jakoś (na razie) nie współżyjemy na ławkach w
                    > > hipermarketach...
                    >
                    > Znów nietrafiona analogia.
                    > Podobnie jak ta z wydalaniem.

                    Dlaczego nietrafiona? Moim zdaniem jak najbardziej trafiona. Też
                    zaspokojenie potrzeby, też piękny akt bliskości...
                    • dritte_dame Analogie 29.08.08, 23:57
                      gabi.gg napisała:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > > Gość portalu: Lala napisał(a):
                      > >
                      > > > Bliskość między kobietą a mężczyzną też jest
                      > > > cudowna, a jakoś (na razie) nie współżyjemy na ławkach w
                      > > > hipermarketach...
                      > >
                      > > Znów nietrafiona analogia.
                      > > Podobnie jak ta z wydalaniem.
                      >
                      > Dlaczego nietrafiona? Moim zdaniem jak najbardziej trafiona. Też
                      > zaspokojenie potrzeby, też piękny akt bliskości...

                      Wydalanie to też zaspokajanie potrzeby lecz instynktownie zwykle nie
                      robimy tego publicznie.

                      Podobnie instynktownie zwykle publicznie nie kopulujemy.

                      Instynktownie - ponieważ takie a nie inne zachowanie w obu
                      przypadkach wykształciło się ewolucyjnie.

                      W przypadku wydalania dlatego, że kontakt z odchodami - a
                      szczególnie: z OBCYMI odchodami - jest szkodliwy dla zdrowia
                      osobników wchodzących w taki kontakt. Dlatego też: statystycznie
                      większe szanse na skuteczne rozmnożenie się miały osobniki, które
                      goniły precz innych wydalających w ich obecności. Tym samym - takie
                      postępowanie (dezaprobata dla publicznie wydalających i ukrywanie
                      swojego wydalania aby uniknąć tej dezaprobaty) utrwaliło się w
                      naszym gatunku genetycznie.
                      Skryte wydalanie ma na celu zmniejszenie szansy na wyrządzenie
                      zdrowotnej szkody całej populacji.

                      Podobnie genetycznie utrwaliła się skłonność do kopulacji w ukryciu,
                      choć tu mechanizm doboru jest nieco bardziej skomplikowany. Z
                      grubsza chodzi o to, że statystycznie dla sukcesu rozrodczego ludzi
                      (tak samców jak i samic) jest korzystne gdy inne osobniki niezbyt
                      dokładnie wiedzą z kim i kiedy one kopulują.
                      Sktyta kopulacja ma na celu zwiększenie szans na rozrodczy sukces
                      indywidualnych osobników.


                      Żaden podobny naturalny mechanizm nie wyjaśnia natomiast
                      przejawianej przez niektórych niechęci do bycia świadkiem karmienia
                      dziecka piersią.
                      Ponieważ ani publiczne karmienie nie może wyrządzić nikomu żadnej
                      materialnej szkody ani karmienie skryte nie przynosi matce ani
                      dziecku żadnych materialnych korzyści.
                      • gabi.gg Re: Analogie 30.08.08, 02:19
                        Co ty z tym wydalaniem? Mowa była o współżyciu na widoku publicznym
                        jako analogii do publicznego karmienia.
                        • dritte_dame Re: Analogie 30.08.08, 03:25
                          gabi.gg napisała:

                          > Co ty z tym wydalaniem? Mowa była o współżyciu na widoku
                          publicznym
                          > jako analogii do publicznego karmienia.

                          Przeczytaj mój post do końca.

                          O "współżyciu" też tam jest.

                          "Kopulacja" to bardziej precyzyjna nazwa czynności nazywanej także
                          polskim eufeminizmem: "współżycie".
                      • shiin Twoje analogie zdemaskowane. Re: Analogie 30.08.08, 10:29
                        > Wydalanie to też zaspokajanie potrzeby lecz instynktownie zwykle nie
                        > robimy tego publicznie.
                        > Podobnie instynktownie zwykle publicznie nie kopulujemy.
                        > Instynktownie - ponieważ takie a nie inne zachowanie w obu
                        > przypadkach wykształciło się ewolucyjnie.

                        Ewolucja nie miała tutaj nic do rzeczy. To są zachowania wykształcone SPOŁECZNIE.

                        > Dlatego też: statystycznie
                        > większe szanse na skuteczne rozmnożenie się miały osobniki, które
                        > goniły precz innych wydalających w ich obecności.

                        To są twoje domysły. Akurat w średniowieczu (przynajmniej we wsiach) nikt się
                        tym nie przejmował i wychodził na ganek ;-)
                        W miastach bywało, że wylewano takie 'ładunki' za okno. Zmieniła to zmiana
                        społeczna.

                        utrwaliło się w
                        > naszym gatunku genetycznie.

                        Nieprawda.

                        > Skryte wydalanie ma na celu zmniejszenie szansy na wyrządzenie
                        > zdrowotnej szkody całej populacji.

                        Nieprawda, kiepskie tłumaczenie, choć marzeniem jest przeczytanie jak
                        próbowałabyś się wykaraskać z tej tezy.

                        > Podobnie genetycznie utrwaliła się skłonność do kopulacji w ukryciu,
                        > choć tu mechanizm doboru jest nieco bardziej skomplikowany. Z
                        > grubsza chodzi o to, że statystycznie dla sukcesu rozrodczego ludzi
                        > (tak samców jak i samic) jest korzystne gdy inne osobniki niezbyt
                        > dokładnie wiedzą z kim i kiedy one kopulują.

                        Idiotyzm. Nic nie wspiera takiego stwierdzenia, statystycznie jest lepiej gdy
                        dochodzi do poligamii i wtedy żaden osobnik nie przejmuje się kto z kim
                        współżył. U nas to wszystko uwarunkowane jest społecznie.


                        > Sktyta kopulacja ma na celu zwiększenie szans na rozrodczy sukces
                        > indywidualnych osobników.

                        Zwiększenie szans indywidualnych osobników ewolucja rozwiązała tak: kopulują z
                        jak największą ilością samic. I to są fakty, jak będziesz kiedyś studiować coś
                        okołobiologicznego to się dowiesz.


                        > Żaden podobny naturalny mechanizm nie wyjaśnia natomiast
                        > przejawianej przez niektórych niechęci do bycia świadkiem karmienia dziecka
                        piersią.

                        Właśnie uznałaś, że normy społeczne to nienaturalny mechanizm (z czym się
                        zgadzam, jako naukowiec, a nie zgadzam jako społecznik).
                        A z lektury tego tematu: wyjaśnia naturalny mechanizm obrzydzenia, niektórzy
                        podnosili tutaj takie argumenty więc to prawdopodobnie stan faktyczny,
                        przynajmniej u mężczyzn. Tak samo mężczyźni są genetycznie uwarunkowani do
                        odczuwania wstrętu gdy oglądają innych nagich mężczyzn. I to są dopiero
                        naturalne mechanizmy a nie twoje pseudonaukowe gdybania

                        > Ponieważ ani publiczne karmienie nie może wyrządzić nikomu żadnej
                        > materialnej szkody ani karmienie skryte nie przynosi matce ani
                        > dziecku żadnych materialnych korzyści.

                        Kolejne domysły i bajania para-naukowe... Z ciebie byłby dobry
                        "bioenergoterapeuta" bo umiesz pociskać kit.
                        • nangaparbat3 naukowiec i społecznik 30.08.08, 12:11
                          >>>>Właśnie uznałaś, że normy społeczne to nienaturalny mechanizm (z czym się
                          zgadzam, jako naukowiec, a nie zgadzam jako społecznik).


                          No jesli takich mamy naukowcow i spolecznikow, to czas pomyslec nad emigracją,
                          już nie tylko wewnętrzną.
                        • dritte_dame Twoje analogie zdemaskowane. Re: Analogie 30.08.08, 15:23
                          Noo... rzeczywiście moc Twoich rzeczowych argumentów jest wprost
                          powalająca! :D:D:D


                          shiin napisał:

                          > > Wydalanie to też zaspokajanie potrzeby lecz instynktownie zwykle
                          nie
                          > Ewolucja nie miała tutaj nic do rzeczy. To są zachowania
                          wykształcone SPOŁECZNI
                          > E.

                          Acha. Bo Ty tak twierdzisz.
                          (ale mechanizmu owego "wykształcenia" nie podałeś)


                          > > Dlatego też: statystycznie
                          > > większe szanse na skuteczne rozmnożenie się miały osobniki,
                          które
                          > > goniły precz innych wydalających w ich obecności.
                          >
                          > To są twoje domysły. Akurat w średniowieczu (przynajmniej we
                          wsiach) nikt się
                          > tym nie przejmował i wychodził na ganek ;-)
                          > W miastach bywało, że wylewano takie 'ładunki' za okno. Zmieniła
                          to zmiana
                          > społeczna.

                          G.. (nomen omen) prawda! :))
                          Czas trwania średniowiecza jest niestotny w skali trwania ewolucji.
                          Zachowanie ówczesnych ludzi w miastach było anomalią spowodowaną
                          sztucznym zagęszczeniem wywołanym potrzebami obronnymi a "nie
                          przejmowanie się" wbrew instynktownej odrazie prowadziło do tego że
                          zarazy regularnie wytłukiwały znaczną większość tych "nie
                          przejmujących się" mieszkańców Europy.

                          W sumie po wielokrotnych pomorach, dżumach, czarnych śmierciach itp.
                          przeżyli i rozmnożyli się ci, którzy nie pozwalali aby im inni
                          wylewali swoje g.. z okien na głowę.

                          Ot i cała "zmiana społeczna".
                          (połączona z tym, że w wyniku rozwoju techniki wojskowej mieszkanie
                          wewnątrz ciasnych fortyfikacji przestało mieć sens)


                          > utrwaliło się w
                          > > naszym gatunku genetycznie.
                          >
                          > Nieprawda.

                          Acha.


                          > > Skryte wydalanie ma na celu zmniejszenie szansy na wyrządzenie
                          > > zdrowotnej szkody całej populacji.
                          >
                          > Nieprawda, kiepskie tłumaczenie

                          Acha.
                          Oczywiście znasz "niekiepskie", tylko nie chce Ci się go podać.


                          > > Podobnie genetycznie utrwaliła się skłonność do kopulacji w
                          ukryciu,
                          > > choć tu mechanizm doboru jest nieco bardziej skomplikowany. Z
                          > > grubsza chodzi o to, że statystycznie dla sukcesu rozrodczego
                          ludzi
                          > > (tak samców jak i samic) jest korzystne gdy inne osobniki
                          niezbyt
                          > > dokładnie wiedzą z kim i kiedy one kopulują.
                          >
                          > Idiotyzm. Nic nie wspiera takiego stwierdzenia, statystycznie jest
                          lepiej gdy
                          > dochodzi do poligamii

                          "I rest my case".

                          Właśnie udowodniłeś moją tezę, pisząc: "statystycznie jest lepiej
                          gdy dochodzi do poligamii"
                          Właśnie dlatego że jest ukrywane "kto z kim i kiedy" - FAKTYCZNIE
                          zawsze dochodzi wśród ludzi do poligamii nawet gdy nie ma na to
                          oficjalnego społecznego przyzwolenia.

                          > i wtedy żaden osobnik nie przejmuje się kto z kim
                          > współżył.

                          Nie przejmuje się, bo po prostu nie wie.
                          "czego oczy nie widzą, tego duszy nie żal"


                          > Zwiększenie szans indywidualnych osobników ewolucja rozwiązała
                          tak: kopulują z
                          > jak największą ilością samic. I to są fakty

                          Otóż to.
                          "I rest my case", again.


                          >, jak będziesz kiedyś studiować coś
                          > okołobiologicznego to się dowiesz.

                          A Ty gdy będziesz kiedyś studiować coś okołobiologicznego to może
                          nawet dowiesz się jak ewolucja rozwiązała zwiększenie szans na
                          sukces rozrodczy indywidualnych SAMIC, bo powyżej za "osobników"
                          uważasz tylko połowę gatunku.


                          > > Żaden podobny naturalny mechanizm nie wyjaśnia natomiast
                          > > przejawianej przez niektórych niechęci do bycia świadkiem
                          karmienia dzie
                          > cka
                          > piersią.
                          >
                          > Właśnie uznałaś, że normy społeczne to nienaturalny mechanizm

                          Jest taki naturalny mechanizm, ale nie jest PODOBNY do dwóch
                          opisanych przeze mnie powyżej - bo nie wynika z wpływu na szanse
                          rozrodcze.

                          Jaki jest naturalny mechanizm powodujący że niektórzy przejawiają
                          niechęć do bycia świadkiem karmienia dziecka piersią - opisałam
                          tutaj:


                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=83921982&wv.x=2&a=84037720





                          > > Ponieważ ani publiczne karmienie nie może wyrządzić nikomu
                          żadnej
                          > > materialnej szkody ani karmienie skryte nie przynosi matce ani
                          > > dziecku żadnych materialnych korzyści.
                          >
                          > Kolejne domysły i bajania para-naukowe...

                          Nieprawda?

                          No to JAKĄ materialną szkodę może wyrządzić komuś oglądanie matki
                          karmiącej lub JAKĄ materialną korzyść może przynieść matce lub
                          dzicku karmienie wyłącznie w ukryciu?
                          • shiin Twoje analogie zdemaskowane. Re: Analogie 30.08.08, 18:32

                            > Acha. Bo Ty tak twierdzisz.
                            > (ale mechanizmu owego "wykształcenia" nie podałeś)

                            Nie, to oczywiste. Na pierwszym wykładzie z genetyki jest mowa o tym, że
                            fundamentalnym jej dogmatem jest brak dziedziczenia form nabytych.
                            To ty twierdziłaś, że to genetycznie uwarunkowane, choć nic nie wspiera takich
                            twierdzeń, nie zidentyfikowano żadnych genów, które by miały za to odpowiadać.
                            Dlatego obecnie nic nie wskazuje na to, by "statystycznie" cośtam warunkowało
                            zmiany genetyczne w taki sposób. Mowa oczywiście o naszej populacji genetycznej,
                            którą nie można uznawać za idealną. Dlatego jest to warunkowane społecznie i
                            tylko dzięki temu zostaje w społeczeństwie. Czyli gdyby np. wziąć 1000
                            noworodków o natychmiast przenieść w zupełnie odizolowane miejsce,
                            wykształciłyby model społeczny zupełnie odmienny od naszego.




                            > Czas trwania średniowiecza jest niestotny w skali trwania ewolucji.

                            Ten argument również przemawia za moimi tezami w poprzednim poście. Dziękuję za
                            poparcie.


                            > Zachowanie ówczesnych ludzi w miastach było anomalią spowodowaną
                            > sztucznym zagęszczeniem wywołanym potrzebami obronnymi a "nie przejmowanie się"

                            Czy obecne metropolie i miasta to nie jest "sztuczne zagęszczenie"?


                            > W sumie po wielokrotnych pomorach, dżumach, czarnych śmierciach itp.
                            > przeżyli i rozmnożyli się ci, którzy nie pozwalali aby im inni
                            > wylewali swoje g.. z okien na głowę.

                            Przeżyli ci co przeżyli, ale zmienili swe nawyki dzięki podwyższeniu standardów
                            higieny. Zarazy w równym stopniu nękały i jednych i drugich.


                            > Acha.
                            > Oczywiście znasz "niekiepskie", tylko nie chce Ci się go podać.

                            A co ty myślisz, że jak napisałaś o "statystyce" i "ewolucji" to od razu zmoczę
                            majtki skoro w tym samym poście od razu widać, że niewiele o tym wiesz?


                            > Właśnie udowodniłeś moją tezę, pisząc: "statystycznie jest lepiej
                            > gdy dochodzi do poligamii"
                            > Właśnie dlatego że jest ukrywane "kto z kim i kiedy" - FAKTYCZNIE
                            > zawsze dochodzi wśród ludzi do poligamii nawet gdy nie ma na to
                            > oficjalnego społecznego przyzwolenia.

                            Poligamia to nie jest ukrywanie kto z kim, tylko przyzwolenie aby teoretycznie
                            mógł każdy z każdym. Wtedy też każdy zakłada, że ktoś mógł być pierwszy.
                            Nieprawda, że zawsze dochodzi do poligamii w naszym społeczeństwie.

                            > Nie przejmuje się, bo po prostu nie wie.
                            > "czego oczy nie widzą, tego duszy nie żal"

                            Nie wie, ale zakłada, że współżył. W naszym społeczeństwie jednak jest inne
                            założenie, a to, że nie zawsze się sprawdza - to co innego. Ty sugerujesz, że
                            wszyscy się ku..ą na prawo i lewo. Skoro tak to nie zazdroszczę twemu małżonkowi.


                            > A Ty gdy będziesz kiedyś studiować coś okołobiologicznego to może
                            > nawet dowiesz się jak ewolucja rozwiązała zwiększenie szans na
                            > sukces rozrodczy indywidualnych SAMIC, bo powyżej za "osobników"
                            > uważasz tylko połowę gatunku.

                            A dziękuję, już mam za sobą a obecnie kontynuuję.


                            > Jaki jest naturalny mechanizm powodujący że niektórzy przejawiają niechęć do
                            bycia świadkiem karmienia dziecka piersią - opisałam




                            > > Kolejne domysły i bajania para-naukowe...
                            > Nieprawda?
                            > No to JAKĄ materialną szkodę może wyrządzić komuś oglądanie matki

                            Pewnie tylko estetyczne, co było podnoszone (nie przeze mnie) w tym wątku
                            wielokrotnie. Czyli na tle społecznym.

                            > karmiącej lub JAKĄ materialną korzyść może przynieść matce lub
                            > dzicku karmienie wyłącznie w ukryciu?

                            Zapewne wydatnie jednak zmniejsza szanse na infekcję (w przypadku noworodków). A
                            obecnie również - nabycie alergii (to wiosną).
                            • dritte_dame Twoje analogie zdemaskowane. Re: Analogie 30.08.08, 19:11
                              shiin napisał:

                              > > Acha. Bo Ty tak twierdzisz.
                              > > (ale mechanizmu owego "wykształcenia" nie podałeś)
                              >
                              > Nie, to oczywiste. Na pierwszym wykładzie z genetyki jest mowa o
                              tym, że
                              > fundamentalnym jej dogmatem jest brak dziedziczenia form nabytych.

                              Zgadza się.
                              S rający i kopulujący w ukryciu nie odziedziczyli wyuczonego
                              zachowania tylko odziedziczyli przypadkowe mutacje skłaniające ich
                              do takiego a nie innego zachowania gdyż dawało im to statystycznie
                              ewolucyjną przewagę nad pozbawionymi tych mutacji, którzy w
                              rezultacie w końcu wymarli bezpotomnie.


                              > To ty twierdziłaś, że to genetycznie uwarunkowane, choć nic nie
                              wspiera takich
                              > twierdzeń, nie zidentyfikowano żadnych genów, które by miały za to
                              odpowiadać.

                              Zapewne jeszcze tego nie "przerabiałeś" ale większość funkcji
                              genetycznej maszynerii to wynik interakcji wielu genów. Nie ma
                              zawsze pojedyńczych genów odpowiedzialnych indywidualnie za każdą z
                              osobna funkcję organizmu.
                              To że jeszcze nie jest dostatecznie znany mechanizm tych interakcji,
                              niczego nie dowodzi. Do niedawna nie wiedziano nawet o istnieniu
                              samych genów.


                              > A dziękuję, już mam za sobą a obecnie kontynuuję.

                              Ktokolwiek udziela Ci nauk, każ im zwrócić pieniądze pobrane za
                              Twoją edukację.

                              Jak dotąd, poszły zupełnie na marne :(

                              d_d



                              > JAKĄ materialną korzyść może przynieść matce lub
                              > > dzicku karmienie wyłącznie w ukryciu?
                              >
                              > Zapewne wydatnie jednak zmniejsza szanse na infekcję (w przypadku
                              noworodków).
                              > A
                              > obecnie również - nabycie alergii (to wiosną).

                              Ps.
                              Zapewne tego także jeszcze nie "przerabiałeś" ale FYI:

                              Odporność na infekcje noworodka *karmionego piersią* jest dzieki
                              przeciwciałom zawartym w mleku matki często większa niż odporność
                              niejednego człowieka dorosłego, którego immunologiczny system został
                              osłabiony przez ciągły stress lub wiek; a za powstawanie alergii
                              odpowiedzialne jest *za czyste* (a nie flejtuchowate) środowisko
                              wychowania: brak doświadczenia wczesnego kontaktu z naturalnymi
                              mikro-wrogami powoduje przesadne obronne reakcje organizmu gdy już
                              wreszcie taki kontakt się zdarzy.
                              (Dlatego alergie rzadko nękają "brudne" dzieci wychowujące się na
                              wsiach ale bardzo często alergie na wiejskie alergeny (pierze,
                              włosie zwierząt, białko kurze, ...) dokuczają odwiedzającym ich tam
                              miejskim małym kuzynom - nawet wtedy gdy są spokrewnieni, a więc
                              powinni mieć zbliżoną odporność i wrażliwość.)
                              • shiin Twoje analogie zdemaskowane. Re: Analogie 31.08.08, 12:17

                                > Zgadza się.
                                > S rający i kopulujący w ukryciu nie odziedziczyli wyuczonego
                                > zachowania tylko odziedziczyli przypadkowe mutacje skłaniające ich
                                > do takiego a nie innego zachowania gdyż dawało im to statystycznie

                                Ale nie dochodzi do tych mutacji tak szybko na miłość Boską! My tu mówimy
                                przecież o perspektywie 1000-2000 lat, nie? Tak szybko to nie działa. Zresztą
                                nawet ostatnio zakończono dwudziestokilkuletnie badanie zakończone ewolucyjnym
                                przystosowaniem bakterii do pewnej zmiany w środowisku. Bakterii, i też wolno
                                działa. Przy jej ogromnej ilości szans na mutację tak wolno to działa! To
                                właśnie popularny błąd, że ewolucja działa tak szybko. Niestety też go popełniłaś.


                                > większość funkcji
                                > genetycznej maszynerii to wynik interakcji wielu genów.

                                Oczywiście, zobacz wyżej w moich postach, coś w stylu "nie wykryto genów lub
                                par genów" (bez słowa "par")

                                > To że jeszcze nie jest dostatecznie znany mechanizm tych interakcji,
                                > niczego nie dowodzi.

                                Dowodzi, że dotychczas nie wiadomo czy dane zachowanie ma podłoże genetyczne (bo
                                wiele nie ma). Nie uprawnia cię to do pisania "statystycznie genetycznie cośtam
                                ewolucja".

                                > Do niedawna nie wiedziano nawet o istnieniu samych genów.

                                Porażająca wiedza.



                                > Ktokolwiek udziela Ci nauk, każ im zwrócić pieniądze pobrane za Twoją edukację.

                                Pieniądze idą z twoich podatków.


                                > Zapewne tego także jeszcze nie "przerabiałeś"

                                Nie jestem na Medycznej, nie mam immunologii ani pediatrii.


                                > Odporność na infekcje noworodka *karmionego piersią* jest dzieki
                                > przeciwciałom zawartym w mleku matki często większa niż odporność niejednego
                                człowieka dorosłego,

                                Bez wątpienia masz rację. Kluczowe słowo "często". Wreszcie piszesz z sensem,
                                tylko należy dodać, że to nie uodparnia przeciwko wszystkiemu.

                                > a za powstawanie alergii
                                > odpowiedzialne jest *za czyste* (a nie flejtuchowate) środowisko
                                > wychowania:

                                Znowu gdybasz i przepisujesz to co piszą kolorowe magazyny. Owszem, podejrzewa
                                się to, jednakże nikt nie udowodnił takiego związku, choć od wielu lat próbuje
                                się to zrobić. Moim zdaniem właśnie to jest w dużej mierze odpowiedzialne za
                                alergie, ale nie wolno napisać tego jednoznacznie w tej chwili. Właśnie po tym
                                łatwo poznać ludzi chłonących wiedzę z kolorowych magazynów - robią to
                                bezkrytycznie i nie posiadają "tła" reszty wiedzy, której owe magazyny już nie
                                publikują. Więcej pokory pani socjolog.
                                • dritte_dame Czas ewolucji (Re: Twoje analogie zdemaskowane.) 31.08.08, 16:54
                                  shiin napisał:

                                  > > Zgadza się.
                                  > > S rający i kopulujący w ukryciu nie odziedziczyli wyuczonego
                                  > > zachowania tylko odziedziczyli przypadkowe mutacje skłaniające
                                  ich
                                  > > do takiego a nie innego zachowania gdyż dawało im to
                                  statystycznie
                                  >
                                  > Ale nie dochodzi do tych mutacji tak szybko na miłość Boską! My tu
                                  mówimy
                                  > przecież o perspektywie 1000-2000 lat, nie?

                                  Nie.
                                  Mówimy o perspektywie *miliona* lat, albo i więcej.

                                  Przyczepiłeś się do tego średniowiecza ale zarazy i choroby
                                  powodowane kontaktem z obcymi odchodami nie zaczęły się przecież
                                  dopiero wtedy. Wtedy dopiero wyjątkowo się nasiliły z powodu
                                  sztucznego zagęszczenia. A może i nie tak wcale wyjątkowo, tylko z
                                  czasów dużo wcześniejszych nie mamy wiarygodnych danych.

                                  Milion lat to naprawdę niewyobrażalna ilość czasu.
                                  Czy potrafisz ją jakoś zwizualizować?
                                  Na przykład podając czego w ciągu miliona lat może dokonać jakiś
                                  znaany proces przyrodniczy (gdyby nieustannie trwał tak długo) - na
                                  przykład przepływ rzeki, wodospadu, itp?
                                  Mało kto potrafi i wielu zdumiewa się nad rezultatem, gdy już
                                  zostanie im przedstawiony.


                                  > To
                                  > właśnie popularny błąd, że ewolucja działa tak szybko. Niestety
                                  też go popełnił
                                  > aś.

                                  Bynajmniej.
                                  Ja wiem że ewolucja działa BARDZO wolno.
                                  A popularnym błędem jest niedocenianie niesamowitego ogromu czasu,
                                  który miała ona do dyspozycji.
                                  I to Ty popełniłeś ten błąd.


                                  > > To że jeszcze nie jest dostatecznie znany mechanizm tych
                                  interakcji,
                                  > > niczego nie dowodzi.
                                  >
                                  > Dowodzi, że dotychczas nie wiadomo czy dane zachowanie ma podłoże
                                  genetyczne (b
                                  > o
                                  > wiele nie ma).

                                  Podłoże genetyczne jest jednak w tym przypadku dość podstawną
                                  hipotezą - ponieważ można podać prosty mechanizm w jaki sposób mogło
                                  ono powstać.


                                  > > Ktokolwiek udziela Ci nauk, każ im zwrócić pieniądze pobrane za
                                  Twoją ed
                                  > ukację.
                                  >
                                  > Pieniądze idą z twoich podatków.

                                  Mam nadzieję że dalej pójdzie lepiej.
                                  Nadzieję opartą na tym że można jednak wymienić z Tobą kilka
                                  sensownych argumentów ;)


                                  > > a za powstawanie alergii
                                  > > odpowiedzialne jest *za czyste* (a nie flejtuchowate) środowisko
                                  > > wychowania:
                                  >
                                  > Znowu gdybasz i przepisujesz to co piszą kolorowe magazyny.
                                  Owszem, podejrzewa
                                  > się to, jednakże nikt nie udowodnił takiego związku, choć od wielu
                                  lat próbuje
                                  > się to zrobić. Moim zdaniem właśnie to jest w dużej mierze
                                  odpowiedzialne za
                                  > alergie, ale nie wolno napisać tego jednoznacznie w tej chwili.
                                  Właśnie po tym
                                  > łatwo poznać ludzi chłonących wiedzę z kolorowych magazynów -
                                  robią to
                                  > bezkrytycznie i nie posiadają "tła" reszty wiedzy, której owe
                                  magazyny już nie
                                  > publikują. Więcej pokory pani socjolog.

                                  W tym konkretnym przypadku alergii swoją wiedzę opieram także na jak
                                  najbardziej osobistym doświadczeniu.

                                  To JA byłam też taką miejską kuzynką odwiedzającą często co tydzień
                                  cioteczne rodzeństwo na wsi.
                                  I z każdego takiego wyjazdu wracałam obsypana alergiczną wysypką.
                                  • shiin Czas ewolucji (Re: Twoje analogie zdemaskowane.) 31.08.08, 22:27

                                    > Milion lat to naprawdę niewyobrażalna ilość czasu.
                                    > Czy potrafisz ją jakoś zwizualizować?

                                    To prawda, to spory kawałek czasu na to, żeby człowiekowi wykształciła się
                                    genetyczna umiejętność wydalania w odosobnieniu. Czekaj... ludzie nie istnieją
                                    milion lat? No to mamy problem :> Bo chyba mi nie powiesz, że przystosowanie do
                                    stawiania kloca w pewnych sytuacjach zaczęło się jeszcze od prokariotów, bo to
                                    niedorzeczne?!





                                    > Podłoże genetyczne jest jednak w tym przypadku dość podstawną
                                    > hipotezą - ponieważ można podać prosty mechanizm w jaki sposób mogło
                                    > ono powstać.

                                    Nie, nie jest. Tak samo można powiedzieć, że podłoże genetyczne jest dobrą
                                    hipotezą dla czegokolwiek - nie tędy droga, tak się robiło 30-40 lat temu. Teraz
                                    już się nauczyliśmy, że to ślepa uliczka i nie należy wszystkiego od razu z tym
                                    wiązać. Jednak zgadzam się, że w tym przypadku może to być HIPOTEZA. I nic poza
                                    tym, czyli są mocne szanse, że jest zupełnie inaczej.


                                    > W tym konkretnym przypadku alergii swoją wiedzę opieram także na jak
                                    > najbardziej osobistym doświadczeniu.

                                    Czyli popełniasz podstawowy błąd wyciągania wniosku nt. szerszego zjawiska z
                                    pojedynczej obserwacji. Wielu już to robiło, całe szczęście, że w profesjonalnej
                                    nauce już nie dochodzi do takich sytuacji, bo są obowiązkowe kursy statystyki
                                    (których nie odbyłaś, a jeśli odbyłaś to nie słuchałaś).


                                    > To JA byłam też taką miejską kuzynką odwiedzającą często co tydzień
                                    > cioteczne rodzeństwo na wsi.
                                    > I z każdego takiego wyjazdu wracałam obsypana alergiczną wysypką.

                                    Ładny zbieg okoliczności, bo u mnie było baaardzo podobnie. I nie jestem na nic
                                    uczulony. Natomiast kuzynka urodziła się na wsi i ma takie problemy z alergiami,
                                    że szok (z kolei jej siostra nie jest na nic uczulona). Ale nie wyciągam z tych
                                    zdarzeń żadnych wniosków nt. genezy alergii.
                                    • dritte_dame Czas ewolucji (Re: Twoje analogie zdemaskowane.) 01.09.08, 17:05
                                      shiin napisał:

                                      >
                                      > > Milion lat to naprawdę niewyobrażalna ilość czasu.
                                      > > Czy potrafisz ją jakoś zwizualizować?
                                      >
                                      > To prawda, to spory kawałek czasu na to, żeby człowiekowi
                                      wykształciła się
                                      > genetyczna umiejętność wydalania w odosobnieniu. Czekaj... ludzie
                                      nie istnieją
                                      > milion lat? No to mamy problem :> Bo chyba mi nie powiesz, że
                                      przystosowani
                                      > e do
                                      > stawiania kloca w pewnych sytuacjach zaczęło się jeszcze od
                                      prokariotów, bo to
                                      > niedorzeczne?!

                                      Tylko Ty masz problem skoro myślisz że wszystkie funkcje
                                      genetycznego kodu ludzi powstały w ciągu ostatnich 200 000 lat.

                                      99.9% genetycznego kodu mamy wspólne jeszcze z szympansami a dobre
                                      kilkadziesiąt procent nawet z jednokomórkowymi drożdżami. (Tylko nie
                                      pisz zaraz że ja twierdzę że drożdze wydalają i kopulują w ukryciu.)

                                      Dezaprobata wobec obcych osobników wydalających w naszej obecności -
                                      do naszego gniazda - jest już instynktowna (genetycznie
                                      uwarunkowana) u wszystkich zwierząt terytorialnych. Im bardziej
                                      terytorialne - tym silniejsza.
                                      Konie i krowy "nie krępują się" ponieważ w stanie naturalnym
                                      nieustannie wędrują po bezkresnych stepach i sawannach i nigdy
                                      dłużej nie pozostają tam gdzie "nawalą".

                                      Dezaprobata wobec obcych osobników wydalających w naszej obecności
                                      jest podobnie instynktowna jak strach przed skokiem z dużej
                                      wysokości. I z tej samej przyczyny: brak tej dezaprobaty i brak tego
                                      strachu szkodzi zdrowiu, więc - eliminuje geny "nie przejmujących
                                      się" i "nieustraszonych" osobników z puli genetycznej.

                                      Może uważasz że strach przed skokiem z wysokości też jest kulturowym
                                      osiągnięciem przekazywanym przez tradycję z pokolenia na pokolenie??

                                      Jedno i drugie instynktowne zachowanie odziedziczyliśmy po znacznie
                                      starszych przodkach niż pierwszy Homo Sapiens.
                                      Hominidy istnieją od prawie czterech milionów lat a i one to
                                      najprawdopodobniej odziedziczyły od wcześniejszych zwierząt.


                                      > Nie, nie jest. Tak samo można powiedzieć, że podłoże genetyczne
                                      jest dobrą
                                      > hipotezą dla czegokolwiek - nie tędy droga, tak się robiło 30-40
                                      lat temu. Tera
                                      > z
                                      > już się nauczyliśmy, że to ślepa uliczka i nie należy wszystkiego
                                      od razu z tym
                                      > wiązać. Jednak zgadzam się, że w tym przypadku może to być
                                      HIPOTEZA. I nic poza
                                      > tym, czyli są mocne szanse, że jest zupełnie inaczej.

                                      Nie ma żadnych szans "mocnych" dopóki nie zostanie przedstawiony
                                      mechanizm prostszy i bardziej prawdopodobny od genetycznego.

                                      Ja genetyczną hipotezę uzasadniam tu dość śzczegółowo.
                                      Ty żadnej sensownej alternaty nie tylko nie uzasadniasz ale nawet
                                      nie przdstawiasz.
                                      Nie oferujesz nic poza powtarzaniem: "nieprawda", "idiotyzm", "nie
                                      tędy droga".



                                      > Czyli popełniasz podstawowy błąd wyciągania wniosku nt. szerszego
                                      zjawiska z
                                      > pojedynczej obserwacji.

                                      Znów czepisz się bez sensu.
                                      Napisałam tylko że mój konkretny przypadek też się mieści w ogólnej
                                      tendencji, a nie że czegoś dowodzi.
                                      • shiin Czas ewolucji (Re: Twoje analogie zdemaskowane.) 01.09.08, 17:56
                                        > Tylko Ty masz problem skoro myślisz że wszystkie funkcje
                                        > genetycznego kodu ludzi powstały w ciągu ostatnich 200 000 lat.

                                        Nie myślę tak, ale co ma wspólnego taka funkcja jak biosynteza melaniny z
                                        funkcją przejawiającą się w zachowaniu?

                                        > 99.9% genetycznego kodu mamy wspólne jeszcze z szympansami

                                        No widzisz, to dowodzi, że zachowania są w małym stopniu uwarunkowane
                                        genetycznie. Między nami a szympansami istnieje orgomna przepaść.

                                        > Dezaprobata wobec obcych osobników wydalających w naszej obecności -
                                        > do naszego gniazda - jest już instynktowna

                                        Instynkt = zachowanie. Nie wszystkie takie muszą od razu być oparte na genetyce.


                                        >
                                        > Dezaprobata wobec obcych osobników wydalających w naszej obecności
                                        > jest podobnie instynktowna jak strach przed skokiem z dużej
                                        > wysokości.

                                        To proste zachowanie: nie chcesz popełnić samobójstwa i jesteś ostrożna. To samo
                                        robią komórki, z tą różnicą, że one potrafią popełnić samobója z różnych
                                        przyczyn, z których np. człowiek samobója by już nie popełniał. Choć jego
                                        komórki to czynią.


                                        > Nie ma żadnych szans "mocnych" dopóki nie zostanie przedstawiony mechanizm
                                        prostszy i bardziej prawdopodobny od genetycznego.

                                        Nie ma też twojego, dopóki nie zostanie potwierdzony. Kryterium "bo prostsze"
                                        lub "zdroworozsądkowe" to nie dowód. Więc z tej perspektywy twoje i moje
                                        podejrzenia są równoprawne, tylko twoje są wyłącznie zdroworozsądkowe, a moje
                                        poszerzone przez studia nad różnymi pierdołami ;-)

                                        > Ja genetyczną hipotezę uzasadniam tu dość śzczegółowo.

                                        OK. Uzasadniasz, ale nic z tego nie wynika, w szczególności nie pokazujesz jakie
                                        eksperymenty należałoby wykonać by potwierdzić twoją hipotezę. Dodatkowo nie
                                        widzę korzyści wynikających z tej tezy. Teorie zwykle przyjmuje się w jakimś celu.

                                        > Ty żadnej sensownej alternaty nie tylko nie uzasadniasz ale nawet nie
                                        przdstawiasz.

                                        Prawda, krytykuję twoją. Nie mam zamiaru bawić się w takie bajanie jak twoje,
                                        także wybacz. Moje zdanie jest wyżej: 1. ty się mylisz wierząc w twoją hipotezę
                                        jak w Niepodległość 2. Moim zdaniem jest to zachowanie społeczne, przesłanka:
                                        spróbuj trzymać od urodzenia dzieci w izolacji od wszystkiego co nam bliskie.
                                        Przesłanka kolejna: zwykle świnie uznawane są za "niehigieniczne, głupie i
                                        brudne", a prawdą jest, że są inteligentniejsze od np. psów. To, że się
                                        zachowują w taki "stereotypowy" sposób jest winą tego, w jakich warunkach żyją i
                                        jak są traktowane. Jest wiele przykładów "dziwaków" hodujących świnie jako
                                        zwierzęta domowe, wtedy świnki są milusie, mądre, itp. Wniosek: zależy to od ich
                                        środowiska. Tak jak np. płeć u gadów warunkowana jest głównie środowiskowo, a u
                                        ssaków genetycznie.

                                        > Nie oferujesz nic poza powtarzaniem: "nieprawda", "idiotyzm", "nie
                                        > tędy droga".

                                        No pewnie, po prostu będąc na doktoracie nie wypada wdawać się w takie bajania
                                        jak twoje...


                                        > Znów czepisz się bez sensu.
                                        > Napisałam tylko że mój konkretny przypadek też się mieści w ogólnej
                                        > tendencji, a nie że czegoś dowodzi.

                                        Nie, napisałaś, że opierasz na osobistym doświadczeniu. A ogólna tendencja nie
                                        jest taka jasna w tej chwili.

                                        >
                                        >
                                        >
                                        • dritte_dame Czas ewolucji (Re: Twoje analogie zdemaskowane.) 01.09.08, 23:48
                                          shiin napisał:

                                          > > Ty żadnej sensownej alternaty nie tylko nie uzasadniasz ale
                                          nawet nie
                                          > przedstawiasz.
                                          >
                                          > Prawda, krytykuję twoją. Nie mam zamiaru bawić się w takie bajanie
                                          jak twoje,
                                          [...] 2. Moim zdaniem jest to zachowanie społeczne, przesłanka:
                                          > spróbuj trzymać od urodzenia dzieci w izolacji od wszystkiego co
                                          nam bliskie.

                                          Robiono taki eksperyment?
                                          Nie.

                                          Ale Ty i tak już z góry wiesz jaki będzie jego rezultat - "gdy 1000
                                          noworodków wychowa się w izolacji od naszej kultury."
                                          Zakładasz rezultat z góry oczekiwany - powstanie kultura nie mająca
                                          z naszą istotnych cech wspólnych.

                                          A tu - figa - obserwacje wielu już istniejących izolowanych kultur
                                          ludzkich rozwijających się niezależnie w odległych geograficznie
                                          częściach świata wskazują na to że kultury owe MAJA stałe cechy
                                          wspólne, występujące tak konsekwentnie że ich powstanie przypadkowe -
                                          na drodze formowania się kulturalnego zwyczaju, jest
                                          nieprawdopodobne w tak wielu izolowanych środowiskach naraz.

                                          Tak więc, przyczyna POWSZECHNEGO we wszystkich kulturach ludzkich
                                          unikania publicznego wydalanuia oraz praktykowania kopulacji w
                                          ukryciu jest wrodzona - zawarta od urodzenia wewnąrz naszych ciał, a
                                          nie wyuczona i nabyta w drodze przekazu kulturalnego.


                                          > > Nie oferujesz nic poza
                                          powtarzaniem: "nieprawda", "idiotyzm", "nie
                                          > > tędy droga".
                                          >
                                          > No pewnie, po prostu będąc na doktoracie nie wypada wdawać się w
                                          takie bajania
                                          > jak twoje...

                                          Obawiam się że moje podatki jednak dalej pójdą na marne.

                                          Masz bardzo słabo rozwiniętą umiejętność precyzyjnej obserwacji
                                          otoczenia i odpowiednio wszechstronnej analizy wyników obserwacji.

                                          Średniowieczne wylewanie nieczystości za okno interpretujesz jako
                                          dowÓd braku dezaprobaty wobec publicznego wydalania nie zauważając
                                          że właśnie tylko anonimowo i znienacka WYLEWANO już wydalone
                                          nieczystości za okno a nie srano publicznie wystawiając za okno
                                          tyłek.
                                          Publiczne sranie wprost na głowy WROGÓW stosowali tylko co niektórzy
                                          dzielni obrońcy oblężonych fortec chcący się wobec kompanów popisać
                                          odwagą i pogardą dla celności wrażych łuczników :))

                                          Podobnie na wsiach wychodzono jednak "przed ganek" a nie walono pod
                                          siebie przy domownikach pod ławę w kuchi. (A już tym bardziej
                                          nie "walono" gdy się było gościem w domu.)

                                          Ale cóż, skoro uważasz że na Twoim poziomie już nie wypada trochę
                                          prawdziwie naukowo krytycznie pomyśleć to cóż ja tu więcej mogę
                                          poradzić ..?
                                          • shiin Czas ewolucji (Re: Twoje analogie zdemaskowane.) 02.09.08, 11:22

                                            > Robiono taki eksperyment?
                                            > Nie.

                                            Nie, bo byłoby to nieludzkie. We włoszech niedługo po wojnie zrobiono inny -
                                            wybrano dwie grupy, jedna - więźniowie, druga - strażnicy. Dostali piwnicę
                                            jakiegośtam instytutu na zaimprowizowane więzienie. Więźniowie cały czas byli
                                            zamknięci, a strażnicy mogli robić co chcą. Szybko przeistoczyło się to w
                                            sadystyczny festiwal. A ci strażnicy to przecież byli zwyczajni ludzie. Tak ich
                                            zmieniły okoliczności.

                                            >
                                            > Ale Ty i tak już z góry wiesz jaki będzie jego rezultat - "gdy 1000
                                            > noworodków wychowa się w izolacji od naszej kultury."

                                            No pewnie, dałem argument o różnych zachowaniach, które kształtuje środowisko. A
                                            nawet to, że cechy, które u jednych gatunków warunkowane są genetycznie, u
                                            innych mogą być środowiskowo - czyli ta zmienność genów, które mamy po drożdżach
                                            to nie jest taka jasna sprawa. Ale to pominęłaś.

                                            > A tu - figa - obserwacje wielu już istniejących izolowanych kultur
                                            > ludzkich rozwijających się niezależnie w odległych geograficznie
                                            > częściach świata wskazują na to że kultury owe MAJA stałe cechy wspólne

                                            Jakie?
                                            • dritte_dame Czas ewolucji (Re: Twoje analogie zdemaskowane.) 02.09.08, 14:27
                                              shiin napisał:

                                              > We włoszech niedługo po wojnie zrobiono inny -
                                              > wybrano dwie grupy, jedna - więźniowie, druga - strażnicy. Dostali
                                              piwnicę
                                              > jakiegośtam instytutu na zaimprowizowane więzienie. Więźniowie
                                              cały czas byli
                                              > zamknięci, a strażnicy mogli robić co chcą. Szybko przeistoczyło
                                              się to w
                                              > sadystyczny festiwal. A ci strażnicy to przecież byli zwyczajni
                                              ludzie. Tak ich
                                              > zmieniły okoliczności.

                                              To nie jest żaden szczególny eksperyment.

                                              Wiele takich niestety przeprowadzono *w czasie* wojny.
                                              W Auschwitz, Treblince, Mauthausen, Buchenwaldzie, Dachau,...

                                              To o czym pewnie chciałeś tutaj wspomnieć ale pamięć znów Cię
                                              zawiodła to słynny Stanford Prison Experiment.

                                              I ma się nijak do do innych problemów poruszanych w tym wątku.
                                              • shiin Czas ewolucji (Re: Twoje analogie zdemaskowane.) 03.09.08, 18:58
                                                > To nie jest żaden szczególny eksperyment.

                                                Jest dosyć szczególny i wymowny i dosyć wstrząsnął psychologią.
                            • memphis90 Twoje analogie zdemaskowane. Re: Analogie 31.08.08, 00:44
                              > To ty twierdziłaś, że to genetycznie uwarunkowane, choć nic nie wspiera takich
                              > twierdzeń, nie zidentyfikowano żadnych genów, które by miały za to odpowiadać.
                              Nie zidentyfikowano też genów odpowiedzialnych za schizofrenię, Alzheimera,
                              zespół Marfana, wiele postaci mukowiscydozy czy galaktozemii- a są to schorzenia
                              po części lub całkowicie (zespół Marfana, galaktozemia, mukowiscydoza)
                              uwarunkowane genetycznie.
                              • shiin Twoje analogie zdemaskowane. Re: Analogie 31.08.08, 12:18

                                > Nie zidentyfikowano też genów odpowiedzialnych za schizofrenię, Alzheimera,
                                > zespół Marfana, wiele postaci mukowiscydozy czy galaktozemii- a są to schorzeni
                                > a
                                > po części lub całkowicie (zespół Marfana, galaktozemia, mukowiscydoza)
                                > uwarunkowane genetycznie.

                                To nadużycie. Nie zidentyfikowano, ale ponad wszelką wątpliwość wykazano ich
                                dziedziczność.
                                Nie wykazano dziedziczności tego co pisałaś kiedyśtam wyżej.
                  • gabi.gg Re: Bliskość 29.08.08, 22:23
                    dritte_dame napisała:

                    > Gość portalu: Lala napisał(a):
                    >
                    > > Bliskość między kobietą a mężczyzną też jest
                    > > cudowna, a jakoś (na razie) nie współżyjemy na ławkach w
                    > > hipermarketach...
                    >
                    > Znów nietrafiona analogia.
                    > Podobnie jak ta z wydalaniem.

                    Moim zdaniem jak najbardziej trafiona: też zaspokojenie potrzeby,
                    też piękny akt bliskości...
                • memphis90 Re: Bliskość 31.08.08, 00:40
                  Bliskość nie oznacza stosunku seksualnego...
          • shiin Re: Bliskość 29.08.08, 20:40
            > Kobitki zaczynmy karmic na potege, az stanie sie to normale!

            Tak, najlepiej zgadajcie się w grupie 50, i umówcie na wspólne dojenie. Albo
            wszystkie przyjdźcie do jakiegoś CH i ściskajcie biusty na klientów.
            • zagatka wrrrrr 29.08.08, 22:01
              szanowni!
              przeczytałam może z połowę postów i już mam dosyć.

              jeśli części z Was tak bardzo to przeszkadza - to zwróćcie się do kierownictwa hipermarketów o pokoje dla matek z dziećmi. zasyfiony przewijak w toalecie naprawdę nie wystarcza...

              kiedy karmiłam dziecko piersią, uwierzcie mi, że nie sprawiało mi najmniejszej przyjemności karmienie dziecka w miejscu publicznym (bo niewygodnie, zawsze skądś wieje, ludzie się gapią, mąż kupuje kolejne durnowate gadżety, dziecko spięte, etc, wymieniać dalej mogę). ale jak już byłam w hipermarkecie (tak, ja też muszę zrobić zakupy, a na opiekunkę 24/dobę mnie nie stać) to nie miałam gdzie pójść! tam nie ma ustronnych miejsc! wszystkie ławki są w alejkach, czy miałam siedzieć na podłodze przy toaletach? albo może pędzić do samochodu (w zimę - rewelacja)? no ale co wtedy, gdyby ktoś mnie przez szybkę podejrzał i się zgorszył? o wiem, trzeba by było jakieś firanki zamontować...

              trochę wyrozumiałości Szanowni oburzeni! gdyby karmiące matki miały tylko możliwość to gwarantuję Wam, że byłby to niezwykle rzadko spotykany widok.
        • n_nadia Re: Bliskość 29.08.08, 21:57
          nie przeczytałam wszystkich postów, dodam tylko, że całkowicie zgadzam się z
          twórcą wątku.
          obrzydza mnie widok kobiety karmiącej piersią. odkąd pamiętam taki widok
          powodował u mnie mdłości.
          nie ma w tym nic estetycznego, ani pięknego.
          po co machać wymionami w miejscu publicznym, skoro można spokojnie nakarmić
          malucha gdzieś z boku?
          w większych supermarketach są nawet pokoje dla matek z dzieckiem.
          nie wiem, sama mam dziecko, ale jakoś nigdy nie wpadłam na to, żeby wystawiać
          piersi w miejscu publicznym.
          tak tak, ale ja wiem...teraz jest moda na ciążę, macierzyństwo i karmienie
          piersią, więc trzeba się pokazać.
          • zagatka Re: Bliskość 29.08.08, 22:26
            >> w większych supermarketach są nawet pokoje dla matek z dzieckiem.


            NIE MA! w większości - owszem - są przewijaki w toaletach, ale pokoju dla matek
            z dziećmi - nigdzie nie spotkałam. jestem z wawy, w kilku hipermarketach w swoim
            życiu już byłam.
          • ziggystardust Re: Bliskość 29.08.08, 22:44
            > tak tak, ale ja wiem...teraz jest moda na ciążę, macierzyństwo i
            > karmienie piersią, więc trzeba się pokazać.

            A jakbym Tobie, n_nadio powiedział, że Twoja twarz mi się nie podoba i powoduje u mnie mdłości i nie widzę powodu żeby ją pokazywać w miejscu publicznym, skoro można siedzieć w domu. A nawet możesz sobie kupić worek i nosić na głowie, wtedy będzie ok?

            Oburzające nieprawdaż? I zupełnie nie ma nic wspólnego z tym co Ty napisałaś?
          • memphis90 Re: Bliskość 31.08.08, 00:47
            Z ciekawości- ile razy w trakcie karmienia zdarzyło Ci się "machać wymionami",
            choćby w zaciszu własnego domu? Ja doprawdy nie wiem jakie techniki karmienia
            stosowały wszystkie te uprawiaczki "biegania po markecie z gołymi cycami",
            "wywalania cyców" czy "machania wymionami"...?
            • gabi.gg Re: Bliskość 31.08.08, 02:16
              Memphis90, chyba się za bardzo przejęłaś tym tematem - zamieściłaś
              ponad dwadzieścia kilka wpisów na raz!

              Zrozum, że nie każdy ma ochotę oglądać piersi innej kobiety - dla
              jednych jest to żenujące, dla innych obrzydliwe. Ci wszyscy ludzie
              mają prawo do swoich odczuć i nie wmawiaj innym co powinni czuć. Ci,
              którzy nie spotykają się często z widokiem karmiącej matki, mogą
              naprawdę czuć się zażenowani tym widokiem, zwłaszcza, że matki z
              reguły nie liczą się z odczuciami innych ludzi i bez żenady wyjmują
              pierś do karmienia. Ja na przykład ostatnio siedziałam sobie w dużym
              holu koło krytego basenu, gdzie jest z dziesięć kanap ustawionych
              kolejno, ja siedziałam sobie na jednej z nich, w holu nie było
              nikogo więcej, a kobieta z dzieckiem usiadła właśnie na kanapie
              naprzeciwko mnie - mogła usiąść za mną na dowolnej innej kanapie,
              mogła usiąć na kanapie przede mną tyłem, ale nie - ona usiadła
              przede mną i zanim zdążyłam się zorientować co się szykuje, już
              wywaliła pierś, paskudną naprawdę, i zaczęła karmić. I proszę, może
              mi wytłumaczysz, dlaczego ona uważała, że ja powinnam to jej
              obnażanie i karmienie oglądać?
              • nangaparbat3 Re: Bliskość 31.08.08, 10:05
                gabi.gg napisała:

                > Memphis90, chyba się za bardzo przejęłaś tym tematem - zamieściłaś
                > ponad dwadzieścia kilka wpisów na raz!

                To Ty liczysz, ile kto ma wpisów w watku? I oceniasz - ile razy mozna sie
                wypowiedziec, i to OK, a ile to juz bedzie zbyt wiele?
                Atakujesz, że ktos sie - wg Ciebie - za bardzo przejął? nawet Admini nie maja
                takich przywilejów.


                > Zrozum, że nie każdy ma ochotę oglądać piersi innej kobiety - dla
                > jednych jest to żenujące, dla innych obrzydliwe.

                Wystarczy odwrocic wzrok.

                Ci wszyscy ludzie
                > mają prawo do swoich odczuć i nie wmawiaj innym co powinni czuć. Ci,
                > którzy nie spotykają się często z widokiem karmiącej matki, mogą
                > naprawdę czuć się zażenowani tym widokiem, zwłaszcza, że matki z
                > reguły nie liczą się z odczuciami innych ludzi i bez żenady wyjmują
                > pierś do karmienia. Ja na przykład ostatnio siedziałam sobie w dużym
                > holu koło krytego basenu, gdzie jest z dziesięć kanap ustawionych
                > kolejno, ja siedziałam sobie na jednej z nich, w holu nie było
                > nikogo więcej, a kobieta z dzieckiem usiadła właśnie na kanapie
                > naprzeciwko mnie - mogła usiąść za mną na dowolnej innej kanapie,
                > mogła usiąć na kanapie przede mną tyłem, ale nie - ona usiadła
                > przede mną i zanim zdążyłam się zorientować co się szykuje, już
                > wywaliła pierś, paskudną naprawdę, i zaczęła karmić.

                Skoro nie lubisz widoku cudzych biustow i tak Cie one brzydzą, moglas przestac
                patrzec jeszcze zanim piers zostala odslonieta - w koncu ta dziewczyna musiala
                coś rozpiac czy podsunac, wiec mialaś czas - wystarczajacy na odwrócenie spojrzenia.

                I proszę, może
                > mi wytłumaczysz, dlaczego ona uważała, że ja powinnam to jej
                > obnażanie i karmienie oglądać?

                Bo na pewno chciała Ci dokuczyc, o niczym innym wtedy nie myślala.
                • gabi.gg Re: Bliskość 01.09.08, 12:10
                  nangaparbat3 napisała:

                  > gabi.gg napisała:
                  >
                  > > Memphis90, chyba się za bardzo przejęłaś tym tematem -
                  zamieściłaś
                  > > ponad dwadzieścia kilka wpisów na raz!
                  >
                  > To Ty liczysz, ile kto ma wpisów w watku? I oceniasz - ile razy
                  mozna sie
                  > wypowiedziec, i to OK, a ile to juz bedzie zbyt wiele?

                  Gdybyś doczytała napisane przeze mnie zdanie do końca, zanim
                  zabrałaś się za pisanie odpowiedzi, to zauważyłabyś, że chodziło mi
                  o wysłanie parudziesięciu postów NA RAZ a nie w wątku.
                  • nangaparbat3 Re: Bliskość 01.09.08, 15:03
                    Co to znaczy "na raz"?
                    Memphis po prostu siadla w pewnym momencie do czytania watku od poczatku,
                    czytała post po poście, i jesli miala cos do powiedzenia, pisała.
                    Normalna sprawa.
                • gabi.gg Re: Bliskość 01.09.08, 12:22
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Skoro nie lubisz widoku cudzych biustow i tak Cie one brzydzą,
                  moglas przestac
                  > patrzec jeszcze zanim piers zostala odslonieta - w koncu ta
                  dziewczyna musiala
                  > coś rozpiac czy podsunac, wiec mialaś czas - wystarczajacy na
                  odwrócenie spojrz
                  > enia.

                  Ja się nie pytałam co ja mam zrobić jak zobaczę przed sobą wywalony
                  cyc karmiącej kobiety w miejscu publicznym. Ja się zapytałam
                  dlaczego ta kobieta postanowiła zrobić to na moich oczach, skoro ja
                  byłam JEDYNĄ osobą w kilkudziesięciometrowym holu przy krytym
                  basenie, gdzie stało z DZIESIĘĆ innych kanap, które ona mogła zająć
                  tak aby mi nie przeszkadzać i nie naruszać mojej prywatności swoim
                  roznegliżowanym widokiem. Potrafisz to jakoś rozsądnie wyjaśnić
                  dlaczego ona uważała, że ja powinnam to jej obnażanie i karmienie
                  oglądać?
                  • nangaparbat3 Re: Bliskość 01.09.08, 15:05
                    Dla niej karmienie jest sprawą najzupelniej codzienna i naturalną, robi to moze
                    po kilkanascie razy dziennie (tak bywa na początku) w najrózniejszych
                    okolicznosciach, nie uważa, zeby sie "obnazala" i prawdopodobnie do głowy jej
                    nie przyjdzie, ze to mogloby kogokolwiek urazic.
                    • gabi.gg Re: Bliskość 02.09.08, 02:05
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Dla niej karmienie jest sprawą najzupelniej codzienna i naturalną,
                      robi to moze
                      > po kilkanascie razy dziennie (tak bywa na początku) w
                      najrózniejszych
                      > okolicznosciach, nie uważa, zeby sie "obnazala" i prawdopodobnie
                      do głowy jej
                      > nie przyjdzie, ze to mogloby kogokolwiek urazic.

                      Sugerujesz, że te matki karmiące, które bez skrępowania obnażają się
                      publicznie, robią to dlatego, że one kilkanaście razy dziennie
                      karmią na basenach, w hipermarketach i autobusach, i dlatego stało
                      się to dla nich sprawą codzienną i naturalną?
                      Ludzie załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne, niektórzy kilka razy
                      dziennie, i oni jakoś z tego powodu nie uważają, że jest to sprawą
                      codzienną i naturalną na tyle, aby zacząć robić to w obecności
                      innych ludzi.

                      Natomiast zgodzę się z Tobą, że tej matce karmiącej nawet do głowy
                      nie przyszło, że mogłaby swoim zachowaniem kogoś urazić. Mam
                      wrażenie, że obecnie młode kobiety stając się matkami przestają w
                      ogóle zauważać innych ludzi i zauważać ich potrzeby. Co jest tego
                      powodem? Kompleksy? Brak wychowania?
      • Gość: jaija Re: zdumiewajace i smutne IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 14:58
        Z noworodkiem nie należy, dla jego dobra, chodzić do sklepów. Podpieranie się Rafaelem oraz innymi mistrzami, malujacymi karmiące kobiety jest nietrafne, gdyż malowali oni także akty, a jakoś nikt goły nie chodzi, bo nie bardzo wypada, za to w domowym zaciszu - róbta, co chceta. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć komuś KONTEKST? Co innego dyskretnie nakarmić dzieciaka, jak nie ma wyjścia, zasłaniając się np. pieluszką, odwróciwszy się bokiem, a co innego z olewacką miną, a nawet pewną ostentacją wyciągnąć nieładną (bo nabrzmiałą mlekiem, siną) pierś na oczach wszystkich, gdzie by się nie było, i zacząć karmić, choćby i na środku marketu. Nie widać różnicy?
        • Gość: maro nabrzmiałą siną pierś? IP: 89.171.136.* 30.08.08, 15:06
          Jezu- widziałeś/aś kiedyś tzw. matkę karmiącą? Czy konfabulujesz na potrzeby
          dyskusji.
          Jesli gdziekolwiek zauważyłem karmiącą matkę( przeważnie park, przychodnia
          zdrowia itd.) to ZAWSZE była odwrócona od gapiów, z dyskretnie zasłaniającą
          pierś bluzką albo inną szmatką. Myslę,że kobiety nie mają potrzeby wywalania
          biustu na widok publiczny dla róznych nawiedzonych erotomanów i "brzydliwców".
          Karmią wtedy, gdy muszą a nie żeby się pochwalić wielkim cycem. Ciężko pojąć?
          • Gość: jaija Re: nabrzmiałą siną pierś? IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 15:37
            O ile mi wiadomo, a czytać jeszcze umiem, to założyciel wątku miał niesmak z powodu mamy, która ostentacyjnie wyjęła pierś i zaczęła karmić na środku alejki w markecie. Mnie samej widok mamy karmiącej dyskretnie nie przeszkadza, w żadnym wypadku.
            Za to widzę jakowąś ukrytą wściekłość w końcówce - "ciężko to pojąć?" Może Tobie ciężko jest przeczytać post numer jeden.
            • nangaparbat3 Re: nabrzmiałą siną pierś? 30.08.08, 15:58
              Gość portalu: jaija napisał(a):

              > O ile mi wiadomo, a czytać jeszcze umiem, to założyciel wątku miał niesmak z po
              > wodu mamy, która ostentacyjnie wyjęła pierś i zaczęła karmić na środku alejki w
              > markecie.
              Moze czytaj uwazniej po prostu:

              Pakuję spokojnie zakupy obok kas w supermarkecie, nagle widzę, że obok mnie
              siedzi młoda dziewczyna i bez najmniejszego zażenowania karmi niemowle piersią.
              • Gość: jaija Re: nabrzmiałą siną pierś? IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 16:58
                Poczytaj również resztę wypowiedzi autora.
                • nangaparbat3 Re: nabrzmiałą siną pierś? 30.08.08, 17:05
                  Gość portalu: jaija napisał(a):

                  > Poczytaj również resztę wypowiedzi autora.

                  Nie.
                  Juz nie mogę.
                  Idę do matki, ktora wykarmila dziesiecioro.
                  Znam taka jedną, w dodatku śliczną.
            • Gość: jacek226315 Re: nabrzmiałą siną pierś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.08, 10:27
              jaija zalozyciel watku nalezy pewnikiem do tego rodzaju ludzi ktorym
              wszystko przeszkadza. Trzeba dobrze wzrok wysilic by zauwazyc co
              matka robi,przeciez sie nie obnazala.Ciekwaym czy autor tez czul
              obrzydzenie na widok swej karmiacej zony-jesli takowa posiada,- w
              kazdym razie chwali sie.
        • nangaparbat3 Re: zdumiewajace i smutne 30.08.08, 15:17
          1. Nikt nigdy nie malowal - o ile wiem - aktow Matki Boskiej. samo napisanie
          czegos takiego juz jest niepokojace. A Madonne karmiacą i owszem, i często. Wiec
          ten argument akurat jest za karmieniem publicznym, jak najbardziej.
          2. Dlaczego uważasz, ze piersi karmiacej matki sinieją? Jesli komuś zsinialy, to
          musiał miec cholernego pecha, ale nie powinien wyciagac z tego ogolnych wnioskow.
          • Gość: jaija Re: zdumiewajace i smutne IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 15:45
            Aktów Matki Boskiej nie, ale np. w kościołach jest sporo malowideł z nagusami, choćby w scenach Sądu Ostatecznego, czasem nawet przeszkadzało to duchowieństwu i wynajmowali "majtkarzy", którzy owych "bezwstydników" ubierali w ten, czy inny sposób ;)I jakoś nikt nie bierze z nich przykładu i nie chodzi nago, no, chyba, że chce być aresztowany...
            Do czego zmierzam - malarstwo przedstawia różne sceny z życia człowieka i nie tylko. Sceny karmienia mają charakter intymnego porozumienia mamy i dziecka, są przez malarza w ten własnie sposób ujmowane, nikt nie maluje babki karmiącej na targowisku, wśród kupujących ;)
            Maluje się również takie sceny: www.artchive.com/artchive/C/courbet/origin.jpg.html, ale czy to jest argument za publicznym uwidacznianiem tegoż?
            A co do siniejących piersi - wypełnione pokarmem, zdarza się, że sinieją...
            • Gość: jaija Re: zdumiewajace i smutne IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 15:47
              Link nie działa, może ten będzie: www.musee-orsay.fr/en/collections/works-in-focus/search/commentaire/commentaire_id/the-origin-of-the-world-3122.html
              Dodam - jest to dzieło Gustave'a Courbeta :)
              • nangaparbat3 Re: zdumiewajace i smutne 30.08.08, 16:05
                Gość portalu: jaija napisał(a):

                > Link nie działa, może ten będzie: www.musee-orsay.fr/en/collections/works-in-focus/search/commentaire/commentaire_id/the-origin-of-the-world-3122.html
                > Dodam - jest to dzieło Gustave'a Courbeta :)
                Czyje to dzielo to wiem, bo je znam. Znam jeszcze parę obrazów bardziej
                dosadnych. Ale naprawde nie widzę zwiazku.
            • nangaparbat3 Re: zdumiewajace i smutne 30.08.08, 16:03
              Gość portalu: jaija napisał(a):

              > Aktów Matki Boskiej nie, ale np. w kościołach jest sporo malowideł z nagusami,
              > choćby w scenach Sądu Ostatecznego, czasem nawet przeszkadzało to duchowieństwu
              > i wynajmowali "majtkarzy", którzy owych "bezwstydników" ubierali w ten, czy in
              > ny sposób ;)I jakoś nikt nie bierze z nich przykładu i nie chodzi nago, no, chy
              > ba, że chce być aresztowany...
              > Do czego zmierzam - malarstwo przedstawia różne sceny z życia człowieka i nie t
              > ylko. Sceny karmienia mają charakter intymnego porozumienia mamy i dziecka, są
              > przez malarza w ten własnie sposób ujmowane, nikt nie maluje babki karmiącej na
              > targowisku, wśród kupujących ;)
              > Maluje się również takie sceny: www.artchive.com/artchive/C/courbet/origin.jpg.html, ale czy
              to jest argument za publicznym uwidacznianiem tegoż?
              Owszem, przedstawienie Madonny karmiacej po prostu m owi, ze karmienie nie jest
              czynnoscia wstydliwą czy nieprzyzwoitą. Inaczej by świetej osoby w takiej
              sytuacji nie przedstawiano (juz nie bede wymieniac czynnosci, w trakcie jakich
              sie Jej NIE malowało).


              > A co do siniejących piersi - wypełnione pokarmem, zdarza się, że sinieją...

              To przykre. Ale nie powinno to nikogo obchodzic. Pijaczkom nosy tez sinieją, i
              co, maja chodzic w czadorach?
              • Gość: jaija Re: zdumiewajace i smutne IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 16:49
                Nie bardzo zrozumiałaś moje intencje. Ja nie potępiam karmienia piersią. Podkreślam jednak intymny, osobisty charakter tej czynności, co oddaje malarstwo, również sakralne. Tak, jak się człowiek modli - jego relacja z Bogiem też jest osobista. Mimo to pokazuje się obrazy przedstawiające Matkę Boską karmiącą oraz modlących się ludzi, bo to są rzeczy, które ludzie robią.
                Zważ jednak, że M.B. nie otaczają tłumy przekupniów, jak ma to miejsce w markecie. Żeby relacja matka-dziecko była właśnie spokojna, miła, jest potrzebny pewien komfort psychiczny. Ostantacyjne karmienie piersią w miejscu publicznym nie djae takiego komfortu ani matce, ani ludziom wokół, którzy czują się nie na miejscu, bowiem czują również, że w tę intymność wkraczają. I o to tu chodzi. Czasem można dyskretnie się odwrócić, wtedy jest odrobinę lepiej. Pisały to wyżej niektóre mamy, którym najwyraźniej też "nie leżało" ostentacyjne karmienie.
                A co do pijaczków i ich nosów... pierś jest jednak inną częścią ciała, niż nos... nie wystawiamy jej na zewnątrz tak często ;)
                Pozdrawiam - nie jestem przeciwniczką karmienia poza domem w ogóle, ale za tym, by i mamie, i ludziom wokół było miło :)
                • nangaparbat3 Re: zdumiewajace i smutne 30.08.08, 21:45
                  Słońce, jak Ci dziecko wyje (a moje na przykład wyło z rzadka, za to tak
                  rozpaczliwie i donosnie, ze obcy ludzie podchodzili i chcieli ratowac), to po
                  prostu siadasz gdzie popadnie i karmisz. I nie widzisz, co sie dzieje wkolo, nie
                  dlatego, ze nie masz w poważaniu, tylko po prostu tak sie skupiasz na tym, co
                  najważniejsze: na karmieniu.
                  Zwłaszcza noworodek, głodny lub spragniony, nie umie czekac. Wrzeszcząc ze chce
                  jesc, walczy o przezycie.
                  Ojciec mojej córki powiedział kiedys, ze od kiedy ma wlasne dziecko, slysząc
                  płacz niemowlecia musi powstrzymywac sie, by nie biec na pomoc.
                  Moje dziecko jest juz prawie dorosłe, ale bardzo dobrze pamietam co dzialo sie
                  ze mna, kiedy jako noworodek plakala z głodu - wszystko inne przestawalo dla
                  mnie istniec. Chyba nie zaprzeczysz, ze z punktu widzenia ewolucji ma to sens.
                  Mało tego: skoro jestesmy stadni, to naturalne musi byc karmienie publiczne -
                  ukrywanie sie by nakarmic oseska zagrażaloby przetrwaniu i dziecka, i matki. W
                  kulturach twz. pierwotnych nikt sie z karmieniem nie kryje - a z innymi
                  czynnosciami, przywolywanymi tu przez niektorych, i owszem.
                  Ja nawet widzialam w Am. Łac. kobietę karmiacą podczas mszy w katolickim
                  kosciele - i nikogo to nie bulwersowalo, naprawdę.
                  To bardzo ciekawe, ze w epoce tak radykalnej zmiany obyczajów, kiedy - co juz
                  wielokrotnie tu pisano - obnazone damskie biusty spotykamy na kazdym kroku,
                  widok karmiacej matki, kiedy tylko niewielka czesc piersi jest odsłonieta,
                  naprawde często o wiele mniejsza niz w wieczorowej czy nawet codziennej sukni,
                  budzi az tyle negatywnych emocji. Na mnie to robi wielkie wrażenie, bo myśle, ze
                  jest oznaką nieakceptowanie cielesnosci wlasnej przede wszystkim, a to bardzo
                  smutne.

                  Ze kultura nas tego publicznego karmienia oducza? Ktos juz sugerował
                  przeczytanie ksiażki "Kultura jako źródlo cierpień".
                  Piszesz o modlitwie. Cóz - mnie uczono modlic sie wszedzie, pewnie, ze w myśli.
                  Ale jeśli ktos padnie na kolana pośrodku ulicy, to na pewno nie wzbudzi we mnie
                  obrzydzenia ani agresji.
                  • Gość: jaija Re: zdumiewajace i smutne IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.08, 23:08
                    Ale kto mówi o obrzydzeniu, agresji... ja pisałam tylko o tzw. złotym środku (czyli dyskrecji) oraz zapobieganiu znajdowania się w takich sytuacjach, jak wspomniana, czyli niezabieraniu dziecka do obleśnego marketu :)naprawdę, nie mam nic do karmienia w ogóle, tylko, żeby unikać ostentacji, która nikomu nie służy.
                    A poza tym nie podoba mi się moda na obnażanie, dekolty do pępków, mini na łonie, itp. wymysły. Wszystko jest kwestią UMIARU - mnie od początku chodzi wyłącznie o to :)
                    • nangaparbat3 Re: zdumiewajace i smutne 30.08.08, 23:33
                      No masz racje, jakos od tego wszystkiego co tu wypisuja rozum trace i odpowiadam
                      hurtem:)))
      • wjw2 Re: zdumiewajace i smutne 30.08.08, 21:00
        > to pretekst - ze tak naprawdę niektorzy z nas nie mogą zniesc
        widoku prawdziwej bliskości.


        Smutne to, ale jak bardzo prawdziwe
        • piot-r-wawa Re: zdumiewajace i smutne 31.08.08, 11:27
          wjw2 napisała:

          > > to pretekst - ze tak naprawdę niektorzy z nas nie mogą zniesc
          > widoku prawdziwej bliskości.
          >
          >
          > Smutne to, ale jak bardzo prawdziwe

          bzdura na resorach. ale wystarczy że ktoś napisze coś "niby" głębokiego i od
          razu jest stadko przytakujących "umyślnych", którzy nie wiedzą o co chodzi, ale
          przytakują bo teza brzmi mądrze. do szkół, jeśli jeszcze nie za późno!!!
          • wjw2 [...] 01.09.08, 21:01
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • annataylor Re: Publiczne karmienie piersią 29.08.08, 21:49
      nikt Ci nie kaze patrzec, zamknij oczy
    • rze_sa Re: Publiczne karmienie piersią 29.08.08, 22:01
      to bardzo naturalna rzecz, co powinna to robic w smierdzacym kiblu?
      • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 29.08.08, 22:09
        seks też jest naturalną rzeczą, wiele jest intymnych i dość wstydliwych rzeczy
        związanych z fizjologią człowieka, wszystkie należy pokazywać bo naturalne?
        • nangaparbat3 Re: Publiczne karmienie piersią 29.08.08, 22:23
          Rzecz w tym, ze ty uważasz karmienie za rzecz wstydliwą, a ja nie.
          Wyglada na to, ze przeswiadczenie kazdej z nas jest tak glebokie, a jednoczesnie
          tak pozarozumowe, ze zadna dyskusja do niczego nie doprowadzi.
    • Gość: ktosia nie wierzę Ci IP: 89.171.136.* 30.08.08, 14:58
      obok kas w supermarketach po prostu nie ma gdzie siedzieć, żeby nakarmić
      dziecko. Chyba,że zdesperowana matka siedziała na podłodze.Historyjka wymyślona,
      aby włożyć kij w mrowisko.
      • nangaparbat3 Re: nie wierzę Ci 30.08.08, 15:11
        >>>>Pakuję spokojnie zakupy obok kas w supermarkecie, nagle widzę, że obok mnie
        siedzi młoda dziewczyna i bez najmniejszego zażenowania karmi niemowle piersią.

        Widocznie tam w miare blisko kas są laweczki.
        Ale zauważ: "pakuję spokojnie (...), nagle widzę, ze obok mnie siedzi..."
        Czyli stał obok tej dziewczyny i przez jakis czas wcale nie widział, co ona
        robi. Znaczy: w oczy sie nie rzucała. Znaczy: żadnej ostentacji nie było.
        I druga sprawa, ktora moze ważniejsza - ze jego nie tyle wscieka, ze dziewczyna
        karmi, ile - ze to czyni BEZ ZAŻENOWANIA. Bezwstyd go brzydzi.
    • migreniasta Ten wątek nieubłaganie zbliża się do millenium 30.08.08, 16:21
      To i ja skromnie przyłożę cegiełkę.
      • Gość: Rex. Re: Ten wątek nieubłaganie zbliża się do milleniu IP: 85.89.191.* 30.08.08, 17:12
        >>Pakuję spokojnie zakupy obok kas w supermarkecie, nagle widzę, że
        obok mnie
        siedzi młoda dziewczyna i bez najmniejszego zażenowania karmi
        niemowle piersią.<<

        Ale Tofik, nie wydurniaj się.Zachowuj się normalnie jak tata uczył!
        Karmiąca piersią mama jest w porządku, co innego tata -brzydal!
      • dritte_dame Re: Ten wątek nieubłaganie zbliża się do milleniu 30.08.08, 17:45
        migreniasta napisała:

        > To i ja skromnie przyłożę cegiełkę.

        Po której stronie muru? ;)))
        • gazdziikowa Re: Ten wątek nieubłaganie zbliża się do milleniu 30.08.08, 18:55
          wszyscy którzy mają niesmak ledwo pokończyli liceum, a nawet jeżeli mają więcej
          niż lat 40 to z pewnością są jakoś zaburzeni emocjonalnie...Co powiedzieć o
          osobach, których obrzydzają gile z nosa?
          • piot-r-wawa Re: Ten wątek nieubłaganie zbliża się do milleniu 31.08.08, 11:13
            gazdziikowa napisała:

            > wszyscy którzy mają niesmak ledwo pokończyli liceum, a nawet jeżeli mają więcej
            > niż lat 40 to z pewnością są jakoś zaburzeni emocjonalnie...Co powiedzieć o
            > osobach, których obrzydzają gile z nosa?

            tak jest, oraz śmierdzą zgniłymi jagodami! ah jakże wkurzający są ci ludzie o
            odmiennej ni twoja opinia. powinno się ich demokratycznie usunąć ze społeczeństwa.
    • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 19:06
      A byłam też w tym sklepie... Widziałam Cię nawet. Urokliwy, młody
      człowiek w typie Bada Bundy'ego, obleśny i pryszczaty oraz z wielkim
      łbem. I czuć Cię było czosnkiem na milę. Stałam w kolejce kilka osób
      za Tobą...
      Widziałam, jak najpierw sie zagapiłeś na tę dziewczynę, co karmiła -
      mało Ci gały, synu, nie wylazły.
      Ale za bogów nie wiem, co to było to potem. Atak epileptyczny? Tiki
      nerwowe? Nagła bladość ze wzmożoną potliwością? Wyglądałeś jeszcze
      okropniej niż w pierwszej chwili. Stanowczo jak już idziesz miedzy
      ludzi, to zakładaj kask motocyklowy, zaciemniany taki, bo patrzeć na
      Ciebie nie sposób. Szczególnie po takim ataku...

      A dziewczyna nie miała "cycka na wierzchu" tylko Ci się wytrzeszcz
      powiększył. To jakaś wada wzroku, czy pierwszy raz widziałeś w
      naturze kawałek kobiecej piersi?
      • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 19:12
        a jakby to jego znajoma w salonie zaczęła karmić przy gościach, to miałby prawo
        czuć się zmieszany?
        • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 19:42
          W swoim salonie moze sie sobie zerżnąć na stół i jest to jego
          prywatna sprawa. Jak wybałusza gały na obce kobiety i jeszcze ma od
          tego palpitację, bo "w publicznym miejscu", to też jego decyzja.

          Poza tym nie robi wrazenia, jakby miał dużo znajomych z
          niemowlętami...
          • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 19:54
            tak i wszyscy, którzy widzą sikających facetów w bramie też wybłuszają gały. A
            może pewne zachowania są po prostu widoczne, bez konieczności wybałuszania gałek.
            • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 20:05
              Szczający w bramie facet powoduje dodatkowo niejaką woń dookoła
              siebie, w dodatku zazwyczaj nie robi tego w swojej bramie.
              Zanieczyszcza czyli cudza własność. W dodatku po raz kolejny jest
              porównywane jedzenie z wydalaniem i dorosły gość, który powinien
              mieś juz wyćwicznone zwieracze, oraz niemowlę, któremu nie da się
              wytłumaczyć, ze teraz musi pobyć głodne, bo komuś przeszkadza... Co
              właściwie? Staniki do karmienia są specjalnie skrojone i jeszcze się
              nie spotkałam, żeby któraś z karmiących rozebrała sie do połowy,
              albo wywalała cały sutek na wierzch. Dodatkowo brodawka zazwyczaj
              jest sprytnie schowana w buzi dziecka, a jego głowa i dłoń matki
              skutecznie zasłania większość pozostałego ewentualnie widoku.

              Owszem, lejący pod drzewem facet jest widoczny, chociaż wcale nie
              muszą być widoczne jego genitalia. Siedząca z dzieckiem przy piersi
              matka też jest widoczna, co wcale nie oznacza, że widoczna jest
              cała, czy choćby większość piersi.
              Młodzieniec z wytrzeszczem zaś jest widoczny w całej okazałości
              razem z pryszczami.
              • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 20:22
                na przykład niesmak może budzić matka która dosłownie w restauracji wywali pierś
                i zaczyna karmić. Może niektóre matki wzięły by pod uwagę to, że inni czują się
                skrępowani, tak samo jak inni ludzie biorą pod uwagę to żeby nie smarkać im
                przed nosem. A karmienie i facetów lejących po bramach widują nie tylko
                pryszczaci, obleśni panowie, ale także przystojni i wypachnieni oraz damy jak z
                żurnala.
                • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 20:53
                  "Może niektóre matki wzięły by pod uwagę"
                  Owszem, niektóre. W każdej grupie społecznej znajdzie się odsetek
                  jakiś bezmyślnych. Trafiają się i takie matki. Ale zazwyczaj jednak
                  *nie wywalają cycków na wierzch*.
                  Dlatego wnerwia mnie, jak jakiś smarkacz się oburza, że trafił na
                  jedną, która wywalała bądź nie i w nagrodę jęczy na forum, ze
                  wszystkie młode matki karmiące są obrzydliwe i należy je trzymać pod
                  kluczem, bo "mało się nie zrzygał". Od takich tekstów od razu się
                  wszystkim robi lepiej i słowo Ci daję, że mam chęć szczerą lecieć,
                  szukać takich młodzieńców i błyskać im po oczach dekoltem. Z czystej
                  złośliwości.
                  • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 21:01
                    pisze o tych matkach, które rzuciły się w oczy, pewnie chodzi o te, które
                    bezceremonialnie wywalają na wierzch, dlatego wyraża swoją dezaprobatę, bo może
                    jest to częste zjawisko, podobnie jak pan sikający w bramie.
                    • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 30.08.08, 22:11
                      Jest jeszcze kwestia sposobu pisania. Uogólnia to na wszystkie
                      kobiety:
                      "Kobiety, opamiętajcie się!"
                      W gruncie rzeczy nie pisze w starterze nic uzasadniająceg reakcję
                      oprócz:
                      " obok mnie siedzi młoda dziewczyna i bez najmniejszego zażenowania
                      karmi niemowle piersią"
                      I swoje problemy gastryczne, które mogły być w równym stopniu
                      wywołane kacem, tylko zadziałał ten a nie inny bodziec.
                      "Nie każdy sobie życzy"
                      Nie każdy też sobie życzy też czytać o jego mdłościach. Jak myślisz,
                      powinnam założyć wątek:
                      "Szlag mnnie dziś trafił: wchodzę na forum, a tam jakiś
                      średniowieczny półgłówek opisuje, jak mu się w sklepie zrobiło
                      niedobrze, bo zobaczył kobietę z niemowlęciem. Czemu niektórym się
                      wydaje, że na forum są tak anonimowi, ze nikt ich nie rozpozna i
                      opisują zawiłości swoich trzewi? Nie każdy życzy sobie o tym czytać,
                      a zanim zajrzę, to nie wiem, co tam jest. Mężczyźni, nie piszcie
                      takich pierdół, opamiętajcie się!".
                      Forma przekazu zbliżona, zawartość informacji podobna.
                      I co? Też będzie o tych, którzy mają coś z trawieniem?
                      W dodatku tych *wywalających na wierzch* wcale nie jest dużo.
                      A skoro pan jest takim estetą, że mu karmiące matki, powszechnie
                      akceptowane przez społeczeństwo [co widać choćby po stosunku
                      wypowiadających sie nicków "za" i "przeciw"] przeszkadzają, to moze
                      sie w gniazdku z własną małżonką zamknąć, a nie publicznie pisać o
                      rzyganiu. Swoim własnym w dodatku. Bo to jest dziwnie mniej...
                      atrakcyjne.
                      Tak samo, jak i szczający w bramie pan budzi niechęć we wszystkich,
                      szczający pod drzewem kilkulatek [z którego wyrośnie takiż pan] u
                      zdecydowanej wiekszości, latające nago po plaży dziecko u średnio
                      połowy.
                      Teraz sobie wystarczy mniej wiecej policzyć i przemyśleć...
                      • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 11:32
                        oh, dziękuję za tę psychoanalizę. faktem jest, że psychologami są najczęściej
                        osoby same miejące powazne problemy ze sobą. no i proszę jak na dłoni dowód tej
                        tezy - mądrości zapodaje znerwicowana, cokolwiek agresywna osoba, która ma
                        szczerą chęć ganiania publicznie i pokazywania biustu (jak opisujesz w innym
                        wpisie). dziękuję bardzo za tę głębię przekazu.
                        • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 15:19
                          Zrewanżuję się i podziekuję za diagnozę.
                          Gdzie Ty tam widzisz jakąkolwiek analizę? Analiza tekstu to nie
                          analiza stanu Twojego zdrowia psychicznego.
                          I zalinkuj moze, gdzie konkretnie napisałam, ze życzę sobie latać
                          publicznie z nagim biustem? Bo jakoś nie pomnę.
                          A agresywna owszem, bywam, w stosunku do nietolerancyjnych ludzików,
                          wypisujących ambaje i chwalących się torsjami...
                  • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 11:25
                    hypatia69 napisała:
                    > Dlatego wnerwia mnie, jak jakiś smarkacz się oburza, że trafił na
                    > jedną, która wywalała bądź nie i w nagrodę jęczy na forum, ze
                    > wszystkie młode matki karmiące są obrzydliwe i należy je trzymać pod
                    > kluczem, bo "mało się nie zrzygał".

                    ty jakaś nerwowa jesteś. i na dodatek agresywna - proponuję herbatkę z mięty i
                    kilka odcinków klanu na uspokojenie. taki zastrzyk prawdziwie polskich, czystych
                    emocji powinien wpłynąć pozytywnie na samopoczucie.

                    > Od takich tekstów od razu się
                    > wszystkim robi lepiej i słowo Ci daję, że mam chęć szczerą lecieć,
                    > szukać takich młodzieńców i błyskać im po oczach dekoltem. Z czystej
                    > złośliwości.

                    a co na to lekarz?
                    poza tym w tym wieku radzę odpuścić sobie takie ekscesy - po co narażać
                    przechodniów na taki widok.
                    • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 15:22
                      Nie jestem nerwowa, synu. Na nerwy się pija melisę. Mięta to Tobie
                      na te kłopoty z żołądkiem. Co to "kilka odcinków klanu"?

                      Który lekarz?
                      Oraz w jakim wieku, bo zdaje się, że ani na temat mojego wieku ani
                      wyglądu nic nie wiesz. Odpuść zatem prymitywne złośliwości, bo ani
                      to śmieszne, ani obelżywe;]
              • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 11:19
                hypatia69 napisała:
                > Młodzieniec z wytrzeszczem zaś jest widoczny w całej okazałości
                > razem z pryszczami.

                co ty masz z tymi pryszczami? jakaś trauma z czasów młodości? a może niezupełnie
                z młodości, bo poziom twoich wypowiedzi sugeruje, jakbyś miała max 17 latek
                • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 15:26
                  "Latek" to ja nie mam wcale. A jak czytam "chłopczyków" piszących
                  o "latkach", słyszę
                  o "rachuneczkach", "długopisikach", "pieniążkach" i inne debilne
                  zdrobnionka, to od razu wiem, ze nie rozmawiam z dorosłym mężczyzną.
                  A juz na pewno nie takim, który ma dziecko, skoro mięty od melisy
                  nie odróżnia;]
          • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 11:17
            hypatia69 napisała:

            > W swoim salonie moze sie sobie zerżnąć na stół i jest to jego
            > prywatna sprawa. Jak wybałusza gały na obce kobiety i jeszcze ma od
            > tego palpitację, bo "w publicznym miejscu", to też jego decyzja.
            >

            salon może być publicznym miejscem, wtedy nie wazne czyj jest.
            • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 15:29
              Jasne, szczęśliwy posiadaczu "salonu publicznego".
              Salon fryzjerski jest miejscem publicznym.
              A mowa była o Twoim prywatnym salonie w Twoim prywatnym miejscu
              zamieszkania.
              No, chyba, ze masz igloo z kurzu z widokiem na śmietnik, to moze to
              być niejaki problem...;]
      • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 11:14
        hypatia69 napisała:

        > A byłam też w tym sklepie... Widziałam Cię nawet. Urokliwy, młody
        > człowiek w typie Bada Bundy'ego, obleśny i pryszczaty oraz z wielkim
        > łbem. I czuć Cię było czosnkiem na milę. Stałam w kolejce kilka osób
        > za Tobą...

        najwyraźniej przestałaś brać leki, które zalecił lekarz. wracają halucynacje i
        jad. natychmiast weź pigułkę, bo to się może źle skończyć!
        • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 15:34
          "Oponenta, z którym sie nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu,
          sugerując wizytę u psychiatry".
          Chwyt tyleż oklepany, co "czytanie bez zrozumienia", "skad w was
          tyle jadu?!" i "wspułczuję twoim dziecią":D
          Dowiedz się, co oznacza to słowo.
          ;]
    • Gość: gosia Publiczne karmienie piersią. IP: 85.219.142.* 30.08.08, 20:25
      Jakieś 2 lata temu pracowałam w butiku z ciuchami w jednej z
      warszawskich galerii handlowych. Przyszłą do mnie kiedyś młoda matka
      z dzieckiem,. Wobecności mojego kierownika zapytała czy u nas na
      zapleczu mogłaby nakarmić dziecko. Kierownik sie zgodził bez
      problemu... Jaki z tego wniosek? Nie sądze aby owa karmiąca matka
      nie uzyskała pomocy w zapewnieniu ustronnego miejsca do nakarmienia
      swego dziecka w którymś z okolicznych sklepików, któych w każdej
      galerii handlowej jest mnostwo, zamiast wystawiać piersi na
      publiczny widok...
      • ziggystardust Re: Publiczne karmienie piersią. 01.09.08, 14:53
        > Jakieś 2 lata temu pracowałam w butiku z ciuchami w jednej z
        > warszawskich galerii handlowych. Przyszłą do mnie kiedyś młoda matka
        > z dzieckiem,. Wobecności mojego kierownika zapytała czy u nas na
        > zapleczu mogłaby nakarmić dziecko. Kierownik sie zgodził bez
        > problemu... Jaki z tego wniosek? Nie sądze aby owa karmiąca matka
        > nie uzyskała pomocy w zapewnieniu ustronnego miejsca do nakarmienia
        > swego dziecka w którymś z okolicznych sklepików, któych w każdej
        > galerii handlowej jest mnostwo, zamiast wystawiać piersi na
        > publiczny widok...

        Ja jakieś 3 lata temu włączałem się do ruchu na zatłoczonej ulicy. Włączyłem kierunkowskaz i czekałem aż ktoś zwolni, żeby mnie wpuścić. Pierwszy nadjeżdżający kierowca to uczynił. Jaki z tego wniosek? Taki, że wszyscy którzy mówią o chamstwie i braku uprzejmości na drogach się mylą, pozostali uczestnicy ruchu to sami dżentelmeni / damy uczynni i pomocni. Po co się wpychać, wystarczy poczekać aż ktoś się zatrzyma...
        • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią. 01.09.08, 16:42
          ziggystardust napisał:

          > Ja jakieś 3 lata temu włączałem się do ruchu na zatłoczonej ulicy. Włączyłem ki
          > erunkowskaz i czekałem aż ktoś zwolni, żeby mnie wpuścić. Pierwszy nadjeżdżając
          > y kierowca to uczynił. Jaki z tego wniosek? Taki, że wszyscy którzy mówią o cha
          > mstwie i braku uprzejmości na drogach się mylą, pozostali uczestnicy ruchu to s
          > ami dżentelmeni / damy uczynni i pomocni. Po co się wpychać, wystarczy poczekać
          > aż ktoś się zatrzyma...

          włączyłeś jeden raz 3 lata temu i od tego czasu jak wszyscy po prostu wymuszasz
          pierwszeństwo? niech zgadnę, jesteś z warszawy?
          • ziggystardust Re: Publiczne karmienie piersią. 01.09.08, 17:51
            > włączyłeś jeden raz 3 lata temu i od tego czasu jak wszyscy po
            > prostu wymuszasz
            > pierwszeństwo? niech zgadnę, jesteś z warszawy?

            Nie wymuszam, tylko delikatnie daję do zrozumienia, że nie będę bardzo płakał
            jak ktoś mi wgniecie moje śliczne autko. Skąd wiedziałeś, że jestem z Warszawy ? ;)

    • Gość: iwo Re: Publiczne karmienie piersią IP: 195.136.118.* 31.08.08, 00:57
      Jak ci chłopie takie rzeczy przeszkadzają, to ty naprawdę nie masz problemów.
      Wiesz w naszym społeczeństwie muszę codziennie tolerować: nierobów, pijaków,
      złodziei, policjantów, którzy kolaborują z mafią, mohery, Rydzyka, dwóch takich,
      właścieli psów, które wyją całą noc lub załatwiają się na chodnik, kiboli,
      ksenofobów , wyrażających się wobec każdego także w supermarketach per ku.... i
      ku....etc.
      Wszyscy oni wzbudzają moje obrzydzenie,a muszę to chamstwo tolerować z różnych
      przyczyn.
      By w takim morzu obrzydliwości zobaczyć akurat istotę spokojnie piersią karmiącą
      swoje maleństwo to już trzeba naprawdę być pozbawionym wrażliwości
    • blackramirez Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 12:07
      Sama jestem matką już w tej chwili dorosłych trzech synów ...za każdym razem jak
      widzę te rozchełstane biusty z wiszącymi przy nich niemowlętami robi mi się
      autentycznie niedobrze ...

      Uważam ,że karmienie piersią to naturalna czynność ale z naciskiem na intymność
      tej czynności ... Publiczne karmienie dziecka jest wysoce żenującym widokiem dla
      postronnych a nawet jak dla mnie nieestetycznym . czuję się prawie tak jakbym
      była zmuszona podziwiać podmywającą się kobietę ...
      • nangaparbat3 Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 14:22
        blackramirez napisał:

        > Sama jestem matką już w tej chwili dorosłych trzech synów ...za każdym razem ja
        > k
        > widzę te rozchełstane biusty z wiszącymi przy nich niemowlętami robi mi się
        > autentycznie niedobrze ...
        >
        > Uważam ,że karmienie piersią to naturalna czynność ale z naciskiem na intymność
        > tej czynności ... Publiczne karmienie dziecka jest wysoce żenującym widokiem dl
        > a
        > postronnych a nawet jak dla mnie nieestetycznym . czuję się prawie tak jakbym
        > była zmuszona podziwiać podmywającą się kobietę ...

        To szczęscie, ze nie masz córki. Zmarnowalabys jej zycie.
        • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 14:42
          nangaparbat3 napisała:

          > To szczęscie, ze nie masz córki. Zmarnowalabys jej zycie.

          oh, uwielbiam takie teksty. to tak jakbyś napisała: "wiem wszystko najlepiej,
          mam idealną receptę na wychowanie dzieci i wszyscy którzy jej nie stosują
          wychowają psychopatów". no gratuluję dobrego samopoczucia i przerostu ego.
          • nangaparbat3 Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 15:00
            wole miec przerosniete ego niz co innego.
            Nie mam doskonalej recepty. Ale nie trzeba jej miec, by wiedziec, co bedzie z
            dziewczynka wychowywana przez matkę, dla ktorej widok podmywajacej sie kobiety
            jest obrzydlistwem.
            Co do dobrego samopoczucia - dziekuje, faktycznie ostatnio nie narzekam;)
            • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 15:38
              to było tylko porównanie, jest dużo kobiet których matki podzielają ten pogląd i
              nie są nienormalne.
            • gabi.gg Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 12:00
              nangaparbat3 napisała:

              > wole miec przerosniete ego niz co innego.
              > Nie mam doskonalej recepty. Ale nie trzeba jej miec, by wiedziec,
              co bedzie z
              > dziewczynka wychowywana przez matkę, dla ktorej widok podmywajacej
              sie kobiety
              > jest obrzydlistwem.

              Zdaje się, że mowa była o wykonywaniu takich czynności publicznie. I
              Ty uważasz, że jest to przyjemny widok?
          • ziggystardust Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 14:47
            > oh, uwielbiam takie teksty. to tak jakbyś napisała: "wiem wszystko najlepiej,
            > mam idealną receptę na wychowanie dzieci i wszyscy którzy jej nie stosują
            > wychowają psychopatów". no gratuluję dobrego samopoczucia i przerostu ego.

            Przypomnę Ci tylko, że tekst od którego zacząłeś ten wątek wyglądał mniej więcej tak:
            Wiem co jest estetyczne i społecznie normalne, a wszyscy którzy się nie zgadzają są obrzydliwi i mdli mnie na ich widok.
            • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 16:40
              ziggystardust napisał:

              > > oh, uwielbiam takie teksty. to tak jakbyś napisała: "wiem wszystko najlep
              > iej,
              > > mam idealną receptę na wychowanie dzieci i wszyscy którzy jej nie stosują
              > > wychowają psychopatów". no gratuluję dobrego samopoczucia i przerostu ego
              > .
              >
              > Przypomnę Ci tylko, że tekst od którego zacząłeś ten wątek wyglądał mniej więce
              > j tak:
              > Wiem co jest estetyczne i społecznie normalne, a wszyscy którzy się nie zgadzaj
              > ą są obrzydliwi i mdli mnie na ich widok.

              ale moja racja jest mojsza od twojszej!
              • ziggystardust Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 17:48
                > ale moja racja jest mojsza od twojszej!
                niemożliwe, bo moja jest jeszcze mojszejsza niż najmojsza twojsza!
                • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 02.09.08, 12:05
                  ziggystardust napisał:

                  > > ale moja racja jest mojsza od twojszej!
                  > niemożliwe, bo moja jest jeszcze mojszejsza niż najmojsza twojsza!

                  moja jest tylko racja!
    • malanuna Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 14:47
      Szlag mnie dziś trafił.Siedze sobie spokojnie w supermarkecie karmie dziecko
      piersia patrze a tu staje na przeciwko mnie jakis oblesny lysy jak kolano
      pryszczaty dziadyga i sie jopi. Normalnie niedobrze mi sie zrobilo. Takie
      dziwadło to ani piękny widok, ani estetyczny.Takie dziady powinny siedziec w
      domu. Brzydcy ludzie opamietajcie się możecie przecież robić zakupy przez
      internet!!!!!!!!!!!!
      • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 15:37
        :DDDDD
        Bingo:)
        • Gość: jacek226315 Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.08, 22:15
          B I N G O!!!!!!!!
      • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 31.08.08, 16:57
        na brzydotę nikt nie ma wpływu, ale na to czy wysmarkać się w chusteczkę na
        osobności tak.
        • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 00:26
          A na pisanie o dolegliwościach zwiazanych z trawieniem?

          "na brzydotę nikt nie ma wpływu"
          I dltego zazwyczaj te karmiące nie mogą się pochwalić wybitnie
          zgrabnym biuścikiem... Nie, zeby miały paskudny, ale pewnikiem dla
          napalonego gnojka pierś, z której wypływa mleko nie musi być
          estetyczna. Tak, jak dla dojrzałej kobiety chłopiec, który skutkiem
          pewnych zaszłości spuszczający sie nie dalej niż we własne gacie czy
          zaśliniony staruch robiący to samo.

          [Zeby nie było: podyskutowałyśmy, doszłyśmy chyba do czegoś w
          rodzaju kompromisu i nie planuje się z Tobą kłócić. Wnerwia mnie
          tylko to dziecię z niedowładem myślenia, które nie mogąc ostatecznie
          przedstawić kontrargumentów i nawet nie umiejąc podyskutować -
          przeczytałam coś z 600 postów - ostatecznie odsyła oponenta do
          psychiatry;>]
          • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 15:48
            poczytaj na forum emama, tam druga strona barykady odsyła do psychiatry :)
            • hypatia69 Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 16:21
              Czytałam. Tam obie strony odsyłają. Eliminując kolejnych oponentów z
              dyskursu:D:D:D
            • piot-r-wawa Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 16:44
              gazdziikowa napisała:

              > poczytaj na forum emama, tam druga strona barykady odsyła do psychiatry :)

              po co? to tak jakby pójść do szalikowców legii i spytać ich czy nie mogliby
              zacząć kibicować widzewowi.
              • ziggystardust Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 17:54
                > po co? to tak jakby pójść do szalikowców legii i spytać ich czy nie
                > mogliby zacząć kibicować widzewowi.

                Pięknie. Najpierw porównujesz karmienie dziecka do szczania, a teraz matki
                karmiące do kiboli legii.
      • Gość: haluta Kolejny punkt spojrzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.08, 18:38
        Stoje w markecie w kolejce do kasy. Przede mną jakiś ... paskudny
        zapach... owiec. Ale co tam, wytrzymuję, bo już płaci, bierze
        reszte, spadają mi jakies grosiaki. Schyla się, a znad paska spodni
        wyłania się, oprócz obrzydliwego zapachu, wielka góra "konca pleców"
        i owłosiony rów oddzielajacy półdupki.
        W tym momencie, zdecydowanym krokiem, zbliża sie SZlag, idzie
        prosto w naszym kierunku. Czyzby mnie miał trafic? Cholera, nie
        chccę! Ale... to nie do mnie tak pedzi, próbuje trafić w tego
        wydzielacza zapachów, bo właśnie zoczył on kobietę karmiącą
        niemowlaka. Szlag sie zorientował o co chodzi i... stwierdził, ze
        szkoda akcji, zbyt wiele zachodu, taki "esteta" to niech turla
        beret...
    • Gość: Etel Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.adsl.net.t-com.hr 31.08.08, 19:29
      Pierwsze- szlag Cie nie trafil ,bo jestes.
      Drugie-czy ladnie jak mezczyzni ida ulica i liza lody?
      Trzecie-matka nie wybiera godziny, kiedy dziecko bedzie glodne.
    • Gość: Justyna Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.08, 20:03
      W marketach są pokoje dla matek z dziećmi.
    • marouder.eu Won trollu! 01.09.08, 02:08
      Trollu dla zachowania przez twoja mać ksztaltu cyckow butelka karmiony!
      • piot-r-wawa Re: Won trollu! 01.09.08, 09:52
        marouder.eu napisał:

        > Trollu dla zachowania przez twoja mać ksztaltu cyckow butelka karmiony!

        a co na to twój lekarz? ja sugeruję zwiększyć dawkę środków uspokajających
        • Gość: magda-karmiaca Re: Won trollu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.08, 11:08
          a szlag Cie trawia jak patrzysz lub patrzyles na swoja samice
          karmiaca? Przeciez ma takie same "cyce" jak kazda z nas
          • piot-r-wawa Re: Won trollu! 01.09.08, 16:38
            Gość portalu: magda-karmiaca napisał(a):

            > a szlag Cie trawia jak patrzysz lub patrzyles na swoja samice
            > karmiaca? Przeciez ma takie same "cyce" jak kazda z nas

            z jakiej wiochy ty się urwałaś z takimi tekstami? zadziwiające, że macie tam
            internet.
            • martazaaaaa Re: Won trollu! 20.01.09, 10:34
              .... troszeczkę kultury nie zaszkodzi.....
              Pewne rzeczy można powiedzieć spokojnie...
        • nangaparbat3 Re: Won trollu! 01.09.08, 15:06
          piot-r-wawa napisał:

          > marouder.eu napisał:
          >
          > > Trollu dla zachowania przez twoja mać ksztaltu cyckow butelka karmiony!
          >
          > a co na to twój lekarz? ja sugeruję zwiększyć dawkę środków uspokajających

          Ale nie gniewaj sie, spytam: jak Cie karmiono?
          Bo moze to ma zwiazek z reakcja na takie widoki.
          • piot-r-wawa Re: Won trollu! 01.09.08, 16:43
            nangaparbat3 napisała:

            >
            > Ale nie gniewaj sie, spytam: jak Cie karmiono?
            > Bo moze to ma zwiazek z reakcja na takie widoki.

            nie wiem, niestety nie pamiętam.
        • hypatia69 Re: Won trollu! 01.09.08, 16:26
          Ty, ten numer z lekarzem nie działa. I ze środkami uspokajającymi.
          Jakoś większości oponentów nie udało Ci się wyelimonować. I kto
          siedzi w kąciku i płacze?
          Sugeruję małą sugestię pięknie przeprosić za zamieszanie i
          pospiedalać. Poległeś, misi;]
          • piot-r-wawa Re: Won trollu! 01.09.08, 16:46
            hypatia69 napisała:

            > Ty, ten numer z lekarzem nie działa. I ze środkami uspokajającymi.
            > Jakoś większości oponentów nie udało Ci się wyelimonować. I kto
            > siedzi w kąciku i płacze?

            na pewno nie ja - zobacz na liczbę osób popierających mnie. może to da do
            niektórym do myślenia.
            • hypatia69 Re: Won trollu! 01.09.08, 17:20
              Ano patrzyłam. Poniżej 50%. Mniejszość czyli. Większość zaś skłonna
              jest twierdzić, że dziwaczysz z racji burzy hormonalnej związanej
              bądź to z dojrzewaniem, bądź też z andropauzą. I że daleko Ci do
              kultury. Przejrzyj wszystko jeszcze raz. Moze to da Ci do myślenia;]
              • piot-r-wawa Re: Won trollu! 01.09.08, 17:58
                hypatia69 napisała:

                > Ano patrzyłam. Poniżej 50%. Mniejszość czyli. Większość zaś skłonna
                > jest twierdzić, że dziwaczysz z racji burzy hormonalnej związanej
                > bądź to z dojrzewaniem, bądź też z andropauzą. I że daleko Ci do
                > kultury. Przejrzyj wszystko jeszcze raz. Moze to da Ci do myślenia;]

                A ja też patrzyłem i wychodzi powyżej 50%. Większość czyli. Zresztą to moim
                zdaniem nie ma znaczenia - dużej części się to nie podoba i powinno to zostać
                wzięte pod uwagę.
                • hypatia69 Re: Won trollu! 01.09.08, 18:21
                  Postów to może i większość. Chociaż też nie na pewno. Niemniej
                  zdecydowana większość *osób* Cię nie popiera. I zgadzam się, ze
                  powinieneś wynieść sie ze swoimi poglądami w diabły.
                  A co do brania pod uwagę zdania mniejszości... Jeśli pijanym gnojkom
                  nie przeszkadza, ze inni pijani gnojkowie demolują co popadnie,
                  jeśli tym iluś szczajacym po bramach nie przeszkadza, ze inni to
                  robią, jeśli właścicielom piesków nie przeszkadza, ze pieski innych
                  właścicieli srają na trawniki i latają bez kagńca, jeśli na Paradach
                  Równości uczestnikom nie przeszkadza, ze inni uczestnicy się
                  wydurniają, jeśli kilku obojętnym z Suwałk nie przeszkadza seryjny
                  morderca w Wałbrzychu - uszanujmy to. Doprowadzi nas do pięknej
                  anarchii i bezprawia, dzieki czemu ktoś, kto komuś nie przeszkadza
                  bedzie mógł z czystym sumieniem rozbić łeb baranowi, któremu
                  przeszkadzają matki karmiące, który niemowlęta porównuje ze
                  szczającymi po bramach, który matki karmiące porównuje z kibolami,
                  wszystkich oponentów odsyła do psychiatry i ogólnie robi wrażenie
                  nieśmiertelnego wrzoda na dupie świata. Jak Ci się podoba ta opcja?
                  W końcu jak już brać pod uwagę mniejszości, to brać, co nie?
                • ariadna-enta Re: Won trollu! 01.09.08, 23:37
                  nic nie powinno być wzięte pod uwagę panie z warszawy
                  jak juz ktoś tu zauważył nie takie rzeczy tolerujemy
                  jak przeklinanie na ulicy,psia kupy gdze popadnie,smród nie mytych
                  ciał w komunikacji miejskiej,platajacych się pod nogami pijaczków
                  takie zachowania nie wywołuja az takiej burzy i nie mam 1000 wpisów
                  o chamstwie na ulicach,czy zaśmieconych chodnikach
                  ale karmiąca kobieta wywołuję niezdrowe emocje i na to tolerancji
                  być nie może,
                  naprawdę dziwnym jesteśmy społeczeństwem.
                  • piot-r-wawa Re: Won trollu! 01.09.08, 23:53
                    ariadna-enta napisała:

                    > nic nie powinno być wzięte pod uwagę panie z warszawy
                    > jak juz ktoś tu zauważył nie takie rzeczy tolerujemy
                    > jak przeklinanie na ulicy,psia kupy gdze popadnie,smród nie mytych
                    > ciał w komunikacji miejskiej,platajacych się pod nogami pijaczków
                    > takie zachowania nie wywołuja az takiej burzy i nie mam 1000 wpisów
                    > o chamstwie na ulicach,czy zaśmieconych chodnikach
                    > ale karmiąca kobieta wywołuję niezdrowe emocje i na to tolerancji
                    > być nie może,
                    > naprawdę dziwnym jesteśmy społeczeństwem.


                    to ty jesteś dziwna, że nie rozumiesz oczywistych rzeczy. te rzeczy, które wymieniłaś nie powodują wielkich dyskusji bo są zupełnie jednoznaczne. po prostu pijaczków i psie kupy mało kto toleruje i koniec kropka, nie ma o czym tu dyskutować.
                    • ariadna-enta Re: Won trollu! 02.09.08, 00:03
                      owszem nie rozumiem,że karmiąca kobieta wywołuje wypieki na twarzy u
                      niektórych i kojarzy sie niektórym gorzej niż pijaczkowie na ulicy.




                      • piot-r-wawa Re: Won trollu! 02.09.08, 00:21
                        ariadna-enta napisała:

                        > owszem nie rozumiem,że karmiąca kobieta wywołuje wypieki na twarzy u
                        > niektórych i kojarzy sie niektórym gorzej niż pijaczkowie na ulicy.

                        no to powoduje wypieki, czy kojarzy się gorzej niż pijaczkowie?
                        • ariadna-enta Re: Won trollu! 02.09.08, 00:39
                          u niektórych niezdrowe wypieki
                          u innych obrzydzenie.
                          jedno i drugie zastanawiające.
                    • Gość: magda-karmiaca [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 07:56
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • piot-r-wawa Re: Won trollu! 02.09.08, 09:21
                        Gość portalu: magda-karmiaca napisał(a):

                        > piotrze skad cie wypuszczono?,.Klocisz sie z kazdym, z uporem
                        > maniaka wmawiasz wszystkim ,jaki ty to pozadny nie gardzisz tez
                        > zlosliwosciami graniczacymi z obelga-i to wlasnie ta twoja
                        > kultura.

                        poczytaj niektóre matki karmiące - te to dopiero prezentują wersal!

                        > Ilu tu juz ci tlumaczylo jak chlop krowie na miedzy nie gap
                        > sie,no coz chyba krowa predzej zrozumie.

                        ale ile już tu osób na taki argument odpowiadało że tak się nie da? nikt się nie
                        gapi, ale po prostu przechodząc obok NIE DA SIĘ nie zwrócić uwagi. podkreślam,
                        jakby ktoś miał problemy ze zrozumieniem: nie oznacza to, że ktoś stanie przed
                        tym "cudem natury" i zacznie się gapić jak czubek.
                        Chcialabym cie spotkac jak

                        > sama karmie i za gapienie dala bym ci po twej buziuni.A tak propos
                        > co ty nie masz co robic,albo jestes glupim szczeniakiem albo starym
                        > tetrykiem emeryta.

                        hehe, no matka polka model standardowy i to na dodatek pełen werbalny wersal
                        gratis! najpierw mi zarzuca że cham jestem, po czym kończy wpis grożąc mi
                        pobiciem i wyzywając od szczeniaków i tetryków. wot, konsekwencja!
    • asiu-sia Re: Publiczne karmienie piersią 01.09.08, 11:44
      ręce opadają :/
      A co ja mam zrobić jak muszę iść na zakupy z dzieckiem bo nie mam z
      kim zostawić, jest upał i dzieciak chce co pół godziny pić.
      A "pokój dla matki z dzieckiem" jest od dwóch miesięcy nie
      czynny "przepraszamy za urudnienia, najbliższy czynny pokój w Nowym
      Targu" ( a przy wejściu na salę wielka kartka "zachęcamydo
      korzystania z pokoju dla matki z dzieckiem")
      I jak mam wytłumaczyć kilkumiesięczniakowi, że dostanie jeść
      dopiero w domu? Takie dziecko je co 2-3 godziny z piersi, a nawet
      częściej (np. w czasie upałów) - nie ma szans żeby obrócić z
      zakupami między karmieniami, zwłaszcza jak mu się zachce
      ponadprogramowy posiłek.
      Zastanów się człowieku co piszesz, bo karmienie piersią jest
      naturalne dla naszego gatunku, a nie butelka.
      Życzę Ci żeby Twoje dziecko miało szansę być karmione piersią, bo
      żadna mieszanka tego nie zastąpi.
      Wogóle uważam, że nie powinieneś się wypowiadać na ten temat, bo
      masz za mało do powiedzenia (a już zwłaszcza co do piękna i
      estetyki), gdyż jako mężczyzna nigdy nie dostąpisz zaszczytu
      karmienia piersią.
      A jak sobie nie życzysz oglądać, to po prostu nie patrz i problem z
      głowy-nikt nie zmusza.
      Podpisano
      Matka Karmiąca
      (kiedyś też przeciwniczka karmienia publicznego)
      • zonajoanna Piersi służą do karmienia 01.09.08, 13:23
        Tak się składa,że to główna ich funkcja. Niestety w naszym
        społeczeństwie uważają, że najlepiej spełniają swoją rolę reklamując
        np. materiały budowlane...
        • nangaparbat3 Re: Piersi służą do karmienia 01.09.08, 15:11
          zonajoanna napisała:

          > Tak się składa,że to główna ich funkcja. Niestety w naszym
          > społeczeństwie uważają, że najlepiej spełniają swoją rolę reklamując
          > np. materiały budowlane...
          Ot, co...

          Opowiadalam o tej dyskusji mamie, juz mocno starszej pani. Powiedziala: Biusty w
          reklamach nie brzydzą, bo służą mężczyznom, pierś karmiacej słuzy dziecku, stad
          wscieklośc.
          - A dlaczego pieklą sie kobiety?
          - Moze są zazdrosne?
          • Gość: jaija Re: Piersi służą do karmienia IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.09.08, 16:37
            A skąd pewność, że kobietom podobają się reklamy z piersiami, czyli tzw. seksistowskie? Panom podobają sięna pewno. Nie róbmy piekła kobiet tam, gdzie niekoniecznie ono jest :)
            Pozdrawiam :)
    • wana Re: Publiczne karmienie piersią 02.09.08, 16:08
      www.dziennik.pl/kobieta/dziecko/article229714/Nie_ma_to_jak_piers_mamy.html
      Z pozdrowieniami dla Piotra ;-)
      • Gość: ledzeppelin3 Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.chello.pl 02.09.08, 16:50
        karmię piersią trzecie dziecko i rozumiem, że nie kazdy ma ochotę
        oglądać wywalone cycochy, sama też wolę uprawiać ekshibicjonizm w
        innych okolicznościach. Może trzeba trochę szacunku, w obie strony?
        Można spokojnie karmić dyskretnie, równiez karmienie przy kasie
        hipermarketu przerasta moje wyobrażenie (światła, wrzawa, miliony
        bodźców, nie jeste to miejsce do karmienia wrażliwego niemowlaka!
        pomijajac nawet zgorszenie tłuszczy).
        Jest coś takiego jak złoty środek, obrzydliwym jest traktowanie
        kobiecych piersi jak produkt reklamujący części zamienne samochodów,
        śmieszne jest postekiwanie nastolatek i babc, że mleko kobiece jest
        fe a już najgorsze są te żyły wokół brodawek (cipka też jest fuj),
        ale i niekoniecznie nalezy modlić się do przepełnionych mlekiem
        gruczołów jako leku na całe zło tego świata.

        Z drugiej strony, nie szalejmy z tym nieszczęsnym WHO, który tzw
        długie karmienie piersią (po 1 roku życia) zaleca w krajach 3-go
        świata. Nie jestem pediatrą, tylko chirurgiem, ale kolezanki
        pediatrzyce twierdzą niezłomnie, że po 1 roku życia cała zabawa z
        cysią służy głównie mamusi, a nie dziecku.
        • gabi.gg Re: Publiczne karmienie piersią 02.09.08, 18:15
          Gość portalu: ledzeppelin3 napisał(a):

          > Jest coś takiego jak złoty środek, obrzydliwym jest traktowanie
          > kobiecych piersi jak produkt reklamujący części zamienne
          samochodów,
          > śmieszne jest postekiwanie nastolatek i babc, że mleko kobiece
          jest
          > fe a już najgorsze są te żyły wokół brodawek (cipka też jest fuj),
          > ale i niekoniecznie nalezy modlić się do przepełnionych mlekiem
          > gruczołów jako leku na całe zło tego świata.

          Nie wiem gdzie Ty widziałaś te roznegliżowane kobiece piersi w
          reklamach części samochodów, bo chyba nie na publicznie dostępnych
          bilbordach w hipermarketach czy na ulicy - a o tym tu jest mowa.

          Nie jestem babcią ani nastolatką, ale też nie mam ochoty być
          zmuszana do oglądania piersi kobiet karmiących (ani żadnych innych).
          Nie widzę w tym nic dziwnego, że to pokazywanie się niektórym z nas
          nie podoba i nie ma co od razu kwalifikować tych osób jako
          nastolatki lub babcie, czyli w domyśle takie nie całkiem kobiety.

          A co do reszty Twojego postu, to w pełni się zgadzam.
          • Gość: magda-karmiaca Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 22:36
            >...ale tez nie mam ochoty byc zmuszana do ogladania piersi kobiet
            karmiacych.
            Alez niuniu,a ktorz to niunie zmusza do ogladania,a mze przystawia
            ci rewolwer do glowy,och nie badz smeszna
            • gabi.gg Re: Publiczne karmienie piersią 03.09.08, 11:02
              Gość portalu: magda-karmiaca napisał(a):

              > Alez niuniu,a ktorz to niunie zmusza do ogladania,a mze przystawia
              > ci rewolwer do glowy,och nie badz smeszna

              Cóż to za jeden ten "ktorz"? :-P
              • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 03.09.08, 12:21
                Psie kupy, pijaczki w bramie o tym się nie dyskutuje, bo większość jest zdania,
                że coś należało by z tym zrobić. Kobiety i mężczyźni wcale nie podniecają się
                tym, że ktoś karmi w restauracji. Nie budzi to też zazdrości, dziwne że
                wszystkie osoby, które są skrępowane takim zachowaniem sa odsyłane do
                psychoterapeutów przez matki. Kompromis to jest słowo do zrozumienia dla obu
                stron. Przestrzeń publiczna jest miejscem w którym powinniśmy wszyscy szanować
                swoje prawa.
              • Gość: jacek 226315 Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.08, 16:24
                jak chcesz poprawiac czyjes bledy to na to jest forum jezykowe.Ten
                sie nie myli kto nic nie robi.A swoja droga to ja tez bym chcial
                wiedziec ,kto Cie zmusza do ogladania piersi-bo cyce to moze Ty masz-
                karmiacej matki.
                • Gość: Alibaba Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.ramtel.pl 03.09.08, 17:09
                  Gość portalu: jacek 226315 napisał(a):

                  > A swoja droga to ja tez bym chcial
                  > wiedziec ,kto Cie zmusza do ogladania piersi-bo cyce to moze Ty
                  masz-
                  > karmiacej matki.

                  Kto ją zmusza, to napisła już parę postów wcześniej.
                  • Gość: jacek226315 Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.08, 19:26
                    alibabo-to jak ja zmusza,?Przykladajac noz do gardla.Zmuszal to
                    hitlerowiec Polakow w czasie okupacji.Mnie tam nigdy by nikt do
                    niczego nie zmusil
                    • Gość: Alibaba Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.ramtel.pl 03.09.08, 21:35
                      Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                      > alibabo-to jak ja zmusza,?Przykladajac noz do gardla.Zmuszal to
                      > hitlerowiec Polakow w czasie okupacji.Mnie tam nigdy by nikt do
                      > niczego nie zmusil

                      Za słownikiem języka polskiego:
                      zmusić — zmuszać
                      1. «siłą lub groźbami skłonić kogoś do zrobienia czegoś wbrew jego
                      woli»
                      2. «o sytuacji, okolicznościach itp.: spowodować, że ktoś musi
                      postąpić wbrew swojej woli»

                      W tym wypadku chodziło zapewne o użycie tego słowa w znaczeniu
                      drugim, bo wbrew swojej woli została zmuszona do zobaczenia piersi
                      roznegliżowanej kobiety.
                      • Gość: jacek226315 Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.08, 08:22
                        a Ty skad wiesz w ktorym znaczeniu chodzilo.A jesli nawet to co
                        zagrodzila jej droge swoim cialem ?Poza tem od kiedy karmiaca
                        kobieta jest rozneglizowana?.Moze Ty sie rozbierasz do tej
                        czynnosci.Trzeba dobrze wzrok wytezyc by zobaczyc kawalek golej
                        piersi karmiacej matki.Niech sie wstydzi ten co widzi.
                        Ps.Widzisz dla takich ludzi jak ja ktorzy mieszkali ponad 25lat za
                        granica,teraz duzo rzeczy razi,i gwarantuje Ci ,ze gdybys byla w
                        moch butach razilo by i Ciebie.Np.Zapach potu w komunikacji,wstret
                        rodakow do mydla/nie bierz tego do siebie/ ,razily by Ciebie ponure
                        miny bez usmiechu,traktowanie klientow w hipermarkietach jak
                        potencjalnych zlodzieji.,nie wspomne o zawilych tajemniczych
                        rachunkach trelefonicznych czy za prad itd. -sredniowiecze,No ale to
                        trzeba pomieszkac za granica, i to w normalnych krajach by dostrzec
                        roznice,bo jako turysta to nie to.Gdyby w szkolach byly zajecia z
                        seksuologi nie czerwienil by sie Polak na samo slowo
                        seks,traktowalby seks jako tak samo normalne jak oddychanie,spanie,
                        jedzenie.Zobacz tym wszystkim przeciwnikom karmienia piersia, to
                        zajecie kojarzy sie z seksem a tak przeciez nie jest.Pozdowienia
                        • Gość: jacek226315 Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.08, 10:16
                          chcialbym jeszcze dodac,ze mam bokserke po ktorej sprzatam i nie
                          wstydze sie tego,bo tak sie przyzwyczailem za granica ,bo tam lepia
                          za to wielkie kary i rozum mi dyktuje,iz tak trzeba,to wiesz co:?
                          patrza na mnie jak na dziwolaga i napewno Ci wszyscy co z takim
                          oburzenem wypowiadaja sie na innym forum ,ze wlasciciele psow nie
                          sprzataja po swych pupilach.No ale jak stwierdzilem juz poprzednio
                          Polakow dziwi wiele rzeczy;niewidomy,kulawy,garbaty,jakajacy
                          sie.Lacze pozdrowienia
        • wana Re: Publiczne karmienie piersią 04.09.08, 11:13
          > Z drugiej strony, nie szalejmy z tym nieszczęsnym WHO, który tzw
          > długie karmienie piersią (po 1 roku życia) zaleca w krajach 3-go
          > świata. Nie jestem pediatrą, tylko chirurgiem, ale kolezanki
          > pediatrzyce twierdzą niezłomnie, że po 1 roku życia cała zabawa z
          > cysią służy głównie mamusi, a nie dziecku.

          Jak rozumiem, chodziło tu o dziecko do 6 miesiąca - starsze da się
          nakarmić chociażby chrupkami kukurydzianymi.
    • Gość: promyczek Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.ztpnet.pl 03.09.08, 21:02
      Teraz taki mamy czas Brak wstydu honoru i ambicji Nic je nie żenuje wcale A juz
      wyobrażam sobie W czym chodzi po domu nie wsydzac sie nikogo Pewnie nawet
      wlasnych dzieci tez sie nie wstdzą takie mamy
      • nangaparbat3 Re: Publiczne karmienie piersią 03.09.08, 21:13
        Ja sie wstydzę, jak zrobię cos zlego, to znaczy komus krzywdę. I jak zawale
        robotę albo palnę horendalne głupstwo.
        I już.
    • arwena.a Re: Publiczne karmienie piersią 08.09.08, 23:13
      No cóż, to Ty masz problem.
      Zresztą sam to napisałeś - Ciebie szlag trafia.
      Może powinieneś coś z tym zrobić? Jakaś terapia grupowa dla nerwusów? ;)
      • gazdziikowa Re: Publiczne karmienie piersią 14.09.08, 20:19
        terapia to magiczne słowo w tym wątku. A co z osobami, których szlag trafia z
        powodu śmierdziela w autobusie, z którym musieli jechać przez pół godziny do
        pracy? Zastanawiające, że wiekszość osób, karmiących piersią też szlag trafia,
        bo np. w urzędzie stały się przez pół dnia. Jaka terapia dla tych ludzi?
        • nangaparbat3 Re: Publiczne karmienie piersią 14.09.08, 21:35
          gazdziikowa napisała:

          > terapia to magiczne słowo w tym wątku. A co z osobami, których szlag trafia z
          > powodu śmierdziela w autobusie, z którym musieli jechać przez pół godziny do
          > pracy? Zastanawiające, że wiekszość osób, karmiących piersią też szlag trafia,
          > bo np. w urzędzie stały się przez pół dnia. Jaka terapia dla tych ludzi?

          Matka karmiaca i śmierdziel - nie dostrzegasz róznicy?
    • Gość: magmar101 Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 00:09
      1. Kobieta przystawia dziecko do piersi z różnych powodów- jedzenie,
      picie, uspokojenie.Tłumaczenie kilkumiesiecznemu dziecku,że teraz
      nie dostanie piersi i że dopiero za chwilę jest bezsensem. Jeśli
      dziecko np. wystraszyło się i kołysanie nie pomaga, a wiemy,że
      pomoże pierś, to lepiej dać mu pierś. Niezaspakajanie potrzeb
      NIEMOWLĘCIA/ MAŁEGO DZIECKA przynosi więcej szkód niż korzyści.
      2. Dawniej nie było widać kobiet karmiących piersią w miejscach
      publicznych, bo kobiety siedziały w domach-izolatkach. Jedyne
      wyjście to byla wizyta w przychodni, ewentualnie msza w kościele.
      Naszcześie trochę się cywilizujemy i juz powoli przyjmujemy do
      wiadomości,że kobieta ciężarna, karmiąca, z małym dzieckim ma takie
      samo prawo korzystania z dóbr publicznych.
      3. Pamiętam dobrze sytuację, gdzy poszłam do galerii z koleżanką i
      jej miesiecznym dzieckiem. Trzeba było dziecko nakarmić i przewinać.
      Pokój dla matki z dzieckiem jest- ale zamkniety! Klucz, jak
      wskazywała karteczka na drzwiach, u pani sprzątającej. Pani
      sprzatającej brak. Idę do ochroniarza, ten nic nie wie, przez
      krótkofalowkę wypytuje kolegów gdzie jest pani sprzątajaca. Nie ma
      tej pani- zapadła sie pod ziemię. Pytam o zapasowy klucz. Jest, ale
      w dyrekcji- na drugim końcu galerii. Kiedy dostałam klucz do pokoju
      matki z dzieckiem, to dziecko mojej koleżanki było juz przebrane,
      przewinięte i nakarmione. Koleżanka była niestety zmuszona wykonać
      te czynności na stoliku w Mcdonald's. I zapewniam,że nie była z tego
      powodu szczęśliwa. Poprostu życie i mus. Wypadałoby gdyby ludzie
      chcieli to zrozumieć.
    • Gość: bart - wrocław Re: Publiczne karmienie piersią IP: 80.54.192.* 29.09.08, 16:23
      a u nas na prowincji jest to normalne. widać matula karmiła cie kroplówką przez
      rękawiczki, poczeła cie niepokalanie, a ojca nigdy nago nie widziala. Ciemnogród
      ta Wielka Warszawa.
    • mamma320 Re: Publiczne karmienie piersią 29.09.08, 18:33
      Napisz proszę gdzie mamy karmić. U mnie w C.H.Sadyba nie ma pokoju dla matki z
      dzieckiem, o przepraszam jest ale jest to jednocześnie toaleta dla
      niepełnosprawnych, małe, śmierdzące i duszne pomieszczenie, jest tam tylko
      przewijak i brudny kibel. Nikt chyba nie chce jeść w takich warunkach to
      dlaczego mam zmuszać moje dziecko do tego. Zaznaczam ,że jeśli jest "ustronne"
      miejsce przystosowane do tego to karmię właśnie tam.
    • Gość: Antydomestos Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.gprs.plus.pl 30.09.08, 01:54
      Widzisz Piotrusiu, jak Cię Twoja matka karmiła to Ci to jakoś nie przeszkadzało.
      A co do życzeń - ja nie życzę sobie oglądać wielu rzeczy i cóż z tego. Akurat
      karmienie piersią to najbardziej naturalna rzecz jaka może być i szczerze wolę
      ją oglądać niż panienki w obcisłych topach, obcisłych spodniach i z
      przelewającym się przez krawędzie brzuchem. Bo one mają wybór, a karmiąca matka
      często nie ma - bo co, dla Twojego poczucia estetyki dziecko ma się z głodu
      drzeć przez ileś tam minut gdy matka będzie szukała ustronnego miejsca do
      którego Twój wzrok nie będzie sięgał? A może ma siedzieć zamknięta w domu by
      broń boże dziecko nie zgłodniało kiedy Ty będziesz obok?
      A lubisz oglądać "modnych" w garniturach i białych skarpetkach, albo w sandałach
      i dziurawych skarpetkach. Jest jeszcze wiele takich rzeczy od których naprawdę
      może się robić niedobrze - bród, smród i niechlujstwo. Zajmij się tępieniem ich,
      a matki zostaw w spokoju - bo też byłeś karmiony.
      • Gość: xxxxxxmama Re: Publiczne karmienie piersią IP: 195.16.88.* 30.09.08, 12:42
        Ja jestem wstydliwa, trudno mi rozbierać się publicznie, nigdy też nie ubierałam
        się wyzywająco. Planowałam więc zawsze karmić dziecko na osobności, chociaż nie
        uważałam nigdy tego za obrzydliwe. Ale jak urodziłam dziecko to okazało się, że
        moja intymność nie jest ważna, a moje piersi to już nie jest kawałek mojej
        intymności tylko naczynie dla dziecka. Już w samym szpitalu nie ma
        zagwarantowanego ani minimum intymności. Nie ma badań kontrolnych sam na sam z
        lekarzem i położną w odosobnionym miejscu tylko przychodzi cała gromada i na
        sali z innymi pacjentkami przy otwartych drzwiach na korytarz każą ci się
        obnażać. Idziesz karmić do swojego pokoju jak są goście, zaraz zlatują się
        babcie i ciotki z dzieciakami popatrzeć jak to małe je. W przychodni lekarskiej
        czekasz z dzieckiem w kolejce pół dnia, dziecko głodne, każą ci karmić na
        korytarzu.
        Nie widziałam też miejsc specjalnych w marketach, ale nigdy nie ciągaliśmy
        dziecka na zakupy, a planując wyjścia, zawsze planowało się tak, aby wypadały po
        karmieniu i starałam się aby zdążyć na następne karmienie do domu. Bynajmniej
        nie zawsze się tak da, dziecko potrzebuje też się napić. Ściąganie pokarmu nie
        ma sensu, gdyż po pierwsze moje dziecko nie przyjmowało butelki - w ogóle
        smoczka, po drugie - wymaga odpowiedniego przechowania - nie długi okres i to w
        lodówce, i po trzecie to nie podasz dziecku zimnego mleka a gdzie je zagrzejesz.
        Tak więc po jakiś 2 miesiącach stało mi się obojętne gdzie karmię i przestałam
        się wstydzić, zwłaszcza, że przekonałam się, że w sumie to widać mi tyle tej
        piersi ile większości dziewczyn w wydekoldowanych bluzkach. Nie nakrywałam też
        głowy dziecka pieluchą, bo co ma się męczyć z braku powietrza, ale zawsze
        wyciągałam pierś dyskretnie, mając już przytuloną do piersi główkę dziecka i
        siadałam gdzieś z boku, żeby nikt nie rozpraszał dziecka i nie "wisiał nade mną".
        Dziwi mnie obrzydzenie do piersi karmiących, ale może mało takowych widziałam.
        Moje były takie jak wcześniej, żadnych żyłek i innych zmian, tylko większe i
        pełniejsze i mój mąż był zachwycony, bo jak na filmach u ponętnych blondynek. A
        karmienie też go nie brzydziło, lubił patrzyć jak mały je. Nie jest to widok
        epatujący seksualnością, pożądania nie wzbudza pewnie, ale żeby obrzydzenie to
        chyba przesada. Raczej tkliwość i czułość. Ja się przynajmniej z tym spotkałam.
    • marzannasz Re: Publiczne karmienie piersią 11.10.08, 15:09
      A JA jestem kobieta i mi taki widok przeszkadzs, zreszta caly ten kult DZIECKA
      nic zrobic nie mozna nic powiediec, ani do coffee shopu pojsc ani do restauracji
      bo wszedzie matki z dziecmi, ktore wrzeszcz, krzycza i placza, ide do
      restauracji zeby w spokoju , milej atmosferze zjesc kolacje/obiad a nie
      wysluchiwac placzu glodnego dziecka, z ktorym matka nie daje sobie rady,
      dlaczego mam placic za to ze ktos ma dzieci, nikt nie patrzy sie ze mi jest
      ciezko, wiec czemu ja mialabym byc jak Matka |Teresa
      • Gość: tomekjot Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.gprs.plus.pl 11.10.08, 15:39
        ide do
        > restauracji zeby w spokoju , milej atmosferze zjesc kolacje/obiad a nie
        > wysluchiwac placzu glodnego dziecka, z ktorym matka nie daje sobie rady,

        w spokojnej atmosferze to możesz sobie jeść w domu, ewentualnie wybiraj restauracje fdzie nie uswiadczxysz takich sytuacji
    • karolinqua Re: Publiczne karmienie piersią 12.10.08, 15:17
      Jestem kobietą i jeszcze nie mam dzieci, ale zgadzam się z tym, że
      to nie jest zbyt normalne!
      Dla mnie w tym wszystkim najgorsze jest to, że ta matki nie raczą
      okryć swojej piersi, tylko oscentacyjnie ją ukazują.
      Rozumiem, że bedąc matką nie trzeba siedzieć całymi dniami w domu,
      ale jak ostatno siedziałam w parku i obok mnie usiadła matka,
      wystawiła pierś i karmiła dziecko, a przechodzący obok ludzie,
      głównie mężczyźni patrzyli z obrzydzeniem to im się nie dziwie.
      MATKI, OKRYWAJCIE CHOCIAŻ TEN BIUST
    • lejdimakbet Re: Publiczne karmienie piersią 28.10.08, 20:56
      jako kobieta, która z pewnością jest w mniejszości, mówię,że mnie
      się to również nie podoba. I od razu mówie: wiem,że to naturalne, że
      normalne itd,ale co poradzę na to,że jak widzę pierś kobiety
      karmiącej- wielką, nabrzmiałą,z rozciągniętą do granic możliwości
      skórą przez którą przebijają niebieskie i fioletowe żyłki,a do tego
      nienaturalnie wielki sutek to dostaję gęsiej skórki i robi mi się
      słabo. I ok, jest to naturalne,ale na pewno nie piękne czy
      seksowne,jak pisza niektórzy.
      pozdrawiam wszystkich, którzy zaraz napiszą, że jestem nienormalna:)
      • Gość: sara Re: Publiczne karmienie piersią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 13:43
        Może te wszystkie karmiące publicznie mamusie myślą, że ludzie
        patrzą bo one z tym cycem tak seksownie wyglądają??
        Jakiś czas temu, w jednym z największych centrów handlowych we
        Wroclawiu /"magnolia"/ widaiałam taką matkę karmiącą na ławce w
        głównym i zatłoczonym pasażu tuż przy samym wyjściu ze sklepu
        reserved.
        Żałosne to było i niesmaczne!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja