princessofbabylon
05.09.08, 16:48
skąd się bierze przekonanie, że ja w pociągu chcę słuchać tej samej
muzyki co pasażer obok, z którego słuchawek dudnią basy na cały
przedział? Albo że jak on sobie włączy muzykę z telefonu, w
przedziale w którym jedzie kilka osób i jest cisza jak makiem
zasiał, to wszyscy będą szczęśliwi? Skąd się bierze przekonanie, że
ja chcę wiedzieć z kim tam Olka kręci, a kto siedzi w kiciu, a kto
za kogo wyszedł i z kim jest w ciąży. Dlaczego osoba, która funduje
mi takie informacje wydzierając się do telefonu, myśli że mnie to
interesuje i nie potrafi uszanować prawa innych do spokojnej
podróży? Czy nie można w pociągu rozmawiać cicho? Czemu ja muszę to
znosić, albo wychodzić z przedziału, przesiadać się bo szlag mnie
trafia? Skąd się w ludziach wzięło coś takiego? Coraz więcej takiego
badziewa da się zaobserwować.
Czy tego się nie da wyplenić?