Dodaj do ulubionych

Publiczne wyrażanie homoseksualnej miłości

08.09.08, 20:50
Jestem homoseksualistą i uważam, że czas najwyższy przestać się
ukrywać z publicznym wyrażaniem swej homoseksualnej miłości na
ulicach polskich miast i wsi. Heteroseksualiści jakoś namiętnie to
praktykują (objęcia, pocałunki, itd.). Tylko nie mówcie, że musi
minąć jeszcze wiele, wiele czasu zanim społeczeństwo zaakceptuje
taki widok - to jest jakaś pokrętna logika, która nas nigdzie nie
zaprowadzi. Kiedyś musi w końcu nastąpić przekroczenie tej
krytycznej granicy - przypomnijcie sobie tę Murzynkę, która w latach
50. na południu USA zajęła w autobusie miejsce zarezerwowane dla
białych; nie biadoliła: "jeszcze tyle czasu musi upłynąć zanim
nastąpi zniesienie apartheidu"... Jak zresztą statystyczny człowiek
ma się do nas, ludzi o homoseksualnej orientacji, przekonać, jeśli
poza relacjami telewizyjnymi z marszów równości nie widział na oczy,
żywego, czującego, kochającego homoseksualisty? To przecież
nieludzkie, by tak nieprawdopodobnie tłamsić swe uczucia, nie móc
pocałować czy przytulić chłopaka, cieszyć się swą miłością; nie
wyobrażam sobie, jak mógłbym funkcjonować w takim układzie - sądzę,
że zdecydowana większość heteroseksualistów też sobie tego nie
wyobraża. Polska to w końcu i mój kraj - chcę się tu czuć u siebie,
na pełnoprawnych zasadach.
Obserwuj wątek
        • zlcn Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 20:28
          To oczywiście Twoje prawo, żeby przejawy łączącego dwóch mężczyzn
          (być może głębokiego) uczucia nazwać obrzydliwością. Chodzi tylko o
          to, żebyś tego nie zabraniał.
          • mlasskacz Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 20:36
            Nie zabraniam. Po prostu wzbudza to u normalnych ludzi uczucie
            obrzydzenia. Taka jest rzeczywistość. Jeśli miałbym np. chorobę
            skóry wzbudzajaca obrzydzenie, to bez potrzeby nie obnosiłbym się z
            tym widokiem chyba że - jak niektórzy agresywni homoseksualiści-
            chciałbym tym epatować. Potem bym skamlał ze mnie krzywdzą...
            • zzyzx Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 20:53
              mlasskacz napisał:
              > Nie zabraniam.

              Nie posiadasz takiej możliwości.

              > Po prostu wzbudza to u normalnych ludzi uczucie obrzydzenia.

              Nie przypisuj sobie prawa do decydowania o tym, co ma obrzydzać "normalnych ludzi".
              Obrzydza Ciebie - Twój problem. Pozostaje współczuć.
              Mnie widok kochających się ludzi dowolnej orientacji zawsze miło nastraja.
            • zlcn Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 20:53
              Też uważam się za normalnego - normalność ma wiele odcieni. Zrozum
              proszę, że możliwość publicznego wypowiedzenia swej miłości jest dla
              mnie czymś bardzo ważnym. I nie uważam się za agresywnego
              homoseksualistę - chcę tylko prawa do miłości na tych samych
              prawach, które przysługują heteroseksualistom. Nawet jeżeli
              niektórzy uważają tę miłość za obrzydliwą, dla mnie będzie ona czymś
              najpiękniejszym na świecie.
              • zzyzx Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 21:12
                zlcn napisał:
                > Zrozum proszę, że możliwość publicznego wypowiedzenia
                > swej miłości jest dla mnie czymś bardzo ważnym.

                A swoją drogą - dlaczego?
              • mlasskacz Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 21:13
                Żadna polityczna poprawnosć pewnych faktów nie zmieni.
                Homoseksualizm to dewiacja, która okazuje się podatna na leczenie.
                Oczywiście, uczucie obrzydzenia jest reakcją dość dość prymitywną,
                ale tak każdy zdrowy organizm reaguje na wiele rzeczy, np. nieświeże
                jedzenie, odór rozkładu itp. Nie mieszajmy także różnych rzeczy:
                prowokowanie ludzi poprzez wywoływanie u nich reakcji obrzydzenia
                (bo tutaj lezy problem) czyli akt agresji tak naprawdę a prawem
                dwóch ludzi do układania swoich relacji jak uważają,bo to jest
                bezsporne. Można to nazywać miłością albo jak ktoś sobie już tam
                chce. Publiczne ostentacyjne okazywanie uczuć heteroseksualnych
                świadczy co najmniej o prymitywiźmie i braku wychowania.
                Ostentacyjny homoseksualizm to oczywista agresja i okazywanie innym
                swojej pogardy dla nich w istocie.
                • zlcn Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 21:36
                  Najważniejsze, że zgadzamy się w jednym: choć z takim
                  zacietrzewieniem potępiasz publiczne okazywanie miłości przez
                  homoseksualistów (i sam homoseksualizm), to nie zabroniłbyś takich
                  zachowań. I tego bym w zasadzie od Ciebie oczekiwał. A na leczenie z
                  homoseksualizmu się nie wybieram, podobnie jak Ty na leczenie z
                  heteroseksualizmu. Pozdrawiam.
                  • Gość: looxie Re: Obrzydliwość. IP: *.chello.pl 16.09.08, 08:59
                    Popieram autora postu. Okazywanie sobie czułości, zainteresowania, sympatii,
                    miłości nie powinno nikogo bulwersować. Jeśli bulwersuje - to trzeba uświadomić
                    sobie, że poczucie estetyki jest w nas zakorzenione kulturowo. Podejrzewam, że
                    wielu "normalnych" mężczyzn, którzy dą szaty na myśl o całującej sie parze gejów
                    ma zupełnie inne odczucia, gdy na myśl przychodzi im para lesbijek w akcji. Dla
                    mnie każdy nadmiar jest niesmaczny. Ostentacyjna seksualność na ulicy - nie!
                    Czułość i radość, wolność w okazywaniu uczuć - tak!

                    Hetero-Zuzanna
                • zzyzx Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 21:44
                  mlasskacz napisał:
                  > Żadna polityczna poprawnosć pewnych faktów nie zmieni.

                  Tym bardziej nie zmieni ich żadna homofobiczna zaciekłość.

                  > Homoseksualizm to dewiacja, która okazuje się podatna na leczenie.

                  Homoseksualizm to orientacja seksualna, która okazuje się być kompletnie odporna na jakiekolwiek "leczenie".

                  > Oczywiście, uczucie obrzydzenia jest reakcją dość dość prymitywną,
                  > ale tak każdy zdrowy organizm reaguje na wiele rzeczy, np.
                  > nieświeże jedzenie, odór rozkładu itp.

                  Nieświeże jedzenie, rozkłady czy inne bodźce wywołujące obrzydzenie są dla organizmu w ten czy inny sposób niebezpieczne, stąd biologiczna reakcja obrzydzenia z nimi związana.
                  Homoseksualizm innych nie tylko nie jest w żadnym stopniu dla organizmu niebezpieczny, a wręcz korzystny z ewolucyjnego punktu widzenia. Tak więc reakcja obrzydzenia jest w tym przypadku kompletnie nieuzasadniona.
                  • mlasskacz Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 22:08
                    Ja nie jestem wcale zacietrzewiony, po prostu czuję obrzydzenie jak
                    patrzę na sceny homoseksualne, dlatego nie chcę być zmuszany do ich
                    oglądania, jeśli mozna prosić o minimum szacunku dla mojej skromnej
                    osoby i znakomitej większości innych. Co do biologii, właśnie odruch
                    obrzydzenia coś mówi o prawidłowości takich tendencji. W jaki sposób
                    może homoseksualizm być pozytywny ewolucyjnie, skoro w oczywisty
                    sposób nie można mieć w ten sposób potomków to naprawdę nie
                    rozumiem. Podsumowując: to, co jest istotne, to szacunek dla innych,
                    także ze strony homoseksualistów dla osób normalnych.
                    • zzyzx Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 22:27
                      mlasskacz napisał:
                      > Ja nie jestem wcale zacietrzewiony, po prostu czuję obrzydzenie jak
                      > patrzę na sceny homoseksualne, dlatego nie chcę być zmuszany do ich
                      > oglądania, jeśli mozna prosić o minimum szacunku dla mojej skromnej
                      > osoby i znakomitej większości innych.

                      A czuj sobie do woli. Tylko nie głoś przy tym idiotycznych tez ani nie rość
                      sobie prawa do bezpodstawnego oceniania co ma obrzydzać innych.
                      Jeżeli nie chcesz oglądać to odwróć głowę. Nie oczekuj, że wszyscy dookoła będą
                      się dostosowywać do Ciebie.
                      Mnie obrzydzają białe kozaczki. Czy mam wymagać, by blachary z szacunku do mojej
                      osoby przestały je nosić?

                      > Co do biologii, właśnie odruch obrzydzenia coś mówi
                      > o prawidłowości takich tendencji.

                      Że jak?

                      > W jaki sposób może homoseksualizm być pozytywny ewolucyjnie,
                      > skoro w oczywisty sposób nie można mieć w ten sposób potomków
                      > to naprawdę nie rozumiem.

                      Z Twojego punktu widzenia jest całkiem korzystnym, aby otaczający Cię mężczyźni
                      zajmowali się sobą nawzajem - mniejsza konkurencja do samic, większe szanse na
                      Twój genetyczny sukces. Tak więc widok dwóch kopulujących samców winien Cię
                      ucieszyć, a nie obrzydzić.

                      Z punktu widzenia całej populacji - są różne teorie tego jak może być
                      homoseksualizm przydatny, np. poprzez osłabienie agresji.

                      > Podsumowując: to, co jest istotne, to szacunek dla innych,
                      > także ze strony homoseksualistów dla osób normalnych.

                      A co z szacunkiem Twoim dla osób homoseksualnych?
                      • opornik4 Re: Obrzydliwość. 13.09.08, 22:41
                        zzyzx napisał:
                        > Z punktu widzenia całej populacji - są różne teorie tego jak może
                        być
                        > homoseksualizm przydatny, np. poprzez osłabienie agresji.

                        Chyba sobie zartujesz.
                        Nie kazdy gey jest "bezjajeczny".
                        Tak sie sklada,ze wspolczesny homoseksualizm
                        zostal wykorzystany przez Marksa i Engelsa,
                        ktorzy jako pierwsi dostrzegli potencjał tkwiący w ruchu gejowskim.
                        Nie spodziewali się jednak, że kultura homoseksualna ogarnie
                        przedwojenne Niemcy skuteczniej niż jakakolwiek
                        komunistyczna rewolta.

                        www.rp.pl/artykul/151823.html
                        "Obecność wielu homoseksualistów, nierzadko aktywistów ruchu
                        gejowskiego, wśród członków i sympatyków partii nazistowskiej jest
                        faktem niewątpliwym. Dość łatwo to wytłumaczyć. Hasła narodowych
                        socjalistów były produktem tego samego fermentu umysłowego, który
                        stworzył w Niemczech klimat do rozwoju ruchu gejowskiego. Nazizm
                        wzywał do odrzucenia przeszłości, gloryfikował ruch i zmianę. Jak
                        wszystkie totalitaryzmy deklarował początek nowej epoki i nowego
                        człowieka. Głośno potępiał judeo-chrześcijańską moralność i
                        mieszczańską etykę. Goebbels pisał wprost: "Chrześcijaństwo
                        przepełniło naszą seksualność obłudą".

                        Jeżeli w ideologii NSDAP pojawiały się wątki, które mogły być
                        pretekstem do potępienia homoseksualizmu (np. nacisk na prokreację),
                        były one nieliczne. Jednocześnie nazistowski ideał Uebermenscha,
                        władczej i wojowniczej blond bestii niewątpliwe odpowiadał gustom i
                        fantazjom części homoseksualistów (możliwe zresztą, że był on po
                        części ich dziełem).

                        Głos rozstrzygający miała zresztą praktyka. Ernest Roehm był jednym
                        z najważniejszych ludzi w partii, a jednocześnie niemal otwartym
                        homoseksualistą. Kierowana przez niego SA liczyła w 1934 r. prawie
                        trzy miliony członków."
                      • Gość: G60limited Większej głupoty dawno nie czytałem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 21:20
                        > > W jaki sposób może homoseksualizm być pozytywny ewolucyjnie,
                        > > skoro w oczywisty sposób nie można mieć w ten sposób potomków
                        > > to naprawdę nie rozumiem.
                        >
                        > Z Twojego punktu widzenia jest całkiem korzystnym, aby otaczający Cię mężczyźni
                        > zajmowali się sobą nawzajem - mniejsza konkurencja do samic, większe szanse na
                        > Twój genetyczny sukces. Tak więc widok dwóch kopulujących samców winien Cię
                        > ucieszyć, a nie obrzydzić.


                        Homosie mają naprawdę sporo we łbach poprzestawiane, i zdrowa logika jest u nich
                        chyba czymś obcym. Przecież jasno wynika, że mniejsza konkurencja do samic jest
                        gorsza dla ewolucji. Inaczej idealną sytuacją byłoby, gdyby konkurencji nie było
                        w ogóle. A jest dokładnie odwrotnie, i skończcie z powtarzaniem takich
                        niedorzeczności, bo jeszcze jakieś dziecko przeczyta i będzie rozpowiadać
                        kretynizmy.

                        Homoseksualizm jest zawsze ślepym zaułkiem ewolucji, niezdrowym w punktu
                        widzenia natury, i słusznie wzbudzającym obrzydzenie. Faceci powinni pomiędzy
                        sobą WALCZYĆ, a nie okazywać sobie czułość i wzajemną miłość. To jest CHORE, czy
                        się to komuś podoba czy nie.
            • Gość: P Re: Obrzydliwość. IP: 193.26.131.* 14.09.08, 01:16
              mlasskacz napisał:

              > Nie zabraniam. Po prostu wzbudza to u normalnych ludzi uczucie
              > obrzydzenia. Taka jest rzeczywistość. Jeśli miałbym np. chorobę
              > skóry wzbudzajaca obrzydzenie, to bez potrzeby nie obnosiłbym się z
              > tym widokiem chyba że - jak niektórzy agresywni homoseksualiści-
              > chciałbym tym epatować. Potem bym skamlał ze mnie krzywdzą...

              I jak tam samo myślę. "Wolnoć Tomku w swoim domku", co dwaj geje robią w domowym zaciszu zupełnie mnie nie interesuje, ale w miejscach publicznych niech się nie migdalną bo niektórym może się zrobić niedobrze.
              • zlcn Re: Obrzydliwość. 14.09.08, 09:05
                Przecież autor wyraźnie odpowiedział, że pomimo swojego obrzydzenia
                widokiem publicznego wyrażania homoseksualnych uczuć, tego nie
                zabrania. Nie mówię o żadnym "migdaleniu", ale takich zachowaniach,
                jak pocałunek czy spacer w objęciach. A to, czy komuś zrobi się
                niedobrze, jakoś nie robi na mnie wrażenia.
            • Gość: maska Re: Obrzydliwość. IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.09.08, 10:05
              Jestem matką, mam męża, dorosłego syna. Wszyscy jesteśmy wedle twoich określeń "normalni". I żadne z nas na widok homoseksualisty nie pomyśli nawet, że to obrzydliwe. Dla "normalnych" to powinno być normalne. Po prostu nie wyobrażaj sobie niczego, nie interesuj się innymi. Najlepsze, to obojętność, nie żadna głupia tolerancja. Wcale nie musisz tego tolerować, żadnej łaski nie robisz. Tak jest i tyle. Jak heteryk całuje dziewczynę, to w porządku, a jak całują się geje to jest be? To ty jesteś nienormalny.
            • arctos6 Re: Obrzydliwość. 15.09.08, 22:09
              Gdyby owi homoseksualiści kopulowali na ulicy to bym rozumiał obrzydzenie. Przeraża mnie jak niektórzy reagują na zwykły przejaw czułości i sympatii między mężczyznami (objęcia, trzymanie za rękę) co może świadczyć o homoseksualiźmie ale nie musi; lecz na pewno świadczy o silnym uczuciu. Czy obejmowanie się to grzech? Czy wbrew naturze? Przeraża mnie to obrzydzenie wobec okazywania sobie uczuć!
      • ranita_08 Re: Publiczne wyrażanie homoseksualnej miłości 15.09.08, 11:20
        Z mojego punktu widzenia- punktu widzenia osoby w 100%
        heteroseksualnej, nie chodzi o publicze wyrażanie miłości przez
        homoseksualistów. Uważam że zarówno ci hetero, jak i ci homo
        powinni zachować jakąś estetykę zachowania. Drażni mnie obśliniająca
        się na środku tramwaju para - niezależnie czy jednej płci, czy
        różnych. Nie przeszkadza mi natomiast trzymanie się za rękę,
        przytulanie itp, jednym słowem wg. mnie ok jest wszystko to co nie
        stawia mnie w sytuacji konieczności bycia świadkiem zdecydowanie
        intymnych czynności.
    • hypatia69 Publiczne wyrażanie miłości 08.09.08, 21:22
      Jestem heteroseksualistką i miętoszenie się par dowolnej orientacji
      publicznie budzi we mnie odruch niposłuszeństwa. Guzik mnie
      obchodzi, czy to homo, czy hetero.
      "To przecież nieludzkie, by tak nieprawdopodobnie tłamsić swe
      uczucia, nie móc pocałować czy przytulić chłopaka"
      No. Też to robię wyłącznie w zaciszu domowym. Ale nie mam takich
      problemów. Nie widzę powodów, dla których miałabym sie z tym obnosić
      po przystankach i ulicach. Moje uczucia są moja intymną sprawą. A
      jak widzę pryszczatego młodzieńca zasysyającego cycatą pannę w
      tłumie, to mi słabo. Czy ja koniecznie muszę ogladać, na co mieliby
      ochotę? I nie ma to nic wspólnego z Murzynką zajmującą siedzenie. Bo
      rasizm i dzielenie ludzi na równych i równiejszych to nie to samo,
      co epatować seksualnością. I tyle.
      • arek103 Re: Publiczne wyrażanie miłości 08.09.08, 23:22
        hypatia69 napisała:

        > Jestem heteroseksualistką i miętoszenie się par dowolnej orientacji
        > publicznie budzi we mnie odruch niposłuszeństwa. Guzik mnie
        > obchodzi, czy to homo, czy hetero.

        Ale hetero sie mietosza - trzymaja sie za rece, siedza sobie na kolanaach w
        tramwaju!
        ...

        I nie ma to nic wspólnego z Murzynką zajmującą siedzenie. Bo
        > rasizm i dzielenie ludzi na równych i równiejszych to nie to samo,
        > co epatować seksualnością. I tyle.

        Dyskryminacja ze wzgledu na kolor skory jak i na orientacje seksualna to
        dokladnie to samo.
        • hypatia69 Re: Publiczne wyrażanie miłości 09.09.08, 12:07
          "Ale hetero sie mietosza"
          I właśnie nie popadam nad tym w zachwyt. A na kolanach to i
          koleżanki sobie siedzą nieraz zwyczajne.
          "Dyskryminacja ze wzgledu"
          Ja nie dyskryminuję *nikogo*. Czarnych, białych, żółtych,
          czerwonych, zielonych, homo, hetero, bi, ydów, masonów ani
          cyklistów. Po prostu zbyt wylewne okazywanie uczuc przez kogokolwiek
          mnie zniesmacza.
          • arek103 Re: Publiczne wyrażanie miłości 09.09.08, 23:38
            hypatia69 napisała:

            > "Ale hetero sie mietosza"
            > I właśnie nie popadam nad tym w zachwyt. A na kolanach to i
            > koleżanki sobie siedzą nieraz zwyczajne.
            > "Dyskryminacja ze wzgledu"
            > Ja nie dyskryminuję *nikogo*. Czarnych, białych, żółtych,
            > czerwonych, zielonych, homo, hetero, bi, ydów, masonów ani
            > cyklistów. Po prostu zbyt wylewne okazywanie uczuc przez kogokolwiek
            > mnie zniesmacza.

            A trzymanie sie za rece jest zbyt wylewne?
          • eeela Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 14:42
            Po prostu zbyt wylewne okazywanie uczuc przez kogokolwiek
            > mnie zniesmacza.

            Przecież autor wątku nie mówił o publicznej grze wstępnej, tylko o objęciu i
            pocałowaniu się. Pocałować można się z każdym na przywitanie czy pożegnanie -
            pocałunek z partnerem/partnerką przy takiej okazji różni się tylko tym, że
            przeważnie jest wymierzony w usta. Trzymanie się za ręce czy objęcie, czy
            pogłaskanie, nie są zbyt ekspresyjne i można sobie na nie pozwolić w miejscach
            publicznych. I rzeczywiście należałoby, żeby osoby homoseksualne mogły sobie na
            to pozwalać na równych prawach.
      • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 08.09.08, 23:25
        Nie zdarza Ci się iść z chłopem za czy pod rękę? Przytulić się do niego na
        ulicy? Musnąć jego wargi swoimi?

        Jeżeli nie to... jesteś dziwna, ale zrozum, że dla większości jest to kompletnie
        naturalne zachowanie, które nie ma nic wspólnego z "epatowaniem seksualnością".
        • hypatia69 Re: Publiczne wyrażanie miłości 09.09.08, 12:13
          Zdarza mi się, jak idziemy po wetrepach, ja jestem na szpilkach i
          nie mam zamiaru rozbić sobie ryja. Na ulicy nie muskam i się nie
          przytulam. Bo to jest dla mnie sprawa zbyt osobista, zebym miała to
          robić przed całym światem.
          Poza tym zwykłe trzymanie się za rece to nie to samo, co namiętne
          pocałunki, prawda?
          I nie, nie jestem dziwna. Też miałam kiedyś naście lat i miałam
          takie samo podejście jak dzisiaj. Po prostu tak, jak publicznie nie
          wystawiam tyłka, zeby sie wysr.., tak samo nie widzę powodów, żeby z
          innymi zachowaniami zarezerwowanymi dla miejsc odosobnionych się
          afiszować. I tyle.
          • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 09.09.08, 18:27
            hypatia69 napisała:
            > Poza tym zwykłe trzymanie się za rece to nie to samo,
            > co namiętne pocałunki, prawda?

            No przecież właśnie!
            Nikt nie pisze tutaj o publicznym uprawianiu seksu, a o trzymaniu się za rękę
            właśnie. Tylko niektórym się kojarzy, że jak geje to ani chybi od razu będą
            analnie kopulować.

            W spacerze ręką w rękę czy romantycznym pocałunku nie ma kompletnie nic z
            "afiszowania się". To robi się dla siebie i partnera, a nie dla postronnych
            widzów. Spróbuj, może Ci się spodoba :).
            • hypatia69 Re: Publiczne wyrażanie miłości 09.09.08, 19:16
              "W spacerze ręką w rękę czy romantycznym pocałunku"
              Nie kumasz różnicy miedzy trzymaniem sie za rękę, a *romantycznym
              pocałunkiem*, który wyzwala znacznie silniejsze emocje i z
              *romantycznego* przeradza sie w *erotyczny*? Nie zdajesz sobie
              sprawy, ze to jest strefa bardzo erogenna, która może wywołać
              reakcje dużo silniejsze? Że łatwiej zapanować nad dotykiem dużo
              słabiej ukrwionych i o grubszym naskórku dłoni?
              "To robi się dla siebie i partnera, a nie dla postronnych widzów."
              Czy nie wspominałam, ze też byłam nastolatką? Rozumiem, że trudno w
              to uwierzyć, ale byłam. I miałam kolesi, którzy też
              lubili "romantyczne pocałunki", które u 17latka zazwyczaj kończą się
              jak wiadomo. I dalej nie widzę powodów do zachwytu z publicznego
              wzwodu gościa, który mnie *głęboko pocałował*. Bo to miało być
              nasze, nie publiczne.
              Nie rób ze mnie zramolałego babusa tylko dlatego, ze publiczne
              obściskiwanie i ślinienie mnie razi.
              Jestem zramolałym babusem z całkiem innych przyczyn;)))
              • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 09.09.08, 22:30
                Ok, rozumiem, że hypatia nie może się całować, bo każde cmoknięcie kończy się u
                niej stosunkiem bez względu na okoliczności. W sumie nie wiem zazdrościć czy
                współczuć.

                Nie wiem skąd oskarżenia o robienie z Ciebie ramola. Kompleksy?
                • kochanica-francuza Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 09.09.08, 22:41
                  zzyzx napisał:

                  > Ok, rozumiem, że hypatia nie może się całować, bo każde cmoknięcie kończy się u
                  > niej stosunkiem bez względu na okoliczności. W sumie nie wiem zazdrościć czy
                  > współczuć.
                  >
                  Ciebie mamy akceptować? To ty akceptuj nas. W tym hypatię! Gębę masz pełną
                  tolerancji... jeśli o ciebie chodzi.
                                • hypatia69 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 12.09.08, 14:00
                                  "Zgodności z faktami."
                                  No właśnie. Wiec podyskutujmy o tej zgodności:
                                  "Ok, rozumiem, że hypatia nie może się całować, bo każde cmoknięcie
                                  kończy się u niej stosunkiem bez względu na okoliczności. "
                                  Gdzie tak napisałam?
                                  "Kompleksy?"
                                  Nie posiadam.
                                  "hypatii chodzącej metr za swoim chłopem?"
                                  Znowu: gdzie napisałam o wielkiej odległości?
                                  "A ja ze swoim wolę połazić za rękę."
                                  No to czemu nie łazisz? Bo sie dziwnie ludzie patrzą? Czy ktoś Cię
                                  od razu chce bić? Czy Ci pluje na buty? Czy o co chodzi?
                                  "Nie będę walczyć z solidarnością jajników"
                                  Bardzo rozsądnie. Szczególnie, ze nic takiego nie istnieje.
                                  Zwłaszcza jeśli chodzi o mnie. Raczej odnoszę wrazenie, ze to Ty
                                  wymachujesz solidarnością homoseksualnych jąder.
                                  "Nawet stawanie w obronie koleżanki winno mieć pewne granice.
                                  Granice przyzwoitości."
                                  Bardziej nieprzyzwoitym mi sie wydaje, ze próbujesz sie ze mnie
                                  naśmiewać wyłącznie dlatego, że jestem heteroseksualna kobietą o
                                  odmiennych do Twoich poglądach. Masz ten problem tylko z kobietami,
                                  czy z każdym, kto myśli inaczej niz Ty?
                                          • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 13:00
                                            "Bardziej nieprzyzwoitym mi sie wydaje, ze próbujesz sie ze mnie
                                            naśmiewać wyłącznie dlatego, że jestem heteroseksualna kobietą o
                                            odmiennych do Twoich poglądach. Masz ten problem tylko z kobietami,
                                            czy z każdym, kto myśli inaczej niz Ty?"

                                            Tylko z kobietami. Ale zapomniałaś jeszcze dodać, że przeszkadza mi Twój wiek, z
                                            którego się tak podle naśmiewam.
                                            • hypatia69 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 13:11
                                              Mój wiek? Nie wiesz, w jakim jestem wieku. Ty no! Nie mów, że
                                              łyknąłeś, że 69 ma coś wspólnego z wiekiem! Hehehehehe.

                                              Co do cytatu to... No cóż. Stwierdzenia, że idę metr za moim
                                              chłopem, że każde cmoknięcie kończy się stosunkiem czy poroniona
                                              jakowaś "solidarność jajników" nie miały być złosliwe, prawda? Zatem
                                              uznać mozna chyba, ze złośliwość, w dodatku nieuzasadniona, jest
                                              nieprzyzwoita.
                                              • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 13:56
                                                Wiek podeszły zakładam na podstawie zaprezentowanych tutaj kompleksów na jego
                                                punkcie.

                                                A ogólnie to jestem przecież straszliwym szowinistą, głęboko skrzywdzonym przez
                                                kobiety, co spowodowało, że teraz wolę chłopców i specjalnie się z tym afiszuję.
                                                Tak to widzisz? :)
                                                • hypatia69 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 14:27
                                                  Dobrze zakładasz. Jestem starsza od węgla. Dodać powinieneś, ze
                                                  pewnikiem zgrzybiała, brzydka i niedopchnieta, zatem zgorzkniała i
                                                  przez to złośliwa. Skad we mnie tyle jadu? I wszystko to będzie
                                                  absolutna prawdą.

                                                  Nigdzie nie twierdziłam, ze jesteś szowinistą. Serio sądzisz, że
                                                  homoseksualizm jest nabyty i wiaże sie ze skrzywdzeniem przez płeć
                                                  odmienna? Fajne. A ja myślałam, ze to ci, którzy mają skłonność do
                                                  homofobii wymyślają takie rozpaczliwe brednie.
                                                  A afiszujesz się z orientacją? Znaczy: latasz po tych wszystkich
                                                  paradach, klepiesz w tyłek obcych facetów, jak Ci się któryś podoba
                                                  czy coś? Jeśli tak, to gratuluję;] Jeżelinzaś masz na myśli pisanie
                                                  wprost o swoich skłonnościach to raczej uznaję to za normalna
                                                  szczerość w dyskusji, nie zaś afiszowanie się.
                                                  Masz jeszcze jakieś pytania?
                                                  • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 17:40
                                                    I tak to doszliśmy do obustronnej, uroczej samokrytyki :).

                                                    > Serio sądzisz, że homoseksualizm jest nabyty
                                                    > i wiaże sie ze skrzywdzeniem przez płeć odmienna? Fajne.

                                                    Serio sądzisz, że ja to na poważnie pisałem? Niefajnie.
                                                    Spiszę więc donieść, że żadna kobieta nie skrzywdziła mnie (bardziej niż ja jej)
                                                    i lubię je na równi z mężczyznami, a czasem nawet bardziej.

                                                    > A afiszujesz się z orientacją? Znaczy: latasz po tych wszystkich
                                                    > paradach, klepiesz w tyłek obcych facetów, jak Ci się któryś podoba
                                                    > czy coś? Jeśli tak, to gratuluję;] Jeżelinzaś masz na myśli pisanie
                                                    > wprost o swoich skłonnościach to raczej uznaję to za normalna
                                                    > szczerość w dyskusji, nie zaś afiszowanie się.

                                                    Po paradach nie latam żadnych, ani pierwszomajowych ani kościelnych ani
                                                    równości. Nie ma to nic wspólnego z ideologią - po prostu nie toleruję wielkich
                                                    ludzkich spędów (poza koncertami).

                                                    > Masz jeszcze jakieś pytania?

                                                    Mnóstwo. Ale mi się nie chce ich zadawać.
                                                    Zastanawia mnie tylko dlaczego z koleżanką uznałyście, że Was nie akceptuję.
                                                  • hypatia69 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 18:23
                                                    Spieszę wyjaśnić. Zdaję sobie sprawę, że nie napisałeś tego serio. I
                                                    nawet gdyby Cie skrzywdziło 70 kobiet, to to nie miałoby wpływu na
                                                    orientacje. Pisałam równie poważnie jak Ty. Wiem, co znaczy
                                                    słowo "ironia"
                                                    Domyślam sie, ze nie latasz. Podejrzewam, ze spora część osób
                                                    biorących udział w paradach nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem.
                                                    A same parady są organizowane z przyczyn niewiele mających wspólnego
                                                    z orientacja, a prawie wszystko z polityką. I pewnie wiesz o tym tak
                                                    samo dobrze, jak ja.
                                                    "Zastanawia mnie tylko dlaczego z koleżanką uznałyście, że Was nie
                                                    akceptuję."
                                                    Nie wiem, jak koleżanka, ale ja nie uznałam, ze mnie nie
                                                    akceptujesz. Chociaż i owszem, zapytałam, czy masz problem z
                                                    kobietami. Dlaczego? Cytuję po raz wtóry:
                                                    "Ok, rozumiem, że hypatia nie może się całować, bo każde cmoknięcie
                                                    kończy się u niej stosunkiem bez względu na okoliczności. W sumie
                                                    nie wiem zazdrościć czy współczuć."
                                                    "hypatii chodzącej metr za swoim chłopem?"
                                                    "walczyć z solidarnością jajników"
                                                    Bardzo ładnie jest to skomentowane tutaj:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=84407870&a=84614138
                                                    Dyskusja zaczęła sie zaś od tego:
                                                    "Nie zdarza Ci się iść z chłopem za czy pod rękę? Przytulić się do
                                                    niego na ulicy? Musnąć jego wargi swoimi?

                                                    Jeżeli nie to... jesteś dziwna"

                                                    W sumie zacząłeś się czepiać cokolwiek bez przyczyny. Jak miałam
                                                    zareagować na stwierdzenie, że coś ze mną nie tak, bonie tulę się
                                                    publicznie do chłopa? Przytaknąć Ci, wywlec chłopa na ulicę i zacząć
                                                    się do niego mizdrzyć? Poczułam się zaatakowana [przez Ciebie
                                                    słownie]. Koleżanka, widać, uzała podobnie. I tyle.

                                                    Sądzę, ze można to uznać za nieporozumienie;)))
                                                  • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 18:34
                                                    > Zdaję sobie sprawę, że nie napisałeś tego serio. I
                                                    > nawet gdyby Cie skrzywdziło 70 kobiet, to to nie miałoby wpływu na
                                                    > orientacje.

                                                    Orientację - nie. Preferencje - pewnie tak. Ale nie o tym wątek.

                                                    > Pisałam równie poważnie jak Ty. Wiem, co znaczy
                                                    > słowo "ironia"

                                                    Z tą ironią to tak od początku zakładałem, ale gdzieś od ramola pojawiły się wątpliwości...

                                                    > A same parady są organizowane z przyczyn niewiele mających
                                                    > wspólnego z orientacja, a prawie wszystko z polityką.

                                                    I dobrze. To też jest potrzebne.

                                                    > Bardzo ładnie jest to skomentowane tutaj:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=84407870&a=84614138

                                                    Please don't...

                                                    > Sądzę, ze można to uznać za nieporozumienie;)))

                                                    Nieporozumienie wynikłe z odmiennego zrozumienia słowa "dziwna" :).

                                                    Wciąż będę się upierać, że chodzenie z ukochaną osobą za rękę czy przelotne pocałunki nie mają w sobie za grosz "afiszowania się".
                                                    Nie lubisz tego - Twoja sprawa, nie uprawiaj. Pozwól innym bez insynuowania im niecnych intencji.
                                                    I tej wersji będę się trzymać bez względu na to ile par jajników na mnie naskoczy, sorry.
                                                  • hypatia69 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 18:44
                                                    Trzymanie za rekę mi zwisa. Serio. Pocałunek bez języczka też. To
                                                    robią ludzie bez żadnych podtekstów erotycznych. Wszystko,
                                                    co "powyżej" mnie zniesmacza. Bez względu na orientację.
                                                    I proszę, daruj sobie tę "solidarność jajników" bo to głupie jest
                                                    zwyczajnie. Nie ma czegoś takiego, a kobiety, które sie na to
                                                    powołują maja nierówno pod kopułą. Solidarność w czymś, co powoduje,
                                                    ze baby sie biorą za łby, jak sie pojawi w zasiegu wzroku atrakcyjny
                                                    dla obu samiec? Nonsens.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 18:48
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Trzymanie za rekę mi zwisa. Serio. Pocałunek bez języczka też.

                                                    To dlaczego wcześniej porównywałaś to do publicznej defekacji?

                                                    > Wszystko, co "powyżej" mnie zniesmacza. Bez względu na orientację.

                                                    Mnie tam pewnie nie przeszkadzałoby nawet, jakby pod każdym drzewem ktoś
                                                    kopulował, w końcu nie muszę na to patrzeć.
                                                    Ale ok, rozumiem, że niektórym może to przeszkadzać.

                                                    > Nie ma czegoś takiego, a kobiety, które sie na to
                                                    > powołują maja nierówno pod kopułą.

                                                    W tym jednym zgadzam się bez zastrzeżeń!
                                                  • hypatia69 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 19:07
                                                    Porównałam? Napisałam, ze jest to dla mnie zbliżona czynność? Czy
                                                    moze że nie muskam i nie przytulam sie publicznie tak jak i nie
                                                    wypróżniam się publicznie? Bo zarówno jedną i drugą czynność uważam
                                                    za takie, których się publicznie nie robi.
                                                    No właśnie chodzi o to, ze sporej części ludzi to przeszkadza. Jak
                                                    trafisz na jakąś rozbuchaną parkę na przystanku, to zwróć uwagę
                                                    na "życzliwość" malującą sie na twarzach mimowolnych obserwatorów.
                                                    Mozna sie odwrócić, ale to nie rozwiaże problemu.

                                                    CIeszę sie, że chociaż w jednym punkcie się zgadzamy.
                                                  • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 20:26
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Porównałam? Napisałam, ze jest to dla mnie zbliżona czynność? Czy
                                                    > moze że nie muskam i nie przytulam sie publicznie tak jak i nie
                                                    > wypróżniam się publicznie? Bo zarówno jedną i drugą czynność uważam
                                                    > za takie, których się publicznie nie robi.

                                                    I to nie jest porównywanie? Spacer pod rękę jest Twoim zdaniem równie
                                                    nieodpowiedni jak publiczne wypróżnianie się? Cóż, nie jestem w stanie się z tym
                                                    zgodzić.
                                                    Swoją drogą nigdy nie zdarzyło Ci się odlać w przydrożnym rowie? :)

                                                    > No właśnie chodzi o to, ze sporej części ludzi to przeszkadza. Jak
                                                    > trafisz na jakąś rozbuchaną parkę na przystanku, to zwróć uwagę
                                                    > na "życzliwość" malującą sie na twarzach mimowolnych obserwatorów.

                                                    Przecież się zgodziłem z tym, że "rozbuchanie" jest nieodpowiednie i może
                                                    przeszkadzać.
                                                    Wróćmy do chodzenia za rękę i delikatnych pocałunków. Nie zauważyłem, by w
                                                    wykonaniu par mieszanych specjalnie to komukolwiek przeszkadzało.
                                                  • hypatia69 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 20:51
                                                    "I to nie jest porównywanie?"
                                                    Nie jest.
                                                    "Spacer pod rękę jest Twoim zdaniem równie nieodpowiedni jak
                                                    publiczne wypróżnianie się?"
                                                    O Mojry... Nie spacer pod rękę. Ale czułe a namietne pocałunki. Czy
                                                    ja piszę w jakimś obcym jezyku albo petitem?
                                                    "Swoją drogą nigdy nie zdarzyło Ci się odlać w przydrożnym rowie? :)"
                                                    W rowie, w lesie, w chaszczach tak. Ale nie na klombie, przystanku
                                                    czy środku chodnika.
                                                    "Przecież się zgodziłem z tym, że "rozbuchanie" jest nieodpowiednie
                                                    i może przeszkadzać."
                                                    Cudnie.
                                                    "Wróćmy do chodzenia za rękę i delikatnych pocałunków. Nie
                                                    zauważyłem, by w wykonaniu par mieszanych specjalnie to komukolwiek
                                                    przeszkadzało."
                                                    Chodzenie za ręke w rzeczy samej. Ale z pocałunkami to juz gorzej. I
                                                    nie dlatego, że u Hypatii każdy pocałunek kończy się ostrym seksem
                                                    na kuchennym stole przy dźwięku spadających talerzy i z widelcem
                                                    wbijającym się w pośladek;] Tylko dlatego, ze kupa ludzi uważa to za
                                                    rzecz intymną.
                                                  • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 21:11
                                                    I tak w kółko... ja o gruszce, Ty o pietruszce...

                                                    Chodzenie za rękę już usytuowaliśmy po stronie "wolno", a lizanie, badanie sobie wzajemnie migdałków i inne takie rozbuchania po "niewolno".
                                                    Problem z przytulaniem i pocałunkami.

                                                    Może na przykładzie będzie prościej.

                                                    Idę sobie z żoną na spacer, czy wolno mi ją chwycić "pod rękę"? To więcej jak "za rękę". Czy to już forma zakazanego przytulania?

                                                    Jeżeli pozwolisz wezmę ją jednak pod rękę. Idziemy, rozmawiamy.

                                                    Czy gdy opowie o przykrościach w pracy mogę ją pocieszająco pogłaskać po włosach bądź policzku, czy muszę ograniczyć się do niewidocznego dla otoczenia mocniejszego uściśnięcia jej ręki?

                                                    Idziemy dalej, rozmowa wkracza na weselsze tematy.

                                                    Ona rzuca szczególnie błyskotliwą uwagę, co owocuje u mnie nagłym przypływem uczuć do tej uroczej i mądrej kobiety. Czy w takim wypadku wolno mi ją pocałować w policzek lub leciuteńko w usta? Czy ten impuls wynikający z mojej wewnętrznej potrzeby okazania jej uczucia zostanie przez Ciebie uznany za odrażające epatowanie seksualnością? W końcu wysoce prawdopodobne, że po tym pocałunku polecimy biegiem do kuchni i na stół...
                                                  • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 21:53
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Świetnie wiesz, o co mi chodzi.

                                                    No właśnie niezbyt... Wciąż nie wiem gdzie rysujesz te granice.
                                                    Wszystko zaczęło się od tego, że na hasło "pocałować czy przytulić"
                                                    odpowiedziałaś, że dla Ciebie to tylko się robi w zaciszu domowym, a nie obnosi
                                                    się z tym po skwerach i skwerkach.
                                                    Wciąż za cholerę nie mogę załapać takiego pojmowania sprawy.

                                                    > Skad Ci się nagle żona wzięła?

                                                    Zapewne z łona mojej (byłej już) teściowej, choć mnie przy tym nie było, zgaduję
                                                    jedynie.
                                                  • hypatia69 Re: Hypatia, ty nie uważasz 13.09.08, 23:05
                                                    Która "Ty"? Ja czy Kochanica? Jeżeli ja to nie ironizuję. Na prawdę
                                                    mam w nosie czy nazwanie oponentki jajnikami to nietolerancja, na
                                                    prawdę nie sądzę, ze jestem jajnikami [wizja jajników pukających w
                                                    klawisze jest dość ciekawa;)))] i na prawdę sądzę, że prowokator.
                                                    Wkręciłeś mnie w dyskusje nader ciekawą i w ostatecznym rozrachunku
                                                    całkiem bez sensu:D:D:D
                                                  • zzyzx Re: Hypatia, ty nie uważasz 13.09.08, 23:11
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Która "Ty"? Ja czy Kochanica?

                                                    No tamto do Kochanicy było, wtryniłaś nam się :p.

                                                    > Na prawdę mam w nosie czy nazwanie oponentki jajnikami
                                                    > to nietolerancja,

                                                    Cieszę się, że nie udało mi się Ciebie urazić :).
                                                    Wciąż jednak głowię się nad tym co nazywanie kogokolwiek jajnikami ma wspólnego
                                                    z tolerancją tudzież jej brakiem.
                                                    To chyba nie na chłopski rozum.

                                                    > na prawdę nie sądzę, ze jestem jajnikami [wizja jajników
                                                    > pukających w klawisze jest dość ciekawa;)))]

                                                    Już wiem co mi się dziś przyśni. Dzięęęki...

                                                    > i na prawdę sądzę, że prowokator.

                                                    To takie brzydkie słowo, źle się kojarzy. Z jakąś niesmaczną ostentacją, jak nie
                                                    przymierzając lizanie się na przystanku.
                                                    Wolałbym "nader inspirujący dyskutant".

                                                    > Wkręciłeś mnie w dyskusje nader ciekawą i w ostatecznym rozrachunku
                                                    > całkiem bez sensu:D:D:D

                                                    Ale jakże przyjemną! :D
                                                  • hypatia69 Re: Hypatia, ty nie uważasz 13.09.08, 23:44
                                                    Drzewko jest na takim etapie, ze trudno się zorientować;P
                                                    "Cieszę się, że nie udało mi się Ciebie urazić :)."
                                                    Mnie jest cieżko urazić;>
                                                    "To chyba nie na chłopski rozum."
                                                    To chyba coś jak "baby do rodzenia, nie do dysput". Tak mniemam.
                                                    Chyba.
                                                    "Już wiem co mi się dziś przyśni."
                                                    Ja czy jajniki na klawiszkach?
                                                    "To takie brzydkie słowo"
                                                    A "nader inspirujacy prowokator w pozytywnym słowa sensie"?
                                                    "Ale jakże przyjemną! :D"
                                                    Oczywiście! Inaczej bym sie wynosła w cholerę:D
                                                  • zzyzx Re: Hypatia, ty nie uważasz 13.09.08, 23:56
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Drzewko jest na takim etapie, ze trudno się zorientować;P

                                                    Rosną jak na drożdżach te drzewka.

                                                    > Mnie jest cieżko urazić;>

                                                    Gruba skóra, to się chwali.

                                                    > To chyba coś jak "baby do rodzenia, nie do dysput". Tak mniemam.
                                                    > Chyba.

                                                    Błędnie mniemasz.
                                                    To raczej coś jak "nie chłopu wnikać w babskie rozumowanie". Niebezpiecznie.

                                                    > Ja czy jajniki na klawiszkach?

                                                    Przy odrobinie szczęścia jedno i drugie. Ale nie tożsame.

                                                    > A "nader inspirujacy prowokator w pozytywnym słowa sensie"?

                                                    No... niech będzie.

                                                    > Oczywiście! Inaczej bym sie wynosła w cholerę:D

                                                    Czyli uratowaliśmy cholerę.
                                                  • zzyzx Re: Hypatia, ty nie uważasz 14.09.08, 00:14
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Nie gruba skóra tylko wrodzona odporność.

                                                    Przydatne, jakkolwiek może być frustrującym dla otoczenia.
                                                    No chyba, że i o to chodzi.

                                                    > Możliwe, ze błędnie mniemam. Nie znam sie na tych tam jakichś.

                                                    A ja się nie znam na tamtych owamtych, więc też mogę się mylić.

                                                    > "Czyli uratowaliśmy cholerę."
                                                    > Złośliwiec;P

                                                    To wrodzone. Jak i orientacja. Ani na jednej ani na drugiej podstawie nie wolno
                                                    mnie dyskryminować. :p
                                                  • hypatia69 Re: Hypatia, ty nie uważasz 14.09.08, 01:12
                                                    "Przydatne, jakkolwiek może być frustrującym dla otoczenia. No
                                                    chyba, że i o to chodzi."
                                                    Frustracja otoczenia to też jedna z tych rzeczy, które mam w nosie:)
                                                    Do pewnego stopnia jestem elastyczna, ale potem to już otoczenie
                                                    może się wypchać morską trawą, bo mi moje własne dobre samopoczucie
                                                    ważniejsze niż otoczenia.
                                                    "To wrodzone. Jak i orientacja. Ani na jednej ani na drugiej
                                                    podstawie nie wolno mnie dyskryminować. :p"
                                                    Gigigi. Nie śmiałabym Cię dyskryminować. Siakoś polubiłam Cię
                                                    wirtualnie. I w ogóle raczej tolerancyjna. [Podkreślę "raczej",
                                                    albowiem tak całkiem i w każdej kwestii to nie;>].
                                                  • zzyzx Re: Hypatia, ty nie uważasz 14.09.08, 15:05
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Frustracja otoczenia to też jedna z tych rzeczy,
                                                    > które mam w nosie:)

                                                    Masz niezwykle pojemny nos. Potomkini Cyrano?

                                                    > Gigigi. Nie śmiałabym Cię dyskryminować.

                                                    Spróbuj, może być zabawnie :D.

                                                    > Siakoś polubiłam Cię wirtualnie.

                                                    Po jakimś czasie powinno przejść.
                                                    Nooo dobra... wzajemnie :).
                                                  • zzyzx Re: nie ma co się czepiać jajników, chłopcze 13.09.08, 22:45
                                                    kochanica-francuza napisała:
                                                    > gdyby nie one, nie byłoby cię na świecie. Musisz się pogodzić
                                                    > z tą smutną
                                                    > prawdą, że życie zawdzięczasz m.in. jajnikom, macicy, a przede
                                                    > wszystkim -
                                                    > posiadającej je KOBIECIE.

                                                    Naprawdę?! O ja nieszczęsny!
                                                    Zapłaczę się na śmierć ;(.
                                                  • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 22:43
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Granica jest dość płynna. Nie da sie co do milimetra. Od rozmaitych
                                                    > czynników zależy.

                                                    Czyli jednak nieco złagodziłaś podejście. Cieszę się :).

                                                    > A z tą żoną to czegoś nie rozumiem. Wcześniej mi wychodziło, ze
                                                    > raczej meża masz... ;P

                                                    Żeby życie miało smaczek...

                                                    Nastolatkiem też już nie jestem, pewna przeszłość się za mną ciągnie. Np. była żona.
                                                  • hypatia69 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 23:09
                                                    Nie złagodziłam podejścia. Po prostu z pierwszego postu mi wyszło
                                                    [pierwszego w wątku], ze chodzi o jakieś bardziej wybujałe
                                                    okazywanie sobie uczuć. A na to zawsze reaguję pianotokiem.
                                                    "Żeby życie miało smaczek..."
                                                    :D Też ciekawie:)
                                                    Nawet przez chwilę nie pomyślałam, ze jesteś nastolatkiem. Chyba mam
                                                    lepszą zdolność oceny wieku niż Ty;P
                                                  • zzyzx Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 23:15
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Nie złagodziłam podejścia. Po prostu z pierwszego postu mi wyszło
                                                    > [pierwszego w wątku], ze chodzi o jakieś bardziej wybujałe
                                                    > okazywanie sobie uczuć. A na to zawsze reaguję pianotokiem.

                                                    Czyli przewrażliwienie :p.
                                                    Mnie tam z pierwszego wątku nie wyszło nic, co nie przystoi parze zabujanych
                                                    gimnazjalistów. Takich starej daty, a nie z tej dzisiejszej rozbuchanej młodzieży.

                                                    > "Żeby życie miało smaczek..."
                                                    > :D Też ciekawie:)

                                                    A nie narzekam... ;)

                                                    > Nawet przez chwilę nie pomyślałam, ze jesteś nastolatkiem.
                                                    > Chyba mam lepszą zdolność oceny wieku niż Ty;P

                                                    Masz łatwiej, ja nie jestem taki zramolały :p.
                                      • opornik4 Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 13.09.08, 13:52
                                        W kontekscie "madrosci" autora watku - tym bardziej nie
                                        pozostaje mi nic innego,jak apel abysmy przestali scigac
                                        ojca i jego corke,bedacych teraz na lamach wszystkich mediow.
                                        PRZECIEZ ONI SIE KOCHAJA,a powinnismy uszanowac ZAWSZE owo piekne uczucie.Jestem
                                        pewna,iz -zlcn- przychylil by sie do mojego postulatu.Napewno by mnie
                                        poparl,gdyby w gre wchodzil
                                        zwiazek miedzy ojcem a synem,lub (ewentualnie )matka a corka.
                                      • cefek Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 14.09.08, 13:09
                                        Hypatio, przejrzyj cały wątek od początku, przyznaj się do błędu i przeproś.
                                        Koleżanko, nie popieraj ślepo znajomej z forum, gdy nie ma racji, kręci się w
                                        kółko i bredzi głupoty - bo stajesz z nią w jednym rzędzie.

                                        Mężczyzna hetero, który ma w d... wasze poglądy i będzie okazywał uczucia kiedy,
                                        gdzie i jak chce - oczywiście bez orali na środku deptaku.
                                        • kochanica-francuza Re: Najlepiej się odczepić i zaaakceptować,hehe 14.09.08, 15:23
                                          cefek napisał:

                                          > Hypatio, przejrzyj cały wątek od początku, przyznaj się do błędu i przeproś.
                                          > Koleżanko, nie popieraj ślepo znajomej z forum, gdy nie ma racji, kręci się w
                                          > kółko i bredzi głupoty - bo stajesz z nią w jednym rzędzie.

                                          Misiaczku! Ja też mam w d... twoje poglądy! Będę popierać hypatię i inne osoby
                                          jak mi się spodoba!
            • princessofbabylon Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 12:38
              zzyzx napisał:

              > To robi się dla siebie i partnera, a nie dla postronnych
              > widzów.


              No więc właśnie, to się robi dla siebie. Więc w domu, w zaciszu,
              żeby razem to przeżywać, a nie na forum, afiszować się, żeby każdy
              był skazany na taki widok. Nawet ten, który sobie tego nie życzy.


              • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 13:02
                princessofbabylon napisała:
                > No więc właśnie, to się robi dla siebie. Więc w domu, w zaciszu,
                > żeby razem to przeżywać, a nie na forum, afiszować się, żeby każdy
                > był skazany na taki widok. Nawet ten, który sobie tego nie życzy.

                Widok pary hetero idącej sobie po forum za rękę też Ci przeszkadza?
                • princessofbabylon Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 13:44
                  Nie, nie przeszkadza mi. Przeszkadza mi natomiast publiczne lizanie
                  się w tramwaju, na chodniku gdziekolowiek. Nikt tu zresztą nie mówi
                  o chodzeniu za rękę. Ja tez nie. To Ty sobie to wymyśliłeś. W którym
                  miejscu hypatia69 napisała, że przeszkadza jej chodzenie par pod
                  rękę? Coś Ty się tak tych rąk przyczepił?

                  hypatia96 napisała:
                  > na ulicy nie muskam i się nie przytulam...
                  > trzymanie się za ręce to nie to samo co namiętne pocałunki...

                  tutaj nie ma nic o rękach, chodzi o ślinienie się na ulicy


                  To ty jestes złośliwy pisząc że u hypatii każde cmoknięcie kończy
                  się stosunkiem

                  Nie masz nic przeciwko, że hypatia 69 chodzi metr za swoim
                  chłopakiem. To jest złośliwość, nieptrzebna tutaj. Gdzie ona
                  napisała takie słowa? Chociażby w przenośni.


                  >... nie będę wlaczyć z solidarnością jajników, bo nie mam szans...

                  przecież nie chodzi o to, chodzi o to, że Ty sobie coś wymyśliłeś,
                  coś komus wmawiasz, no a w takich sytuacjach osoba "atakowana"
                  siębroni, więc nie dziw się.


                  > ... zgodności z faktami...

                  no właśnie, Ty te fakty "przeinaczasz". Przez Ciebie i Twoje
                  dopatrywanie się czegoś, czego nie ma połowa tego wątku to
                  przeciąganie się bezsensowane, no bo w sumie jak się wczytasz we
                  wszystkie wypowiedzi to dostrzeżesz to, jak bardzo sie czepiasz i
                  zwyczajnie wmawiasz ludziom coś, czego nie powie...i.



                  • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 18:43
                    princessofbabylon napisała:
                    > Nie, nie przeszkadza mi.

                    A jak to para homo?

                    > Przeszkadza mi natomiast publiczne lizanie się w tramwaju,
                    > na chodniku gdziekolowiek. Nikt tu zresztą nie mówi
                    > o chodzeniu za rękę. Ja tez nie. To Ty sobie to wymyśliłeś.

                    Autor wątku wyraźnie napisał o przejawach uczucia. A że niektórym się to z
                    miejsca kojarzy z lizaniem czy publicznym chędożeniem i pochodnymi - to już Wasz
                    problem.

                    > Coś Ty się tak tych rąk przyczepił?

                    Bo te ręce to taki prosty przykład owych delikatnych przejawów uczucia, o jakie
                    w tym wątku biega.

                    > tutaj nie ma nic o rękach, chodzi o ślinienie się na ulicy

                    O których dla odmiany ja nic nie pisałem, to hypatii z miejsca się "muskanie
                    warg" ze ślinieniem skojarzyło.

                    > To ty jestes złośliwy pisząc że u hypatii

                    Zero złośliwości.
                    Po prostu jeżeli jedna strona muśnięcie warg partnera uznaje za lizanie się to
                    druga ma pełne prawo wyolbrzymić odstęp między inną parą partnerów, prawda?

                    > no właśnie, Ty te fakty "przeinaczasz". Przez Ciebie i Twoje
                    > dopatrywanie się czegoś, czego nie ma połowa tego wątku to
                    > przeciąganie się bezsensowane, no bo w sumie jak się wczytasz we
                    > wszystkie wypowiedzi to dostrzeżesz to, jak bardzo sie czepiasz i
                    > zwyczajnie wmawiasz ludziom coś, czego nie powie...i.

                    Bo ja zły facet jestem...
            • malina_ja Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 19:48
              Tylko niektórym się kojarzy, że jak geje to ani chybi od razu będą
              analnie kopulować.
              Trafna uwaga, zzyzx:)

              Obserwowałam raz w holu kina dwie dziewczyny, wyglądały na takie "świeżo
              zakochane" w sobie, bo patrzyły na siebie w niesamowity sposób. I aż mi ich żal
              było, bo widziałam, że chciałyby potrzymać się za rękę albo przytulić, a nie
              mogły, bo przecież "jak ludzie zareagują". Szkoda tylko, że wciąż pełno w naszym
              kraju przypakowanych skinów, którzy zobaczywszy geja gotowi są mu od razu obciąć
              to i owo:/
          • Gość: iG Re: Publiczne wyrażanie miłości IP: *.net.autocom.pl 13.09.08, 18:36
            hypatia69 napisała:
            > Na ulicy nie muskam i się nie
            > przytulam.

            to jest Twoj wybór, nie narzucaj go innym

            > Po prostu tak, jak publicznie nie
            > wystawiam tyłka, zeby sie wysr..,

            to Twoj prywatny problem, że sfera emocjonalno-seksualna kojarzy Ci
            się z defekacją. może być to wynik przykrych przeżyć, polecam
            konsultację u specjalisty
                    • hypatia69 Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 20:13
                      Cudnie przekręcone.
                      Niczego Ci nie zabraniam. Stwierdzam, ze skoro ja mogę nie obśliniać
                      mojego mężczyzny na ulicy, przystanku czy w knajpie, to Ty też
                      możesz sie powstrzymać przed obślinianiem. Bo zasada jest równie
                      prosta jak przy wypróżnianiu. Jak Cie przyciśnie to lejesz tam gdzie
                      stoisz? To *nie jest* absurdalne.
                      • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 20:44
                        hypatia69 napisała:
                        > Niczego Ci nie zabraniam. Stwierdzam, ze skoro ja mogę nie
                        > obśliniać
                        > mojego mężczyzny na ulicy, przystanku czy w knajpie, to Ty też
                        > możesz sie powstrzymać przed obślinianiem.

                        Mnóstwo ludzi daje rady przeżyć bez swojego mężczyzny, bez seksu czy bez netu.
                        Ty więc też.
                        Tylko czy z tego wynika, że powinnaś z tego zrezygnować, choć masz na to ochotę?
                        • hypatia69 Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 21:41
                          Ja chyba faktycznie mam jakis feler w pisowni...
                          Nikomu nic nie zabraniam. Mówie, ze mnie to zniesmacza. Nikomu nie
                          każę z niczego rezygnować. Jak dla mnie to obaj mozecie na środku
                          najbardziej ruchliwego skrzyżowania robić co Wam sie podoba i z kim
                          chcecie. Co nie znaczy, ze ja popadne na ten widok w dziki zachwyt.
                          Albo dostanę torsji. Albo co. Odwrócę sie i pójdę sobie w diabły, bo
                          nie lubię niektórych widoczków. I nie dam sie nawrócić, ze to takie
                          piękne, romantyczne, wspaniałe i ludzkie.
                          Tak trudno to przyswoić?
                                  • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 23:19
                                    hypatia69 napisała:
                                    > W prezencie dostałam. Całkiem rozsadnie zresztą, bo jak się po
                                    > naszej cud-krainie szwendam, to łatwiej z laptopem niż z kompem.

                                    Zależy li tylko od wielkości walizki i siły bicepsa.
                                      • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 13.09.08, 23:58
                                        hypatia69 napisała:
                                        > Walizkę mam dużą. Ale z tym bicepsem nie daj sie ponieść fantazji.
                                        > Przy potężnej mojej wadze 50 kg laptop mieści sie w granicach
                                        > udźwigu:D:D:D

                                        Za to Ty prawie mieścisz się w graniach mojego udźwigu.
                                        Musisz się co nieco odchudzić (bo ja na siłownię nie pójdę) i mogę Cię razem z
                                        laptopem do walizki. Takiej na kółkach.
                                        • hypatia69 Re: Publiczne wyrażanie miłości 14.09.08, 03:02
                                          Się wypchaj. Walczę z wagą, coby 52 kilo osiągnąć, albo chociaż do
                                          47 nie spaść. Myślisz, ze to takie miłe, jak podmuch Eleonora [czy
                                          jak tam i czemu zawsze niewieście mają imiona] spycha mnie na
                                          trawnik, a ludzkość zamiast niedowagi dopatruje się upojenia?
                                          Nie uciągniesz na kółkach 50 kilo plus laptop? Nie ponawydurniaj
                                          się. Ja codziennie uciągam jedną ręką opierajace się 23 kilo, czyli
                                          blisko połowę mojej wagi i bez kółek...
                                          • zzyzx Re: Publiczne wyrażanie miłości 14.09.08, 15:26
                                            hypatia69 napisała:
                                            > Się wypchaj. Walczę z wagą, coby 52 kilo osiągnąć

                                            To sama się wypychaj!

                                            > Myślisz, ze to takie miłe, jak podmuch Eleonora [czy
                                            > jak tam i czemu zawsze niewieście mają imiona]

                                            Bo ci, co te imiona nadają życie znają.

                                            > ludzkość zamiast niedowagi dopatruje się upojenia?

                                            Trzeba w takim razie ludzkości ładny, pijacki uśmiech pokazać.

                                            > Nie uciągniesz na kółkach 50 kilo plus laptop?

                                            Nie lubię się przemęczać, ale dla Ciebie...

                                            > Ja codziennie uciągam jedną ręką opierajace się 23 kilo, czyli
                                            > blisko połowę mojej wagi i bez kółek...

                                            Oj, takie opierające się 23 kilo to prawie jak tona być potrafi.
                                            • hypatia69 Re: Publiczne wyrażanie miłości 14.09.08, 17:46
                                              Z tym wypchaniem to pewnie masz rację...
                                              "Bo ci, co te imiona nadają życie znają"
                                              Jak znają życi ci od imion, to może warto by, zeby inni brali z nich
                                              przykład i nie drażnili jajników;P
                                              "Nie lubię się przemęczać, ale dla Ciebie..."
                                              Hm... Ciekawe. I miłe:D
                                              "Oj, takie opierające się 23 kilo to prawie jak tona być potrafi."
                                              Oj, potrafi. A jak jeszcze z siebie ponad setkę decypeli wydziela to
                                              już w ogóle...