kasjerki z rossmana - kuriozum

09.09.08, 11:13
kupuję jakiś lepszy szampon i inne rzeczy oraz płacę banknotem 200
zl bo byłem w banku - kasjerka milusia, uprzejmiusia a bzi bzi bazi
etc - innym razem wchodzę tylko po watę,zwykły szampon typu -
palmolive, papier toaletowy - panienka kasuje z miną cierpiętnicy -
że niby przyszło jej biedaka kasować - nawet nie spojrzy, nie
przymili się - o worekk trzeba się upomniek foliowy...

jest tu jaki socjolog albo psycholog na sali - co by ten fenomen
wyjaśnić?
    • maciej1909 Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 11:41
      Może trafiłes na niemiłą kasjerke po prostu :) w rossmanie zmorą jet wlasnie
      usilne wpychanie worków foliowych nawet jak kupisz jedno głupie mydło...
    • kot_behemot8 Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 11:47
      Psycholog może i by się przydał, ale tobie a nie tej kasjerce - bo
      mysle, że widzisz rzeczy których nie ma. Inaczej mówiąc, dokonujesz
      projekcji swoich własnych wyobrażeń typu "lepszy gość bo kupuje
      lepszy szampon", "biedny bo kupuje coś tańszego" na sposób myslenia
      innych osób po czym interpretujesz ich zachowanie tak by pasowało do
      schematu.
      Swoją drogą, Rossman i "lepszy szampon"...? ;))
      • Gość: singularity Re: kasjerki z rossmana - kuriozum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 11:56
        otóz nie panie kolego nie tworzę schematów - one same się tworzą -
        lubię poobserwować ludzkie reakcje - i zapewniam że ilekroć płacę
        200 zł banknotem - panience oczy się świecą - biorę watę i papier -
        daję drobne - panna ani bzi bzi... no i ;)???
        • maciej1909 Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 12:01
          No co ty jak płacisz 200 to zawsze w każdym sklepie są niezadowoleni bo nie maja
          jak wydać :D
        • kot_behemot8 Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 12:28
          Ludzka psychika jest niezgłębiona. Przy zjawisku ciąży urojonej,
          urojenie sobie lepszego traktowania klienta płącącego dużym
          banknotem to małe pikuś.
          • majenkir Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 14:37
            kot_behemot8 napisała:
            > Przy zjawisku ciąży urojonej,
            > urojenie sobie lepszego traktowania klienta płącącego dużym
            > banknotem to małe pikuś.


            :))))))))
          • Gość: singularity te kot... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 19:56
            nie rżnij chłopcze idioty - bo albo udajesz ze nie rozumiesz - albo -
            co gorsza naprawde taki beton z ciebie
        • princessofbabylon Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 13.09.08, 12:05
          to tak wygląda jakbyś myślał, że płacąc 2 stówy gotówką robisz
          wrażenie...

          bez urazy, ale... :\
      • erba Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 20:46
        kot_behemot8 napisała:
        > Swoją drogą, Rossman i "lepszy szampon"...? ;))

        właśnie! hehe ;-))
      • legwan4 Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 10.09.08, 21:02
        Zdecydowanie zgadzam się z Twoją opinią.To doprawdy jakieś urojenia.Tworzące skojarzenie banknotu o dużym nominale i wprost proporcjonalnej zależności stosunku kasjerki do klienta:[[[Żenuuuua i mania wielkości:((
    • drinkit Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 12:38
      singularity napisał:
      o worekk trzeba się upomniek foliowy...

      I całe szczescie, ze panienka nie daje kazdemu worka bez pytania. To
      nieekologiczne i w 90 % niepotrzebne (wiele osob kupuje jeden
      kosmetyk i prosi o foliówke). Trzeba nosic ze soba torby
      wielokrotnego uzytku.
    • Gość: mo Re: kasjerki z rossmana - kuriozum IP: *.lanet.net.pl 09.09.08, 12:51
      socjolozka odpowie ci, ze nie dostrzegasz masy innych czynnikow -
      jak chocby wspomniany humor kasjerki czy brak reszty do wydania, ale
      takze pory dnia, ruchu w sklepie, poziomu hormownow twoich i pani
      kasujacej itp itp, a moze nawet ewentualnych premii od utargu na
      kasie lub preferencji sklepowej (ilekroc podchodzisz z wata
      uruchamiasz jej przykre wspomnienia).
      pozdrowki :)
      • rachela25 Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 14:26
        Kasjerki jeszcze dają żyć . Ale nie zdzierże ochroniarzy w
        roosmanie. Chodzą krok w krok i patrzą na ręce jakby każdy klient
        był potencjalnym złodziejem . Wysyłają jakieś porozumiewawcze znaki
        do kasjerek, zerkają kątem oka i myślą że tego nie widać . Nie
        potrafię się skupić na zakupach tylko wdaję się w jakieś glupie
        akcje z nimi , typu przechadzka po sklepie szybkim krokiem żeby
        sprawdzić czy lezie za mną . Schizaaa wiem
        • morja13 Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 09.09.08, 19:33
          Ja też nie lubię ochroniarzy w Rossmannie, zawsze się przy ich czuję
          jak złodziej. Gapią się nieruchomym wzrokiem, z kamienną twarzą,
          śledzą każdy ruch...przez to bardzo nie lubię robić tam zakupów:/
          • Gość: mary Re: kasjerki z rossmana - kuriozum IP: *.limes.com.pl 10.09.08, 14:10
            ludzie z kasą są lepiej traktowani w handlu.

            gdy włóczę się po całej galerii handlowej, zaglądając do każdego sklepu,
            większość ekspedientów nawet nie zwraca na mnie uwagi (ewentualnie patrzą czy
            nie kradnę). Gdy tylko pojawię się z ojcem od razu słyszymy "w czym mogę pomóc",
            "czy poszukują państwo czegoś konkretnego" itp, przy czym słowa te kierowane są
            do mojego ojca, mimo iż jesteśmy na dziale damskim. ja nadal jestem ignorowana,
            nawet jak przymierzam, to pani zwraca sie do mojego ojca z uwagami jak dane
            ubranie na mnie leży. dodam, że mam 24 lata, a nie 10... ale ekspedienci pewnie
            myślą, że tatuś chce mi coś kupić, a nie tylko doradzić jak wyglądam...

            aha, dany delikwent nie musi mieć kasy, tylko musi wyglądać jakby miał...
            ekspedienci chyba są szkoleni z rozpoznawania pojemności portfela (i to dość
            dobrze, np mój tata nie nosi się jak "bogacz" a i tak każdy sklepikarz wyniucha,
            że ma kasę..

            co do rossmana.. nie sądzę aby kasjerki dostawały prowizję od sprzedaży, bo nie
            maja na nią wpływu, przecież tylko kasują..
            • Gość: San Re: kasjerki z rossmana - kuriozum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 18:21
              Nie trzeba chodzić z tatą, często wystarczy się lepiej ubrać: ja często
              obserwuję taką sytuację, że jeśli idę w jeansach i sportowych butach gdzie bym
              nie weszła jestem kompletnie niezauważalna - mina kasjerek gdy kupuję coś za
              większe pieniądze bezcenna. Natomiast włożę szpilki i spódnicę, to całe to
              towarzystwo staje niemal na baczność. Natychmiast jest "dzień dobry, w czym mogę
              pomóc..." etc
              • zzyzx Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 13.09.08, 12:32
                A to norma. Mnie w większości sklepów traktują jak potencjalnego złodzieja, ale
                jak tylko założę elegancki płaszcz to nagle robię się szanownym klientem.
        • princessofbabylon Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 13.09.08, 12:25
          tak samo nie cierpię tych pożal sie Boże ochroniarzy. Stanie gdzies
          parę metrów od ciebie i dosłownie wbija wzrok w to co robisz. Patrzy
          ci na ręce jakbyś chciał cos ukraść. Ja się wtedy nie mogę skupić,
          czuję się niezręcznie i do tego wkurzam się. Ochrona od siedmiu
          boleści.
        • zzyzx Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 13.09.08, 12:29
          Musisz straszliwie podejrzanie wyglądać :p.
    • biedrona1333 Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 10.09.08, 15:36
      singularity napisał:

      > kupuję jakiś lepszy szampon i inne rzeczy oraz płacę banknotem 200
      > zl bo byłem w banku - kasjerka milusia, uprzejmiusia a bzi bzi
      bazi
      > etc - innym razem wchodzę tylko po watę,zwykły szampon typu -
      > palmolive, papier toaletowy - panienka kasuje z miną cierpiętnicy -

      > że niby przyszło jej biedaka kasować - nawet nie spojrzy, nie
      > przymili się - o worekk trzeba się upomniek foliowy...
      >
      > jest tu jaki socjolog albo psycholog na sali - co by ten fenomen
      > wyjaśnił
      hehe te kasjerki czekają na księcia z bajki z grubym portfelem
      które je porwie do swojego pałacu.Wychowane na harlekonach ,Bravo i
      telenowelach wierzą w cuda
    • femme-fatale Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 10.09.08, 20:41
      Powiedz mi, proszę, jaki lepszy szampon udaje Ci się znaleźć w Rossmanie?
    • albalonga Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 10.09.08, 21:12
      a przeciez w sklepie sie napiwkow nie zostawia?

      a z wlasna siatka to nie łaska chodzic na zakupy.
    • Gość: aqq Re: kasjerki z rossmana - kuriozum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 23:22
      UWAGA UWAGA autor tego wątku na cos skrzywione w głowie porponuje mu
      więcej nie odpisywać i skierować go ośrodka zamkniętego
    • Gość: aqua Pod prąd IP: *.chello.pl 11.09.08, 07:51
      Coś w tym jest. I to nie koniecznie tylko w rossmanie.
      Dorzuciłbym jeszcze rodzaj i jakość ubrania. Istniejące powiedzenie/przysłowie
      "jak cię widzą tak cię piszą" jest powszechnie obowiązujące. Wystarczy zrobić
      taki eksperyment.
      Wejść do galerii handlowej biednie ubrany, a potem, po kilku dniach wejść do tej
      samej galerii elegancko ubrany i porównać sobie jakość i uprzejmość obsługi.
      Wtedy można przekonać się jaka zachodzi różnica. I żeby mieć skale porównawczą
      trzeba kupić to samo.
      Najlepiej drogie rzeczy.
      Przy czym moje uwagi nie obejmują kasjerek, bo im wszystko jedno, jakim
      banknotem płacisz. Najbardziej są zadowolone, gdy nie mają kłopotu z wydaniem
      reszty.
    • zzyzx Re: kasjerki z rossmana - kuriozum 13.09.08, 12:27
      Pewnie druga panienka miała właśnie okres.

      Osobiście jeszcze nie spotkałem się z kasjerką, która by się uradowała na widok
      banknotu 200zł.
Pełna wersja